Dziewczyny, jak radzicie sobie z marudnymi "osobnikami" w Waszym towarzystwie?
Ignorujecie? Próbujecie im udowodnić, że przesadzają?
Jestem ciekawa Waszych metod; nie ukrywajmy- marudy demotywują i często psują atmosferę..
Jesli ciagle marudzi , to pytam , czy naprawde nie ma wiekszych problemow od uzalania sie nas soba ![]()
Swoja droga nie wiem czego konkretnie ma dotyczyc to marudzenie,czy tak ogolnie ?:D
Nie mam takich ludzi w swoim towarzystwie na szczescie ![]()
Takie ogólne marudzenie- cokolwiek by się stało to zawsze znajdą jakieś negatywy.. Taki "nihilizm egzystencjalny".
A powiedzieć wprost "Nie marudź!"- uwierz, nie zawsze działa, obrona brzmi: "Ja nie marudzę, trak sobie tylko gadam.". Powaga
Przynajmniej ja mam takie doświadczenia..
No niektorzy we wszystkim znajda problem niestety.Nie lubie pesymistow,denerwuja mnie ![]()
stosuję docinki "żartobliwe" lub ignoruję totalnie....
Akurat w towarzystwie moich znajomych nie ma takich osób, które by ciągle marudziły. Jeśli już się taka zdarzy, to albo ją ignoruję, albo jak rzeczywiście zacznie mi działać na nerwy to puszczę jakiś komentarz niby do wszystkich, np. że teraz idziemy się bawić i nie zamierzamy marudzić, a ten kto ma zamiar marudzić, to niech lepiej idzie już do domu
Nie ma co zawracać sobie głowy marudami, jak ktoś ma cały czas pesymistyczne nastawienie do życia i wszystko mu się nie podoba, to ciężko w sumie do takiej osoby przemówić.
Takie ogólne marudzenie- cokolwiek by się stało to zawsze znajdą jakieś negatywy.. Taki "nihilizm egzystencjalny".
A powiedzieć wprost "Nie marudź!"- uwierz, nie zawsze działa, obrona brzmi: "Ja nie marudzę, trak sobie tylko gadam.". PowagaPrzynajmniej ja mam takie doświadczenia..
No jakbym słyszała o jeden mojej kolezance, zawsze coś jej nie pasuje, wszystko jest do bani, łeee, tragedia.