Moi rodzice chcą mnie zniszczyć... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Już nie wiem gdzie szukać ratunku... Byłam ofiarą a stałam się sprawcą. Sprawcą tego całego piekła, którego doświadcza moje życie. Moje i dwóch najbliższych mi osób...

Proszę Was z całego serca o radę. Być moze nie przeżyłyście czegoś takiego, ale być moze mnie jakoś nakierujecie, skierujecie do odpowiednich drzwi. Sama już nie wiem jak to wszystko rozwiązać.

Opowiem Wam mniej lub więcej szczegółów - tyle byście wiedziały jak sytuacja wygląda.

Gdy cofam się pamięcią, nie pamiętam bym czuła miłosć moich rodziców. Byli raczej stanowczy, wymagający, oschli. Gdy urodził się brat - stał się oczkiem w głowie rodziców. Uwielbiany, chwalony, cudowny etc. Życie potoczyło się tak, że jako młoda osoba miłości szukałam u płci przeciwnej. Trafiłam w niewłaściwe ręcę, które mnie okłamywały, uderzyły... Ręce z których długo nie mogłam się uwolnić. Zaszłam w ciążę. Urodziłam syna. Mieszkałam z małym u rodziców, "tatuś" wolał życie lekkoducha. Moja mama do ukończenia moich magicznych urodzin, miała przyznaną sądownie opiekę nad małym. Wyglądało to tak, że prawie do końca mojego mieszkania z rodzicami, moja mama grała pierwsze skrzypce. Ona chciała przy małym wszystko robić, ona o wszystkim decydowała, nie pytała się mi o nic, pytała: "ciekawe kiedy wyprowadzisz się z domu bedziemy mieć więcej miejsca dla siebie". Zrobiła z siebie matkę a mnie zepchnęła do rangi sprzątaczki. Doszło do tego, że znajomi, rodzina o dziecko pytali się jej, a nie mi - jako mamie. Czułam się bardzo samotna, odrzucona, niepotrzebna. Potrzebowałam wsparcia, miłości a ni miałam nic.
Życie zaczęło się układać. Poznałam Jego. Szybko wyprowadziłam się z domu do niego. Chciałam uciec od rodziców i być z kimś kto pozwoli mi żyć normalnie. I tak było.
Starałam się odsunąć na pewną granicę moich rodziców. "Zabieg", który wykonuje większość usamodzielniających się pociech. Jednak matce zaczęło wadzić to, że wysuwam się jej z rąk i nie może decydować. Zaczęło sie...: wydzwanianie po 10-15 razy, 1-2 w tyg. niezapowiedziana wizyta (powiem wprost - przestałam jej otwierać drzwi), kłamstwa, oszczerstwa, wzbudzanie poczucia winy we mnie, krzyki, walenie do okien, drzwi etc. Była policja, tłumaczenia...
Poszła do PCPR - nagadała, że jesteśmy najgorsi a ona się tak martwi o wnuczkę (nie o mnie!), że On mnie truje, dziecko bije, ogranicza mnie... Musiałam się "spowiadać" w PCPR z czegoś co dla każdego było logiczne tylko nie dla mojej matki - z usamodzielnienia.
To nie jest tak, że jestem niewdzięczna. Jestem bardzo im wdzięczna za pomoc etc. Jednak nie pozwolę by ktoś właził mi w życie z butami i chciał mnie zdominować, zniszczyć. Całe życie bałam się matki, ona miała w domu ostatnie słowo, którego się niepodważało.  Jestem zaszczuta, jestem kłębkiem nerwów, boje się o każdy następny dzień...
Matka dowiaduje się, gdzie moje dziecko chodzi do przedszkola, że jest zastrzeżone kto może odbierać, wg jej słów - kontaktuje się z ojcem dziecka (kiedyś jej największym wrogiem), który daje jej!!! alimenty, których mi nie płaci. Dzielnicowemu powiedziała, że im chodzi tylko o to by raz w tygodniu mogli wpaść na kawkę i zobaczyć małego...
Po tym co ona/ oni (rodzice) zrobili, nie wyobrażam sobie nawet być z nimi w jednym pomieszczeniu a co dopiero dać im moje dziecko... Najgorsze, że cała moja rodzina wierzy i słucha matki jak mantry. Ona ma dziwną zdolność przekonywania...
Moja matka powiedziałą znajomej - "ją mam w d****, ale dziecka nie odpuszczę"....
Ona może mieć schizofrenię - jak jej mama.    Ona uważa, że jest najważniejsza, że jest mamą małego i to ona powinna być głową tego wszystkiego!

Błagam, poradźcie co mam robić. Mały nawet o dziadkach nie wspomina, nie pyta. Oni nie byli dla niego tak ważni jak oni sami myślą. Nie mogę ułożyć sobie NORMALNEGO życia!!!
Nie radźcie tylko kompromisu - kompromis dla mnie oznacza porażkę. Bo matka będzie wiedziała, że wygrała, że mnie zastraszyła = zmusiła bym robiła to co ona chce.

Proszę, napiszcie. Tutaj bądź jak ktoś chce pogadać to na maila. Będę wdzięczna.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Policyjny zakaz zbliżania się.
Na razie nawet nie chcę do końca ogarnąć koszmaru, który przezywasz. ;/
Mam nadzieję, ze dziewczyny z większym doświadczeniem coś napiszą.

3

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

To naprawdę niewiarygodne, że najbliższe osoby potrafią tak krzywdzić... Bardzo Ci współczuję, wyobrażam sobie jakiego stesu i nerwów przysparza Ci ta cała sytuacja. Nie mam kompletnie pojęcia jakie są prawne możliwości wyeliminowania, czy choćby ograniczenia obecności Twoich rodziców z Twojego życia, a przeprowadzka do innego miejsca pewnie też nie byłaby taka prosta, poza tym zmiana miejsca zamieszkania to kolejny stres dla dziecka. Musisz mysleć o sobie i o swojej rodzinie(mam na myśli dziecko i ukochanego mężczyznę). A Wam najbardziej potrzebny jest święty spokój, poczucie bezpieczeństwa. Jeśli matka będzie Cię bez przerwy nękać,nachodzić, na pewno można to zgłosić policji. Można tez próbować trafić do zdrowego rozsądku matki (o ile takowy posiada) i wytłumaczyć że takie awantury i przepychanki o dziecko w obecności maluszka po pierwsze źle wpływają na jego psychikę, po drugie są bezpodstawne. Twoje dziecko to nie jest za przeproszeniem bezpański pies, który potrzebuje opiekuna. Ono ma matkę, w dodatku kochającą, nie jakąs ułomną, nie psychopatkę, tylko normalną, zdrową, opiekuńczą, odpowiedzialną kobietę. Jeśli w Twojej mamie odezwał się jakiś chory instynkt macierzyński, to niech go spożytkuje na poprawę relacji z własnym dzieckiem, a nie matkuje wnukowi. Niepotrzebnie "babcia" traci energię by zostać "mamą" dla wnuka. Powiedz jej, że wystarczy, że wiesz jaką była mamą dla Ciebie... Skoro nie potrafiła okazać miłości swojemu własnemu dziecku, skoro czułaś się niepotrzebna, odrzucona itp. to choćby na tej podstawie nie chcesz by zajmowała się Twoim dzieckiem, a tym bardziej żeby wprowadzała w Twoim życiu dyktaturę i terroryzm.  . Możesz zmienić numer telefonu, mozesz się przeprowadzić, ale najlepiej powiedzieć że sobie nie życzysz (a masz do tego prawo) kontaktów z rodzicami. To Twoje życie, Twoje dziecko, Twoja sprawa. Matka może jedynie grzecznie poprosić o spotkanie.

4

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

karola7908
Próbowałam. Na spokojnie powiedzieć, pogadać. Nic.
Do mojej matki nic nie dociera. Ona ma swoje oglądy, racje i to ONA ma ZAWSZE racje.
Nr telefonu zmieniłam, mam spokój. Do domu już nie przychodzi - po interwencji policji.
Wcześniej przychodziła i robiła awantury w pracy - przestała. Ale to tylko z jej strony cisza przed burzą. Ona nie odpuszcza. Zawsze była mściwa dla każdego.
Przez jej zachowanie boje się, że ona może mi lub dziecku coś zrobić np. porwać z przedszkola. Wiem jak nie wiem co jej odwali? Co sobie ubzdura? Sform.: "ją mam w d*** ale dziecka nie popuszcze" pokazało mi kto jest ważniejszy.
Myślę nad wizytą w PCPR, chociaż pogadać, żeby ktoś był, widział co się dzieje.

Wyprowadzka jest niemożliwa - oboje mamy pracę, zobowiązania sad

5

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Rzeczywiscie to nie jest normalna sytuacja, Twoja matka zachowuje się tak jakbys Ty jej odebrala jej dziecko, nie rozumie,że jest tu babcią a nie matką, nie dociera do niej ,że jesteś już gotowa do sprawowania samodzielnej opieki.
Wizyta PCPR to dobry pomysł, tam sa prawnicy, psychologowie pomogą Ci.
Ty jesteś prawnym opiekunem dziecka, więc możesz zastrzec w przedszkolu odbieranie dziecka przez Twoją matkę, porozmawiaj z paniami i dyrektorem zwrócą na dziecko szczególną uwagę i nie pozwolą na zbiżanie się babci.
Powinnaś też pozwać bylego do sadu o nieplacenie alimentów, bo alimenty mają trafiać do dziecka a nie do babci a Ty tu jestes prawnym opiekunem i dziecko jest z Tobą.
Bardzo współczuje, Twojej mamy raczej nic nie przekona bo najwyraźniej nie dochodzi do niej , kto tu jest matką dzecka.

6

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

W przedszkolu jest już zastrzeżone. Najciekawszy fakt skąd moja matka o tym wiedziała. Bo jeśli była tam to przedszkolanka powinna mnie o tym poinformować.
Były alimentów nie płaci krótko, a nie mam póki co zamiaru go oglądać. Ba, ja nawet tych ich jego pieniędzy nie chce. Dawca nasienia to jeszcze nie tata.

7 Ostatnio edytowany przez karola7908 (2010-10-26 16:15:14)

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Wygląda na to, że zrobiłaś już co mogłaś. Ja jestem pełna podziwu dla Ciebie i gratuluję Ci Twojej postawy - tego że jesteś taka silna, dzielna, że nie dałaś zawłaszczyć matce swojego życia. Wiem, że są ludzie, którzy potrafią psychicznie tak człowiekiem zawładnąć, tak nim manipulować, wręcz uzależnić od siebie, że człowiek staje się bezradny, ubezwłasnowolniony...a co dziwne nie ma siły tego zmienić. Dobrze, że Tobie udało się uwolnić od reżimu matki (przynajmniej   na dzień dzisiejszy) , jesteś dojrzała, niezależna i decydujesz o swoim życiu i dziecku samodzielnie, nikt Ci niczego nie narzuca.W końcu sama wiesz co jest najlepsze dla Twojego maluszka.
A tak swoją drogą, to zastanawiające, że babcia Twojego synka uważa się za taką cudowną, kochającą, najlepszą z możliwych, a sam zainteresowany czyli Twój synek jakoś się nie kwapi by o niej wspomnieć, nie tęskni, nie domaga się swojej najcudowniejszej babci? To chyba o czymś świadczy... Ja mam 2 chłopców i jak nie widzą swojej babci 2 dni to już proszą by do niej zadzwonić, pytają kiedy ich odwiedzi... Mimo,że w moich relacjach z mamą bywają zgrzyty, choćbym się nie wiem jak pokłóciła i nie chciała jej widzieć przez tydzień, to jedno co muszę przyznać, to to że jako babcia sprawdza się znakomicie. Ja mogę na nią sobie popsioczyć, ale moje stęsknione za babcią dzieci są najlepszym dowodem na to, że jednak nie jest taka zła:) W Twoim przypadku jest inaczej, zatem nie musisz mieć żadnych wyrzutów sumienia ani dylematów czy babcia powinna mieć kontakt z wnukiem czy nie. Ja trzymam za Was kciuki i jeszcze raz gratuluję Ci odwagi,że wzięłaś życie we własne ręce!

8 Ostatnio edytowany przez amelia1 (2010-10-26 16:50:30)

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Witajcie. Może odpowiem ...z pozycji ..innej babci. Znamy tylko Twoją wersje wydarzeń, babcia nie może się bronić, więc może zadam Ci kilka pytań.
Urodziłaś dziecko, jako nieletnia, matka zaopiekowała się Tobą i Dzieckiem?  Trudno w tej sytuacji wymagać od niej skakania z radości.
Czy nie było tak, że chętnie wyręczałaś się matką w opiece nad synkiem gdy się urodził? Mogłaś skorzystać z domu dla samotnej matki.
Sama, z własnej woli dałaś jej prawa do wnuka. Pewnie to Ona wstawała w nocami do dziecka, Ona chodziła do lekarzy, czuwała w nocy gdy był chory......i utrzymywała Was oboje. A nie musiała! Przyzwyczaiła się do niego, pokochała, może trochę inaczej niż inne babcie. Ale Ona nie wpadała do niego ..raz w niedziele z zabaweczką. Była na codzień.
Czy ojciec dziecka ...jest pozbawiony praw rodzicielskich? Płacił alimenty babci/ona Was utrzymywała/ i dalej płaci babci , bo pewnie wie, że to będzie NAPEWNO dla dziecka. Widać, ma większe zaufanie do babci ..niż do matki. Coś w tym jest.
Tyle się słyszy...o znęcaniu się konkubentów nad dziećmi swoich partnerek. 
Nic nie piszesz o swoim partnerze.  Może babcia mu nie ufa , boi się o wnuka, a Ty ją wypędzasz z domu!
Pokaż jej ,że dziecku nic złego się nie dzieje, żeby się przekonała, musi u was bywać.Inaczej... będzie walczyła,
Przypuszczam, że ona chce być pewna...że wnukowi nie dzieje się krzywda. Wcale nie chce Ci go zabrać. Bo i wiek i siły pewnie nie te.

Ukrywając przed nią wnuka, upewniasz ją w przekonaniu, że ma racje, że coś ukrywacie, starsi ludzie tak mają.

I jeszcze jedno....uwierz mi...wiem co pisze. Każdy sąd...przyzna jej widzenia z wnukiem...ona ma do tego prawo ....jako babcia i to...że go wychowywała.  I jak znam życie.....pewnie do tego dojdzie. Ważny jest tutaj ojciec dziecka. "Dawca nasienia" jak go nazwałaś. Ale jeżeli nie jest pozbawiony praw, to w każdej chwili może się zgłosić, że od teraz chce się widywać z synem ,/zrobi to nawet za namową babci/. I żaden sąd mu tego nie zabroni. A babcia w sądzie... na temat wnuka będzie miała największą wiedze.
Dziecko o niej nie mówi....bo jeżeli jest świadkiem takich przepychanek....ale psycholog będzie potrafił z nim rozmawiać.

Po co Ci to dziewczyno! ...Szkoda pieniędzy, zdrowia, i dziecka.  Pozwól babci się z nim widywać....przecież go nie zje. Nie porwie...bo za to grozi więzienie. A może Ty to robisz za namową partnera?

A relacje z przeszłości...Twoje z matką....to już odrębna sprawa.

Dodam jeszcze, że wydaje mi się, że ambicja, żeby matce dokopać, jest u Ciebie silniejsza.....niż dobro dziecka.

Pozdrawiam.

9

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Przykro mi tak Ci ciężko.masz swoje racje o kompromisie nie chcesz słyszeć.

Tu jednak przychylę sie do wypowiedzi  AMELI-ma bardzo dużo racji:

chcesz wykluczyć babcię z życia wnuka -napewno masz powody-ale wnuk potzrebuje babci a babcia kocha wnuka- każdy kocha jak umie
ty chcesz dla dziecka dobrze ale bez kompromisów nie ma życia -szkoda jak mówi Amelia zdrowia ,
trudno naprawić relacje po tylu latach ale może warto spróbować

10

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Nie zgodzę się z Amelia1. Babcia jest wazna w życiu wnuka ale w tym przypadku babcia zachowuje sie nie jak babcia a jak matka. Chce wszystko kontrolowac, ale tak nie mozna. Dziewczyna popełniła jeden "błąd" poznając nie odpowiedniego faceta. Matka pomogła jej przy dziecku Ale czy to oznacza że dziewczyna nie moze teraz ułożyć sobie życia tak jak chce???  Była młoda, niedoświadczona i zagubiona... Powinna być matce wdzieczna za pomoc, ale nie moze pozwolić jej na to żeby matka rządziła nią i jej dzieckiem. Babcia powiina przyjsc i porozmawiac szczerze z córką jeżeli martwi się o wnuka, a nie chodzić po PCPR czy innych ośrodkach. I co to wogóle za matka ,która mówi "ją mam w d... a wnuka nie popuszcze". Ja nawet sobie nie wyobrażam że mogłabym tak pomyśleć!!!  Co do ojca dziecka to jak by był takim super ojcem to czemu go nie ma teraz z nimi czemu nie zajął się swoją dziewczyną i SWOIM dzieckiem???

No cóż moim zdaniem warto byłoby pójsc z dzieckiem do jakiejs przychodni pedagogiczno - psychologicznej i stamtąd wziązc opinie od psychologa na temat waszych relacji (tzn. ty- dziecko. twój partner - dziecko i babcia/dziadek  -dziecko) i udowodnic jej że zadna krzywda sie nie dzieje jej wnukowi z waszej strony. A krzywdę wyrządza mu zaistniała sytuacja. Może to ją w końcu przekona. Co do kontaktów dziecka z babcią uważam że jeżeli on bedzie chciał sie z nia kontaktowac to powinnaś mu na to pozwolić bo do tej pory codziennie był z babcią i może za nią tęsknić (ona za nim też). Jeżeli boisz się że babcia bedzie buntowac synka to mozesz ustalic przez sąd kontakty babci z dzieckiem w obecności kuratora.

Życze ci dużo siły i wytrwałości dla synka

11

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Mama 27 Masz racje, ta babcia nie zachowuje się jak babcia .....bo ta babcia ..była jak matka. Sąd za zgodą rodzonej matki...przyznał jej to prawo. Opieke nad dzieckiem.
Dziewczyna popełniła błąd, i teraz może ułożyć sobie życie..tak jak chce, babcia jej w tym nie przeszkadza, bo przecież nie wybiera jej chłopaka, nie mówi, gdzie ma zamieszkać itd. Babcia ma ją w d....pie.   Babci ..chodzi o wnuka. I to są KONSEKWENCJE TEGO BŁĘDU! 
Z tego co zrozumiałam... to do PCPR  poszła matka dziecka ...nie babcia.
Piszesz, że babcia powinna przyjść i porozmawiać....a jak ma to zrobić, jeżeli jej nie wpuszczają do domu, wzywają policje.

Ojciec nie zajął się nimi...nie on jeden tak postąpił, nie musiał się zająć, jeżeli doszedł do wniosku, że się jeszcze nie nadaje na ojca.
Miał takie prawo!...takie są nasze obyczaje!  Ale zawsze może to zdanie zmienić...takie ma prawo!  Niestety!

Kontakty wnuka z babcią nie zależą od wnuka, tylko od sądu.
A~... czy babcia buntuje wnuka....przeciw matce...trzeba będzie najpierw ...udowodnić w sądzie! Niestety...takie jest prawo!
Dziewczyno....co byś nie zrobiła...to wszystko odbije się na dziecku!  Oszczędź mu tego...bo może później Ci tego nie wybaczyć.
A babcia ..pewnie z czasem uspokojona, że nie dzieje mu się krzywda....odpuści...i da Wam spokój.
A co zzyskasz prowadząc wojne? Wątpliwą satysfakcje...i nerwice u dziecka i u siebie.

12 Ostatnio edytowany przez mama27 (2010-10-26 23:31:46)

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...
amelia1 napisał/a:

Mama 27 Masz racje, ta babcia nie zachowuje się jak babcia .....bo ta babcia ..była jak matka. Sąd za zgodą rodzonej matki...przyznał jej to prawo. Opieke nad dzieckiem.

Przyznał prawo tak bo była nie letnia. Co nie oznaczało że ona nie może zajmować się swoim dzieckiem.

amelia1 napisał/a:

Mama 27Dziewczyna popełniła błąd, i teraz może ułożyć sobie życie..tak jak chce, babcia jej w tym nie przeszkadza, bo przecież nie wybiera jej chłopaka, nie mówi, gdzie ma zamieszkać itd. Babcia ma ją w d....pie.   Babci ..chodzi o wnuka. I to są KONSEKWENCJE TEGO BŁĘDU! Z tego co zrozumiałam... to do PCPR  poszła matka dziecka ...nie babcia.

No właśnie babcia  poszła do PCRP, a matka zastanawia się czy nie pójść po porade. ZA TEN BŁĘD NIE MOZE PŁACIĆ CAŁE ŻYCIE. Babcia musi zrozumieć że jest tylko albo aż babcią a nie MATKĄ!!!!!!!


amelia1 napisał/a:

Mama 27Piszesz, że babcia powinna przyjść i porozmawiać....a jak ma to zrobić, jeżeli jej nie wpuszczają do domu, wzywają policje.

Nie dziwie się jej ile można wysłuchiwac że jest taka i owaka. Każdy ma swoje granice wytrzymałości a jej właśnie się skończyły.


amelia1 napisał/a:

Mama 27Ojciec nie zajął się nimi...nie on jeden tak postąpił, nie musiał się zająć, jeżeli doszedł do wniosku, że się jeszcze nie nadaje na ojca.
Miał takie prawo!...takie są nasze obyczaje!  Ale zawsze może to zdanie zmienić...takie ma prawo!  Niestety! .

No właśnie niechciał. A babci płacił alimenty bo do 18 roku życia była prawnym opiekunem dziecka!!!


amelia1 napisał/a:

Mama 27Kontakty wnuka z babcią nie zależą od wnuka, tylko od sądu .

To prawda że zależą od sądu ale zdanie wnuczka sąd również bierze pod uwagę w wydawaniu decyzji. Pozatym nikt na siłe nie może go zmusić do kontaktów z babcią, bo będzie tego odwrotny skutek


amelia1 napisał/a:

Mama 27A babcia ..pewnie z czasem uspokojona, że nie dzieje mu się krzywda....odpuści...i da Wam spokój.
A co zzyskasz prowadząc wojne? Wątpliwą satysfakcje...i nerwice u dziecka i u siebie.

Dlatego najlepiej pojsc do poradni pedagogiczno - psychologicznej i wziaść babcie na rozmowe do pani psycholog żeby usłyszała że w końcu jej wnuk jest szczęśliwy i nikt mu nie robi zadnej krzywdy. Może ustąpi...

13 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-26 23:47:56)

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Własnie amelio , cały problem tkwi w tym, że matka ma ją w d***, to problem niekochanego dziecka i apodyktycznej matki. Dziewczyna już jako nastolatka szukała czułości poza domem, konsekwencją była ciąża, potem matka nie pozwalała jej się opiekować dzieckiem,jako matka zawsze była " na przyczepkę", właściwe nikt nie widział w niej matki. Nie powiesz amelio ,że to normalne mówić do córki,że ma się wyprowadzić, to bedzie więcej miejsca?Wyprowadzić bez dziecka?
Babcia zdecydowanie pomyliła tu rolę, można pomóc, ale za jaką cenę?? Ma jej oddać dziecko?
Nie potrafiła być matką dla swojego dziecka, więc teraz zbiera to co zasiała.
Tu nie jest problem babcia i wnuczka, ale matka i córka, babcia chce kontrolować narzucać, być może sama wyprowadzka jej córki z dzieckiem było szokiem, ale wybaczcie donosić bezpodstawnie na własne dziecko?
Babcia była jak matka ale matką nie jest, z pewnością dziecko niejedno słyszało na matkę a to boli nawet maluszka.
Dziewczyna ma prawo do własnego, samodzielnego życia a babcia jek chce coś wywalczyć niech się zastanowi nad stosunkiem do własnego dziecka, bo obgadywaniem, szykanowaniem zyskuje tylko odwrotny efekt.
Najważniejsze słowo w życiu dziecka to mama, Ty nią jesteś. Jeżeli babcia awanturuje się , wyzywa do tego stopnia, że wzywasz policję,to zdecydowanie wpływa toksycznie na psychikę dziecka, które ma prawo do spokoju.
Teraz odpuściła, może jednak przemysli, że winna jest tu ona sama i jej stosunek do Ciebie i sama poszuka kompromisu.
Nagrywaj w razie czego wizyty babci, nad kontaktami dziecka i babci powinien mieć jednak pieczę kurator.
Inna sprawa z tego co zrozumiałam jesteś bardzo młoda, może o to chodzi? Boi się ,że nie dasz rady? To jej udowodnij ,że dajesz sobie radę, to ją powinno uspokoić.

14 Ostatnio edytowany przez pomocy_tone (2010-10-27 12:03:43)

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Widzę,że wręcz zawrzało między Wami.

Może dopowiem parę ważnych kwestii.

Nie chcę się sama usprawiedliwiać ale maja84 ma bardzo wiele racji w swoich wypowiedziach.
Ja szukałam miłości poza domem, bo w domu jej nie otrzymywałam. Byłam łatwowierna, naiwna, liczyłam, że ktoś moje uczucia uszanuje i będzie darzył mnie miłością. Moi rodzice byli przeciwni temu związkowi, mówili, ze on jest taki siaki i owaki. Wiedzieli jak bardzo wpłynął i zawładnął moim życiem, że potrafił mnie zwyzywać od najgorszych, byłam tak pod jego wpływem, że nie potrafiłam odejść sama. NIKT z rodziny nie pomógł mi się od niego uwolnić. NIKT.

Amelio - przykro mi, że mówisz "zadam Ci kilka pytań" po czym te pytania nie padają, a padają oskarżenia.

1. [[ Urodziłaś dziecko, jako nieletnia, matka zaopiekowała się Tobą i Dzieckiem?  Trudno w tej sytuacji wymagać od niej skakania z radości. ]]

Owszem, zaopiekowała - nie przeczę. Jestem jej za to wdzięczna.


2. [[ Czy nie było tak, że chętnie wyręczałaś się matką w opiece nad synkiem gdy się urodził? Mogłaś skorzystać z domu dla samotnej matki. ]]
[[ Pewnie to Ona wstawała w nocami do dziecka, Ona chodziła do lekarzy, czuwała w nocy gdy był chory]]

Nie, nie było tak. Ja sama chciałam wszystko przy nim robić, ja chodziłam do lekarza, wstawałam każdej nocy, opiekowałam się jak był chory, myłam, karmiłam, pielęgnowałam.  To matka, próbowała się wpierniczać ze swoją pomocą. Pierwszy spacer - moja matka się obraziła na mnie za to, że JA chciałam isć z synem na pierwszy spacer a nie ona. Choroba - matka wchodzi do pokoju i wręcz mnie z niego wywala - "idź śpij bo jutro szkoła (ona - praca) i będziesz nie wyspana" - kiedy ja miałam w nosie sen - moje dziecko było chore!

3. [[ Czy ojciec dziecka ...jest pozbawiony praw rodzicielskich? Płacił alimenty babci/ona Was utrzymywała/ i dalej płaci babci , bo pewnie wie, że to będzie NAPEWNO dla dziecka. Widać, ma większe zaufanie do babci ..niż do matki. Coś w tym jest. ]]

Alimenty były przyznane po moich 18 urodzinach na mój wniosek. Wcześniej tatuś nie zapłacił ani grosza. Pozbawiony praw nie jest. Aczkolwiek napewno będę się o to starać. Nie wiem czy dobrze przeczytałaś pierwszy post - moja matka i ojciec dziecka się nienawidzili!
Poza tym, ja po 9 m-c od urodzenia dziecka zaczęłam pracować i miałam pieniądze na potrzeby dziecka, moje ograniczając do minimum.

4. [[ Nic nie piszesz o swoim partnerze.  Może babcia mu nie ufa , boi się o wnuka, a Ty ją wypędzasz z domu!
Pokaż jej ,że dziecku nic złego się nie dzieje, żeby się przekonała, musi u was bywać.Inaczej... będzie walczyła,
Przypuszczam, że ona chce być pewna...że wnukowi nie dzieje się krzywda. Wcale nie chce Ci go zabrać. Bo i wiek i siły pewnie nie te.]]

Do mojego partnera moja matka miała zaufanie, nawet kiedyś mi powiedziała "że swietny z niego facet, takie ciacho". Fakt tego, że się sprzeciwiłam, zwaliła na wpływ partnera.  Skoro tak jej zależy na dobru dziecka, to jak nazwiesz to co robi? Troską? Sila i wiek, te, te, moja matka ma 43 lata.

5. [[ ona ma do tego prawo ....jako babcia i to...że go wychowywała.  I jak znam życie.....pewnie do tego dojdzie ]]

Prawo jasno mówi, że podstawowym prawem w spr. rodzinnych jest dobro dziecka. Ja wychowywałam swoje dziecko, nie ona.

6. [[ Po co Ci to dziewczyno! ...Szkoda pieniędzy, zdrowia, i dziecka.  Pozwól babci się z nim widywać....przecież go nie zje. Nie porwie...bo za to grozi więzienie. A może Ty to robisz za namową partnera?
A relacje z przeszłości...Twoje z matką....to już odrębna sprawa.
Dodam jeszcze, że wydaje mi się, że ambicja, żeby matce dokopać, jest u Ciebie silniejsza.....niż dobro dziecka. ]]

Nie umiała być dobrą matką a babcią nagle bedzie cudowną? Jak mogę powierzyć swoje dziecko kobiecie, która tak mówi o i do swojego dziecka, nie szanuje jego poglądów, zasad, metod wychowania?

7. [[Sąd za zgodą rodzonej matki...przyznał jej to prawo. Opieke nad dzieckiem.]]

Polskie prawo wyraźnie mówi, że dziecko niepełnoletniej matki musi mieć ustanowionego opiekuna prawnego, który będzie podejmował czynności prawne w imienu matki do ukończenia jej 18 urodzin. Władza rodzicielska pozostaje w rękach matki. Jeżeli nie zostanie ustalony opiekun, czynności prawne będzie wykonywał sąd rodzinny. Miałam pozwolić by np. zgodę na operację wyrażał sąd??? Sąd NIE PRZYZNAJE prawa do bycia matką tylko prawo reprezentowania matki.
Matka była opiekunem 8 m-c.

8. [[ Piszesz, że babcia powinna przyjść i porozmawiać....a jak ma to zrobić, jeżeli jej nie wpuszczają do domu, wzywają policje ]]

A jak myśłisz ile lat można gadać jak do ściany? Ile rozmów próbowałąm prowadzić a wyszłam po nich malutka? Początkowo przychodziła do nas, bo było mi głupio odmówić. Ale kiedy my nie moglismy mieć swoich planów "bo mama" to ile można sobie dawać na łeb pluć? Dla normalnej osoby jak ktoś nie otwiera drzwi to znaczy że nikogo nie ma a dla niej - "napewno nie chcą mie wpuścić"

9. [[ Ojciec nie zajął się nimi...nie on jeden tak postąpił, nie musiał się zająć, jeżeli doszedł do wniosku, że się jeszcze nie nadaje na ojca.
Miał takie prawo!...takie są nasze obyczaje!  Ale zawsze może to zdanie zmienić...takie ma prawo!  Niestety!]]

Czy Ty widzisz co piszesz? Prawo by się nie zajmować??? Dziecko to nie przedmiot do którego można zbyć sobie prawo, czy zostawić jak się znudzi?  Każdy rodzic ma PRAWO i OBOWIĄZEK do opieki nad dzieckiem.



Maju84, mówisz [[ Najważniejsze słowo w życiu dziecka to mama, Ty nią jesteś ]]. Mój maluszek tak do mnie mówił i mówi, ale dopóki mieszkałam u rodziców wiesz co mówił?
Ja [[ Kim jesteś dla babci?]]
On [[Ja jestem babci synkiem]]
Ja [[ A kto tak mówił?]]
On [[ Babcia]]

Wiesz jak serce matki pęka słysząc takie coś??? Że ktoś przywłaszcza sobie dziecko i jego miłość?
Maluch ma teraz normalną hierarchię - mama, tata, on, druga babcia, ciocie etc...

Masz też rację, jak ja mogę zaufać mojej matce skoro ona próbuje mnie zniszczyć - sprawić bym pod naporem gróźb i problemów się jej poddała? Poddała i została do końca życia samotną pantoflarą mamusi.


EDIT: bo mi się przypomniała jeszcze jedna miła kwestia którą mi "mamusia" powiedziała: "przychódź częściej z małym do nas, bo ojciec się zanudzi w domu i mnie zostaw i wtedy będzie Twoje wina".

15

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

A co o całej tej sytuacji myśli dziadek i twój partner???

16

Odp: Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Dziadek idzie podobno w zaparte z mamą choć jest osobą rzadko udzielającą się, wypowiadającą się co spraw rodzinnych. Typ - słucham co się dzieje ale jakoś nie mam ochoty się wypowiadać.
On wydaje mi się część "oskarżeń" itd bierze na siebie żeby nie było że tylko matka taka bojowa jest.

Mój partner... Wspiera mnie w tym wszystkim choć bardzo go to wkurza. On ma normalnych rodziców, którzy potrafią szanować nasze zdanie. Jest bardzo baaaardzo zdziwiony, że w ogóle ludzie/ rodzice mogą tak postępować w stosunku do swojego dziecka.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moi rodzice chcą mnie zniszczyć...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024