zWitam Wszystkich , jestem mężczyzną(32l) i proszę o poradę w miarę obiektywną ....
Zacznę od tego ,że jestem 2 lata po rozwodzie(7 lat małżeństwa)....Od 1,5 roku byłem w następnym związku z Kobietą(25l) 7 lat młodszą (wspólne mieszkanie, praca,obowiązki i oczywiście problemy). Niestety moja Wybranka nie wytrzymała "plecaka" jaki dźwigam i postanowiła wrócić do swojego domu rodzinnego--argumentując tym że nie da rady znieść dzielenia się mną i tego ,że zawsze będzie tą drugą (choć doskonale wiedziała jaka jest sytuacja tym bardziej ,że znaliśmy się przed rozwodem)...Oczywiście miłość po grób i zapewnienie ,że nigdy mnie nie zostawi ,że jest mega szczęśliwa ze mną ,że co ona by beze mnie zrobiła itd...
Oczywiście człowiek zaufał i wierzył w to bezgranicznie i naiwnie(tak teraz mi się wydaję)...Rozstaliśmy się w sposób kulturalny bez wyzwisk i wyrzutów kto komu zrobił krzywdę ( wspólna wyprowadzka ). Oczywiście złożyła wypowiedzenie z pracy ale kontakt nie urwał się ....Nadal pisze i mówi ,że Kocha ,martwi się , pisze smsy jak nie odpowiadam to ponawia w rozpaczy, jest zazdrosna .Do czego zmierzam....czuje się manipulowany jeśli chodzi o moje uczucia.... poprosiłem Ją o rękę w dowód miłości i tego że jest najważniejsza (ale powiedziała ,żebym dał jej czas ale nie chce mi go zabierać wiec jak chce to żebym układał sobie życie na nowo)....Więc czekałem...wiernie i z nadzieją na lepsze jutro (wspólna praca ułatwia nam kontakty)...Dziś mieliśmy się spotkać ale Jej matka krzywo coś powiedziała i spotkanie odwołała na to ja " czuje się jak śmieć i nie wierze w jej słowa ,że mnie kocha , że jej zależy ..... że to mi ciągle zależało .To ja chciałem żeby wróciła ,zamieszkała zemną ponownie . I to sądny dzień żeby Wszystko zakończyć raz na zawsze". Więc w odpowiedzi otrzymałem "Przyjedź proszę ! Daj mi szansę" wiec pojechałem zjedliśmy kolację pogadali i wyszło że to koniec że nie będzie zemną szczęśliwa ,że tak mnie Kocha aż nienawidzi .Zapytałem z jakiego to powodu mnie nienawidzi? Ona na to ,że za byłą żonę ,swoich rodziców i moich.... Teraz moje Pytanie o co w tym wszystkim chodzi?????? Czy powinienem dalej ciągnąć to coś co kiedyś było radosnym związkiem a stało się plątaniną uczuć ,płaczu, zawodu? Czy zamęczać siebie i Ją? Urwać definitywnie kontakt? (FB/kom/gg)........ Kocham Ją jak nigdy nikogo wcześniej ale czy warto ? bo jak mówi przysłowie "bo cały w tym ambaras żeby dwoje chciało na raz " ![]()
Przepraszam za chaos w mojej historii , mam nadzieję ,że odczytacie sens;)
Zaznaczam ,że to mój pierwszy raz na Forum w życiu