Bylem z dziewczyna 9 lat,Mam 25lat ona o rok mlodsza.Co prawda nasz zwiazek nalezal do burzliwych,rozstawalismy sie chyba z 5 razy,mimo wsyztsko zawsze ja kochalem i nadal kocham.Ostatnio zaczalem powaznie myslec o zyciu,zaczalem miec plany na nasza wspolna przyszlosc,...jednak zaczela sie moje problemy w domu.Nieciekawa sytuacja (rodzice zyja jak pies z kotem) troche to na mnie wplynelo...Niestety wplynelo tez na moj zwiazek co doprowadizlo do rozstania gdyz zaczalem byc zimny,oschly,przygnebiony sytuacja w domu.Rozstalismy sie,,,to bym czerwiec.W lipcu wrocilismy do siebie.Postaralem sie dac wiecej czulosci, spelnic jej potrzeby,Zauwazylo tak sama stwierdzila ze sie zmienilem.Jednak znowu sytuacja domowa zaczela wplywac na mnie.Po prostu zaczalem niewierzyc w ludzi w zwiazki itd...Ktoregos wieczoru doszlo do klotni i rozstalismy sie mimo iz moja partnerka mowila ze tez tego nie chce,ale wiadomo w nerwach rozne rzeczy sie robi....ja nastepnego dnia juz zalowalem.Ona jednak jest bardzo zasadnicza stwierdzila ze podjela juz decyzje i to koniec.To był poczatek sierpnia. przez pierwsze 2 tygodnie prosilem ja,wyslalem kwiaty spotkalismy sie nie pomoglo.Wczoraj 10 wrzesnia spotkalismy sie i jednak dalej to samo,Ona twierdzi ze boi sie,nie chce sie klocic cale zycie, ze wie ze moze tego zlaowac,ale nie chce juz tego ciagnac i ze chce zebym znalazl sobie inną.Ja ją mocno Kocham,i naprawde zrozumialem swoj blad, wiem ze ona jest osoba z ktora chce spedzic cale zycie,chce sie z nia ustatkowac,itd. Nie wiem co mam robic,nie wyobrazam sobie zycia bez niej,,,mysle ze zrobilem juz wszystko co moglem, teraz mysle ze powienienem juz zniknac z jej zycia,,,i tylko mam nadzieje ze czas sprawi ze zateskni,ze uwierzy...? Czy mam racje?Nie chce żyć bez niej...(PS. ona o moich problemach domowych wie,,,i stwierdzila ze ja zasluguje na lepsza dziewczyne...ja chce tylko ją bo tylko ją kocham....) prosze o rade bo kazdy dzien jest dla mnie piekłem...
i jeszcze jedno, ona jest porzadna dziewczyna,tzn zadna zdrada nie wchodzi w gre,tak samo ja,zawsze bylismy uczciwi w stosunku do siebie,jej rodzice bardzo mnie lubia wogole cala rodzina juz mnie zaakceptowala,tylko cholera jasna klocilismy sie o byle co,teraz gdy ja stracilem tymbardziej ja docenilem,tymbardziej zrozumialem jak bardzo jest wazna,,zrozumialem swoje glupie zachowania bledy, tylko problem w tym ze nie uwierzyla mi w to,(znowu napisalem do niej teraz sms ze prosze ja o ta ostatnia najwazniejsza szanse,ze naprawde zmienilem sie...) - i cisza....widze ze nikt nie jest w stanie mi pomoc.
Szczerze mowiac moim zdaniem ciezko bedzi Ci ja odzyskac... Ale nie poddawaj sie ! Niech wie ze Ci na niej zalezy, moze zmieknie.Mysle, ze jesli naprawde Cie kocha to po jakims czasie wroci do Ciebie. Moze chce zrobic taka 'dluzsza przerwe' zebys ochlonal i zastanowil sie nad swoim zachowaniem...Porozmawiam moze z jakas jej przyjaciolka, moze ona Ci powie co Twoja ukochana ma zamiar dalej zrobic.Mysle, ze bedzie ciezko, ale jesli caly czas bedziesz sie staral i jesli Cie kocha to wroci
My juz takie jestesmy
Powodzenia zycze ![]()
ale co mam robic?jak mamsie starac?dalej mam pisac sms na ktore nie reaguje? czy wlasnie zniknac z jej zycia,niech poczuje ze mnie stracila,niech czas wszystko wyjasni??
moim zdaniem sam musisz sobie odpowiedzieć najpierw na pytanie czy jesteś pewien że każda zmiana sytuacji w twoim domu nie wpłynie znów negatywnie na wasz ewentualny powrót do siebie.Może powinieneś odizolować się od rodzinnych problemów (w sumie już masz odpowiedni wiek) i wtedy dopiero próbować odzyskać swoją kochaną,wydaje mi się że do puki mieszkasz z rodzicami ona będzie się bała że znów coś spowoduje że się od niej odsuniesz a kobiety nie lubią nie pewności w związku.
Myślałeś o tym żeby się wynieść z domu gdzie wciąż są problemy???
Zgadzam sie z brysią
Twoje smsy,obietnice i prośby raczej jej juz nie przekonają bo już nie raz je powtarzałeś i nie raz łamałeś.Ona po prostu boi się,że sytuacja się powtórzy gdyz Ty nie umiesz uporać się z przyczyną Waszych problemów.Słowa są w tym przypadku tylko słowami,a ona może zmienić zdanie tylko pod wpływem Twoich czynów-to znaczy musisz pomyśleć co zrobić aby sytuacja w domu przestała mieć na Ciebie aż taki wpływ.
Poza tym pamietaj,że związek to również umiejętność wspólnego pokonywania przeszkód,nie można za każdym razem kiedy jest jakiś kłopot odchodzić od partnerki/partnera bo to świadczy tylko o braku porozumienia,umiejętności wspierania się.Ty nie rozwiązujesz problemu,ona nie potrafi Ci pomóc-stąd bezsilność i rozstanie.
Jesli chodzi o mnie to suzka mroboty caly czas,nie stac mnie poki co na wlasne mieszkanie.A jesli chodzi o moje problemy ,to ja naprawde zrozumialem juz,i wiem ze teraz gdyby tylk odo mnie wrocila,skupilbym sie na niej na naszej przyszlosci,tylko problem w tym jak ja przekonac? i naprawd eteraz nie wiem czy mam sie odzywac czy wogole sie nie odzywac?co lepsze?
ty uważasz, że już zrozumiałeś, ale ona w to do końca nie wierzy, ponieważ problem nie pojawił się raz- kilka razy już się zawiodła
napewno boi się , że ta sytuacja powtórzy się jeszcze nie raz
na jej miejscu też miałabym takie wątpliwości, ale jeśli się naprawdę kocha, to razem rozwiązuje się problemy
życzę ci wszystkiego dobrego i żeby odezwała się do ciebie
i oczywiście, żebyś był stanowczy w swoich postanowieniach, bo jeśli po raz kolejny powtórzy się to samo, ona może teo nie wytrzymać
w takim razie postaram sie nie odzywac,zeby zobaczyla z emnie stracila moze da jej to do myslenia,ale boje sie tylko zeby ona nie przyzwyczaila sie do tej sytuacji ze mnie nie ma...
jeśli się przyzwyczai to znaczy, że nie było to dość silne uczucie, żeby przetrwało
ok podejme jeszce walke,musze znalezc prace,i co tydzien bede puszczal jej sygnala,lub pisal ze tesknie,moze to cos pomoze...(wiem ze musze jej czyms zaimponowac,pokazac ze warto ze mną byc i ze bedzie dobrze)
jeśli jej zależy mocno, to się odezwie
ona potrzebuje czasu
... jestem tego samego zdania co niki...jeśli jej zależy to się na pewno odezwie...
i znow nie wiem co robic co lepsze,,,a moze jednak powienienem dalej pisac codziennie itd,,,?nie wiem czy dac spokoj niech zateskni?a jak sie okaze ze teskni ale ze ja sie nie odzywam to nie chce przeszkadzac,i pogodzi sie z tym?a jak sie okaze ze odzywajac sie wkorze ja,i ze nie powinienem sie odzywac to zadziala,,,i oto caly problem z kobietami,niewiadomo nic. kurde zamiast byc ze mną wie z eja kocham to ona ...robi jak robi...
Wydaje mi się, że zamęczysz ją codziennymi smsami, sygnałami itp...
Też taki jestem, zamęczyłem już tak 2 dziewczyny, z czego jedna się do mnie od 5 lat nie odzywa O.o
Teraz staram się ograniczać, ale ciężko jest
Ale nie chce stracić kolejnej ważnej dla mnie osoby, i to mnie powstrzymuje.
Mozna zaglaskac kota na smierc.Ale to zwierze bardzo lubi jak sie go glaska.Sam przyjdzie jak bedzie tego potrzebowal.To samo sie tyczy kobiet ![]()
Mozna zaglaskac kota na smierc.Ale to zwierze bardzo lubi jak sie go glaska.Sam przyjdzie jak bedzie tego potrzebowal.To samo sie tyczy kobiet
![]()
postaram sie wysylac jej jednego sms na tydzien...ciekawe czy sobie mysli o mnie i o tym wszystkim...
Wlasnie wyslalem jej smsa ze wciaz czekam na jej znak, i odpuscila mi sygnal,czy to cos moze oznaczac?czy po prostu tylko z litosci to zrobila?
pozwól jej pomyśleć, odezwie się jeśli tylko będzie chciała, wiem że to trudne takie czekanie ,taka niepewność, ale powiem Ci , że w tej sytuacji nie masz innego wyjścia
No właśnie... ja nie umiem czekać... tęsknię za rozmowami, za smsami, za tym wszystkim. Kiedyś to całe dni mogliśmy rozmawiać na gg, czy smsami, a teraz mi tego brakuje... chciałbym żeby było jak kiedyś... Teraz to jak się odezwę co robi, jak się czuje etc, to słyszę po 2-3 dniach że ją męczę... Nie chcę jej męczyć, ale chciałbym żeby coś mi napisała, cokolwiek... bo tęsknię...
Ech, chyba mam gorszy wieczór. Jestem fajnie przeziębiony, nie mogłem sobie dzisiaj zapalić, a jeszcze mi się tęsknota włączyła i piwka nie mogę wypić... Wymarzone zakończenie dnia.
Idę chyba spać. Im szybciej się ten dzień skończy tym lepiej ![]()
22 2008-09-17 02:31:21 Ostatnio edytowany przez kodaro (2008-09-17 02:33:29)
Cóż też tak mam, że zostawiła mnie kobieta po wieloletnim związku, także sytuacja rodzina na mnie wpłynęła, ale może tu trochę o inne sprawy chodzi niż u Ciebie, chociaż nie tylko jestem uparty itp.
Zmęczyło to ją tak samo jak u Ciebie nasze zachowanie, wiem że Ty to zrozumiałeś ja też, ale czy jesteśmy w stanie poczynić takie zmiany na serio, nie tylko przekonywać je pustymi obietnicami, też mówiłem jak Ty, że zrobię wszystko, starałem się i staram nadal, chociaż czasem brakuje mi siły, też walczę, ale dziewczyny maja rację nic na siłę, miej do tego dystans przestań zachowywać się, jak uzależniony facet, bo to ją na pewno tylko do Ciebie zniechęci i zapomni o Tobie. DYSTANS stary, a może wtedy dojdziesz do jakiś konkretnych wniosków, które Ci pomogą. Moja druga polówka powiedziała, że już sie wypaliła i miłość gdzieś zniknęła, nie wierzy, że sie zmienię i nie chce probować. Co będzie dalej czas pokaże, daj czasowi czas
:P:P i DYSTANS to jest Jej i Tobie potrzebne ![]()
23 2008-09-17 08:21:59 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2008-09-17 08:24:14)
Z tym kotem , to ja tak na powaznie napisalam
Jestem kobieta , doskonale rozumiem Wasze dziewczyny.To wspaniale z Waszej strony , ze jestescie tacy oddani , ze jestescie takimi altruistami , ale w zwiazku trzeba byc tez troche egoista.Moze tego nie rozumiecie do konca ,bo to nie na Was naciskaja Wasze dziewczyny, nie one ciagle od Was czegos oczekuja...Jejku , od tych ciaglych sms-ow , pytan , obietnic mozna sie "udusic ".Znam to uczucie.Nagle czlowiek sobie uswiadamia , ze nie moze normalnie oddychac , ze ktos kieruje jego zyciem , ze juz dluzej tego nie wytrzyma , bo zwariuje...Kot jak ma dosc glaskania , to ucieka , tak samo jest z czlowiekiem.Kazdy , nawet w zwiazku potrzebuje poczucia wolnosci.Fajnie jest , jak sie wie , ze jest ktos obok , na kim zawsze mozna polegac , posmiac sie , a nawet pomilczec.Ale nic na sile.Wystarczy , ze raz powiecie np: jestes dla mnie bardzo wazna .Nie chce naciskac , nalegac , wiec chce zebys wiedziala , ze jestem obok , gdy bedziesz tego potrzebowala.Daj znac jak bedziesz potrzebowalal mojego towarzystwa lub czegokolwiek , co moglbym Ci dac.I na tym koniec.Nie wysylajcie sms-ow co piec minut , bo to jest meczace , sprawia , ze dziewczyna ( kobieta ) czuje sie jakby byla kontrolowana , uzalezniona , jakby stracila kontrole nad wlasnym zyciem.
Wystarczy jeden i...cisza.Jak kobiecie zalezy , to zacznie tesknic , sama sie odezwie , bo zapragnie tej bliskosci , ktora nie jest narzucana, ktora ja nie ogranicza.No chyba , ze nic do was juz nie czuje , to wtedy sie nie odezwie , tylko odetchnie z ulga...
Dobra, więc się dowiedziałem, że zagłaskałem kolejnego kota na śmierć.... Pomimo, że starałem się tego nie robić...
Szukam teraz porady co zrobić, żeby kotka powrócić do żywych...
Rozmawiałem z Nią dzisiaj i powiedziała mi dokładnie to samo, co Jeanne. Powiedziała, że chciała ode mnie odpocząć, a ja nawet 2 dni nie wytrzymywałem. I że ma już tego pomału dość. Powiedzcie mi drogie panie, czy da radę to jakoś naprawić? mamy ponad tydzień do czasu aż się zobaczymy, przez ten czas się nie będę odzywał. Da to coś? Mieliśmy się zobaczyć w poniedziałek, ale stwierdziła, że przez to męczenie nie ma ochoty się ze mną widzieć. I rozumiem. Ale czy jak teraz dam sobie na wstrzymanie to coś pomoże? czy już po wszystkim? Ona ma trudny charakter, wiem że będzie mi ciężko coś zdziałać. Macie jakąś radę? Czy to, że dam jej spokój do naszego pierwszego spotkania na uczelni, oraz to, że nie będę naciskał na nic przez ten czas jak się będziemy widywać da coś? Proszę, poradźcie coś, wymyślcie jakieś rozwiązanie...
Mam dość, jakie to wszystko popierdolone... Otwieram chyba piwko, będzie lepiej...
u mnie bez zmian,czekam,tesknota,bol,odechciewa mi sie życ
tyle lat bylem z nia,i tak nagle jestem dla niej nikim?bezsensu,,,ja tak nie umiem.
wrazliwy , moze to co napisze nie bedzie dla Ciebie mile , ale chyba oczekujesz szczerosci i pomocy bardziej niz pocieszenia.Przeczytalam uwaznie Twoj post i uwazam , ze Twoj problem raczej nie rozwiaze sie gdy nagle dasz jej spokoj , przestaniesz pisac sms-y itp.Mysle , ze ona od Ciebie uciekla , bo nie dawales jej poczucia bezpieczenstwa i stabilizacji .Masz 25 lat , nie masz pracy , mieszkasz w domu , gdzie sa ciagle klotnie , nie dajesz jej cienia nadziei , ze cos sie w tym wzgledzie zmieni.To , ze Ty nie bedziesz sie z nia kontaktowal , dasz jej spokoj niewiele zmieni.Pna raczej potrzebuje szczerej , konkretnej rozmowy z Toba , a nie kwiatow i obietnic bez pokrycia.25 lat , to czas , kiedy powinno sie myslec o rodzinie , o wlasnym zyciu , a nie o wegetacji.Zapytaj ja , czego tak naprawde oczekuje od Ciebie , jak chce zyc .Moim zdaniem najpierw powinienes znalezc pewna prace , nastawic sie na wlasne mieszkanie i dazyc do tego ( na poczatejk nawet wynajac , ale niech to bedzie Wasz i tylko Wasz wspolny kat).Kobieta musi czuc , ze jestes odpowiedzialny za Wasz zwiazek , bo wspolne zycie nie polega tylko na pocalunkach i marzeniach , ale i na realnym zyciu.Nie da sie zyc sama miloscia ...
Macie jakąś radę? Czy to, że dam jej spokój do naszego pierwszego spotkania na uczelni, oraz to, że nie będę naciskał na nic przez ten czas jak się będziemy widywać da coś? Proszę, poradźcie coś, wymyślcie jakieś rozwiązanie...
.
Moj cytat:
... Wystarczy jeden i...cisza.Jak kobiecie zalezy , to zacznie tesknic , sama sie odezwie , bo zapragnie tej bliskosci , ktora nie jest narzucana, ktora ja nie ogranicza.No chyba , ze nic do was juz nie czuje , to wtedy sie nie odezwie , tylko odetchnie z ulga...
Coz wiecej Ci moge doradzic...
napisalem jej z 5 sms ze ja kocham ze chce wszystko naprawic,a ona nic,poddaje sie, wiem ze bed emial juz tylkpo przechlapane,tesknota,bol, nie moge w to uwierzyc ze po tylu latach nagle stalem sie jej obojetny,zachowuje sie jakby mnie nie znala,nie wiem co chce tym osoagnac,czy po prostu juz mnie nie kocha dlatego tak jest,albo po prostu chce zebym ja znienawidzil,albo trzecie wyjscie,nie wie co robici sama potrzebuje troche czasu...albo sam sie pocieszam jak głupi.
Albo 1, albo 3 wyjście. Czas pokaże. Wątpie w wyjście nr 2. Postaraj się nie pisać, czekaj. Ja teraz mam taką ochotę to zrobić, ale wiem że już wystarczająco zagłaskałem kotka... Nie chcę wszystkiego bardziej spieprzyć przez to, że nie umiem się powstrzymać. Bierz naukę z moich błędów, po co masz brać ją ze swoich.... I trzymaj się ![]()
widzialem sie z nia tydzen temu,mowila ze moze za malo czasu minelo zeby mi uwierzyla,ze moze kiedys bedzie z e mna, dzis dzien chlopaka cisza, wiem ze juz po wszystkim,teraz musze tylko czekac az zobacze ja z innym
powiedzcie coś
Nie chcę Cię na siłę pocieszać, ale może jeszcze nie wszystko stracone. Kobiety potrzebują więcej niż tydzień, wiem to po sobie. Dałem tydzień, spotkaliśmy się (ze względu na studia) i dalej potrzebuje czasu. Sama mi to mówiła. Na dzień chłopaka też cisza, ale wiem że dajemy sobie spokój na razie. Czekaj czekaj i czekaj. I no... w końcu... (wybaczcie przekleństwo) ku.wa przestań o niej myśleć
Daj jej czas ale też DAJ CZAS SOBIE. Ja już się nauczyłem - czas na Ciebie ![]()
I nie: "Powiedzcie coś", tylko powiedz co robisz w kierunku, żeby było lepiej
Opowiedz co w Tobie siedzi i jak się zachowujesz. Wtedy wyciągniemy wnioski co jest dobrze a co źle ![]()
Pozdrawiam Cię
I czekam na info
staram sie zajac soba,szukam pracy,ale mysle,czy to dobrze ze sie nie odzywa mdo niej czy zle?mysle zeby odezwac sie dopiero za miesiac,moze sama sie odezwie przez ten czas?
Hej Wrażliwy, daj jej czas i nie dzwoń przez conajmniej tydzień. Miesiąc to za długo. Mpgłaby zapomnieć i poszukać ......... Wszystko co powiedział Facet weż pod uwagę. Sobie daj tez czas. I jeśli chcesz byśmy ci jakoś poradzili, musisz napisać co się wydarzyło. Setki ludzi przechodzą przez te same historie albo tylko nieznacznie rozbieżne. Mogą Ci pomóc. Facet też miał niezłego dołka, ale teraz chyba już mu lepiej. Ja też miałam doła jakieś 2 tygodnie temu ale trochę mi lżej gdy gadam z innymi ludźmi.
ale ona zostawila mnie w sierpniu,wiec przez te dwa miesiace walczylem o nia,czasem nie odzywalem sie i prze ztydzien,itd,,,ostatnio spotkalismy sie z 2 tygodnie temu to miwola z emoze z a malo czasu minelo...wiec tydzien to za malo ,znowu sie odezwe i nic...dlatego nie mam juz sily,moze wlasnie miesiac trzeba ,az poczuje ze mnie stracila,nie wiem
moze rzeczywiscie ona potrzebuje dluzszego czasu. Czekaj wiec cierpliwie ![]()
myślę, że musisz dać jej odetchnąć świoeżym powietzra mozę Cię już po prostu nie kocha..
znow nie wytrzynalem i po tygodniu przerwy napisalem do niej ze jej potrzebuje ,zeby do mnie wrocila,ze bez niej bezsensu mi sie zyje...i cisza...
to smutne i trudne do wytrzymania, czekaj cierpliwie
Weź się w garść...W końcu jesteś facetem....
Weź się w garść...W końcu jesteś facetem....
Ehh... nie lubię takiego podejścia - bo jesteś facetem... Wrażliwy pomimo tego że jest facetem jest człowiekiem, a każdy człowiek radzi sobie z tym inaczej. Mi też długo przychodziło wzięcie się w garść.
Wrażliwy: wiem że jest trudno, choć ja już się nauczyłem z tym żyć. Potrzeba Ci czasu i WYSIŁKU żeby powstrzymać samego siebie przed tym telefonem, smsem... Jeżeli Nie włożysz w to wysiłku to możemy tu pisać pisać i pisać, a jedyny skutek to będzie obciążenie serwera ![]()
A czy ja powioedziałam że nie jest człowiekiem....Poprostu jestem kobietą i wiem,że takie zachowanie...a mianowicie wymuszanie na kobiecie kolejnej "najważniejszej"szansy niesamowicie nas irytuje.... Z pewnością nie wpłynie dobrze na relację z tamtą dziewczyną....Niech pokarze żę jest 100% mężczyzną, który ma własną godność....I da jej czas chociażby na to by za nim zatęskniła...Aby została sam na sam z własnymi uczuciami i zrozumiała czego pragnie....
Wrażliwy: wiem że jest trudno, choć ja już się nauczyłem z tym żyć. Potrzeba Ci czasu i WYSIŁKU żeby powstrzymać samego siebie przed tym telefonem, smsem... Jeżeli Nie włożysz w to wysiłku to możemy tu pisać pisać i pisać, a jedyny skutek to będzie obciążenie serwera
Witaj wrazliwy, facet dobrze ci radzi, moja opinia jest dokładnie taka sama. Sama też wkładam dużo wysiłku w powstrzymywanie siebie od kontaktów gdy moj facet przez dłuższy czas nie odpowiada na moje wiadomości. Ale jakoś staram się wypełniać sobie czas aby myśleć o tym jak najrzadziej.
rozmawialem z nią dzisiaj,stwierdzila ze nie umie zpaomniec o tym co zle,i ze juz za duzo razy probowalismy,a na koniec stwioerdzila ze chce o mnie zpaomniec i znalezc innego,nie wiem czy powiedziala tak na powaznie czy po to zeby zakonczyc rozmowe,to koniec,,ciezko mi uwierzyc w to wszystko,znając ją,zaprzeczyla wszystkiemu co kiedys mowila i obiecywala
po 9 latach zwiqazku zostaje sam,nigdy jej nie zdradzilem,nie oklamywalem,nie ejstem idealem ale zawsze staralem sie przyznac do bledu,chcialem sie jej oswiadczyc, - nie zdazylem,czy naprawde po tak dlugim czasie mozna skresli bliskiego czlowieka?nie rozumiem jej,i nigdy nie zrozumiem
widze ze nikt juz nie wie co mi doradzic heh
Un hombre i Facet, jedyna w nich nadzieja. Może znajdą coś innowacyjnego. Postaram sie tez cos wymyśleć, może jutro.
czy czas moze jeszce na nia korzystnie wplynac gdy nie ebd esie wogole odzywal?
A ile ta cisza z Twojej strony już trwa? I czy cokolwiek z jej strony się zmieniło? Czy ona wciąż milczy i nie chce się pogodzić? Zazwyczaj milczenie jest tak wymowne że wiadomo, iż trzeba dać tej osobie spokój. Napisz cokolwiek, byśmy mogli ci spóbować pomóc.
Pozdrawiam
Astar przeczytaj mój pierwsy post na pocztaku,bedziesz wiedziec o co chodzi, zostawila mnie juz w sierpniu,do tej pory najdluzsze moje milczenie trwalo ora dw atygodnie,a tak smsy z mojej strony,kilka razy sie spotkalismy, po tym ostatnio co uslayszlalem od niej(kilka postow wyzej) postanowilem zniknac z jej zycia calkowicie,planuje miesiac,,,,ale nie wie mczy to da,boje sie ze moze zapomniec o mnie naprawde
A mnie się wydaje, że to prawda z tym zagłaskiwaniem. Ja sama też tak reaguje. Wkurza mnie, kiedy mam wrażenie, że ktoś próbuje przejąć kontrolę nad moim życiem. Jestem niezależna i potrzebuję czasem pobyć sama albo spotkać się z przyjaciółkami na babskie ploty. I dostaję ciężkiej cholery kiedy ktoś mi sugeruje, że powinnam o wszystkich takich rzeczach wcześniej informować, "prosic o pozwolenie" na wolny wieczór.
Polecam (jako kobieta) na "olanie laski". To na nas działa. Nie odzywaj się, nie pisz choćby niewiem co! Sprawiaj wrażenie, że cała sprawa Cię już nie obchodzi, że się pogodziłeś z Jej decyzją. To Ją powinno ruszyć, uwierz.
Pozdrawiam i trzymam kciuki!
Potwierdzam słowa kocurek156
Panie z forum dały mi taką radę i dzięki nim udało mi się uratować resztę naszej znajomości. Wyciągnąłem z tego nauczkę i zrozumiałem, że nie można kobiety zamęczyć z miłości smsami, tel gg czy czym tam jeszcze można... Działa to dokładnie w drugą stronę od zamierzonego celu. Lepiej czasem pocierpieć z powstrzymania się od napisania niż później żałować...
to twierdzicie ze jeszce jest szansa? przeciez na ostatnim spotkaniu powiedziala m ize chce zpaomniec znalezc innego,ten np moj cichy miesiac moze korzystnie wplynac?
Oczywiście!
Niestety kobiety to niezwykle skomplikowane istoty - sama siebie czasem nie rozumiem. ![]()
To ma być cichy miesiąc który spędzisz baaardzooo aktywnie! A nie na siedzeniu w domu z komórką w ręce przed włączonym gg modląc się żeby napisała i żebyś wytrzymał, kiedy Cię będzie korciło żeby jednak napisać.
Wymyśl coś żeby spędzić ten czas aktywnie. Szybciej minie, a poza tym gwarantuję, poczujesz się lepiej! Najlepiej tak, żeby ona się o tym dowiedziała. Siłownia, ścianka wspinaczkowa, basen itp. Umiejętności aktorskie są również wskazane, bo warto by było pokazać się na jakiejś imprezie/ spotkaniu ze wspolnymi znajomymi i (przynajmniej zewnętrznie) tryskać humorem i ani słowem nie wspominać o swojej Lubej. Ona się o tym dowie lotem błyskawicy i gwarantuje Ci że 2 dni później napisze. To psychologia, nie umiem tego logicznie wytłumaczyć, ale przecież z wami - mężczyznami też jest tak samo...najbardziej was kręcą te laski których "nie możecie" mieć.
Przykro mi, że będziesz musiał się ubiec do takiego podstępu, ale to działa, tylko musisz być wytrwały.
Najgorsze co możesz teraz zrobić to nagabywac ją w jakikolwiek sposób....To Ci napewno nie pomoże...Wręcz przeciwnie.A milczenie....jesli kjej zależy może pomóc....jesli jej nie zależy może pomóc Tobie...Może to jest ten czas, który jest Ci potrzebny....
Kocurek ma 100% racji
Do mnie się nie odzywała na początku października, ale powiedziałem - dość. Koniec proszenia się, męczenia, błagania... Ciężko było, ale zacząłem się śmiać ze znajomymi z grupy, głupie żarty, śmiech, zabawne sytuacje, śmiech itp... I już po 2 dniach widziała, że coś jest nie tak, bo śmieję się zamiast płakać nad sobą, że ona mnie nie interesuje choć cały czas ją męczyłem kontaktami itp... Zobaczyła że i bez niej potrafię się cieszyć i żyć. I się zmieniło jej podejście - rozmawiamy, przebywamy razem (ale zawsze z kimś trzecim - gdy jesteśmy sam na sam nie ma ochoty na rozmowę ze mną-- choć i to myślę tylko kwestia czasu
)
Wrażliwy - musisz wytrzymać, a potem krok po kroczku będzie lepiej. Czy z nią czy bez niej. Trzymaj się!
u mnie jednak nie ma szans na jakikolwiek kontakt z nią,a ja mysle ze chce o mnie zpaomniec,boli ją to ale chce wytrzymac az w koncu powie ze nareszcie go nie kocham
Słuchaj nawet sobie nie wyobrażasz jaki w takich przypadkach jest przepływ informacji wśród ludzi. ![]()
Dowie się, i myślę, że juz teraz jest całkiem dobrze zorientowana o tym co u Ciebie słychać. Nawet jeśli oficjalnie wcale tego nie chce.
Nie nastawiaj się negatywnie tylko poprostu spróbuj. Co masz do stracenia? Buziaki i tzrymaj się ciepło!
doceniam waszą pomoc,jest mi nprawde lżej gdy slysz eod was ze jeszcze wroci...ale nie stawiajcie sprawy tak ze to iz ona dowie se ze ja sie switnie bawie,- zalatwi sprawe...bo po pierwsze nie dowie sie bo nie ma szans, po drugie,bylismy ze soba bardzo dlugo,(przeczytajcie moj pierwszy post)to nie jest nasze pierwsze rozstanie,przez 3 miechy pisalem,mowilem,a ona nic,nie chce,boi sie,ostatnio powiedziala ze chce o mnie zapomniec,znalezc innego,teraz probuje tego miesiaca w ktorym nie behde sie odzywal...tak to wyglada
Przeczytaj jeszcze raz to co napisał Facet wczoraj o 21:20:13.
To działa! Zresztą myslę że nie bardzo masz inną alyernatywę, więc spróbuj!
Przy okazji Facet, witam kolegę po fachu! ;P
Czy nie przyszło Wam do głowy,że ona może rzeczywiscie nie chce już tego ciągnąć....??? Po co dawać komuś nsdzieję,której być może nie ma.Wrażliwy to nie ułatwi Ci pogodzenia się ze stratą...Może zamiast zastanawiać się nad tym co zrobić żeby ona wróciła dasz sobie czas....na pogodzenie się z tą sytuacją....
Atka, jeżeli Wrażliwy wytrzyma miesiąc bez kontaktu to tak czy inaczej pomoże to: jeżeli nie odezwie się przez miesiąc, a ona się po tym czasie odezwie to będzie dobrze. jeżeli się nie odezwie, to łatwiej będzie Wrażliwemu zapomnieć. W końcu miesiąc żył bez niej, bez kontaktu to dlaczego nie można tak dalej? Tak czy inaczej taki miesiąc daje pewny trening silnej woli i pewien dystans do całej sytuacji.
napewno scenariusz ATKi się sprawdzi,postaram sie wytrzymac jescze te 3 tygodnie,,,chociaz ciezko jest,pewnie nie bede mial sie po co odezwac po tym czasie ...
Słuchaj nawet jeśli ATka ma rację to i tak ten miesiąc Ci pomoże.
Ja prawie rok temu się spotkałam z moim Byłym, który mnie z zaskoczenia zostawił po 2 tyg od tego faktu (po takim czasie mojego milczenia napisał, że może powinniśmy się spotkać i pogadać). Poszłam na to spotkanie jak inny człowiek. Kiedy mnie rzucił ryczałam tak bardzo, że nie mogła wytłumaczyć po prwrocie do domu co się stało. Ten czas po rozstaniu był dla mnie straszny. Tonęłam w domysłach, próbowałam się z nim skontaktować, aż w końcu dałam spokój namówiona przez koleżankę, że powinnam poczekać aż on sam napiszee. I poczekałam, tak jak mówię, 2 tyg.
Tak jak pisałam, zwłaszcza te 2 tyg kiedy zawzięłam się, zagryzłam zęby i postanowiłam "dać sobie z nim spokój" naprawdę mi pomogły. Zobaczyłam że mogę żyć bez niego. I świat dalej funkcjonuje normalnie, Słonce wschodzi jak dotąd itd.
Na tym spotkaniu które mój były zaproponował śmialiśmy się, żartowaliśmy, gadaliśmy przez 3h. Nic to nie dało w sensie naszego bycia razem, ale wytłumaczył mi dlaczego mnie zostawił, a ja już nie płakałam, mogłam słuchać i odpowiedzieć na to. Byłam przygotowana na tą rozmowę emocjonalnie, spodziewałam się co mnie czeka. Nie powiem, wtedy wierzyłam i miałam nadzieję że się zejdziemy, że on potrzebuje tylko czasu. Ale przynajmniej mogłam z nim pogadać i wyjaśnić sprawę.
Nikt Ci nie odpowie jak to będzie w Twoim przypadku. Może ją to ruszy że radzisz sobie bez niej i nie napastujesz ją błagalnymi smsami, a może nie... Szansa na dowiedzenie się tego jest tylko jedna, musisz ten czas który sobie załozyłes wytrzymać. Nawet jeśli nic nie zdziałasz to i tak (tak jak napisał wczorak Facet) to pomoże.
Pozdrawiam i trzymam kciuki!