Od początku. Rok temu zaczęłam być z chłopakiem. ja 18 lat, on 21. Przez pierwsze kilka miesięcy było świetnie. Byłam pewna, że ja go kocham i on mnie. Chociaz moze bałam sie ze jednak mu na mnie nie zalezy, oczywscie bezpodstawnie, bo zawsze mi to udawadniał. Jednak po kilku miesiąch ( on studiuje w innym miescie ja sie jeszcze ucze), nagle! cos sie spieprzylo, po prostu z dnia na dzien mial mnie gdzies. Strasznie to przezywalam. w koncu mozna powiedziec ze zaczelam sie z tym oswajac, chociaz normlanie nie funkcjonowalam. Pózniej byla impreza na ktorej po prostu do siebie wrocilismy. Na pczatku nie chcialam mu zaufac, nie moglam. Ale udało sie, znow piekne kilka miesięcy... a nagle od przed wczoraj jest inny, widzielismy sie wczoraj i zachowywal sie inaczej niz zwykle, byl oschly itd. ja oczywscie wpadlam w panike, zaczelam plakac, on po pytaniu czy mnie kocha itd powiedzial dosc zirytowany ze w ogole pytam tak, kocham Cie, pozniej jeszcze wyrazilam swoje obawy, ze boje sie ze bedzie jak wtedy, ze mnie zostawi, a on cos tylko powiedzial ze wymyslam sobie i ze nic takiego nie bedzie mialo miejsca. wieczorem dowiedzialam sie ze jego jedyna babcia lezy w szpitalu w spiaczce. Pomyslalam ze to dlatego tak sie zachowywal. Ale dzisiaj jak zadzownilam bo sie nie odzywal to to sprawial wrazenie ze nie chce ze mna gadac, powiedzial ze teraz nie moze i napisze potem. jejku tak sie boje ze znow Go strace. Co robic???
Maligno im bardziej się boisz ty bardziej dajesz mu sygnał jak bardzo ci na nim zalezy..i niestety ..tutaj jak zawsze pokrywa sie schematyczne zachowanie facetów ...
to o ni są wojownikami, to oni mają walczyć...
A ty dajesz mu siebie na tacy i jeszcze prosisz ..by z Tobą był...
wiem ze to bedzie dla ciebie bardzo trudne ale postaraj się po prostu : nie dzwonić, nie pisac..zajmij się swoim życie...
efekty szybko zauwazysz...pod warunkiem oczywiście iż jemu na Tobie zależy...
a jeżeli nie zależy to chyba lepiej byś się o tym dowiedziała wcześniej niż pózniej...
na siłę nic nie ma szans przetrwania...
Pozwodzenia
...wieczorem dowiedzialam sie ze jego jedyna babcia lezy w szpitalu w spiaczce. Pomyslalam ze to dlatego tak sie zachowywal. Ale dzisiaj jak zadzownilam bo sie nie odzywal to to sprawial wrazenie ze nie chce ze mna gadac, powiedzial ze teraz nie moze i napisze potem. jejku tak sie boje ze znow Go strace. Co robic???
A przyszło Ci do głowy, że on w związku z babcią potrzebuje teraz SPOKOJU a nie nagabywań? Może cierpi i się boi - uwierz, naprawdę w takiej sytuacji można nie mieć głowy do zajmowania się dziewczyną! Wyraź mu swoje współczucie ale nie naciskaj akurat teraz na kontakt.
tak myslalam, nawet napislam mu ze moze zawsze na mnie liczyc itp, ale on nic. rozmawialam z jego bratem i powiedzial ze on sie normlanie zachowuje, tzn mimo choroby babci. ze nie pokazuje jakos tego ze to przezywa. napisac mu wieczorem ze nie potrafie tak z nim byc? co nim wstrzasnie? wiem ze on ma takie wahania, tzn raz mial... czy podziala na niego jak delikatnie dam mu do zrozumienia ze moze mnie stracic? czy to glupie?
5 2011-03-13 20:55:57 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-03-13 20:58:00)
...napisac mu wieczorem ze nie potrafie tak z nim byc? co nim wstrzasnie? wiem ze on ma takie wahania, tzn raz mial... czy podziala na niego jak delikatnie dam mu do zrozumienia ze moze mnie stracic? czy to glupie?
TO NIE JEST DOBRY MOMENT. To, że on NIE POKAZUJE, że przeżywa, nie znaczy, że nie cierpi wewnętrznie! Może potrzebuje się wyciszyć i zanurzyć we własnych myślach. Nie każdy musi przeżywać tak samo, a już na pewno nie każdy robi to widowiskowo. Czy nie możesz mu dać spokoju nawet przez 1 wieczór? Nie staraj się być teraz ważniejsza od chorej babci, bo naprawdę nim wstrząśniesz - stwierdzi np. że nie ma do Ciebie i twojego egocentryzmu cierpliwości. A chyba nie o to Ci chodzi? Przecież powiedział CI wyraźnie, że napisze później
MALIGNO- my kobiety jak kochamy potrafimy każde zachowanie faceta wytłumaczyć..usprawiedliwić...
jednak ...być moze tak wpłynęła na niego chora babcia...to przecież ludzka tragedia.
Daj mu trochę czasu, spokoju...dajcie sobie czas...
Powodzenia Ci życzę
dziewczyny, jego brat, kuzynka mowia ze nie widzieli zeby on tak przezywal tę babcie. Powiedziali ze zachowywal się normlanie. Sama nie wiem. Przedwczoraj po tej naszej nieudanej rozmowie przez tel obiecal ze sie odezwie wieczorem. No i napisal. Pisalismy troche, oczywscie jego ton i ogólne zainteresowanie itd nie zmieniło się. Jasne, mowi ze wszytsko ok, nie ma zadnego problemu. Ale w pewnym momencie napisal coś w stylu " juz bede sie normlanie zachowywal, raczej. " po prostu rece mi juz opadły. Pisał ze Skarbie nic sie nie dzieje, przestań itd, ale tak jakby sam sobie zaprzeczał tonem i jakąś niechęcią rozmowy ze mną. Postanowiłam ze ja sie juz nie bede narazie odzywać. Trudno. Wczoraj wieczorem dzwonil, nie odebrałam bo nie slyszalam. Napisalam sms "no slucham?" napisal: "jestes zla?:(" ja: "nie" on:" a co?" ja: " nic, zmeczona jestem" i potem pytal czemu ale juz nie odpisalam. Jejku co mam robic, odezwac sie do niego, czy dalej go zlewać o ile jeszcze bedzie sie odzywal. Mam wrazenie ze to są zupełnie dwie rózne osoby, boję się ze moze po prostu boi sie w prost powiedziec ze chce sie rozstać. Ale i tak jest to dziwne moim zdaniem... najgorsze ze nie mozemy sie narazie spotkać, dopiero w piatek. co robić dziewczyny???? Zalezy mi strasznie... Przeciez nie mozna z dnia na dzien sie odkochać, albo przestać zależeć ![]()
mysle ze mozesz troche zaczac sie zachowywac tak jak on jak teraz juz zreszta troszke robisz zobaczysz czy wtedy bedzie mu zalezalo i bedzie zabiegal o ciebie czy sie nie zmieni wiem ze trudno tak milczec gdy sie kocha ale czasem trzeba takze glowa do gory kochana
po prostu boję się jak nigdy niczego
bo przecież miala miejsce taka sytuacja już, ze mu sie "odwidzialo" nagle. Na szczescie skonczyla sie dobrze, przynajmniej na jakis czas, bo rozstaniu na miesiąc zatęskniliśmy za sobą i wrócilismy do siebie. a on nagle teraz znów coś odawala ![]()
Wiesz ja mialam taka sytuacje tak mi zalezalo na tym chlopaku ze swiata po za nim nie widzialam robilam dla niego co zechcial a on tylko mnie wykorzystal i zostawil tez odzywal sie kiedy mial ochote to zostawial mnie to wracal a ja cierpialam i kochalam ale w koncu okazalo sie ze ma inna wiec moze nie warto tak cierpiec bo ktos to tylko wykorzysta
to nie jest tak ze ja robilam dla niego wszystko a on dla mnie nic, ze mnie wykorzystywal. Kiedy bylo wszytsko dobrze, tzn przez caly czas bycia razem, bylo swietnie, równe zaangazowanie, nawet jednak z przewagą męskiego zabiegania o mnie itd. zastnawiam sie czy odezwac się do niego pierawsza, czy czekać czekać... albo zateskni albo calkiem to zgaśnie. ![]()
Poczekaj jeszcze troszke jesli sie nie odezwie to zadzwon lub napisz moze potrzebuje troche czasu dla siebie nie wiem juz sama z czasem sie ulozy bede za was trzymac kciuki
Doris ma rację, daj mu od siebie odpocząć. Pozwól by zatęsknił, by odzywał się pierwszy, by starał się o Ciebie. Jeśli mu zależy-będzie się starał bo nie będzie chciał Cię stracić. Ale jeśli będziesz wisieć mu na szyi i narzucać się to szybko ucieknie od Ciebie. Jesteście nadal dwiema oddzielnymi osobami, pozwól mu oddychać i sama bez niego oddychaj również. Nie skupiaj się przede wszystkim na nim, nie zapominaj o sobie.
Inna sprawa, że Ty żyjesz przy nim w ciągłej niepewności, nie ufasz mu, bo już raz Cię zawiódł. Może warto zastanowić się nad sensem takiego związku. Jesteś bardzo młoda - warto mądrze wybrać partnera.
trudno to opisac, ale mimo ze nie do konca jestem w stanie mu zaufac, przewidziec przyszlosc, co zrobi itd, to Go bardzo kocham. Boje sie jednak ze jezeli nie bedzie sie odzywal przez nastepne kilka dni, bede zmuszona powiedziec mu ze ja tak dluzej nie chce. przydałaby sie w zyciu opcja save, zapisujesz zycie i probujesz roznych rzeczy z mozliwscia powrotu do dawnego stanu rzeczy bez konsekwencji czynow. Ciekawe jakby zareagowal na takie zerwaniee z mojej strony, szczegolnie ze mysle ze nie spodziewa sie tego i jest mnie pewny, na pewno nie spodziewa sie takiej reakcji z mojej strony.
jestem glupia. zobaczylam ze wczoraj dzwonil 2 razy po poludniu, ale dopiero teraz zauwazylam ;/ za pozno, bo juz poklocilam sie z nim maksymalnie, praktycznie zerwalam, tzn powiedzialam ze mam dosc. a on zamiast potwierdzic ze nie chce juz tego zwiazku, zaczal wrzucac mi ze nie moze mi obiecac ze zawsze bedzie mial dobry humor i nastroj. a ja cos o tym ze nie wiem czy mu zalezy na mnie. wkurzyl sie i wylaczyl skypa... jezeli on ma naprawde jakis problem? a ja tylko zatruwam mu jeszcze zapewnieniami o milosc?
dziewczyny powiedzcie cos, ja oszaleje zaraz. choolera. pamietam jak tamtym razem rozstawalismy sie, tzn jak w nim cos sie zmienilo, to najpierw po prostu poklocilismy sie ze nie moze do mnie przyjsc, tzn ja sie obrazilam, jak zobaczylam ze nie odpisuje to zaczelam wypisywac jak bardzo go kocham i jak mi zalezy itp. co bylo chyba glupie, pozniej nie odpisywal w ogole, a nastepnie napisal "przepraszam" no i potem widzielismy sie jeszcze z 2 razy, ale pozniej koniec. a teraz znow na poczatku jak dowiedzialam sie ze ma problem to przestal sie odzywac na jednen dzien, pozniej pisalismy i niby mowil ze jest ok, jednak tonem rozmowy zaprzeczal temu, wczoraj jednak wysylal normalne sms, a ja dzisiaj go tylko "Zdusiałam" chyba.
moze jednak nie chodzi tu o nas tylko o jakis jego problem ktorym nie chce za zadne skarby sie dzielic.