Atak paniki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 86 ]

Temat: Atak paniki

Witam was wszystkich.Mianowicie pisze do was,ponieważ jak wszyscy tu cierpimy na coś.Ja na nerwice choruje już bardzo długo ,dużo by było pisac .
Mam tylko jedno pytanie,ponieważ co jakiś czas miewam ataki w nocy ,zaczyna się lęk .A jak zamknę oczy do spania to już odlot ,zawsze dawałam rade czekałam jak minie,męczyłam się ,czekałam i przestawało,ale dziś w nocy wziełam tabletke mocniejszą bo serce mi waliło i o co się obawiam,że jakos 4 godz mi serce nawalało,waliło .Wstałam rano i zaczełam myśleć, że wkącu stanie mi te serce,a najbardziej przejełam się tym ,że po tak silnej tabletce nic mi nie przeszło,to co ja już muszę robic podczas następnego ataku,wziąść 2 na raz nie wiem.Wstałam rano jak nigdy rozdrażniona,smutna,nic mi śię nie chciało.Po raz pierwszy tak miałam ,bo chyba już się wystraszyłam ,że nawet tak silne leki nie pomogły pod czas ataku ,a ten lek to alprox.Opisałam się więc wkącu moje pytanie co wy robicie podczas takiego ataku,co robić jak nawet leki niepomagają.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Atak paniki

Cześć,

Co jest powodem twoich stanów lękowych? O czym myślisz tuż przed tym jak tworzysz swój atak paniki?

3

Odp: Atak paniki

Witam to ja tylko po innym nickiem coś mi ie pokickało .To mój wątek teraz pod tą nazwą przepraszam .A więc co do pytania ,to mi się wydaje ,że to natłok moich nerwów ,bardzo przeżywam wszystkie sytuacje mojego życia ,więc własnie wczoraj miałam taką kumulacje nerwów ,nie jasnośći.A co jest najlepsze nie wiem dla czego tak się dzieje ,ale zawsze ,przeważnie dzieje się to wszystko w niedziele w nocy.Też dużo czytam na temat nerwicy i tak myśle , nie wiem czy dobrze że ten mój atak ,to natłok nerwów dużo się denerwowałam ,i umysł ,ciało niewytrzymało i dla tego dzieją się mi takie jazdy,tylko problem co robic w czasie ich ,wy na pewno wiecie jak to jest serce wali ,tysiąc myśli ,drżenie i ja to mam ponad 4 godz ,aż już jestem wykonczona i zasypiam.Budzę sie rano i jest nowy dzień .Jak eliminować sytuacje żeby nie mieć takich ataków.albo jak sobie radzić.

4

Odp: Atak paniki

Kiedys miałem takie "doswiadczenia" bo raz mialem wypadek samochodowy a innym razem chyba sie odwodniłem 2 razy , troche miałem stresująca prace i tak jakoś sie to ponakładało.
W kazdym badz razie doprawadziłem do jakiegoś dziwacznego stanu niepokoju po tym jak poczułem ze jakby bicie serca zamieniło sie na przeskakiwanie.
Potraktowałem to potem dosyć poważnie.
Natomiast jedyna sensowna rzeczą ktora przyszła mi do głowy to całkowity bezruch i ciała i mysli.
Z tym bezruchem myśli to jest tak ze wszystkie mysli odpływaja ,nie ma zadnej mysli , zadnych impulsow ani zadnych bodzców.
To jest tak jakby wsłuchac sie w siebie w absolutnej niczym nie zakłóconej ciszy.
Nie wiem jak do końca sie to nazywa ale najbardziej zblizona jest jakas medycja.

Gdzie po prostu powoli odgania sie wszystkie mysli  a na samym końcu powstaje właśnie taka niezmącona cisza.
Skoro masz tabletki , znasz przyczyny leków i sposoby na ich zrozumienie ( to chyba robi psycholog) ,
teoretycznie możesz jeszcze probować doprowadzić do tego ze sie uspokoisz np inwestując czas w jakąs malo sekciarska medytacje .
Tylko moim zdaniem nie da sie postawić tylko na jedna rzecz.

5

Odp: Atak paniki

Właśnie jak piszesz ,tego własnie ataki maja ,ciągle inna postac .Tylko teraz mam taki problem że właśnie wczoraj miałam,taki atak ,wżiełam tabletke i mi nie przeszło.Pamiętam kiedyś właśnie taki atak,byłam sama z dzieckiem ,każdy z mojej rodziny był za granicą .A tu nagle bicie serca,drżało mi całe ciało ,traciłam świadomość,niemogłam sobie poradzic bo to były początki,tylko wtedy to trwało pół godz.a nie jak teraz niby ,teraz mam tylko walenie serca ,ale za to 4 godz,niep omijając tego ze nikt z mojej rodziny tego nie rozumie.Do pychologów próbowałam chodzić ,ale oni tu u nas traktują ludzi jak niewiem co,ciągle mnie przeganiali to do tej ,to do innej ,dlatego sama jakoś próbuje jakoś działać.

6 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-09-14 22:22:53)

Odp: Atak paniki

Ja jestem zdania ze jak ktoś bierze kase z NFZ to trzeba korzystac do oporu.
Natomiast piszesz ze sama sie nakrecasz ( bo przetwarzasz ) te sytuacje ze swojego zycia.
Potem masz atak paniki.
No ogólnie to te rzeczy wyjasniają ci za ktorych i tak nie płacisz.
Powiedza dlaczego tak , jak unikać , zreacjonalizuja te leki , moze wpłyna na sposób myslenia.
Nie wiem czym sie krepować smile

7

Odp: Atak paniki

Witam! 

Zalecam wyciszenie się tuż przed położeniem się do łóżka.  Może to być jakaś relaksujaca muzyka,  albo sama melodia,  czytanie książki. 
Sama cierpialam na takie ataki i właśnie takie propozycje padały od lekarzy i psychologów.  Zaczęłam włączać to w życie i mogę powiedzieć,  ze już z tego prawie wyszłam.  Prawie, bo od czasu do czasu jeszcze się pojawia ale potrafię już nad tym zapanować. 

Życzę powodzenia!  Daj znać czy coś się poprawiło smile

8

Odp: Atak paniki

Witaj,
ja miałem kilka razy dziennie ataki paniki i kołatania serca. W najgorszym okresie serce mi waliło mocno, puls dochodził do 140 i nie kilka godzin tylko kilka dni. To było straszne!
Powiem tak... nie ma co się skupiać na tym jak sobie poradzić z atakiem który trwa. Trzeba się skupić na tym co zrobić aby ten atak nie przychodził. Kiedy już się zdarzy nie pozostaje nic innego jak go po prostu przyjąć i przeczekać. Nie podejmować żadnych działań, które mają go natychmiast przerwać bowiem każde takie działanie zwiększa lęk przed tym, że nie przejdzie, zwiększa stres, poczucie bezradności - to nie jest dobry sposób.
W życiu każdego człowieka, jest czas na pracę i odpoczynek, czas na stres, radość, na zajęcie się sobą i innymi. Każda chwila ma swój sens i powoduje, że człowiek żyje w równowadze. Kiedy ta równowaga jest zachwiana dochodzi do przeciążenia, które objawia się m.in. w ten sposób.
Postaraj się dać sobie czas na wszystko. Przypomnij sobie czasy w których nie miałaś takich ataków, kiedy byłaś radosna i szczęśliwa. Co robiłaś przez cały dzień. Gdzie chodziłaś, z kim się spotykałaś. Jak spędzałaś czas wolny. Przypomnij sobie co Ci sprawiało radość i powodowało, że się uspokajasz, wyciszasz. Postaraj się powolutku wracać do tego. Rób to na co masz ochotę, skup się na świecie zewnętrznym. Wsłuchaj się w szum wiatru, szelest liści. Dotykaj drzew, trawy. Poobserwuj latające po niebie ptaki. Ale nie tylko... pozwól sobie na stres, nerwy. Pozwól by ktoś Cię zdenerwował i potem odpuść.
Pozwól by natura robiła swoje. Pozwól by Twój organizm sobie z tym poradził i nie staraj się tego kontrolować.
Zobaczysz... będzie lepiej smile

9

Odp: Atak paniki

Macie rację z tym wszystkim i dziękuje że się ktoś odezwał.Powiem tak właśnie o to chodzi ,że u mnie nigdy nie wiadomo kiedy ten atak nadejdzie chodzę,żyję ,czasami radosna jestem ,a tu nagle zamykam oczy i jazda,ja w tedy nawet nie walczę tylko się poddaje i właśnie sobie mówię ,że przejdzie tylko się przestraszyłam ,że leki na to nie pomogły.Ale czasami jest tak ,że nie miałam rok ,ostatnio bywają często.Na prawdę a co do naszych psychologów tu to do dużo próbowałam się dostać psychologów,ostatnio spotkałam wkącu kogoś to wyjechała na staż.To dali mi taką ,że zamiast mnie słuchać to się skupiała na zegarku, pół godz i już po wizycie .Zeby ktoś pomógł to trzeba chodzić prywatnie, a ja mieszkam na wsi i dla mnie za daleko,i z kasą marnie.A już nawet nie pamiętam jak to jest życ normalnie,ciągle coś nowego.Biore niby promolan ,ale znam siebie ,jeśli zacznę brać leki to już po moim życiu ,będzie dom nigdzie nie bedę chciała wychodzić zamknę się dlatego wole delikatnie i do przodu.Jestem osobą dość,za bardzo się przejmuje wszystkim ,wszystkimi,przeżywam i dlatego nie jest mi tak łatwo się nie denerwować ,a póżniej ataki organizm nie wytrzymuje.

10

Odp: Atak paniki

Alprox to jeden z leków doraźnych. Też mam nerwicę i na mnie on nie działa, za to hydroxyzyna i clon super.
Spytaj lekarza, czy może Ci co innego przepisać.

A tak w ogóle miałaś pewnie silniejszy atak, bo zaczęłaś się nakręcać przyjęciem tej tabletki.
Pozdrawiam ciepło.

11

Odp: Atak paniki

witam was jak tam u was zdrówko pozdrawiam

12

Odp: Atak paniki

Cierpiałam na ataki paniki przez wiele lat, czasem nie było tygodnia żeby mnie nie dopadły. Teraz bardzo rzadko, może jeden w roku..
Na początku gdy nie wiedziałam co się dzieje, to szalałam i jeszcze bardziej nakręcałam się. Co mi pomogło- uświadomienie, że atak paniki nie powoduje śmierci, przeczytałam chyba wszystko, co tylko mogłam na ten temat. Trochę oswoiłam się z atakami, już nie były dla mnie takie strasznie groźne. A w czasie ataku- spowalniałam swoje ruchy, każdą czynność robiłam bardzo-bardzo powoli i świadomie. Skupiałam swoją uwagę na wszystkim, byle nie na sobie, byle nie słuchać swojego ciała (walące serce, suche gardło, zawroty, co tam jeszcze, każdy ma inne objawy).
Zgadzam się z Andziulą- poddać się, nie walczyć z atakiem, poczekać aż przejdzie (bo ZAWSZE przechodzi ! ).
A w czasie pomiędzy atakami- zadbać o siebie, o swoje dobre samopoczucie. Dać sobie prawo do popełniania błędów, czasem odpuścić, zapomnieć się oddając się swojemu hobby, więcej uśmiechać, otaczać pozytywnymi ludźmi...
Leki pomogą doraźnie, kiedy stan zdrowia nie pozwala już normalnie funkcjonować. Trzeba poszukać przyczyny, więc warto pomyśleć o terapii. Co mi pomogło ? No właśnie terapia.

13

Odp: Atak paniki

Witaj Kaja ,wiem o co chodzi ,wiem że terapia by mi pomogła .Ale pisałam jacy są u nas psychologowie,olewacze typowi,co mają wszystkich w dupie.Sama nie wiem jak ja funkcjonuje ,naprawdę sama siebie podziwiam.Przerabiałam już kazdy chyba etap nerwicy,zaczeło sie od ataku co jeszcze nie wiedziałam że mam nerwice ,po prostu sie dusiłam .Póżniej weszło w głowe i latałam po lekarzach zamknełam się w sobie .Bo nie mogłam sobie poradzić z tym że ja taka silna i mam takie coś.Oprócz tego, że mam straszni niską samoocene,ciągle mi sie wydaje że mąż mnie zdradza obsesja ,nie moge wyjechać do mamy bo zaraz wpadam w paranoje.Następny objaw sprzątanie mam obsesje ,jak pracowałam przychodziłam do domu i jeszcze jak wariatka sprzątałam byłam wykączona,jąkanie gdy mam stresującą rozmowe,płaczę prawię codziennie nie pamiętam kiedy śię smiałam ,nie mówiąc o nerwach ,codziennie nerwowa jestem jak nic.No i ataki to jest coś okropnego ja właśnie nie wiem o co chodzi bo ja panuję wiem że to atak a  mimo to serce wali,wali i tak 5 godz i czekam ,w dzień może jest inaczej człowiek zajmie swoje ciało, a w nocy słyszę całe moje ciało każde bicie ,masakra,kiedy to się skączy nie wiem ,ja już jestem przekona, że na zawsze to będzie we mnie ,i zemną .Dziwnie by było teraz tego nie miec,miałam i duszenie poprostu wszystko tylko nie da ie tak wszystkiego opisać potrzeba czasu do opowiedzenia .Pozdrawiam was .

14

Odp: Atak paniki

witam ja oprócz tych lęków nabawiłam się chyba nerwicy żołądka strasznie mnie boli i mam straszne odbijanie jakas masakra

15

Odp: Atak paniki

Opisałam śię i mi zgineło .Muszę zacząć od nowa .Witaj ja to już jak mnie coś boli to wszytko tłumaczę sobie że to nerwica .Ale taka jest prawda ,że jak się patrzy do internetu, aby sprawdzić co może mi dolegać to wszędzie pisze nerwica,taka prawda nasza nerwica jest wszędzie dosłownie wszędzie,w każdej częśći naszego ciała.Pozdrawiam Serdecznie.

16 Ostatnio edytowany przez endriu1500 (2015-09-18 21:48:45)

Odp: Atak paniki

Andziula, moze ty masz ten problem z ktorym ja sie meczylem. Kiedy wieczorem lezalem w lozku i bylo cicho slyszalem bicie serca a walilo mocno i szybko. To mnie przerazalo, ataki leku i paniki mialem wtedy bardzo czesto, jeden za drugim. To bylo na prawde straszne. Az pewnego dnia poszedlem na ekg, podpieli mnie do tych drucikow. Byl to kardiograf ktory pikal wiec poprosilem pielegniarke by to wylaczyla a ona ze zdziwieniem odparla "ale po co? To pana serce i ono ma bic" - wtedy mnie olsnilo :-) boje sie bicia wlasnego serca. Czemu? To moje serce i ono ma bic, ono pozwala nam zyc. Postanowilem ze to bicie postaram sie ponownie polubic. Kiedy kladlem sie wieczorem zaczalem sue w nie wsluchiwac. Sluchalem jak rowno bije, jest silne, bez niego by mnie nie bylo. Jego bicie swiadczy o tym ze moge sie cieszyc zyciem. To jest moje serce, to jest niesamowite jak ono to dobrze robi. To jest przyjne. I powiem ci ze po pewnym czasie takie sie stalo. Przestalem sie bac i mimo ze bilo mocno i szybko to moglem zasnac. Nawet bylo tak, ze wystarczylo ze polozylem glowe na poduszcze, uslyszalem jak bije i juz... spalem :-)

Przyszedl wiec moment ze postanowilem zajac sie tym silnym i szybkjm biciem. I tu przyszla z pomoca wypowiedz jednego lekarza ktory powiedzial "nie wazne jak szybko byle rowno, zostaw to bicie naturze, swojemu organizmowi, zostaw je w spokoju, ono wie co ma robic, nie musisz go ani kontrolowac ani myslec o nim". Kolejne wieczory spedzilem na tym by je zostawic je w spkoju. Powtarzalem sobie "zostaw je w spokoju, zostaw to naturze, niech sobie bije jak chce, ono nie pozwoli ci umrzec". I udalo sie. Po jakims czasie uspokoilo sie i z jeszcze wieksza przyjembiscia go sluchalem :-)
I w koncu przyszedl czas na rezygnacje ze wsluchiwania sie w jego bicie. Dlugo szukalem sposobu. Zaczalem marzyc, wymyslac chistoryjki i opowiadalem je sobie w myslach skupiajac sie na tym co w tych myslach mowie. Kiedy nie potrafilem, odwracalem sie na drugi bok i znowu opowiadalem je sobie. I tak po kilku miesiacach mam spokoj. Slysze swoje serce jeszcze ale czesto juz nie, moje mysli gdzies sobie wedruja i juz go nie slyszec:)
I co ciekawe, te wszystkie cwiczenia spowodowaly ze jak czuje nerwoeosc, ze cos nadchodzi, sprawdzam sibie puls, wsluchuje sie w niego i wiesz co? Uspokaja mnie tk natychmiast smile
Jak polubisz swoje serce dusznisci i inne objaey znikna, nie bedzie lekow nie bedzie wiec napiecia ktore to powoduje pozostale objawy.
Moze to ci pomoze sobie z tym poradzic.

17

Odp: Atak paniki

Najlepszą terapią w takiej sytuacji jest bliskość ukochanej osoby,jej dotyk,głos,opiekunczość może sprawić ,że wszystko minie jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki    Bużka

18

Odp: Atak paniki

trzeba zapanować

19

Odp: Atak paniki

Endriu, Twoj opis jest wspanialy! Wyprobuje go na sobie.
Ja mam ataki takiego szybkiego bicia serca od ponad 20 lat! Na poczatku tez wpadalam w panike i to pogarszalo sytuacje tak, ze kiedys maz nawet pogotowie wezwal. Lekarz powiedzial mi wtedy, ze panikowanie w takiej sytuacje tylko sytuacje pogarsza i to mi bardzo pomoglo.
Przebadalam sie na wszystkie strony, zeby wykluczyc jakies organiczne przyczyny - to zredukowao juz troche lek, bo choroby nie znaleziono.
Zaczelam pracowac nad wyciszeniem. W miedzyczasie odkrylam dla siebie medytacje, robi swietnie i pozwala mi zapanowac i zakonczyc to szybkie bicie - czasem predzej, czasem pozniej. Najwazniejsze, ze nie wpadam w panike. Czasem po prostu ignoruje sprawe i po jakims czasie stwierdzam, ze przestalo sie kolatac.
Dzieki obserwacji odkrylam, ze u mnie pod tym kolataniem ukrywa sie uczucie zestresowania. Wtedy celowa przysiadam i staram sie zwolnic w tym, co akurat robie i odstresowac sie tez wewnetrznie. Panika byla zawsze uczuciem wtornym.

Andziula, to co oisujesz o sobie, to tez brzmi ja porzadny stres, w ktory sama sie wpedzasz. Dbaj o to, zeby spowolnic i odstresowac swoje zycie.

Jeszcze inna, bezposrednia przyczyna moga byc chronicznie ponapinane miesnie klatki piersiowej. Mozna je poobmacywac, wtedy natrafi sie na te, ktore bole, i starac sie je rozmasowywac. To tez wynik stresu, w czasie ktorego miesnie sie nieswiadomie napinaja i zostaja w tym stanie i moga wywolac kolatanie serca.

Leki bym odstawila, maja zawsze jakies dzialania uboczne i nie likwiduja przyczyn.

20

Odp: Atak paniki

Do tęczowej pani,tak wiem ,że przdało by się mieć taką osobą.Bo to otóż drugi problem z którym nie mogę sobie poradzic mój mąż ,który po 1 nie rozumie mojej choroby ,a po 2 jest człowiekiem ożiębłym on nie lubi się przytulać i tu ja mam problem ,bo nie moge zrozumieć dlaczego ,a ja tak strasznie tego nieraz potrzebuje to mój mąż zawsze znajdzie wymówke ,aby tego nierobić.Do Endriu masz racje tylko ,że ja czuje jak moje ciało ciągle jest napięte ja nie wiem jak to jest być wyluzowanym ,czuje spięcie w każdej częśći mojego ciała ,ja chyba nie potrafie tak sobie chyba wmówiłam ,że muszę tak mieć ,że sama się tego trzymam.

21 Ostatnio edytowany przez endriu1500 (2015-09-19 11:18:54)

Odp: Atak paniki

Z tym napieciem miesni jest tak. Niestety ono powoduje przyspieszone bicie serce. To tak jakby ciagle, bez przerwy szybko spacerowac. Napiete miesnie musza miec tlen wiec serce musi bic szybko. Pojawia sie rowniez dusznosc i nie tylko z powodu zacisnietych miesni miedzyzebrowych ale czasem i zwykla zadyszka jak przy wchodzeniu po schodach. Dodatkowo te napiecua powoduja zawroty glowy, niepewny krok, klucia, bole, itd. One skolei wzmacniaja stres i napiecie. Przeszedlem przez to ale sie pozbylem.
Moja partnerka tez na poczatku nie rozumiala co sie ze mna dzieje. Wg niej to bylo dziwne, ze zdziwieniem mowila "to przestan o tym myslec". My nerwicowcy wiemy ze to nie takie proste. Tez potrzebowalem przytulania i tej zwyklej troski a nie otrzymywalem co tez powodowalo stres. Ale na kazdego jest sposob smile Zrezygnowalem z oczekiwania ze moja partnerka to zrozumie, ze mnie przytuli. To moze i brutalne i nie powinno tak byc ale nie mozna sie spodziewac ze czlowiek ktory nigdy tego nie przezyl to zrozumie. Zaczalem wiec jej opowiadac co sie ze mna dzieje, co mnie boli, ze mi szybko bije serce, ze strasznie sie boje. Czesto bylem skulony na tapczanie i sie trzaslem. Staralem sie pokazac jej co sie ze mna dzieje. Mowic o tym. Pokazac cala prawde i nie spodziewalem sie ze zareaguje. Robilem to dla siebie. Uzewnetrznialem to i tyle. Po tygodniu jej postawa wobec mnie sie zmienila. Nie wiem czy patrzylicie kiedys w lustro podczas ataku paniki lub lekow. Tego po prostu po nas nie widac. Czesto to skrywamy, nie okazujemy tego. Partner nie widzi co sie z nami dzieje. Wystarczy to uzewnetrznic. Pokazac, a reszte zrobi wspolczocie, opiekunczosc i milosc. Grype czy przeziebienie widac, a nerwica objawia sie glownie w naszych glowach. Od tam tego czasu moja partnerka sama mnie przytula kiedy widzi ze o czyms mysle albo cos sie ze mna dzieje smile
Kiedy partner zobaczy ze jego reakcja nam pomaga to sam bedzie robil wszystko by wam pomoc.
Pokazujcie to bliskim i nie przejmujcie sie tym ze to dla nich meczace czy sie z tego powodu denerwuja. Oni po to sa. Po to jestescie w zwiazku. Tylko oni to musza zobaczyc. Sami wam beda chcieli pomoc tylko dajcie im szanse.
Andziula, popros partnera by ci zrobil masarz plecow, barkow. Niech poczuje twoje napiecie i wyraznie okazuj kiedy cie boli jak cie uciska i kiedy jest ci dobrze. Ale tez nie spodziewaj sie ze to zrobi. Jesli nie bedzie chcial to chocbys miala go tydzien prosic to go mecz, w koncu ulegnie.
Co do tego jak sie pozbylem napiecia i jak sie nauczylem je kontrolowac napisze pozniej :-)
Pozdrawiam

22

Odp: Atak paniki

Wiem tylko u mnie jest całkiem inaczej ,każdy człowiek jest inny .Na mojeo męża nie ma rady.Przykład ,gdy nie raz wpadam w furiacje ,tak mi sie wydaje że powinien nie reagować, przytulic ,a on ty się lecz albo wariatkowo cię czeka wtedy to boli jeszcze bardziej .Poprostu dobija do końca .Twoja partnerka może cie kocha bardziej ,ma lepsze serce ,bo ja sama niewiem ,nie mogę rozgryść go sama .Też sobie ciągle powtarzam koniec nie będę prosiła o przytulenie,o miłość o wsparcie ,ale mi to niewychodzi to jest ,ale wtedy sama się pogrążam jeszcze bardziej nakręcam .Więc niewiem co jest gorsze być nie przytulaną czy ciągle być odpychanym,wtedy mi smutno odchodzę i płaczę .Czasami mam chęć odejść ,zdradzic.Niewiem .Pozdrawiam.

23

Odp: Atak paniki

To super Endriu ,że masz taką partnerkę ,że Cię zrozumie i przytuli jak widzi ,ze się z Tobą coś niedobrego dzieje,pozazdrościc,mój partner jak widzi ,że płacze i mam problemy to się ze mnie śmieje bo nigdy nie był na nic chory i życie go rozpieszczało.

24 Ostatnio edytowany przez endriu1500 (2015-09-19 14:35:23)

Odp: Atak paniki

Uwierzcie mi ze to nie bylo takie proste. Ona na poczatku tez sie tak zachowywala. Odpychala mnie, pukala sie w glowe. Mowila ze jestem niepowazny i ze przesadzam. Bardzo mnie to bolalo, oj bardzo. Ta samotnosc i bezradnosc mnie tez dobijala. I tez mowila ze moze powinienem isc do psychologa albo cos. Zrozumialem jednak ze ona zwyczajnie tego nie rozumie, nie wie jak sie ma zachowac, obawia sie tego, zwyczajnie sie boi... i co ciekawe cierpi z tego powodu. Uwierzcie mi ze oni nie wiedza co sie dzieje w waszych glowach i jakie to dla was jest trudne. Nie maja pojecia jak to was meczy w srodku. Dla nich wygladacie normalnie i po prostu nie jestescie chorzy. Jadac autobusem, robiac zakupy, nie zorientujecie sie ze ktos cierpi na to co wy. Statystyki mowia o 10% ludzi a to jest 10 osob na 100. Nie zorientowalibyscie sie nawet przebywajac tylko w srod takich osob ze cos ich meczy. Gdyby ktos do was potrzedl i rozplakal sie przy was bez powodu tez byscie pomyslaly zeby sie leczyl, moze byscie sie smialy z niego, moze byscie sie baly reagowac. To co sie z nami dzieje trudno zrozumiec.nie cgodzi o to czy ktos kocha bardziej czy mniej. Kazdy czlowiek ma potrzebe opiekowania sie kims, wspolczucia. Zadajcie sobie pytanie jak by sie waz partner zachowal gdybyscie zlamaly reke? No nie wierze ze bg sie smial i was odpychal nie chcac przytulic i pocieszyc. Ze nie pomagalby wam wejsc po schodach.
Oni po prostu nie widza co sie z wami dzieje. Ja pokazalem, dosadnie, pokazalem ze cierpie i sobie sam nie moge z tym poradzic. Jak wam szybko bije serce, poproscie by przylozyl ucho i posluchal, jak drycie, wejscie go za reke i niech to poczuje, jak idziecie i kreci sie wam w glowie, chwyccie sie go mocno i wesprzyjcie na nim.
Kiedy juz posclucha waszego serca i zobaczy jak wali i szybko bije to pewnie powie "to sie uspokoj kobieto", wystarczy ze odpowiednio zareagujecie. Mozecie powiedziec ze nie potraficie i zeby was przytuli i ze to pomorze, ze to was uspokaja. Jesli nie bedzie chcial nie zrazajcie sie, po pol godzinie znowu powiedzcie "ciagle mi to serce szybko bije, boje sie tego", usiadzcie blisko, wezcie go za reke, uspokujcie sie troche i powiedzcie ze juz jest troszke lepiej.
Jak mialem przeskoki serca, takie chwilowe przestoje, taki tik nerwowy serca. Mowilem ze to straszne i ze sie tego boje. Moja partnerka mowila, eee tam, przesadzasz. Poprosilem by polozyla glowa na mojej klatce piersiowej i posluchala. Polozyla, sluchala przez pare minut a gdy podniosla glowe zobaczylem w jej oczach strach. Widzialem jak zaczela rozumiec co to ten przeskok. Powiedzialem jej wtedy ze nie umre od tego, ze to taki tik, ale sie boje tego i to mnie meczy. Powiedzialem tez ze jak jest blisko to ten strach jest mniejszy, ze jej obecnisc mi pomaga.
Zobaczycie ze zacznie reagowac. Nikt nikogo nie musi kochac by okazac pomoc. Nauczcie partnera jak sie ma zachowywac, jak sobie z wami radzic. Nie spodziewajcie sie jednak ze on sam to zrozumie i bedzie wiedzial co ma robic. Powiedzcie mu to, pokazcie.
Nie zachowujcie sie jak wariaci wink tylko jak chorzy na cos.
Postarajcie sie ich zrozumiec i postawic na ich miejscu, nie oczekiwac ze cos zrobi bo on nie wie co ma zrobic.
Pozdrawiam

25

Odp: Atak paniki

Stosunek jednej osoby do drugiej Endriu to nie takie łatwe jak piszesz.Zależy od charakteru danej osoby i zaangażowania drugą osobą,nie każdy zrozumie drugiego człowieka i nie nauczysz go opiekunczosci .Mój partner jak miał złamaną nogę to leżał w lóż ku miesiąc i mu podawano do lóżka ,a jak ja mialam wysoka gorączkę to mi nawet herbaty nie podał.Więc nie mów o zachowywaniu się jak wariat do mnie.Myślę,że ludzie powinni się dobierać z mniej więcej podobną przeszloscią ,ale nie do końca.

26 Ostatnio edytowany przez endriu1500 (2015-09-19 16:33:53)

Odp: Atak paniki

Teczowa pani, nie bylo moim zamiarem nikogo obrazac. Nie taka byla moja intencja. Chcialem jedynie was przekonac ze sie da, ze na kazdego jest sposob. Nie mozna nikogo nauczyc opiekunczosci, twierdze jedynie ze kazdy czlowiek ta umiejetnosc posiada i mozna ja wyzwolic. A w tym zachowaniu jak wariat chodzi o to ze wariatow ludzie sie boja, a chorych (np ze zlamana noga) nie. O to tu chodzi. O to by reszta to zobaczyla.
Pewnie ze kazdy czlowiek jest inny i inaczej reaguje na podobne sytuacje.
I moja partnerka tez nie opiekowala sie mna jak bylem chory i tez mi cherbaty nie robila ja za to gdy ona byla chora robilem wszystko by jej pomoc. No i co z tego? Jak juz powiedzialas: kazdy czlowiek jest inny i trzeba to uszanowac ale jak juz pisalem, na kazdego jest sposob, kazdy czlowiek moze sie zmienic i kazdy wykazuje chociazby odrobine wspolczucia i zrozumienia. Kazdy czlowiek jest w stanie nauczyc sie nowych rzeczy, nowych zachowan i to trzeba robic.
Przeciez nasza nereica to nic innego jak przekroczenie granic naszej wytrzymalosci i pewnie ze mozna sie wyciszac i uspokajac ale mozna tez nauczyc sie nowych sposobow by radzic sobie ze soba. Nauczyc sie innego podejscua do zycia. Nauczyc otoczenie by nie wplywalo na nas w takj sposob.
Tym sie zajmuje ludzkosc od tysiecy lat.

I mozecie mi wierzyc albo nie. To jest wasza sprawa. Ja sobie poradzilem z nerwica na tyle ze moge normalnie funkcjonowac. Moja partnerka stala sie osoba ktora rozumie i nie cierpi z mojego powodu. Nie spoczalem na laurach i nie przyjalem mojej nerwica jakk stanu ktory po prostu jest i tak ma byc. Codziennie pracuje nad zoba, szukam sposobow by byc lepszym czlowiekiem i lepiej sobie radzic ze swiatem ktory mnie otacza.

Moze mi ktos powiedziec, ze nie potrafi sobie z czyms poradzic, ze czegos nie rozumie, nie wie jak sie do czegos zabrac-wtedy chetnie pomoge ale jesli mi ktos powie, ze tak juz ma, ze kazdy czlowiek jest inny i nic nie mozna poradzic, ze kogos nie znam i u niego jest zupelnie inaczej i tak po prostu musi byc - coz, w tym momencie to jego sprawa i mnie nic do tego.

I tyle, pozdrawiam smile

27

Odp: Atak paniki

Witam ponownie,a ja myśle tak ,że każdy człowiek jest inny ,i dla jednych można wytłumaczyc ,pokazac naszą chorobę.A inni nawet nie nie chcą słyszeć nic o tej chorobie.Ja jestem takim człowiekiem tak jak napisałeś Endriu ,jak by ktoś podbiegł do mnie i by płakał na pewno bym , pomogła,porozmawiała,bo wiem że ja nieraz miewałam takie momenty,i odrazu mi śię wydaje że ten człowiek strasznie cierpi ,że może sobie coś zrobić.I też mnie to boli ,bo jak mi jest żle to nie mam do kogo pójść.Tak jak pisała tęczowa pani ,ja tez mam tak jak mojemu mężowi coś śię dzieje to ja odrazu ,leki ,martwię sie ,leży odpoczywa.A jak mi śię coś dzieje ,to przejdzie.Przykład ostatnio po ataku byłam strasznie obojętna ,omotana i zapomniałam że wziełam 2 tabletki nie wiem jak to zrobiłam,prośiłam go żeby nigdzie nie szedł bo się boje ,że coś mi śię stanie byłam naćpana,wymiotowałam zaraz bo nie można brać 2 na raz,to mnie wyśmiał.Nie jest tak łatwo w życiu,napewno nie ja mam.Mimo silnej nerwicy ,ani pomocy czasami boję śię ,że nie dam rady.Mój mąż doskonale wie co mi jest ,lecz dla niego to jest nienormalne czasmi ,myślę ,boże żeby na chwile chociaż miał to co ja.Ale najlepsze jest to po co same w tym tkwimy.Ja wiem bo myślimy że będzie gorzej bez niego.Pozdrawiam.

28

Odp: Atak paniki

Andziula, a probowalas go przekonac zeby chociaz przez minute posluchal twojego serca? Probowalas mu dac odczuc przez dotyk jak sie trzesiesz kiedy masz atak. Na pewno jak masz atak to bardzo czuc jak ci brzuch pulsuje, poluz jego jedna reke na jego brzuchu a druga na swoim, niech poczuje roznice. Jak najdluzej, niech sie dowie ze u ciebie to trwa godzinami i ze to ciagle bardzo czujesz.
I nie przejmuj sie jego reakcjami i tekstami, nie odbieraj tego jak probe ponizenia cie. Postaraj sie zrozumiec ze on nie ma zielonego pojecia co ma zrobic, ze on mysli ze wystarczy bys pstrykla palcem i wszystko zniknie. Ze wystarczy ze wezmiesz tabletke i ci przejdzie. Przyzwyczail sie do twojego stanu i przestal reagowac. On tak reaguje bo inaczej nie potrafi. On musi sie przekonac ze to choroba emocji. Pamietaj ze walczysz o siebie, o swoje zdrowie. I chocbys miala go meczyc w kazdej chwili, niech poczuje stres i to napiecie. W koncu zrozumie.
Nie jestem w stanie was przekonac do tego ze warto, ze oni chca wam pomoc tylko nie potrafia. To od was zalezy co zrobicie.
Ale nie chodzi tylko o to by pokazywac ze cierpicie. Chodzi tez o to by pokazywac im co maja robic by wam ulzyc, co was uspokaja.
Na litosc boska, nie wierze ze macie w domu potwory!
W ostatecznosci zawsze mozecie olac co mysla partnerzy i walczyc samemu, to trudne ale ja sluze rada i pomoca. Jak trzeba bedzie wam zrobic herbaty to wsiade w samochod, przyjade i zrobie wam tej herbaty smile

29

Odp: Atak paniki

Andziula, tak tu poczytalam i napisze teraz moje wrazenie, cos, co Ci sie pewnie nie za bardzo spodoba.

Widze, ze cale Twoje zycie jest jednym wielkim stresem, lacznie z Twoim malzenstwem, wiec zupelnie nie dziwne sa te Twoje ataki.
Tak jak pisze Endriu, trzeba CHCIEC cos zmienic u siebie.
I jesli partnera to nie interesuje, to wtedy bez partnera. Zaczac od malych rzeczy, chocby na przyklad raz nie posprzatac, calkiem swiadomie zaczac sie uwalniac od tych obsesji. Swiat sie od tego nie zawali, a Twoje zdrowie sporo zyska.

Poza tym ja jestem zdania, ze dobrze jest miec kogos zaufanego SPOZA najblizszego otoczenia. Kogos, komu sie zaufa i kogo rady bedzie sie brac powaznie i wdrazac w zycie. Do tego nadaje sie jednak najlepiej specjalisci, ci moga dac najlepsze porady.
To nieprawda, ze wszyscy psycholodzy czy terapeuci sa do kitu. To tylko Twoje przekonanie!
Mam wrazenie, ze Ty po prostu chcesz isc na latwizne, polknac tabletke lub zrobic cos rownie prostego, a terapeuta bedzie od Ciebie wymagac Twojego wlasnego starania. On moze tylko dawac rady, prace musisz zrobic Ty sama. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Jak na razie kazda dana tu porade zbywasz jakims argumentem, dlaczego to dla Ciebie niewykonalne, zamiast sie choc chwile nad nie zastanowic. Wyglada na to, ze tak naprawde to jeszcze nie osiagnelas tej granicy bolu, ktora zmusilaby Cie do jakiegos wysilku z Twojej strony i zmian u siebie samej.
W zwiazku z czym bedziesz musiala dalej zyc ze swoim problemem, az zacznie Ci tak doskwierac, ze dyskomfort bedzie wiekszy niz Twoj opor przeciwko zmianom i zabraniem sie za powazna praca nad tym.
Ta dolegliwosc ma to do siebie, ze innej tak naprawde skutecznej metody niz praca nad soba na nia nie ma!

30

Odp: Atak paniki

Endriu!Zrobisz mi herbatki ?Będę niezmiernie wdzięczna.Pozdrawiam Cię. Uważam ,że najlepszym terapeutą jest po prostu dobry przyjaciel ,choć nie mówię,że nie należy przyjmować leków.

31 Ostatnio edytowany przez endriu1500 (2015-09-19 22:06:10)

Odp: Atak paniki

Rozumiem doskonale, ze nie kazdy potrafi sobie radzic z nerwica tak jak ja. Rozumiem ze dla niektorych leki sa wrecz wybawieniem. Rozumiem ze partnerzy nasi maja z nami trudne rzycie (tak uwazam bo tak na prawde nie my sie z nimi meczymy tylko oni z nami). Rozumiem, ze nie jestesmy rozumiani przez tych ktorzy nie przezyli tego co my.
Ale trzeba walczyc o siebie, a wrog nie jest gdzies tam. On jest w nas i nie mamy gdzie uciec. Nie mozemy odwrocic sie na piecie i powiedziec spadaj bo nerwica pojdzie za nami wszedzie. Bedzie nam deptac po pietach i nie tylko. Trzeba pracowac nad soba bo to samo nie minie. Trzeba malymi kroczkami przec do przodu i nie zrazac sie niepowodzeniami. Nie mozna liczyc ze ktos nas z tego wybawi, machnie rozdzka i po klopocie.
To my sobie nie radzimy ze swiatem i soba i to od nas zalezy czy cos z tym zrobimy czy dalej sie bedziemy meczyc.
Ja od pol roku pracuje nad soba i to nie sporadycznie ale po kilka godzin dziennie. Rozmyslam o wszystkim co sie ze mna dzieje. Oberwuje otoczenie i staram sie zrozumiec jak na mnie wplywa. Szukam sytuacji stresujacych i szukam sposobow jak sobie z nimi radzic. Medytuje, wykonuje cwiczenia rozluzniajace. Pracuje nad emocjami. Pozwalam sobie na chwile slabosci, radosci, stresu, zmeczenie i nic z tym nie robie, nie bronie sie. Staram sam siebie przekonac ze jestem silny. Kiedy jestem spiety i nachodza mnie dusznosci i okropne zmeczenie to robie pompki, wstaje, dysze i powtarzam sobie: wstales, zyjesz, jestes silny no zobacz, nie zemdlales. Na prawde, bardzo duzo czasu na to poswiecam.
I jak ze wszystkim, potrzebna jest do tego determinacja i konsekwencja, inaczej sie nie uda.

Teczowa pani, a jaka herbatke lubisz? smile

32

Odp: Atak paniki

Bardzo mądrze i sensownie piszesz ,jak naprawdę realizujesz to w swoim życiu to super oby tak dalej.Co do herbatki to każda lubię byle była słodka.Haha .Dobrej nocki życzę.

33

Odp: Atak paniki

Przede wszystkim proszę mi nie udowadniać czegość ,czego nie ma.Poprostu nie chciałam wszystkiego pisać Endriu tak nie raz ,aby zobaczył,oczywiśćie nie chciał,a teraz to nawet mu nie mówie ,bo nie chcę aby miał ciągle argumenty do szydzenia ze mnie typu wariatka lecz się.Po drugie ja pisałam ,że u nas tak jest z Psychologami chodziłam za gówniaża ,,olewka.Przestałam chodzic .Póżniej zaczełam chodzic gdzie indiej zlikwidowano ośrodek .Wkacu po latach znowu śię przekonałam poszłam zapisałam sie pochodzilam ze 3 razy wyjechał na pół roku ,przepisali mnie do innej która wogóle miała mnie w dupie ciągle zagladała na zegarek i też poszła na chorobowe i tak zastałam całkiem bez nikogo,a zapomniałam ,że u nas na wsi tez była 1 też chwile chodziłam ,ale to jak wiocha ona była od uzależnien ludzie gadali .Pozatym mówili że gada o naszych problemach z osobami trzecimi.Nie mam do kogo się zwieżyc ,i to nie atak ,że mam gotową odpowiedz ,poprostu tak jest ,tak mam trzeba pomyśleć od tej strony.Noi jak pisałam sama walczę z tym jak mogę i u wież nie raz miałam już momenty bardzo złe ,ale jakoś powstaje do góry po paru dniach.Dlatego tu piszę ,aby się pocieszyć chodż trochę.

34

Odp: Atak paniki

Andziula, od poczatku, powrocmy do twojego pierwotnego pytania: co robimy podczas ataku?
No wiec ja sie nauczylem, ze kazda forma przeciwstawienia sie atakowi, kazda forma reakcji na atak wzmacnia go tylko. Powoduje kolejna fale niepotrzebnego stresu. Totez ja pozwalam mu sie wyszumiec. Zostawialem go w spokoju, a niech sobie jest. Pobedzie sobie i przestanie. Nawet zachecalem go by dal z siebie wszystko. To moze dziwnie brzmi ale w ten sposob szybciej przechodzi. Czytalem wiele o ukladzie nerwowym. Znalazlem taki artykul opisujacy tiki nerwowe i natrectwa. Okazuje sie ze hamowanie tych tikow czy natrectw powoduje, ze sa one coraz silniejsze. Dla tego nie nalezy tego ograniczac. Trzeba pozwolic na to by byly. Napiety uklad nerwowy poprostu musi sie rozladowac i tyle. Kiedy ja pozwolilem by sie rozladowywal i podczas atakow pozwalalem by byle (a uwierz mi ze sie tego balem) to po jakims czasie ataki byly slabsze i wystepowaly coraz zadziej.
Ty andziula najwyrazniej przyjelas ze twoj stan taki ma byc, przestalas z tym walczyc. Nie masz juz na to sily. Szkoda ale rozumiem. To potrafi wykonczyc czlowieka, a niezrozumienie ze strony bliskich boli i nie motywuje do dzialania. Zadaj sobie jednak pytanie: czy chce by przez kolejne 10 lat bylo tak jak teraz jest? I jesli nie chcesz to wstan i walcz! Wykrzes z siebie jeszcze odrobinke sily i zrob cos, zmien swoje rzycie. Zrob cokolwiek by poprawic swoj stan.
A jak jeszcze raz napiszesz tutaj, ze sie nie da i ze tak juz masz to ja wiecej w tym watku nic nie napisze!
Sciskam Coe mocno i pozdrawiam smile

35

Odp: Atak paniki
wasiksandra1985 napisał/a:

Witam was wszystkich.Mianowicie pisze do was,ponieważ jak wszyscy tu cierpimy na coś.Ja na nerwice choruje już bardzo długo ,dużo by było pisac .
Mam tylko jedno pytanie,ponieważ co jakiś czas miewam ataki w nocy ,zaczyna się lęk .A jak zamknę oczy do spania to już odlot ,zawsze dawałam rade czekałam jak minie,męczyłam się ,czekałam i przestawało,ale dziś w nocy wziełam tabletke mocniejszą bo serce mi waliło i o co się obawiam,że jakos 4 godz mi serce nawalało,waliło .Wstałam rano i zaczełam myśleć, że wkącu stanie mi te serce,a najbardziej przejełam się tym ,że po tak silnej tabletce nic mi nie przeszło,to co ja już muszę robic podczas następnego ataku,wziąść 2 na raz nie wiem.Wstałam rano jak nigdy rozdrażniona,smutna,nic mi śię nie chciało.Po raz pierwszy tak miałam ,bo chyba już się wystraszyłam ,że nawet tak silne leki nie pomogły pod czas ataku ,a ten lek to alprox.Opisałam się więc wkącu moje pytanie co wy robicie podczas takiego ataku,co robić jak nawet leki niepomagają.

Na leczenie atakow paniki bardzo dobra jest paroxetyna-leczenie powinno trwac od min.9 m-cy do...ustala lekarz. Nie jest to lek uzalezniajacy, zaden psychotrop. Natomiast kiedy masz juz atak paniki nalezy oddychac przepona (balon robi sie z brzucha a klatka piersiowa sie nie podnosi) i starac sie rozluznic miesnie ramion i calego ciala. Przechodzi od razu.

36

Odp: Atak paniki

W moim przypadku nie jestem za żadnym leczeniem farmakologicznym.
Po prostu myślę, że może wreszcie to minie, ze nadejdzie dzień, gdy opuści mnie strach.

To zjawia się niespodziewanie, czasem w jakimś supermarkecie, w obcym mieście, w aucie, w bardzo ciasnym pomieszczeniu.
Wtedy czuje, że za chwilę się uduszę, zatyka mnie w gardle, nawet już mi ślina przestaje przechodzic, brakuje mi powietrza.
Wszystko ma o wiele większe natężenie, gdy jestem sama.

Wiem, że to moja wyobraznia, bo najpierw zdąże pomyślec, że znowu to nastąpi.
Ale na chwilę obecną, jeszcze nie jestem w stanie tego przezwyciężyc.

Pamiętam kiedyś lata, gdy jeszcze niczego się nie bałam.

37 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-21 08:41:29)

Odp: Atak paniki
strzała napisał/a:

W moim przypadku nie jestem za żadnym leczeniem farmakologicznym.
Po prostu myślę, że może wreszcie to minie, ze nadejdzie dzień, gdy opuści mnie strach.

To zjawia się niespodziewanie, czasem w jakimś supermarkecie, w obcym mieście, w aucie, w bardzo ciasnym pomieszczeniu.
Wtedy czuje, że za chwilę się uduszę, zatyka mnie w gardle, nawet już mi ślina przestaje przechodzic, brakuje mi powietrza.
Wszystko ma o wiele większe natężenie, gdy jestem sama.

Wiem, że to moja wyobraznia, bo najpierw zdąże pomyślec, że znowu to nastąpi.
Ale na chwilę obecną, jeszcze nie jestem w stanie tego przezwyciężyc.

Pamiętam kiedyś lata, gdy jeszcze niczego się nie bałam.

No wiec tak nie jest,ze to samo przechodzi-moze jeden na 100000 przypadkow, czego Ci zycze smile
To jest dolegliwosc, ktrora trzeba leczyc psychoterapia ( roznymi metodami) i/lub farmakologicznie w zaleznosci od przypadku. Ja tez bylam przeciwna lekarstwom a kiedy bylam zmuszona je brac stwierdzilam,ze glupio upieralam sie wczesniej i gdybym zdecydowala sie 10 lat wstecz to bym sobie oszczedzila piekla. To nie jest jakis tam lek, ktory Cie nachodzi, to jest dolegliwosc, ktora w taki sposb sie manifestuje. Ja Ci podaje informacje bo znam temat od 20-stu lat i naleze do osob, ktore chca byc zdrowe, w zwiazku z czym zasiegam jak najwiecej informacji na temat, ktory mnie dotyczy bezposrednio. Poza tym ataki pojawiaja sie czesciej kiedy ich sie boisz i czekasz na nastepny. Absurdalnie, kiedy czujesz ,ze nadchodzi, najlepiej otworzyc sie na niego i zaprosic go wrecz z calym swoim impetem. Jesli uda Cie sie to zrobic szczerze to atak ucieknie, nie nastapi po prostu. Duszenie sie to wlasnie jeden z rodzajow objawow ale moga byc tez inne : szum w uszach, zamglone widzenie, kolatanie serca(takikardia) bol w okolicy serca przyominajacy zawal, zawroty glowy, omdlenia. najlepiej , jak pisalam wczesniej , cwiczyc ddychanie-tego nas uczono podczas spotkan i to dziala.

38

Odp: Atak paniki

Ja też nie lubię leków ,ale biore jak naprawdę jest mi już żle .Może jak by był ktoś obok mnie to mogłabym się wyżalic ,a tak trzeba samemu sobie radzić .A ja już nie pamiętam ,ta knaprawdę jak to jest życ bez niej ,bo tak sobie myśle że ja już miałam to od zawsze.W wieku szkolnym miałam chłopaka z którym byłam długo wcześnie zaczelisy ,najpierw młodziencza miłść a potem już powaszna,lecz jak to gówniarze co to była miłość szło się na dyskoteke i tam się nie myślało o miłości ,chlopaku i tak się zdradzaliśmy z innymi.,oboje.Lecz pewnego dnia dopadła mnie ta nerwica obsesyjna myśl ,ze jak mnie mógł zdradzić fakt że sie przespał z kim innym ,a ja nie tylko inaczej go zdradzałam.I niemogłam sobie poradzic ,wyobrażałam sobie ciągle jak to robi ,dlaczeo to zrobił,I tak to mnie męczyło ale byłam dalej znim bo go kochałam ,a on  mnie.Ale wkacu wyjechałam i szybko znalazłam sobie po 1 mieśiącu 2 obecnego męża.Bo wiedziałam ,że jak tego nie zrobie to wrócę do niego.I tak teraz po 10 latach jestem z moim mężem ciągle myślę o tamtym ,nawet piszę z nim nieraz.Bo  w tej miłośći jetem strasznie samotna ,nierozumiana.Ja uważam że mój mąż mnie nie kocha ,ale ciągle też siebie pytam , to po co jest zemną.Ciągle go pytam ,bo nierozumie takiej miłośći ,bez miłośći prawie sexu,zrozumienia,bliskośći,tak właśnie tego nie mam ,on ciągle uważa że kocha tylko inaczej,nie wiem czy tak sie da kochać inaczej czy istnieje miłość bez przytulania,całowania ,niewiem może też kiedyś przyjdzie moment że go zostawię ,ale właśniesię boje że znowu muszę mieć kogoś żeby odejść i znowu mieć kolejne lata takiego żzycia .Bo może jak bym miał miłość wsparcie wszystko co by kobieta chciała to może by było inaczej może ,by to cholerstwo odchodziło powoli ,a tak tkwie ciągle w tym samym miwjscu na własne życzenie.Pozdrawiam.

39

Odp: Atak paniki

To jaką forme leczenia się wybierze zależy od wielu czynników. Po pierwsze intensywność dolegliwości, są takie natężenia lęków czy depresji, gdzie człowiek niemal całkowicie jest wykluczony z życia. Niestety większość z nas nie ma takiego luksusu że może nie pracować, wtedy farmakologia powinna być włączona. Nie jest tak, że na lekach wszystko jest bajecznie, bo zwykle musimy pogodzić się z ubocznymi skutkami (ja np. senność, bóle głowy, zwolniony metabolizm), ale mogę pracować i żyć.

40

Odp: Atak paniki

witam wszystkich co u was jak wasze samopoczucie Sluu-jak się czujesz miewasz lęki pozdrawiam

41

Odp: Atak paniki

No cóż, dołączam do dyskusji, wczoraj i dzisiaj miałam atak paniki. Doraźnie pomaga głębokie oddychanie. Co najgorsze dołączyły mi się mdłości, czego wcześniej nie było, no i lęk, że zaraz zwymiotuję ( np. w autobusie ). Przez prawie rok udało mi się jakoś pozbierać i nie brać leków. Niestety wróciło, może lęki są mniejsze, może lepiej sobie z nimi radzę, ale żyć jest znowu bardzo trudno sad

42

Odp: Atak paniki

bozenka- leci leci, bez lęków, na niskiej dawce paro.
zbytdelikatna- jesień to trudniejszy czas dla nerwicowców, niestety.

43

Odp: Atak paniki

jak dziewczyny minął dzien

44

Odp: Atak paniki

Mnie średnio. Staram się pozbierać za wszelką cenę i to jak najszybciej, mam nadzieję, że mi się uda.

45

Odp: Atak paniki

witajcie ja dzisiaj masakra

46

Odp: Atak paniki

Witajcie,
Przed wczoraj bylem u rodzicow. Wyjzalem przez balkon. Moi rodzice mieszkaja na 21 pietrze. Wspanialy widok. Od mojej wyprowadzki minelo 12 lat. Kurcze, jak te drzewa wszystkie urosly. Jak to osiedle sie zmienilo.
I wiecie co pomyslalem? Przeciez bywam u nich raz w miesiacu. Kiedy robilem remont u siebie. Po zawale taty. Kiedy bylem obciazony praca. Kiedy przyjaciolka i ja dowiedzielismy sie ze ma raka. Tyle lat... i dopiero teraz zauwazylem jak wszystko sie zmienilo. Zauwazylem ten swiat ktory jest poza mna, poza moimi myslami. Ten swiat ktory daje wytchnienie. W ktorym zyje i ma taki wplyw na mnie. Zapomnialem o nim, a on istnial ciagle i sie zmienial. Zobaczylem go wreszcie. I poczulem ogramna ulge i radosc. Skoro go widze to znaczy ze jest dobrze. Ze to co robie, to jak radze sobie z nerwica, ze soba, z moimi emocjami w koncu przynosi efekt. Rezultat jest widoczny, namacalny.
Chcialbym wam pomoc. Uwazam ze na wszystko jest jakis sposob. Ze wszystkim mozna sobie poradzic. Wiem ze czasem pomoc innych jest niezbedna, ze leki pomagaja. Swiat nie jest przeciwko nam. Jest jaki jest a problem lezy w nas, we mnie. Ja zapomnialem jaki jest, a wy?

47

Odp: Atak paniki

endriu, lubię czytać twoje wpisy, dodajesz mi sił i optymizmu. Ja jestem na siebie przede wszystkim zła, że nie potrafię sobie poradzić ze sobą, ze swoimi emocjami. Tłumaczę sobie to cały czas i nadal jest ciężko. A już miałam nadzieję, że zobaczę wreszcie ten świat, tak jak piszesz.I prawie mi się udało, niestety dodatkowe emocje, te złe i nawet te dobre "pomogły" mi znowu wylądować w czarnej d...Biorę leki od 10 dni,ale ciągle jest źle, do tego skutki uboczne. Dzisiaj mam jakieś bóle brzucha, zero apetytu od kilku dni, wciskam w siebie na siłę, żeby nie paść z głodu. To te cholerne lęki nasilają nawet niewielkie dolegliwości.Prawie nie mogę ruszyć się z domu, ech, nie będę was dołować.

48

Odp: Atak paniki

Zbytdelikatna dołuj od tego ,tu jesteśmy .Wiecie cieszę się ,że tu jesteśćie,bo jak ostatnio pisałam na jednym forum to mi zwrócono uwagę na moją pisownie i mnie odrzuciło na zwierzanie sie tego typu ,ale spróbowałam.Wiecie jaki ja mam dziś dzień jest okropny ,dawno takiego nie miałam dół,płacz,wszystko co najgorsze.Wystraszyłam śię tego dnia i od razu myślę,że jak jutro ma być taki sam to wole nie wstawać.Sama nie wiem skąd, jestem nerwicowcem ,a tu taki dzień depresja ,nie potrafiłam sobie pomóc ,wziełam leki i śilniejsze i mniej i tak cały dzień ,aż wieczorem wypiłam 2 piwa i dalej nic .Nie wiem załamałam śię ,najgorsze ,że nie potrafiłam sobie pomóc.Wiem pogoda deszcz,nie nawidze go sama w domu ,prace straciłam wszystko się nawarstwiło.Jak sobie pomóc i jak żyć z takim dniami jak trzeba żyć ,też nie mam z kim prozmawiać wyżalić się .

49

Odp: Atak paniki

Pomaga terapia behawioralna, taką też polecała mi kardiolog zamiast tabletek na przeskakiwanie serca(nie moge brać tabletek żadnych co też przeraża czasem), czasem mam wrażenie tąpnięcia które mnie wciska w fotel (niedomyka mi się lekko zastawka mitralna, podobno 20% ludzi to ma, mi powiedziano że wada wrodzona, która wyszła po 26 latach w wyniku coraz większych stresów, a może z samych stresów to wychodzi skoro 20% ludzi to ma).

Polecam gorąco wyszukać w przeglądarce szaffer  - historia pewnej nerwicy, opisana tak zabawnie, że podnosi na duchu, a jednocześnie rysunki z książek, itd. jeśli ktoś potrzebuje zrozumieć mechanizm to jest właśnie to. Przyczyna u każdego jest inna. Gdy czułam sie sama z tym, czytałam to do skutku, aż sie w końcu uśmiechnęłam.
Mi pomaga jeszcze zamknięcie oczu (wtedy wyobraźnia lepiej działa, a może aż za dobrze wink) i wyobrażenie sobie, dziecka które jest kołysane. Takie zaopiekowanie się dzieckiem, które jest w Tobie, które płacze i wpada w panikę. Zaopiekowanie się sobą. Jeżeli już coś warto sobie wmawiać, to to akurat pomaga. Można objąć się rękami, ścisnąć, poczuć, uszczypnąć. No może walenie głową w mur to już nie wink
Napicie się zimnej wody, potrzymanie pod językiem pomaga, otwarcie okna, zimny powiew wiatru/wiatrak, lodówka?:)
Idzie jesień, dobrze jest iść zmarznąć(albo wystawić nogi przez okno:P), wsadzić nogi do miski z ciepłą wodą, czując że rozchodzi się ciepło i ciarki przechodzą, że robi się coś dla siebie. Tak trudno jest nauczyć się siebie, radzenia sobie ze swoimi emocjami. Jest świetna książka "Zabójcze emocje" pisana przez lekarza bodajże, też polecam, bardzo wartościowa, stawia na nogi.

Lęk u mnie pojawiał się z bezradności, poczucia przystawienia do ściany, jakim bywał brak diagnozy, silne bóle, omdlewania. Uczucie paniki, chęć wyskoczenia z własnej skóry - 10 lat zajęło mi pozbycie się paniki po traumie. Tak mnie bolał brzuch, że bałam się wychodzić z domu, w obawie że nie zdążę do wc. Strach napędzał ból i tak aż osiągnęłam taki poziom strachu, paniki, że zasypiałam z braku sił po godzinach trzęsienia się i umierania ze strachu.

Andziula, mój ojciec wydaje sie być taki jak twój mąż. Jestem Twoją imienniczką - zbieg okoliczności. Gdy miałam atak paniki, a miałam pokój razem z siostrą, to ojciec kazał wyłączać światło, siostra jęczała też. Jedyną osobą, która trochę w swoim życiu przeżyła była moja mama, która znowu przeżywała tak, że bałam się jej powiedzieć, żeby 2 osoby nie cierpiały. Kiedy robiła się noc, automatycznie zaczynałam się trząść, jak pies Pawłowa, gdy pojawiał się czynnik który był gdy czułam sie źle, sam powodował to że czułam się źle. Pewnie dlatego ludzie zmieniają otoczenie. Ja się non stop przeprowadzam, pomogło mi zostawienie domu rodzinnego, rodziców którzy wiecznie się kłócą, zrzędzą. Na zewnątrz będąc idealną rodziną, nie patologiczną. Ale i z takiej rodziny można wyjść bez poczucia ciepła, w której nie słyszało się słow przepraszam, kocham.

Po tamtej traumie 2 raz się załamałam po 3 latach worek się wysypał jak w kółko myślałam, co mam zrobić, kim być, co zdawać na maturze, jak źle wybiorę to zmarnuję czas, a przecież nie chciałabym zawieść nikogo. W obliczu tego dostałam takiego doła, że to musiała być depresja, ktoś mówił "będzie dobrze" - tylko mnie to denerwowało. Mama poszła ze mną do psychologa, i wyszłam od niego z przekonaniem, że muszę sobie sama poradzić. Mianowicie starsza pani na wstępie zaczęła człowiekowi w głębokim smutku opowiadać o swojej mamie do której ma pretensje, że nie walczyła w obozie zagłady w czasie II wojny. Może to miała być terapia szokowa, nie wiem, ale 2 chorych sobie raczej nie pomoże. Osobie z problemami raczej słuchanie o problemach innych nie pomaga, no chyba że słuchanie jak sobie z tymi problemami radzi.. tak czy inaczej..
zaczęłam brać na siebie to że muszę się podnieść, nie miałam wyjścia, trzymałam nóż w ręce i odpowiedziałam sobie na pytanie, nie potrafiłabym zabrać sobie życia, pomimo że nie chciało mi się żyć, nie miałam sensu,  wiedziałam że mogę zrobić chociaż spożytkować swoje życie dla tych którym chce się żyć a nie mogą, iść jako wolontariusz do hospicjum. Przez tydzień jakieś tabletki brałam, ale wątpie żeby pomogły cokolwiek, w moim ciele był taki koktajl oszałamiający, że nawet nie potrafiłabym tego rozróżnić czy pomogły czy nie. Problem był czasowy, bo przecież kiedyś studia by sie wybrało, a jednak trzeba było zrobić coś doraźnie, żeby dotrwać do matury i ją zdać dobrze i dostać się na dobre studia, bo przecież kasy na zaoczne nie było. Może jakbym była dzieckiem bogatych rodziców to tego problemu by nie było, ale dobrze, wiele się nauczyłam dzięki temu.
Czasem trzeba spaść na sam dół, żeby się odbić. To co nam się wydaje nie do przeskoczenia, jeszcze czasem nie jest dnem.
Wtedy okazało się, ilu mam prawdziwych przyjaciół, bo rodzina już nie znosiła jęczenia, co 5 minut praktycznie, jak to mi jest źle, nie chciało mi sie jeść, nie chciało mi sie wstawać z łóżka. Napatoczyła się szkolna pani pedagog, do której poszłam, która okazała się strzałem w 10. Ona uwierzyła we mnie - tego mi było trzeba. Sama w siebie nie wierzyłam. Dała mi wędkę. Zwalniała z lekcji, siedziała ze mną przygotowując do sprawdzianów żebym nadrobiła zaległości, jakoś naprowadziła, zrobiła test predyspozycji i okazało się że mam nieprzeciętne zdolności, poleciła kierunek po którym będzie praca - uspokoiła mnie tym. I co najważniejsze, cieszyła się na mój widok, przytulała i mówiła że będzie dobrze, ale nie tak żeby mnie ugłaskać. Zawarłyśmy umowę, że będę ciężko pracować, a ona gwarantuje że uda mi się.

Czasem potrzeba niewiele, właściwych słów, podejścia, dlatego czasem rodzina nie pomoże lepiej niż obcy. 

Rozgadałam się, o depresji, z której wyszłam o własnych siłach, ale z pomocą. Pomijając tydzień brania leków. Powtarzałam sobie, że jestem zarąbista, za każdym razem gdy bolał mnie brzuch a nie wzięłam tabletki, a przeszło mi po kilku dniach dopiero! to byłam z siebie dumna jakbym wygrała na loterii. Miałam niezbity dowód na to że czegoś dokonałam, patrząc na ludzi wokół którzy biorą przeciwbólowe jak cukierki. Poszłam nawet na studia informatyczne, studiowałam dziennie 2 kierunki informatyczne żeby mieć stypendium, równocześnie udzielałam korepetycji z matematyki, odkładałam pieniążki, ale dalej nie było stałego źródła dochodów żeby się wyrwać na dobre z domu. Skończyłam studia, kolejny stres - znalezienie pracy. Znalezienie pracy w tych czasach to jest stres nie do opisania. Pracowałam w ciągu 2 lat na 5 stanowiskach w tym samym wiodącym banku, bo umowa na zlecenie, zastępstwo, za każdym razem stres jak się kończyła. Zawsze musiałam sobie poradzić.

No dobra, skoro taka mocna jestem, to co tu robię. Niedawno wpadałam w panikę z powodu serca. Nauczyłam radzić sobie ze sobą, brakowało mi ciepła, to wzięłam sobie nie raz na plecy kogoś kto wydawał się być panaceum na brak ciepła, reszta przecież nie była ważna. Od 6 lat jestem z kimś, zostawiał mnie bo był zaborczy, za każdym razem wpadałam w panikę, mój świat się walił, bo był postawiony na złym gruncie. Z czasem, zaczęło robić mi się duszno, w górach męczyłam się jak nigdy, zwalałam na brak kondycji, siedzący tryb pracy. Wcześniej potrafiłam wytrzymać w saunie, być na spływie kajakowym, a teraz leże w łóżku i serce mi przyśpiesza jakbym biegła. Wszystko przez stres - uwalniają się hormony stresu które szkodzą sercu. Trzeba dużo wody pić żeby się w tym nie ukisić. Jak napisałam, nie mogę wziąć tabletek, bo obniżają ciśnienie które mam niskie, pogorszyły by sprawę. Jestem zdiagnozowana, ale jedyne co mogę zrobić jak wypiję za mało wody, mam niskie ciśnienie, krew jest gęsta, serce się męczy, mniej pompuje, robię się niedotleniona i mam stany omdleniowe. Zemdlałam w swoim życiu 2 razy z wyczerpania, wiem jak to jest i kiedy się zbliża. Gdy się denerwuję to serce przyspiesza, jedyne co mogę zrobić zeby nie omdleć to się uspokoić. Nie pójdę przecież do sąsiadów i nie powiem, żeby mnie potrzymali za rękę. Panikuję tylko wtedy gdy czuję jak odpływa mi siła z nóg, czuję ucisk w głowie, brak tlenu, ciśnienie mam ponizej 90/60 i puls 100. Co wtedy robię? Piję wodę, jem chleb z solą, zimna woda pod język, napinam wszystkie mięśnie i puszczam, siedzę z głową między kolanami - jak to nie pomaga to wtedy mam napad paniki, czuję jakbym była nie w swoim ciele, zimne ręce. Gdy mam gorączkę i jestem sama też jest ciężko, z psem trzeba wyjść a ja wtedy mam problem wejść po schodach. A kardiolog na to, że mam lekką niedomykalność, przepisał mi juz nawet pół tabletki żeby nie obniżać ciśnienia, to się okazało, że zawiera coś co mnie uczula i nie ma zamienników. Hydroxyzyna w syropie, kilka razy spróbowałam, otępiła mnie, jeszcze gorzej sie poczulam fizycznie, chciało mi się tylko spać i spać. Osobie która ma stany omdleniowe nie wolno zasypiać. Lekarze nie biorą pod uwagę wszystkiego, są jak maszynki wypisujące receptę. Sami musimy sobie dogodzić..

50

Odp: Atak paniki

Rokitka każdemu człowiekowi wydaje się ,że  nie jest się  śilnym a jednak ,my nerwicowce to potrafimy sobie radzić ,ale dopiero dochodzimy po fakcie.Ja wiem że moja nerwica jest spowodowana przez mojego ojca .Właśnie przez awantury ,które strasznie przeżywałam ,matki której ciągle nie było i sama musiałam radzic sobie we wszystkim.Ale to już mi nic nie da że to przez niego b nie żyje nie raz myśle dlaczego tak mi zniszczyłeś życie.Zamiast się cieszyć życiem to ciągle płacze.Zrobiłam śię osobą o niskiej samoocenie,ciągle powtarzam ,że jestem nikim, czym w sumie na to zasłużyłam,nawet teraz pisze i rycze.Najgorsze jest to ,ze nie ma z kim porozmawiac .Teraz moim problemem jest mój maż ,który jest strasznie problemowy,nieuczuciowy i tak strasznie podobny do mojego ojca.Tylko matce ciągle powtarzam muszę odejść od niego ,bo przy nim czuję się nikim tomama mi odpowiada to odejdz i tyle.A to nie jest takie łatwe nie mam pracy psychicznie też ,wiem że sobie nieporadzę .Chodż myślę co by było gorsze ,byc nikim z nim ,czy być kimś bez niego.Mam duże rachunki kredyty nie poradzę sobie,Tyle razy prośiłam go rozejdzmy śię ,ale poco dla niego dobrze  ma lokum ,a dalej jest taki sam dla mnie .Zawsze jak wyjadę do matki i przyjeżdzam to zawsze go na czymś przyłapie ,jak nie oglądaniu jakiś bab na faceboku,to nawet potrafi 5 lat grać w gre a teraz dopiero go przyłapałam jak zamkną drzwi ,że grając rozmawia z obcymi babami,mój mąż ,który nie potrafi przytulić,pocałować ,porozmawiać po prostu być ze mną.Nawet nie wiecie jak to jest ciągle być odganiany,bo zmęczony ,bo go boli.Ja wiem ,że on mnie nie kocha,a do tego te pokryjome pogawędki ,ale po co drzwi ma otwarte niech odchodzi jak mu żle,ale po co ma wszystko a mnie w konia można robić.Zawsze coś mi wciśnie ,dobrą śćieme,a ja nie chce go zdradzić bo wiem ,że pózniej bedzie wszystko na mnie ,że to ja ta zła ,a nie on,boli że ma wszystko w domu rodzine ,a szuka huj wie kogo niech szuka ,ale bez zemnie ,tu c icha woda ,a tu potrafi tylko dobrze kryje ,ale ja go wezme jutro w obroty.tylko nie wiem co mam mu powiedzieć bo już tyle razy mu mówiłam,żeby odszedł.To mój dom bo inaczej ja bym odeszła już dawno,już wolałabym jak by pił chociaż byw wiedziała ,że alkocholik ,ale mnie kocha ,a tak trzezwy ,a nie kochający ,czasmi wydaje mi śię ,że ma do mnie obrzydzenie ,ale pierdziele,ale wstydze sie ,nawet mówić moi kolezanką , że mam takw domu ,alle najważniejsze ,,że wierzę ,że będzie kiedyś wkącu dobrze.

51

Odp: Atak paniki

Witajcie,
Zbytdelikatna, dziekuje ze ci sie moje posty podobaja. Jak mi lepiej to staram sie tym poprostu z wami dzielic do czego i was zachecam :-)
I tak jak pisze andziula, doluj nas, po to tu wszyscy jestesmy, zeby wysluchac, wesprzec i cos moze doradzic.
Andziula, coraz bardziej mi sie podoba twoje podejscie. Walcz, wykorzystaj swoja zlosc by cos zmienic. Przekuj ja w cos dobrego dla siebie smile

Ja dzisiaj troche gorzej, troche... gdyby mi zostal jakis urlop na zadanie to bym go dzisiaj wzial. Takiego dola rano zlapalem. Nie wiem do konca czego sie dzisiaj rano wystraszylem. Wstalem i poczulem bol z tylu glowy. Serce mi przyspieszylo i sie zaczelo. Dobrze ze jakos sobie poradzilem z nadchodzacym atakiem paniki i nie doszlo do niego ale bylo blisko. Nk i caly dzien bylo mi gorzej, nerwica sie odezwala. Teraz jest lepiej, serduszko sie uspokoilo ale drzenie zostalo. Jakies tiki, kilka przeskokow serca, zawroty glowy, mrowienia - normalka.
A teraz leci top model wiec juz koncze wink
Trzymajcie sie!

52

Odp: Atak paniki

He He Endriu ja też oglądam, wiesz co mnie zastanawia ,że inni owszem odpisują ,ale ty ciągle jesteś z nami ciągle jak dobra rada działasz i przykro mi ,że ci śię dzieje coś złego .Jesteś śilny i my jesteśmy śilne i dajemy rade, nie ma innej opcji ,ja nie mam drżenia ,ale smutek wielki bo zawsze coś jest nie.Pozdrawiam

53

Odp: Atak paniki

Witam, miałam wczoraj tak potworny atak, że dzwoniłam do swojego lek. co robić. Na razie ratuję się hydroksyzyną, a dzisiaj wpadłam na dobry pomysł smile Wiecie, że w ataku paniki organizm "nastawia" się na ucieczkę lub walkę? Otóż zaczęłam walczyć, skakać i walić pięściami z całych sił w poduszkę big_smile Może to śmieszne, ale po chwili puściło i jest całkiem ok. Może właśnie zacznijmy odpowiadać w ten sposób na te ataki, intensywny bieg, skakanie, walenie w coś ( nie w kogoś ) pięściami. Wiem, że jak dopadnie, to ciężko nawet się ruszyć, ale na siłę próbujmy.

54

Odp: Atak paniki

Też chciałem tego kiedyś spróbować zbytdelikatna ale skoro działała inna forma walki czyli prowokacja i postawienie się nerwicy to nigdy nie spróbowałem tego sposobu ale myślałem o nim smile
Cieszę się, że Ci się udało to zrobić. Może silny atak sprowokował Cię do postawieniu wszystkiego na ostrzu noża. Bo mogłaś już tylko zyskać.
Ja osobiście Ci gratuluję!
Zapisz to sobie gdzieś w widocznym miejscu, w kalendarzu, zapamiętaj to, te emocje które temu towarzyszyły i tą radość z tego, że się udało i wracaj do tego za każdym razem gdy będzie Ci ciężko.
Pozdrawiam

55

Odp: Atak paniki

Endriu dzięki i spróbuj tego sposobu, zachęcam big_smile Dobrze by było kupić jakiś worek treningowy i powalczyć, jak przyjdzie lęk wink Myślę o tym poważnie.Robię też wszystko w tych niemiłych chwilach, żeby zająć myśli czymkolwiek innym niż tym, co się ze mną dzieje. Dzisiaj już wyszłam z domu i małymi krokami mam zamiar wrócić do życia.

56 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-30 09:58:49)

Odp: Atak paniki
zbytdelikatna napisał/a:

Witam, miałam wczoraj tak potworny atak, że dzwoniłam do swojego lek. co robić. Na razie ratuję się hydroksyzyną, a dzisiaj wpadłam na dobry pomysł smile Wiecie, że w ataku paniki organizm "nastawia" się na ucieczkę lub walkę? Otóż zaczęłam walczyć, skakać i walić pięściami z całych sił w poduszkę big_smile Może to śmieszne, ale po chwili puściło i jest całkiem ok. Może właśnie zacznijmy odpowiadać w ten sposób na te ataki, intensywny bieg, skakanie, walenie w coś ( nie w kogoś ) pięściami. Wiem, że jak dopadnie, to ciężko nawet się ruszyć, ale na siłę próbujmy.

Bardzo sprytnie smile Hydroksyzyna tylko otepia , nic nie pomaga wiec lepiej wez cos, co naprawde pomoze ja wyleczyc: powtorze-paroxetyna w odp. dawce ( ja bralam 40 mg , nizsza dawka byla za slaba). Po dwoch, trzech tyg ataki zaczna znikac. U mnie pojawialy sie jeden po drugim w ciagu  paru minut doslownie, wielokrotnie w ciagu dnia. Az w koncu stres w zyciu osiagnal taki poziom,ze zaczely sie ataki duszenia ( scisniete gardlo, spazmatyczne skurcze, wrazenie,ze to juz koniec,ze sie dusisz)i wtedy z wielkim strachem zaczelam brac lekarstwo przywsparciu osoby, ktora juz leczyla sie od jakiegos czasu. Po trzech tygodniach wrocialm do pracy i przejechalam sama 2 tys km-jako kierowca. Kto ma strach wyjsc z domu to wie o czym mowie. Namawiam na konkretne leczenie.

57

Odp: Atak paniki

grinta, brałam, niestety bardzo źle się czułam po paro i lek. kazał odstawić. Ja się męczę z depresją już dobre kilka lat, co da się zaleczyć, to znowu wraca. Byłam nawet w szpitalu, nie powiem żeby mi to bardzo pomogło, nie czułam się tam bezpiecznie wink Teraz biorę fluoksetynę, właściwie jedyny lek, który stawia mnie na nogi i poleciałam do lek. jak tylko poczułam, że coś zaczyna się dziać znowu. Fluoksetyna jest ciężkim lekiem, zanim się organizm przyzwyczai mogą być różne jazdy, ale jak już zadziała - można normalnie funkcjonować. I teraz zagadka - lęki albo były skutkiem ubocznym, albo nieco za późno zaczęłam brać i fluo jeszcze nie działa, a mnie zmasakrowała depra. Do tego nie mogę trafić na sensowną psycholożkę, niestety jestem zmuszona na nfz, a tym chyba się nie chce wysilać.

58

Odp: Atak paniki
zbytdelikatna napisał/a:

grinta, brałam, niestety bardzo źle się czułam po paro i lek. kazał odstawić. Ja się męczę z depresją już dobre kilka lat, co da się zaleczyć, to znowu wraca. Byłam nawet w szpitalu, nie powiem żeby mi to bardzo pomogło, nie czułam się tam bezpiecznie wink Teraz biorę fluoksetynę, właściwie jedyny lek, który stawia mnie na nogi i poleciałam do lek. jak tylko poczułam, że coś zaczyna się dziać znowu. Fluoksetyna jest ciężkim lekiem, zanim się organizm przyzwyczai mogą być różne jazdy, ale jak już zadziała - można normalnie funkcjonować. I teraz zagadka - lęki albo były skutkiem ubocznym, albo nieco za późno zaczęłam brać i fluo jeszcze nie działa, a mnie zmasakrowała depra. Do tego nie mogę trafić na sensowną psycholożkę, niestety jestem zmuszona na nfz, a tym chyba się nie chce wysilać.


Sluchaj, a jak dlugo dalas rade brac paro? bo do trzech m-cy mozesz zle sie czuc, jakie mialas objawy? fluoxetyna nie pomoze Ci w atakach paniki, jest bardziej na depresje. Ja w ogole nie czulam,ze cos biore przy fluo, odstawilam dosc szybko bo mialam wrazenie,ze nic mi nie robi. Jestem co prawda bez lekow od jakiegos czasu i juz nie czuje potrzeby ich brania.  Gdyby udalo Ci sie pokonac to zle samopoczucie przy paro byloby naprawde swietnie, nie wiem jakie to dolegliwosci ale skoro przerwalas to musialo byc Ci naprawde zle. W sumie oba leki z grupy inghibitorow ale jak rozne w dzialaniu. Ataki sa niezalezne od depresji i nie sa skutkiem ubocznym niczego. Mam namiar na psycholozke ale nie na NFZ jesli Cie interesuje. Powodzenia!

59

Odp: Atak paniki

Dzięki, ja też mam namiar na dobrego psychologa, ale też prywatnego wink Prawie przez rok nie brałam żadnych leków i czułam się naprawdę dobrze, ale się skończyło, trochę za dużo emocji ostatnio. Fluo dobrze na mnie działa, zero ataków paniki, no ale biorę dopiero niecałe dwa tygodnie. Dzisiaj na szczęście jest już dobrze smile

60

Odp: Atak paniki
zbytdelikatna napisał/a:

Dzięki, ja też mam namiar na dobrego psychologa, ale też prywatnego wink Prawie przez rok nie brałam żadnych leków i czułam się naprawdę dobrze, ale się skończyło, trochę za dużo emocji ostatnio. Fluo dobrze na mnie działa, zero ataków paniki, no ale biorę dopiero niecałe dwa tygodnie. Dzisiaj na szczęście jest już dobrze smile

To dam Ci rade: kiedy masz chwile wzmozonego stresu wowczas dobrze brac sobie jakis inhibitor przez miesiac powiedzmy lub dwa-zreszta tak tu zalecaja lekarze. Ja czasem siegam ale nie dluzej niz tydzien hehe-jako placebo raczej wink

61

Odp: Atak paniki

witajcie ja jakos nie radzę sobie teraz z atakami paniki było lepiej teraz jest żle poprostu mnie wykancza  to wszystko pozdrawiam

62

Odp: Atak paniki

Witajcie niechcący naćisnełam enter.Zaczne od nowa jak na was działa ta pogoda,bo na mnie masakra.Teraz nie pracuje wstaje o 10 żeby dzień był krótszy.Wiecie nie wyobrażam sobie dalszego życia takiego nic niewartego ,nie wiem jakie mogłabym sobie zajęcia poszukać owszem wysyłam wszędzie cv ,ale zero odzewu,i to bardziej jeszcze na mnie wpływa ,że nikt mnie nie chce przyjąc .No bo co wstajesz rano jesz,sprzątam ,jemy obiad i leżenie,co to za życie ,Więc z mężem postanowiliśmy ,że czas na 2 dziecko ,chodż miałam inne plany praca,a póżniej dziecko .Też nie wiem co myśleć czy próbować z dzieckiem czy szukać dalej pracy ,chodz dodam ,że już mam córcie co ma 10 lat już.Ale w piątek wybieram się do psychologa ,bo za dużo mam już tych wrażeń.Siedze w domu i myślę nakręcam męża nie ma prawie cały czas córki tak samo,a ja sama .Jet ,mi ciągle smutno,jestem nerwowa ,ach ta pogoda jak może wpływać na człowieka,boję się ,że znowu trafie na psychologa, który będzie miał mnie w d,,,,.A wy jak dajecie rade.

63 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-10-13 09:23:55)

Odp: Atak paniki

Andziula ja wciąż nie bardzo mogę się ruszyć za daleko od domu, ale czuję, że leki zaczynają powoli działać. Za tydzień rozpoczynam psychoterapię, choć też mam pecha do psychoterapeutów. Jedna nawet stwierdziła, że nie ma u mnie nic do roboty, bo świetnie radzę sobie sama, szok. Ten jest na nfz, poddaje się tej superwizji i opinie o nim w necie są dobre. Zobaczymy. A pogoda - no tak, ciemno, zimno. Są ponoć jakieś lampy antydepresyjne, może trzeba się rozejrzeć za czymś takim. Moim zdaniem to przede wszystkim zajmij się swoim leczeniem, taki stan nie sprzyja do podejmowania życiowych decyzji. W miastach, gdzie jest szpital psychiatryczny są organizowane psychoterapie grupowe otwarte, tzn. dojeżdżasz codziennie i bierzesz udział w różnych zajęciach, plastycznych, gastronomicznych itp. wyjścia do kina, ćwiczenia i muzyka relaksacyjna, rozmowy z psychoterapeutą. Dowiedz się, może coś takiego postawiłoby cię na nogi. Pozdrawiam.

64

Odp: Atak paniki

witajcie mnie ta pogoda też wykańcza sama niewiem co mam już robic

65

Odp: Atak paniki

Witajcie i wrócilłam,w sumie to od psychiatry bo nie wiem jak u was, ale tu najpierw trzeba iść do psychiatry ona daje skierowanie do psychologa.I wiecie po pierwsze powiedziała mi na temat leków,one nie pomagają uznała ,ze dla mnie najlepsza będzie terapia,ale jak zwykle zapisałam się do psychologa i tak jak ostatnio znowu wyjeżdża na staż,tylko tym razem na miesiąc,może coś wyjdzie z tego .opowiadałam jej o moich atakach nocnych ,i powiedziałam jej ,że myślę,że te ataki to wybuch moich nerwów wynik stresu i mi przyznała racje powiedziała ,że właśnie tak jest.Ale też się mnie spytała co robię podczas tego ataku ,powiedziałam jej ,że nic czekam ,że mam świadomość, że to przejdzie samo i tyle.Pocieszyła mnie ,że wiem wszystko o ataku ,że nie panikuje ,że to atak serca i muszę jechac do szpitala bo tak wiekszość ludzi robi.Tylko przepisała mi leki na serce ,żeby przestało walić tyle dobrze o tym nie pomyślałam o samym sercu ,żeby wziąść na szybkie bicie tylko uciekałam w leki uspokajające.Nie wiem zobaczę teraz jak będzie u psychologa po tej wizycie mam bardzo dobre wrażenie,a pogoda dalej dobija maskara .Pozdrawiam

Posty [ 1 do 65 z 86 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024