Witam Was serdecznie,
Otóz zaczne z grubej rury, ponieważ powiem Wam-w szczerości-mam problem. Mój problem polega na tym, że wchodzę sobie dzisiaj na fejsa, a tu wiadomość od znajomego.Znajomego,no mówię Wam- zwykły znajomy. Poznaliśmy się parę ładnych lat temu na oazie (taka wspólnota wierzącej młodzieży jakby co), i tam widywaliśmy na spotkaniach oazy. Normalny znajomy jak dla mnie. Z tym, że on ma swój świat, w którym żyje, i zawsze wszystko planuje ze szczegółami jak będzie dalej jego przyszłość wyglądała, a jak tylko coś sie nie powiedzie, jak tylko coś pójdzie nie po jego myśli- zaraz leci się zabijać. Już miał kilka prób samobójczych, nawet raz byłam u niego w szpitalu, bo mnie poprosił, mówi: "Próbowałem sie zabić, jestem w szpitalu, przyjdziesz?". Ja w szoku, przyszłam. A potem on mi dał jakis tam wierszyk napisany przez siebie, co mnie zdegustowało, ale mu tego nie okazałam, żeby go nie urazić, wziełam tylko ta karteczkę, przeczytałam w domu i mnie zdegustowało. Mówię- dobra, przejdzie mu. Ale chyba nie przeszło, zaczął wystawać pod moim blokiem jak szłam na mszę, no sorry, to jest irytujące- jak nawet w spokoju nie możesz iść do kościoła, bo jakiś typ się tam na Ciebie czai... No, ogólnie, on nie rozumie aluzji, takie mam odczucie, żadnych aluzji nie trybi... a więc- wracając do tematu- ja dzisiaj wchodzę na fejsa, a tu wiadomość od niego: "ja masz ochotę to proponuję ci ten utworek, który w głębi serca odzwierciedla moje uczucie do ciebie
http://www.youtube.com/watch?v=9KhphkR6dp8&feature=BFa&list=PLA88B01FCBD3951E6". Posłuchałam sobie i padłam... no co on sobie myśli!?! takie piosenki mi wysyłać!! Jeszcze żebym mu dawała jakieś sygnały, że coś do niego mam, ale nie, nic nie wysyłałam. Jestem od prawie 4 lat w poważnej relacji. Ten Mężczyzna jest Miłością mojego życia, po prostu czuję i wiem- że to Ten Jedyny i już tyle razem przeszliśmy, że jestem GO pewna na milion=) Cholerna szczęściara ze mnie=). Mieszkamy razem, żyjemy i jest nam dobrze bardzo, codziennie dziękuję Bogu za NIEGO. A tu mi ten typ z oazy wyjeżdża z takim wyznaniem, i kurcze- jak ja mam mu powiedzieć, że nie, że ja kocham kogoś innego (on nie wie, że ze soba mieszkamy- mieszkamy w innym mieście) i to na tyle delikatnie, żeby on sobie krzywdy nie zrobił, bo będę miała go na sumieniu? Pomóżcie proszę.... bo głupia sytuacja jest...
Witam. Może powinnaś się z Nim spotkać i otwarcie porozmawiać, wyjaśnić mu, że w Twoim życiu jest ktoś inny, kochasz go i jesteś z Nim szczęśliwa.. Jakoś delikatnie wytłumaczyć mu, że nigdy nie wiązałaś z Nim żadnych planów, że lubisz go bardzo ale tylko jako kolegę. No sama nie wiem jak w takiej sytuacji bym się zachowała. Od kogoś takiego, kto od razu po czymś 'nieudanym' w życiu decyduję się na samobójstwo, najlepiej trzymać się z dala tak naprawdę. Jednak jeśli zaszło to do tego stopnia, chyba lepiej to sobie wyjaśnić, szczerze pogadać.. Bo załóżmy jeżeli nie powiesz mu całej prawy, chłopak będzie zbierał w sobie jeszcze większe nadzieje, uczucia i emocje, z którymi mógłby sobie nie poradzić. A nawet jeżeli przyjdzie mu coś głupiego do głowy (oczywiście lepiej, żeby nie) przynajmniej będziesz wiedziała, że byłaś z nim szczera od początku do końca.
Czym szybciej to urwiesz tym lepiej. Z każdą chwilą robisz mu niepotrzebne nadzieje, a to dopiero może się źle skończyć. Jak się nie odezwiesz to i krzywdy sobie nie zrobi. Ewentualnie będzie Cię szantażował: odezwij się, bo się zabije - zignoruj. W końcu chyba nie jesteście dziećmi...
Tylko nie proponuj mu przyjaźni. Równie dobrze mogłabyś mu nóż wbić w serce. Po prostu porozmawiaj z nim spokojnie i zakończ to. Pocierpi, pocierpi i czas załatwi swoje. I nie wdaj się w żadne gierki z jego strony.
Powinnaś przede wszystkim się z nim spotkać i porozmawiać poważnie. Wytłumacz mu wszystko że masz kogoś kogo kochasz a do niego nic nie czujesz i tyle. Zwykli znajomi. I właśnie... nie proponuj mu przyjaźni. Lepiej jak zerwiesz z nim kontakt łatwiej mu będzie o tobie zapomnieć. Zrozumie napewno. Z czasem zapomni. Pozdawiam:)
Moim zdaniem jak chcesz zerwać tę znajomość, to się z nim nie spotykaj. Napisz mu maila, że jesteś w poważnym związku, że to miło, że chce odnowić znajomość i jak najbardziej chętnie z nim popiszesz, ale wolałabyś, żeby ie robił aluzji do ewentualnego bycia razem, gdyż kochasz kogoś z wzajemnością i planujesz z nim wspólną przyszłość. Jak się z nim spotkasz to tylko emocjonalnie się zakręcisz w tym wszystkim. I nie miej go na sumieniu, jak ktoś jest w stanie narażać swoje życie i zdrowie bo sobie po latach o kimś przypomniał to nie warto się tym przejmować.
No, ostatnio były moje urodziny i też tam do mnie dzwonił, pisał wciąż. Nie odbierałam, ani nie odpisywałam. Albo da sobie siana jak bede milczec. A jak sie przypadkiem spotkamy to mu powiem, ze kocham i jestem kochana i nie wiem czemu sobie pomyślałes, ze cos moge do Ciebie miec.
i bardzo dobrze
tak właśnie zrób ![]()
promemora, wybacz szczere slowa ale mnie osobiscie zdegustowalo to jak piszesz, Twoj luzacki czy raczej flejtuchowaty jezyk - rzeklabym podworkowy i bardzo "chrzescijanskie" podejscie do innych. Jak tak prezentuje sie mlodziez z oazy to dobrze, ze ja to miejsce "uduchowienia" szerokim lukiem omijalam. I juz jesli, to jestes w zwiazku a nie w relacji (patrz slownik albo wikipedia).
promemora, wybacz szczere slowa ale mnie osobiscie zdegustowalo to jak piszesz, Twoj luzacki czy raczej flejtuchowaty jezyk - rzeklabym podworkowy i bardzo "chrzescijanskie" podejscie do innych. Jak tak prezentuje sie mlodziez z oazy to dobrze, ze ja to miejsce "uduchowienia" szerokim lukiem omijalam. I juz jesli, to jestes w zwiazku a nie w relacji (patrz slownik albo wikipedia).
ja Ci powiem tak- nie jestem poetką, pisarką, tudzież literatką. Mój język nie pochodzi z oazy, lecz z tego jak się na codzień wyrażam. I nie będę specjalnie dla celów forum uzywała pięknej polszczyzny- gdyż nie o to chodzi, żeby się pięknie wysławiać, a raczej- o to, żeby się wypowiedzieć.
Co ma mój język do mojego- jak Ty to określiłaś- "chrześcijańskiego"- podejścia do innych?
Ojej, promemoria, podpadłaś Miodkowi:D (i to chyba z jakąś awersją do chrześcijan...). Ja odebrałem Twoje posty jako właśnie bardzo ciepłe, bezpośrednie i oczywiście zrozumiałe w odbiorze. W ogóle cały styl mi się spodobał co już wspomniałem w innym Twoim wątku:).
Jak to się mówi "jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził". I jak ktoś nie ma o co się przyczepić, to znajdzie choćby najmniej istotny powód. Anyway...
Wypowiadałem się tu na forum w temacie założonym wczoraj: "Nie wiem czy kocham chłopaka ;/ proszę o pomoc", więc bądź stanowcza i nie rób mu żadnych nadziei!
po czym poznac ze facetowi zalezy na kobiecie?jakie sa tego objawy ?odpiszcie
Mój język nie pochodzi z oazy, lecz z tego jak się na codzień wyrażam. I nie będę specjalnie dla celów forum uzywała pięknej polszczyzny- gdyż nie o to chodzi, żeby się pięknie wysławiać, a raczej- o to, żeby się wypowiedzieć.
Mozna jesc na stole z talerza uzywajac do tego sztuccow a mozna z gazety albo z podlogi. Taka roznica. Uzywanie niechlujnego jezyka swiadczy o ogolnej kulturze czlowieka oraz jego szacunku dla innych.
Co ma mój język do mojego- jak Ty to określiłaś- "chrześcijańskiego"- podejścia do innych?
Bardzo wiele, choc Ty tego wlasnie zza tej zaslony dymnej "prawdziwej i szczerej" katoliczki nie widzisz.
Czy tak wedlug Ciebie opisuje sie uczucia drugieo czlowieka, nawet jesli nam to nie na reke, ale skadinad nie krzywdzacego Cie w zaden sposob: "ten typ z oazy wyjeżdża z takim wyznaniem"? Nie widzisz i nie czujesz ile w tym zdaniu jest arogancji, lekcewazenia i pogardy? Sadzilam, ze jestescie tam jakas wspolnota, bracmi i siostrami a nie typami, co nie trybia i powini sobie siana dac. To moze nie oaza a jakias stajnia w takim razie?
I troszke krecisz tak poza tym:"zaczął wystawać pod moim blokiem jak szłam na mszę, no sorry, to jest irytujące- jak nawet w spokoju nie możesz iść do kościoła, bo jakiś typ się tam na Ciebie czai... " oraz "on nie wie, że ze soba mieszkamy- mieszkamy w innym mieście" - to w koncu w ktorym miejscu on tak wystaje???
popieram Mussuka...
promemoria napisał/a:Mój język nie pochodzi z oazy, lecz z tego jak się na codzień wyrażam. I nie będę specjalnie dla celów forum uzywała pięknej polszczyzny- gdyż nie o to chodzi, żeby się pięknie wysławiać, a raczej- o to, żeby się wypowiedzieć.
Mozna jesc na stole z talerza uzywajac do tego sztuccow a mozna z gazety albo z podlogi. Taka roznica. Uzywanie niechlujnego jezyka swiadczy o ogolnej kulturze czlowieka oraz jego szacunku dla innych.
promemoria napisał/a:Co ma mój język do mojego- jak Ty to określiłaś- "chrześcijańskiego"- podejścia do innych?
Bardzo wiele, choc Ty tego wlasnie zza tej zaslony dymnej "prawdziwej i szczerej" katoliczki nie widzisz.
Czy tak wedlug Ciebie opisuje sie uczucia drugieo czlowieka, nawet jesli nam to nie na reke, ale skadinad nie krzywdzacego Cie w zaden sposob: "ten typ z oazy wyjeżdża z takim wyznaniem"? Nie widzisz i nie czujesz ile w tym zdaniu jest arogancji, lekcewazenia i pogardy? Sadzilam, ze jestescie tam jakas wspolnota, bracmi i siostrami a nie typami, co nie trybia i powini sobie siana dac. To moze nie oaza a jakias stajnia w takim razie?
I troszke krecisz tak poza tym:"zaczął wystawać pod moim blokiem jak szłam na mszę, no sorry, to jest irytujące- jak nawet w spokoju nie możesz iść do kościoła, bo jakiś typ się tam na Ciebie czai... " oraz "on nie wie, że ze soba mieszkamy- mieszkamy w innym mieście" - to w koncu w ktorym miejscu on tak wystaje???
Skąd stwierdzasz, że nie mam szacunku dla innych? Czy Cię czymś obraziłam? Jeśli nie podoba Ci się mój styl wypowiedzi- nie wchodź w moje wątki, proponuję forum poetów. Jest mi również bardzo przykro, że wysnuwasz zdanie na temat mojej kultury na tej podstawie, ale to Twoja sprawa. Nie będę zmieniać siebie żeby się komuś przypodobać, wybacz.
Skąd wykminiłaś, tą zasłonę dymną "prawdziwej i szczerej" katoliczki? Nigdy niczego takiego nie napisałam, jestem jaka jestem i Bóg mnie taką właśnie chce- prawdziwą, a nie sztuczną. Z takim a nie innym życiem. Taką. I każdego chce takiego, jakim jest. Ale mniejsza. Powiedz mi- skąd Ci się wzięła ta zasłona dymna?
Piszę o uczuciach w ten sposób, ok, on mnie nie krzywdzi, ale co do sposobu mojej wypowiedzi to już Ci wspominałam wyżej. A poza tym już od dawna nie jestem w tej wspólnocie i cieszę się bardzo, bo stała się ona kółeczkiem wzajemnej adoracji animatorów, a nie miejscem poszukiwania i spotkania z Bogiem.
I troszke krecisz tak poza tym:"zaczął wystawać pod moim blokiem jak szłam na mszę, no sorry, to jest irytujące- jak nawet w spokoju nie możesz iść do kościoła, bo jakiś typ się tam na Ciebie czai... " oraz "on nie wie, że ze soba mieszkamy- mieszkamy w innym mieście" - to w koncu w ktorym miejscu on tak wystaje???
nie wyraziłam się dość jasno- mieszkam w mieście X w weekendy, on stał pod moim blokiem w mieście X, a studiuję i na codzień mieszkam w mieście Y.
"Słuchaj... cieszę się, że mnie lubisz i wgl, że jestem dla Ciebie kimś ważnym. Ale muszę Ci powiedzieć, że ja jestem z kimś. I Ten Ktoś jest dla mnie bardzo ważny... bardzo Go kocham... i nie wyobrażam sobie życia bez Niego... "
a jak napiszę coś takiego??
co do stylu pisma popieram niestety Mussaka. Razi mnie to. Tak samo jak skróty typu bd, wgl, Cb i wszystkie inne.
Co do wątku, tak mu napisz jak zamierzasz, ale moze troszkę więcej? Zabrzmi brutalnie ale chyba zasluzyl na "odrzucenie" w wiecej niż jednym zdaniu;p Napisz mu tak, aby nie mial juz wiecej pytan, aby wszystko bylo jasne. Daj znać, ze mozesz mu zaproponować jedynie kumpelstwo, nie proponuj przyjazni i... zabrzmi glupio, ale moze przeproś go za to że moglas jakimkolwiek zachowaniem dac mu do zrozumienia że ma szanse? Swoją drogą myśle, że chłopak faktycznie ma coś z głową. Wyznawać miłośc dziewczynie z którą nie jest się jakiś bliższych relacjach i się jej oświadczac?;D Bo ta piosenka to takie oświadczyny po pejowemu
To jest typowe dla chłopaków w wieku do ok. 20 lat, a zdarza się i później. Generalnie takie zachowanie występuje do spotkania tzw. kobiety-świnki. Im w późniejszym wieku się to przechodzi tym gorzej się znosi, jednak trzeba to przejść żeby nabrać trzeźwego spojrzenia. To może być jego moment. Samobójstwa się zdarzają ale bardzo sporadycznie.
"Słuchaj... cieszę się, że mnie lubisz i wgl, że jestem dla Ciebie kimś ważnym. Ale muszę Ci powiedzieć, że ja jestem z kimś. I Ten Ktoś jest dla mnie bardzo ważny... bardzo Go kocham... i nie wyobrażam sobie życia bez Niego... "
a jak napiszę coś takiego??
Może bez "Słuchaj".
Zaproponuj mu, że zawsze może z Tobą porozmawiać, wyżalić się ale nie chcesz go ranić i dlatego nie mogłabyś być z Nim.
Faktycznie styl pisania masz luzacki ale nie oceniam. Może jesteś taką osobą i piszesz tak jak uważasz, jak czujesz. Osobiście też nie lubię takiego języka ale każdy z Nas jest inny.
Witam Was serdecznie,
Otóz zaczne z grubej rury, ponieważ powiem Wam-w szczerości-mam problem. Mój problem polega na tym, że wchodzę sobie dzisiaj na fejsa, a tu wiadomość od znajomego.Znajomego,no mówię Wam- zwykły znajomy. Poznaliśmy się parę ładnych lat temu na oazie (taka wspólnota wierzącej młodzieży jakby co), i tam widywaliśmy na spotkaniach oazy. Normalny znajomy jak dla mnie. Z tym, że on ma swój świat, w którym żyje, i zawsze wszystko planuje ze szczegółami jak będzie dalej jego przyszłość wyglądała, a jak tylko coś sie nie powiedzie, jak tylko coś pójdzie nie po jego myśli- zaraz leci się zabijać. Już miał kilka prób samobójczych, nawet raz byłam u niego w szpitalu, bo mnie poprosił, mówi: "Próbowałem sie zabić, jestem w szpitalu, przyjdziesz?". Ja w szoku, przyszłam. A potem on mi dał jakis tam wierszyk napisany przez siebie, co mnie zdegustowało, ale mu tego nie okazałam, żeby go nie urazić, wziełam tylko ta karteczkę, przeczytałam w domu i mnie zdegustowało. Mówię- dobra, przejdzie mu. Ale chyba nie przeszło, zaczął wystawać pod moim blokiem jak szłam na mszę, no sorry, to jest irytujące- jak nawet w spokoju nie możesz iść do kościoła, bo jakiś typ się tam na Ciebie czai... No, ogólnie, on nie rozumie aluzji, takie mam odczucie, żadnych aluzji nie trybi... a więc- wracając do tematu- ja dzisiaj wchodzę na fejsa, a tu wiadomość od niego: "ja masz ochotę to proponuję ci ten utworek, który w głębi serca odzwierciedla moje uczucie do ciebie
http://www.youtube.com/watch?v=9KhphkR6dp8&feature=BFa&list=PLA88B01FCBD3951E6". Posłuchałam sobie i padłam... no co on sobie myśli!?! takie piosenki mi wysyłać!! Jeszcze żebym mu dawała jakieś sygnały, że coś do niego mam, ale nie, nic nie wysyłałam. Jestem od prawie 4 lat w poważnej relacji. Ten Mężczyzna jest Miłością mojego życia, po prostu czuję i wiem- że to Ten Jedyny i już tyle razem przeszliśmy, że jestem GO pewna na milion=) Cholerna szczęściara ze mnie=). Mieszkamy razem, żyjemy i jest nam dobrze bardzo, codziennie dziękuję Bogu za NIEGO. A tu mi ten typ z oazy wyjeżdża z takim wyznaniem, i kurcze- jak ja mam mu powiedzieć, że nie, że ja kocham kogoś innego (on nie wie, że ze soba mieszkamy- mieszkamy w innym mieście) i to na tyle delikatnie, żeby on sobie krzywdy nie zrobił, bo będę miała go na sumieniu? Pomóżcie proszę.... bo głupia sytuacja jest...
Witaj!Musisz to szybko skończyć potem może być tylko gorzej.Jest to nie tylko uciązliwe dla Ciebie ale pewnie też dla Twojego partnera jeżeli o tym wie i oczywiście też może to być nie bezpieczne dla Ciebie....Pogadaj z nim powiedz że masz juz Faceta i między wami nic nie będzie powiedz mu że sobie nie życzysz żeby Cie śledził ......Musisz być stanowcza.Powodzenia
Stanowcze jasne i bez owijania w ogródek - błędnie na samym początku zakładasz, że uda się komuś, komu wydaje się, że zakochał się - zakomunikować coś takiego by nie bolało. Nie ma znaczenia czy mniej czy bardziej - to będzie bolało. Zatem im szybciej tym lepiej - im delikatniej tym lepiej, ale nie ma na to złotego środka, a najlepiej słowami swoimi , nie wyszukanymi, nie fromułką, ale szczerością.
Kurde. miałam podobną sytuacje 2 razy. przyznam się brzydka nie jestem, każdy chłopak lubi się na mnie patrzec, dużo popatrzy i pójdą. ale miałam dotychczas 2 natrętnych fanów. Pierwszy był chłopak, który pytał mi się o nr 3 razy dałam mu wkoncu, on mnie okłamał i nie chciałam dalej się z nim spotykać. zaczęły się sms JA CIE KOCHAM, ZABIJE SIĘ, NIE CHCE ŻYĆ. Dedykował mi wiele piosenek. Wcisnełam mu bajkę, ze w mojej miejscowości byłam tylko na wakacjach u cioci a na prawdę meiszkam wiele km stąd. On powiedział, ze wyprowadzi się ze mną ale potem to przemyślał i po 3 latach znalazł sb inną dziewczynę. ;P
Wiec moze wcisni mu kit że się wyprowadzasz daleko od niego z 400 km z chłopakiem. Wytłumacz mu, ze znajdzie sb inną dziewczynę, ze wy do sb nie pasujecie... po tym co opisałaś widać, że on ma zjechaną psyhikę. Powinnien się leczyć na stałe u psyhiatry. Mam przez 3 lata w szkoel jednego natęta, od 1 klasy za mną chodził itp. Teraz wyszłam z gimnazjum i okazało sie, że on poszedł do tej samej klasy liceum co ja. ;( chyba bedę musaiła zmienić szkołę bo nie chce 3 lata się z nim meczyć
Stanowcze jasne i bez owijania w ogródek - błędnie na samym początku zakładasz, że uda się komuś, komu wydaje się, że zakochał się - zakomunikować coś takiego by nie bolało. Nie ma znaczenia czy mniej czy bardziej - to będzie bolało. Zatem im szybciej tym lepiej - im delikatniej tym lepiej, ale nie ma na to złotego środka, a najlepiej słowami swoimi , nie wyszukanymi, nie fromułką, ale szczerością.
powiedziałam mu. Przez neta, nie chciałam tak tego robic, o takich sprawch powinno się rozmawiać w oczy... ale tak wyszło. Po kolejnej jego próbie i dodaniu jakiegoś obrazka z kwejka na mojej tablicy. Odpowiedział, że spodziewał się, że kogoś mam, ale i tak zostanę jego najlepszą przyjaciółką, jaką miał... Powiedziałam, że ok. I zaczął opowiadac, że on to juz własciwie nie wierzy, bo jego babcia ma raka i ze gdyby Bóg istniał to by jego babci nie dał raka... i ze teraz to na czuwania przychodzi dla znajomych, i... zaprosił mnie na piwo... czy on cokolwiek zrozumiał?
Promemoria - ja myślę, że zrozumiał tylko, że teraz ma ciężki czas przez to, że jego babcia jest tak chora. Zapewnił sobie w Tobie przyjaciółkę więc spodziewaj się tego, że będzie Ci się zwierzał i potrzebował Twojej pomocy. Będzie chciał żeby była blisko kiedy będzie jakiś kłopot.
Dunkis napisał/a:Stanowcze jasne i bez owijania w ogródek - błędnie na samym początku zakładasz, że uda się komuś, komu wydaje się, że zakochał się - zakomunikować coś takiego by nie bolało. Nie ma znaczenia czy mniej czy bardziej - to będzie bolało. Zatem im szybciej tym lepiej - im delikatniej tym lepiej, ale nie ma na to złotego środka, a najlepiej słowami swoimi , nie wyszukanymi, nie fromułką, ale szczerością.
powiedziałam mu. Przez neta, nie chciałam tak tego robic, o takich sprawch powinno się rozmawiać w oczy... ale tak wyszło. Po kolejnej jego próbie i dodaniu jakiegoś obrazka z kwejka na mojej tablicy. Odpowiedział, że spodziewał się, że kogoś mam, ale i tak zostanę jego najlepszą przyjaciółką, jaką miał... Powiedziałam, że ok. I zaczął opowiadac, że on to juz własciwie nie wierzy, bo jego babcia ma raka i ze gdyby Bóg istniał to by jego babci nie dał raka... i ze teraz to na czuwania przychodzi dla znajomych, i... zaprosił mnie na piwo... czy on cokolwiek zrozumiał?
Oczywiście że zrozumiał - ważne że byłaś szczera. Rozmowa w tamtej chwili - na jakikolwiek temat - była z jego strony formą obrony - przetrawieniem sprawy - chciał o czyms gadać, a ponieważ go bolało - zaczął szczerze opowiadać pewnie o swoich uczuciach wobec innej sytuacji - tyle. Jak widzisz spodziewał się że może się okazać iż może pójść to w kierunku nnym niz by sobie zyczył - zatem warunek że im szybciej dałaś mu odpowiedź - tym mniej będzie żył nadzieją - powiodło się.
Moim zdaniem jest 70% szans że nic nie zrozumiał i prawdopodobnie na jakimś forum już wisi wątek pt. "Jak przeramować przyjaciółkę?"
Jak on Ci Peją to Ty mu wyślij w odpowiedzi "sic" Hey ![]()
I nie czepiajcie się stylu pisania Autorki, nie jest taki zły, a czepiłyście się tak, bo napisała, że do oazy chodzi i do kościoła co niedziele. Dajcie spokój, katolik też człowiek.
No nie za ciekawą masz sytuację, powiem że nie wiem jak bym się zachowała na Twoim miejscu. Ale chyba posłuchała bym moich przdmówczyń im szybciej mu dasz do zrozumienia że z nim nie będziesz tym lepiej. Trzymam za Ciebie kckuki!!!
Moim zdaniem, powinnaś mu dać wszystko jasno do zrozumienia. Nie owijaj w bawełnę, nawet jeśli mówienie prawdy nie będzie dla Ciebie przyjemne.
30 2012-07-10 13:03:48 Ostatnio edytowany przez kotek1234 (2012-07-10 13:04:49)
ZAKOCHAŁAM SIĘ W SUPER FACECIE... I CO Z TEGO... SPOTKALAM SIE KILKA RAZY, BYLO TAK JAK W BAJCE. PO MIESIACU STWIERDZIL, ZE BRAK MOTYLKÓW W BRZUCHU. MA 30 LAT I POL ROKU TEMU ZOSTAWILA GO KOBIETA. JA GO BARDZO KOCHAM. CIAGLE MYSLE...CO MAM ZROBIC?
ZAKOCHAŁAM SIĘ W SUPER FACECIE... I CO Z TEGO... SPOTKALAM SIE KILKA RAZY, BYLO TAK JAK W BAJCE. PO MIESIACU STWIERDZIL, ZE BRAK MOTYLKÓW W BRZUCHU. MA 30 LAT I POL ROKU TEMU ZOSTAWILA GO KOBIETA. JA GO BARDZO KOCHAM. CIAGLE MYSLE...CO MAM ZROBIC?
założyć własny wątek i nie pisać duzymi literazmi.
Promemoria,poproś swojego chłopaka,żeby mu się przedstawił,po chrześcijańsku przed mszą dał mu w ryja.Zadziwia mnie Twoje zakłamanie-oaza,msza,a jednocześnie-mieszkam z chłopakiem,itd.
Przychylam się do poglądu Mussaki i Kazi.
Witam Was serdecznie,
Otóz zaczne z grubej rury, ponieważ powiem Wam-w szczerości-mam problem. Mój problem polega na tym, że wchodzę sobie dzisiaj na fejsa, a tu wiadomość od znajomego.Znajomego,no mówię Wam- zwykły znajomy. Poznaliśmy się parę ładnych lat temu na oazie (taka wspólnota wierzącej młodzieży jakby co), i tam widywaliśmy na spotkaniach oazy. Normalny znajomy jak dla mnie. Z tym, że on ma swój świat, w którym żyje, i zawsze wszystko planuje ze szczegółami jak będzie dalej jego przyszłość wyglądała, a jak tylko coś sie nie powiedzie, jak tylko coś pójdzie nie po jego myśli- zaraz leci się zabijać. Już miał kilka prób samobójczych, nawet raz byłam u niego w szpitalu, bo mnie poprosił, mówi: "Próbowałem sie zabić, jestem w szpitalu, przyjdziesz?". Ja w szoku, przyszłam. A potem on mi dał jakis tam wierszyk napisany przez siebie, co mnie zdegustowało, ale mu tego nie okazałam, żeby go nie urazić, wziełam tylko ta karteczkę, przeczytałam w domu i mnie zdegustowało. Mówię- dobra, przejdzie mu. Ale chyba nie przeszło, zaczął wystawać pod moim blokiem jak szłam na mszę, no sorry, to jest irytujące- jak nawet w spokoju nie możesz iść do kościoła, bo jakiś typ się tam na Ciebie czai... No, ogólnie, on nie rozumie aluzji, takie mam odczucie, żadnych aluzji nie trybi... a więc- wracając do tematu- ja dzisiaj wchodzę na fejsa, a tu wiadomość od niego: "ja masz ochotę to proponuję ci ten utworek, który w głębi serca odzwierciedla moje uczucie do ciebie
http://www.youtube.com/watch?v=9KhphkR6dp8&feature=BFa&list=PLA88B01FCBD3951E6". Posłuchałam sobie i padłam... no co on sobie myśli!?! takie piosenki mi wysyłać!! Jeszcze żebym mu dawała jakieś sygnały, że coś do niego mam, ale nie, nic nie wysyłałam. Jestem od prawie 4 lat w poważnej relacji. Ten Mężczyzna jest Miłością mojego życia, po prostu czuję i wiem- że to Ten Jedyny i już tyle razem przeszliśmy, że jestem GO pewna na milion=) Cholerna szczęściara ze mnie=). Mieszkamy razem, żyjemy i jest nam dobrze bardzo, codziennie dziękuję Bogu za NIEGO. A tu mi ten typ z oazy wyjeżdża z takim wyznaniem, i kurcze- jak ja mam mu powiedzieć, że nie, że ja kocham kogoś innego (on nie wie, że ze soba mieszkamy- mieszkamy w innym mieście) i to na tyle delikatnie, żeby on sobie krzywdy nie zrobił, bo będę miała go na sumieniu? Pomóżcie proszę.... bo głupia sytuacja jest...
Pisał do Ciebie o szpitalu- jedziesz do niego.Pisze Ci liściki - odbierasz od niego.Widocznie on wziął to za dobrą monetę i dlatego sądzi,że Ty też coś do niego czujesz.Ale musisz go jak najszybciej wyprowadzić z tego błędu,bo skoro on jest taki skłonny do popełniania samobójczych kroków,chyba nie chcesz mieć go na sumieniu i im prędzej z nim porozmawiasz i wytłumaczysz mu,jak wygląda Twoja uczuciowa strona tym lepiej.A tak swoją drogą może namów go przy okazji na wizytę u specjalisty? Bo jak widać on miewa jakieś niepokojące zaburzenia.Czasami dobrze też jest jednym cięciem zakończyć taką znajomość,ale w tym przypadku lepiej być ostrożnym.Powodzenia.
Promemoria,poproś swojego chłopaka,żeby mu się przedstawił,po chrześcijańsku przed mszą dał mu w ryja.Zadziwia mnie Twoje zakłamanie-oaza,msza,a jednocześnie-mieszkam z chłopakiem,itd.
co jest zakłamanego w oazie, mszy a zarazem mieszkaniu razem? Uwielbiam ludzkie stereotypowe myślenie, i ludzi, którym mieszkanie razem kojarzy się tylko z seksem=/. Piszę wyraźnie- mieszkanie razem, a nie SYPIANIE razem. Można? Można.
kazia14 napisał/a:Promemoria,poproś swojego chłopaka,żeby mu się przedstawił,po chrześcijańsku przed mszą dał mu w ryja.Zadziwia mnie Twoje zakłamanie-oaza,msza,a jednocześnie-mieszkam z chłopakiem,itd.
co jest zakłamanego w oazie, mszy a zarazem mieszkaniu razem? Uwielbiam ludzkie stereotypowe myślenie, i ludzi, którym mieszkanie razem kojarzy się tylko z seksem=/. Piszę wyraźnie- mieszkanie razem, a nie SYPIANIE razem. Można? Można.
No nie przesadzajmy.
To każdy katolik, który chodzi do kościoła ma wyrzec się wspólnego zamieszkania bo......chodzi do kościoła?
Mnie to wygląda na echo katolickiej działalności.
Antyklerykałowie i ateiści często czują się urażeni retoryką kościelną albo uderza ich hipokryzja (np. z jednej strony zarzuca się im brak moralności, z drugiej sami padają ofiarą jej braku ze strony rzekomo wierzących), stąd później często szydzą z katolicyzmu. Sam często sarkastycznie używam określenia "dobry Polak i katolik". Nie oznacza to bynajmniej że szydzę z Polskości choć wyraźnie nie odpowiada mi lansowany model polskości martyrologicznej i katolickiej. Mam zupełnie inną wizję tej sprawy.
Witam. Jakiś czas temu spotkałam fajnego faceta, który o mało mnie nie potrącił- wygarnęłam to jemu przez gg (a jego zna całe miasto to łatwo było dostać). Pisaliśmy i zaczął przepraszać- wybaczyłam. Nastepnego dnia mój chłopak powiedział mi że ma dziecko z inną, to ja rozgoryczona napisałam do tego co mało mnie nie rozjechał żeby mnie rozjechał bo wydawało mi się że moje życie nie ma sensu, no i tak się rozgadaliśmy. Później się spotkaliśmy w nocy, jakoś tak wyszło i gadaliśmy, tylko że on był z kolegami. Ja poczulam wtedy coś do niego- myślałam że to było tylko pożądanie, ale jak się okazało to było coś więcej bo nie mogłam jego zapomnieć przez pare miesięcy, to zaczęłam puszczać do niego sygnały z tel, on do mnie tak samo- troche pomogło. Starałam się o nim zapomnieć bo jest ode mnie o 8 lat starszy i słyszałam plotki, że lubi to robić z każdą kobietą, próbowałam go sobie wybić z głowy (powiedziałam nawet żeby mnie wyzwał (wiem to głupie) ale to tylko mnie zraniło). Pisaliśmy od czasu do czasu i zawsze wchodziliśmy na temat seksu albo pieszczot i zawsze był chętny, chciał już przyjechać ale ja się na to nie zgadzałam. ( Jak powiedział mi że ma dwa domy, to powiedziałam mu że dwie laski do jednego domu i sex,on na to że dwie do jednej, a ja że cztery by były, on powiedział że zamiast tych czterech wolałby mnie jedną. Jak myślicie czy on też coś do mnie czuje? Czy tylko chce mnie przelecieć?). Mówił też że mam ładne ciało i pociągam go. Czy to tylko pożądanie z jego strony? (Jak już zauważył,że ja nie chce romansu, to spytał się czego oczekuje od niego?) Proszę pomóżcie mi jak możecie,bo nie wiem co już robić to już trwa przez dobre miesiące. Jak myślicie, jak bym powiedziała mu że go Kocham...co by mógł zrobić? Odtrąciłby mnie czy zrozumiał i odwzajemnił uczucie?A i tak mi się zdaje że o tym wszystkim (wszystkim) wiedzieli jego koledzy.
PROSZĘ! Pomóżcie mi, doradźcie co robić, bo na prawdę się zakochałam w nim! A nie chce żeby mnie odtrącił, bo to mnie chyba zabije.Proszę.
Po przeczytaniu tego posta chyba tez zaczne prosic ludzi o potracenie mnie ![]()
Miałam podobny problem, starałam się nie zwracać uwagi, ignorować idt ale to i tak nie pomogło, radzę ci jeśli stanie się zbyt natarczywy, dalej będzie cię śledził i nagadywał sms, e- mailem , to idz na policje i to zgłoś, nie mało debili jest na tym świeci .....
Po przeczytaniu tego posta chyba tez zaczne prosic ludzi o potracenie mnie
ja stane w kolejce zaraz za Toba:))) albo na szynach sie poloze!
Czemu robicie od razu off top dotyczący wiary? Uprzedzenia można zachowac dla siebie, zwlaszcza jeżeli temat dotyczy czegoś innego
Do autorki postu: Konkretnie napisz mu że NIE kochasz go i że masz kogoś kogo kochasz. No i cóż, może to zabrzmi brutalnie ale jakby chciał się zabić z byle powodu to i tak zrobi. Nie masz wpływu na takie rzeczy ![]()
no właśnie tak się zastanawiam nad sensownością tego off topu=p=p. Proszę założyć własny wątek o swoim problemie/dylemacie. Wracając do mojego tematu- rzekłam mu. I fajnie, cisza przez jakiś czas, poczym przedwczoraj wiadomośc od niego- Jedziesz ze mną na Woodstock? PS- On nie rozumie nic. (TAK, JUŻ LECE, WGL JUŻ ŚPIĘ W TWOIM NAMIOCIE NAWET!=P=P)
Moja rada: totalnie go zignoruj, nie odzywaj się, nie reaguj. Nie jesteś za niego odpowiedzialna.
ps. Dyskusja o stylu pisarski założycielki wątku - bezprzedmiotowa, a o przekonaniach (wraz z odniesieniami do katolicyzmu) - poniżej krytyki.
Szczerze mówiąc to nie chce mi sie tego wszystkiego czytać, ale jeśli nie będziesz z nim i nie chcesz go to powiedz mu to prosto z mostu, bez uśmieszków czy pokory. Musisz być pewna siebie i stanowcza.
czytajac to co piszesz problem nie jest łatwy ale nie do rozwiązania. Ten chłopak z oazy w tobie sie zakochał nie wiedział jak ci powiedzieć był nie smiały nie wiedział co chce i czego chce od zycia zagubił się rozumiem go samobójstwo niczego nie rozwiąze w jego wypadku nikt nawet nie bedzie o tym pamietał o nim ludzie zapomna nawet ty pamieć ludzka jest ulotka napewno musisz z nim wszystko powiedzieć że go nie kochasz że masz innego i żeby nie targał się na życie ze musi uwierzyć w siebie nie patrzyc na innych tylko na siebie bo tylko sam jest się w stanie zmienić jak jesteś szczęsliwa to się ozen zobaczysz czy facet jest ciebie wart mieszkanie wspólne o niczym nie świadczy
tu trzeba obu stronom pomóc i rozwiażac problem
czytajac to co piszesz problem nie jest łatwy ale nie do rozwiązania. Ten chłopak z oazy w tobie sie zakochał nie wiedział jak ci powiedzieć był nie smiały nie wiedział co chce i czego chce od zycia zagubił się rozumiem go samobójstwo niczego nie rozwiąze w jego wypadku nikt nawet nie bedzie o tym pamietał o nim ludzie zapomna nawet ty pamieć ludzka jest ulotka napewno musisz z nim wszystko powiedzieć że go nie kochasz że masz innego i żeby nie targał się na życie ze musi uwierzyć w siebie nie patrzyc na innych tylko na siebie bo tylko sam jest się w stanie zmienić jak jesteś szczęsliwa to się ozen zobaczysz czy facet jest ciebie wart mieszkanie wspólne o niczym nie świadczy
ale ja nie mówię, że wspólne mieszkanie o czymś świadczy... tylko opisuję sytuację. PS- Dopiero po ślubie mam zobaczyć czy ON jest mnie wart??... Przecież gdy się zamierza wziąć z kimś ślub to już trzeba mieć tą pewność, a nie dopiero po ślubie się przekonywać...=p... aczkolwiek ON akurat jest, no ale to tak na przyszłość, że najpierw trzeba się przekonać czy ta druga osoba jest Ciebie warta...
Wczorajsza sytuacja. Są wakacje. W wakacje mieszkam w domu z rodziną. =P. Wychodzę z mszy, piszę smsa, nagle słyszę: "Cześć" za plecami. Patrzę... on... Odprowadził mnie do domu. Stoi pod moją klatką. Tam mi coś tam gada, ja szybko urwałam się do domu, powiedziałam, że zimno. On chciał mnie przytulić na pożegnanie, ale się wywinęłam. I miałam iść na spacer z kolegą z oazy (innym!). Więc za chwilę poszłam pod kościół (tam się umówiliśmy), patrzę- przychodzi kolega, a z nim... on... myślałam, że... no nie wiem co zrobię... I szedł z nami na ten spacer, my tu sobie gadamy, żartujemy, a ten nic, nic nie gada, tylko idzie. No... heloł... sytuacja mega dziwna! Potem poszliśmy na pizzę, a on z nami. Gadamy sobie z kolegą, on siedzi cicho, w pewnym momecie temat zszedł na związki damsko- męskie, i specjalnie kilka razy podkreśliłam, że jestem w szczęśliwym związku, specjalnie, coby dotarło. I tam między wierszami wyszło, że jadę jutro z siostrą na Jarmark Dominikański. Wiecie co? Dzisiaj od rana- smsy i telefony od niego. Tel nie odb, a smsy z treścią: "O której jedziecie?"!!! Nie dociera do tego człowieka nic. Irytuje mnie to strasznie. Okropnie... M ó w i ę mu w twarz wszystko, a on jak się przyczepił... tak się odczepić nie może...
Mi się wydaje, że całkiem możliwe, że jednak zrozumiał, ale teraz uczepił się Ciebie jako "przyjaciółki". Mówiłaś, że ma ciężki okres w życiu, babcia ma raka, może jest z nią związany bardzo (o ile sobie tego wszystkiego nie wymyślił, żebyś mu współczuła, bo i tacy ludzie się zdarzają). Znasz jego sytuację dokładniej? Może nie jest zbytnio lubiany, nie ma przyjaciół i uczepił się jak rzep psiego ogona jedynej osoby, która okazała mu trochę sympatii?
Witam . ![]()
Ja sama przyznam Ĺźe zakochaĹam siÄ w kuzynie . Tylko to nie jest tak Ĺźe mi siÄ podoba sam jego wyglÄ
d . Mi siÄ podoba On caĹy . Przy Nim czujÄ siÄ szczÄĹliwa . MogÄ z Nim o wszystkim porozmawiaÄ . Ja teĹź mu siÄ podobam od dawna . Tylko dopiero teraz sb to wyznaliĹmy gdy On ma dziewczynÄ wciÄ
Ĺźy a ja mam chĹopaka od 2 lat . Ale moje uczuciÄ wzglÄdem jego juĹź nie sÄ
takie jak kiedyĹ . CaĹowaliĹmy siÄ ost i przytulaliĹmy , tylko nikt o tym nie wie . Bo boimy siÄ opini innych . Ĺťe tego nie zrozumiejÄ
, nie zaakceptujÄ
.
mi naprawdÄ na Nim zaleĹźy . Najgorsze jest to Ĺźe jesteĹmy bliskÄ
rodzinÄ
, bo jego mama to moja chrzestna i jest siostrÄ
mojej mamy . Co ja mam robiÄ ? ![]()
Aniel, załóż osobny temat. Ten wątek odnosi się do innego problemu.
Moim zdaniem chłopak ma jakieś zaburzenia i to dosyć spore, ale szkoda, że przy jego pierwszym pobycie w szpitalu (próba samobojcza) nikt nie wpadł na pomysą, aby podpowiedzieć lekarzowi o jego skłonnościach, uważam, że przydałby mu się bobry psycholog, psychiatra. Chociań z tego co wiem, każdy niedoszły samobójca, taką pomoc w szpitalu otrzymuje. Na miejscu - promemorii- na spokojnie starałabym się porozmawiać z chłopakiem, nie krzyczeć, nie wyzywać, krzykiem niczego się nie załatwi, a i efekt będzie odmienny od zamierzonego, raczej starać się porozmawiać jak z dzieckiem, wytłumaczyć jeśli czegoś nie rozumie, albo jeszcze jest inna możliwość, można spotkać się z nim idąc na to spotkanie razem z jakąś koleżanką. Może zainteresuje się nią.Gorzej jeśli coś sobie zrobi, tym razem skutecznie?.....