Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Ostatnio przeczytałam w jednej z gazet bardzo ciekawy artykuł o "Singielkach 10 lat później". 3 kobiety, które dziesięć lat temu wprowadzały w swoim środowisku pojęcie "singielka" mówiły o tym, co czują i myślą obecnie, tyle czasu po tej obyczajowej "rewolucji".
I tak zaczęłam się zastanawiać - jak to jest z Wami? Jak się żyje naszym, "forumowym" singielkom? ![]()
Offline
Ciekawy wątek.. fajnie jeśli znajdą się singielki i o tym powiedzą... może pomogą tym innym dziewczynom.. Może każda z nas znajdzie w poradach coż dla siebie ![]()
Offline
Jest sumtno bo musialam zerwac z facetem ale by mnie zniszczyl mialam byc jak komputer .
Lepsza wolnosc niz niewola ,lepiej miec wielu przyjaciół niz faceta który cie nie rozumie ,lepiej byc samej niz byc niewolnica .
Ostatnio edytowany przez Delicious (2009-05-14 18:47:59)
Offline
...
Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 16:39:56)
Offline
Święte słowa.. popieram..
Samotne życie jest smutne, wiem.. Jednak czasem trzeba. ![]()
Offline
...
Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-21 16:39:46)
Offline
elviska, właśnie o czymś takim mówiłam.
Dziewczyny, naprawdę tak mało jest wśród nas kobiet niesparowanych? ![]()
Offline
Nie chodzi o syndrom braku faceta, ale na pewno jest wiele dziewczyn\kobiet, które bez faceta nie umieją żyć.. nie mam tu na myśli seksu, bo nie on jest najważniejszy.. myślę tu o męskim wsparciu, o kimś kto będzie dzielił z nami życie... Osobiście należę do takich dziewczyn, które "nie lubią być niczyje"... Nie potrafię żyć sama... męskie ramię obok sprawia, że czuję się bezpieczniej... Potrzebuję mężczyzny w swoim zyciu.
Offline
Nie tak mało, dopisuję się do listy.
Albo będę z kimś kto mnie całkowicie akceptuje albo z nikim.
No i jestem sama:)
Ale to prawda, że są osoby które nie potrafią być same. Tylko czasami takie nastawienie prowadzi do niezbyt fajnych sytuacji.. znam trochę osób, które są z kimś 'żeby być', żeby miał kto je przytulić, kto drinka postawić itd. Same raczej nic poza czystą sympatią do nich nie czuja, przykre.
Offline
jestem sama, ale czasem brakuje mi się do kogoś przytulić, czuć czyjąś bliskość
wprawdzie mam koleżanki, ale to nie to samo, co ich uścisk, tu 3ba czułości
ale wolę być sama niż mieć faceta, bo facet myśli tylko o swoim dobrze, ja chcę mieć takiego który by zasługiwał na moją bliskość i szanował kobiety w stopniu zaawansowanym
Offline
czasami jest tak że czuję się nieziemsko samotna i zastanawiam się co jest nie tak ale jest też cała masa plusów- można się umawiac z kim sie chce bez potrzeby tłumaczenia tego komukolwiek xD no i w końcu nie chodzi o to żeby miec tylko zeby byc ![]()
Offline
...no i mniejsze rachunki na telefonie, można cały weekend przechodzić bez makijażu, bez kąpieli, w samym dresie i z kubełkiem lodów xD
A poza tym, faceci są denni... Właśnie parę godzin temu grał Lech Poznań z Ruchem Chorzów a zza okna słyszę: "JE...... LEGIĘ!!!" No przecież to tylko faceci potrafią być tak beznadziejni... A prawda jest taka, że bez nich świetnie dajemy sobie radę xD
Edycja z powodu złamania punktu 7
Bożena
Ostatnio edytowany przez Bożena (2009-05-23 10:01:31)
Offline
Może wyda Wam się śmieszne to co powiem- ale jestem zła z powodu samotności jak mi się coś zepsuje i nie umiem naprawić.Jak trzeba coś przesunąć- a ja nie mam siły by to zrobić a nie chcę o wszystko prosić Kogoś z sąsiedztwa.Jak przychodzi weekend- a ja nie mam do Kogo gęby otworzyć.Poza tym -to jest mi dobrze- ale ja jestem starszą panią- Wy młode dziewczyny- nie powinnyście być same.
Offline
Chociażby nie wiem jak długo mi ktoś wmamwiał, że to fajnie byc samotną, bo tyle czasu na wszystko, bo można się nie malować w sobotę, bo można rozwijać swoje pasje i mieć więcej czasu dla przyjaciół, to i tak Wam powiem jedno: NIENAWIDZE SAMOTNOŚCI! Wierzę, że ktoś może być szczęśliwy będąc samemu, ale ja nie jestem! To już tak długo trwa i coraz mocniej czuję, że wszystko co robię nie ma najmniejszego sensu, bo nie ma nikogo, dla kogo byłabym najważniejsza na świecie!
Offline
Danusia napisał:
Może wyda Wam się śmieszne to co powiem- ale jestem zła z powodu samotności jak mi się coś zepsuje i nie umiem naprawić.Jak trzeba coś przesunąć- a ja nie mam siły by to zrobić a nie chcę o wszystko prosić Kogoś z sąsiedztwa.Jak przychodzi weekend- a ja nie mam do Kogo gęby otworzyć.Poza tym -to jest mi dobrze- ale ja jestem starszą panią- Wy młode dziewczyny- nie powinnyście być same.
Wiesz co, Danusiu, zawsze mi się wydawało, że to działa odwrotnie, że młode kobiety potrzebują pewnego okresu bycia "singielką", bo pozwala im to inwestować w siebie, w swój rozwój i procentuje na przyszłość. Że taka samotność, o ile nie trwa wiecznie
daje mnóstwo możliwości.
Założyłam ten wątek, ponieważ myślę, że jest wiele kobiet, które świadomie chcą przez pewien czas być same - to dla nich duża doza niezależności, a nawet pewnego rodzaju źródło tej siły, które inne czerpią ze związków. Rozwiniecie ten wątek? ![]()
Offline
Ja popieram dorotke! też nie przepadam za samotnością, a zwłaszcza wtedy kiedy spotykam się z przyjaciółkami, które są w towarzystwie swoich facetów. Niby się dobrze bawię, a w głębi duszy mam ochotę wrócić do domu i płakać
zamiast się cieszyć ich szczęściem, użalam się nad sobą. Ale kiedy słyszę jakie one mają problemy ze swoimi połówkami to cieszę się, że nikogo nie mam ![]()
Offline
Moja samotność to nie jest mój wybór i czasem jest bardzo ciężko. Są chwile, w których proszę Boga zeby to wszystko sie juz skonczylo, to moje nieudane zycie. Ale mimo wszytsko mam nadzieję, że gdzies tam czeka na mnie On i musze tylko jeszcze troche poczekac, zeby go znalezc. A moze to nie nadzieja, tylko naiwność. Nie wiem, cokolwiek by to nie było tylko dzieki temu mam ochotę wstac rano z łózka.
Offline
Ja też tak mam, rozstalam się po ponad 3 latach związku z chłopakiem, czuje sie strasznie samotnie. Próbujemy być na nowo razem, ale nie wychodzi, a ja do samotności i nie powodzeń sie już przyzwyczaiłam. Czasem mam wrażenie, że juz tak musi być i nigdy sie to nie zmieni i nie będę miała kogoś kto będzie mnie kochał, szanował, po prostu był ze mna ![]()
Offline
Jestem prawie caly czas sama. Nauczylam sie z tym zyc, nie wiem czy to dobrze, czy zle. Czasem jest mi ciezko, fakt i musze sie wyplakac. Ale na ogol juz sie przyzwyczailam. I szczerze, to chyba nie chce rewolucji w moim zyciu. Coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze jednak jestem stworzona do samotnego zycia. Czyz nie moze tak byc?
No bo ja zawsze oddycham z ulga po tym, jak oswiadczam facetowi- to nasze ostatnie spotkanie, bo nic z tego nie bedzie.
Offline
Inesita, tak jakoś smutno mi się zrobiło, jak napisałaś, że może niektórym przeznaczona jest samotność. Bo coś mi się zdaje, że ja jestem wśród tych "niektórych".
Offline
Dorotka, ale ze tak jest ze mna, to nie znaczy ze tak bedzie z Toba. Kazdy na szczescie ma swoja wlasna historie
Usmiechnij sie, wygladnij za okno. Jest piekny, cieply maj. Niech won wszystkiego, co wokol kwitnie, uwolni wszystkie nasze pozytywne mysli ![]()
Offline
Wyglądnęłam i sie taka burza zerwała, że mało mi biurka przez okno nie porwało! Jak bedzie tęcza, to dam znać!
Offline
Kolejny dzień samotności, budze sie i nie mam chęci na nic. Dzień wolny, dopiero jutro do pracy i co mi z tego brak chęci do czegokolwiek ; ( Wstałam rano kręce sie po domu i tak spędzam swój czas leżę, myśle, leże, myśle i tak w kółko Może to jest jakiś stan przeddepresyjny? : ( Wczoraj cały dzień przepłakałam tak strasznie czuję się samotna, brak kogoś bliskiego, brak przyjaciół, nic mi nie wychodzi Wiem użalam się nad sobą, powinnam coś z tym zrobić, ale to silniejsze ode mnie Jedyna moja rozrywką jest praca, w niej staram sie zapominać o problemach na chwilę. Jak sobie z tym poradzić ? ; (
Offline
Oj Takaja, nawet nie wiesz jak dobrze wiem, co czujesz. Ja w takich chwilach (a zdarzaja mi sie one coraz czesciej) ide do kosciola. Nie wiem, jakie ty masz relacje z Bogiem, ale modlitwa naprawde pomaga. A jak uwazasz, że juz nic nie jest w stanie Ci pomoc, to chociaz idz na spacer.
Tylko nie siedz w domu i juz nie rycz!
Offline
yvette napisał:
Danusia napisał:
Może wyda Wam się śmieszne to co powiem- ale jestem zła z powodu samotności jak mi się coś zepsuje i nie umiem naprawić.Jak trzeba coś przesunąć- a ja nie mam siły by to zrobić a nie chcę o wszystko prosić Kogoś z sąsiedztwa.Jak przychodzi weekend- a ja nie mam do Kogo gęby otworzyć.Poza tym -to jest mi dobrze- ale ja jestem starszą panią- Wy młode dziewczyny- nie powinnyście być same.
Wiesz co, Danusiu, zawsze mi się wydawało, że to działa odwrotnie, że młode kobiety potrzebują pewnego okresu bycia "singielką", bo pozwala im to inwestować w siebie, w swój rozwój i procentuje na przyszłość. Że taka samotność, o ile nie trwa wiecznie
daje mnóstwo możliwości.
Założyłam ten wątek, ponieważ myślę, że jest wiele kobiet, które świadomie chcą przez pewien czas być same - to dla nich duża doza niezależności, a nawet pewnego rodzaju źródło tej siły, które inne czerpią ze związków. Rozwiniecie ten wątek?
Ja wiem- moje zdanie nie jest reprezentatywne w omawianym tu temacie- chociażby ze względu na wiek i fakt,że moje bycie singielką nie jest z wyboru- a raczej ze zrządzenia losu. Dlatego podkreślam,że Wy młode dziewczeta nie powinnyście byc same- bo szybko minie okres zachłyśnięcia się byciem tylko i wyłącznie dla siebie- i wokół zrobi się przeraźliwie pusto-zwłaszcza- gdy przekracza się drzwi własnego mieszkania.Ja mam ten komfort,że choć jestem sama- to mogę zawsze zadzwonić do moich dzieci- a teraz czekam na wnuki.To o czym piszesz- ta chwilowa niezależność,spełnianie się - jest fajne- ale tylko przez jakiś czas.Tylko Nikt nie przewidzi- czy po przekroczeniu pewnego- niezbędnego dla singielki czasu - jest szansa by zmienić tę sytuację.Czy będzie z Kim dzielić dalsze życie.Do tego oczekiwania wobec drugiej osoby zmieniają się wraz z upływem lat.Dochodzi rozsądek,który czasem uniemożliwia "sparowanie".No i najważniejsze......godni uwagi kandydaci- są już zaobrączkowani.
Offline