Czy bylibyscie z mezczyzna ktory od 10 lat ma problemy z narkotykami?Ale kocham go,nad zycie i nie potrafie zmienic.On chcial zamieszkac razem,ja sie wycofalam ze wzgledu na moje wlasne dziecko.Zerwalam i niewiem jak zyc dalej.jestem pusta i wypalona,na srodkach uspakajajacych.Jak zyc?
Dobrze zrobiłaś taki człowiek nie dał by ci nic prócz rozczarowania.
Mysle, ze masz dwa wybory jak zyc. Mozesz odrzucic, zapomniec, w koncu czas leczy rany, czasem wczesniej, czasem pozniej. Lub wybrac zycie z nim, w ciaglej niepewnosci, strachu. Uwazam, ze podjeclas najlepsza decyzje jesli chodzi o mieszkanie. Nie ma nic wazniejszego od Twojego dziecka, a narkoman w domu moze wniesc duzo sytuacji, ktore bede odbijaly sie zle na zdrowiu psychicznym i fizycznym dziecka.
Nie uwazam jednak, ze musisz go odrzucac, pod warunkiem, ze ten czlowiek ma chec i pelna motywacje do zerwaniaz nalogiem. Ale to on musis zrobic wszystko aby z tym skonczyc, Ty mozesz jedynie go wspierac w jego dzialaniach. Jesli jest wstanie zerwac z nalogiem dla Waszej milosci, jest tego wart. Jesli nie, zapomnij o tej znajomosci. Ona wyniszczy nie tylko Ciebie, ale i Twoje dziecko.
Czesc, moj chłopak mial problem z narkotykami... dla mnie akurat to bylo nie do przyjecia. dlatego tez od samego pocztaku wiedzial, ze chcac byc ze mna musi z tym skonczyc.
roznie to bylo, okłamywal mnie niestety.. prawie sie rozstalismy. teraz mowi ze definitywnie z tym skonczyl. ale mysle, ze ja w 100% nigdy pewnosci miec nei bede ze z tym skonczyl, chyba dopieor wtedy jak bedziemy mieszkac razem , i bede miec na niego oko caly czas
jezeli chodzi o Twoj zwiazek- jezeli dalej ma kontakt z narkotykami, to zrobilas to co powinnac, o byla dobra decyzja, masz dziecko i nie mzoesz narazac go na niebezpieczenstwo. milosc miloscia, ale jednak bezpieczenstwo i spokoj dziecka najwazniejsze
ja na Twoim miejscu dalabym mu szanse ale tylko pod warunkiem, ze on zerwie z nałogiem.. albo obieca, ze tak zorbi , i zacznie cos w tym kierunku robic, bo same słowa i obietnice nei wystarcza , cos o tym wiem
Moj tez mnie oszukiwal,cpal za plecami.On od 10 lat w tym siedzi.Mysle ze dobrze ze odeszlam bo inaczej zrujnowalby zycie mi i mojemu dziecku.On juz sie nie zmieni ,,tak mysle,nie ma takiej sily....
Wszyscy jego znajomi cpaja,a on tylko raz mial przerwe w brzniu-3 mies,ja bylam w siodmym niebie,ale raz sie bardzo poklocilismy i on wrocil do tego,twierdzac ze to przeze mnie.Myslalam ze umre wtedy z rozpaczy.Ale przebaczylam znowu.Dodam ze on jest rowniez dilerem,,,o Boze i ja chcialam z nim razem zyc,a co by bylo gdyby moje dziecko zostalo w to wplatane??
7 2009-04-14 11:20:44 Ostatnio edytowany przez ikaa (2009-04-14 11:22:46)
No 10 lat to jednak sporo... i z tego co czytalam w innym watku napisalas ze bral tez kokaine.. a z tego jzu nei tak łatwo wyjsc ![]()
skoro uwazasz, ze jzu z tego nei wyjdzie, to dobrze zrobilas odchodzac
Oj i jeszcze jest dilerem... ehh ja z takim człowiekiem nei moglabym zyc.. bo nie dosc, ze sam cpa i niszczy zycie sobie, Tobie i bliskim, to sprzedajac narkotyki innym niszczy zycie tez swoim klientom.
w takiej sytuacji- jak on jest tak głeboko w to wsyztsko uwiklany, to rzeczywiscie ciezko by mu bylo wyjsc z tego
8 2009-04-14 13:21:02 Ostatnio edytowany przez yvette (2009-04-14 13:21:28)
Jedynym słusznym rozwiązaniem jest rozstanie.
Przez półtora roku łudziłam się, że mężczyzna, z którym byłam zerwie z narkotykami. Oczywiście zapewniał mnie, że nie bierze. Wszczynał awantury o to, że mu nie ufam za każdym razem, gdy ośmielałam się powiedzieć, że chyba znów coś wziął. Co jakiś czas trafiał do szpitala na odtruwanie, ponieważ matka, z którą mieszkał nie wytrzymywała i wzywała policję. Bóg jeden wie, co czułam, kiedy do mnie dzwoniła i mówiła, że znów mu w testach wyszła amfetamina, dwa dni po jego zapewnieniach, że jest czysty. Jeździłam wtedy do tego cholernego szpitala i wmawiałam sobie, że nasza "cudowna" miłość go wyleczy. On płakał, zapewniał, że z tym skończy, nawet rozpoczynał różne terapie, zrywał kontakty z "kumplami" od kreski, szantażował mnie emocjonalnie, że beze mnie nie da rady, że skończy ze sobą, kiedy mnie zabraknie. A ja cierpiałam i tkwiłam w tym nadal. Po każdym takim incydencie ze szpitalem okazywał mi mnóstwo ciepła, czułości, dobra, tak, że istotnie mu wierzyłam. Nie mijało jednak kilkanaście tygodni, a wracaliśmy do tego, co było. A co było?
Awantury. Narkotyki zmieniły na stałe jego sposób postrzegania świata, zrobił się agresywny, wybuchowy, zaborczy. Nie chcę opisywać tego wszystkiego, bo musiałabym się naprawdę rozpisać, ale pod koniec związku nie mogłam już normalnie funkcjonować. Po naszych kłótniach przyjeżdżało po mnie pogotowie. Byłam osaczona, od niego nie dało się odejść, a z nim nie można było żyć. Każdego dnia zastanawiałam się, dlaczego to znoszę. Już nawet nie działały na mnie jego obietnice i zapewnienia, wiedziałam, że jest chory i nie będzie się leczył, ponieważ moja obecność utwierdza go w przekonaniu, że można tak trwać.
Odeszłam z pomocą terapeutów z Miejskiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Nie było mi lekko, ale wiedziałam, że jeśli nie odejdę, zniszczę siebie jeszcze bardziej.
Od tego rozstania minęły dwa lata. Dzisiaj prawie nie wierzę w to, że mogłam znosić tą gehennę aż półtora roku.
PUŚĆ ILUZJĘ, ZŁAP SIĘ ŻYCIA.
ON SIĘ NIE ZMIENI ani TY GO NIE ZMIENISZ. Gdyby coś tak magicznego miało się stać, już dawno by się stało. Dla dobra własnego i swojego dziecka, uwolnij się od tego.
Uwazacie ze trudno jest wyjsc z kokainy?A on mi powtarzal-wez,sprobuj wtedy zrozumiesz mnie,co ja czuje i bedziesz widziec jakie zycie jest piekne....Nigdy nie wzielam tej kokainy i nie zaluje.Ale co jest po niej takie piekne???
To nie ma znaczenia, z jakiego narkotyku się wychodzi. Narkomania, uzależnienie w ogóle to jest koszmar. Nie tylko dla osoby uzależnionej, ale też jej bliskich, którzy są współuzależnieni.
Osobą współuzależnioną staje się nie tylko partnerka, ale też członkowie rodziny i niekiedy najbliżsi przyjaciele, wszyscy Ci, którzy tkwią w nałogu.
Nie próbuj go zrozumieć, to bezcelowe. Pewni ludzie posiadają cechy osobowości uzależnieniowej i będą ciągnęli do nałogów, niezależnie od tego, czy będą to narkotyki, zakupy, seks czy hazard. Dlatego jest ogromne prawdopodobieństwo, że nawet, gdyby udało mu się wyjść z narkotyków, popadłby w nowe uzależnienie...
Uwazacie ze trudno jest wyjsc z kokainy?A on mi powtarzal-wez,sprobuj wtedy zrozumiesz mnie,co ja czuje i bedziesz widziec jakie zycie jest piekne....Nigdy nie wzielam tej kokainy i nie zaluje.Ale co jest po niej takie piekne???
I Ty sie zastanawiasz czy dobrze zrobilas? Nie mozesz bez niego zyc? Spojrz co Ty wypisujesz...Czlowiek, ktory namawia Cie do narkotykow nie jest czlowiekiem, ktory Cie kocha. Poprzez to, zrujnowal by zycie nie tylko Tobie, ale Twojemu dziecku! Zapomnij o nim. Wiem, ze latwo jest napisac, ale to jest jedyne dobre wyjscie. Jak mozesz w ogole nawet sie zastanawiac nad tym? Masz kobieto dziecko, ONO JEST NAJWAZNIEJSZE. Obudz sie w koncu.
Wiem ze dobrze zrobilam,tylko tesknie za nim mimo wszystko.Dopoier teraz rozumiem kobiety ktore tkwia w toksycznych zwiazkach,tak jak moja mama,ktora ojciec alkoholik wiecznie bil i ponizal,a ona nigdy nie odeszla bo kochala.Nigdy nie rozumialam takich kobiet,a nawet nimi gardzilam--bo jak to mozna sie tak dac traktowac mezczyznie???Az sama tego doswiadczylam na wlasnej skorze!!!!Przebaczalam i kochalam jak szalona,majac nadzieje ze sie zmieni...nie zmienil sie...i tak myske czy jakakolwiek kobieta bedzie z nim szczesliwa??
Myślę, że każda kobieta, która z nim będzie w pewnych momentach będzie się czuła szczęśliwa.
Raz jeszcze powtarzam, odejście od toksycznego faceta jest o tyle trudne, że są w takim związku również wspaniałe chwile.
Już to kiedyś na forum pisałam. Najtrafniejsze zdanie na temat toksycznych związków, jakie w życiu słyszałam: "Kiedy ktoś Cię uderzy na ulicy, sprawa jest prosta. Wściekasz się, może idziesz na policję. Ale gdy ktoś bije Cię w piątek, a kocha się z Tobą w sobotę, to wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane".
Wiecie ze ten typ zadzwonil do mnie i powiedzial mi ze ma juz nowa dziewczyne!Co za marny i tani bubel!!!Jak ja moglam z kims takim byc????????
No to masz odpowiedź na to jakim jest człowiekiem... Wbrew pozorom dobrze, że tak się stało, masz jasność.
teraz znowu zadzwonil i powiedzial ze to jest nieprawda,chcial sie tylko upewnic co ja mu powiem.Jego glos byl agresywny,sadze ze znowu cos bral.Robi mi prawdziwy zamet w glowie,mam dosc tej sytuacji.Powiedzial,ze nie szuka pracy,bierze speedy jakies tam i jest szczesliwy.Wiec mam odpowiedz-nic dodac,nic ujac.Stacza sie coraz bardziej,,,dobrze ze mnie tam nie ma,ani mojego dziecka.O Boze,,co ja chcialam zrobic!!Wiazac sie z takim przypadkiem!Jeszcze mnie poprosil czy pijde z nim na wesele,na ktore bylismy zaproszeni,ja powiedzialam ze nie.Chyba dobrze odpowiedzialam...po co mialabym z nim tam teraz isc?
Ja bym przestała odbierać telefon, kiedyś mu się znudzi dzwonienie do automatycznej sekretarki... ;]
jesli mu zależy na tobie niech idze na odwyk zreszta jak ty mu to powiesz to to nie bedzie mialo sensu on musi sam chciec to żucic wiec to on sam ci powinien o tym powiedziec ze chce isc a jesli on zrobi taki krok ty idz na terapie dla wspołozaleznionych wtedy to ma jakis ses we dwoje dacie rade alejedno nie da.jesli nie zdecyduje sie na ten krok nie ryzykowala bym na twoim miejscu to napewno fajny facet tylko nalug go zgubil wiec co mowie sama bylam w takim zwiazku takie osoby sa nie przewidywalne dzisiaj bedzie dobrze a jutro pujdzie w cuk bo to bedzie silniejsze od niego jesli tak dlugo cpa sam sobie nie poradzi tu potrzebny specjalista.życze powodzenia.
z Marcinem znam sie od 4 lat kiedyś nawet sie troche spotykalismy ale nic z tego nie wyszło poniewaz on jest uzależniony jednak podjełam sie tego ryzyka i sprubowałam jeszcze raz byliśmy razem 6 miesiecy razem mieszkaliśmy ogólnie to świetny chłopak tylko te uzależnienie go zgubiło jak nie ćpa można powiedziec ze jest cudowny.gdy mnieszkaliśmy razem po 4 miesiacach zaczelo sie psuc ciagle tracil prace to poszedl gdzies na 2 tygonie pracowac puzniej znalzl nowa prace i znowu jakis okres popracowal i stracil prace.doszlo do tego ze ja musialam myslec o oplatach zaczelo mnie to wkurzac wiec postanowilam sie z nim rostac a kiedys mu powtarzalam ze jak sie roztaniemy to dopiero go zdradze.gdy wyjechalam na weeken do rodzicow on pod moja nieobecnosc sprowadzil sobie jakos panne do domu no i wiecie co robili...dowiedzilam sie puzniej przypadkowo o tym bo pisala do niego sms ale ja tez nie bylam swieta i tej samej nocy spotkalam sie z takim chlopakiem.oczywiscie on sie o tym nie dowiedzial wiec mialam okazje to wykorzystac i definytywnie sie rostac jednak to sie nie udalo bo chcial sie zabic wypisywal do swojej mamy ze on nie widzi sesu zycia wiec moje serce zmnieklo i dalam mu kolejna szanse.po jakims czasie wyszly wszystkie moje klamstwa na jaw dowiedzial czym sie naprawde zajmuje a pracowalam w nieprzyzwoity sposob zranilam go okropnie wtedy on zalamal sie i poszedł w cuk...ale po jakis czasie spotkalismy sie musial mniec ogromy do mnie zal zreszta byl nacpany i zacza mnie dusic to nie bylo na zarty jakis cudem wyrwlam mu sie w tych nerwach powiedzialam ze zglosze to na policje ale oczywiscie nie mialam takiego zmiaru na drugi dzien Marcin zdecydowal ze idzie na odwyk to juz jego 3 odwyk.nasz kontakt wznowil sie po 3 miesiacach kiedy sam wyszedl bo jak zwykle nie wytrzymal oczywiscie nie mieszkalismy razem ale sie spotykalismy raczej taki luzny zwiazek ale on znowu zacza cpac.po jakis czasie przyedł mu wyrok do odsiadki wiec obecnie znajduje sie poraz 4 na odwyku narazie nie mamy kontaktu ale ja coś do niego czuje jestem mu wdzieczna ze doprowadził mnie do upadku dzieki niemu zyje teraz godnie duzo zrozumialam wogule teskie za nim.tylko teraz tak sie zastanawiam czy to ma jakiś ses zebysmy sprubowali jeszcze raz ...?co o tym myślicie?
Jestem autorka tego watku-ktory juz nie jest(na szczescie) aktualny.To bylo 2 lata temu i czytajac teraz sama siebie mysle-jaka ja bylam glupia!!! Cale szczescie-zerwalam z panem J -cierpialam jak diabli i nie moglam sie pozbierac dluuuugi czas.Ale warto bylo! Poznalam swietnego faceta-w tej chwili wlasnego meza i jestesmy szczesliwi! Niema ani jednej cechy mojego bylego.Dba o rodzine-pracuje-pomaga mi przy dzieciach i kochamy sie ponad wszystko.
Zatem dziewczyny-mozecie kontynuowacc ten watek ale ja wam radze-zadnych zwiazkow z nalogowcami! To niema sensu i do niczego nie prowadzi.Jaosobiscie moglabym o tym napisac ksiazke.
Zycze sily i uciekajcie od takich typow gdzie pieprz rosnie!A do Julki-nie dawaj szansy i kopnij go w d... jak najszybciej ![]()