Pisze o tym,ponieważ,jest mi cholernie ciężko przełamać lody. Poznałam już wszystkich z mojego partnera rodziny,siostry brata itd,ale ciągle czuje się źle.Na myśl o tym przechodzi mnie dreszcz. Jak nastaje dzień w którym muszę spędzać czas z jego rodzina,boli mnie brzuch,mam mdłości, bóle głowy ,ciągle źle się czuje i wtedy On jest na mnie wściekły, że szopki odstawiam,ale ja to mam nieświadomie. Trzęsą mi się ręce,ciągle muszę coś w nich mieć,nie wiem co robić. Boje się wszystkiego, cokolwiek bym nie powiedziała każdy patrzy na mnie jak na dziecko. Mój partner miał 25 lat, a ja 18 jak zaczęliśmy być ze sobą. Obecnie mam 20 lat on, 27.Jesteśmy prawie dwa lata ze sobą.Mieszkamy za granic. Do Polski latamy raz w roku na dwa tygodnie,tydz u niego tydz u mnie. U siebie czuje się swobodnie,ale jak nadchodzi dzień kiedy jesteśmy u niego to żyje w strachu. Mój partner jest nerwowy i ja tez,on jest taki ze potrafi mi dowalić czymkolwiek przy swojej rodzinie,a ja nie umiem się bronić i wtedy wybucham płaczem albo mam problemy z żołądkiem. Byłam u niego w domu dwa razy ,teraz będzie trzeci.Jego rodzice maja po 62 lata, a moi 42. Jego brat czy siostry mogliby być moimi rodzicami,dziwnie mi jest mówić im po imieniu,nie mam o czym z nimi rozmawiać,bo wszyscy traktują mnie jak małolatę. Jedna siostra jest wobec mnie wyrozumiała ale ma 28 lat, jest młodsza od tamtych..Skończyłam zawodówkę i wyjechałam do niego. Nie mam skończonej żadnej dobrej szkoły. Przyjaciół też już nie mam,bo każdy się wypiął na mnie.Nie mam pracy, jestem na jego utrzymaniu,nie umiem znaleźć niczego. Nic mnie nie interesuje,wszystkiego się boje. Czuje się nikim. Czy jestem z nim szczęśliwa, to sama nie wiem,raz tak a raz nie,zależy jaki do mnie jest. Utwierdza mnie w przekonaniu ze mnie kocha bardzo,ale ja czasem się czuje jak taka kura domowa. Teraz będziemy lecieć na ślub jego brata. Mój partner zostaje jego świadkiem,nie chce być cały czas z boku,bez niego,ponoć do urzędu jadą sami,a ja mam zostać z jego rodzicami w domu. Dziwnie mi tak, bo ten ślub to rozwodników jest. Uroczystość to taka, że obiad ,ciasto, kolacja, będą tańce,ale ja z moim K nie tańczyłam jeszcze nigdy jak go namawiam żebyśmy w domu poćwiczyli to nie chce. Czuje się zazdrosna,rozczarowana,wiem ze mój k nie lubi tańczyć, a jak sobie wypije to jest bezczelny dla mnie. Boje się,, że coś wyniknie na tym weselu, że zacznie z kimś tańczyć,bo mi już zastrzegł, że jak ktoś mnie poprosi od panny młodej rodziny, to mam odmówić.Ja zawsze byłam energiczna dziewczyna lubiłam tańczyć,a teraz się BOJE.WSZYSTKIEGO. Spać po nocach nie mogę,no i śni mi się jak mój k mnie poniża:( przy swojej rodzinie. Poradźcie coś ,czy miałyście podobne sytuacje? czy też kiedyś się tak czuliście,dodam jeszcze ,że rodzina k myśli ,że ja pracuje tak dorywczo.
Nasz regulamin jasno stwierdza, że należy pisać poprawną polszczyzną, a Twoje błędy aż rażą. Proszę Cie abyś zapoznała się z regulaminem forum
Moderatorka-apoteoza