Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Temat: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

To historia jedna z wielu. Pewnie takich czytacie tysiące. Mój mąż po 15 latach małżeństwa zakochał się. Niestety nie we mnie. W koleżance z pracy. Najpierw długo się męczył z tym zakochaniem, nikomu o tym nie powiedział. To był koszmar.

Chciał się wyprowadzić. Nie wiedziałam czemu. Nie było nawet żadnej kłótni. Powiedział tylko, że mnie już nie kocha. Ale wytrzymałam. Koszmar zaczął się dopiero później. Pewnego dnia, pijany, nabrał odwagi i mi o tym powiedział. Przyznał, że się zakochał, choć ona o tym nie wie. Widać było, że mu spadł kamień z serca. Chciał, żebyśmy spróbowali powalczyć o to uczucie. I wtedy zaczął się mój koszmar, ponieważ przerzucił ten problem na mnie.

Teraz to ja się z tym męczę. Powiedział, że chce być ze mną (choć mnie nie kocha) i dziećmi i będzie się starał. Problem w tym że jego "starał się" znacznie różni się od mojego. Stwierdził, że chce żeby to wróciło do normy naturalnie, a nie na siłę i dlatego nie będzie nic robił na siłę, nie będzie udawał. Wobec tego wydaje mi się, że mi bardziej na tym związku zależy niż jemu. (Choć nie ukrywam - oboje się staramy). Szczerych rozmów już mieliśmy tyle, że niedobrze mi się robi na samą myśl, że znowu miałabym to rozdrapywać. Zapomnieć też nie umiem. Ostatnio usłyszałam, że jestem dla niego jak koleżanka może nawet przyjaciółka, ale... Jak z tym żyć? Wybaczyć czy walczyć? Proszę o prawdziwe rady, a nie głupie komentarze. Nie mam z kim pogadać...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Witaj w klubie!

Twoja historia łudząco podobna do mojej!
Mój mąż też zakochał się w koleżance z pracy. Po 13 latach małżeństwa. Spotykali się jakiś czas, mąż w końcu nie wytrzymał i wszystko mi wyznał.
Wahał się co robić, z kim być.
Ostatecznie został ze mną i nasza rodziną.
Cały czas mówi, że mnie kocha, ale tamta też jest dla niego ważna. Nie spotykają się (taką mam nadzieję), od decyzji pozostania ze mną minęło pół roku.
I jak jest na dzień dzisiejszy? Dla mnie to czas wiecznych huśtawek nastroju, łez. Dopiero ostatnio jakoś próbuję się postawić do pionu i nie uzależniać swojego życia od niego. Staram się robić swoje. Dbać o swoje przyjemności.
Czy jestem szczęśliwa?
Powiem tak - miewam szczęśliwe chwile.
Proces wybaczania i próbę zaufania mu na nowo będę mogła podjąć dopiero w momencie, gdy usłyszę, że do tamtej nic nie czuje. Na razie żyjemy w takim uczuciowym trójkącie. Ostatnio usłyszałam od niego, że na swój sposób jest szczęśliwy ze mną. Cokolwiek to znaczy!

U Ciebie sytuacja jest o tyle gorsza, że powiedział Ci mąż, że już nic do Ciebie nie czuje.
Powiem Ci tak!
Z perspektywy tego co przeżywam od maja zeszłego roku choć słyszę słowa kocham, widzę jego starania jest mi strasznie ciężko normalnie funkcjonować. To co się stało na zawsze odmieniło moje, nasze życie.
Ja chcę żeby nam się udało, mąż też. Ale cały czas tamta kobieta jest w tle. I dopóki to się nie zmieni nie poczuję się naprawdę szczęśliwa. Po prostu żyję z dnia na dzień.
Kiedyś byłam przerażona - co to będzie jak zostanę sama? Teraz się już tego nie boję. Jeśli się okaże że mąż nie był wart tej drugiej szansy, zacznę nowe życie bez niego. Chociaż nie myślę o tym! Na dzień dzisiejszy jest jak jest.

Ale nie chciałabym, żeby był ze mną tylko ze względu na dziecko, czy spędzone wspólnie lata. Nie chciałabym, żeby traktował mnie tylko jako koleżankę. To by było zbyt okrutne i upokarzające.
Zasługujesz na to, aby ktoś Cię kochał!

Trzymaj się!

3

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Ogromnie ci dziękuje za słowa otuchy! to znaczy że czasem jednak się udaje...  Wiem, że czas leczy rany.. a u nas minęło ok. miesiąca (odkąd ja wiem) a okolo 2 odkąd on yo zrozumiał. Najpierw był żal i złość, teraz emocje już troche opadły i patrzę na to trzeźwo.. ale cały czas zadaje sobie to samo pytanie: czy o niej myśli, czy chciałby z nią być? Tak się złożyło, że jak mi to powiedział, to ona zmieniła prace (rzeczywiście nie pracują razem ale nadal w tym samym budynku). Po około miesiącu naszych starań (które uważam za cholernie na siłe) powiedział ze jest lepiej, że nie myśłi o nie przynajmniej się stara. Nie rozmawiamy o niej, bo tak ustaliliśmy ale kłócimy się o byle co... efektem czego jest stwierdzenie, że nie warto się starać... Poza tym dotarło do mnie, że ja chyba jestem ta kochająca za bardzo...

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-04 21:06:34)

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Oboje podjęliście decyzję o waszym dalszym losie. Myślicie o powrocie do normy. Tylko, że powrót... nie jest możliwy. Możliwym jest wspólne zbudowanie waszego związku od nowa, na nowych zasadach, z pamięcią również o ostatnich wydarzeniach. Ani Ty, ani Twój mąż nie zapomnicie jego wyznań.

To, że nie chcecie się do niczego zmuszać, a działać zgodnie z przeżywanymi uczuciami stanowi, moim zdaniem, waszą szansę. Proponuję jednak, byście zaprzestali powrotów do tematu zakochania się Twego męża, jako rozdrapywania ran. Zastanówcie się razem, czego w waszym związku zabrakło, co stało się przyczyną odkochania się męża.

Pytasz, jak z tym żyć.
Moja rada brzmi: daj czasowi czas. Nie sil się teraz na wybaczanie, jeśli nie jesteś gotowa wybaczyć. Żyj zgodnie ze swymi uczuciami. Wkurzaj się, jeśli jesteś wkurzoną. Śmiej się, gdy będziesz radosna. Płacz, gdy smutna. Bądź prawdziwa w uczuciach.
Walczyć? Z kim, skoro obydwoje zgodnie podjęliście decyzję.
Przypomnij sobie (Twój mąż także) to, co Ciebie w nim zafascynowało, co urzekło, co stało się ważnym, czemu zdecydowałaś się spędzić razem swe życie. To kwestia patrzenia na to, co was łączy, nie co różni i dzieli.


***
Jeśli jesteś wściekła na niego, to złość się wprost. Nie kop go przy pomocy różnych pretekstów. Inaczej wzajem zrobicie sobie piekło.

5

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

No właśnie. Na tym polega problem. On uważa że powinno wrócić do "normy", czyli nie na siłe (kwiatki, czekoladki i inne pierdoły) a jednocześnie przecież ta normalność przyczyniła się do tego kryzysu... Przez miesiąc naprawde próbowaliśmy ale... kurcze ja sama czułam, że zagadywanie, robienie czegoś wspólnie itd jest na siłe.. bo przecież ja nie miałam na to ochoty.. teraz przechodze faze obojętności... nie dzwownię, nie piszę najchętniej bym się nie odzywała (ale jak zrobiłam tak przez jeden dzień bo tak czułam-chciałam być sama nie rozmawiać z nikim) to mi zrobił awanture że on się stara a ja mam fochy... ale chyba naprawde potrzeba tu czasu....

6

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Jeżeli, mimo waszych usiłowań, dalej toczyć będziecie ze sobą walkę, tylko tym razem o to, kto bardzie się stara, to... może pomyślcie o skorzystaniu z terapii małżeńskiej?

Według Ciebie "normalność" przyczyniła się do kryzysu. A według Twego męża?

Czy, według Ciebie, kwiatki, czekoladki, poprawią relacje między wami?

Przyjrzyj się swemu zachowaniu. Czy mąż nie ma racji mówiąc, że masz fochy?

Co kryjesz pod maską obojętności? Czego, dzięki temu, unikasz?

Jeśli nie chcesz z nim rozmawiać danego dnia, to powiedz mu to.
Powiedz, że taki dzień milczenia jest potrzebny Tobie i nie jest on karą dla niego. Chyba, że karą jest.

7

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

No wiem, że kwiatki czekoladki nic tu nie pomogą. Ale chciałabym widzieć, że mu zależy a on nic nie pokazuje... nic nie mówi... życie wróciło do normy jak by się nic nie stało... choć kiedy ja nie wiedziałam otym to on się strasznie męczył a kiedy mi powiedział to jemu ulżyło a teraz ja się męczę... bo najgorsze jest czekanie czy się uda? a jak nie to kiedy rypnie?

8

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Oczekujesz niemożliwego.

Oczekujesz gwarancji, że wam się uda.

Po pierwsze, nikt przytomny nigdy (nawet w szczęśliwym związku) takiej gwarancji nikomu nie da.

Po drugie, nic się nie "uda".
Jeśli chcecie stworzyć związek, musicie obydwoje nad jego reaktywacją pracować. Inaczej, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Jeżeli właściciele zaprzestają dbania o ogródek, ten zarasta chwastami i ginie.

9

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

wiem smile koleżanka z pracy też mi tak powiedziala "no co ty! nawet na lodówkę czy pralke nie dają dożywotniej gwarancji a ty chcesz na cały związek" wiem, wiem, to bardziej obawa, że się nie uda. Nie czarujmy się nie wywołam motyli w brzuchu po 20 latach znajomości..

10

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Ponownie stwierdzam, że oczekujesz niemożliwego. Od razu, na własne życzenie, skazana jesteś na porażkę.

"Motyle w brzuchu" to stan zakochania.
To stan, w którym nie widzi się drugiej osoby przytomnie.
To stan, w którym nie widzisz wad partnera.
To stan, w którym  w s z y s t k i m  w nim się zachwycasz.

Czy naprawdę chcesz takiego amoku?
Może pora na urealnienie Twych oczekiwań?

11

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

No tak ale jak wzniecić znowu uczucie?

Kiedy mój mąż powiedział "postarajmy się zrobić tak, żeby miłość wróciła" to ja ... dałam mu złamaną zapałkę (bez siarki) i powiedziałm zapal to. - Nie da się. To jak chcesz odbudować milość, kiedy przestałeś mnie kochać? I co ja moge zrobić żeby uczucie wróciło?
Na prawde jest ciężko. Ja kocham, choć.... ogarnie mnie taka obojętnośc (co mnie samą przeraża) i coraz częściej zastanawiam się co ja w nim widziałam i takie tam... ale naprawde chce żeby był ze mną.

12

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Przepraszam za szczerość ale to już nie możliwe. Jeśli coś pękło i się wypaliło ktoś się zakochał, to nie ma już powrotu, Póżniej i tak będzie inna w której znów się zakocha i odkocha może, ale to piękne uczucie jakim jest miłość już do was obojga nie wróci;'-(((


Pamiętam jak mój ''Jaśnie Pan '' się zakochał po raz pierwszy, bardzo cierpiałam... ale to nic co póżniej mnie czekało, ból wewnętrzny i tęsknota za tym co było Potem była kolejna i kolejna, aż straciłam do siebie szacunek że sama tego nie przerwałam wcześniej.
ale być może w waszym przypadku będzie inaczej...Powodzenia

13 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-02-04 22:14:23)

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Znam kilka związków, które zostały z powodzeniem reaktywowane mimo wcześniejszej zdrady jednego z partnerów. Wymagało to od obydwojga sporej ilości pracy nad sobą.
Jesteś na nią gotowa? Jesteś gotowa na pracę nad sobą, mimo że to on Cię (na razie) nie kocha?

Odpowiedz sobie na pytanie: co znaczy "chcę, by był ze mną"? Co to znaczy "był ze mną"? Czego oczekujesz od niego, co sama zamierzasz zrobić?

Te wszystkie pytania, a raczej odpowiedzi na nie, są ważne dla Ciebie, nie dla nas na forum. Dlatego też bądź uczciwą odpowiadając sobie na nie.


***
Jeszcze jedno.
Czy Ty kochasz   j e g o? Nie wyobrażenie o nim, nie wspomnienie o tym człowieku sprzed 20 laty, tylko człowieka, który teraz żyje w waszym domu?

14

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Naprawde komuś udało się?
Też bym chciała w to wierzyć...

Walczymy o ten związek, choć czasem mam wrażenie, że walczymy ze sobą.. ale może to tylko moje odczucia.

To nie jest tak że zupełnie nic nie robimy w tym kierunku.. ale przerwaliśmy już robić to co wydawało nam się że robimy żeby było dobrze a tak naprawde było na siłe...

Staram się być uśmiechnięta a nie urażoną księżniczką choć czasem mi cholernie smutno... ale nie nadskakuje, nie wydzwaniam i traktuje go jak kolegę z którym można o wszystkim pogadać (jak nie chce gadać to nie naciskam)

15

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..
kropka0905 napisał/a:

Naprawde komuś udało się?
Też bym chciała w to wierzyć...(...)

Nie opowiadam bajek. Nie tutaj, na forum.
Nie musisz wierzyć. Ja znam prawdę. Nie mam powodu okłamywać Ciebie.

Może zamiast walki ze sobą, jeśli już musicie walczyć, zaczniecie walczyć razem o was?
Może zaczniecie (zaczniesz) zauważać to, co was łączy, nie to, co dzieli?
Może za dużo sobie wyobrażasz, za mało pytasz go?

Jeżeli pokazujesz uśmiech, a jesteś smutną, to... oszukujesz.
Na oszukiwaniu, zdrowego, uczciwego związku nie można zbudować.

16

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Wiem..

Czyli wszystko źle robie...
ale to nie ja się odkochałam...

17

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Przechodzisz od skrajności w skrajność. Zacytuj miejsce, w którym napisałam, że popełniasz same błędy.


To nie Ty odkochałaś się.
Czy oznacza to, że nie popełniasz błędów? Ponieważ nie odkochałaś się, jesteś nieomylną? Przez te wszystkie lata, które razem przeżyliście, nie zmieniłaś swego zachowania względem niego?
Wobec tego pozostaje Ci tylko oczekiwanie.


Jaką, naprawdę, podjęłaś decyzję?
O odbudowie związku, czy o czekaniu, aż samo się stanie?

18

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Decyzje? Nie wiem. Zgodziłam się podjąć próby ratowania tego związku.
Ale jak widze że mój mąż nie robi żadnych gestów to ręce mi opadają i wiem, że glową muru nie przebiję. Sama.

Na moje zachowanie usłyszałam, że chyba mi jest na rękę żeby się wyprowadził a na koniec stwierdził że to wszystko jest moja wina.

19

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Z g o d z i ł a ś   s i ę?


Przeczytaj to, co sama napisałaś i o sobie, i o nim, i o decyzjach, które podjęłaś. Niby jesteś spokojna, ale złość do niego wyziera z każdego niemal zdania. Na złości niczego dobrego nie można zbudować. Na złości nie zbudujesz na nowo związku.


Jaki mur, ale bez metafor, sama rozbijasz?


Wcześniej zaproponowałam, byś zastanowiła się nad tym, czego konkretnie oczekujesz od swego męża. Gdybym usłyszała, że ktoś oczekuje, bym wykonała jakieś gesty, to byłabym skołowana. Nie wiedziałabym, co znaczą te słowa. Może się mylę, ale wydaje mi się, że w ogóle ze sobą nie porozmawialiście, nie dogadaliście się, nie znacie swych wzajemnych (ale konkretnych) oczekiwań.


Jedno wiem.
Od tych wyznań Twego męża minął ledwie miesiąc. Ty zaś oczekujesz, że już dawno powinien nastąpić cud.

20

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

TAK! Zgodziłam się!
Dla mnie było jasne - gdzie indziej ulokował uczucia to po co mu JA?
Powinniśmy się rozstać.
Ale skoro chciał zostać i próbować naprawiać to co zepsuł... I prosił żeby mu dać szase... To się ZGODZIŁAM.

Ale co ztego jak to na tym się skończyło.
Nie oczekuje cudów.
Sama zresztą napisałam, że pewnie potrzeba więcej czasu.
A ja... potrzebowałam tylko wsparcia.
Ale go nie ma.

21

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Kropka...czy Twój mąż miał wybór - Ty lub tamta - i wybrał Ciebie??
Uświadomienie sobie tego wiele powinno wyjasnić.

Czy gdyby mógł odejść do tamtej, też podjąłby decyzję o ratowaniu związku?

Kropka...ja to widzę tak:
Możecie (albo raczej - możesz, bo piszesz, że on to zostawił tylko Tobie)
naprawić ten związek zgodnie z zasadą "co bóg złączył/mamy rodzinę/co wszyscy powiedzą/..., ale musisz miec świadomość, że nie będzie to oznaczało powrotu miłości. Z tym już po prostu koniec...
Miłości nie da się reanimować.

22

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Miał wybór - oczywiście.
Wybrał dotychczasowe życie. Tym bardziej, że powiedział, że ta kobieta o niczym nie wie. że z nią nie rozmawiał o tym co on czuje.

Jeśli chodzi o moją walkę, to muszę przyznać tak szczerze, że nie do końca jest tak że nic nie robi. Ale nie powie że mu zależy. Raz powiedział i koniec. Al enapisze smsa w pracy, czy zadzwoni...

Ostatnio wieczór chciał wyjść z kolegą (niespodziewanie) i pytał mnie o zgodę (!) i powiedział że za 2 godziny bedzie spowrotem. wrocił za 4 godziny. Już spałam. Przyszedł, przepraszał, pocałował mnie w ramię. Nie odzywałam się. A rano już o 7.20 dzwonił do pracy do mnie pod byle pretekstem (czy pies nie nasikał - mamy małego psa) i pytał czy mam zły humor. Dziwne.

Czasem, ma takie zagrania. Ostatnio chciał coś kupić na raty. I ja byłam tu złośliwa, że tym sposobem to nigdy się nie uwolni ode mnie. Nie mogłam się postrzymać...

Ale zadzwonić i zarezerwować wakacji nie chciał...

23

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..
kropka0905 napisał/a:

Miał wybór - oczywiście.
Wybrał dotychczasowe życie. Tym bardziej, że powiedział, że ta kobieta o niczym nie wie. że z nią nie rozmawiał o tym co on czuje.

Czyli na dobrą sprawe to on wybrał tak bo było mu wygodniej, z Toba czuł się w jakiś sposob pewniej. Ona o niczym nie wiedziała, może się wstydzil, bał że da mu kosza, jak kazdy facet ktory się zakocha i nie wie co czuje druga osoba. Brutalne ale może być prawdziwe. Niestety. A zmieniła miejsce pracy bo może się domyslila, ktos jej powiedzial, albo on w koncu to zrobil. Może powiedziała mu że nie jest w jej typie, a on nagle powiedział Ci że chce wszystko naprawić. Nie chce zostać sam po prostu. A co do tego że się nie spotykaja mozesz byc pewna skoro ona przeniosla sie na inne pietro

24

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Ja nie rozumiem jednego: Po co Ci mówił ,że się zakochał?
Jakbym była z facetem ,który nagle mi mówi ,że się zakochał w innej to bym odrazu zerwała. Jak nie ta to bedzie inna.
A z drugiej strony wkurzają mnie mężczyźni ,którzy nie umieją rozwiązywać problemów uczuciowych: jak im źle niech odchodzą a nie szukają zakochania i jak nie wyjdzie to zawsze są ''stare śmieci'' i wielce walczą o miłość i ratowanie związku. Fuck....nie ufam im!

25 Ostatnio edytowany przez kasta (2012-02-05 15:21:51)

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Mnie też mąż, już były, powiedział, że od kilku lat jest zakochany w koleżance z pracy. Do dzisiaj leczę się z bólu, którego nie umiem usunąć ze swojej świadomości i podświadomości. Po dwóch latach co prawda słyszę już, że kocha i mnie i ją. Nie wiem co boli bardziej. Nie wierzę, że miłość spada na człowieka, który jest już zangażowany w jakimś związku, jak grom z jasnego nieba. Myślę, iż na nowe uczucie trzeba zrobić miejsce, szukać czegoś. Może więc nasza miłość nie znaczyła dla niego tyle co dla mnie. Dlaczego jednak teraz znów znaczy? Dla mnie to niepojęte, mimo, iż podczas narzeczeństwa, w małżeństwie, mówiliśmy o tym, co by się działo, gdyby jedno z nas przestało kochać. Padło na niego. Dla mnie został ból. Ale, tak jak już napisałam, nie wiem co boli bardziej - pierwsze usłyszenie "już cię nie kocham" czy późniejsze usłyszenie "kocham i ciebie i ją". Czasem myślę, że trwam w wariactwie, bo może mam w sobie jakiś masochistyczny rys. Dlaczego nie umiem go ostatecznie wykopać z mojego życia, zamknąć drzwi i powiedzieć: byłam z facetem, który nie potrafił odwzajemnić mojej miłości. I powinien być koniec historii. Zazdroszę tym, którzy to potrafią.

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Cześć dziewczyny. Miłość odeszła. A mi wydaje się ,że miłość nie może odejść .I chyba wiem co mówię uwierzcie. Dam wam taki przykład dorosłe dziecko które w przeszłości raniło, było podłe i niewdzięczne....kocha się nadal. Tak samo jest z miłością do mężczyzny nawet jeśli zdradzi  ...ból jest w pamięci ale chce się żyć dalej razem. Zastanawiam się czy ty kochasz męża nie czy on ciebie.Może odwróć sytuację pomyśl o pozytywach nie zdradził cię ,przyszedł do ciebie bo ci ufa a zaufanie to solidne fundamenty...jeśli chcesz...a chcesz?

27

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

czemu to tak boli? ja nie chce być jego terapeutką, powierniczką itd.. mija już trzeci miesiąc koszamru a on... na pytanie czy sobie poradził z tym i zapomniał odpowiada, że nie..
skutecznie zabija też moją miłość. Myślałam że lepiej bedzie jak się wyprowadzi na jakś czas i przemyśli sprawę czy w ogole mu mnie brakuje.. ale nie chce. to jest też jego dom. a ja nie potrafię go wykopać.
w końcu stanęło na tym, że podsumowałam: nie potrafisz zapomnieć o niej, zapomnij o mnie. Nie kocham cię. -
Ale sama w to nie wierzę. On też nic nie powiedział. Tylko tyle że jest mu ciężko..
Co ja mam zrobić, bo już nie mam siły..

28

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..
smutnamonia napisał/a:

Witaj w klubie!

Twoja historia łudząco podobna do mojej!
Mój mąż też zakochał się w koleżance z pracy. Po 13 latach małżeństwa. Spotykali się jakiś czas, mąż w końcu nie wytrzymał i wszystko mi wyznał.
Wahał się co robić, z kim być.
Ostatecznie został ze mną i nasza rodziną.
Cały czas mówi, że mnie kocha, ale tamta też jest dla niego ważna. Nie spotykają się (taką mam nadzieję), od decyzji pozostania ze mną minęło pół roku.
I jak jest na dzień dzisiejszy? Dla mnie to czas wiecznych huśtawek nastroju, łez. Dopiero ostatnio jakoś próbuję się postawić do pionu i nie uzależniać swojego życia od niego. Staram się robić swoje. Dbać o swoje przyjemności.
Czy jestem szczęśliwa?
Powiem tak - miewam szczęśliwe chwile.
Proces wybaczania i próbę zaufania mu na nowo będę mogła podjąć dopiero w momencie, gdy usłyszę, że do tamtej nic nie czuje. Na razie żyjemy w takim uczuciowym trójkącie. Ostatnio usłyszałam od niego, że na swój sposób jest szczęśliwy ze mną. Cokolwiek to znaczy!

U Ciebie sytuacja jest o tyle gorsza, że powiedział Ci mąż, że już nic do Ciebie nie czuje.
Powiem Ci tak!
Z perspektywy tego co przeżywam od maja zeszłego roku choć słyszę słowa kocham, widzę jego starania jest mi strasznie ciężko normalnie funkcjonować. To co się stało na zawsze odmieniło moje, nasze życie.
Ja chcę żeby nam się udało, mąż też. Ale cały czas tamta kobieta jest w tle. I dopóki to się nie zmieni nie poczuję się naprawdę szczęśliwa. Po prostu żyję z dnia na dzień.
Kiedyś byłam przerażona - co to będzie jak zostanę sama? Teraz się już tego nie boję. Jeśli się okaże że mąż nie był wart tej drugiej szansy, zacznę nowe życie bez niego. Chociaż nie myślę o tym! Na dzień dzisiejszy jest jak jest.

Ale nie chciałabym, żeby był ze mną tylko ze względu na dziecko, czy spędzone wspólnie lata. Nie chciałabym, żeby traktował mnie tylko jako koleżankę. To by było zbyt okrutne i upokarzające.
Zasługujesz na to, aby ktoś Cię kochał!

Trzymaj się!

Trochę mnie podniosłaś na duchu.. Niestety u mnie nic się nie dzieje. On naprawde ma z tym problem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Do żadnego specjalisty nie pójdzie, tylko zamyka się w sobie. Proponowałam, żeby porozmawiał z kimś (znajomym, kolegą czy bratem). Nie wiem. Nie robi też żadnego gestu żeby pokazać że mu zależy, że będzie walczył. Nic po prostu nic. A ja? Ja się wykańczam.

29

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..
kropka0905 napisał/a:

Niestety u mnie nic się nie dzieje. On naprawde ma z tym problem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Do żadnego specjalisty nie pójdzie, tylko zamyka się w sobie. Proponowałam, żeby porozmawiał z kimś (znajomym, kolegą czy bratem). Nie wiem. Nie robi też żadnego gestu żeby pokazać że mu zależy, że będzie walczył. Nic po prostu nic. A ja? Ja się wykańczam.

Błagam Cię,popełniasz ten sam błąd co i ja - martwisz się o kogoś, kto zachowuje się w stosunku do CIebie w sposób okrutny, żądając całkowitego zrozumienia. Nasze emocje odchodzą w kąt, same nie dbamy o siebie. Ostatnio martwiłam się, iż mój były jest zmarnowany, smutny, załamany, że nie widziałam go jeszcze w takim stanie. I wreszcie dotarło do mnie, że martwię o kogoś, kto nie dbając o mnie, nasze dzieci, związał się z inną kobietą. Zostawił wszystko, skopał moją miłość i bardzo długo nie mógł się zdecydować na to gdzie to przysłowiowe jajo znieść. Mamy jakąś skazę?! Kropko, a kto Ciebie przytula gdy rozpadasz się na kawałki? Kto przytula mnie?

30

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Historia bardzo podobna do mojej. Mąż również powiedział mi, że zakochał sie w innej ale, że mnie równiez kocha. Dowiedziałam sie o tym kiedy był podpity, jednak wcześniej wyczułam, że cos nie gra, no i złapałam go jak wysyłał w ubikacji smsa. Komórke przejełam i po chwili przyszedł od niej. Cały czas twierdził, że nie wie czy ona go kocha , to, że on ją to wiem, bo odczytałam smsa do niej  o tresci "kocham cie","nie wiem co ze soba zrobic" itd.  Od dwóch miesiecy jestem totalnie załamana. Jeszcze przed  ta informacją przygotowywał mnie małymi kroczkami do tego wszystkiego. Mówił, że sie wypalilismy, musi sie wyprowadzic, odpocząc ale będzie nam caył czas pomagał. Po dwóch tygodnich poznałam prawdę. Myśle, ze dosyc szybko przerwałam im zabawę. Zaraz porozmawiałam sobie z ta kobietą. Mąz się nie wyprowadził. Został z nami, ale podobnie jak twój, nic nie robi by poprawic nasze relacje. Na wszystkich innych polach jest poprawny. Do tego niestety w ubiegłym  tygodniu zauważyłam, ze znowu zaczął sie z nia kontaktowac.Przysiegał, ze miedzy nimi do niczego nie doszło. Zobaczymy co dalej z tego wyjdzie.

31

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..
Ela44 napisał/a:

Historia bardzo podobna do mojej. Mąż również powiedział mi, że zakochał sie w innej ale, że mnie równiez kocha. Dowiedziałam sie o tym kiedy był podpity, jednak wcześniej wyczułam, że cos nie gra, no i złapałam go jak wysyłał w ubikacji smsa. Komórke przejełam i po chwili przyszedł od niej. Cały czas twierdził, że nie wie czy ona go kocha , to, że on ją to wiem, bo odczytałam smsa do niej  o tresci "kocham cie","nie wiem co ze soba zrobic" itd.  Od dwóch miesiecy jestem totalnie załamana. Jeszcze przed  ta informacją przygotowywał mnie małymi kroczkami do tego wszystkiego. Mówił, że sie wypalilismy, musi sie wyprowadzic, odpocząc ale będzie nam caył czas pomagał. Po dwóch tygodnich poznałam prawdę. Myśle, ze dosyc szybko przerwałam im zabawę. Zaraz porozmawiałam sobie z ta kobietą. Mąz się nie wyprowadził. Został z nami, ale podobnie jak twój, nic nie robi by poprawic nasze relacje. Na wszystkich innych polach jest poprawny. Do tego niestety w ubiegłym  tygodniu zauważyłam, ze znowu zaczął sie z nia kontaktowac.Przysiegał, ze miedzy nimi do niczego nie doszło. Zobaczymy co dalej z tego wyjdzie.

Kolejny dzieciuch, który bawi się uczuciami wszystkich wokół. Nie ma już facetów, którzy nie wysyłają smesów z kibla tylko pakują swoje rzeczy po prostu? Bo skoro tak kochają, to czemu nie rzucają się głową w dół w tę miłość, nie chcą dla niej przenosić gór? A tylko sobie z ciepłego mieszkanka żony wysyłają smesa (koszt kilka groszy, no nie? A koszt spakowania waliz? Bezcenne?) I co Ela44, dołączysz do naszego grona: "te, które są jak matki mężom". Jestem zła na nich. Mojego, waszych. CO się stało z mężczyznami? Dlaczego coraz więcej z nich to rozkapryszone dzieci? Czy słowo "odpowiedzialność" należałoby wykasować ze słowników? Nie wiem czy pogadnie z tą kobietą cokolwiek da. Uważaj na siebie - swoje poczucie godności i unikalną wartość. Bardzo Was wszystkie przytulam i powtarzam - co zrobiliby panowie, gdyby sytuacja się odwróciła?

32

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

No właśnie. Mnie nikt nie przytula. A się rozpadam... nie daję rady. Wypłakalam już morze łez (nie przy nim) ale tak jak napisalam wcześniej nie chce być terapeutą, chce być żoną... dziś znowu szczera rozmowa. Ma świadomość tego że to chyba kryzys wieku średniego zwłaszcza, że jeszcze w pracy ma problemy. Powiedziałam mu że to niestety tylko on może sobie pomóc nikt inny mu nie pomoże. wie o tym i stara się dać sobie radę. Nie chcę go odrzucać mimo, iż to ja czuję się odrzucona... ale nie maa miłości, przytulania seksu... nic. po prostu jest obok mnie, a nie ze mną. Czytałam sporo o kryzysie wieku średniego ale to trwa latami.... to ja chyba umrę już za pół roku.... czuję się jakby ktoś (on) dokonał gwałtu tyle że na mojej psychice.... Pytałam czy mu zależy powiedział, że chyba tak a zaraz się poprawił na pewno tak... ale nie widzę żadnych oznak naprawiania związku...wiem, że za szybko chcieliśmy wszystko naprawić i to stało się takie sztuczne.

Dziewczyny naczytałam się sporo o kryzysie wieku średniego i to jest niesamowite. On są chyba zaprogramowani, wszyscy wg tego samego schematu: żony nie kocha, coś się wypaliło, metal w oczach... brrr normalnie horror...

Czy to kiedyś minie? I czy warto w ogóle czekać? Psychologowie, którzy się wypowiadają na ter tematy mówią, że już nigdy nie będzie tak samo... będzie albo lepiej albo gorzej... nie daję raady, naprawde nie daje...

33

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Kropka twoja historia to moja historia....byłam niesamowicie zakochana ,maż mnie zdradził ,minelo 6 lat i bylo dokładnie tak jak piszesz...powiedzial o zdradzie zostawiając decyzje mnie ...został mieliśmy male dzieciątko...a ja zakochana jeszcze wtedy balam sie samotnosci jak sobie poradze pozwolilam przyjełam nie podjelam nawet walki....a mój mąż tez niby sie stara niby jest ok.niby kocha itd.....niby....i czy to moja wina że ja codziennie sie zastanawiam dlaczego nie stara sie bardziej mocniej ,dlaczego dla niego to rozdzial zamkniety ,dlaczego to ja teraz jestem ta niedobra bo nie umiem sobie poradzic  z własnymi uczuciami....z perspektywy czasu moja rada jest taka nie poradzicie sobie sami bez pomocy ...bez wyjaśnienia wszystkiego i zamkniecia tematu nic nie da się naprawić ...musicie oboje chcieć ....rozmawiać wyjaśnić ,zrozumieć ...zostawić przeszlość i zbudować nowa przyszlość inaczej czas nic tu nie da.....ja probowalam zrozumiec sama ,znależc odpowiedż dlaczego ?nie udalo się ....a dzisiaj obawiam sie zę może być już za póżno...

34

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Cytrynko, tak właśnie jest! malo tego traktuje to że on ma kryzys i nie potrafi sobie z tym poradzić. Mało tego nie stara się, nie liczy się z moim zdaniem, wychodzi kiedy chce, dom traktuje jak hotel.... generalnie to ja mam obowiązki a on... przyjemności. przyjdzie przytuli się do dzieci i już jest kochany tatuś... wolałabym żeby się wyprowadził i zastanowił się nad swoim życiem. Ale on nie chce... A jak ma nas pod nosem to nie zauważa nas i traktuje jak zło konieczne.... jak to boli... nie kocha, nie przytula... nic po prostu nic.... a to co ja czuję? to nikogo nie obchodzi...

35 Ostatnio edytowany przez Cytrynka (2012-02-13 10:53:21)

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Witaj Kropka! wiesz jaki jest plus tej calej sytuacji ....zaczęłam bardziej dbać o siebie o swoje potrzeby i przyjemności ktore nie są juz nierozerwalnie związane z moim mężem....jestem teraz z boku patrząc egoistką ...nie tłumacze nie pytam jak nie zapyta....tyle tylko ze to nie jest małżeństwo ...to nie związek oparty na miłośći i zaufaniu...żyjemy obok siebie w jednym domu mijamy sie i szukamy szcześcia każde na własna rekę....od czasu do czasu probujemy rozmawiac ale już nie potrafimy ...ja dam jak ty dasz i błedne koło z którego nie ma wyjścia....i tak ja piszesz dla niego i całego otoczenia to ja jestem teraz ta zła...zła matka zła żona i nikt nie zapyta dlaczego tak jest....oczywiście nie jestem bez winy....byłam jak bluszcz dużo tu na forum takich historii gdzie facet się dusi w związku i odchodzi ,jak dziecko którym sie trzeba zaopiekować ...ale teraz kiedy jest dokładnie odwrotnie też jest źle....nie wiem po tylu latach przyzwyczaiłam się do takiej sytuacji....czytając posty innych powinnam odejść ....nie mam odwagi i siły....nie mam odwagi jeszcze na szczera rozmowę bo wiem że wtedy nigdy nie zostaloby mi wybaczone...to ja musiałabym odejść ....pisze to bo może pomoże ci to w jakiś sposób podjąć decyzję ...najważniejsza jestes Ty...to Tobie ma być dobrze Ty masz być szcześliwa....nie wiem jak to zrobić próbuje raz jest lepiej raz gorzej...jedno wiem nie zamkneliśmy tego tematu 6 lat temu i teraz ja czuje się rozczarowana tym że mój mąż mimo ze mu mówie co czuje co bym chciała uważa ze jestem dziwna i kompletnie nie rozumie czego chce....ale jak ma zrozumiec kiedy to ja się zmieniłam nie on....pozdrawiam....

36

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

jest coraz gorzej, ucieka w alkohol... codzinnie. A ja nie potrafię mu pomóc. Powiedział że wie że to jest kryzys wieku średniego, nie zdradził mnie i stara się zapomnieć o tamtym ale nie robi nic żeby naprawić .... nic. Powiedziałam mu, że nie umiem i nie mogę mu pomóc bo mnie odrzuca cały czas... Sam musi sobie z tym poradzić. Powiedział że wie o tym. I będzie próbował. nic go nie obchodzi, te zimne oczy...

jak to boli.... być niekochanym...

37

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Niestety to przykre i wiele/wielu to przechodziło , a już od dawna wiadomo że "cały w tym ambaras żeby dwoje chciało na raz".
Możesz się starać z całych sił , niestety sama nic nie wskórasz jeżeli on nic nie będzie robił w kierunku poprawy waszego związku.
Jeżeli tamta kobieta jeszcze o niczym nie wie i być może wogóle się nie dowie ,  będzie ją w myślach idealizował a Ty niestety zawsze zostaniesz jako ta stabilna przystań.
Wiem że to przykre ale tak sądze , po za tym dla mnie najbardziej nie bolała mnie zdrada fizyczna (choć nie powiem że byłem szczęśliwy) ale słowa "nie kocham już Ciebie , kocham innego" poczułem się jakbym dostał bejzbolem i naprawde już nic tego nie mogło odmienić , cofnąć , wymazać z pamięci - to niestety nie taśma magnetofonowa.
Nie wiem czy wogóle będziesz mogła w pełni kiedykolwiek mu zaufać , ja nawet jak odzyskałem (tak mi się głupiemu wydawało) ją na jakiś czas jak tylko spóźniała się , gdzieś musiała niespodziewanie wyjść , od razu wyobrażałem sobie nie wiadomo co , nie potrafiłem wymazać z pamięci tamtych chwil.
A ponieważ i tak po czasie wybrała innego , to szkoda było czasu na tą próbę naprawy jeżeli okazało się że to tylko tak naprawde ja próbowałem.
Jeżeli już to tylko we dwoje , wtedy można cokolwiek spróbować zmienić dokonać zwrotu , samemu cholernie ciężko -a raczej jest to niemożliwe.
Życzę jak najlepiej mimo wszystko.

38

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

...znam to...nie alkohol ale hobby które pozwala byc poza domem ...wraca i cala miłośc przelal na dzieci...kiedys bylam o to zazdrosna dzisiaj mnie to cieszy ...pomóc nie pomożesz mysle ze zrobiłas wszystko dalaś mu siebie miłość ...co można jeszcze ?czekać tylko na co? a On nie dzisiaj ale kiedys jak zostanie znienawidzi za to że musial zostać ...mnie najbardziej bolalo że mój mąż nie przyszedl do mnie i nie powiedziąl nie mogę tak dalej żyć zmieńmy wszystko ...wolal się zakochac ...zdradził ...dla mnie zdrada emocjonalna większa jest jak tak można napisać ...to emocje i tak jak pisze Sza_man to miłośc wyidealizowana ...niespelniona ..nierealna i zawsze bedzie ta myśl że może gdyby powiedzial byloby inaczej....myśle ze probuje na swoj sposób uporac się i mysle ze na swój sposób Ciebie Kropka kocha...zawsze bedziesz jestes matką jego dzieci i ileś lat spędziliście razem...tylko czy to wystarczy ?myśle że nie...nic nie da się naprawić wyjaśnić jeżeli on cie odrzuca.....nie mówi nic to co masz się domyślać jak się czuje ....ja już nie rozmawiam o tym co czuje nie przychodze kiedy mam problem ...rozwiązuje sama a jeżeli nawet zapytam to słysze zrób jak uważasz....mimo to walcz...płacz ...czekaj i jeżeli to ma być tylko chwila jeżeli nawet się nie uda bedziesz mogła kiedyś powiedziec ze zrobiłaś wszystko co bylo możliwe ...dla siebie... dla dzieci....ja mam za soba wiele przepłakanych godzin ...uczucia bezsilności i pytań dlaczego ja ....? tylko Kochana nikogo nie można zmusić do miłości ....i uważam że raz potłuczonego dzbana nie da sie naprawić można tylko skleić ale rysa zawsze bedzie....pozdrawiam....

39

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Boże! My zaczynamy się nienawidzieć! O wszystko pretensje...  chyba lepiej nie odzywać się, albo nawet nie mijać się. Zamknąć się w drugim pokoju i cisza.... błoga cisza... tylko serce się wyrywa i krwawi..
Lepiej by było gdyby się wyprowadził.. a ja musiałabym nauczyć się żyć sama... a tak obok siebie... porażka.
Nie mam już siły, dziś po raz pierwszy naszły mnie myśli... no wiecie jakie.

40

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Tylko bez takich głupich myśli , nie Ty pierwsza i nie ostatnia - przetrwasz.
Właśnie tego się obawiałem , że niestety ta prawda o jego uczuciu do innej , zacznie zrzerać wasz i tak już hmmm kruchy związek.
Niestety ja też poznałem jaka cienka granica oddziela miłość od nienawiści , a nawet miłość pomieszana z nienawiścią.
Pomyśl o sobie i na sobie się skoncentrój , wyjdź gdzieś , koleżanki , wypad wszystko jedno co byle by się wyluzować(wiem wiem łatwo da się powiedzieć , ale jest to realne - uwierz).
Przemyśl jeszcze czy jest szansa na ten związek i podejmij decyzję , jeżeli nie widzisz żadnych gestów z jego strony to nie wiem czy na dłuższą metę ma to jakiś sens.
Powoli i tak zaczniecie się od siebie odsuwać i popadać w nerwowość nawet na sam swój widok , niestety serducho szybko się nie goi , a jak nikt nie pomaga w tym to nie wiem czy wogóle.
Głowa do góry popatrz ile tu osób przechodziło przez to i przeszło więc i Ty przejdziesz .

41

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Znowu ten kiepski humor, znowu dół sad. Nadal musimy mieszkać razem, bo finanse nie pozwalają inaczej. Nadal go kocham, on podobno mnie też i nigdy nie będę dla niego obojętna. Kontakt mamy koleżeński, czasami okazuje czułość....i swoimi zachowaniami daje nadzieję (choć cały czas podkreśla, że nie chce jej dawać). Nie pozwala o sobie zapomnieć poprzez miłe słowo, miły gest. A za chwilę wysyła smsy do niej, rozmawia z nią (stara się żebym nie słyszała)...ale z niczym się nie ukrywa. Bo dla niego w tym momencie i tak nie możemy być razem. A mnie to tak boli, że poświęca jej czas nie mi, że to z nią się spotyka po pracy a w domu tylko nocuje. Doradźcie jak sobie radzić w takiej sytuacji gdzie muszę z nim mieszkać, muszę patrzeć jak romansuje, pozwalam na to żeby okazywał mi czułość i życzliwość, a potem cierpię, bo robię sobie nadzieję nie potrzebnie? sad

42

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Witam Cie

Jestem mezczyzna. Chcialbym sie podzielic moim doswiadczeniem w tym temacie. NIestety i mi zdarzylo sie zakochac bedac w malzenstwie. Jest to bardzo przykre doswiadczenie.... Wine za to ponosimy oboje z zona. Nasz zwiazek rozluznil sie. Ale nie o tym chcialem pisac. Przetrzymalem to uczucie. Moja zona nawet sie nie domyslila. Obiekt zakochania (kolezanka z pracy) tez nie. Trwalo to dwa lata i bardzo cierpialem, zwlaszcza na poczatku. Ani mi na mysl nie przyszlo burzyc czegokolwiek. Popatrzcie ilu ludzi skrzywdzilbym gdybym sobie pofolgowal: moja zone, kolezanke, meza koleznaki, ich dzieci (my nie mamy dzieci - zona nie chce, chociaz ja bardzo bym chcial-moze it nawet to bylo jednym z powodow). Tylu skrzywodzonych ludzi dla jednego marnego uczcucia, ktore udalo mi sie zwalczyc w ciagu dwoch lat.
Milosc, ktora slubujemy drugiej polowce nie polega na zakochaniu. Oczywiscie zakochanie jest potrzebne na poczatku ale nie ono jest wyznacznikiem w pozniejszym etapie zwiazku. Milosc prawdziwa to akt woli: uczynie kogos szczesliwym bez wzgledu na wszystko jednoczesnie zostawiajac mu pelna wolnosc i nie chcac nic w zamian. Modle sie do Boga caly czas o taka milosc i wzrastam w niej. Jest nie zaklamana.

Pozdrawiam Was serdecznie drogie Panie a zwlaszcza Ciebie skrzywdzona i zycze Ci aby wszystko sie ulozylo dobrze i zebys byla szczesliwa.

Miron

43

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

dzo dzo -- maz krzywdzi Cie, bo widzisz jak kontaktuje sie z kochanka; robi bardzo zle; proponuje z nim porozmawiac -- "Strasznie jest mi przykro jak widzę wasze rozmowy. Proszę -- rob to tak, abym nie widziala. Proszę. "   Jesli juz musicie razem mieszkac to chociaz nie krzywdzcie sie dalej.


Miron -- cudownie ze zwalczyles to w dwa lata; wiele kobiet niestety nazwaloby Cie oszustem, bo nie raportowales od razu zonie, ze sie zakochales; ja tez uwazam, ze trzeba sobie z tym samemu poradzic i nie krzywdzic zony, nie mowic do czasu az sie wyjasni

Prawdziwa miłość nie oczekuje nic w zamian. Miłość w moim małżeństwie musi w ofierze otrzymywać wszystko. Trudno być jednocześnie szczęśliwym i nieszczęśliwym.

44

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Hej dziewczyny.
Mam podobny problem. Mimo że nie jesteśmy małżeństwem to przez 9 lat tak żyliśmy. Mieszkamy ze sobą prawie od samego początku. Rzuciłam dla niego prace, dotychczasowe życie i wyjechaliśmy. Na początku było ciężko ale z czasem wszytko zaczęło iść do przodu. Byliśmy prawie nierozłączni ale nigdy nie trzymałam go na smyczy. Mógł robić wszystko co chciał. nigdy na nic nie naciskałam bo wychodziłam z założenia że na wszytko przyjdzie czas. O jednej rzeczy mi tylko nie powiedział że pali trawe. Dowiedziałam sie po kilku latach. Nie wiedziałm że pali bo nigdy nie miałam z tym styczności. Długo z tym walczyłam a i tak przegrałam. Nasze życie seksualne także było udane. Choć mój były już facet miał duże potrzeby i nie zawsze mogłam im sprostać a i nie zawsze miałam ochote. Żyliśmy sobie tak przez te 9 lat -raz było lepiej raz gorzej ale zawsze mogliśmy na sobie polegać. Myślałam że wezmiemy ślub. Na dzieci nigdy nie naćiskałam. Jak sie przeprowadzaliśmy to znalazłam pierścionek zaręczynowy. Tak bardzo sie ucieszyłam. Niestety nigdy mi go nie dał a miał go chyba ze 3 lata. Do czego dąże?
Pewnego dnia wróciłam z pracy. Była sobota. Dzień jak co dzień. Zakupy, sprzątanie itp. Weszłam do domu a on wyłaczył odkurzacz i oznajmił że już mnie nie kocha i sie zakochał w koleżance z pracy i chce odejść. Dodam jeszcze żę ja poznałam na jednej z imprez domowych u nas. Jak tylko przeszłą próg domu to już wiedziałam że jest coś nie tak. I zaczął sie koszmar. Wyjechałam na 2 tyg. do rodziny żeby pozbierać myśli i podejrzewam że ona z nim tam mieszkała i uprawiali seks w każdym pomieszczeniu w moim domu. Jak wóciłam chciał jeszcze ,,NIBY,, spróbować. Powiedziałam że chce ratować ten związek. Niby było ok ale po kilku dniach powiedział mi że musi udawać. Więc wzięłam sprawy w swoje ręce i powiedziałam że jak tak bardzo ją kocha to niech się do tej K...Y wynosi. On powiedział że nie chce. Przez mies. mieszakaliśmy w odzielnych pokojach. Niby był jeszcze seks bo go pociągałam fizycznie ale nie było w nim żadnego uczucia. Pewnego dnia poszłam do koleżanki i jak wróciłam to go już nie było. Wyprowadził sie. Chyba chciał uciec. Zapytałam dlaczego? On powiedział że nie mógł już ze mna być bo było coraz mniej seksu i walczyłam z paleniem trawy. Jak można kochać sie z kimś kto Cie tak poniżył. Powiedział mi jeszcze że jestem za bardzo poukładana a on chce mieć dziewczyne szaloną i tak naprawde nigdy nie byłam dla niego. Nic z tego nie rozumiem. Przecież znał mnie 9 lat. Dlaczego nie zostawił mnie wcześniej jak nie byłam dla niego i był nieszczęśliwy?
Ja go wciąż kocham. Przeżywam to strasznie. Chyba nawet nie chce mi sie już żyć. Nie śpie i nie jem. Cały czas widze ich w myślach że robi teraz z nią to co robił ze mną. Przypomina mi sie wszytko i nie potrafie sobie z tym poradzić..............

45

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Witajcie,

To tak jakbym czytała o swoim związku. Tyle tylko że nie jestesmy małżeństwem ale mamy dziecko. Zdrada niby miłość ale gdy sie pojawia kłotnia on szuka jakiejs innej kobiety...po co? Nie wiem. Jestem tym wszystkim tak skołowana, wymęczona ze nie wiem co mam robic ze swoim zyciem.

46

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

proszę o pomoc dowiedziałam się że mąż zakochał się w innej wiem kim ona jest i mam pytanie czy warto z nią porozmawiać?z mężem rozmowa nic nie da bo stwierdził że jak sam się z tym upora i ogarnie to dopiero porozmawiamy dodam że ją zostawił mąż i sama niechce rozbijać związku może mi pomożecie?

47

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

W jakim celu chcesz z nią rozmawiać,przecież to nie ona Tobie przysięgała miłość!
Bardzo Ci współczuję,mogę sobie tylko wyobrazić jak strasznie się czujesz.

48

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

wiesz może to coś da bym wiedziała co ona o tym myśli sama nie wiem co robić on twierdzi że mnie kocha i nas nie zostawi ale na razie sobie z tym nie radzi i sam twierdzi że ograniczył kontakty ale niemoże tego jeszcze ogarnąć

49

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Myślę,że chcesz poznać "wroga",ale w jakim celu?jakie ma znaczenie to co Ona powie i tak jej nie uwierzysz nawet jeśli będzie szczera ,uczciwa i czysta jak łza to zawsze będziesz o nią zazdrosna,skup się na swoim mężu i przypomnij mu za co się w Tobie zakochał,pokaż , że nadal jesteś jego dziewczyną, mogę się mylić,ale jeśli bardzo się postarasz to wszystko będzie dobrze, bo kobieta może z facetem zrobić wszystko,owinąć go na palcu, ale tylko wtedy , gdy jest pewna samej siebie.

50 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-03 09:58:00)

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

po co chcesz z nią rozmawiać? Co ci to da? Skąd wiesz że się w innej podkochuje? Powiedział ci ? Odważny.....

51

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

tak powiedział zapewnił że do niczego więcej nie dojdzie bo kocha mnie i dzieci nigdy nas nie zostawi ale nie może na razie się otrząsnąć widze że się stara ale są dni kiedy widze że walczy z tym uczuciem

52

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

no to masz problem, on sam musi sobie z tym poradzić, ty nic nie zrobisz.

53

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..
Wielokropek napisał/a:

Oczekujesz niemożliwego.

Oczekujesz gwarancji, że wam się uda.

Po pierwsze, nikt przytomny nigdy (nawet w szczęśliwym związku) takiej gwarancji nikomu nie da.

Po drugie, nic się nie "uda".
Jeśli chcecie stworzyć związek, musicie obydwoje nad jego reaktywacją pracować. Inaczej, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Jeżeli właściciele zaprzestają dbania o ogródek, ten zarasta chwastami i ginie.

Oj tak.

54

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

właśnie najgorsza jest ta niepewność bo raz jest super a raz ma takiego doła że szok mam to szczęście że naprawdę jest uczciwy i wiem że Go to przerosło ale z tym walczy jak myślicie uda się ?a może jakieś rady jak mam mu pomóc żeby pomału przestał o tamtej myślec

55 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-04 12:12:29)

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

nie ma złotego środka by przestał o niej myśleć, najlepiej by było gdyby z tobą od a do z przerobił jej temat. To znaczy: wałkowałby z tobą co w niej mu się takiego spodobało że mu zawróciła w głowie, jaki jest powód. Coś na zasadzie terapii - ale terapeutą byłabyś ty jako żona. Męcząc się ciągłymi myślami o niej- uzależnia się od tej osoby, popadł jak w nałóg. Ale czy ty chcesz tego wszystkiego wysłuchiwać? Ciężka sprawa, nawet powiedziałabym że jest to sprawa na terapię dla niego. Jak jej nie podejmie to musi sobie z tym problemem sam poradzić, no chyba że macie aż takie super relacje z sobą że tobie będzie się wyżalał. W co wątpię. Bolałoby cię to jak diabli.

56

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

mamy dobre relacje on sam mi powiedział że niewie dlaczego tak się stało że między nami jest ok że ja mam się nie zmieniać bo mu wszystko pasuje że to jest tylko jego wina że mu przykro że cierpie i wie jakie to dla mnie jest ciężkie nie wiem już co mam robić czy czekac i zobaczyć co będzie dalej czy inny sposób ?

57 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-04-04 14:04:49)

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

niech pójdzie do psychologa na terapię, chyba to byłoby najlepszym rozwiązaniem, sama byłam kiedyś na takiej terapii i jest całkiem nieźle, ale niestety musiałam ją przerwać.

58

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

do psychologa nie pójdzie bo to ten typ co musi wszystko sam powiedzcie mi czy jest możliwe że on cały czas mnie kocha tak jak mówi ostatnio powiedział że cały czas jest wemnie zakochany tak jak było 20 lat temu że uczucie do mnie się nie zmieniło czy to możliwe?

59

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

to już musisz się jego zapytać, macie dobre relacje ... ale do niej też coś może czuć. Jest jak uzależniony.

60

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

nie no właśnie to mi powiedział nigdy bym nie pomyślała że jest inaczej bo miedzy nami jest naprawdę ok  ale dlaczego jest właśnie i ona to niewiem

61

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

a może chce mieć was dwie? Ale do zdrady się nie posuwa bo to nie w jego typie. I dlatego cierpi. Kocha cię kocha ją (bądź mocno jest w niej zauroczony). Nie poradzisz nic na to, musi sobie poradzić z tym problemem sam.

62

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

no właśnie tylko poradż mi proszę jak ja mam się zachowywać czy czekać aż sam się z tym upora i go nie drażnić czy czepiać się o to sama nie wiem co lepsze jak uważasz ?chciałabym poznać Twoje zdanie

63

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

będziesz się go czepiać o to - to tylko go do siebie zrazisz, i wybierze ją. Nie wiem jak ci pomóc, sama chciałabym znać odpowiedź na tak trudne sprawy. Bądź mimo wszystko dla niego dobra, skoro on jest dla ciebie dobry, wtedy go na pewno bardziej do siebie przyciągniesz.

64

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

też tak myślę dzięki za rade naprawdę mi ciężko ale jakoś musze się trzymać

65

Odp: Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

iwcia 37 najlepiej to załóż nowy wątek, i dokładniej opisz relacje ze swoim mężem, nie mniej jednak życzę powodzenia i trzymaj się smile

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mąż się zakochał .. niestety nie we mnie..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024