Cześc.Mam na imię Wiolka i mam 21 już lat. Nigdy nie miałam chłopaka. Ostatnio poznałam,wydawało mi się fajnego o godnego poświęcenia mu czasu. To był mój pierwszy, z którym całowałam się i wogóle. Pierwsze koty za płoty,ale on teraz milczy i KONIEC. Załamałąm się. Nie chodzę do pracy,bo właśnie tam go poznałam. Przeklinam ten dzień i ta pracę. Nie mogę się pogodzi z tym,że się nie odzywa. Bardzo mnie to boli. Żadne pocieszenia,że jemu widocznie na mnie nie zależało nie trafiają do mnie, bo to tak boli! Nie wierzę,że poznam kogoś innego. Chciałabym tylko dowiedziec się dlaczego się nie odezwał! nie odpisał mi na smsa. Wszystko było fajniie. Już raz miałam taką sytuację,że nie odpisał tylko wtedy spotkałam się z nim i na wyjaśnienie powiedział,że czekał,aż ja zrobię pierwszy krok i że nie kontaktował się dlatego,iż nie odpisałam mu na smsa, w którym pisał kiedy się spotkamy..? a ja zmieniałam temat
długa historia ;(
nie wiem teraz wykasowałam jego numer,żeby nie kusiło mnie pisanie do niego, nie będę się narzucac,ale już od tygodnia czekam aż napisze a tel milczy i myślę,że już się nigdy nie odezwie
proszę poradzcie jak ja mam o nim zapomniec...?
nie moge na niczym się skupic,myślę,żę jestem nic niewarta, nie zasłużyłam na kromkę chleba,na nic, a mam dwie szkoły i nic mnie nie obchodzi
skoro mówi,że mu na mnie zależy to czemu się nie odzywa...?
wszyscy mi mówią,zebym dała sobie z nim spokój, bo gdyby mu zależało to nie kłamałby w wielu sprawach i przyszedłby do mnie....do pracy, bo wie gdzie pracuje,wie gdzie mieszkam
a ja wciąż czekam i płaczę ![]()
a on zapewne ma mnie gdzieś! a mówił mi że mnie kocha,że się we mnie zakochał ;( klęcząc kiedy mnie przepraszał za wcześniej
jak tak można kłamac???
1 2011-11-23 11:33:52 Ostatnio edytowany przez wiolka2* (2011-11-23 11:36:18)
nie mysl trak ze jestes nic nie warta, to on nie jest wart tego zebys plakala przez niego. Czasem warto samej tez zrobic krok napisac, zadzwonic. Jesli ci troche zalezy w delikatny sposob nei narzucajac sie pokaz mu to, czasem pomaga
no i odwzewał się,wytłumaczył dlaczego nie odzywał się,wyjaśnił mi swoją sytuację no i uwierzyłam ![]()
nawet wyznał,że mnie kocha, nie udawał,że ma łatwy charakter, bo takiego nie ma, no i na moje zapytanie czy ma kogoś zdecydowanie powiedział,że nie ma! uwierzyłam, mi też na nim zależy ;(
ale teraz znowu milczy
wysłałam mu z 10 różnych smsów w ciągu jednego dnia,dzwoniłąm i nie odbierał
jest mi z tego powodu niezmiernie żle,czuję się zdradzona,bo go kocham,a on jak twierdził mnie też, no i co z takiej miłości???
nie chcę innego,chcę tylko jego. jak się z tego wyzwolić? macie jakieś rady???
![]()
napisałąm mu,że go kocham,a późnie,że nie nawidzę, bo tak się nie postępuje. obiecał mi,że mi powie jeśli nie będzie chciał się ze mną spotykać! ale,że on tego nie zrobi,no i co obiecanki cacanki?
bo sie wierzy jak sie kocha
moj sie tez ostatnio za duzo nei odzywa wrecz malo ale stwierdzil ze jak cos robi to nie mysli o telefonie i by napisac, taki chrakter ma a mi go tak bardzo brakuje...
wiolka2* - jak długo go znałaś zanim powiedział, że kocha?
ogólnie to nasza znajomość jest dosyć szybka i dziwna,bo spotkaliśmy się po raz pierwszy to powiedział już wtedy,że wpadłam mu w oko, znamy się od września,a kocham powiedział 2 miesiące później...
powedział,że nie szuka koleżanki tylko kobiety i nie jest nachalny jeśli chodzi o te sprawy,wogóle jakby nie było teamtu nie rozmawiamy o tym,tylko spotykamy się,:**,rozmawiamy,ale mówi,że zależy mu tylko na mnie o odkąd mnie poznał nie miał i nie ma żadnej innej i że mnie kocha, no i że ja sobie coś ubzduram czasami,że jak nie odpisuje np.bo mówi,że ma czasami cięzkie dni kiedy wolałby pomilczeć czy jak to tam nazwał....
a ja chce żeby do mnie pisał,na początku było inaczej,bardziej się starał,a teraz coś obiecuje,np.ostatnio,że przyjedzie po pracy, a póżniej okazuję się,żę jednak nie bo musi zostać dłużej i nawet głupie słowo dobranoc nie pisze ;(
strasznie o tym rozmyślam, i jestem bardzo nerwowa,bo jestem nieufna po prostu,raz mnie okłamał i jaką mam pewność,zę tego nie robi nadal..?
a kocham go,nie chce,nie potrafię powiedzieć,że jak nie ten to będzie inny, JAK TAK MOŻNA ZAPOMINAĆ O LUDZIACH?
JA TAK NIE UMIEM...
błagam pomóżcie potrzebuję wsparcia ;(
żygać mi się chce na ten świat,znowu mnie rozczarował,ale ja go tak kocham ;(
wybaczę mu wszystko niech się tylko odezwie...
a więć znowu było dobrze,kiedy pojechał do domu we wtorek tak mało pisał,ostatnio napisał mi,że mnie kocha,że mu tak bardzo zależy i że żyć bezemnie nie potrafi,że skąd to się bierze,że ja mu nie wierzę,nie ufam,a on pomimo tego tak bardzo tęskni,kocha,pragnie,wierzy ;(
kiedy dzisiaj dzwoniłąm obiecał,że przyjedzie i nie przyjechał ;(
mieliśmy pogadać o jego problemach...
powiedział,że takie ma i że dlatego milczy,że musi sobie z nimi poradzić
tak bardzo mnie zabolało,ze nie przyjechał,że napisałam mu,że to koniec
choć wcale tego końca nie chcę,ze chcę tylko jego,kocham go nad życie i myślę tylko o nim ![]()
czy to wszystko kłamstwo z jego strony??? jak można tak kłamać? ja jestem bardzo ale to bardzo wrażliwa i nie chcę żeby mnie tak traktował,czym sobie na to zasłużyłam, no czym
( ??? nie nawidzę tego życia,jest do bani !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Hmm z mojego doświadczenia coś wiem o tym,zanim związałam z moim facetem też zachowywał się dość dziwnie,odezwał się,spotkał,potem milczał tydzień,znowu się spotkał i znowu milczał dwa tygodnie. Było mi źle,ciężko,bo zależało mi na nim. W końcu powiedział,że ma dużo pracy,problemów itd. Ok zrozumiałam to wszystko i zaczęliśmy spotykać się regularnie. Sęk w tym,że nie mówił,że kocha,że mu zależy,bo to były dopiero początki. Wszystko wróciło do normy i teraz tworzymy od półtora roku szczęśliwą parę.
Może rzeczywiście ma jakieś problemy z którymi nie potrafi sobie poradzić i nie chce Ciebie nimi obarczać. Czy on był kiedyś skrzywdzony przez jakąś kobietę? Możliwe,że ma jakiś uraz. Mówi o swoich uczuciach,ale boi się zbyt dużego zaangażowania,że może zostać potraktowany jak śmieć. Napisz mu smsa dość przemawiającego do niego,tak,żeby zrozumiał. Nie typu "kocham Cię i nienawidzę" tylko dosadnie mu wytłumacz,że boli Cię jego zachowanie. Kochasz,go a nie wiesz co się dzieje,że na początku było pięknie,a dlaczego teraz ma być,smutek,żal,ból i dużo nie wyjaśnionych spraw,że po prostu się dusisz z tym wszystkim i nie wyobrażasz sobie na dzień dzisiejszy życia bez niego.
Nie pisz,że chce Ci się rzygać,masz dość świata itd itd. Użalanie nad sobą nie poprawi kondycji waszego związku i na pewno w ten sposób nie rozwiążecie problemów. Nie możesz tak myśleć. Jesteś młodą kobietą,która ma całe życie przed sobą. Dopiero rozpoczynasz życie. Tak wiem,ciężko Ci powiedzieć nie ten to inny,ale spójrz na to w inny sposób. Skoro on już tak się zachowuje to co będzie później? Jak np. założycie rodzinę to co? wyjdzie z domu wróci po tygodniu i powie "Kochanie przepraszam,że zostawiłem Cię samą z dzieckiem na taki czas,ale miałem problem"?! Musisz do niego dotrzeć rozmową,na spokojnie nic w nerwach !
witam to znowu ja dzięki za posty
chciałam powiedzieć,że odezwał się i że znalazłam problem,on po prostu lubi wypić, a pracuje na budowie,więć wszystko jasne
ale kocham go bardzo i wybaczam mu wszystko,teraz mam doła,bo znowu nie pisze,lepiej się czuje kiedy wiem,że mam od niego smsa,rano napisał dzień dobry
kilka słów i nie wiem czy go czymś uraziłam,bo znowu nie odpisał i tak sobie myślę,że wypił w pracy
obiecał,że miesiąc nie będzie pił ;( a jak słowa nie dotrzyma? mówi,że kocha i robi czasami pomimo to głupie rzeczy,obiecuje a później przeprasza,więc nie wiem czy już kocha czy tylko tak mówi
przyzwyczaiłam się,że mam z kim pisać,a kiedy on milczy mój świat się wali,przestaje mi na wszystkim zależeć ![]()
myślę o nim,tęsknię,kocham,mam żal,ale wybaczam
bo kocham
co robić żebym była dla niego najnaj ważniejsza i jeśli o coś poproszę to,żeby się słuchał..?
Wiolka2*,
nie można wpłynąć na kogoś, żeby bezgranicznie kochał i robił wszystko, czego oczekujesz.
Możesz za to wpłynąć na siebie, aby nie uzależniać swojego szczęścia i sensu życia od jednej osoby.
Zakładasz optymistyczną wersję Waszego związku i przyszłości. Pomyśl jednak również o tej realistycznej. Co zrobisz, jeśli w przyszłości partner nadal będzie w takim samym stopniu używał alkoholu, i z tego powodu co jakiś czas urywał kontakt? Jak poradzisz sobie z brakiem stabilności Waszej relacji, strachem i wyczekiwaniem na jakikolwiek znak od partnera?
Bardzo niepokoi mnie również, że jesteś w stanie "wybaczyć wszystko, bo kochasz". Zastanów się, jakie są Twoje granice, jakie zasady Waszej relacji chcesz ustalić. Czy byłabyś gotowa wybaczyć kłamstwo, zniknięcie bez znaku życia na dłuższy czas, zdradę, wyzwisko, jeśli partner bardzo by przeprosił i obiecał poprawę?
Ale po co sobie od razu wkręcać, że nic się nie jest wartym, bo ten pierwszy mnie odrzucił, zawsze będzie ten pierwszy. Ja chyba jednak bym się przełamała na Twoim miejscu, napisała / zadzwoniła i spytała co jest grane. Przecież z dnia na dzień się nie zrywa kontaktu ot tak.
Nie pokazuj mu, że jesteś słaba, że dlatego nie chodzisz do pracy, bo on tam jest. Satysfakcja dla niego. Weź się w garść! Jak nie ten to następny.
Albo inaczej, pokaż mu co traci, powodzenia
.
jeśli miałabym komuś doradzać na pewno pomyślałabym,że jest kretynką
ale on jest naprawdę dobry nie wierzę,ze mógłby kogoś skrzywdzić ;( naprawdę jak z nim rozmawiam w 4 oczy mówi jak zakochana osoba
nie odzywa się bo wie,że obiecał,że nie wypije a ja poznam się po smsach
tylko jak bym go zostawiła to by się pewnie nie załamał bo on już jest po kilku rozstaniach i szybko by się pozbierał,a ja? to moja pierwsza miłość tak naprawdę i chcę tylko jej,nie lubię,nie potrafię kogoś poznać,a później o niej zapomnieć? jestem z jakiejś innej planety? napisałam mu 3 smsy i milczy
zaraz zadzwonię i dowiem się czy pił...ale co mi to da?
nie chodziłam do pracy bo wszystko mi jego przypominało nie miałam siły odzywać się do klientów bo w każdym widziałąm jego
nie potrafię sobie radzić jak on milczy
nie mam przyjaciół,nawet na dyskę nie mam z kim wyjść ![]()
14 2012-01-09 19:19:38 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2012-01-09 19:31:43)
Wiolka2*,
nie mam wątpliwości, że jesteś zakochana i chcesz dla Was obojga jak najlepiej. "Jak najlepiej" to jednak również wyznaczanie granic, jasne zasady. Partner po raz kolejny zniknął, nie odpisuje na Twoje wiadomości - nie chce więc teraz kontaktu, nie potrzebuje go, boi się, nie jest gotowy. Jest dorosłym człowiekiem i ma do tego prawo, nie musisz go kontrolować, sprawdzać.
Ty za to masz prawo jasno powiedzieć, że jego picie Ci przeszkadza i ten raz jest ostatnim. Jeśli partner nie dostosuje się, nie będzie potrafił podjąć odpowiedzialej decyzji, zrezygnować z własnej przyjemności dla Waszego wspólnego dobra - nie jest gotowy na związek.
Może być to bolesna próba, ale co zyskasz nadal żyjąc tak jak teraz - w lęku, obawach, wątpliwościach, wyczekiwaniu?
Mam jednak wrażenie, że przyczyną, dla której partnerowi zdarza się "znikać", a Ty przeżywasz w tym czasie tak burzliwe emocje, jest Twoja duża nachalność w kontaktach. Wspominasz, że jedynym, co Cię uspokaja to stały kontakt, częste SMSy, spotkania. Brak kontaktu sprawia, że panikujesz, rozpaczasz - jesteś bardzo zależna. Bycie parą nie zobowiązuje do pełnej wiedzy i kontroli nad życiem drugiej osoby. Kontakt nie musi być ciągły, dotyczyć wszystkiego. Rozstanie nie jest końcem świata.
Spróbuj dać Wam obojgu czas i przestrzeń. Oboje potrzebujecie dojrzeć, rozwinąć się, zadbać o własne życie - dopiero na tym można zbudować wspólne. Wspominasz, że nie masz innych kontaktów z ludźmi, brakuje Ci znajomych. Zadbaj o to! Dobre relacje z innymi pozwolą Ci zdystansować się do trudności pojawiających się w związku.
kiedy pomyślę sobie,że miałabym już go nigdy nie zobaczyć chce sobie coś zrobić,ale nie zrobię wiem
ale to jest jak choroba,przecież to on kiedyś prosił mnie o szansę kiedy leczyłam się kiedy ktoś próbował się ze mną zaprzyjaźnić,a póxniej mnie olał
on mi pomógł o nim zapomnieć. Teraz np.myślałam,że już coś pił,bo tak mi się wydaje kiedy pisze coś,że wychodzi np.już,a za pół godziny,ze dopiero wychodzi,a za godzinę że dopiero jest w domu kiedy ma blisko...
mówię wam wolałabym już się chyba nie zakochać żeby nie mieć o kim myśleć
Przede wszystkim pomyśl o tym - czego pragniesz dla siebie samej?
Króciutko opowiem o swojej matce: wyszła za mężczyznę-alkoholika, i chociaż bardzo go kocha, w imię miłości zrezygnowała ze wszystkiego, co było dla niej w życiu najpiękniejsze, składając ofiarę z samej siebie.
Muszę również ostrzec: w imię nałogu alkoholicy, niestety, potrafią zrobić absolutnie wszystko. Dla pijącego alkoholika nie ma niczego ważniejszego od stanu upojenia, a trzeźwości, nawet jeśli jej pragnie, przynajmniej się boi.
Jeżeli naprawdę pokochałaś swojego pijącego chłopaka, jeżeli naprawdę pragniesz jego i waszego wspólnego szczęścia KATEGORYCZNIE nie możesz pozwolić na to, by pił.
Dla dobrego przykładu: dla mojego ojca, gdy pił, nie liczyłyśmy się ja i matka, a jedynie "procent" we krwi, jednak gdy zafundowałyśmy mu leczenie w domu (odtrucie, pod kroplówką, z udziałem psychologa), i gdy wreszcie nie tyko wytrzeźwiał, ale i wytrzymał stan trzeźwości, potem zaś zrozumiał jak bardzo ważne jest, by nie pił, znów stał się cudownym, potrafiącym kochać siebie i swoją rodzinę człowiekiem - ale do tego potrzeba było nie delikatnych, spokojnych rozmów z nim, a stanowczości, wręcz brutalnej. Podobnie z bliźniaczym bratem mojego ojca: aby o wyleczyć, właśnie odebraliśmy mu dostęp do pieniędzy, siłą - i wiemy, że jedynie to pomoże.
Jeżeli chcesz szczęścia osoby z problemem alkoholowym, oraz własnego szczęścia u boku takiej osoby, nie możesz pozwolić jej na picie! Alkoholizm nie tylko zmienia człowieka w potwora, co jest dla niego straszną męczarnią, ale i zabija.
Jeszcze jedna historia: córka mojego przyjaciela wyjechała do Stanów, gdzie wpadła w nałóg alkoholowy, a jej narzeczony, z rozczulenia, patrzył na to jak się zapija, finansując ją z litości, gdy brakowało jej pieniędzy. Zmarła trzy miesiące temu, w wieku trzydziestu sześciu lat - alkohol wywołał cukrzycę,której nie leczyła, nie chcąc zrezygnować z alkoholu. Choć alkoholiczka, to była cudowna dziewczyna, powszechnie lubiana.
Jeżeli kochasz tego chłopaka, lub przynajmniej go bardzo lubisz, oraz szanujesz własne życie - nie pozwól mu pić!
cześć.mam taki problem.bardzo kocham swojego faceta,nie miałam wcześniej żadnego innego.on zaś tak,miał wiele kobiet,on ma 27 lat ja 21
ostatnio z nim zerwałam,ze względu na przesadne picie,bo pracuje na budowie i lubi po prostu,choć sam przyznał się,ze ostatnio przesadzał,tak bardzo go kocham,że gdy wypił i po rozmowie przez tel.wkórzyłam się,powiedziałam,żeby dał sobie ze mną spokój,ale na drugi dzień pękłam,bo mi go brakowało,jego obecności
przytulania
myślałam,że już się nie odezwie,tyle pisałam,tyle razy dzwoniła,a on napisał,że nas już nie ma,bo przecież z nim zerwałam,życzył mi szczęścia z kimś innym i pisał wszystko czego usłyszeć nie chciałam,aż w końcu złamał się i wrócił przyjechał i przeprosiłąm go raz jeszcze,powiedział,że kilka słów nie przekreśli niczego,ale kiedy tak pisał,że nas już nie ma,tak mnie to bolało,on zaakceptował ten fakt!!! kiedy ja nie mogłam się z tym pogodzić,on najwyrażniej już sobie radził z tym,chcę,żeby był tylko mój,żeby kochał tylko mnie i ze mną tylko był..bo przecież jeśli mówi,że jak tu mnie nie kochać to znaczy,że tak jest i te uczucie na zawsze już zostaje,nie można go stłumić kurcze no!!! jak to jest???
teraz jesteśmy razem i po prostu nie wyobrażam sobie życia bez niego!!! choć ma swoje wady
halo jest tu ktoś ;(( tak mi smutno ;(
19 2012-01-31 00:07:49 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2012-01-31 00:09:57)
Wiolka2*,
mam wrażenie, że decyzję o rozstaniu podjęłaś bardzo impulsywnie. Chociaż wspominasz o ważnych powodach - np. skłonność partnera do alkoholu, nieodpowiedzialność, - nie byłaś pewna swojej decyzji, skoro nie wytrwałaś w niej konsekwentnie nawet dnia. Jaki więc był cel nagłego zerwania przez telefon? Nastraszenie chłopaka? Wymuszenie na nim deklaracji zmiany? Sprawdzenie, czy kocha?
Nie dałaś sobie okazji dowiedzenia się, co Twoja decyzja wywoła w partnerze. W ciągu 24 godzin wciąż mogły targać nim silne emocje Waszej kłótni, złość na Ciebie. Lub wręcz przeciwnie? Był na tyle opanowany, myślał trzeźwo, ocenił Wasz związek - i postanowił dojrzale przyjąć Twoją (założył, że równie dojrzałą i przemyślaną) decyzję o odejściu.
Nie dałaś sobie również okazji przyjrzenia się własnym emocjom w tej sytuacji. Znów zadziałałaś impulsywnie, za wszelką cenę szukając kontaktu.
Być może dając mu więcej czasu okazałoby się, że partner zaczął analizować swoje zachowanie i postanowił przeprosić i prosić o drugą szansą dla Waszego związku/ podjął pracę nad sobą np. ograniczając alkohol/ lub żył jak dotąd, nie przykładając większej wagi do Waszego rozstania. Byłaby to dla Ciebie ważna wiedza.
Być może sama doszłabyś również do wniosku, że rozstanie, mimo cierpienia, jest potrzebne i dobre dla Ciebie.
Niestety, nie dajesz swojemu partnerowi pola na własną inicjatywę, podejmowanie decyzji i dzialań, własną odpowiedzialność - zalewasz go swoją obecnością, swoimi emocjami, impulsywnymi pomysłami. Nie dajesz też czasu, troski i cierpliwości sobie.
Nie odnajdziesz spokoju przy mężczyźnie, dopóki nie osiągniesz go samodzielnie.
nie potrafię żyć sama ze sobą,potrzebuję drugiej osoby jak tlenu,potrzebuję rozmów,ciągłego wsparcia,boję się rano sama budzić,mam takie uczucie,ściska mnie w gardle,chce mi się płakać,np.teraz pisze i płacze,chętnie spotkałąm bym się z jakimś psychologiem,ale jakim? ![]()
mam dwie szkoły na głowie,podjęłam naukę języka,płacę pieniądze,ale przez swoją pracę zawaliłam to,narobiłąm zaległości i teraz nie wiem bo skończył mi się czas na ukończenie poziomu,bojhę się tam nawet jechać..ale dzisiaj pojadę choć jest mi tak ciężko,najwyżej nie zaliczę ![]()
w ten weekend mam egzaminy na studiach po co mi ta szkoła i tak poszłąm tylko żęby mieć papier wcale mnie nie interesuje,a nic nie umiem, z jednego udało mi się ściągnąć,dostałąm 5 i co z tego jak tych nie zalicze, patrzę się na telefon i mam nadzieje,że on napisze, a tu pisze siostra
takie zawiedzenie,wczoraj w pewnym sensie też się z nim pokłóciłąm bo nie mogłam się z nim dogadać co robi,odpisywał tylko,żę nic,więc zrozumiałam,że sobie wypił,bo pisał takie rzeczy,a kiedy zadzwoniłam,to powiedział,że on do mnie mówi i ja jego nie rozumiem,może i tak jest,jestem taka tempa,mówił,żę nie pił a ja miałąm inne wrażenie
no bo ile można wychodzić z pracy...on pracuje na budowie
rozłączyłąm się bo mnie to zabołało,ktoś wszedł do kuchni i jakby się zaśmiał z tego co on powiedział i nie wiem co teraz uczyć się nie mogę bo naprawdę mam nóż w gardle,boję się bardzo ![]()
tak bardzo chciałabym mieć kogoś
![]()
21 2012-01-31 12:06:28 Ostatnio edytowany przez wiolka2* (2012-01-31 12:07:22)
no i poznałąm się z nim w swojej pracy,a pracuję tam sama,mam kontakt z ludźmi,ale kiedy on się nie odzywa,nie mam siły tam być,ciężo jest mi obsłużyć klienta,bo chce mi sie płąkać,nie nawidzę w tym momencie ludzi,a jestem tam cały dzień i nie daję rady,wstaję rano myśle o nim,jestem tam myślę o nim,jadę do domu myśłę o nim i wciąż myślę i wciąż rozpaczam,lepiej żebym go nie poznała i dzisiaj zastanawiam się czy nie napisze nic o rozstaniu,bo po tym jak rozłączyłąm się dzwonił 2 razy i nie odbierałam...
NI NAWIDZE SWOJEJ PRACY WSZYSTKIEGO NIE NAWIDZE,A ZWŁASZCZA SIEBIE NIKOGO JUŻ NIE POZNAM
nie potrafię żyć sama ze sobą,potrzebuję drugiej osoby jak tlenu,potrzebuję rozmów,ciągłego wsparcia,boję się rano sama budzić,mam takie uczucie,ściska mnie w gardle,chce mi się płakać,np.teraz pisze i płacze,chętnie spotkałąm bym się z jakimś psychologiem,ale jakim?
(...)
Do psychologa w ramach NFZ-u potrzebne jest skierowanie, które może wystawić albo lekarz pierwszego kontaktu, albo lekarz psychiatra (do niego można wyznaczyć wizytę bez żadnego skierowania). Inną możliwością jest poszukanie psychologa w prywatnym gabinecie.
Możesz tez pomocy poszukać w poradniach ds. uzależnień. Tam tez pomoc psychologiczna jest bezpłatna.
Wiolka2*,
sama zdajesz sobie sprawę i trafnie nazywasz, co jest Twoją trudnością, co nie pozwala Ci czuć się dobrze, spokojnie, pewnie. Co sprawia, że panują nad Tobą emocje, podejmujesz decyzję, których nie rozumiesz i nie jesteś pewna, nie wiesz, czego chcesz i co będzie dla Ciebie dobre. Kolejnym krokiem jest podjęcie decyzcji - chce spróbować to zmienić.
Co masz na myśli, pytając, z jakim psychologiem się spotkać?
co z tego,że trafnie nazywam swoje uczucia jak nie daję sobie z nimi rasy sama,potrzebuję wsparcia,dzielenia się z tym kimś,a o soba na której mi zależy tego wsparcia mi nie daje
a ją kocham
potrzebuję jakiegoś psychologa,nie wiem do kogo się udać,dobrze,żę chociaż pani odpisze i dziewczyny dziękuję