Proszę doświadczone kobietki o radę, bo nie wiem czy sobie nie dać spokoju z chłopakiem. Nie jestem nastolatką, mam za sobą bardzo długi związek (7-letni), ale zerwaliśmy. To był mój pierwszy chłopak.
Od 3 miesięcy spotykam się z nowym facetem. Na początku było super, zabiegał o mnie, było dużo smsów. Dzwonił do mnie nawet z pracy. Przedstawił mnie nawet swojej mamie, nocowałam u niego już kilka razy (oczywiście jej powiedział, że zna mnie dłużej) i spędziliśmy kilka fajnych weekendów. Na urodziny kupił mi drogi prezent. To chyba oznacza, że mu zależało prawda? Mówił mi często, że jego wcześniejsze dziewczyny to były takie "różowe panienki" i bardzo mu się podoba, że jestem inna. Niestety mieszka 170km ode mnie i widujemy się co 2 tygodnie.
Nie podoba mu się tylko to, że jestem introwertyczką, a on typowym ekstrawertykiem i cholerykiem. Jest bardzo wybuchowy i trzeba uważać, co się przy nim mówi. Czasami mam wrażenie, że zachowuje się jak samiec alfa przy swoich kolegach, ogólnie bardzo pewny siebie typ. Raz powiedziałam coś żartem to się tak na mnie wydarł, że aż się popłakałam sad ja jestem z kolei bardzo wrażliwa i łatwo mnie doprowadzić do płaczu.
Od dwóch tygodni coś się w nim zmieniło. Zawsze jak dzwoniłam to odbierał i fajnie nam się rozmawiało. Jednego dnia jednak był jakiś zły, powiedział że nie ma kasy (miał troche wydatków rzeczywiscie, m.in mandat) i, że nie mogę przyjechać. Nie odzywałam się dwa dni, w końcu nie wytrzymałam i zapytałam się dlaczego się nie odzywa, że mogę przestać wydzwaniać jak chce. Był na mnie bardzo zły i krzyczał "co to w ogóle za tekst? Dziecinna jesteś" i powiedział, że nie ma ochoty na kolejną bzdurną rozmowę sad a chciałam mu coś ważnego powiedzieć tylko w przypływie emocji zapomniałam kompletnie co. Nigdy nie rozmawiam o pierdołach, a poza tym to zwykle on papla przez komórkę, a ja słucham (jak na kobietę nie mówię zbyt wiele, a ona potrafi nawijać bez końca).
Potem przez kilka dni znowu się nie odzywał, pisałam do niego jednego smsa dziennie co u mnie słychać, czasami nic nie pisałam. Zadzwoniłam do niego w niedziele, kiedy nie pracował to był jakiś milczący i tylko marudził, że kasy nie ma (kiedy coś go boli lub dręczy to mówi o tym 10 razy na godzine, nie zapomne jak go ucho bolało). Potem znowu milczał 3 dni. Nigdy nie jestem nachalna i nie dręczę ludzi, ale 3 dni milczenia to chyba nie jest normalne, zwłaszcza w przypadku takiej gaduły. W końcu mówie mu, że się chcę z nim spotkać, że dawno go nie widziałam i mogę przyjechać. Czy on myślał, że ja sie z nim spotykam dla kasy? Tłumaczyłam, że chce go zobaczyć, chociaż na kilka godzin i nie będzie musiał nic wydawać. Zgodził się i przyjechałam. Spotkaliśmy się, ale musiałam szybko wracać (byłam u niego całe 3 godziny, a podróż w jedną stronę trwa 2,5) bo miał impreze u kolegi. Kiedy byliśmy w jego domu prosiłam, żeby mi herbate zrobił i nie zrobił, powiedział, że jest woda gazowana (której nie znosze). Mógł mi powiedzieć to bym sie nie fatygowała i mógłby wybrać inny dzień, kiedy miał więcej czasu. Czułam się jak piąte koło u wozu, zawiózł mnie na dworzec i gadał ciągle z kolegą jaka się super impreza szykuje. Ale wcześniej mi mówił, że nie bardzo chce iść, bo go boli brzuch i nie może pić. Powiedziałam mu, żeby nie pił. Oczywiście nie może, bo koledzy będą się śmiali. Zupełnie o siebie nie dba. Po tygodniu pracy zamiast odpocząć, to imprezuje i pije cały weekend, a potem dziwi sie że zmęczony jest i nieprzytomny i wlewa w siebie litry napojów energetycznych. Nie słucha w ogóle moich rad, mam przecież rację, ale to ja jestem dziecinna.
Kiedy wróciłam do domu, nawet się nie zapytał jak podróż i czy dojechałam cała i zdrowa, a zawsze się o to pytał. To był pierwszy raz kiedy tego nie zrobił. Wysłałam mu smsa, że smutno mi, kiedy tak o mnie zapomina i nie odpisał. Nie wiem czy zadzwonić jutro? Czy czekać, aż sam zadzwoni?
Kiedyś mi mówił, że brzydzi się kłamstwem. To dlaczego mi nie powie wprost o co chodzi? Faceci chyba nie mogą być tak bardzo skomplikowani. Zmiana jego zachowania zmieniła się z dnia na dzień. Jednego dnia był kochany i miło się rozmawiało, a następnego już chyba miał mnie dosyć. Co zrobić??????
1 2011-08-21 17:07:10 Ostatnio edytowany przez naishandha (2011-08-21 17:55:10)
Absolutnie pierwsza się nie odzywaj! Napisałaś przecież sms, że jest Ci smutno. Jasny komunikat, faceci takie lubią najbardziej.
On jednak nie zareagował. To raczej nie świadczy dobrze o nim. Poza tym, to jego zachowanie podczas ostatniego spotkania z Tobą to prawdziwa porażka.
A dlaczego Ty do niego jezdzisz a nie on do Ciebie?
Ile ten facet ma lat?
Mam wrażenie jakbyś opowiadała o 17latku, który jest typem imprezowicza i najważniejsze dla niego to dobra zabawa i koledzy. Mnie od razu coś takiego razi i uważam, że z taką osobą nie da się stworzyć trwałego związku bo po prostu jest niedojrzała. Ja bym sobie go odpuściła na Twoim miejscu. Zwłaszcza, że to dopiero 3miesiące i już jest tak źle. Potem będzie tylko gorzej bo mocniej się zaangażujesz i będzie bardziej bolało.
4 2011-08-21 17:53:29 Ostatnio edytowany przez naishandha (2011-08-21 17:56:11)
Przyjechał do mnie dwa razy i wydał sporą ilość pieniędzy (to jest typ faceta, który potrafi wydać dużo kasy w jeden weekend). Uzgodniliśmy, że ja będę do niego przyjeżdżać, bo ma swój pokój i często jest sam w domu (mieszka tylko z mamą). Odpowiadało mi to serio. Przez ostatnie trzy tygodnie przeżywa kryzys, miał mandat do zapłacenia i inne rzeczy. Kosztowało go to prawie całą pensję. Rozumiem go, że nie ma pieniędzy, ale to chyba nie powód żeby nie napisać jednego smsa na dzień i niech sie nie wścieka kiedy dzwonie, a ja dzwonie zwykle co drugi dzień. Chyba jak na dziewczyne to nie jest dużo? I nie rozmawiamy przez godzine, ale 5-góra 10 minut). Niestety komputer mu sie tez zepsuł, a wczesniej rozmawialiśmy na gg codzennie po godzine-dwie. Już myślałam o tym, żeby po obronie mojej pracy mgr poszukać pracy w jego mieście (mieszka w Warszawie, a tam jest dużo lepiej z pracą). Sam o tym mówił kilka razy, ale teraz mam wątpliwości.
Ma 29 lat.
Przyjechał do mnie dwa razy i wydał sporą ilość pieniędzy (to jest typ faceta, który potrafi wydać dużo kasy w jeden weekend). Uzgodniliśmy, że ja będę do niego przyjeżdżać, bo ma swój pokój i często jest sam w domu (mieszka tylko z mamą). Odpowiadało mi to serio. Przez ostatnie trzy tygodnie przeżywa kryzys, miał mandat do zapłacenia i inne rzeczy. Kosztowało go to prawie całą pensję. Rozumiem go, że nie ma pieniędzy, ale to chyba nie powód żeby nie napisać jednego smsa na dzień i niech sie nie wścieka kiedy dzwonie, a ja dzwonie zwykle co drugi dzień. Chyba jak na dziewczyne to nie jest dużo? I nie rozmawiamy przez godzine, ale 5-góra 10 minut). Niestety komputer mu sie tez zepsuł, a wczesniej rozmawialiśmy na gg codzennie po godzine-dwie. Już myślałam o tym, żeby po obronie mojej pracy mgr poszukać pracy w jego mieście (mieszka w Warszawie, a tam jest dużo lepiej z pracą). Sam o tym mówił kilka razy, ale teraz mam wątpliwości.
Ma 29 lat.
Wydaje mi się, że to coś więcej niż mandat i brak kasy. Jakoś ta sytuacja nie przeszkadzała mu, żeby pójść na imprezę i dobrze się bawić. On coś kręci. Zwłaszcza, że ewidentnie ucina z Tobą kontakt i nawet jak przyjechałaś to szybko odstawił Cię na dworzec. Nie wiem, może kogoś poznał? Nie angażuj się w to.
OK, rozumiem dlaczego odwiedzasz go Ty, a nie On Ciebie.
Ale nie zmienia to faktu, że coś jednak jest nie halo w tym wszystkim.
Faktycznie, może i nie radzi sobie z problemami finansowymi, ma z tego powodu doła, ale to nie daje mu prawa żeby Ciebie zaniedbywać i źle traktować.
Podtrzymuje swoje zdanie z poprzedniego posta, że powinnaś wrzucić na luz i poczekać na jego ruch. Nie odzywaj się do niego pierwsza, inaczej on zakoduje sobie, że cokolwiek by się nie działo i jakkolwiek chamsko by się nie zachował, Ty zawsze wyciągasz rękę. A tego, zakładam, byś raczej nie chciała.
No dobra, poczekam. Macie rację. Jak się nie odezwie przez tydzień to napisze mu, że to koniec
trudno. Myślałam, że to coś poważnego, przedstawił mnie mamie i zapraszał do domu, nawet mi kupił nowy telefon i nowy numer, żebym miała w tej samej sieci co on. Lepiej niech sobie znajdzie kolejną różową wredną panienkę, bo ja jestem dla niego za dobra.
No dobra, poczekam. Macie rację. Jak się nie odezwie przez tydzień to napisze mu, że to koniec
trudno. Myślałam, że to coś poważnego, przedstawił mnie mamie i zapraszał do domu, nawet mi kupił nowy telefon i nowy numer, żebym miała w tej samej sieci co on. Lepiej niech sobie znajdzie kolejną różową wredną panienkę, bo ja jestem dla niego za dobra.
Kochana, znacie się 3miesiące, naprawdę nie wzbudziło Twojej podejrzliwości to, że tak szybko przedstawił Cię rodzinie, wychodzi z jakimiś deklaracjami i drogimi prezentami? Bo dla mnie to nieco dziwne, że tak szybko to wyszło. Zazwyczaj jest tak, że jak coś szybko się zapala to szybko gaśnie..
kochana daj sobie spokoj z tym draniem.z tego co piszesz mozna wywnioskowac,ze zaangazowalas sie emocjonalnie w ten zwiazek , a on zwabil cie prezentami i obietnicami.tymczasem nic z tego nie zostalo.gdyby naprawde mu na tobie zalezalo i mial by jasne oczekiwania nie grałby tak z Tobą.wydajesz sie byc niesamowicie wrazliwa osoba wiec dodatkowo wspolczuje ci bardzo mocno.zapomnij o tym i daj sobie troche czasu.jesli Jemu na prawde cos zaświeci w glowie to z pewnościa sam do ciebie sie odezwie.tymczasem odpuść troszke bo zwarjujesz!
Nie pozwol meżczyznie tak ze soba pogrywac.jesli teraz mu pokazesz ze tak latwo moze toba manipulowac to co byloby w przyszlości.Sądzę,że powinnaś dać tej znajomości troszke przestrzeni.niech czas to rozstrzygnie.
Popieram moją poprzedniczkę. A pozatym dobrxe, że to trwa tak krótko i nie wszystko zmarnowane... Czas pokaże, jeśli Cię kocha to napewno , będziecie razem, a jeśli nie to bardzo dobrze, że nie będziecie:) Głowa do góry. Pozdr
Ja coraz częściej stwierdzam, że faceci są dziwni i każdy powinien mieć dołączoną instrukcję obsługi. A co do tego chłopaka. Na mój rozum nie zależy mu na Tobie. Sorry, że to piszę ale takie jest moje zdanie. Mam bardzo podobny problem z chłopakiem ale wiem, że to ja spaprałam sprawę. Pewnie się zastanawiasz co takiego złego zrobiłaś. Poproś go o szczerą rozmowę. Niech ci wytłumaczy czemu inaczej się zachowuje. Jeżeli się nie zgodzi to sobie go odpuść. Wiem, że to bolesne ale tego kwiata pół świata i na pewno jest ktoś kto odwzajemni twoje uczucia.
Ja bym go olała. Po co Ci facet, który się na Ciebie wydziera z byle powodu? to po pierwsze..
A po drugie.. Masz kurczowo czekać przy telefonie aż on się do Ciebie odezwie? bez sensu.. nie rozumiem co dziewczyny w takich mężczyznach widzą.. Patrz po czynach mężczyzny, nie po słowach. Słowa bywają puste, a kobiety głupie bo lubią w nie wierzyć. Nie odzywa się, albo jest chamski - to wystarczy żeby powiedzieć czy mu zależy czy nie. Jeżeli jestem zbyt ostra w wypowiedzi to przepraszam, to moje zdanie jedynie..
No dobra, poczekam. Macie rację. Jak się nie odezwie przez tydzień to napisze mu, że to koniec
trudno. Myślałam, że to coś poważnego, przedstawił mnie mamie i zapraszał do domu, nawet mi kupił nowy telefon i nowy numer, żebym miała w tej samej sieci co on. Lepiej niech sobie znajdzie kolejną różową wredną panienkę, bo ja jestem dla niego za dobra.
Mówisz że przedstawił Cie mamie... mój były poznał dziewczynę, poszedł z nią jako kolega na wesele, a z niego wrócili już jako para, poznał tam jej całą rodzinę, chodzą ze sobą już jakieś 2 miesiące (3 miesiące temu zerwał ze mną- po 5 latach- powód- nie zdążył się wyszumieć...? ale to dłuższa historia... ) i zaczął się zwierzać mojej koleżance, że on to do końca wakacji z nią pobędzie, trochę się pobzyka(!!!) i ją rzuci bo się znudził (a ta jego panna wiele razy już u niego nocowała, poznała jego rodzinę, połowę jego rodziny ma już na nk...) faceci z reguły nie robią sobie za dużo z tego, że przedstawia Cie rodzinie... wiadomo różnie można trafić- ja bym sobie za niego dała- jeszcze pół roku temu- rękę dać uciąć... s z o k nie wiem co się z tymi ludźmi teraz dzieje...