Witam, jestem Kinga, spotykam sie z Danielem, właściwie to niewiem czy dalej się spotykam, czy można to tak nazwać.
Znam go już od dłuzszego czasu, nie raz mu się zwierzalam z poprzednich związków. On mi ze swojego też, trwał on 4 lata, z Karoliną, super laska.. naprawde. Mieszka w Rudzie Śląskiej, my w Mysłowicach, mieli do siebie kawałek. Pamiętam jedna rozmowe, kiedy chwalił się, jak " wulgaryzm " jedną laske w klubie, po czym kiedy sie spotykaliśmy, mówił że nigdy nie zdradził dziewczyny, a to dziwne . Od dawna mi się podobał, ja zostałam sama, on jakiś czas później tez. Początkowo, spotkania koleżenskie, rozmowy, smsy. Ale wiedziałam że coś się kręci, ja tez mu się podobałam. Ale jak wiadomo, po czasie nadeszły problemy. Zaczęło się od wiadomości od wspólnego kumpla, widywał nas razem, poinormował mnie że Daniel dalej z nią jest, słyszał przez telefon ( jak rozmawiali ). Wytłumaczył mi się, twierdził że chodziło o wakacje, wspólne, za które zapłacił, nie wiedział co z tym zrobić, z rezerwacją. Juz wtedy zrozumialam ze znowu wpakowałam sie w wulgaryzm. Potem.. znalazłam ich wspólne konto na naszej-klasie.. Znowu tłumaczenia. " Ona se załozyła, to niech se ma. " Dobra, przymrużyłam oko, ale nie zostawiłam tego . Obserwowałam.
W koncu, poznał moich rodziców, mimo że nie byliśmy razem i do teraz nie jesteśmy-twierdził że ludzie będą gadać, jeśli tak szybko będzie mieć nową... -.- . Mój tata byl w nim zakochany, matka zresztą też. Znowu tato tak łatwo nie ma z zaakcepotwaniem mojego lubego, ale.. nie tym razem. Jak to mówią, łatwo przyszło łatwo poszlo, chociaż niewiem czy tak łatwo i do teraz nie poszło.. Eh. 2 tygodnie temu byłam z Danielem i jego kumplem w sklepie, juz mieliśmy wsiadać do auta, ale Daniel poszedł zadzwonić, po czym wrócił zdenerwowany, przeklinał, palił jak smok. Wyraźnie był wkurzony. I jeszcze kilka razy wykonał telefon, do tej samej osoby, w tym jeden przy mnie, poniewaz byliśmy już w drodze do mojego domu, jak przez mgłe słyszałam słowa, sama byłam wkurzona, wiedzialam z kim rozmawia- Tak, Karolina.. bynajmniej tak przypuszczałam. No bo do kogo by tak mówił ? : " Gdzie jesteś !? Pytam sie wulgaryzm gdzie jesteś !? W Mysłowicach na 18nastce taa ? . Zaraz tam będę rozumiesz, znajdzie Cie ! " Po czym : wulgaryzm Dawno juz mialem to skończyć. Kumpel zaczął go pocieszać, mówił że tez mial taka dziewczyne, opowiadał jak go zdradziła. Byłam zła. Nie, byłam zawiedziona. Tego samego wieczora pisałam z nim na GG, o tym co się stało. Znowu tłumaczenia. " Coś ty, nie rozmawiałem z nią. Tylko z koleżanką, zdenerwowała mnie, źle na mnie powiedziała rozumiesz ? ", " dlaczego mi nie wierzysz ? ", " Przeciez Karolina tu nikogo nie zna, niebyla by w Mysłowicach na imprezie.. " Sama juz niewiedziałam co myśleć, wariowałam. Udawałam, że wierze. Przeprowadziliśmy rozmowę, nie raz sie pytalam czy dalej z nią jest, za każdym razem w spokoju tłumaczył że nie. Ok, pocieszało mnie to. Po rozmowie czułam się lepiej, mówił jak wulgaryzm jest miedzy nami, zapowaniał że nie jest frajerem, nie zrobiłby czegoś takiego. Super, tylko szkoda że nie raz to już słyszałam. Juz od kilku tygodni, spotykamy się tylko sporadycznie, przychodzi pod moją szkołą, chodzę z nim do lekarza , dotrzymuje towarzystwa. Ale nie ma w tym uczucia, bo ludzie patrzą.. Ale jest między nami ten kontakt.. Przynajmniej mi się tak wydaje. W poniedziałek , po wekendzie majówkowym, wyjątkowo, musialam się tłumaczyć, z tego gdzie bylam w majówke, z kim, ile wypiłam. W sumie fajnie. Troszczy się. Ale on tez nie pozostał bez tłumaczeń, miał przyjechać, nie odbierał, cały wekend. Podobno był na komuni, wporządku no, zdaża się. Dzisiaj przyszedł pod moją szkołę, ale z kolegami, z mojej szkoły . Widziałam się z nim na chwile, doslownie 15 min. Praktycznie nie rozmawialiśmy, krótka wymiana zdań, ewentualnie. Już wracamy, wszyscy, bo Ci koledzy, to moi bliscy znajomi, więc wracaliśmy razem, mieszkamy obok siebie
. Ja pozostałam w tyle z Danielem, wtedy rozmawialiśmy, bez większego entuzjazmu, wydawał się smutny, przygnębiony, nie taki spontaniczny jak zwykle. Godzine temu, z ciekawości weszłam na to ich wspólne konto, oo, nowe zdjęcia, najpierw jej, jak zwykle odwalona.. I jeszcze jedno zdjęcie, ich- wspólne, ona go przytula, a on, jakby nigdy nic uśmiecha się do aparatu. Ale niewiem czemu, nie widzialam w jego oczach tego, co w jej.. Zaczęłam głowkować, zdjecie robione w wekend, hm. Majowka. Juz wiem czemu nie odbierał telefonu cały wekend, wielce był na komuni. Patrze na jego nowe zdjęcie. Stoi na chodniku, nie znam tego miejsca, sprawdziłam ulice która tam była, na moje szczęście zauwazyłam też numerek, ta oto ulica znajdowała się nigdzie indziej, jak w Rudzie Śląskiej.
Czy powinnam wierzyć w zbiegi okoliczności ? Czy powinnam dalej w to brnąć, udawać że wierze. A nawet udawać że nie widze.. Pytam siebie, kogo zdradzał.. mnie, czy ją ?
Nie używaj wulgaryzmów! Na tym forum jest to zabronione. Podstawowe zasady kultury obowiązują. Moderatorka Fumiko