Hej dziewczyny, mam nadzieje ze mi cos doradzicie...
Zaczne od tego, że rodzina meza nigdy mnie jakos szczegolnie nie lubila. Moj maz pochodzi ze wsi a ja z malego miasteczka, na poczatku mialam wrazenie ze mysleli o mnie "Dama z miasta" ale ja sie nigdy nie wywyższalam zawsze bylam dla nich mila i staralam sie wkupic w ich laski
Moj maz ma duzo rodzenstwa a ojciec jest alkoholikiem i sie rodzina w cale nie interesuje. Dlatego tez On pelnil role ojca w tej rodzinie. Tesciowa ciagle cos od niego chce, ciagle oczekuje jakies pomocy a sama mu nigdy ni nie dala. Dopiero jak poszedl do zawodowki to sobie jakis ciuch kupil bo wczesniej mial jedna pare spodni z lumpeksu;/
Od kiedy sie zaczelismy spotykac ciagle miala jakies pretensje ze sie za czesto spotykamy, kazala mu sie zabezpieczac zeby czasem ze mna nie "wpadł". Od niedawna jestesmy małzenstwem. Ostatnio jego siostra mnie zaczela od idiotki wyzywac bo maz sie upomnial o pieniadze ktore jej pozyczyl.
Wspomniałaś że Twój mąz był głową rodziny.Kochana moim zdaniem to normalne że będą się Ciebie ,,czepiać" bo ,,zabrałaś" kogos kto był dla nich ważny. Porozmawiaj z mężem.Powiedz o swoich odczuciach, sugestiach.Może razem cos zaradzicie. Nie będe pisała na temat Twojej rozmowy z teściową czy innym członkiem rodziny Twojego męza bo rozumiem że możesz nie mieć ochoty na poruszanie tego tematu. Moja teściowa nigdy nie bdażyła mnie sympatią. Ja zawsze sobie powtarzałam że przecież z nią żyć nie będe tylko z moim mężem. Powtarzaj to sobie a zobaczysz że to pomoże(mi pomogło). Wiem,że miło jest mieć teściową z którą można wspólnie wypić kawkę i pogadać o głupotach ale nie jest nigdy tak jak my chcemy...niestety. Musisz być silna i się nie załamywać. Ja próbowałam na początku starć z teściową jej przetłumaczyć że robi nie tak...uwierz mi , nic mi to nie dało. Może czasami naprawdę warto przemilczeć i skupić się na tym co jest dla Ciebie i Twojego męza najważniejsze: na sobie!!! Pamiętaj,najważniejsze jest to aby między Wami była zgoda.Reszta potoczy się dalej.
myślę, że mąż mógłby zasugerować rodzinie, by przynajmniej przy Tobie się łaskawie powstrzymywała od komentarzy na Twój temat.
to pewnie bardzo przykre, współczuję Ci.
najgorzej, jak się czepiają, a nie mają czego, dosłownie.
tez mam takieg chlopaka, zyje z matka i siostra w srodku lasu, wiem ze kiedys musi sie wyniesc i on to wie, bo tam nie ma warunkow na zycie...jego siostra mnie strasznie traktuje, matka niby ok
Koniecznie musisz pogadać z mężem a on z rodziną, może niech ich troche zaszantarzuje że jak nie zaczną Cie traktować z szacunkiem to on nie będzie im pomagac? Nie może tak być bo Ty teraz też nalezysz do ich rodziny!
Ja niestety tez nie mam zbyt dobrych kontaktów z przyszłą teściową..
No dobrze dziewczynki a jeśli facet niby kocha a zarazem nie chce rozmawiać ze swoją rodziną?Bo ja mam identyczną sytuację..z tym że mam do tego rocznego synka i oni cały czas nagadują, że źle robię przy nim dosłownie wszystko a oni oczywiście najlepiej..u mnie chłopak też ma ojca alkoholika tez pracował na rodzinę bo jego tatuś swoje pieniądze przepijał..ale jak im(facetom, męzom) wytłumaczyć że to nas boli że pozwalają by ktos nas wiecznie obrażał i negował co robimy i jacy jesteśmy...?Bo każdy ma inny charakter, inne upodobania i inaczej wychowuje dzieci...(u mnie np)
Wiem ze powinnam przemilczec ich zachowanie, ale ja juz nie mam sily. Czesto sie kluce z mezem przez nich, nie chce zeby moje malzenstwo sie przez to rozpadlo;( Tesciowa jest po prostu beszczelna jak jej cureczki. Dzien po slubie dzwonila ile pieniedzy dostalismy, a wspomne ze dala najmniej. Ja nie licze ile kto dal, ale nie uwazacie ze to jest chore. Co ja to interesuje? Niedawno jechalam z mezem ja gdzies zawiesc to powiedziala: "Malwina na dach" i sie glupio usmiecha. Jechalismy w 5 i widocznie dla mnie miejsca nie bylo w naszym samochodzie. Pewnie uwaza to jest samochod meza bo go kupil jak jeszcze nie bylismy malzenstwem ale ze teraz kredyt razem splacamy to tego juz nie widzi.
malwina podaj email to napisze co ciebie
Sytuacje jak widze nie wyglądaja najlepiej, może czas na jakiś szantaż... Zabcia777 może w Twoim przypadku powinnaś zagroźić że jeśli Twój mąż nie porozmawia na ten temat z rodzicami, bo dziadkowie nie będą widywać wnuka/czki...
Ja chyba bym od tego zaczeła..
Malwina, a macie dzieci?
Porozmawiaj z mężem. Jeżeli on nic z tego nie zrozumie, to po prostu Ty urwij kontakt z tą chorą rodziną.
Kurczę, nie wiem jak WY dziewczyny, ale ja to zawsze muszę sprawę postawić na ostrzu norza, postawić ultimatum.
Niech wybiera. Jak woli mamusię a nie swoją żonę, to proszę bardzo, ja nie trzymam, droga wolna.
Nie mamy jeszcze dzieci, ale nie ukrywam ze bym bardzo chciała;)
Widzisz, póki co, jeden problem z głowy, bo nie mieszacie w to dzieci.
Wyjaśnij sytuacje z partnerem, bo wygląda to nieciekawie. On powinien stać za Tobą murem.
Ja też nie lubię niektórych z rodziny mojego przyszłego męża, ale to nie jest powód, aby się nawzajem obrażać i to jeszcze tak otwarcie.
Malwinko. Doskonale Cię rozumiem. Moja teściowa była tak beszczelna,że razem z teściem odpakowali prezenty weselne kiedy ja poszłam po resztę osobistych rzeczy do mojego rodzinnego domu.I co powiesz na to?Mój teść potrafił grzebać w mojej szafce z bielizną i wyśmiewał się że noszę sznórki a nie majtki.Zliczali pieniądze ślubne. Przed ślubem potrafili wskazać na pierwszą lepszą panienkę i powiedzieć do mojego męża: o,taką byś sobie lepiej wziół. Do tego wyzwiska i obraza mnie i mojej rodziny... przebiła samą siebie po śmierci naszego synka.Obwiniała mnie o jego chorobę i o to że zmarł.Przyniosła 7 kwiatów i z uśmiechem powiedziała: siedem,żeby następnego zgonu nie było. Czepiała się o to,że nie karmie dobrze dziecka bo jest za chude(a jest szczópła po mnie).Potrafiła powiedzieć że moja suknia ślubna nie była biała tylko żółta...potrafiła powiedzieć że babcią nigdy nie była i że nie zamierza nią być...potrafili dzielić się opłatkiem przez stół...
Uwierz mi kochana,że ja z nimi miodu nie miałam. Stawiałam się kilkakrotnie ale to nie pomogło.Zyskałam tylko tyle,że uwarzała że jestem beszczelna. Ważna jest Twoja relacja z małżonkiem. Musi Cię wspierać i zwracać uwagę swojej rodzinie że jesteś jego żoną,że Cię kocha i nie życzy sobie takich obelg i komentarzy względem Twojej osoby. Jeżeli będzie milczał na przygaduszki to tak jakby dawał im przyzwolenie i uwarzał że jest ok. To od niego zależy także jak będą Cię traktowali. Jak odeszłam od męża to dowiedziałam się,że prowadził podwójne życie.Mi mówił na teściów a im na mnie. Nie pozwól na to bo to bardzo boli...samo to że jak się już kłócicie z ich powodu to o czymś świadczy.
Mania892
Bardzo mi przykro z powodu twojego synka
To napewno nie byla twoja wina. Widze ze tez mialas ciezko. Probowalam rozmawiac z mezem juz kilka razy ale on zawsze milczy i szybko zmienia temat. Wiem ze mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej. Od pewnego czasu zwraca im uwage jak mnie obrazaja. Nie twierdze ze mnie nie broni bo on to robi.
Problem polega na tym ze rodzina meza mnie nie szanuje i nie traktuja mnie jak czlonka rodziny. Co mam zrobic zeby to sie zmienilo? Jest w ogole to mozliwe?
16 2011-07-02 22:27:39 Ostatnio edytowany przez alegoria26 (2011-07-02 22:31:45)
a ja wam cos powiem na pocieszenie:)
hehe gdy moja bratowa przyszla mieszkac jakies 8 lat temu bylysmy mlode i glupie, przywiozl taka pracowita, ze wsi, jak barbie wygladala-wytrzasnal najladniejsza z akademika, no i byla potem w ciazy na studiach sie ozenili itd
ja nawet cieszylam sie ze przyszla, ze gadac z kim jest-no niby kolezanka jakas, a ciagle bylam sama, roznie bylo raz lepiej raz gorzej, ale generalnie jako wroga potraktowalam dopiero rok temu-pewnie plakala nie raz przeze mnie, ja przez nią wcale. nie klocila sie, tylko sobie pomilczala, pewnie ze zlosliwosci ignorowala nieodpowiednie zachowanie dzieci, ale gdybysmy sie nie klocily pewnie by mnie szanowaly, miala to w dupie, za co sie nie dziwie. ogolnie ja lubią wszyscy, a kuzyn daleki zalatwil dobra prace-bo to ze wsi pracowite,bez humorow, ladne i zdolne. zadowolony jest.
teraz gdy ja jade w gosci, a jedyne co widze to niechetna mima i wielkopanskie maniery 4 lata mlodszej"szwagierki" to przypominam sobie siebie i to jak przyjaznie podchodzilam do mojej bratowej.
ani dziendobry ani dowidzenia! albo wsiada na przody, gdy jedziemy gdzies, a kto ja o to prosil? nie wie ze to my jestesmy partnerami? dziewczyna ladna, ale markotna, widze ze brakuje jej rozrywki i wyjscia gdzies, sama nawet bylabym za tym zeby ja gdzies zabral, ale jak mozna wziac kogos, kiedy ciagle octu leje ludziom w gardlo? i dodam ze teraz czuje sie jak ta moja bratowa rok temu, niechciana, nie u siebie i intruz. do jasnej cholery!
jest jeden skutek tej laski-wracam z gosci i ide do bratowej i przepraszam za wszystkie zle i gorsze chwile, cieszac sie ze normalna jest i mila, a raczej serdeczna, smieje sie ze dostane te dziwadlo na 10 lat za pokute, bo czesto u mnie i u bratowej tez rozowo nie bylo.
ale w koncu bedzie lepiej:) no tak ja bratowa lubie, wlasnie dlatego ze docenilam co to znaczy zgodliwy czlowiek w rodzinie, a nie cytryna co cały garniec mleka kwasi...
Problem polega na tym ze rodzina meza mnie nie szanuje i nie traktuja mnie jak czlonka rodziny. Co mam zrobic zeby to sie zmienilo? Jest w ogole to mozliwe?
Jeśli tak jest, to ja na Twoim miejscu nie starałabym się. Olałabym sprawę.
Chyba, że zależy Ci na kontakcie z tak fałszywymi ludźmi.
Albo się kogoś lubi albo nie. A skoro one już teraz tak otwarcie pokazują na co je stać, to odpuściłabym.
Męża przekabaciła na swoją stronę i sama urwała kontakt z tą rodziną.
A gdybym miała dzieci, to kategorycznie zabroniłabym mężowi, aby je woził do tak patologicznych, niezrównoważonych osób, które obrażają jego własną żonę.
Probowalam rozmawiac z mezem juz kilka razy ale on zawsze milczy i szybko zmienia temat.
Kochanie on nie może milczeć.Jesteś jego żoną i musi to cały czas PRZYPOMONAĆ swojej rodzinie!!!nIE MOŻE MILCZEĆ. To tak jakby dawał im przyzwolenie.Rozmawiaj z mężem w szczególności o odczuciach jakie doznajesz po kontakcie i zniewagach w jego rodzinie. Ja popełniłam zasadniczy błąd: zamiast mówić: ,,te słowa bardzo mnie zabolały", ,,jest mi bardzo przykro kiedy tak mówią" itp. to albo płakałam w samotności albo nic nie mówiłam tylko dusiłam wszystko w sobie. Po prawie trzech latach,kiedy teściowa przegięła z docinkami odezwałam się i powiedziałam jej (bez złości )co myśle o tym wszystkim , o tym jak mnie dotknęła tymi docinkami i czynami. Ona uznała to za beszczelne. Wniosek?Mogłam mówić wcześniej,jej reakcja była oczywista.
"Od pewnego czasu zwraca im uwage jak mnie obrazaja."
To dobrze że się odwarzył. To juz o czymś świadczy. Może musi się odwarzyć?!?!
"Problem polega na tym ze rodzina meza mnie nie szanuje i nie traktuja mnie jak czlonka rodziny. Co mam zrobic zeby to sie zmienilo? Jest w ogole to mozliwe?"
Malwinko to zalerzy tylko od nich samych czy przekonają się do Ciebie czy nie. Jeżeli masz siły i chęci to walcz jeżeli nie, to może powinnaś odpóścić.To zależy także od nich.Jeżeli jedna strona chce a druga nie to nigdy nic z tego nie wychodzi dobrego.Naprawdę... Jeśli mogę Ci doradzić to tylko tyle: nie rób niczego wbrew sobie. Idź za głosem serca...ale także za rozsądkiem on także jest tu b.waŻny.
Moj maz sie nigdy nie zgodzi zeby urwac kontakt z ta rodzina.
Mania892 co ty bys zrobila na moim miejscu? Zerwalabys kontakt? Ale to w koncu jest Jego matka.
Masz wrażliwą duszę...też taka jestem i byłam. Powiem tak. Ja najpierw próbowałam,starałam się.Minał rok,półtora i nic się nie zmieniło między naszymi relacjami. Teściowie nie przestali mi ublizać a w szczególności teściowa. Wraz z ,,mężem" doszłam do wniosku że to nie ma sensu.Po każdej wizycie także były kłótnie.Ja byłam zdenerwowana i rozżalona a on rozkładał bezradnie ręce. Przestaliśmy do nich wogóle chodzić i.... relacje i tak były napięte a ja zyskałam przydomek kobiety,która ZABRANIA synowi widywać się z matką.
Malwinko,jeżeli masz teściów podobnych do moich,jeżeli jego rodzina przypomina ich choć trochę to uwierz mi,niezależnie czy zerwiesz z nimi kontakt czy nie to i tak będziesz tą najgorszą.To bardzo smutne i zdaje sobie sprawę,że nie jest to także łatwe dla Twojego męża.On też napewno to przeżywa ale musi Cię bronić!!!.Pod żadnym pozorem nie puszczaj go samego do nich.Ja zrobiłam ten błąd i bardzo tego żałuje.Moi teściowie i mój ,,mąż" wspólnie obrobili mi du.. o czym dowiedziałam się praktycznie po 3latach. Do tej pory czuje się z tym fatalnie...
Masz dobre zamiary i chciała byś napewno polubownie to wszystko załatwić ale czasami się naprawdę nie da. Pisałaś że chciała byś mieć dzieci. W moim przypadku jak doszło dziecko jedno czy drugie to było jeszcze ,,lepiej".Zła ze mnie matka, źle karmie, nie powinnam karmic piersią bo dziecko się nie najada , za długo rodziłam, przeze mnie zmarło bo wiedziałam że jest chore...i tak mogę wymieniać w nieskończoność. Nie mam zamiaru tutaj Cię straszyć ale pommyśl: jak sobie wyobrażasz takie traktowanie przy Waszym dzieciątku?Będzie starsze i będzie świadome tego jak dziadkowie czy ciotki ubliżają Ci-mamusi.Co w tedy powiesz? Może porozmawiaj z mężem jak on to widzi?Jak sobie to wyobrazi?Będzie milczał przy dziecku? Jaki to przykład?
Nie wyobrazam sobie tego. Jezeli przy naszym dziecku beda mnie tak traktowac, albo powiedza cos na moje dziecko to nie wytrzymam. W tej rodzinie wszystko jest mozliwe, tesciowa obgaduje dziecko swojej corki. Ta kobieta jest nienormalna. Mieszka na jakims zadupiu, wszystko o kazdym wie, w zabobony wierzy, kiedys mi wywrozyla ze dzieci nie bede miec, a mezowi wywrozyla ze bedzie mial trojke. Widocznie chcialaby zeby mial z inna. Coreczka jakies talizmany rysuje. Po prostu wariatki.
Hej. Nikt od dawna nie poruszał tego wątku....
Powiem Wam tylko tyle dziewczyny, że problemy w moim małżeństwie zaczęły się właśnie przez teściową. Niby nie obrażała, nie mówiła w prost, że mnie nie cierpi za to, że zabrałam jej syna ale wbijała takie szpileczki, które jeszcze bardziej dokuczały. Płakałam, rozmyślałam co zrobić, żeby w końcu mnie polubiła, przyjmowałam ciosy ze spuszczoną głową..... Mąż nigdy nie stawał po mojej stronie. Dziś już nie jesteśmy razem. Wyprowadziłam się od niego pół roku temu. Małżeństwo z trzyletnim stażem....