witam.mam 28 lat.meza i dwojke dzieci i niby wszystko w porzadku.wiem ze spotkalo mnie kiedys cos zlego.to dziwnie zabrzmi,ale nie wiem kto mi to zrobil.uswiadomilam sobie ze cos sie wydarzylo niedawno gdy ktos znow mnie skrzywdzil.nie moge nic powiedziec mezowi,nie zrozumie.sama sobie nie radze
Napisz dokładniej co się stało.
Nie bardzo rozumiem o czym piszesz, ktoś Cię skrzywdził? napisz coś więcej.
4 2012-07-14 18:18:07 Ostatnio edytowany przez kinga28 (2012-07-14 18:21:18)
przez cały czas miałam wrazenie że w moim życiu stało sie cos złego.nie wiedziłam co.myslałam ze moze sobie cos uroiłam.a niedawno przezyłam gwałt i wszystko wróciło.jestem pewna ze to sie juz kiedys zdarzyło.nie wiem tylko kto to zrobił.wiem ze to dziwne.nawet zastanawiałam sie czy nie isc do kogos na hipnoze, moze wtedy bym sobie przypomniała.nie wiem.jestem w rozsypce.brzydze sie soba.mam mętlik w głowie.
Poszukaj dobrego, sprawdzonego, terapeuty.
przez cały czas miałam wrazenie że w moim życiu stało sie cos złego.nie wiedziłam co.myslałam ze moze sobie cos uroiłam.a niedawno przezyłam gwałt i wszystko wróciło.jestem pewna ze to sie juz kiedys zdarzyło.nie wiem tylko kto to zrobił.wiem ze to dziwne.nawet zastanawiałam sie czy nie isc do kogos na hipnoze, moze wtedy bym sobie przypomniała.nie wiem.jestem w rozsypce.brzydze sie soba.mam mętlik w głowie.
Gwałt w swojej definicji jest formą przemocy, czegoś co się odbywa wbrew woli, dlatego nie myśl, że brzydzisz się sobą, nie zrobiłaś nic złego, jesteś ofiarą!
Czasem się tak zdarza, że ofiary, które przeżyły coś strasznego wypierają to z siebie, a potem wystarczy jeden impuls, by z całą siłą te strasze zdarzenia wróciły do świadomości. Porozmawiaj z psychologiem, może hipnotyzerem, może z mężem - poszukaj kogoś, kto mógłby Ci pomóc.
7 2012-07-14 18:47:05 Ostatnio edytowany przez kinga28 (2012-07-14 18:49:44)
nie wyobrazam sobie rozmowy z mezem.nie dam rady.nie moge.jakie to wstretne wszystko...
Poszukaj dobrego, sprawdzonego, terapeuty.
nie znam takiego
Poszukaj w internecie, zapytaj swego lekarza.
Możesz też pójść do psychiatry (w ramach NFZ nie potrzeba żadnego skierowania) w Poradni Zdrowia Psychicznego, porozmawiać z nim i poprosić o skierowanie na psychoterapię. Czasem też psychiatra ma uprawnienia psychoterapeutyczne.
Poszukaj w internecie, zapytaj swego lekarza.
Możesz też pójść do psychiatry (w ramach NFZ nie potrzeba żadnego skierowania) w Poradni Zdrowia Psychicznego, porozmawiać z nim i poprosić o skierowanie na psychoterapię. Czasem też psychiatra ma uprawnienia psychoterapeutyczne.
bardzo dziękuje za rade ale nie moge o tym rozmawiac, nie potrafie.juz samo to że jestem na forum mnie samą zaskakuje.może łatwiej tak?
11 2012-07-14 20:33:40 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-14 20:35:15)
Psychoterapeuta przyzwyczajony jest do słuchania o różnych bardzo trudnych przeżyciach swych klientów, żaden temat go nie zbulwersuje.
Dobrze, że odważyłaś się na napisanie na forum, ale pobyt tutaj nie zastąpi żadnej terapii. Pomyśl o wizycie u specjalisty - daj sobie pomóc.
***
Przecież w terapii nie chodzi o opisywanie, zwłaszcza ze szczegółami, całej sytuacji. Chodzi o uczucia, przeżycia.
Jeżeli jestes pewna że ktoś zrobil Ci taką okrutną rzecz to powinnaś zgłosić to także na policję. Człowiek który Ci to zrobił powinnien iść do więzienia. I n ajlepiej skorzystaj jak najszybciej z jakieś konsultacji psychiatrycznej. Spróbuj także porozmawiać z mężem. Ty nie zrobiłaś nic złego. On na pewno zrozumie, przecież jesteście małżeństwem. Powinnaś mieć przy sobie bliską Ci osobę z którą będziesz mogła porozmawiać , wyżalić się czy wyplakać a przecież mąż ci jest chyba teraz najbliższy.
Psychoterapeuta przyzwyczajony jest do słuchania o różnych bardzo trudnych przeżyciach swych klientów, żaden temat go nie zbulwersuje.
Dobrze, że odważyłaś się na napisanie na forum, ale pobyt tutaj nie zastąpi żadnej terapii. Pomyśl o wizycie u specjalisty - daj sobie pomóc.***
Przecież w terapii nie chodzi o opisywanie, zwłaszcza ze szczegółami, całej sytuacji. Chodzi o uczucia, przeżycia.
nie wiem jak to zrobic.nie wiem jak zorganizowac czas, nie moge powiedziec o tym mężowi, a przecież nie pójde do terapeuty z dziećmi.nie wiem jak zacząć wogóle o tym mówić.nie wiem jak mam dalej życ z tym.jestem z tym całkowicie sama.mieszkam w miescie w którym nie mam przyjaciół, nie mam do kogo sie zwrócic o pomoc
Jeżeli jestes pewna że ktoś zrobil Ci taką okrutną rzecz to powinnaś zgłosić to także na policję. Człowiek który Ci to zrobił powinnien iść do więzienia. I n ajlepiej skorzystaj jak najszybciej z jakieś konsultacji psychiatrycznej. Spróbuj także porozmawiać z mężem. Ty nie zrobiłaś nic złego. On na pewno zrozumie, przecież jesteście małżeństwem. Powinnaś mieć przy sobie bliską Ci osobę z którą będziesz mogła porozmawiać , wyżalić się czy wyplakać a przecież mąż ci jest chyba teraz najbliższy.
nie mogę powiedziec mężowi bo zrobiła to bliska mu osoba.u nas w domu.boję sie że zrobi to znowu kiedy i jesli komukolwiek powiem o tym
15 2012-07-14 20:46:40 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-14 20:47:44)
Zadzwoń do poradni, dowiedz się kiedy możesz liczyć na wizytę, o jakiej godzinie.
Umów się.
Pomyśl, kto w tym czasie (zarezerwuj około godziny na rozmowę z psychiatrą) może zaopiekować się dziećmi - być może będzie to sąsiadka, która za drobną opłatą lub wielkimi wyrazami wdzięczności (upieczesz w podziękowaniu ciasto, zrobisz sałatkę owocową) zaopiekuje się dziećmi.
Dopóki ukrywasz sprawcę, dopóty czuje się on bezkarny.
tylko jak o tym mówić?teraz mam odwage bo was nie widzę.rozmawiamy prze komputer, nie twarza w twarz.
Jak masz mówić?
Normalnie. Nie musisz patrzeć psychiatrze w oczy, możesz usiąść do niego/niej bokiem. Możesz też zacząć od stwierdzenia, że jest to bolesna dla Ciebie sprawa i masz trudności z mówieniem o niej.
Naprawdę są to lekarze, którzy potrafią słuchać i rozmawiać z ludźmi będącymi w bardzo trudnych sytuacjach.
to wszystko prosto wygląda z pozycji osoby doradzajacej.a mnie przeraża samam myśl że miałabym o tym z kims rozmawiac.i jeszcze te wspomnienia z przeszłości.nie rozumiem tego.nie ogarniam sytuacji.czuję sie jak zawieszona w jakiejs prózni.brzydze sie soba.jest we mnie tyle sprzecznych uczuc, że nawet nie do konca umiem je nazwac.
Czy ja gdzieś napisałam, że jest to proste?
Fakt, patrzę za Twoją sytuację chłodnym okiem, bo nie mnie ona dotyczy. Oczekujesz, że zacznę nad Tobą biadolić, litować się i płakać nad Twym losem? Owszem, współczuję Ci, ale też wiem, że zwykle potrzebna jest osoba, która wskaże drogę.
Rozumiem, że masz w sobie różne, nie najsympatyczniejsze uczucia. Nie duś ich w sobie, nie chowaj. Wyrzuć je z siebie. Dlatego tak doradzam Ci spotkanie z fachowcem.
nie oczekuje litosci.ma pani racje,powinnam sie spotkac ze specjalistą.tylko że ja naprawde nie wiem czy się zdobędę na to.
nie oczekuje litosci.ma pani racje,powinnam sie spotkac ze specjalistą.tylko że ja naprawde nie wiem czy się zdobędę na to.
Tutaj wszyscy są na ty. ![]()
Pomyśl, czego obawiasz się w trakcie takiego spotkania, że wątpisz w podjęcie decyzji o wizycie. Pomyśl, że dzięki temu możesz sobie pomóc. Przecież ani wizyta u dentysty, ani poród, nie są rzeczami łatwymi i przyjemnymi, ale decydujemy się na nie, by zrealizować określony cel. Z wizytą u psychiatry/psychoterapeuty też jest tak samo. Ona nie musi być łatwa, ona ma dać szanse na poradzenie sobie z własnymi uczuciami, trudnościami, z sobą samą.
boję się że nawet nie będę umiała zacząć mówić.samo słowo gwałt jest dla mnie...ohydne.boję się pytań, swoich odczuć, reakcji.boję się że puści zapora która mnie pozwala mi jakoś funkcjonowac.wiem że to brzmi chaotycznie.taki jest stan moich uczuc teraz
Przestań się bać. Wiem że to tak banalnie brzmi. Ale tak jest. Przestań się bać o tym z kimś pomówić. Już jest dobrze że tutaj jesteś ale żadne z nas nie zastąpi Tobie specjalisty. To nie trudna miłość, złamane serce. To coś paskudnego co Ciebie zjada. I tylko ktoś z zewnątrz powinien ci pomóc. A tem hmm bliski domu. To nie żaden bliski domu, to przestępca. I to w dodatku bezkarny. Przestań się bać, zorganizuj sobie czas i idź do specjalisty. Wiem że niełatwo ale pomaga. Ja przed laty. WIELKI FACET, załamałem się. Znajomi wysłali mnie do psychologa/terapeuty. Wstydziłem się. NA pierwszym spotkaniu zachowywałem się jak kompletny milczek. Dopiero na drugim się przełamałem. A podobno nawet szybki byłem
Mi pomogło.
To na początek pomilczysz. Cisza też niesie sporo informacji.
Rozumiem, że ta zapora potrzebna jest Ci teraz, byś sprawnie funkcjonowała. W czasie spotkania możesz te zaporę trochę zwolnić, a terapeuta nie pozwoli na to, byś wyszła od niego "nie pozbierana".
Wbrew Twym obawom nie jesteś chaotyczna. Rozumiem Cię doskonale. Jasno i klarownie opisujesz swe obawy.
Przestań się bać. Wiem że to tak banalnie brzmi. Ale tak jest. Przestań się bać o tym z kimś pomówić. Już jest dobrze że tutaj jesteś ale żadne z nas nie zastąpi Tobie specjalisty. To nie trudna miłość, złamane serce. To coś paskudnego co Ciebie zjada. I tylko ktoś z zewnątrz powinien ci pomóc. A tem hmm bliski domu. To nie żaden bliski domu, to przestępca. I to w dodatku bezkarny. Przestań się bać, zorganizuj sobie czas i idź do specjalisty. Wiem że niełatwo ale pomaga. Ja przed laty. WIELKI FACET, załamałem się. Znajomi wysłali mnie do psychologa/terapeuty. Wstydziłem się. NA pierwszym spotkaniu zachowywałem się jak kompletny milczek. Dopiero na drugim się przełamałem. A podobno nawet szybki byłem
Mi pomogło.
to jak sobie radziłes?co robiłeś by cały czas nie myslec o tym?bo ja cały czas przypominam sobie cała sytuację, analizuje czy mogłam cos zrobic, pamiętam zapach, słowa, ruchy...wszystko.kompletnie wszystko ze straszna dokładnością.jakie pytania zadaje taki terapeuta?
najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to że zawsze radziłam sobie w trudnych sytuacjach.pomagałam innym rozwiązywac problemy.stres mnie mobilizował.a teraz?boję się gdy słysze kroki na schodach, albo pukanie do dzrzwi.boje sie ze on przyjdzie znów do nas.
queen1993 napisał/a:Jeżeli jestes pewna że ktoś zrobil Ci taką okrutną rzecz to powinnaś zgłosić to także na policję. Człowiek który Ci to zrobił powinnien iść do więzienia. I n ajlepiej skorzystaj jak najszybciej z jakieś konsultacji psychiatrycznej. Spróbuj także porozmawiać z mężem. Ty nie zrobiłaś nic złego. On na pewno zrozumie, przecież jesteście małżeństwem. Powinnaś mieć przy sobie bliską Ci osobę z którą będziesz mogła porozmawiać , wyżalić się czy wyplakać a przecież mąż ci jest chyba teraz najbliższy.
nie mogę powiedziec mężowi bo zrobiła to bliska mu osoba.u nas w domu.boję sie że zrobi to znowu kiedy i jesli komukolwiek powiem o tym
Zrobi Ci to jak właśnie nikomu nie powiesz. Bądź silna , nie poddawaj się masz rodzinę która będzie cię wspierać. Nie możesz się bać. Ten drań musi byc ukarany bo może się to powtórzyć a ty będziesz przez cały czas się bać że może Ci to zrobić jeszcze raz. Idź na policję najpierw a oni także pomogą Ci z psychoterapeutą. Wszyscy są ludźmi . Ja wiem że to dla Ciebie bardzo trudna sytuacja ale musisz się przełamać. Kobieto masz do kogo żyć . Nie możesz się załamać. Masz dzieci które Cię potrzebują. Przemyśl moje slowa bardzo Cię proszę. Wierzę w Ciebie.
Ten Twój lęk jest naturalną konsekwencją wydarzeń.
Myślę, że Twój mąż, znając prawdę, nie zgodziłby się ani nie pozwolił na jakąkolwiek obecność tego człowieka w waszym domu.
kinga28 napisał/a:queen1993 napisał/a:Jeżeli jestes pewna że ktoś zrobil Ci taką okrutną rzecz to powinnaś zgłosić to także na policję. Człowiek który Ci to zrobił powinnien iść do więzienia. I n ajlepiej skorzystaj jak najszybciej z jakieś konsultacji psychiatrycznej. Spróbuj także porozmawiać z mężem. Ty nie zrobiłaś nic złego. On na pewno zrozumie, przecież jesteście małżeństwem. Powinnaś mieć przy sobie bliską Ci osobę z którą będziesz mogła porozmawiać , wyżalić się czy wyplakać a przecież mąż ci jest chyba teraz najbliższy.
nie mogę powiedziec mężowi bo zrobiła to bliska mu osoba.u nas w domu.boję sie że zrobi to znowu kiedy i jesli komukolwiek powiem o tym
Zrobi Ci to jak wąłśnie nikomu nie powiesz. Bądź silna , nie poddawaj się masz rodzinę która będzie cię wspierać. Nie możesz się bać. Ten drań musi byc ukarany bo może się to powtórzyć a ty będziesz przez cały czas się bać że może Ci to zrobić jeszcze raz. Idź na policję najpierw a oni także pomogą Ci z psychoterapeutą. Wszyscy są ludźmi . Ja wiem że to dla Ciebie bardzo trudna sytuacja ale musisz się przełamać. Kobieto masz do kogo żyć . Nie możesz się załamać. Masz dzieci które Cię potrzebują. Przemyśl moje slowa bardzo Cię proszę. Wierzę w Ciebie.
przecież rodzina mojego męża mnie zagryzie!nie uwierzą mi!!!nie mam żadnych dowodów, siniaki juz prawie poschodziły.
boję się że nawet nie będę umiała zacząć mówić.samo słowo gwałt jest dla mnie...ohydne.boję się pytań, swoich odczuć, reakcji.boję się że puści zapora która mnie pozwala mi jakoś funkcjonowac.wiem że to brzmi haotycznie.taki jest stan moich uczuc teraz
A jak w ogóle sobie wyobrażasz spotkania z nim w twoim domu. twój mąż w końcu zauważy że coś jest nie tak. Będzie Cię gnębił pytaniami o co chodzi a ty go będziesz oklamywać. Tak w ogóle jak taki bydlak może być przyjacielem domu. Nie boisz się że może coś twoim dzieciom zrobić?!
A kiedy to się stalo? Zrobią Ci obdukcję i sprawdzą spermę w pochwie,naskórek itp. Oni juz mają swoje sposoby
ja nigdy nie lubiłam tego człowieka.mąż o tym wie.co do moich dzieci, to tak, boję się.własnie dlatego nie krzyczałam wtedy, bo bałam sie ze synek sie obudzi, wejdzie do pokoju i sie przestraszy.
A gdzie mieszkasz tak w ogóle jeżeli można wiedzieć?
w małym miasteczku, gdzie wszyscy sie znaja.uwierz mi, jak pójde z tym na policję, wszyscy będą o tym wiedziec
Ukrywanie gwałtu przed własnym mężem, i to gwałtu dokonanego przez bliską osobę, nie uważam za rozsądne posunięcie.
To zgłoś to w najbliższym mieśćie. A jesteś może ze śląska?
w małym miasteczku.wszyscy wiedza wszstko o sobie
nie, jestem z wielkopolski.wiem ze ukrywanie gwałtu przed mężem nie jest mądre, ale co ja mam mu powiedzieć?oznajmić mu, że pewnego wieczora jego brat przyszedł i stwierdził że na niego poczeka?a potem mnie skrępował, pobił i zgwałcił?jak to sobie wyobrażacie?
Właśnie powiedz tak ,jak to napisałaś.
nie potrafie!naprawde nie umiem.za swieze to wszystko.wiecie jak będzie reakcja rodziny?uznaja że wymyslam, bo tak naprawde nigdy mnie nie akceptowali
Ale kobieto ty nie możesz sama przed sobą tego ukrywać . Jeżeli mąz cie kocha to zabije chyba swojego brata za to co zrobił. A olej jego rodzinę z nimi nie mieszkasz tylko z mężem . czym dłużej to będziesz ukrywać tym gorzej wtedy tym bardziej Ci nie uwierzą jak im powiesz po kilku latach
Oczywiście to bardzo ciężka sprawa ,ale na chwilę obecną Twój mąż pierwszy powinien o tym wiedziec.
Potem oboje zadecydujecie co dalej.
Tak, tak sobie to wyobrażam, jeśli ten opis jest zgodny z tym, co miało miejsce u Ciebie w domu. Myślę, że Twój mąż wolałby wiedzieć o tym. Nie musisz o tym wszystkim informować całej rodziny.
Możesz też poradzić się w tej sprawie właśnie terapeuty.
44 2012-07-14 22:19:55 Ostatnio edytowany przez kinga28 (2012-07-14 22:22:00)
oni sa bardzo zżyci ze soba.zawsze byli.jeden za drugim poszedłby w ogien.od razu wiedziałaby cała rodzina.a ja tego nie chce.moja tez by sie na pewno dowiedziała,
W tej sytuacji również?
A czy za Tobą mąż nie poszedłby w ogień ?
nie weim co zrobiłby mój mąż.obawiam się ze odsunąłby się ode mnie.ostatnio nie rozumielismy sie zbyt dobrze
A czy za Tobą mąż nie poszedłby w ogień ?
jakie to wszystko popaprane jest.normalnie tez bym komus poradziła pojscie na policje i powiedzenie o wszystkim mężowi.wiem że to śmieszne, alee boję się.naprawde sie boje tego co by sie działo.tutaj naprawde wszyscy o sobie wszystko wiedza, znaja siebie.nie miałabym tu zycia a nie mozemy sie wyprowadzic
49 2012-07-14 22:32:10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-14 22:33:45)
Twierdzisz, że mąż odsunie się od Ciebie.
A co zrobi, gdy dopiero kiedyś, w przyszłości, powiesz mu prawdę?
To, że się ostatnio nie dogadujecie, nie ma żadnego związku z gwałtem.
***
To, że powiesz o gwałcie mężowi, nie oznacza, że całe miasteczko będzie o tym mówiło.
To na chwilę obecną zgłoś się chociaż na terapie.
Nie zostawaj z tym sama. To jest za ciężkie aby samej sobie pomóc.
zastanawiam sie czy mu powiedziec.mogłabym spróbowac zostawic to tak, jak jest.żyć jakos dalej.tylko nie wyobrażam sobie seksu, brzydzi mnie.
i unikac spotkan rodzinnych.
Dobrze. Załóżmy, ze nie powiesz nic mężowi.
Jak wytłumaczysz mu swą niechęć do seksu? Jak wytłumaczysz mu swą oziębłość? Jak wytłumaczysz mu swe niebywanie u jego rodziny? Jak długo on będzie wierzył w Twe wyjaśnienia?
Było dokładnie jak u Ciebie. Oczywiście inna sytuacja która mnie zdołowała kompletnie. I dokładnie ten sam schemat myślenia. A u specjalisty początek był kiepski, bo się wstydziłem mówić. Ale uspokajał mnie, zadawał zupełnie neutralne pytania nie zwiazane z sytuacją ani nawet z moją przeszłością. No i na drugim się otworzyłem. Nie zawsze było przyjemnie ale własnie po to są takie spotkania, żeby ktoś obcy-neutralny uświadomił Tobie co źle, jak być powinno, co się powinno zrobić itd. Oczywiście decyzja należy do ciebie. Więc naprawdę spróbuj.
Twierdzisz, że mąż odsunie się od Ciebie.
A co zrobi, gdy dopiero kiedyś, w przyszłości, powiesz mu prawdę?To, że się ostatnio nie dogadujecie, nie ma żadnego związku z gwałtem.
***
To, że powiesz o gwałcie mężowi, nie oznacza, że całe miasteczko będzie o tym mówiło.
jakbym poszła na policje to na pewno jego cała rodzina by wiedziała.znaja sie tam.a stąd krótka droga do tego by wiesc sie rozeszła, ze wniosłam oskarzenie,według nich bezpodstawne.nie wiem jak długo mąż wierzyłby w moje wyjasnienia.może kiedys w koncu przejdzie mi obrzydzenie do seksu?nie wiem.mam mętlik w głowie.bije sie z myslami.
Było dokładnie jak u Ciebie. Oczywiście inna sytuacja która mnie zdołowała kompletnie. I dokładnie ten sam schemat myślenia. A u specjalisty początek był kiepski, bo się wstydziłem mówić. Ale uspokajał mnie, zadawał zupełnie neutralne pytania nie zwiazane z sytuacją ani nawet z moją przeszłością. No i na drugim się otworzyłem. Nie zawsze było przyjemnie ale własnie po to są takie spotkania, żeby ktoś obcy-neutralny uświadomił Tobie co źle, jak być powinno, co się powinno zrobić itd. Oczywiście decyzja należy do ciebie. Więc naprawdę spróbuj.
nie jestem gotowa na to jeszcze.za dobrze wszystko pamiętam.zapach, słowa,oddech, nawet sposób w jaki sie ruszał.obrzydliwe to jest, te wspomnienia.sni mi sie to w nocy, a wdzien nie moge przestac o tym myslec.w jaki sposób pomógł ci terapeuta?
leżę sobie teraz w łóżku, obok w łóżeczku spi moj 5 miesieczny synek, w drugim pokoju spi maż z 5 letnim synem...spokój.zburzyłabym go
Moja sygnatura bardzo dokładnie obrazuje Twoje postępowanie.
Moja sygnatura bardzo dokładnie obrazuje Twoje postępowanie.
nie rozumiem
juz zrozumiałam
Przeczytaj swe posty.
Pełno w nich przyczyn, dla których nie powiesz o gwałcie mężowi, nie pójdziesz na terapię, nie zawiadomisz policji.
Zastanów się może, czego Ci potrzeba, by pomóc sobie, by skorzystać z terapii, by powiedzieć mężowi. Czy naprawdę chcesz sama ponosić koszty tego zdarzenia?
62 2012-07-14 23:16:45 Ostatnio edytowany przez mery90 (2012-07-14 23:21:46)
po czesci wiem co czujesz... w innym watku opisalam, ze ja o malo co nie zostalam zgwalcona... i potrafie zrozumiec Twoje obawy, strach, lek... ja do tej pory boje sie mezczyzn, boje sie wieczorow, poznych powrotow do domu(czego unikam). balam sie zadzwonic na policje, mimo, ze mam tam znajomego. wstydzilam sie, czulam sie temu wszystkiemu winna. ale porozmawialam o tym z mama i poczulam sie o niebo lepiej. ale moja mama jest taka moja ostoja na wszelkie zle rzeczy jakie mnie spotykaja...
ale ja jestem singlem, mieszkam sama, nie mam dzieci wiec u mnie to jest inaczej. Kochana, masz meza, ktory Cie kocha, masz dzieciaczki, ktore pewnie szaleja z milosci do Ciebie. musisz dla nich postarac sie naprawic swoj stan psychiczny, przede wszystkim maz musi o tym wiedziec, czym predzej tym lepiej, pozniej moze on pomoglby Ci isc z tym dalej, do psychiatry, na policje... przebij sie ponad strach, powiedz chociaz jemu o tym, naprawde... ja trzymam za Ciebie Kochana mocno kciuki, zebys byla mimo wszystko silniejsza ode mnie i pomogla zlapac tego gnoja! ja mimo, ze potrafilam z nim zawalczyc, to jednak bylam takim tchorzem, ze nie zglosilam tego szczegolnie...
edit:
a maz nie zauwazyl siniakow czy jakichkolwiek sladow tego zdarzenia?:/
63 2012-07-14 23:18:54 Ostatnio edytowany przez kinga28 (2012-07-14 23:23:28)
potrzeba mi spokoju.i zapomnienia.wiem jak to wyglada, że jestem tchórzem.wiem że powinnam powiedziec o tym co mi zrobił ten bydlak.ale nie umiem.nie umiem i juz.dziekuje wam za rozmowe i pomoc
nie zauważył siniaków.większosc była w okoicach intymnych, brzuchu.miałam slady na nadgarstkach ale udało mi sie uniknąc pytan.dobry fluid czyni cuda.pytał o slad na twarzy ale powiedziałam ze synek mnie uderzył podczas zabawy.pytał tez dlaczego inaczej chodze, ale tez miałam odpowiedz.uwierzył
Nic nie powinnaś.
Podejmujesz określone decyzje i ponosisz związane z nimi konsekwencje. Tylko, czy warto takie. Ale, jak powiadam zawsze, to Twoje życie i Twoje wybory.
Trzymam kciuki.