Mam na imię Andrzej
Mam trochę pogmatwane życie jak nie jedna tutaj osoba. To tak od początku 11lat temu zmarła moja pierwsza żona, była w 9miesiącu ciąży zostałem razem z 5letnią córką, byłem zrozpaczony zniechęcony do życia. Bałem się o siebie o córkę no można powiedzieć facet. Chciałem jakoś zmienić życie znalazłem dla córki matkę ( i to chyba błąd szukałem matkę ale nie żonę) niedługo po tym wzięliśmy ślub, i tak żyliśmy 10 lat co do matki to okazała się wyśmienitą, co do żony to trochę gorzej, a tak wybranka była panną z dzieckiem. Myślałem ( i to chyba moja wada za dużo myślę każdą sytuację rozbieram na poszczególne składniki) że taki układ jest wymarzony jak narodził się syn moje Twoje NASZE. ale do czasu wiadomo były złe i dobre dni, jak to w małżeństwie. No niedługo po weselu może i wcześniej wpadło kilka dowodów o potencjalnej zdradzie pierwszej żony (nie wracam ale nabrałem podejrzeń nigdy ją na tym nie złapałem ale było kilka takich sytuacji ale uwierzyłem jej) więc stałem się trochę zazdrośnikiem ale po pewnym czasie miałem pełne zaufanie do obecnej żony, i tu się zaczyna po 10 latach małżeństwa, w styczniu moja żona zaczęła się zmieniać w zachowaniu i w upiorach itd. wiadomo kobieta zmienną jest, ale o takie zmiany prosiłem ją wcześniej w tedy to były mniejsze czy większe wojny (zmiana ubranie typu dres na eleganckie), a co za tym poszło zaczęła mnie od siebie odsuwać. Wokół niej pojawili się przyjaciele rodziny, było ich dużo, co przyjechałem do niej do pracy to zawsze jakiś facet był. W tym okresie miałem także inne problemy bardzo ciężko zachorował mi ojciec (rak) jeżdżąc do szpitala z nim widziałem kobiety które walczą z tą chorobą chodzi o to że są bardzo "szczupłe" i w taką zmianę poszła moja żona wygląda teraz jak osoba chora na anoreksję, po 4 miesiącach wzajemnego oddalania się i otaczania się chłodem, zauważyłem że coś pękło pomiędzy nami zacząłem to naprawiać "rozwalać lepiej" zaczęły się z mojej strony wypominki, o uczucia o ciepło, miłość. W dalszym ciągu żona mnie odpychała była zimna cała duchowo i cielesne( przez te lata jak jesteśmy nie akceptowała jak dotykałem ją po piersiach i miejscach intymnych) I tu się zaczęło zacząłem robić jej jazdy, o okazywanie uczuć. Mówiłem że jak nie chcesz to nie zablokowałem konta bankowe. ( razem pracujemy czyli nie zostawiłem jej bez kasy ale w znaczący sposób ograniczyłem), cały czas chciałem żeby zaczęła coś naprawiać, ale ona tym bardziej zaczęła robić przeciwnie, na przekór w tym okresie wybuchłem 3 razy nazywając ją 1" zimną suką" po tygodniu ze się 2" wulgaryzm" to na temat tych facetów co prędzej pisałem. Chciałbym nadmienić, że uważam że mnie nie zdradziła, ale czasami już nie wiem takie sytuacje, i ta wcześniejsza z pierwszą żoną doprowadzają mnie do szaleństwa i depresji. w listopadzie złożyłem wniosek o rozwód, powód to oziębłość mojej żony, bez orzekania o winie. Pomimo złożenia wniosku cały czas prosiłem żeby jeżeli chce to zaczęła naprawiać, chodzi o uczucia okazanie że jej też zależy. Nie mogę wytrzymać od sierpnia śpimy osobno nie współżyjemy, proszę ją że już nie mogę wytrzymać potrzebuje jej potrzebuje przytulić się poczuć ją, tak wiem że na współżycie jest za wcześnie, wszystko się sypie a Ona mówi że potrzebuje czasu, a ja że jej potrzebuje. Co do rozwodu to żona poprosiła żebym wycofał sprawę, zrobiłem to w tym samym dniu. I jest teraz sytuacja patowa;
moja żona chce czasu , a ja chce żeby mi chociaż trochę okazała że jej zależy.
wiadomo jestem tylko facetem i potrzebuję czułości i miłości ( tak zostałem wychowany) nie mogę sobie poradzić z emocjami. czy takie przytulenie, to dużo czego chce.
ps.
chciałbym nadmienić, że nie zdradziłem żony, ale taka sytuacja jest beznadziejna i wiem że jak ją zdradzę to już do niej nie wrócę, ale na razie bardzo mi zależy na niej wiec nie chce iść gdzieś na bok.