Ja i mój dołujący mnie chłopak - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja i mój dołujący mnie chłopak

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 108 ]

Temat: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Mieszkam z chłopakiem 2,5 roku, oboje mamy po 26 lat. Pracujemy w domu, spędzamy ze sobą cały nasz czas. Ostatnimi czasy, czuję się w moim związku nieswojo. Mój chłopak prowadzi własną firmę, zarabia kilkanaście tysięcy, ja jestem zatrudniona u niego, mam mało pieniędzy. Czuję się przy nim gorsza. Nie chodzi o to, że nie cieszę się z jego sukcesów, wręcz przeciwnie. Chodzi o to, że on non stop mnie dołuje. Zawsze spędzaliśmy długie godziny na rozmowach. Od kiedy on zaczął więcej zarabiać, kupił sobie świetny samochód, stał się strasznie pewny siebie. Sprzeczka, nawet o pierdołę, kończy się tekstem: Jak będziesz tyle zarabiać co ja, to pogadamy. Będziesz mieć wtedy równouprawnienie itd. Kiedy ja próbuję coś powiedzieć, przerywa mi śmiechem, mówi, że jestem jego trzynastką (w sensie trzynastolatką:/).
Nie czuję się już przy nim ładna ani mądra. Dbam o swój wygląd, nie chodzę broń Boże w dresie, maluję się codziennie, bo wiem, że on to lubi. Jak już mówiłam, mam mało pieniędzy. Kupiłam sobie na allegro bransoletkę i łańcuszek za kilka złotych. Moim zdaniem, wyglądają one dobrze jako ozdoba. Wiadomo, szybko się rozwalą, bo to nie prawdziwe srebro, ale żeby ożywić strój są w sam raz. A on do mnie, że ja ubieram się jak jakaś nastolatka, że noszę ozdoby rodem z bravo girl. I najgorszy tekst: Weź spójrz sobie na ulicy jak się ubierają prawdziwe kobiety, które ładnie wyglądają. Super ciuchy, biżuteria z prawdziwego srebra lub złota...
Zrobiło mi się tak przykro, że myślałam, że się rozpłaczę. Przecież ja gdybym miała kasę, też bym chciała sobie to kupić, a ubieram się na miarę swoich możliwości finansowych.
I żeby nie było, mówię swojemu chłopakowi, że mnie to rani, że mnie to boli, ale zawsze jest tak, że on ma rację, on mówi, że jest bardzo inteligentny, co dowodzi temu, że się tak dorobił, a jestesmy w równym wieku. I co ja mam wtedy mu powiedzieć, jak mi ręce opadają?
Piszę to głównie, żeby się wyżalić, bo chce mi się płakać :'(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Porozmawiac z nim o tym? Bo to co ci on mowi to nie jest przyjemne.

3

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

To, że się dorobił, to kwestia bardziej szczęścia niż inteligencji. Inteligentny człowiek nigdy by tak nie poniżał swojej partnerki, a raczej dzielił się z nią swoim szczęściem (i sukcesem).

4

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Już z nim rozmawiałam, ale jak grochem o ścianę.
Akurat w jego przypadku dorobienie się to nie jest kwestia szczęścia, tylko rzeczywiście ma chłop łeb na karku.

Ale męczy mnie już takie dogryzanie. Czasem wolałabym mieć pracę gdzieś na etacie i faceta, pracującego na etacie. Chociaż byśmy się rozumieli- nie było by lepszej i gorszej połówki sad

5

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Nie znam go ale wnioskuję z tego co piszesz, że musi być strasznym snobem. Ja gdybym miał tyle kasy to nawet jakbym nie starał się o względy partnerki to nie żałowałbym jej na dobre ciuchy czy kosmetyki, itp (oczywiście w granicach rozsądku).

6

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Boze, dlaczego sie tak dajesz traktowac? To, ze on zarabia wiecej pieniedzy nie znaczy, ze sie moze nad Toba znecac! Bardzo slabo to swiadczy o Jego milosci do Ciebie, jezeli zamiast wsparcia on Cie ciagle w przyslowiowy tylek kopie. Dla mnie to oznacza po prostu brak szacunku i uczuc. Jezeli jemu sie tak bardziej dobrze ubrane kobiety podobaja, to niech sobie znajdzie pania przedsiebiorce z duza kasa (i Ci moge od razu powiedziec, ze znajdzie jakies wady u niej tez, ktore jej bedzie ciagle wypominal).

Dziewczyno, jestes wiecej warta niz twoj portfel- jestes pelna osoba a nie tylko maszynka do zarabiania pieniedzy.

Moj partner jest prawnikiem od prawie 25 lat i zarabia o wiele wiecej niz ja moglabym sobie wyobrazic po moich studiach, jednak nic mu to nie przeszkadza. Pozwala mi konczyc moj doktorat, placi za ksiazki, utrzymuje mnie i NIGDY slowa narzekan od niego nie uslyszalam.

Sorki ale Twoj facet zachowuje sie jak ostatni palant.

7

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

O.O..


Zanim udzielę swojej rady... czy dałabyś radę sama podjąć pracę? Nie być zatrudniona u swojego "chłopaka" ?

8 Ostatnio edytowany przez Wilczyca89 (2012-09-13 16:53:08)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

znudzonaOna, a mnie zastanawia inna rzecz. Skoro on twierdzi, że jesteś gorsza, ponieważ ubierasz się na miarę swoich (mniejszych) możliwości, to dlaczego niczego Ci nie kupi? Dlaczego nie dostałaś od niego do tej pory drogiej biżuterii, sukienki ani butów? Zawsze wydawało mi się, że mężczyźni, szczególnie bogaci, uwielbiają rozpieszczać swoje partnerki.

9

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
Wilczyca89 napisał/a:

znudzonaOna, a mnie zastanawia inna rzecz. Skoro on twierdzi, że jesteś gorsza, ponieważ ubierasz się na miarę swoich (mniejszych) możliwości, to dlaczego niczego Ci nie kupi? Dlaczego nie dostałaś od niego do tej pory drogiej biżuterii, sukienki ani butów? Zawsze wydawało mi się, że mężczyźni, szczególnie bogaci, uwielbiają rozpieszczać swoje partnerki.

Absolutnie sie zgadzam z Toba. Jak chce Kolezanke w innych ciuchach widziec, niech kieszenie oprozni troche.

10

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Jak Ty z nim wytrzymujesz? Ja wysiadłabym psychicznie. Myślę, że powinnaś podjąć jakieś kroki. Ten facet Cię nie szanuje. Mężczyzna powinien pomagać swojej kobiecie, jeśli ma ona kłopoty finansowe, szczególnie gdy mieszkają razem. To się nazywa wsparcie. A takie szydzenie z Ciebie, wytykanie itd. Ja bym mu powiedziała, żeby znalazł sobie inną "z ulicy" skoro tamte mu się bardziej podobają. Wiem, że pewnie sobie na razie tego nie wyobrażasz. Szczególnie, że 2,5 roku to sporo.

Spróbuj może jeszcze z nim pogadać, tylko nie płacz. Spróbuj być twarda i wytłumaczyć mu jeszcze raz, że boli Cię jak on tak się zachowuje. Płacz czasem prowokuje drugą stronę do nabijania się.

11

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Hard-Bitter, oczywiście, że dałabym radę. Z nami jest o tyle dziwnie, że ustaliliśmy (bo tak chłopak uważal za słuszne), że dzielimy sie wydatkami po połowie. Ja kupuję jedzenie, kosmetyki (szampony, maszynki do golenia itp.)i chemię (proszek do prania itd.). On płaci za gaz, eksploatację auta i benzynę, internet.
I ja, jeśli dostanę od niego np. 1000zł (zależy ile godzin wypracuję w miesiącu), wydam ok. 900zł na życie i mi zostaje niewiele. jeszcze staram się mamie wysłać pieniądze, bo moi rodzice są biedni. A on pieniądze odkłada na mieszkanie, bo niedługo kupuje.
Szukałam pracy, rok temu skończyłam studia, to proponują mi 1000/1200zł pensji. Więc jak ja mam do wyboru iść do pracy z dojazdami 9-10godzin i dostać te same pieniądze, pracując w domu 5godzin, to wybieram to drugie.

Co do prezentów z jego strony, ja nie oczekuję, żeby on mi cos kupował. I nie powiem, bo w ciągu trwania naszego związku kupił mi jakieś prezenty. Ja mu tego nie wypominam, ale chciałabym, żeby wiedział, że nie każdy musi być taki jak on- człowiekem sukcesu i biznesu. Zresztą pracę u kogos na etacie miałam zawsze wyperswadowaną z głowy, bo ja mam otwierać własny biznes, a nie robić u kogoś... Najgorsze jest to porównywanie do innych dziewczyn, np. do swojej byłej, która studiowała prawo, extra się ubierała i miała w domu rodziców gosposię... A jak się go pytam: 'To czemu z nią nie jesteś, skoro śmiesz mi ją dawać za wzór?', to wymyśla jakieś swoje głupie usprawiedliwienia hmm

12 Ostatnio edytowany przez Hard-Bitter (2012-09-13 17:13:36)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Albo nie będę czekał na odpowiedź tongue


Miarą człowieka nigdy nie jest zasobność portfela. Może to nam powiedzieć coś o jego cechach charakteru, ale nigdy nie powinno definiować czy człowiek jest dobry czy nie.

Moja dziewczyna kupuje czasem ciuchy ze sklepów firmowych, ale czasem i w lumpeksie wypatrzy coś fajnego - powiem Ci, nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl, że jest ode mnie gorsza, bo ubiera się na miarę swoich możliwości. Jeżeli robi to w ciekawy sposób (a robi) to ja mam głęboko, czy ona zapłaciła 10 czy 1000zł.

Według mnie powinnaś podziękować za pracę w jego firmie... Pokaż mu, że możesz się usamodzielnić.

13

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Powinnas w zyciu robic co uwazasz za stosowne a nie co Twoj chlopak uwaza za najlepsze.

Cos mi sie wydaje, ze on tym perswadowaniem przeciwko pracy w innej firmie Cie po prostu manipuluje, bo zawsze bedziesz w takiej sytuacji podrzedna i bedzie Ci mogl glupoty wypominac.

Jezeli on tyle zarabia, dlaczego Ty dokladasz nieproporcjonalna ilosc kasy na zycie??? To jest nie w porzadku. Moj partner by sie na pewno obruszyl gdybym wydawala moje pieniadze z grantu uniwersyteckiego na zakupy do domu. Po prostu by mu sie to w glowie nie miescilo!

14

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Tak, ale ja już wiem co będzie... Podczas trwania naszego związku, odbywałam 3-miesięczny staż w banku.. Życia nie miałam- wracałam zmęczona do domu, wszystko robić po nim itd. A jak się buntowałam, to słyszałam: Obowiązkami się będziemy dzielić po połowie, jak będziesz dokładać do życia tyle samo, co ja. A ja wtedy całe zarobione pieniądze wydawałam na studia, bo dla niego rzuciłam swoją starą pracę i przeprowadziłam się na 2. koniec kraju.

15 Ostatnio edytowany przez Hard-Bitter (2012-09-13 17:19:46)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Przecież Ty mu się kompletnie podałaś na tacy...

16

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

A ja nie rozumiem jednej rzeczy: skoro on jest właścicielem firmy, w której pracujesz, to dlaczego na litość boską nie zapłaci Ci więcej, zamiast narzekać że zarabiasz mniej od niego? To jakiś dziwny, żeby nie powiedzieć chory, układ. Ja bym na Twoim miejscu wiała od niego jak najdalej, bo ludzie o takim charakterze się nie zmieniają. On jest toksyczny i wkrótce całkowicie zaleje Cię tym jadem, o ile jeszcze do tego nie doszło - w końcu nadal z nim jesteś, mimo, że widzisz, jaki ma na Ciebie wpływ...

17

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
adlernewman napisał/a:

Powinnas w zyciu robic co uwazasz za stosowne a nie co Twoj chlopak uwaza za najlepsze.

Cos mi sie wydaje, ze on tym perswadowaniem przeciwko pracy w innej firmie Cie po prostu manipuluje, bo zawsze bedziesz w takiej sytuacji podrzedna i bedzie Ci mogl glupoty wypominac.

Jezeli on tyle zarabia, dlaczego Ty dokladasz nieproporcjonalna ilosc kasy na zycie??? To jest nie w porzadku. Moj partner by sie na pewno obruszyl gdybym wydawala moje pieniadze z grantu uniwersyteckiego na zakupy do domu. Po prostu by mu sie to w glowie nie miescilo!

Kiedyś mu to mówiłam: Z jakiej racji ja mam odkładać całą swoją zarobioną pensję na nasze życie, a Ty tylko niewielki skrawek z tego? W odpowiedzi słyszałam: A kto Ci broni założyć własną firmę? Ja Ci dałem możliwości (rzeczywiście dał) na otwarcie własnego biznesu, a Ty tego nie wykorzystałaś. Ja na swoją obecną pozycję zapracowałem, podejmując właściwe decyzje w życiu.

18

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
Anemonne napisał/a:

A ja nie rozumiem jednej rzeczy: skoro on jest właścicielem firmy, w której pracujesz, to dlaczego na litość boską nie zapłaci Ci więcej, zamiast narzekać że zarabiasz mniej od niego? To jakiś dziwny, żeby nie powiedzieć chory, układ. Ja bym na Twoim miejscu wiała od niego jak najdalej, bo ludzie o takim charakterze się nie zmieniają. On jest toksyczny i wkrótce całkowicie zaleje Cię tym jadem, o ile jeszcze do tego nie doszło - w końcu nadal z nim jesteś, mimo, że widzisz, jaki ma na Ciebie wpływ...

W 100% się zgadzam.

19

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Ja bym pana hrabiego mocno w d---e kopnela. On sie zachowuje jak arogancki, chamowaty, szowinistyczny penis. Szczerze powiedziawszy, zaczelabym szukac normalnego faceta.

20

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
Hard-Bitter napisał/a:

Przecież Ty mu się kompletnie podałaś na tacy...

Co to znaczy?



On uważa, że placi mi b. dużo na to, co dla niego robię. Ja robię to, co on mi każe- pracuję normalnie, nie obijam się. Zawsze mi mówił, że nie możemy łaczyć życia uczuciowego z pracą, a sam to robi. Bo to jego rządzenie mną nie kończy się wraz z pracą, tylko przenosi się na związek.

Ostatnio stale sie zastanawiam, czy dobrze robię, tkwiąc w tym związku. Jakoś jednak brakuje mi siły, odwagi, podjąć decyzję, wrocić do rodziców, zaczynać wszystko od nowa. Boję się życia, boję się, że w wieku 26 lat już nikt mnie nie będzie chciał sad

Kochani, dziękuję, że mi odpisujecie. Ja chwilowo muszę jechać na pocztę i do sklepu, ale odpiszę Wam wieczorem. Dziękuję smile

21

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:
Hard-Bitter napisał/a:

Przecież Ty mu się kompletnie podałaś na tacy...

Co to znaczy?



On uważa, że placi mi b. dużo na to, co dla niego robię. Ja robię to, co on mi każe- pracuję normalnie, nie obijam się. Zawsze mi mówił, że nie możemy łaczyć życia uczuciowego z pracą, a sam to robi. Bo to jego rządzenie mną nie kończy się wraz z pracą, tylko przenosi się na związek.

Ostatnio stale sie zastanawiam, czy dobrze robię, tkwiąc w tym związku. Jakoś jednak brakuje mi siły, odwagi, podjąć decyzję, wrocić do rodziców, zaczynać wszystko od nowa. Boję się życia, boję się, że w wieku 26 lat już nikt mnie nie będzie chciał sad

Kochani, dziękuję, że mi odpisujecie. Ja chwilowo muszę jechać na pocztę i do sklepu, ale odpiszę Wam wieczorem. Dziękuję smile

Znaczy to tyle, że nie pozwoliłbym, aby moja ukochana przeprowadziła się całkowicie na swój koszt... W końcu ta przeprowadzka, to korzyść (a przynajmniej powinna) być dla obojga partnerów... Nie pozwoliłbym, aby zmieniała coś tylko i wyłącznie dla mnie!! Ona ma być sobą! Nie moją chorą projekcją!
Czemu jeszcze uważam, że mu się całkiem poddałaś? Bo on wie, że bez niego sobie nie poradzisz, a raczej dałaś mu takie poczucie, a powiem Ci po sobie - FACET NIE MOŻE TAK POMYŚLEĆ NIGDY.

On nie boi się tego, że odejdziesz, on nie czuje potrzeby prawienia Ci komplementów bo jedyne co czuje to to że jesteś JEGO.

22

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

Tak, ale ja już wiem co będzie... Podczas trwania naszego związku, odbywałam 3-miesięczny staż w banku.. Życia nie miałam- wracałam zmęczona do domu, wszystko robić po nim itd. A jak się buntowałam, to słyszałam: Obowiązkami się będziemy dzielić po połowie, jak będziesz dokładać do życia tyle samo, co ja. A ja wtedy całe zarobione pieniądze wydawałam na studia, bo dla niego rzuciłam swoją starą pracę i przeprowadziłam się na 2. koniec kraju.

Dziewczyno. Ogarnij się. Zostałaś służącą. No jak on może takie teksty walić. Nie obraź się, wiem że go kochasz. ale to zwykły cham. Znajdź inną pracę, najlepiej przestań z nim mieszkać narazie, uwolnij się bo do końca życia będziesz "wynieś przynieś pozamiataj"

23

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Rzuć go i złóż wypowiedzenie w pracy. Co Cię będzie poniżał! I znajdź lepszą pracę. Wiem, że potrafisz. smile

24

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Kurcze, tak to łatwo brzmi- rzuć go, znajdź lepszą pracę... Wiem, że też sporo w tym mojej winy, bo pozwoliłam się zmanipulować. Mogłam go od początku nie słuchać i przyjąć ofertę pracy, którą mi proponowano, nawet za małe pieniądze-zawsze to swój niezależny grosz. Drugie, co źle zrobiłam to fakt, że dokladnie rok temu rozstaliśmy się, wyprowadziłam się do moich rodziców na 2. koniec Polski. Ale on jakby się obudził-dzwonił do mnie codziennie, błagał, abym wróciła, że to była pochopna decyzja... No i ja wróciłam-wiadomo, kochałam, tęskniłam, brakowało mi go...
Wiem, że idealnie mu pokazałam, że ma mnie w garści-że nie znajdę innej pracy, że do rodziców nie wrócę, bo w domu nieciekawie itd. Jednak jak sobie pomyślę, że miałabym z nim zerwać to mi się to nie mieści w głowie. Zwłaszcza jak ja mam takie złe myśli w głowie o rozstaniu, a on niczego nieświadomy mnie przytula, całuje, mówi coś miłego, np. że jestem kochana... Właśnie gdyby to było takie jednoznaczne, że on jest dla mnie taki okropny, sprawa była by prosta... A tak, to jak pomyślę o rozstaniu, przypomina mi się wiele dobrych rzeczy z codziennego życia itd.

25

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

to brzmi jak by Ci płacił za bycie z Tobą i mógł robić z Toba co zechce. Zmiana pracy, stawianie warunków niczego nie zmieni. Podważy jego autorytet i rozjuszy. Wydaje mi sie że będąc razem pieniądze jeżeli są to schodzą na drugi plan a ważne jest to co dzieje się między wami. Jeżeli patrzy na Ciebie przedmiotowo miarą materialną to przykre bo ani ubrania i biżuteria go nie pocieszy, nie będzie wspierać i nie zaopiekuje się domowym ogniskiem. Spojrzyj na swojego partnera przyszłościowo czy będziesz z nim szczęśliwa?

26

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

To tak łatwo brzmi, bo życie jest proste, tylko ludzie kochają je sobie komplikować. Wielu ludzi ma skłonności do chorych jazd, toksycznych związków, tej adrenaliny, bez tego żyć nie mogą.

A Ty...? Jak widzisz siebie w tym związku za 10 lat? Czy chcesz być pomiatana przez całe życie przez jakiegoś damskiego boksera? OK, może i Cię nie bije. Ale na pewno ma skłonności do dominacji i Cię nie szanuje, a to prosta droga do przemocy w związku.

27

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

Kurcze, tak to łatwo brzmi- rzuć go, znajdź lepszą pracę... Wiem, że też sporo w tym mojej winy, bo pozwoliłam się zmanipulować. Mogłam go od początku nie słuchać i przyjąć ofertę pracy, którą mi proponowano, nawet za małe pieniądze-zawsze to swój niezależny grosz. Drugie, co źle zrobiłam to fakt, że dokladnie rok temu rozstaliśmy się, wyprowadziłam się do moich rodziców na 2. koniec Polski. Ale on jakby się obudził-dzwonił do mnie codziennie, błagał, abym wróciła, że to była pochopna decyzja... No i ja wróciłam-wiadomo, kochałam, tęskniłam, brakowało mi go...
Wiem, że idealnie mu pokazałam, że ma mnie w garści-że nie znajdę innej pracy, że do rodziców nie wrócę, bo w domu nieciekawie itd. Jednak jak sobie pomyślę, że miałabym z nim zerwać to mi się to nie mieści w głowie. Zwłaszcza jak ja mam takie złe myśli w głowie o rozstaniu, a on niczego nieświadomy mnie przytula, całuje, mówi coś miłego, np. że jestem kochana... Właśnie gdyby to było takie jednoznaczne, że on jest dla mnie taki okropny, sprawa była by prosta... A tak, to jak pomyślę o rozstaniu, przypomina mi się wiele dobrych rzeczy z codziennego życia itd.

Gdy rodzice dowiedzieli się że spotykam sie z 10 lat starszym facetem kazali mi wybierać albo oni albo on... ponieważ w domu tez nie było fajnie skonczyło się tym ze przyjechał po mnie o 11 w nocy taksówką i zabrał mnie i garsć dokumentów bo rodzice nic mi zabrać nie pozwolili. i Żyłam 1,5 roku na jego warunkach jego marzeniach.... zaczynałam od zera... nie wytrzymałam i potem jeszce raz zaczynałam od nowa. Nigdy nie zapomne tych dobrych rzeczy ale nigdy tez nie zapomnę jak bardzo byłam przy nim sfrustrowana.... i nie ma rzeczy niemożliwych. Ja daję radę.

28

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

"Kiedyś mu to mówiłam: Z jakiej racji ja mam odkładać całą swoją zarobioną pensję na nasze życie, a Ty tylko niewielki skrawek z tego? W odpowiedzi słyszałam: A kto Ci broni założyć własną firmę? Ja Ci dałem możliwości (rzeczywiście dał) na otwarcie własnego biznesu, a Ty tego nie wykorzystałaś. Ja na swoją obecną pozycję zapracowałem, podejmując właściwe decyzje w życiu."


A dlaczego nie wykorzystałaś tej możliwości, którą Ci dal?  Oczywiście prościej by było jak pisały wcześniej dziewczyny, gdyby dal Ci na lepsza biżuterie i ciuchy, ale widocznie wolał, żebyś (z jego pomocą) ale z jakaś własną inicjatywa na to zapracowała. Byc może imponują mu samodzielne kobiety, które maja głowę na karku jak On. Oczywiście nie usprawiedliwia to jego zachowania, staram się tylko dostrzec jego podłoże.
Jest materialista i chyba powinien być z kobieta dla której kasa i kariera jest równie ważna jak dla niego, natomiast Ty faceta, który będzie Cie traktował z szacunkiem. Macie po prostu inne priorytety życiowe.

29

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

maomam, a wróciłaś do rodziców? Jak dajesz radę z pracą, utrzymaniem się? Swoją droga, przykro mi, że Cię coś takiego spotkało sad

Trafiłyście w mój najczulszy punkt. Przeraża mnie perspektywa mojego życia w przyszłości. Już widzę siebie jakby miało przyjśc na świat nasze dziecko. Ja, przemęczona i sfrustrowana i on, siedzący przy komputerze, grający w gry i przygadujący, że przytyłam, że źle się zajmuję dzieckiem, bo jego mama miała inne metody wychowawcze itd. brrr przerażająca perspektywa...

30

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
Kobra99 napisał/a:

"Kiedyś mu to mówiłam: Z jakiej racji ja mam odkładać całą swoją zarobioną pensję na nasze życie, a Ty tylko niewielki skrawek z tego? W odpowiedzi słyszałam: A kto Ci broni założyć własną firmę? Ja Ci dałem możliwości (rzeczywiście dał) na otwarcie własnego biznesu, a Ty tego nie wykorzystałaś. Ja na swoją obecną pozycję zapracowałem, podejmując właściwe decyzje w życiu."


A dlaczego nie wykorzystałaś tej możliwości, którą Ci dal?  Oczywiście prościej by było jak pisały wcześniej dziewczyny, gdyby dal Ci na lepsza biżuterie i ciuchy, ale widocznie wolał, żebyś (z jego pomocą) ale z jakaś własną inicjatywa na to zapracowała. Byc może imponują mu samodzielne kobiety, które maja głowę na karku jak On. Oczywiście nie usprawiedliwia to jego zachowania, staram się tylko dostrzec jego podłoże.
Jest materialista i chyba powinien być z kobieta dla której kasa i kariera jest równie ważna jak dla niego, natomiast Ty faceta, który będzie Cie traktował z szacunkiem. Macie po prostu inne priorytety życiowe.

Ja pisałam, że nie chcę, aby on mi dawał lepszą biżuterię czy ciuchy, sama mam ręce, żeby na nie zapracować. Chodziło mi tylko, żeby nie przygadywał głupkowato.
On wymyślił, że mam założyć firmę z ręcznie robionymi kartkami (zaproszenia na ślub, kartki urodzinowe itd). Kupił materiały, lepszą drukarkę. Ja mówiłam, że nie potrafię prowadzić biznesu to mi mówił, że on mi będzie pomagał, ja będę produkować, a on sięzajmie myśleniem biznesowym. Pomyślałam, że to super pomysł i zabrałam się za robienie kartek. Sprzedawałam, ale z czasem jak chciałam o coś spytać to na mnie warczał, że nic nie potrafię, że wymyślam bez sensu wzory, że on tylko 1 wymyślił, ale taki, który się sprzedaje... Na dodatek powiedział, że jak rozwinę ten biznes, to będziemy się dzielić pieniędzmi po połowie, bedziemy wspólnikami, bo on dał pomysł na ten biznes.

31

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Ja chyba nie rozumiem większości dzisiejszych związków. W wielu wątkach widzę jak to para podejmuje decyzję o wspólnym zamieszkaniu i pojawiają się problemy o tzw "dzieleniu na pół" może ja jestem z innego świata ale dla mnie jeżeli mieszkam z partnerem od tej chwili nie ma czegoś takiego jak to jest twoje, to jest moje. to są moje pieniądze, to są twoje dla mnie wszystko jest wspólne a już dawanie wypłaty w jednym domu i wyśmiewanie zarobków to już jakaś paranoja. ja z partnerem mieszkamy razem kilka lat przeszliśmy czasy kiedy to on zarabiał więcej, kiedy ja, kiedy on nie miał pracy i zawsze ale to zawsze pieniądze były wspólne przelewane na jedno konto z którego robiło się oplaty, kupowało żywność i co tam trzeba było. razem decydujemy o większych zakupach i doskonale wiemy na co stać nasze "gospodarstwo domowe" które w końcu razem tworzymy. nie jesteśmy znajomymi czy obcymi studentami żeby się rozliczać. w końcu decyzja o wspólnym zamieszkaniu to decyzja o wspólnym życiu. ale może tylko ja tak myślę. moi rodzice od lat prowadzą wspólną firmę i w życiu nie widziałam żeby tata dawał mamie wypłatę i mówił żeby opłaciła rachunki po prostu to były ich wspólnie wypracowane pieniądze są małżeństwem od 45 lat i w życiu nie widziałam wydzielania pieniędzy. a jak będziesz miała dziecko to co też się tak dzielić będziecie??? pampersy będą kupowane z twojej wypłaty bo ty je urodziłaś???? paranoją jest wytykanie ci że malo zarabiasz a z drugiej strony dawanie ci takiej wypłaty nie pojmuje tego. może w takim razie zrób cennik gotowanych przez ciebie obiadów, seksu, usług sprzątających itp bo twierdzisz, że twój partner nie uznaje pomocy w domu. zostaje ci to 100 zł po opłaceniu rachunków, a jak cię ząb zaboli i musisz iść do dentysty to co bierzesz zaliczkę??? dla mnie cała sytuacja jest niepojęta. pozostaje ci albo porozmawiać z partnerem o wspólnym tworzeniu firmy, wspolnych finansach jeśli nie to o podwyżce skoro dalej chcecie żyć na takich zasadach. albo iść do innej pracy nawet za to 1000zł zdobywać nowe doświadczenia i się uniezależnić od wielkiego pana szefa. zastanawiam się czy chociaż masz umowę o pracę czy wszystko jest robione tak na gębę, czy masz urlop i inne świadczenia. i na jakich zasadach z nich korzystasz.

32 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-09-13 20:32:20)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

mał@ masz racje w 100% smile. Tak właśnie powinno być, ale bardzo rzadko tak jest, niestety.

znudzonaOna, to Twój maż ma wyjątkowo ciężki charakter... Myślałam, ze chciał Ci pomoc bezinteresownie, a oczywiście myślał głownie o zysku dla siebie... Przychylam się do rady mojej przedmówczyni...

33

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Nie mam umowy, bo jak się dowiadywałam w ZUS-ie to chłopak by musiał płacić sporą sumę, żeby mi dac najniższą krajową. Teraz np. wyniknęła taka sytuacja, że mam anemię, kupiłam żelazo 2 opakowania, za które zapłaciłam prawie 50zł. I nie mam kasy, żeby sobie kupić buty na zimę, czy jakiś sweter. Do dupy to jest, mam tego świadomość. U Was było o tyle dobrze, że Ty zawsze pracowałaś, nieważne ile zarabiając. A ja jak od początku nie poszłam do pracy (tzn. od kiedy u niego mieszkam, bo wcześniej pracowałam 5 lat w mojej miejscowości), to pokazałam, że jestem utrzymanką ( jak on mnie nieraz nazywa).

34

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Kobra99, to nie mój mąż tylko chłopak. Wydaje mi się, że on traktuje mnie jak swojego kontrahenta, kogoś z kim się robi interesy. Potrafi mi wygarnąc, że rok temu dał mi na pociąg, żebym mogła jechać na studia.

35

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Rzeczywiście, jakoś mi się przyjęło do świadomości, ze to maż. To dlaczego Ty w właściwie z nim jesteś?

36

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

moja droga a wiesz co to jest wyzysk??? teraz rozumiem dlaczego twój chłopak nie ma pracownika bo nikt w dzisiejszych czasach nie podjął by się pracy bez jakiejkolwiek umowy chociażby o dzieło czy zlecenie co i tak jest śmieszną umową. wiesz że nie mając teraz umowy nie możesz iść nawet do lekarza??? wiesz że jak złamiesz nogę to możesz iść jedynie do sklepu budowlanego po gips bo żaden lekarz ci go nie założy??? wiesz że masz lukę w cv i będziesz miala trudniej znaleźć pracę?? teraz najniższa krajowa na rękę przy pełnym etacie o ile dobrze pamiętam wychodzi jakieś 1100 zł czyli więcej niż dostajesz plus masz pełne świadczenia. twój chłopak to po prostu jakiś tyran nie źle o ciebie dba nie zapewniając nawet ubezpieczenia bo zus za drogi. wolala bym nawet iść na kase do marketu czy na produkcje po kilka godzin i mieć świadczenia niż tyrać u własnego chłopaka który myśli, że jest panem i władcą bo na koniec miesiąca rzuci mi 1000zł. dziewczyno otwórz oczy to nie jest związek a czysty wyzysk.

37

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Dokładnie tak jak napisała Mał@.... On jest z Tobą tylko i wyłącznie dlatego, bo jest mu bardzo wygodnie i jeszcze Cię wykorzystuje do granic możliwości. Ty nie chcesz w wieku 26lat być sama, bo nikt Cię nie zachce? To zastanów się co będzie jak w wieku 30 lat on Cię rzuci, bo znajdzie młodszą, ładniejszą, czy po prostu inną, bo Ty mu się już do tej pory znudzisz! Skoro on teraz Cię tak traktuje i jesteś dla niego niewystarczająca to z każdym rokiem będzie tylko gorzej, aż w końcu wymieni Cię na nowy model, a Ty zostaniesz sama, bez świadectwa pracy i będziesz siebie samą przeklinać, że nie zostawiłaś go jak byłaś jeszcze młodą 26-letnią dziewczyną, z różnymi możliwościami, przed którą świat stoi otwarty!

38

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Znudzona, nie musisz od razu od niego odchodzić. Rzuć tą jego pracę w cholerę i znajdź sobie jakąś inną, żeby być niezależną. Zależnosc od partnera (bez względu na to, czy to mąż, narzeczony czy chłopak to coś strasznego).
Zobaczysz, że od razu zacznie Cię inaczej traktować, a jeśli nie, to będziesz wiedziała co dalej zrobić.

Ja też mieszkam z chłopakiem. Nie mamy wspólnego budżetu, bo jakoś na dzień dzisiejszy nie wyobrażamy sobie przelewać wszystkich naszych pieniędzy na jedno wspólne konto i nie jestem zdania, że tak jest najlepiej. Nie potrafiłabym brać ze wspólnego konta pieniędzy, które są mojego partnera. Oprócz wydatków wspólnych każde z nas ma też swoje własne, z których nie chcemy się rozliczać. A rachunki opłacamy wspólnie, na zmianę, lub w zależności kto w danym miesiącu lepiej "stoi z kasą".

39

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

maomam, a wróciłaś do rodziców? Jak dajesz radę z pracą, utrzymaniem się? Swoją droga, przykro mi, że Cię coś takiego spotkało sad

Trafiłyście w mój najczulszy punkt. Przeraża mnie perspektywa mojego życia w przyszłości. Już widzę siebie jakby miało przyjśc na świat nasze dziecko. Ja, przemęczona i sfrustrowana i on, siedzący przy komputerze, grający w gry i przygadujący, że przytyłam, że źle się zajmuję dzieckiem, bo jego mama miała inne metody wychowawcze itd. brrr przerażająca perspektywa...

Nie wróciłam i nie wrócę... bo jest tam toksycznie... praca z miałam farta za pierwszym razem ale też włożyłam sporo pracy żeby pokazac ze majac 21-22 lata też potrafię robić odpowiedzialne rzeczy byłam handlowcem na rynkach nieemieckojezycznych opiekowałam sie spłka córką w DE i takie tam... inne ale szefostwo do bani i jak zaczełam zyc sama potrzebowałam kasy... nastepny chłopak wkręcił mnie jako asystentke... pracuję 6-8 godzin, daje korki z niemieckiego...

Z rodzicami niby sie pogodziłam i czują się w powinności płacenia mi za czesne. ale dojazdy do krakowa czy wrocławia swoje kosztują, książki językowe itp... ale to i tak wysoka cena za słuchanie jak bardzo moje zycie jest do kitu... ale jeszcze 2 lata...

Utrzymanie sie... hmmm w małym slaskim miescie... kawalerka z wszystkimi opłatami koło 900 zł. utrzymanie, zjazdy na uczelni dojazd do pracy na auto mnie nie stac... to policz sama ile trzeba żeby sie utrzymać. nie jest źle da sie za mniej da sie za więcej smile


ja sie wyleczyłam  z teraźniejszości... bo jest tymczasowa a w przyszłości będe żyła.... chce mieć udaną rodzinę i partnera z którym moge porozmawiać i razem stworzyć coś fajnego dom, firmę, rodzinę. idylla? moze ale do niej będe dążyć.

40

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Macie rację z tą pracą. Co do tych składek itd. to nie jest tak, że mój chłopak to tyran- on mi chciał opłacać te składki, ale razem stwierdzilismy ze sie nie oplaca. A stawke mam wysoka, wszystko zalezy ile godzin bede pracowac, min.5. Musze isc do pracy. A powiedzcie mi, czy ja mam glupie myslenie? Bo tak, jestem inzynierem po 4 latach studiow. Jednak nie widze sie w swojej pracy. Nie pytajcie dlaczego. I czy to normalne, ze przeraza mnie pojcie do pracy do marketu jes;i tyle lat spedzilam na nauce? Bo gdybym skonczyla zawodowke, moglabym isc pracowac obojetnie gdzie, a tak nie wyobrazam sobie isc za kase do marketu...

41 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-09-13 21:49:38)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Wiec sorry, ale w takim razie na własne życzenie masz sytuacje jaka masz.

42

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Problem leży tu, że nie napisałam, że nie ma między nami uczuć:(

43

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

To po prostu od niego odejdz

44

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

mam wrażenie, że to jakaś prowokacja. Facet cię wykorzystuje, ubliża ci do tego twierdzisz, że nie ma między wami uczuć a dalej jednak tkwisz w tym związku. jakiś paradoks. do tego teraz nie masz żadnej umowy dostajesz 1000 zl z czego dla siebie masz 100zł nie masz na buty bo musiałaś kupić jakieś tam witaminy a gardzisz pracą w markecie. wiesz rynek pracy jest teraz bardzo trudny może uda ci się znaleźć ciekawą pracę marzeń czego ci życzę ale może się też okazać, że będziesz  roznosić ulotki. moim zdaniem żadna praca nie hańby o ile nie ma w niej mobbingu czy poniżania i dostaje się wypłatę, czasami nawet można poznać ciekawych ludzi i zaczepić się gdzie indziej. pracowałaś przez 5 lat więc jest to już jakieś doświadczenie na pewno dasz radę.

45

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
mał@ napisał/a:

Facet cię wykorzystuje, ubliża ci do tego twierdzisz, że nie ma między wami uczuć a dalej jednak tkwisz w tym związku.

Im dalej brnęłam w ten wątek, tym coraz bardziej zaczynałam zastanawiać się na czym ten związek tak właściwie jest oparty? Jaki jest jego fundament? Nie ma tu uczucia, nie ma szacunku, nie ma nawet szczerej chęci pomocy, jest za to poniżanie i podkopywanie poczucia własnej wartości.

znudzonaOna, czym zajmujesz się w tej swojej obecnej pracy? Czy nie dałabyś rady nadal wykonywać takiej samej pracy, ale u kogoś innego? Dlaczego od razu myślisz o markecie (rozumiem, że masz na myśli proste czynności, które niejako automatycznie, choć błędnie, kojarzą się z tym pojęciem)? Boisz się jakiejkolwiek odpowiedzialnej, samodzielnej pracy? Masz opory przed pracą po 8 godzin na dobę?

46

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Wydaje mi się, ze jednak Autorce nie jest tak źle, skoro nie chce sobie pobrudzić raczek inna praca, by zmienić swoja sytuacje na którą narzeka. Nie chce pracować w zawodzie, ale tez gardzi praca na gorszym stanowisku, a w końcu od czegoś trzeba zacząć. W związku nie ma uczucia, nie maja dzieci, nie są małżeństwem, nie układa się, chłopak do krzesła Autorki nie przywiązał. Wystarczy wciąć się w garść i coś zrobić, ale łatwiej jest marudzić, a niestety czasy mamy takie, ze pod nos samo nic nie przyjdzie. Nie rozumiem tego podejścia i zaczynam mieć wątpliwości czy naprawdę chłopak jest taki zły, czy jednak ma ku temu jakieś powody. Ale nie mnie to oceniać.

47

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Ja od początku chciałam iść do pracy. Tylko proponowali mi pracę za 1000-1100zł. To słyszałam od chłopaka, że za tysiąc złotych pójdę pracować, że tylko na to mnie stać? To szukałam innej, ale nie znajdowałam lepiej płatnej. Więc zajęłam się tymi kartkami, co on mi proponował (wcześniej pisałam, jak to się skończyło). Potem powiedziałam mu, że koleżanka coś wspominała, że kumpel ma jej załatwić pracę na magazynie, ale ona nie chce, a ja bym chętnie poszła do tej pracy... To masakra, ile się nasłuchałam. Że jestem niewdzięcznicą, że jemu się w głowie nie mieści, że ja chcę iść do gównianej roboty- tak nazywa wszystkie prace, które nie są "na swoim"- oprócz lekarzy i prawników.
Zrobiłam ogromny błąd, że nie postawiłam na swoim. I to nie jest tak, że ja gardzę pracą u kogoś, czy pracą na 8 godzin. Jak już wspominałam, sama pracowałam tak kilka lat i było ok. Poza tym, dlaczego wspominam o pracy w markecie? Dlatego, że codziennie słyszę, że tylko do marketu się nadaję, że przez tyle lat nie pokazałam, że nadaję się do innej pracy. A jak szukałam pracy u kogoś, to słyszałam, że zamiast pracować u niego i mieć super, to ja będę zapier...ać na obcych.

48

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Po Twoim ostatnim poście naprawdę nie rozumiem, co Cię trzyma przy tym facecie. Praca beznadziejna, bo płaca beznadziejna, a do tego chłop Cię gnoi totalnie, a Ty mu się we wszystkim podporządkowujesz. Jakiej porady od nas właściwie oczekujesz? Bo już na serio jestem skonfundowana, z jednej strony piszesz, że skoro masz teraz pracę po 5 godzin dziennie w domu za 1000 zł, to nie będziesz chodzić do pracy za 1200 na 8 godzin + dojazdy, a za chwilę twierdzisz, że chciałabyś pójść do innej pracy, tylko facet Ci nie pozwala... Bo na to wychodzi - on Ci mówi co o tym myśli, a Ty go absolutnie słuchasz i robisz dokładnie to, czego on chce (przy czym on chyba sam do końca nie wie czego chce).

49

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

OK, ale nikt z nas tutaj wciąż nie rozumie dlaczego Ty z nim jesteś. Wmawia Ci, ze do niczego się nie nadajesz, a Ty zamiast postawić na swoim i pokazać mu, ze się myli, albo najlepiej w d... mieć jego zdanie i odejść to tkwisz przy nim i nie wiem na co czekasz. A czy jego zdaniem praca u niego za marne grosze jest szczytem Twoich ambicji? Czy Ty tak uważasz?? Na  początek na Twoim miejscu nawet i do tego supermarketu poszłabym, oczywiście nie zaprzestając szukać czegoś lepszego. Zrób COŚ by zmienić swoja sytuacje, która źle wpływa na Ciebie przede wszystkim psychicznie... Ja jeszcze rozumiem, gdy ludzie tkwią ze sobą z jakiś powodów, ale u Ciebie nie ma żadnych konkretnych...

50

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

znudzonaOna  czego oczekujesz po tym wątku tutaj? Czy pomocy czy upewnienia się że robisz dobrze/ źle?

Ja tylko wyrażę swoje zdanie nie czytając wszystkich odpowiedzi: odeszłabym. proste. Sam tytuł tego wątku wystarczy by stwierdzić, że coś niedobrego się dzieje. Jesteś z pajacem, idiotą, zakompleksionym durniem, który się dorobił i poczuł się bogiem.
Jesteś uzależniona od niego EMOCJONALNIE i im szybciej zdasz sobie z tego sprawę tym lepiej dla Ciebie.

ps. "nie chodzę broń Boże w dresie,"  -w normalnym, dojrzałym związku to nie jest problemem.

51

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Jak napisałam w 1. poście, przede wszystkim chciałam się wygadać, ale też dowiedzieć, co sądzą o tym osoby postronne, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z chłopakiem?
Pytacie, dlaczego jeszcze od niego nie odeszłam. Rok temu wyprowadziłam się, tydzień to trwało, i to był najgorszy tydzień w moim życiu. Nie było dnia, żebym nie płakała, nie tęskniła.. Z 2. jednak strony, miesiąc temu wyjechałam do rodziny sama na tydzien i przyznałam sama przed sobą, że niespecjalnie tęsknię, że jak on dzwoni, to nie mam ochoty z nim rozmawiać jak dawniej. Ale usprawiedliwiałam to tym, że pewnie to dlatego, że stale się widzimy i lekko się sobą znudziliśmy, że potrzeba nam odmiany.
Szczerze to już mnie męczy to bycie poddanką. Poniekąd chętnie czytam Wasze komentarze, że co ja tu jeszcze robię, bo myślę sobie, że w chwilach zwątpienia będę wiedziała, że robię dobrze odchodząc. Najgorzej, że nie potrafię powiedzieć: Słuchaj, odchodzę. jestem z nim strasznie zżyta emocjonalnie. Tak bardzo, że boję się życia. Dawniej zawsze musiałam liczyć na siebie, pracować, dawać rodzicom pieniądze, ale czułam się silna, mądra, potrzebna i wartościowa. Teraz przyzwyczaiłam się tak naprawdę do "dobrobytu", że jest co jeść, że nie wyłączą nam prądu. Brakuje mi jednak poczucia, że to jest facet, przy którym czuję się bezpiecznie.
Nie mogę mu się wyżalić, wygadać, porozmawiać o tym, co ja chcę.

52

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Szukaj innej pracy i pakuj się od niego !
Nie płaci za Ciebie ZUSu bo za dużo kasy to zżera,a jednak te kilkanaście tyś zarabia to co to za problem!
A wogóle jak on Cię tak traktuje teraz to jest świnią i im więcej będzie miał kasy tym gorzej !
Jestem pewna,że dbasz o siebei i niejeden facet chciałby taką dziewczyne - poczytaj o podniesieniu swojej samooceny i nei daj się dołować !
Wyswobodź się od niego !
Niektórzy muszą kogoś dołować bo inaczej sami się czują gorsi.
Szukaj pracy, odnów kontakty z przyjaciółmi i zwijaj żagle-nie trać czasu na bufona !

53

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

'jestem z nim strasznie zżyta emocjonalnie." --raczej uzależniona.

Sluchaj, jeśli związek niczego nie wnosi w Twoje życie, a przysparza jedynie cierpień to nie jest dobry związek i należy go zakończyć.
Teraz jest na to czas; nie wtedy gdy sie pobierzecie, gdy będziecie mieć dzieci- wtedy w ogóle od niego nie odejdziesz a Twój los będzie wyglądał jak Autorki wątku:  http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1187050#p1187050

Scenariusz do twojej sytuacji jest bardzo jasny, oczywisty. Nie łudź się, lepiej nie będzie.
Jesteś słaba, dlatego przy nim jesteś, ale po to masz życie by to zmienić. ZAWALCZ O SIEBIE. Nikt za Ciebie tego nie zrobi, nie bądź popychadłem, bądź wartościowym człowiekiem- jeszcze jest czas by sie tego nauczyć.

Rozstanie byłoby pierwszym dobrym krokiem. Jesli nie umiesz sobie z tym poradzić, idź do psychologa- ja tu zresztą na pewnym etapie innego wyjścia nie widzę.

54

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Powiem tak.... strzelilas sobie w stope. Nawet nie z pistoletu ale juz z armaty smile
Jestes bialym murzynem w firmie wlasnego chlopaka.
1. Nie masz umowy wiec nie liczy ci sie czas pracy do emerytury.
2. Poniewaz nie masz umowy nie sa za ciebie placone zadne skladki defo znowu nigdzie w zadnych rejestrach nie istniejesz. Oficjalnie nie mozesz sobie tej pracy nawet wpisac w CV.
3. Jak sie urzad skarbowy dowie ze osiagasz dochod ktorego nie zglaszasz to chyba nie musze mowic jakie pieklo ci sie spusci na glowe smile
4. Ze nie wspomne o konsekwencjach dla pracodawcy i karach za zatrudnianie na czarno.

Jemu jest dobrze i nic dziwnego ze jak mowisz mu o pracy za 1200zl to on ci wmawia ze to go..no nie praca. Bo jak ty odejdziesz to gdzie on drugiego takiego bialego murzyna znajdzie? smile Bedzie musial zatrudnic legalnie a to zwiekszy mu koszty.
Nie jestes jego uczuciem, jestes jego swietnym biznesem smile Placi ci mniej, ma cie pod reka a i gotowanie czy seks mu sie pewnie zdarzy smile To nosi wszelkie znamiona biznesu a nie zwiazku opartego na uczuciach.

55 Ostatnio edytowany przez Entropia (2012-09-14 11:49:46)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
znudzonaOna napisał/a:

Kupiłam sobie na allegro bransoletkę i łańcuszek za kilka złotych. Moim zdaniem, wyglądają one dobrze jako ozdoba. Wiadomo, szybko się rozwalą, bo to nie prawdziwe srebro, ale żeby ożywić strój są w sam raz. A on do mnie, że ja ubieram się jak jakaś nastolatka, że noszę ozdoby rodem z bravo girl. I najgorszy tekst: Weź spójrz sobie na ulicy jak się ubierają prawdziwe kobiety, które ładnie wyglądają. Super ciuchy, biżuteria z prawdziwego srebra lub złota...

Skąd wzięłaś takie buca? Kup sobie chomika, będzie mądrzejszy. big_smile

Chociaż może i nie jest taki głupi, skoro tak się potrafi Tobą wysługiwać.

56

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

To prawda. W tym wypadku chomik będzie mądrzejszy a kobra mniej szkodliwa.

57 Ostatnio edytowany przez zwyklyja (2012-09-14 12:08:46)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Nie kazdemu pieniądze slużą ,ze tak brzydko napisze stare przyslowie..

" Nie ma gorszego chama jak przejdzie z dziada na pana "

lub inaczej

" Nie ma gorszego chama, niż prostak przemieniony w pana "

W tym wypadku mysle ,ze jest to trafne

Pozdrawiam

58 Ostatnio edytowany przez enya (2012-09-14 12:39:13)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Nie czytałam wszystkich postów zatem może powtórzę coś co było już napisane!

Do autorki postu, Twój chłopak zachowuje się jak zwykły prostak, który zarobił trochę więcej pieniędzy i mu odbiło. Jak dla mnie nie jest inteligentny, jest dość załosny. Ocenia Ciebie, ludzi jedynie przez to co posiadają. Pieniądze dzisiaj są, ale jutro może ich już nie być.

Czyli rozumiem, że jak straciłby wszystko to z dnia na dzień stał by się nikim, gdyż on definiuje siebie tylko przez to ile zarania? Jak dla mnie to mało pewny siebie facet, który poczucie własnej wartości czerpie jedynie z pieniędzy!

A nie przyszło mu do głowy, że ludzie mogą mieć inne aspiracje niż prowadzenie własnych biznesów i zarabianie kupe kasy? Owszem pieniądze są potrzebne, bardzo pomagają, ale ludzie mają różne potrzeby, pragnienia itp.

Jak widać jest prostakiem i to raczej się nie zmieni. Jak widać zachłysnął się tym innym życiem, życiem na poziomie jakie teraz prowadzi - tak przynajmniej jemu się wydaje i co gorsza nie chce już Ciebie w swoim świecie. On uważa, że nie pasujesz do jego świata, ciągle to podkreśla. Pewnie chciałby abyś była może jak te inne dziewczyny, żony jego kumpli od interesów.

Czyli jak już teraz on tak Was różnicuje, podkreśla to, że według niego jesteś gorsza to raczej nic dobrego z tego nie przyjdzie.

Na Twoim miejscu bym go zostawiła! Jeśli zaś nie bierzesz rozstania pod uwagę, to na pewno bym się zwolniła z jego firmy i poszukała własnej pracy, gdzie przynajmniej nie byłabym od niego finansowo zależna. Może też zarabiałabym nie za duzo, ale przynajmniej on nie miał by z tym nic wspólnego!

A nie przyszło mu do głowy, że on jest żałosnym szefem i facetem bo to, że mało zarabiasz to tylko jego wina, bo jako taki zdolny przedsiębiorczy gość mógłby zdecydowanie lepiej płacić swoim pracownikom? Po drugie skoro razem pracujecie i jesteście parą dlaczego nie jesteście wspólnikami w tym interesie?

Z tego co poczytałam dalej widać, że facet uzależnił Cię od siebie. Wmawia Ci, że jesteś gorsza abyś nie podejmowała żadnych działań aby zmienić swoje życie. On jest jak psaożyt karmiący się Twoją energią. Poniża Cię ale jednocześnie czerpie z tego siłe i niweluje swoje kompleksy. Dzięki Tobie czuje się silny i czym bardziej Ty robiasz się "mała" tym lepiej czuje się on.
Zwyczajnie Cię wykorzystuje.

A Ty dałaś sobie wmówić bezradność. Stałaś się od niego zależna i uzależniona - to już nie miłość, tylko chora relacja oparta na zależności.

Przypomnij sobie jaką byłaś kobietą wcześniej i zawalcz o swoje życie!!!

59

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

"Lepsza jest uboga mądrość, niż głupie bogactwo.", że tak zarzucę Diogenesem z Synopy.

Ludzie zdobywają fortuny warte miliardy dolarów i jakoś potrafią się zachować, Twój chłopak zdobył jeden głupi samochód i już nie potrafi.

Kapitalizm ma swoje plusy i minusy, minusem jest zjawisko drobnych cwaniaków, nowobogackich, którzy jakoś się tam dochrapali, ale po drodze zapomnieli wyjąć słomę z butów.

60

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

enya, jakbyś czytala w moich myślach... Uważam dokładnie tak samo. Ja mu zawsze mówię- pieniądze są w życiu potrzebne, ale dziś są, jutro ich może nie być. A on uzaleznia swoje życie od pieniędzy- jak nie ma $, to jest "chory", nie do zniesienia, a jak ma dużo kasy, to głupieje. Kąpalismy się w wannie-miało być miło, wino, świece, rozmowy, a on ciągle jak to on nie jest inteligentny, że gardzi ludźmi, którzy robią na kogoś, masakra jakaś hmm
I mówi do mnie, jak mu zwróciłam uwagę czy siebie nie słyszy jak bredzi, to mówi: "Ty nie chcesz ze mną gadać o moich sukcesach, bo masz kompleksy i słusznie".

61 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-09-14 14:26:11)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

treaz przeczytaj dokładnie wszystko co napisałaś i sama sobie odpowiedz na pytanie"czemu z nim jestem? " ......

Masz 1 poważny kompleks: swojego faceta.

62

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
Kobra99 napisał/a:

To dlaczego Ty w właściwie z nim jesteś?

Bo jak gdzieś napisała, nie ułoży sobie życia mając już 26 lat. Bzdura!
Kobieto /znudzonaOna/ to dopiero zaczyna się życie na poważnie.
To dopiero teraz jesteś dorosłą do układania sobie normalnego życia, a mając już taki bagaż doświadczeń,
czyli błędy i pomyłki - masz wszelkie szanse nie wpakować się w takie g... po raz drugi.
Jesteś wolnym człowiekiem, a nie niewolnicą Izaurą............. Masz prawo do szacunku, miłości, własnych pieniędzy
i partnerstwa w związku.
Jeśli teraz o to nie zadbasz, to masz przechlapane jak Bolka trampki i jak ja, która już zmarnowała swoją młodość,
dopiero na stare lata w swoim życiu robi porządki. Nigdy na to nie jest za późno!
Wspomniałaś o anemii, a to jest bardzo groźna choroba, która przerodzić się może w białaczkę.
Nie lekceważ tego!
Uciekaj gdzie Cię nogi poniosą i zajmij się przede wszystkim swoim nadwątlonym zdrowiem, a swoje zarobki przeznaczaj na
prawidłowe odżywianie i na co tylko chcesz.
Ty nie jesteś dla niego partnerką! I zapewniam Ciebie, że już nigdy lepiej nie będzie.
Ty jednak możesz zadbać o siebie, a to już najwyższy czas.

63

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak
Sadie napisał/a:

Jemu jest dobrze i nic dziwnego ze jak mowisz mu o pracy za 1200zl to on ci wmawia ze to go..no nie praca. Bo jak ty odejdziesz to gdzie on drugiego takiego bialego murzyna znajdzie? smile Bedzie musial zatrudnic legalnie a to zwiekszy mu koszty.
Nie jestes jego uczuciem, jestes jego swietnym biznesem smile Placi ci mniej, ma cie pod reka a i gotowanie czy seks mu sie pewnie zdarzy smile To nosi wszelkie znamiona biznesu a nie zwiazku opartego na uczuciach.

weź to sobie do serca.

64 Ostatnio edytowany przez Entropia (2012-09-14 14:47:28)

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

Żeby powiedzieć, że się gardzi innymi ludźmi trzeba być bardzo małym człowiekiem. A ja nie lubię małych ludzi. I głupich. Ty też nie powinnaś autorko tematu, bo nie masz żywcem za co.

65

Odp: Ja i mój dołujący mnie chłopak

On Cie tak wykorzystuje że szok. Chora sytuacja.

Posty [ 1 do 65 z 108 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja i mój dołujący mnie chłopak

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024