s0Lka napisał/a:To było tak... Mój M pierwszy raz wyjechał w 2010 roku do Belgii, po siedmiu miesiącach trwania naszego związku. Od tamtej pory wyjeżdża każdego roku, na krócej na dłużej. Wiadomo, zdarzały sie lepsze i gorsze chwile. Jakoś to wszystko ogarniałam. Zajęłam się pracą i szkołą to jakoś poszło.
Najgorsze dla mnie są momenty rozstania, gdy juz zdarzę się przestawić na "tryb z Nim".
Zabija mnie zazdrość i to że jestem strasznie uczuciowa. Pisząc ten post mam świeczki w oczach, chyba znów sobie nie radzę...A jak Wasze plany przyszłościowe ? Są jakieś ?
Zawsze ciężko się jest rozstać, ja też tak mam
Plany... Z tym jest największy problem, ba problem był nawet wtedy gdy miałam pojechać do Niego w ubieglym roku na tydzień we wakacje. Wiec cvo my mozemy miec za plany. A wszystkiemu winni są moi rodzice. Tak, tak wiem jestem dorosła i nikt za mnie życia nie przeżyje, ale gdy stalam z walizka przy drzwiach i usłyszałam od mojego taty ze jak pojade to dostanie zawalu to nie miałam serca pojechać. Nie wiem jakich argumentów mam użyć, jestem bezsilna. Wiem, ze Mój M chciałby zebym do Niego pojechała. Powiedział, ze następnym razem po prostu zapakuje mnie do samochodu i "wywiezie", bo inaczej w życiu go tam nie odwiedze...
Tak strasznie mi go brakuje, nie jem, nie spie, nie mogę się na niczym skupić, zachowuje się i wygladam jak zombie. Wczoraj upiłam sie winem z tej rozpaczy...