Dookoła mnie widzę ciągle ludzi, którzy uprawiają seks bez zobowiązań. Nie liczy się dla nich miłość, tylko zaspokojenie się. Zasada im ostrzej tym lepiej. Jeszcze nie jest w tym nic złego jeżeli oboje są wolni i na taki układ się decydują, ale w grę wchodzą też zdrady. Mężowie zdradzają swoje żony i odwrotnie. To takie smutne:(. Mam wrażenie, że jestem jakaś niedzisiejsza...ciągle wierzę w te motylki, serduszka i aniołki. Coraz częściej wydaje mi się, że to nie ma sensu. Ostatnio nawet słyszałam historię znajomej, że razem z mężem myślą o tym by przespać się z kimś innym i nie widzą w tym nic złego.
Jesteś
Ale zastanów się czy chcesz żyć tak jak oni? Nie idz za tym co wszyscy, słuchaj swojego serca.
Swoją wiarę w miłość przedstawiłaś jako infantylny obrazek (tego radziłabym Ci się pozbyć).
Powody dla których tak się zachowują są różne ale nie wiem czy jest sens o tym pisać.
wiesz co mam takie same podejscie do sprawy jak ty..... tez sie chwilami zastanawiam czy ja jestem normalna a juz napewno wiem ze chodz jestem młoda to mam starodawne podejscie do tej sprawy wydaje mi sie ze jest to kwestia wychwania przez rodzicow. Ja bym nigdy tak nie zrobiłą i wydaje mi sie ze własnie dlatego jestem dobrze wychowana i mam zdrowe podejscie do sprawy. Ludzie ktorzy tak robia nie szanuja siebie swoich i napewno czyjis uczuc. Pozdrawiam
ja tez wiele razy slyszalam od znajomych ze jestem staroswiecka ze wierze w milosc i w to ze maz mnie nie zdradzil i nie zdradzi i ze liczy sie milosc taka prawdziwa czysta...moje relacje z mezem wlasnie takie sa pelne uczucia a nie zeby tylko wyzbyc sie emocji jakies zle mysli...nie raz mi ojciec mowi ze ja powinnam zyc w swiecie ,w czasach gdy A Mickiewicz zyl hehe...Asiu masz racje ze w gre wchodzi tez wychowanie to co wynieslismy z domu i wprowadzamy we wlasne zycie
Dokładnie, zgadzam się z poprzedniczką. Nie wiem co masz na myśli pod pojęciem 'inna', inna nie znaczy gorsza. Wręcz przeciwnie, powinnaś cieszyć się z tego, że masz swoje zasady i nie idziesz za tłumem. Naprawdę jest jeszcze sporo ludzi, którzy zachowują się w tej kwestii normalnie, czyli nie skaczą z łóżka do łóżka..bo to dopiero świadczy o braku wszelkich zasad, szacunku do siebie i innych. A pomyśl..czy tych ludzi stać na wyższe uczucia? Upychają je gdzieś w sobie albo udają, że ich nie ma. Zachowują się jak manekiny, zwierzęta, który kierują się jedynie własnym instynktem, bo zwyczajnie nie stać ich na nic więcej. Czego tak robią? Pewnie ze strachu przed samotnością, zakompleksiałości..a tak naprawdę to tylko iluzja. Bo to jest na chwile, aby zapomnieć o tym co nas przytłacza. To są wewnętrznie samotni ludzie, którzy chcą to zagłuszyć. Także szczyć się tym, że jesteś jedną na pewno z wielu, która ma zasady i wierzy w prawdziwe uczucia:) mnie raczej te dzisiejsze czasy w tych kwestiach szokują, to nie jest coś czego można zazdrościć..raczej współczuć. Pozdrawiam.
To prawda dzisiejszy świat jest okrutny...człowiek zastanawia się czy istnieje jakaś moralnosć, czy istnieje granica pomiędzy dobrem a złem...
nagle zdrada jest po stronie -normalność
Ale to nie prawda!!! nie patrz na to co inni mówią i robią- to ty jesteś panią swojego życia, ty w nim ustalasz swoje zasady...
Ja chcę wierzyć- ze Miłość jest , ze jest wiernosć i uczciwosć...jest dopóki My w to wierzymy
Popieram poprzedników.
P.S. Również wydaje mi się czasami, że w sprawach uczuciowych jestem staroświecka i nie pasuję do dzisiejszych czasów.
Natomiast w innych kwestiach idę raczej z duchem czasu ![]()
Ja uważam ze Ci inni są dziwni albo pogubieni.
Sex jako sposób na nudę czy sport -no wiesz ja wolę pobiegać z psem też się relaksuje.
Lubię rozmawiać z ludzmi ale przekraczanie granic bo tak to nazywam bez miłości to nic dobrego.
Miłość nigdy nie będzie staroświeckim przeżytkiem glęboko w to wierze !
Jesteś inna ale za to wyjątkowa, nie taka sama jak pełno tych ludzi, dla których liczy się tylko to co napisałaś. I dobrze, nie masz co żałować, że taka jesteś. ![]()
sa ludzie z Sodomy i Gomory i sa ludzie, ktorzy nie powinni sie za nimi ogladac... nawet dla zaspokojenia ciekawosci...
nie martw sie, ze jestes sama... zapewniam Cie, ze nie, jest nas wiecej. ![]()
nawet nie trzeba sil boskich by tamtych zniszczyc...oni sami sie zagryzaja w swoim chorym piekielku... nie warto poswiecac im czasu
Lepiej wierzyc w aniolki, motylki i serduszka ![]()
mam podobne podejście,mam w życiu swoje wartości które pielęgnuje i nie zmieniam,takimi wartościami są dla mnie rodzina,stały związek ,miłość,wierność,lojalność,uczciwość,dostałam nie raz już po tyłku ale trudno ,mam swoje przekonania i ich się trzymam ,nie rozumiem tej całej gonitwy za kasą,nie ogarniam kwestii zdrad i szybkiego łatwego seksu z byle kim,ciężko znaleźć taka osobę jak Ty czy ja ,ja dzięki temu czuje się wyjątkowa i często słyszę od mojego mężczyzny jak bardzo się cieszy ze jestem taka a nie inna,ze jest szczęśliwy że ma kobietę która ma uczucia i wie co w życiu jest ważne,czuje się dobrze z tym jaka jestem nawet bardzo dobrze ,jestem wdzięczna rodzicom że w ten sposób wychowali mnie i moja siostrę.
Zazdrosc -mam pytanko...jeżeli można...jaki powód miałas jako pierwszy wejścia na to forum?
Zazdrosc -mam pytanko...jeżeli można...jaki powód miałas jako pierwszy wejścia na to forum?
przeciez to mozna zobaczyc w historii postow ![]()
MARTYNA9999,
przeczytaj raz jeszcze,co napiala ZAZDROSC:
"sa ludzie z Sodomy i Gomory i sa ludzie, ktorzy nie powinni sie za nimi ogladac... nawet dla zaspokojenia ciekawosci...
nie martw sie, ze jestes sama... zapewniam Cie, ze nie, jest nas wiecej. smile
ZAZRDROSC,nie moglas tego ujac celniej- DZIEKUJE.
Otwiera oczy(Ty wiesz,o czym mowie)
Nie jestes inna, jesteś normalna .
Najważniejsze, by mieć czyste sumienie . Ludzie, którzy postępują jak opisałaś , są wg. mnie niedojrzali emocjonalnie. Świat jest zepsuty , ludzie zabiegani , era komputerów , łatwych panienek przy drogach . Wszystko kusi . Dla mnie to inny świat. Ja wolę swój , malutki, ale ciepły i uczciwy .
Widzisz Martyna taki jest ten świat.
Wszyscy jesteśmy inni.
Ja nie czuję się gorsza przez to że od 20-paru lat mam jednego partnera. Jestem inna od tych którzy rozdają swoje ciało na prawo i lewo.
Inna ale nie gorsza.
Nie uważam też za gorsze osoby które lubią różnorodność w łóżku. Pod warunkiem że robią to tylko na własny rachunek. Natomiast jeżeli krzywdzą przez to kogokolwiek to to nie jest normalność.
To świadczy że są źli, okrutni i nie szanują siebie i innych.
Dlatego tak jesteśmy inne, ale z tą innością zawsze możemy spojrzeć w lustro.
Dlatego tak jesteśmy inne, ale z tą innością zawsze możemy spojrzeć w lustro.
ha ha ha... a ja uwazam ze to tamci sa inni. my jestesmy normalne, a tamci to odmiency...
smiem nawet twierdzic, ze w takim mysleniu nasza sila!
Wiecie co, pozwolę sobie na bycie głosem zza muru
. Przez te dwa ostatnie lata myślałam identycznie jak wy. Byłam wierna do bólu, seks miał być dla mnie ukoronowaniem związku. Uczta zmysłów, miłości, radości przeplatanej z wielką tęsknotą za osobą która przecież była obok mnie, tak blisko, a ja miałam wrażenie, że zaraz ucieknie. Jak spaliśmy razem żadne z nas nie odwracało się od siebie. Motyle, pioruny, trzęsły mi się ręce... Ech... W moim (póki co) krótkim życiu zdarzało mi się być baaardzo szczęśliwą. A potem z pewnych przyczyn nastąpił koniec. Ostatni koniec był bardzo bolesny. Dobrze, że było lato bo chodziłam w okularach przeciwsłonecznych i nie szczędziłam sobie łez będąc na mieście. Serce mnie paliło i pali do dziś...
A potem coś we mnie pękło. Wiecie, poczułam taki niesamowity żal. Zaczynałam winić swojego byłego. W myślach mówiłam słowa których nie zdążyłam mu powiedzieć... Typowe dla każdej kobiety, możecie sobie wyobrazić
. A potem przeanalizowałam swoje związki (może starsze forumowiczki spojrzą na mnie z pobłażaniem, ale dostałam bardzo po tyłku)... I stwierdziłam, że chyba w tych czasach miłość nie istnieje. Albo wręcz inaczej. Istnieje, ale jest kwestią niesamowitego szczęścia i nie każdy może jej dostąpić.
Minęło kilka ładnych miesięcy... Wpadłam w wir ogólnie pojętego życia, poznałam wielu facetów i... Przeraziłam się. Zdarzało mi się flirtować dosyć ostro z żonatym chłopakiem (26 lat), o czym na początku nie wiedziałam. A dowiedziałam się dzięki uprzejmości jego koleżanki. Skubaniec, sam zaczynał. O dziwo nie miałam wyrzutów sumienia. Uprawiałam seks z kolegą, który był ledwo po rozstaniu (jakby jego ex się dowiedziała to by mnie znienawidziła, a znamy się od lat). Idę na imprezę i gdy mi się ktoś spodoba (a ja jemu), również nie mam skrupułów (może nie od razu na seks, ale jest przyjemnie). W zasadzie stałam się osobą o której tutaj piszecie. "Nie szanuję się", "jadę po bandzie". Wiecie dlaczego? Bo człowiek mierzy zawsze swoją miarą. Myśli się: jeśli ja jestem uczciwa, to i inni są. A tak nie jest. Kolejny facet którego poznaję nie ma "jaj". Skupia się na pieniądzach i na realizowaniu marzeń. Swoich marzeń. Gdy słyszę co koledzy w pracy mówią o swoich kobietach... Smutno mi jest, bo nigdy nie mówiłam w tak obojętnych barwach o osobie z którą byłam. Nie dobrze mi, gdy mężczyzna który ma kogoś, a patrzy na mnie jak na "obiekt" pożądania. Nie ma skrupułów na krótki flirt. A ja pamiętam, że świat nie istniał gdy kogoś kochałam. I gdy tak widzę to wszystko dookoła, porównuję sobie moje związki... To dochodzę do wniosku, że "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal"... Nie mówię, że wszyscy faceci to chamy. Ile razy rozmawiałam ze świetnymi i przystojnymi chłopakami... Ale oni mają już dziewczynę i są jej wierni. Zdarzyło mi się też umówić z całkiem fajnym chłopakiem... Ale chłopakiem nie dla mnie. Nie zaiskrzyło... Tyle. To chyba to szczęście o którym mówiłam... Ja widzę, że jest coraz trudniej o kogoś. TAK! I mówię to mając 24 lata. Coraz więcej intryg, kłamstwa, brudu i seksu dookoła mnie. Materializm wygrywa. Piękne uczucia weszły do lamusa. Jednak coś wam powiem. Gdy już to się dzieje, gdy decyduję się na seks z kimś, nie czuję się "brudna" ani "zezwierzęcona". Trudno to opisać. To po prostu się dzieje i jest miło. Może nie trwa to długo. Może nie jestem kochana 365 dni w roku, może nie ma motyli, czułego "kocham". Czasami zamajaczy wspomnienie o ukochanym... Ale gdy to się dzieje... Jest dużo życzliwości, chęci zaspokojenia drugiej osoby, delikatności...
A wracając do głównych postów. Jeżeli któraś z was jest dumna, że chce podarować swoje ciało swojemu jedynemu i nie rozumie tego co się dzieje. To dobrze... To piękne. Nie jesteście nienormalne. Ale każda z nas istnieje w grupie tego "ryzyka". Linia jest bardzo cienka. Czasami wasze życie może się nagle potoczyć inaczej. Czasami możecie odkryć swoją mroczną stronę... Może to zagubienie. Czasami to się dzieje. To samo dzieje się gdy człowiek wpada w nałóg, gdy nagle się zakochuje. Pamiętacie dokładnie w której sekundzie fascynacja zamieniła się w zakochanie? Ta linia jest bardzo niewidzialna. Osobiście, na ten czas jest mi dobrze. Moje ciało, moja sprawa. Łatwo jest mierzyć innych gdy ma się kogoś u boku. Łatwo jest mierzyć młode pokolenie (tutaj do nieco starszych forumowiczek) gdy wychodziło się za mąż te kilka, kilkanaście lat temu. Widzę po moich szczęśliwych rodzicach. Widzę po nastawieniu jakie miał mój ojciec gdy się żenił. Coś się zmieniło w tych czasach. I jest mi smutno, że tak jest... Ale jest. Pod pewnymi aspektami mi to podpasowało. Czuję się bezpieczna, że nie angażuję się w nic, czerpię przyjemność... Mam wrażenie, że nie ufam... Dzisiejszy świat potrafi tylko gadać. Na tyle go stać.
Mysle , ze jestes TYPOWA ROMANTYCZKA w 100%. Chcesz kochac szczerze i czule. Przezywac UCZUCIA a nie je konsumowac na predce , bez tych motyli i serduszek. W otoczeniu ktore cie szokuje najrozniejszymi formami uprawiania seksu. Mysle, ze w dzisiejszym rozpedzonym i rozbudzonym SWIECIE jest rowniez miejsce dla takich super istot jak ty. Musisz nauczyc sie zyc w otoczeniu TAKICH WLASNIE SZOKUJACYCH KONTRASTOW. A twoj szok i twoja niby innosc MINIE bezpowrotnie. Pwodzenia.
20 2011-01-03 21:53:50 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-03 21:55:23)
W zasadzie stałam się osobą o której tutaj piszecie. "Nie szanuję się", "jadę po bandzie". Wiecie dlaczego? Bo człowiek mierzy zawsze swoją miarą. Myśli się: jeśli ja jestem uczciwa, to i inni są.
To dziala w obie strony....mozesz trafic na czlowieka, ktory mierzy wlasna ale inna miara niz Twoja i go skrzywdzisz bo pomysli, ze skoro on jest uczciwy to Ty tez.To Ty wybiersz czy chcesz nalezec do grupy ryzyka krzywdzenia kogos czy grupy ryzyka bycia skrzywdzonym.
Twoj wybor... i za takimi osobami ja sie nie ogladam. Nie interesuja mnie ludzie, ktorzy zdecydowali sie przynalezec do Twojej grupy ryzyka.
a co do wieku... ja wiem, ze mlodzi ludzie mysla, ze wszystkie pozycje seksualne wymyslono za ich zycia i z ich udzialem. Zapewniam jednak, ze od Waszego urodzenia niczego nowego juz nie wymyslono. Opieracie sie na doswiadczeniach rodzicow, ktorzy ulegali takim samym pokusom jak Wy, mieli podobne problemy. Rodzicielstwo jednak zmienia ludzi i ich potrzeby. Dlatego rodzice wydaja Wam sie inni, dojrzalsi, rozsadniejsi, wierniejsi... zapewniam, ze nie jest tak zawsze. Sa takie starsze panie, ktore przezyly dokladnie to samo co Ty i dokladnie tak samo rozpaczaly. Jedne rzucily sie w seks-odreagowujacy a inne pozostaly wierne swoim wartosciom.
Tak jak pisalam sa dwie grupy ryzyka Sodoma i Gomora.. i ta druga grupa, tych nie ogladajacych sie za siebie nawet dla zaspokojenia ciekawosci... TY WYBIERSZ do ktorej gupy chcesz nalezec.
Rozsadnie podpowiem, ze tylko jedna z tych grup moze dac prawdziwe szczescie.
Trzeba odkryc w zyciu cos wartosciowszego niz seks jako cel do spelnienia i zarazem spelnienie...
musmy miec bardziej otwarte umysly... ludzkie, inteligentne... ograniczanie sie do instynktu to uposledzanie naszego czlowieczenstwa... po co?
21 2011-01-04 02:10:44 Ostatnio edytowany przez malina551212 (2011-01-04 02:12:53)
Och,ZAZDROSC,
"Trzeba odkryc w zyciu cos wartosciowszego niz seks jako cel do spelnienia i zarazem spelnienie...
musmy miec bardziej otwarte umysly... ludzkie, inteligentne... ograniczanie sie do instynktu to uposledzanie naszego czlowieczenstwa... po co?"
Gdybys wiedziala,ile razy razy zadawalam M to pytanie,zanim pojawilo sie tutaj.......
MARTYNA9999,
jestes normalna,to ludzie jakos glupieja,bo to,co bylo naganne powiedzmy 30ci lat temu,w tej chwili jest norma.
Powiem wiecej,teraz w cenie sa dewiacje."Normalny"sex jest nudnym przezytkiem.
Teraz trzeba nie tylko wiecej i mocniej,trzeba "wyjsc "poza schematy i miec cos,naprawde extra.........
Torba foliowa na glowe,siedmiu partnerow jednoczesnie.......mozna mnozyc.( i nie pisze tego w zwiazku z innym watkiem),tylko obserwacja na marginesie.
Jak dewiacje stana sie norma,ciekawe,co wymyslimy,bo przeciez jestesmy bardzo tworczy i kreatywni......
Jak dewiacje stana sie norma,ciekawe,co wymyslimy,bo przeciez jestesmy bardzo tworczy i kreatywni......
alez Malinko sa ludzie nowoczesni wyprzedzajacy epoke, ktorzy sa juz prekursorami nowych rozrywek.... nasze dzieci i przyszle wnuki do nich dolacza (oby nie moje... chyba zaczne budowac od jutra mur.. ha ha ha)
te rozrywki to
-ugotowanie kota w mikrofalowce 2008r: http://www.ctv.ca/CTVNews/Canada/200801 … se_080106/
-inne formy przemocy na zwierzetach: http://www.youtube.com/watch?v=sDjLiKy_pjw
-rozsylanie od wieku "podstawowki" rozbierane, seksualne fotki: http://www.youtube.com/watch?v=goJdFu9QFrY
- i mase innych rozrywek
Nie dlatego rozrywki beda mocniejsze bo ludzie szukaja nowszych emocji... ale dlatego, ze rodzicami tego pokolenia beda osoby z grupy ryzyka do ktorego dobrowolnie wstapila Okruszka... zagubiona, szukajaca odreagowania, uzywajca seksu jako sedna zyciwego.... tacy rodzice nie moga miec normalnego potomstwa.... tak jak nie da sie na skale wychodowac rozy.... zwyczajnie nie da sie...
Mozemy jednak byc urodzajna ziemia.... i nawet jesli taka Okruszka sama wyrosla na skale... musialaby znalezc w sobie duzo samozaparcia by sie zmienic. Boje sie Twoich przyszlych dzieci Okruszko... smutne, ale prawdziwe.
23 2011-01-04 16:01:19 Ostatnio edytowany przez invi (2011-01-04 16:02:15)
Wydaje mi się że w tym temacie mniej lub więcej, ale możemy sobie tylko gdybać. Każdy człowiek jest inny, każdy przeżył co innego, każdy patrzy na świat inaczej- i moim zdaniem nie powinniśmy sie oceniać nawzajem, my, ludzie. To prawda że świat się zmienił, że ludzie robią rzeczy których kiedyś się albo nie robiło, albo się o nich nie słyszało. Ale każda osoba ma swoje życie, i robi ze sobą co chce, tym bardziej w tych czasach kiedy jesteśmy trochę bardziej samowolni.
Widzicie, wszystko to kwestia tego jak się na to patrzy, jaką się ma o tym opinie- tak jak Zazdrość ocenia Okruszka, tak inni może oceniają Okruszka inaczej. Ludzie mogą Cię oceniać na milion różnych sposobów, bo każdy jest inny i myśli inaczej; ja jestem za tym by ludzie żyli jak chcieli- robili ze swoją seksualnością co mają ochotę- jeśli są świadomi tego co robią, i jest im z tym dobrze? Świat będzie zmieniał się ciągle, ludzie również.
24 2011-01-05 00:37:47 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2011-01-05 00:38:40)
Zazdrość, napisałaś wiele mądrych rzeczy, ale z tym fragmentem przegięłaś:
"Nie dlatego rozrywki beda mocniejsze bo ludzie szukaja nowszych emocji... ale dlatego, ze rodzicami tego pokolenia beda osoby z grupy ryzyka do ktorego dobrowolnie wstapila Okruszka... zagubiona, szukajaca odreagowania, uzywajca seksu jako sedna zyciwego.... tacy rodzice nie moga miec normalnego potomstwa.... tak jak nie da sie na skale wychodowac rozy.... zwyczajnie nie da sie...
Mozemy jednak byc urodzajna ziemia.... i nawet jesli taka Okruszka sama wyrosla na skale... musialaby znalezc w sobie duzo samozaparcia by sie zmienic. Boje sie Twoich przyszlych dzieci Okruszko... smutne, ale prawdziwe."
Po pierwsze trochę wydemonizowałaś mnie. A po drugie; Napisałam tego posta dlatego, bo jest banalnie łatwo stać obok i krytykować sprawy damsko-męskie. Gdy przypomnę sobie jakie wartości wyznawałam w trakcie mojego kilku letniego związku, jak krytykowałam osoby dookoła siebie, gdy pewne sprawy wydawały mi się "niedopomyślenia", a dzisiaj stoję po innej strony barykady, to jest mi głupio. Łatwo jest być w związku (raz lepiej, raz gorzej: ok), patrzeć dookoła i myśleć "mój Boże co za świat", po czym pokornie wtulać się w rękaw ukochanego, myśląc "jakie to szczęście, że siebie mamy". Co prawda są też osoby samotne, które twierdzą, że mają "zasady"... Cóż, dla mnie większość tych osób jest później w życiu narażona na inne niebezpieczeństwa.
Przykład który popieram: Kolega oświadczył się ukochanej. O piękniejszych oświadczynach nigdy nie słyszałam, piękniejszego ślubu nigdy nie widziałam. On miał wiele kobiet w łóżku. Ona, miała kilku facetów. Gdy przebrnęli przez różne zawiłości życia los ich złączył. On mi powiedział: "miałem wiele kobiet, ale ona jest jedyną". I jest jedyną. Widzę jak na nią patrzy, widzę, że niczego w życiu nie żałuje. Nie ucieka wzrokiem, nie gada pusto, że utracił wolność. Wiedział z kim chce być... I dzisiaj jest.
Czy w końcu ja. Miałam swojego jedynego, twierdziłam, że jest we wszystkim najlepszy... A potem okazało się, że na tle innych facetów których poznałam wypadał MIERNIE pod wieloma aspektami (również w kwestii łóżkowej). W ciągu tego roku zrozumiałam kogo szukam. Inna sprawa, że nie mogę go znaleźć, ale nie żałuję, że teraz szaleję, że zdarza mi się miewać przygody. Będę miała co wspominać kiedyś... I przepraszam Zazdrość, ale wydaje mi się wręcz odwrotnie. Mogę okazać się o wiele lepszą matką w przyszłości mając już ze sobą jakiś bagaż doświadczeń, bardziej kochającą żoną niż nie jedna (przepraszam jeśli urażę) niewyd****a cnotka, która zakrywała swój "skarb" do ślubu a potem się zawiodła... Albo po iluś latach małżeństwa... Ups, zdradziła męża bo innych nie zasmakowała... Albo była taką rozmazaną ciapą życiową (ze względu na fakt, że nigdy nie dostała po tyłku od losu), na wszystko marudziła, niczym nie potrafiła się cieszyć, że aż mąż ją zdradził. Lub inna opcja. Ponieważ pewne rzeczy były dla niej "niedopomyślenia" (lub potępienia) nie rozmawiała o nich ze swoimi dziećmi, nie dopuszczała do myśli, że jej córka/syn nie mierzy jej miarą. Nie przyszło jej do głowy, że dzieci są z nią nieszczere. Idealne na co dzień, za plecami: małe szatany... Aż pewnego dnia jej 14 letnia córka przyszła do niej z brzuchem...
"nasze dzieci i przyszle wnuki do nich dolacza (oby nie moje... chyba zaczne budowac od jutra mur.. ha ha ha)"
"ha ha ha" obyś się nie zdziwiła ![]()
ps: Invi, ładne podsumowanie.
25 2011-01-05 08:42:04 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-05 09:19:38)
widzisz Okruszko.. jako ze seks sam w sobie jest Twoim celem zyciowym, kompletnie mnie nie zrozumialas.
Ja wcale nie jestem przeciwniczka seksu... a powiedzialabym nawet, ze bardzo GORACA zwoleniczka.
Nie wiem jak mogl Ci sie moj post tak jednokierunkowo ulozyc..... zastanawiajace. ![]()
a zatem
1. nie mam osobistego stosunku do sprawy "On miał wiele kobiet w łóżku. Ona, miała kilku facetów." bo to jest sprawa osobista i intymna kazdego czlowieka. Nic nam do tego.
2. i nie mam osobistego stosunku do "cnotka, która zakrywała swój "skarb" do ślubu a potem się zawiodła" bo to tez intymna sprawa kazdego czlowieka i ktos kto to probje oceniac jest .... niewazne.
kazdy moze sie zawiesc i ta cnotka i ta puszczalska... kazda znich moze tez miec udany zwiazek.
Jak mozna po ilosci partnerow oceniac i wyciagac wnioski o udanym malzenstwie i udanym rodzicielstwie... DOPRAWDY NIE WIEM.
Ja nie widze zwiazku.
Moja watpliwosc w sprawie Twojego rodzicielstwa i bycia partnerem oparlam na zdaniach
Zdarzało mi się flirtować dosyć ostro z żonatym chłopakiem (...)
O dziwo nie miałam wyrzutów sumienia.
Uprawiałam seks z kolegą, który był ledwo po rozstaniu (jakby jego ex się dowiedziała to by mnie znienawidziła, a znamy się od lat)
"Nie szanuję się", "jadę po bandzie".
Coraz więcej intryg, kłamstwa, brudu i seksu dookoła mnie. Materializm wygrywa..
A zatem twierdzisz, ze osoba bez moralnego kregoslupa, ktora :
-wiedzac iz sprawi bol swojej znajomej ( i to od lat) cierpienie, olewa sobie to i ma seks z jej chlopakiem
-nie szanuje sie
-otacza sie intrygami, klamstwem brudem i seksem
-nie ma wyrzutow sumienia po ostrym flircie z zonatym
bedzie dobrym partnerem i matka?
bo ja watpie... nie widze szans dla Ciebie. Chloniesz tamten jak go nazwalas "brudny" swiat i on na zawsze bedzie w Tobie. Nie wyrzucisz go... nie da sie sformatowac mozgu.. i to wybiorczo.
i dla przypomnienia zacytuje czego chcialas... od partnera i jakiz goracy seks do wspominania wnukom byl Ci potrzebny kiedys:
pokornie wtulać się w rękaw ukochanego, myśląc "jakie to szczęście, że siebie mamy" (...) Uczta zmysłów, miłości, radości przeplatanej z wielką tęsknotą za osobą która przecież była obok mnie, tak blisko.
a poniewaz zraniono Cie to postanowilas sobie jeszcze dokopac i zranic sie jeszcze bardziej wiec powyzsze potrzeby zastapilas :
Zdarzało mi się flirtować dosyć ostro z żonatym chłopakiem (...)
O dziwo nie miałam wyrzutów sumienia.
Uprawiałam seks z kolegą, który był ledwo po rozstaniu (jakby jego ex się dowiedziała to by mnie znienawidziła, a znamy się od lat)
"Nie szanuję się", "jadę po bandzie".
Coraz więcej intryg, kłamstwa, brudu i seksu dookoła mnie. Materializm wygrywa..
Nie pisalam o tym co robisz ze swoim cialem (odpowiedz rowniez dla Invi) ale co zrobilas ze swoja psychika... to ta psychika jest zagrozeniem dla nowych zwiazkow... sorry
gdybym miala wybrac miedzy corka z brzuchem a corka sypiajaca z zonatymi, chlopakami swoich kolezanek etc... to wiesz kogo bym wybrala? Kazdy wie.
Wybralabym dobrego czlowieka... a Ty co bys zrobila z corka z brzuchem... hmmm bo w zasadzie juz sie wypowiedzialas co o takiej myslisz "za plecami male szatany"
No i tu sie mylisz... i juz teraz, jak na ten moment, przy tej wypowiedzi fatalnie wypadlas jako matka ![]()
Okruszka. Narzekasz na świat, a sama go takim budujesz . Dlaczego ? Myślisz, że będziesz miała co wspominać na starość, ale pamiętaj, że możesz tego również żałować .
Tak Okruszko, nie zrozumiałaś tego co napisała Zazdrość! A pisała o ZASADACH, o MORALNOŚCI. Przyzwoici ludzie mają zasady których starają się przestrzegać we wszystkich dziedzinach swojego życia. A gdy zdarzy im się złamać te zasady (człowiek jest ułomny) to O DZIWO, MAJĄ WYRZUTY SUMIENIA!
Nie wiem jak mogl Ci sie moj post tak jednokierunkowo ulozyc..... zastanawiajace.
a zatem
1. nie mam osobistego stosunku do sprawy "On miał wiele kobiet w łóżku. Ona, miała kilku facetów." bo to jest sprawa osobista i intymna kazdego czlowieka2. i nie mam osobistego stosunku do "cnotka, która zakrywała swój "skarb" do ślubu a potem się zawiodła" bo to tez intymna sprawa kazdego czlowieka i ktos kto to probje oceniac jest .... niewazne.
kazdy moze sie zawiesc i ta cnotka i ta puszczalska... kazda znich moze tez miec udany zwiazek.
Jak mozna po ilosci partnerow oceniac i wyciagac wnioski o udanym malzenstwie i udanym rodzicielstwie... DOPRAWDY NIE WIEM.
Ja nie widze zwiazku.
Zazdrość ciekawe masz podejście :
1. nie masz osobistego stosunku do sprawy "On miał wiele kobiet w łóżku. Ona, miała kilku facetów." bo to jest sprawa osobista i intymna kazdego czlowieka ale skąd wiesz czy te doświadczenia nie wiążą się z czyjąś żoną , bólem wykorzystanej zakochanej kobiety itp. ?
NO TAK przecież MĘŻCZYZNA jakoś doświadczenie musi zdobyć .
2. i nie masz osobistego stosunku do "cnotka, która zakrywała swój "skarb" do ślubu a potem się zawiodła" bo to tez intymna sprawa kazdego czlowieka i ktos kto to probje oceniac jest .... niewazne.
Ciekawe bo "cnotki, które zakrywaja swój "skarb" do powiedzmy ślubu- bardzo lubią oceniać siebie i inne kobiety z tej perspektywy.JA PORZĄDNA, CNOTLIWA .... ,A INNE TO PUSZCZALSKIE , ŁATWE, AMORALNE
Moja watpliwosc w sprawie Twojego rodzicielstwa i bycia partnerem oparlam na zdaniach
Okruszka napisał/a:Zdarzało mi się flirtować dosyć ostro z żonatym chłopakiem (...)
O dziwo nie miałam wyrzutów sumienia.
Uprawiałam seks z kolegą, który był ledwo po rozstaniu (jakby jego ex się dowiedziała to by mnie znienawidziła, a znamy się od lat)
"Nie szanuję się", "jadę po bandzie".
Coraz więcej intryg, kłamstwa, brudu i seksu dookoła mnie. Materializm wygrywa..A zatem twierdzisz, ze osoba bez moralnego kregoslupa, ktora :
-wiedzac iz sprawi bol swojej znajomej ( i to od lat) cierpienie, olewa sobie to i ma seks z jej chlopakiem
-nie szanuje sie
-otacza sie intrygami, klamstwem brudem i seksem
-nie ma wyrzutow sumienia po ostrym flircie z zonatymbedzie dobrym partnerem i matka?
bo ja watpie... nie widze szans dla Ciebie. Chloniesz tamten jak go nazwalas "brudny" swiat i on na zawsze bedzie w Tobie. Nie wyrzucisz go... nie da sie sformatowac mozgu.. i to wybiorczo.
Tu też się z tobą nie zgodzę
gdybym miala wybrac miedzy corka z brzuchem a corka sypiajaca z zonatymi, chlopakami swoich kolezanek etc... to wiesz kogo bym wybrala? Kazdy wie.
Wybralabym dobrego czlowieka... a Ty co bys zrobila z corka z brzuchem... hmmm bo w zasadzie juz sie wypowiedzialas co o takiej myslisz "za plecami male szatany"
No i tu sie mylisz... i juz teraz, jak na ten moment, przy tej wypowiedzi fatalnie wypadlas jako matka
Ja wybrałabym puszczającą się córcie z żonatymi facetami i w ciąży.
To co "Okruszka" pisała ,Ja odczytałam ,że fakt iż matka ma takie czy inne poglądy (nie ma znaczenia bo) z tych czy innych powodów nie rozmawia ze swoimi dziećmi lub popełnia Jako tylko człowiek błędy ,może skutkować tym iż dzieci wybierają drogę buntu i są "za plecami male szatany" ot tyle.
Tak Okruszko, nie zrozumiałaś tego co napisała Zazdrość! A pisała o ZASADACH, o MORALNOŚCI. Przyzwoici ludzie mają zasady których starają się przestrzegać we wszystkich dziedzinach swojego życia. A gdy zdarzy im się złamać te zasady (człowiek jest ułomny) to O DZIWO, MAJĄ WYRZUTY SUMIENIA!
Masz racje przyzwoici ludzie kierują się zasadami moralnymi we wszystkich dziedzinach swojego życia .Tylko tych przyzwoitych ludzi NIE MA , No może 1 na 10000000000 .
Masz racje przyzwoici ludzie kierują się zasadami moralnymi we wszystkich dziedzinach swojego życia .Tylko tych przyzwoitych ludzi NIE MA , No może 1 na 10000000000 .
Przyzwoici ludzie są, ale może Ty na nich nie trafiłaś ?
I to jest szok?bo mnie już nic na tym świecie nie zdziwi..
Sodoma i Gomora ![]()
Wiecie co, po części rozumiem dziewczyny, które wchodzą w ten "brudny" świat. Nie oszukujmy się, seks wyzwala w nas pewne instynkty i niektórym z nas ciężko je pohamować. Tutaj główną rolę odgrywa ten kręgosłup moralny, o którym pisze Zazdrość. Czasami zdarzenia z naszego życia kierują nas na taką drogę. Czasem podświadomie mścimy się na innych, lub nawet na samych sobie. Rozumiem, że na chwilę, taki niezobowiązujący seks może być przyjemny.
Nie wierzę, natomiast, że dziewczyny, które się tak zachowują są szczęśliwe. Moim zdaniem w ten sposób coś w sobie zagłuszają. Taki sposób na życie nie jest normalny.
Nie twierdzę, że seks to tylko z tym jedynym, na którego trzeba czekać, że cnota do ślubu itp. Uważam, że dorosła kobieta ma prawo decydować o sobie. Nawet przygodny seks nie musi być niczym złym. Za złe uważam zatracanie się w tym, traktowanie seksu jako priorytetu życiowego. W dzisiejszych czasach wszystko kręci się w okół seksu, bo seks się dobrze sprzedaje, jednak wydaje mi się, że nie można popadać ze skrajności w skrajność. Seks jest albo tabu, albo towarem. Jest jakiś złoty środek w tym wszystkim, ale nie każdy potrafi go odnaleźć.
Dellfia, sorry ale nie mam pojecia co ty chcialas powiedziec ![]()
Nie widze zwiazku pytania ze zdanem, wiec trudno mi sie ustosunkowac ![]()
to, ze nie mam stosunku emocjonalnego tego czy ktos mial wielu partnerow nie zaprzecza faktowi, ze mam negatywny stosunek dlo ludzi bez moralnego kregoslupa, krzywdzacych innych i bez wyrzutow sumienia... wiec o co Ty pytasz??
A dlaczego mezczyzna musi zdobyc doswiadczenie w lozku??? bo takie teksty to rzucali w 1847roku... i ta mysl przetrwala do dzis??? ... i nie za bardzo Cie rozumiem, ale czy mam byc jakimsa kroliczkiem treningowym dla panow bo tego wymaga ojczyzna? rozbawilas mnie.
co do ocen cnotek... to nie robilam badan statystycznych na temat opini cnotek o dziewczynach puszczalskich.... i mysle, ze Ty rowniez. Zawsze musisz zalozyc, ze Twoje opinie opieraja sie tylko na doswiadczeniach zdobytych z wlasnego skansenu
Widocznie otaczaja Cie cnotki co zle mowia o innych. Ja takich psioczacych cnotek nie spotkalam... inny skansen ![]()
.. i chyba to wcale nie ma zwiazku z watkiem.
Napisalas, ze:"że fakt iż matka ma takie czy inne poglądy (nie ma znaczenia bo) z tych czy innych powodów nie rozmawia ze swoimi dziećmi lub popełnia Jako tylko człowiek błędy ,może skutkować tym iż dzieci wybierają drogę buntu i są "za plecami male szatany" ot tyle."
i tu sie mylisz Okruszka wyraznie napisala, ze cnotka "Ponieważ pewne rzeczy były dla niej "niedopomyślenia" (lub potępienia) nie rozmawiała o nich ze swoimi dziećmi, nie dopuszczała do myśli, że jej córka/syn nie mierzy jej miarą. Nie przyszło jej do głowy, że dzieci są z nią nieszczere. Idealne na co dzień, za plecami: małe szatany... Aż pewnego dnia jej 14 letnia córka przyszła do niej z brzuchem..."
Ani Okruszka, ani Ty nie odrozniacie ilosci seksu od krzywdzenia seksem ludzi.... dlatego trudno Wam zrozumiec co pisze. Wszystko podporzadkowywujecie seksowi...po co??? zeby ktos Was przytulil? bo bez seksu tego nie zrobi? Ciekawe?
ale dobrze, ze macie luzny stosunek do zdrad... bedzie Wam lzej gdy przeciwniczki cnotek odbiora Wam ojca waszych dzieci
...
Dla kontrastu bardzo dobrze zrozumialam MagdeEM...
i chcialabym rozwinac jedno zdanie jesli pozwolisz.
Uważam, że dorosła kobieta ma prawo decydować o sobie i to jej osobista decyzja czy zechce byc cnotka czy miec przygodny seks. Nikt nie ma prawa wysnuwac na tej podstawie wnioskow.
Dla tych co nie rozumieja... przygodny seks nie oznacza seksu z mezem rodzonej siostry, lub czyimkolwiek mezem
Wiecie co? w sumie każdy żyje jak chce, takim zachowaniem największą krzywdę wyrządza sobie i to jego świadomy wybór,to on za to odpowie,a nie my.
Taki już jest ten świat,że to co dla jednych chore,dla drugich jest normalne.
Mnie też szokują pewne rzeczy,zastanawiam się czasem dokąd już naprawdę zmierza ten świat,ale tak sobie myślę,że każdy ma swoje życie i nie nam je oceniać.
oczywiscie, ze nie mamy prawa oceniac, czyjegos zycia. Mamy jednak moim skromnym zdaniem prawo i obowiazek reagowac na krzywde... nie przechodzic obojetnie obok krzywdzonych, albo udawac, ze nic nie widzimy.
W calym poscie Okruszki nie zbulwersowal mnie seks sam w sobie (nie jestem ani dziewica:D ani cnotka) i to moj biznes jak i do Okruszki osobistycz spraw biznesowych nalezy jej cnota ![]()
Wiele osob jakos filtruje moja wypowiedz w jakis dziwny sposob... jakbym sie wypowiadala na temat zyc z seksem czy zyc bez seksu.... to jakas paranoja.
Trzeba miec ogromna wole walki o fasfoodowy seks i na oslep, zeby az tak przefiltrowac zdanie, ktore napisalam:"nie mam osobistego stosunku do sprawy "On miał wiele kobiet w łóżku. Ona, miała kilku facetów." bo to jest sprawa osobista i intymna kazdego czlowieka" i powiazac je z "NO TAK przecież MĘŻCZYZNA jakoś doświadczenie musi zdobyć "
Wiec jakby ktos mnie nadal nie rozumial.. oburzam sie i nie przechodze objetnym kalafiorem obok rozmowcy stwierdzajacego, ze "Zdarzało mi się flirtować dosyć ostro z żonatym chłopakiem (...)
O dziwo nie miałam wyrzutów sumienia. Uprawiałam seks z kolegą, który był ledwo po rozstaniu (jakby jego ex się dowiedziała to by mnie znienawidziła, a znamy się od lat)"
Zawsze protestuje, nawet i mimo, ze nie znam wieloletniej kolezanki Okruszki... a Okruszka ja zna... i co??? "Nawet nie ma wurzutow sumienia"?
protestuje i zawsze bede protestowac.. gdy widze krzywde.
A jesli chodzi o fastfoodowy seks to Okruszka moze go miec gdzie chce i jak chce...
smutno mi jednak bo wiem (zwazywszy na jej wiek) jakie ona ma potrzeby a co dostaje ![]()
tylko napiastke.. ![]()
Nie trzeba byc wielkim psychologiem zeby zauwazyc jeden maly fragment w wypowiedzi Okruszki, ktory niechcacy ukazal prawde o jej uczuciach i potrzebach. Ten fragment to:
Może nie trwa to długo. Może nie jestem kochana 365 dni w roku, może nie ma motyli, czułego "kocham". Czasami zamajaczy wspomnienie o ukochanym... Ale gdy to się dzieje... Jest dużo życzliwości, chęci zaspokojenia drugiej osoby, delikatności....
Wiec Oruszka krzywdzi nie tylko swoje kolezanki i kolegow... ona krzywdzi sama siebie
i tu sie zgodze z fammefatale... cyt: "Wiecie co? w sumie każdy żyje jak chce, takim zachowaniem największą krzywdę wyrządza sobie i to jego świadomy wybór,to on za to odpowie,a nie my.
Taki już jest ten świat,że to co dla jednych chore,dla drugich jest normalne.
Mnie też szokują pewne rzeczy,zastanawiam się czasem dokąd już naprawdę zmierza ten świat,ale tak sobie myślę,że każdy ma swoje życie i nie nam je oceniać."
Zazdrość. Napiszę tak, Każdy ma prawo do własnego zdania i widzenia spraw swoimi oczami i
rozumiem że jako osoba zdradzona, masz uraz i uważasz zdradę za największą krzywdę. Ja też mam prawo do własnej filtracji.
Ty napisałaś że"nie mam osobistego stosunku do sprawy "On miał wiele kobiet w łóżku. Ona, miała kilku facetów." bo to jest sprawa osobista i intymna kazdego czlowieka "
A ja zapytałam "ale skąd wiesz czy te doświadczenia nie wiążą się z czyjąś żoną , bólem wykorzystanej zakochanej kobiety itp. ?"
I sama sobie odpowiedziałam "NO TAK przecież MĘŻCZYZNA jakoś doświadczenie musi zdobyć ."
Ty też robawiłaś mnie tym tekstem
"A dlaczego mezczyzna musi zdobyc doswiadczenie w lozku??? bo takie teksty to rzucali w 1847roku... i ta mysl przetrwala do dzis??? ... i nie za bardzo Cie rozumiem, ale czy mam byc jakimsa kroliczkiem treningowym dla panow bo tego wymaga ojczyzna? rozbawilas mnie."
Więc napisze inaczej
Ty jako osoba z tzw kręgosłupem moralnym nie masz osobistego stosunku do sprawy a ja mam i szczególnie do określenia WIELE czyli więcej niż kilka
Bo dla mnie tu zapala się czerwona lampka,no chyba że facet jest koło 30 i wiesz,że żadnej kobiety po drodze nie skrzywdził (czyli nie zdradził swojej dziewczyny ,partnerki ani nie "spał" z czyjąś żoną). I Jesteś przekonana iż będą wzorowymi rodzicami, więc w/g Ciebie, luzik neutralne podejście do tematu.
Co do króliczka doświadczalnego - to tu właśnie obawiam się że Kolega skorzystał z paru a to już nie jest zgodne z prawdziwą moralnością.
Zazdrość -w twojej wypowiedzi nie podobało mi się to ,że totalnie olałaś fakt iż okruszka Przytoczyła tą parę jako przykład (było be,be ale wyszli na dobrą drogę i pomimo przeszłości mogą być dobrym małżeństwem) bo to ich sprawa , ale naskoczyłaś na Okruszkę
" A zatem twierdzisz, ze osoba bez moralnego kregoslupa, ktora :
-wiedzac iz sprawi bol swojej znajomej ( i to od lat) cierpienie, olewa sobie to i ma seks z jej chlopakiem
-nie szanuje sie
-otacza sie intrygami, klamstwem brudem i seksem
-nie ma wyrzutow sumienia po ostrym flircie z zonatym
bedzie dobrym partnerem i matka?
bo ja watpie... nie widze szans dla Ciebie."
1. sex był z byłym chłopakiem znajomej i nie wiem dlaczego miała by mieć wyrzytu sumienia z powodu nawet przyjaciółki - przecież się rozstali.
( moja kuzynka wyszła za mąż za byłego chłopaka swojej siostry i co jest złą żoną matką )
2.nie ma wyrzutow sumienia po ostrym flircie z zonatym - bo był to tylko flirt ( dla mnie nie doszło do bara,bara więc ,może jakieś ramy moralne "koleżanka "ma ).
A ja widzę szanse , każdy człowiek może się zmienić.
Co do twojego
"Ani Okruszka, ani Ty nie odrozniacie ilosci seksu od krzywdzenia seksem ludzi.... dlatego trudno Wam zrozumiec co pisze. Wszystko podporzadkowywujecie seksowi...po co??? zeby ktos Was przytulil? bo bez seksu tego nie zrobi? Ciekawe?
ale dobrze, ze macie luzny stosunek do zdrad... bedzie Wam lzej gdy przeciwniczki cnotek odbiora Wam ojca waszych dzieci big_smile.."
Masz racje - nie odróżniam ilość seksu od krzywdzenia seksem ludzi .
Gdy miałam 14 lat. 3 kolesi zwiększyło swoją ilość sexu na mnie (Żadna moja krzywda ,stracić błonke z byle kim ot tak dla ich zabawy Gwałt to nie zdrada)
........ albo gdy miałam 20 lat ( "Cnotka"- koleżanka która miała chłopaka a była dziewicą wraz cudowną matką , bądź co bądź cnotkę z zasadami wychowała) pomogła koledze(cudownemu człowiekowi ,samotnemu ojcu itd) zwiększyć ilość sexu - namawiając mnie na imprezę, zapewniając bezpieczeństwo , powrót do domu i zostawiając mnie sam na sam z kolegą w zamkniętym na klucz mieszkaniu ,gdy tylko wyszłam do łazienki oczywiście bez mojej wiedzy.
Generalnie (reasumując), pisząc pierwszego posta miałam na celu powiedzenie "nigdy nie mów nigdy" i powtórzę. To, że teraz ktoś obnosi się ze swoim kręgosłupem moralnym i prowadzi własną inkwizycję nie oznacza, że kiedyś nie będzie w sytuacji gdy pewne jego wartości trochę się zmienią. Czasami człowiek staje się świadkiem pewnej sytuacji, lub w niej uczestniczy i nagle myśli "no tak, myślałam inaczej, ale najwyraźniej w 'tej', 'danej' sytuacji mogę postąpić w ten sposób". Nie oszukujmy się, tak się zdarza.
Trochę mi się wydaje Zazdrość, że puściłaś wodze swojej wyobraźni, trochę podkoloryzowałaś osobę której (nota bene) nie znasz, trochę wzięłaś to do siebie biorąc pod uwagę, że walczyłaś kiedyś z jakąś kobietą o swojego męża. Ogólnie na widok mojego postu wsiadłaś na konia i szarżujesz.
Tak się śmiesznie złożyło, że mam jeszcze kilka kręgów swojego kręgosłupa (wow! jest nadzieja, no proszę), i wiem, że PRZYJACIÓŁCE nie wykręciłabym żadnego numeru. Wiem, że bym niczego złego nie zrobiła, bo miałam kilka różnych mało śmiesznych sytuacji, ALE jakimś cudem (wow, niech żyje mój drugi krąg w kręgosłupie) krzywdy nikomu nie zrobiłam.
Do czego dążę. Właśnie padłyście ofiarami typowego schematycznego myślenia i generalizowania o którym pisałam na początku. Nigdy nic nie jest albo białe, albo czarne. Każda sytuacja ma milion odcieni. Skoro już o "bzykaniu z ex chłopakiem KOLEŻANKI" mowa, sytuacja wygląda następująco: http://www.netkobiety.pl/t16164.html
Swoją drogą Zazdrość odpisywałaś na moje posty
. Ciąg dalszy tej historii wygląda tak, że doszło do zbliżenia na zasadzie kumplowskiej między mną a nim. A ona... No cóż... Myślę, że w naturalnym odruchu nie byłaby zbyt zachwycona jakby się dowiedziała i chyba by mnie zabiła
... Ale czy mam mieć wyrzuty sumienia, że to zrobiłam? NIE! Nie są już ze sobą od ładnych kilku miesięcy, on nie jest niczyją własnością. Na przykładzie tej historii. Czy jestem złem wcielonym bo bzykam się bezmyślnie. Nie, to nie było bezmyślne i były ku temu jakieś podstawy aby do tego doszło.
Druga rozdrabniana przez was historia. Napisałam o flircie z żonatym. Przeanalizowałyście każde moje słowo ale aby było wam wygodniej pominęłyście fragment:
Zdarzało mi się flirtować dosyć ostro z żonatym chłopakiem (26 lat), o czym na początku nie wiedziałam. A dowiedziałam się dzięki uprzejmości jego koleżanki. Skubaniec, sam zaczynał. O dziwo nie miałam wyrzutów sumienia.
No bo do cholery dlaczego miałam mieć wyrzuty sumienia??? Że nie wiedziałam? Akurat do niczego nie doszło, ale nawet gdyby, to też powiedziałabym wam, że NIE, nie miałam wyrzutów sumienia bo nie wiedziałam! A on co do cholery?... Przepraszam, zapomniałam, że w kulturze europejskiej facet może... Cale zło leży po stronie kobiety
.
Ogólnie rzecz biorąc to trudny temat, a każdy mierzy swoją miarą. Zazdrość, która przeszła gehennę w swoim związku będzie prowadziła inkwizycję bo pamięta SWÓJ ból. Akurat nigdy nie wyrwałam żonatego (i nie mam na to "ambicji"... Może zasługa mojego pierwszego kręgu w kręgosłupie), ale czytając posty kobiet które wyrywały innych mężczyzn świadomie, nie toczę "piany", bo wiem, że człowiek w stanie zakochania postępuje często irracjonalnie. Nie chodzi tutaj o USPRAWIEDLIWIANIE tych kobiet, tylko (wracając do pierwszego zdania), że człowiek w danej sytuacji może różnie postąpić. Nawet myśląc, że ma swój kręgosłup moralny... Swoją drogą pamiętam, że również na tym forum kobiety 'kochanki' pisały: "nigdy bym nawet nie pomyślała, że znajdę się w takiej sytuacji".
Nie pisalam o tym co robisz ze swoim cialem (odpowiedz rowniez dla Invi) ale co zrobilas ze swoja psychika... to ta psychika jest zagrozeniem dla nowych zwiazkow... sorry
gdybym miala wybrac miedzy corka z brzuchem a corka sypiajaca z zonatymi, chlopakami swoich kolezanek etc... to wiesz kogo bym wybrala? Kazdy wie.
Wybralabym dobrego czlowieka... a Ty co bys zrobila z corka z brzuchem... hmmm bo w zasadzie juz sie wypowiedzialas co o takiej myslisz "za plecami male szatany"
No i tu sie mylisz... i juz teraz, jak na ten moment, przy tej wypowiedzi fatalnie wypadlas jako matkaAni Okruszka, ani Ty nie odrozniacie ilosci seksu od krzywdzenia seksem ludzi.... dlatego trudno Wam zrozumiec co pisze. Wszystko podporzadkowywujecie seksowi...po co??? zeby ktos Was przytulil? bo bez seksu tego nie zrobi? Ciekawe?
ale dobrze, ze macie luzny stosunek do zdrad... bedzie Wam lzej gdy przeciwniczki cnotek odbiora Wam ojca waszych dzieci ...
A jesli chodzi o fastfoodowy seks to Okruszka moze go miec gdzie chce i jak chce...
smutno mi jednak bo wiem (zwazywszy na jej wiek) jakie ona ma potrzeby a co dostaje
tylko napiastke..
Nie trzeba byc wielkim psychologiem zeby zauwazyc jeden maly fragment w wypowiedzi Okruszki, ktory niechcacy ukazal prawde o jej uczuciach i potrzebach.
Żeby znaleźć szczęście, jakoś trzeba temu szczęściu pomóc, jakoś próbować je odszukać. Nigdy nie wiem kto, ani z jakimi pobudkami stanie na mojej drodze. Spokojnie, nie musicie z litością w oku patrzeć na mnie na zasadzie "biedna, zagubiła się bo nie odnalazła miłości".
Zostałam zdradzona. Wieszałam psy na tej dziewczynie... Z perspektywy czasu powinnam jej wysłać kwiaty, bo ułożyła sobie życie z osobą, z którą ja bym tego życia nie ułożyła. I NIE chodzi mi o to, że wspieram zdradę. Ale znowu, ile ludzi tyle historii i sytuacji. Nie nam to oceniać na czarne i białe.
Ale mówię, wolę popróbować życia w tym może trochę bardziej "mrocznym" świecie. Trochę się przejechać, zdziwić, celem posiadania własnego zdania. Nieniejszym, jeżeli inkwizytorki pozwolą mi zajść w ciąże, jest bardzo prawdopodobne, że zamiast besztać swoje dziecko będę starała się je zrozumieć.
Sama mam ogólnie dobry kontakt z mamą. Ale chciałabym np. pogadać z nią o sprawach damsko-męskich (może bez moich szczegółów łóżkowych ale zawsze). W związku z tym, że jest zagorzałą katoliczką, która miała jednego chłopaka w życiu (mojego ojca), nie chcę. Bo wiem, że nie zrozumie. Bo nie uczestniczyła bezpośrednio w wielu sytuacjach tylko spoglądała "zza płota". Znam ją i wiem jak reaguje na pewne rzeczy... A szkoda, że tak reaguje. Może by mi coś mogła przekazać? Czyli co robię? Gram. Przed mamą wspaniała cnotliwa córka. Za jej plecami... Hmmm
.
Mam nadzieję, że tym razem się dobrze wyraziłam.
Uważam, że mężyczyznom o wiele łatwiej przychodzi zdrada niż nam kobietom. Psycholog wytłumaczy w bardzo prosty sposób; mężczyźni sa z natuury poligamiczni, a kobiety by zdradzić muszą kochać tego z kim zdradzają- nieprawda. Moim zdaniem mężczyźni częściej zdradzają, bo szybciej sie nudzą, nie myślą o tym, że mogą kogoś zranić i nie obchodzi ich to,poza tym to potwierdzenie ich atrakcyjności, bo moim zdaniem to dość zakompleksione istoty . Gdy na horyzoncie pojawia się szałowa laska, liczy się dla nich tylko to by zaliczyć, co będzie dalej- pomyślą później (najczęściej wcale nie myślą).
38 2011-01-08 06:47:41 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-01-08 07:00:05)
To, że teraz ktoś obnosi się ze swoim kręgosłupem moralnym i prowadzi własną inkwizycję
inkwizycja wykorzystala wiare dla wlasnych celow... bycie moralnym nie ma zwiazku z inkwizycja a wrecz jest jej zaprzeczeniem. Moralnosc to szara codziennosc... tylko wtedy gdy "odstajemy" od szarej codziennosci wyprawiamy cuda na kiju okreslajac ja jako np inkwizycje.... ze niby taka przesadna moralnosc zakrawajaca o palenie na stosie niewinnych ludzi...
To wielka pomylka i blad, ze tak robimy... :(
Trzeba miec odwage w nazywaniu rzeczy po imieniu, nawet tych dla nas niekorzystnych. Tak jest uczciwie.
Czasami człowiek staje się świadkiem pewnej sytuacji, lub w niej uczestniczy i nagle myśli "no tak, myślałam inaczej, ale najwyraźniej w 'tej', 'danej' sytuacji mogę postąpić w ten sposób". Nie oszukujmy się, tak się zdarza.
Zdarza sie, ze jestesmy zaskoczeni swoim zachowaniem... to cudowne jesli potrafimy nazwac, rzecz po imieniu, nie wybielamy sie i nie mowimy, ze jak nas taka sytuacja dotknela to juz nie jest to niemoralne.
Nieuczciwosc jest zawsze nieuczciwoscia. Jesli kiedys zdradze kogokolwiek to powiem. Zdradzilam. nie bede dodawac : BO......
Zastanowie sie co spowodowalo, ze kregoslupik moralny mi sie zlamal... i z cala pewnoscia nie bedzie to zamiatanie pod dywan, szukanie winy w innych.
krzywdy nikomu nie zrobiłam.
ale tak mozna bylo wyczytac z Twojego posta... jak i rowniez to, ze nie masz wyrzutow sumienia.
Mysle, ze umieszczajac swoja opinie w watku bylabys bardzie uczciwa gdybys nie pozostawiala takich watpliwosci.
Druga rozdrabniana przez was historia.(...) O dziwo nie miałam wyrzutów sumienia.
Dlaczego "o dziwo"?
Przepraszam, zapomniałam, że w kulturze europejskiej facet może... Cale zło leży po stronie kobiety :/.
Jestem przeciwna takiemu obyczajowemu prawu i od zawsze jestem ortodoksyjnie walczaca osoba z tego typu niesprawiedliwoscia... i zachecam wszystkich do tego.
Zazdrość, która przeszła gehennę w swoim związku będzie prowadziła inkwizycję bo pamięta SWÓJ ból.
To co ja pisze to szara prawda... nie ma tu zadnej inkwizycji :(
To zwykla codziennosc od ktorej odbiegamy lub nie, na wlasne zyczenie
Jesli zdradzanie i nieuczciwosc to-swiat nowoczesny i cool
a bycie moralnym to inkwizycja.. to wiadomo, ze kazdy mlody czlowiek chce byc nowoczesny.
Zeby nie robic ludziom wody z mozgu nalezy wypowiadac sie bardzo rozwaznie.
NORMALNOSC jest tam gdzie moralnosc. Moralnosc powinna byc nowoczesna i cool.
Nieuczciwosc jest zla.
Wykorzystywanie cudzej moralnosci i uczciwosci dla wlasnych celow jest zle i mozna je porownac do inkwizycji. Moje wypowiedzi nie maja zadnego zwiazku z inkwizycja.
Ale mówię, wolę popróbować życia w tym może trochę bardziej "mrocznym" świecie. Trochę się przejechać, zdziwić, celem posiadania własnego zdania. Nieniejszym, jeżeli inkwizytorki pozwolą mi zajść w ciąże, jest bardzo prawdopodobne, że zamiast besztać swoje dziecko będę starała się je zrozumieć.
Czy to oznacza, ze wg Ciebie osoba moralna i nie majaca zwyczaju zrzucania odpowiedzialnosci za swoje czyny na innych... bedzie ZLA MATKA?
... i dla scislosci czy zwykla moralnosc jest dla Ciebie inkwizycja???
.. czy zatem idac tym tropem.. i znajac historie inkwizycji.. powinnismy wystrzegac sie moralnosci?
Sama mam ogólnie dobry kontakt z mamą. Ale chciałabym np. pogadać z nią o sprawach damsko-męskich (...)Znam ją i wiem jak reaguje na pewne rzeczy... A szkoda, że tak reaguje. Może by mi coś mogła przekazać? Czyli co robię? Gram. Przed mamą wspaniała cnotliwa córka. Za jej plecami... Hmmm ;).
Mam nadzieję, że tym razem się dobrze wyraziłam.
Tak Okruszko, tym razem dobrze sie wyrazilas i dziekuje za to. Piszac posty bawimy sie slowami... i kazdy moze je opacznie je zrozumiec. Wiem wiecej o Tobie z Twoich postow (bo je czytalam) i odpowiadalam nawet. Wiem, ze nie jestes glupia, egoistyczna, zapatrzona w siebie dziewczyna. Wiem, ze bardzo analizujesz swoje postepowanie.. i to dobrze o Tobie swiadczy... tylko, ze z pierwszego postu nie dalo sie tego wyczytac.. Moze to dobor slow, skroty myslowe. Nie wiem. Warto jednak zalozycielce watku dac pelna odpowiedz.
Postaraj sie odpowiedziec na moje powyzsze pytania uczciwie i bez "wscieklosci"... warto nie zostawiac niesmaku po moralnosci.. o to prosze :)
Dziekuje, ze ostatnim postem dalas wyrazniedo zrozumienia, ze nie masz obojetnego stosunku do zdrady i ze nieuczciwosc nie jest Ci obojetna... bo takie wrazenie odnioslam po naszej "rozmowie" w innym watku w sprawie Twoich watpliwosci moralnych... i tutaj zabrzmialas zupelnie inaczej...
..a co do mamy i dobrych z nia stosunkow... hmmm zastanawiam sie co masz na mysli ze masz dobry kontakt z mama?
Ja mam corke nastolatke i do naszych dobrych kontaktow zaliczam rozmowy na kazdy temat (bez gwalcenia partymi pytaniami) i zaufanie do jej madrosci i mojego wychowania. Kocham ja calym sercem i nie wyobrazam sobie, bym mogla ja odrzucic emocjonalnie z jakiegokolwiek powodu. Nie mam w sobie tak wielkiej potrzeby "robienia wrazenia na innych" i myslenia o tym "co powiedza inni", zeby odbierac niepowodzenia dzieci jako podgryzanie mojego wizerunku.
Jak gdzies zawodze to mowie, ze "bylam do d***" i zmienie sie.
I naprawde sie zmieniam... bo mi zalezy :)
JEst taka ksiazka polecana na tym forum "Nie zalezy mu na tobie" o stosunkach miedzy kobieta i mezczyzna. Uwazam, ze ktos powinien napisac taka ksiazke dla dzieci....o stosunkach rodzice-dzieci.
Moze by to jakos "wstrzasnelo" rodzicami!
P.S. Czy wiesz, ze Okruszka to Calineczka?
Dellfia
Żadna moja krzywda ,stracić błonke z byle kim ot tak dla ich zabawy Gwałt to nie zdrada
absolutnie sie nie zgadzam. Gwalt to zdrada. Nie mozna pojmowac zdrady tylko jako stosunku seksualnego w stylu klasycznym ...
Ludzie wyprawiaja jakies cuda z pojmowaniem zdrady.
czytalam juz takie opinie:
Nie jst to zdrada jesli nasz partner(czesto maz) z inna kobieta:
-mial tylko seks oralny
-mial tylko seks wirtualny
-tylko sie calowal
-byl to tylko seks z prostytutka
-tylko romansowal i mowil jej, ze ja kocha
-tylko wysyla smsy seksualneno
i teraz szok!!!
-gwalt to nie zdrada
i tu sie mylisz bo to jest zdrada. zostalas oszukana, zdradzona.
Zdrada jest nawet wtedy gdy obgadamy przyjaciolke za plecami.. Zdradzamy ja wtedy :(
a co dopiero gwalt!
albo gdy miałam 20 lat "Cnotka"- koleżanka (...)pomogła koledze zwiększyć ilość sexu - namawiając mnie na imprezę, zapewniając bezpieczeństwo , powrót do domu i zostawiając mnie sam na sam z kolegą w zamkniętym na klucz mieszkaniu ,gdy tylko wyszłam do łazienki oczywiście bez mojej wiedzy.
To tez zdrada. Okrutnie Cie wykorzystano.
Mam nadzieje, ze donioslas o tym odpowiednim wladzom.
Ludzie, ktrorzy tak postepuja jak kolezanka i jej mama nie maja nic wspolnego z moralnoscia i cnota.... nie wiem jak mozesz w to wierzyc. To podli ludzie bez skrupolow, egoistyczni, niemoralni i glupi... i sorki ale bede jak zwykle radykalna w swojej wypowiedzi oceniajac ich postepowanie. Nie ma dla mnie "odcieni szarosci" w takim okrucienstwie, ktore Ci zgotowano. Nie ma zadnego tlumaczenia i "drugiej strony medalu". Nie ma zadnego mowienia, ze gdybym byla na ich miejscu to zmienilabym zdanie... Nigdy. Nie powiem tez, ze ludzie sa rozni i trzeba byc wyrozumialym, poniewaz uwazam, ze naszym moralnym obowiazkiem jest bycie niewyrozumialym dla okrucienstwa i jak juz pisalam wczesniej, dla krzywdy robionej komus...
To co Tobie zrobiono jest okrutne i mam nadzieje, ze sprawiedliwosc wygrala.
zawsze uważałam, że podstawą związku jest wierność. Okazało się, że facet który jest autorem mojej córy, ma jeszcze dwie każde z inną kobietą. Jak się dowiedziałam o pierwszej zdradzie, postanowiłam zrobić to samo, na złość. Z żonatym kolegą. Nie miałam wyrzutów sumienia, bo zdradzał żonę regularnie i ona o tym wiedziała i godziła się na to (!), ale nie czułam tej satysfakcji, miałam taki niesmak do siebie samej po tym wszystkim
ale był w moim życiu jeszcze jeden żonaty facet. nie wiedziałam, że ma żonę, dowiedziałam się po kilku miesiącach, kiedy byłam zakochana w nim już po uszy. To nie było łatwe ale odeszłam, bo nigdy nie chciałabym być na jej miejscu, wiem co czuła kiedy dowiedziała się o zdradzie męża.
Myślę, że jest to indywidualna sprawa każdego człowieka. Każdy z nas jest inny, mamy różne otoczenia, wiele przeszliśmy i każdy w swoim życiu kieruje się własnymi wartościami.
Wierze, że nic nie dzieje się bez przyczyny
I to są własnie zasady Sachmed. To, że czułaś niesmak po seksie z żonatym kolegą i że odeszłas od mężczyzny, który cie oszukał. Tak, kazdy w swoim zyciu kieruje się własnymi wartościami, ale są przecież wartości uniwersalne, takie jak np. UCZCIWOŚĆ. Te uniwersalne wartości są naszym kręgosłupem moralnym. Nie jesteśmy aniołami my ludzie, upadki są wpisane w nasz ludzki los i jeśli zdarzy nam się postąpić wbrew wartościom uniwersalnym czujemy niesmak, wstyd, mamy wyrzuty sumienia i poczucie winy. Te uczucia mówią nam, że idziemy złą drogą, ze krzywdzimy kogoś lub samych siebie. Ludzie bez zasad nie mają takich dylematów, ich jedyną zasadą jest brak zasad i żyją by dogodzic sobie, nie patrząc przy tym, że kogoś krzywdzą. Mamy prawo szukać szczęścia, ale mamy tez moralny obowiązek bycia uważnym by nie przekraczać granicy, za którą są cudze łzy i krzywda. Bo tam sie kończy nasza wolność gdzie się zaczyna wolność drugiego człowieka!
Myślę, że dopóki nie doświadczymy pewnych krzywd na sobie nie zdajemy sobie sprawy z tego jak można skrzywdzić drugą osobę. Uważam też, że dużą rolę odgrywa nasze sumienie
Dobrej nocy