Ta sprawa jest bardzo skomplikowana.
nie bardzo moze pasuje do tego dzialu ale nie wiedzialam gdzie ten post zamiescic....
Moj facet pracuje ze swoim bardzo dobrym kolega, ktory za miesiac sie zeni.
Jakos rok temu Moj powiedzial mi, ze idziemy w sierpniu na wesele do jego kumpla, cieszylam sie bardzo. Niestety, niespelna miesiac temu okazalo sie, ze jego cudowny kolega wpisal go w delegacje z pracy. Z poczatku moj mowil, ze mimo ze ro delgacja, to mam isc z nim , bo ich szef i jescze jeden kolega ktozy rowniez byli wpisani, ida z partnerkami. Okazalo sie jednak ze cudowny kolega szefowi dal osobne zaproszenie z osoba towarzyszaca, a Moj i ten jeden pozostali w delegacji... Idzie wiec sam.
Moim zdaniem ten cudowny kolega postapil zle,wiedzac ze jego dobry kumpel ma dziewczyne i zaprasza go w delegacji.
Stalo sie jak stalo.
Pytanie jednaak, na jak dlugo pöowinnam mojego faceta puscic na te wesele? jestem wsciekla, mimo ze nie powinnam i najchetniej zrobilabym wszystko by tam nie poszedl, ale nie chce byc na tyle wredna. jak sie zachowac? co powiedziec? jakie warunki postawic???