Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Witam wszystkie Netkobietki.
Mój problem nie jest pewnie niczym nowym, ani szczególnym, natomiast czuje, że jeśli nie przeleję zaraz tego , co czuje to oszaleje.
Jestem studentką, mam 22 lata, wiodę raczej normalne, przeciętne życie, za 2 lata (wstępnie) planuje ślub z chłopakiem.
Wszystko w moim życiu układało się w porządku, póki nie doszło w nim do wydarzenia, które mocno odbiło się na mojej psychice - rozwodu rodziców. A raczej rozstania, bo rozwód dopiero ma mieć miejsce, ale nie to jest istotne. Mój Tata zdradzał moją mamę przez 2 lata z koleżanką z pracy, ona o tym wiedziała, miała tego świadomość, można powiedzieć, że akceptowała to (chore, wiem).
Co zaskakujące w tej historii, całym swoim sercem jestem z moim Tatą. Zarówno ja, jak i moja siostra, które znamy swoich rodziców od podszewki cieszymy się, że w końcu ten wspaniały człowiek znalazł szczęście przy kobiecie, która go docenia, kocha i jest mu w pełni oddana. Znajomość mojego Taty z tą panią nie jest żadną przygodą, znają się od kilkunastu lat, zamieszkali ze sobą, są szczęśliwi, a ja im kibicuje, poznałyśmy się i w pełni akceptujemy. Oczywiście moja matka ma o to do mnie wielki żal, po części to rozumiem, ale jak można się domyśleć, kiedy spotykam się z Tatą i jego partnerką jest w stanie nie odzywać się do mnie cały dzień ze złości.

Niestety, odkąd mój Tata się wyprowadził, a stało się to około 4 miesiące temu, moje życie z matką sam na sam stało się koszmarem. Nie mieszka ze mną już mój Tata (założył nowy związek, akceptuje to i nie mam do Niego żalu), nie mieszka ze mną także moja siostra, która ma również swoją rodzinę, jestem tylko ja, ona i mój kot, który w tym momencie jest jedyną serdeczną mi w domu istotą.
Na siostrze i Tacie moge polegać zawsze, pisze do nich czy dzwonię, jak tylko mam potrzebę. Na matce nie mogłam polegać nigdy, podobnie jak moja siostra.
Moja matka nie pracuje od 5 lat, z lenistwa, bo możliwości ma spore, ale po prostu nie chce jej się. Ona nie robi dosłownie nic. Pranie? Raz na miesiąc. Prasowanie? Ostatnio prasowała może w czerwcu. Gotowanie? Nie pamiętam, kiedy zrobiła obiad. Nie robi dosłownie NIC, dlatego tymi rzeczami zaczęłam zajmować się ja. Oczywiście ona nie widzi w tym problemu, bo nie ma potrzeby, ani jeść, ani mieć wyprasowane. Rozumiem, że jest jej ciężko, bo zostawił ją mąż, ale nie dociera do niej, że nic nie dzieje się bez przyczyny i że była po prostą złą, leniwą, wiecznie niezadowoloną, niedoceniającą żoną. I równie złą matką, która nigdy nie interesowała się na dobrą sprawę swoimi dziećmi... Rolę matki spełniała moja siostra i mój Tata, ona nigdy nią nie była.
Zazdroszczę koleżankom, które ze swoimi mamami chodzą do kina, na zakupy, czy po prostu siedzą przy herbacie i rozmawiają przez długie godziny. Ja z moją zamieniam jakieś 3 zdania dziennie, z czego cokolwiek nie powiem, ona od razu o wszystko się obraża.
Jedynym ratunkiem jest wyprowadzka. Niestety w tej chwili to niemożliwe. Nie wiem, co mam zrobić, jak mam żyć z tą kobietą pod jednym dachem, jak mam wytrzymać, bo czuje, że mieszkam pod jednym dachem z moim wrogiem.
Jakie macie kontakty ze swoimi matkami? Poradźcie proszę, co mam zrobić, żeby przeżyć w domu, który kocham a którego jednocześnie nienawidzę bo jest w nim ona... Osoba, która jest mi najbardziej obcą osobą, od której wszyscy po kolei odsuwają się, a ona nigdy nie widzi w tym swojej winy, tylko cudzą. Zwariuję, przestaje mieć ochotę na cokolwiek, bo jej obecność mnie wykańcza. To jest ten typ człowieka, który wszystko wie lepiej, który zawsze ma rację, a na próbę zwrócenia uwagi reaguje agresją.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Pogadaj z ojcem, może możesz się do niego wprowadzić na jakiś czas? Może pogadaj z chłopakiem i wynajmijcie coś? Skoro masz dobry kontakt z tatą i siostrą porozmawiaj z nimi o tej sytuacji i poproś o radę.

3

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Myślę, że najlepiej będzie, kiedy pójdziesz z tym do taty. Oni powinni może jeszcze raz wszystko sobie wyjaśnić. Nie chcę oceniać twojej mamy, bo nie mam do tego najmniejszego prawa, ale ona musi zdać sobie sprawę, że to co się stało jest naturalną konsekwencją jej postępowania lub też jakiegoś braku postępowania z jej srony i nie powinna "wyżywać" sie na tobie. Najlepiej będzie, gdy uświadomi jej to były mąż. Jednakże może być też tak, że twoja mama swoim zachowaniem pokazuje, że potrzebuje pomocy. Może doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jak napisałaś wszyscy się od niej odsuwają, czuje się samotna i nie radzi sobie z tym. Być może potrzebuje ciebie bardziej, niż kiedykolwiek? Jak to się mówi medal ma zawsze dwie strony.

4

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Dziękuje Wam za odpowiedzi.

Z chłopakiem póki co nie mamy możliwości wynająć mieszkania, ale chcemy przeprowadzić się za około rok, na szczęścia mamy gdzie. A to dlatego bo mój Tata i siostra razem ustalili (robiąc mi niespodziankę), że mieszkanie z którego ma się wyprowadzić moja siostra zostanie przekazane mnie. Moja mama się za to na nich obraziła.

Naturalnie, że rozmawiałam z Tatą o tym problemie, w zasadzie codziennie gdy mam możliwość (czyt. gdy ona nie stoi pod drzwiami i nie podsłuchuje) rozmawiam z nim przez telefon, podczas dnia smsujemy. Tak samo z siostrą. Nawet dziś do niej dzwoniłam, wysłuchała i stwierdziła, że nie pozostaje nic innego jak wszystko "olać". Wiem, że ani ona ani Tata nie zdobędą się na to, żeby powiedzieć mojej mamie, że postępuje źle z prostego powodu - wtedy ona zaczęła by się na mnie mścić. Chociaż i tak już się mści, na mnie i siostrze, że Tata ma z nami świetny kontakt, a ją zostawił.
Szakisz - masz rację, ona potrzebuje pomocy. Oferowałam, żeby poszła do psychologa (ja byłam), ale odmówiła twierdząc, że lekarze i tak mają g.. do powiedzenia.

Najgorsze jest to, że podczas naszego codziennego życia nie dochodzi do takich typowych awantur, tylko wciąż ta cała okropna atmosfera wisi w powietrzu. Kiedy mogę wychodzę z domu. Najgorsze jest to, że ona przy ludziach udaje kochająca matkę, a kiedy zamkną się za kimś drzwi pokazuje swoje prawdziwe ja. Wystarczy, że zwrócę jej uwagę (np że schowała brudną patelnię do szafki) to trzaska drzwiami i obraża się.

5

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Ja jednak dalej proponuję rozmowę. Gorzej już chyba nie będzie, a sama pisałaś, że do przeprowadzki został ci jeszcze około rok. Nie znam cię autorko, ale skoro po czterach miesiącach mieszkania z mamą sam na sam szukasz pomocy na forum, to znaczy, że to naprawdę poważna sprawa. Jesteś pewna, że twoja psychika wytrzyma jeszcze rok w takim układzie?

6

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?
szakisz napisał/a:

Ja jednak dalej proponuję rozmowę. Gorzej już chyba nie będzie, a sama pisałaś, że do przeprowadzki został ci jeszcze około rok. Nie znam cię autorko, ale skoro po czterach miesiącach mieszkania z mamą sam na sam szukasz pomocy na forum, to znaczy, że to naprawdę poważna sprawa. Jesteś pewna, że twoja psychika wytrzyma jeszcze rok w takim układzie?

Masz rację, nie wytrzymam. Ona jest nienormalna. Ale rozmowa nie wchodzi w grę bo z nią sie nie da rozmawiać, na przykład przed chwilą pokłóciłam się z nią robiąc obiad, powiedziała , że jak chce to mogę sobie lecieć "do tatusia" i sobie zamieszkać z nim i jego kochanką (...), potem powiedziała, że jak tylko zamieszkam kiedyś sama to ona mi na pewno żadnych pieniędzy nie da i zabierze mi samochód (obie jesteśmy niestety współwłaścicielkami).
Najgorsze jest to, że nie mam możliwości ani warunków przenieść się do kogoś.. jedyne co mnie pociesza, że niedługo wybieram się na wakacje i nie będe musiała jej oglądać, ale niestety wakacje się skończą a wraz z nimi gehenna z nią

7

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

A czy twój tata z nią rozmawiał. Jeśli tak, możliwe, że przeprowadzka do niego może okazać się jedynym sensownym rozwiązaniem. Inaczej padnie ci psychika.

8

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

A dlaczego nie możesz przeprowadzić się do ojca?

9

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Może Twoja mama ma derbresję albo coś w tym rodzaju? najwyraźniej nie umie poradzic sobie z całą sytuacją. może spróbuj nakłonic ją do odwiedzenia psychologa? Albo - wyprowadź sie gdzieś z chłopakiem

10

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

'howIwish',
a może powiesz nam jak Ty zachowujesz się w stosunku do matki?
Czy ją szanujesz? Jakich słów używasz w rozmowie?
Nie bronię Twojej matki, ale jako matka wiele mogę powiedzieć o zachowaniach mojej dorosłej córki.
Córka przez lata traktowała mnie jak bank, który jej udzielał bezzwrotnych pożyczek, a gdy mnie dopadły kłopoty, zwyczajnie odwróciła się ode mnie i przeszła na stronę taty i jego kochanki. Nie umiała być z nimi i ze mną, chociaż ja nie zabraniałam kontaktów. Córka oczernia mnie do wszystkich jaka ja jestem niedobra, żeby usprawiedliwić nasze rozejście /sąd był innego zdania/, nawet do dzieci /wnuczków/, które mnie kochają z wzajemnością mówi o mnie 'baba Jaga'.
Na teraz sytuacja wygląda tak, że kochanka jej tatę wycisnęła jak cytrynę i zostawiła z długami, a córce już chyba głupio zajmować inne stanowisko, więc brnie dalej i żyje w nienawiści do mnie.
Myślę, że Twoja matka potrzebuje Twojej miłości.
To, co działo się w małżeństwie rodziców, to ich sprawa.
Rozeszli się, może i dobrze, ale nie dzieciom oceniać to, co się zadziało.
Moim zdaniem można przyjąć taką postawę, że tam i tu - bez obrażania kogokolwiek, bo w życiu różnie bywa.
Nie rozmawiałabym z mamą o tamtej i odwrotnie.
Można poukładać wszystko, żeby móc w tej sytuacji normalnie funkcjonować, ale do tego /tak myślę/ potrzeba i twojej
dobrej woli.
Atmosferę w domu tworzą nie tylko rodzice, ale i dzieci. Moja córka ją /atmosferę/ burzyła!
Przyjrzyj się swojemu postępowaniu i staraj się być dla matki oparciem, a nie wrogiem.
Matka Twoja być może jest w depresji i pomocy potrzebuje, bo trudno uwierzyć, żeby jedynie z lenistwa nie robiła nic wokół siebie.
Pozdrawiam.

11

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?
Teo napisał/a:

Pogadaj z ojcem, może możesz się do niego wprowadzić na jakiś czas?  ...... /..../
Skoro masz dobry kontakt z tatą i siostrą porozmawiaj z nimi o tej sytuacji i poproś o radę.

Pewnie, że warto porozmawiać z tatą i siostrą, ale pomysł wprowadzenia się do ojca, a raczej jego kochanki - nie jest dobry.
Oni sobie wiją nowe gniazdko, a tu raptem spada im na głowę kochana córcia tatusia i mężczyzna musi miłość dzielić na dwie.
Ciekawe jak długo w takiej sytuacji żyli by długo i szczęśliwie?

12 Ostatnio edytowany przez jutrzenka31 (2012-08-29 19:51:47)

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Nie znam Twojej mamy, być może jest typem kobiety neurotyczki, ale ona może się tak zachowuje, bo czuje się opuszczona przez wszystkich, nie tylko przez męża, ale przez córki. Rozstanie z mężem, który przez dwa lata ją zdradzał, to na pewno boli, a tu córki przyklaskują tatusiowi. Wierzę, że twój tata nie był z nią szczęśliwy, ale ona tego nie rozumie. Złość bierze się z poczucia bezsilności, że została sama. Stąd docinki w stylu:" jak Ci się nie podoba to do tatusia się wyprowadź". Ale wiem jak to jest nie mieć dobrego kontaktu z mamą, ja ze swoją też ciągle nie mogę się dogadać, ma silną nerwicę, hipochondrię, i zatruwa życie mi i tacie. Tyle, że ja już 4 lata nie mieszkam w domu.

Mimo to wszystko puszczam w niepamięć, choć czasem jak zrobi mi wielką przykrość słowem, a potrafi dociąć, w końcu to moja mama, czasem trzeba postawić się w sytuacji tej drugiej osoby. Trochę empatii nie zaszkodzi. Piszesz, że czujesz się jakbyś była mamy wrogiem, ona może czuję tak samo, że ma w Tobie wroga i dlatego nie potrafi utrzymać dobrych relacji z Tobą

13

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

"...Wszystko w moim zyciu układało sie w porządku, póki nie doszło w nim do (....) rozwodu rodziców..."
Skąd ten porządek, skoro matka była podła?

Stanęłaś po stronie ojca i wylewasz pomyje na głowę matki. Ojciec święty, matka potwór.
A ja uważam, ze świat nie jest tak jednoznacznie czarno-biały.
Faktem jest zdrada ojca. I nie usprawiedliwia jej to, ze matka była taka i owaka. Choć Ty i Twoja siostra tak uwazacie. Powiem za CISZĄ, że nie dzieciom to oceniać.

Myślę, że Twoja matka ma depresję. I nie dziwię się temu, że ją ma.

14

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Również skłaniam się ku teorii, że matka może mieć depresję i to od dawna. To nic nie robienie, nie pracowanie, to klasyczne objawy. Ona ją ma od dawna.
Ojciec postąpił okropnie, nie próbował pomóc żonie, znalazł sobie kochankę. Gdyby odszedł pomimo prób ratowania związku i zrobił to nie szukając wentyla bezpieczeństwa w postaci kochanki, cała sytuacja wyglądałby klarownie.
Matka poczuła się oszukana, zostawiona sama sobie. Okręt tonie, szczury wieją.

Wszyscy musicie ze sobą porozmawiać. Matka prawdopodobnie potrzebuje pomocy. Nieleczona depresja może źle się skończyć. Jednak najpierw trzeba się upewnić co do choroby. Wszyscy sobie pomożecie nie chowając głowy w piasek.

15

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

A ja się zapytam. Dlaczego drogie Panie tak bardzo "siadły" na autorkę. Tej 22-letniej dziewczynie w chwili rozwodu rodziców zawalił się cały świat. Piszecie, że ona nie ma prawa do oceny rodziców. Absolutnie ma, ponieważ my nie wiemy co się u nich tak naprawdę dzieje, ona wie!! Jeżeli stanęła po stronie ojca pomimo jego zachowania musiała mieć ku temu powód!! A fakty są takie, że:

1. W przypadku rozstania obie strony ZAWSZE są winne w większym lub mniejszym stopniu.
2. Temat dotyczy nie ich prywatnego życia, tylko sytuacji psychicznej autorki i jej matki, która wyżywa się na dziecku, ponieważ jej małżeństwo się rozpadło.
3. Nie wolno nigdy nikogo tak surowo oceniać (nie wiemy do końca czy szanowny tatuś nie próbował ratować związku).

Myślę, że szczera rozmowa taty z mamą  jest jedynym rozwiązaniem. Ona musi zrozumieć, że to oni i tylko oni są odpowiedzialni za to, co się stało, nie ty jako córka!! Jeżeli się nie uda - pozostaje specjalista!

16

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?
szakisz napisał/a:

A ja się zapytam. Dlaczego drogie Panie tak bardzo "siadły" na autorkę. Tej 22-letniej dziewczynie w chwili rozwodu rodziców zawalił się cały świat. Piszecie, że ona nie ma prawa do oceny rodziców. Absolutnie ma, ponieważ my nie wiemy co się u nich tak naprawdę dzieje, ona wie!! Jeżeli stanęła po stronie ojca pomimo jego zachowania musiała mieć ku temu powód!! A fakty są takie, że:
1. W przypadku rozstania obie strony ZAWSZE są winne w większym lub mniejszym stopniu.
2. Temat dotyczy nie ich prywatnego życia, tylko sytuacji psychicznej autorki i jej matki, która wyżywa się na dziecku, ponieważ jej małżeństwo się rozpadło.
3. Nie wolno nigdy nikogo tak surowo oceniać (nie wiemy do końca czy szanowny tatuś nie próbował ratować związku).
Myślę, że szczera rozmowa taty z mamą  jest jedynym rozwiązaniem. Ona musi zrozumieć, że to oni i tylko oni są odpowiedzialni za to, co się stało, nie ty jako córka!! Jeżeli się nie uda - pozostaje specjalista!

A ja myślę, że autorka jest duża dziewczynką. Jednak 22 latka to nie dziecko. A dorosły człowiek, gdy mu coś nie leży w obecnym miejscu zamieszkania... to je zmienia. Jeśli Tatuś i siostra rozumieją tę mękę z matką, to może sfinansuję jej wynajem mieszkania.
W jaki sposób stwierdzenie, że matka MOŻE mieć depresją krzywdzi autorkę?
JEJ matce "bardziej" zawalił się świat, bo może uznała, że przegrała całe swe życie i nic jej już w nim dobrego nie czeka. Autorka całe życie ma jeszcze przed sobą... I wiele perspektyw.
Piszesz, że nie wolno oceniać a sama oceniasz.

17

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Nie oceniam, tylko mówię, że wystarczy jej już krytyki. Dziecko zawsze najbardziej cierpi podczas rozwodu, bo świat, który znał rozpada mu się. Dla rodziców to jest konsekwencja postępowania jednego, drugiego czy obojga. Dziecko nie jest winne i matka, która nie radzi sobie z problemem nie powinna odreagowywać na dziecku. To co się stało, nie stało się bez powodu. Nie mówię, żeby autorka zostawiła mamę w potrzebie, ale jej zdrowie psychiczne jest w niebezpieczeństwie, więc chyba lepiej się wyprowadzić smile

18 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2012-09-02 11:03:53)

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Twoja mama ma depresję, jest zraniona i obolała,bardzo cierpi nie ma na nic siły, nie potrafi udawać,że nic sie nie stało a tego sie od niej wymaga, stłumienia bolu i rozpaczy.
Nie widzisz cierpienia mamy, emocjonalnie jesteś bardziej związana z tata, ale dlaczego nie mieszkasz razem z nim? prawdopodobnie nikt w jego nowej rodzinie nie stworzył tam miejsca dla Ciebie, bo tu duzo sie mowi i mało robi.Tak naprawdę nikt tam Cie nie chce i Ty o tym dobrze wiesz.
Tak naprawdę to skupiony jest na swojej kochance i byc moze przyszłej nowej rodzinie i to jest jego priorytet,mama ma tylko Ciebie.
Opowiadając jak tata ma sie dobrze i jak cudowna jest jego kochanka-ranisz matke, jesteś dorosła więc zrozum ją jak kobieta -kobietę i pewne sprawy pomiń milczeniem, przestań wymagać pewnych zachowań od osoby w depresji bo na tym właśnie polega choroba,że nie można wziąć się w garść.
Mama potrzebuje Twojego wsparcia i zapewnienia ,że jestes przy niej, to straszne stracic męża mieć przed soba widmo rowodu i na dodatek nie mieć zrozumienia u własnych dzieci.To nie ona ma Ci stworzyc warunki do spokoju w domu, to Ty jako juz dorosła osoba i córka powinnaś pomoc matce wyjść z depresji,być dla niej wsparciem, bez Twojego wsparcia jest jej ciężko.
Co do rozwodu rodziców akurat tu nie mamy do czyniania z dzieckiem tylko dorosłą osoba, nawet zadowoloną, że ojciec jest nareszcie szczęśliwy, ale przeszkadza tu depresja matki - bo przecież tu nic sie nie stało.

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

To mój pierwszy post. Pisze, bo bardzo tego potrzebuje.
Mam 47 lat, męża i 3 prawie dorosłych dzieci. Mieszkamy w USA, gdzie urodziły sie moje dzieci. Do USA przyjechałam w wieku 19 lat do mojej mamy, której nie widziałam 7 lat. Oboje rodzice wyprowadzili sie z domu, gdy miałam 13 lat, po niekończącej sie serii mniejszych lub większych
awantur, przeważnie w mojej obecność,  które uwienczyl rozwód. Ojciec wyjechał ze swoją nowa żona do innego miasta, a mama nie mogąc poradzić sobie z presja małego środowiska, była nauczycielka, do USA.
Ja zamieszkałym z niezamężna siostra mojego ojca. Mieszkało nam sie całkiem dobrze. Wreszcie miałam święty spokój. Skończyłam podstawówkę, liceum i dostałam sie do studium rehabilitacj, nie udało mi sie dostać na medycynę. Chciałam dodać, ze moje mama bardzo pomagała mi finansowo, bo ojca alimenty były śmieszne male.
Po roku studiowania, doszłam do wniosku, ze w Polsce nie mam żadnej przyszłości, czas późnego komunizmu, i poprosiłam mamę o zaproszenie.
Distal wizę i przyjechałam. W tym czasie ojciec wprowadził sie do domu. Pozmieniał zamki, mimo ze js wcale nie byłam pewna, ze jadę na stałe.
W USA poznałam mojego męża o wzięliśmy ślub. Urodziły sie nasze dzieci. Mama zawsze była obecna w naszym życiu. Duzo pomagała nam finansowo, ale nigdy nie mieszała z nami. Duzo wtrącala sie do mojej rodziny, ale ja jej na to pozwalałam. Byłam młoda i często przytłoczona byciem matka trójki małych dzieci. Mama to skrupulatnie wykorzystywała.
Jej związki z mężczyznami na ogół trwały dość krótko i złe sie kończyły. Zawsze nad tym ubolewalam, bo chciałam, żeby mama była szczęśliwa, ale nic z tego nie wyszło.
Dzieci zaczęły dorastać, a moja tolerancja wobec zachowania mojej mamy bardzo sie obniżyła. Było miedzy nami coraz gorzej. Ciagle sprowadzała rodzine z Polski i zostawiała ich na mojej głowie i garnku. To ciągnęło sie latami, a gdy próbowałam sie buntować, mówiła ze jeszcze trochę mogę wytrzymać. Zaczęłam dochodzić do wniosku, ze ja wcale nie jestem najważniejsza dla mojej mamy, ale jej siostry. Czułam sie wręcz jak jakas frajerka, krost nie ma własnego zdania w swoim domu.
Z wiekiem stawiałam sie mniej i mniej tolerancyjna wobec zachowania mojej mamy. Zaczęłam być wobec niej bardzo oschla i poirytowana w jej obecności. Cieszyliśmy sie, gdy nie przyjeżdżała na weekend ( mama rzadala, żeby przywodzić ja do naszego domu każdy weekend, a gdy zaproponowałam autobus, to sie obraziła). Zauważyłam, ze ona nie ma żadnego życia prywatnego. Wszystko kręciło sie wokół nas. Proponowałam jej wyjazdy z wycieczkami, ale ona nigdy nie chciała nigdzie jechać sama. Jasli wyjeżdżaliśmy razem, musieliśmy traktować ja jak jedno z naszych dzieci. Nawet do lazienki nie poszła sama( publicznej). Wszystko musieliśmy jej przynosić po nos, a jesli ktoś odmówił, to sie gniewała albo podnosiła głos. Sytuacja stała sie bardzo trudna do wytrzymania.
Gdy mama przeszła na emeryturę, powiedziała, ze chce u nas zamieszkać. Nie chciałam dur zgodzić, bo wiedziałam, ze to błąd, ale po serii awantur i szlochow, zmieklam. Poza tym, moja mama jest bardzo dobra w manipulowaniu mojej osoby. Potrafi wzbudzić we mnie strach i poczucie winy. Mówi np., ze mnie Pan Bóg skara za jej krzywdę, a ja zaczynam w to wierzyć.
Zanim zgodzilam sie na jej mieszkanie z nami, proponowałam jej mieszkanie w jednym z apartamentów domu, w którym mamy lokatorów, ale ona sie na to nie zgodziła. To było batdzo ładne mieszkanie na parterze, ale kategorycznie odmówiła.
Od kiedy zamieszkała z nami, sytuacja w domu jest okropna. Moje dzieci, które jeszcze studiują, spędzają duzo czasu poza domem, bo jest tu tak beznadziejnie. Moja mama zaczęła przemeblowyac, wchodzić do wszystkich sypialnii i zupełnie nie szanuje niczyjej prywatności. Kilka razy zwróciłam jej uwagę, ze to js tu jestem gospodynią, to sie zapytała kim ona jest, jesli nie gospodynią.
Sprawy zaostrzyly sie do tego stopnia, ze moja córka zaczęła chodzić do psychologa. Nie wiedząc co robić, wysłałam do psychologa, co nie było łatwe, także mamę. Poszła dwa razy i powiedziała, ze to nie ma sensu.
Nasze relacje są tak złe, ze prawie nie rozmawiamy. Jestem na nią zła, a ona na mnie. Mówi, ze mi poświęciła zycie, a ja jej tak odplacam. W końcu powiedziałam, żeby sie wyprowadziła. Właśnie sie pakuje i jedzie do Polski.
Czuje sie podle. Wiem, ze robię dobrze dla mojej rodziny, ale z drugiej strony czuje sie odpowiedzialna za moja mamę. Duzo mnie kiedyś wspierała, ale także uciekła od rzeczywistości kiedy miałam 13 lat. Finansowo moja mama jest zabezpieczona, ale wiem, ze ja ranie wymuszając wyprowadzke.
Mam do niej żal za moje dzieciństwo. Mam żal za to co mówi, bo myśle, ze nie zawsze myśli to co mówi, ale bardzo mnie tym rani.
Kocham ja, ale nie lubię i nie potrafię żyć z nią pod jednym dachem.
Czy robię złe? Czy jestem zła corka???

20

Odp: Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

miałam podobną babcię - jak wprowadziła się do nas do domu, dom zamienił się w piekło.... Niech Matka jedzie do Polski, może w ten sposób pierwszy raz postawiłaś jej pewne granice. Jak będzie potrzebowała pomocy, wróci. Szantaż emocjonalny to chyba najgorsza rzecz, którą rodzice mogą fundować dzieciom, żeby od nich wymuszać uwagę.
No trudno, czujesz się za nią odpowiedzialna, czujesz się jak świnia, ale przede wszystkim jesteś zobowiązana chronić swoją rodzinę.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Mieszkanie z matką wykańcza mnie psychicznie... co robić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024