Gdzie spotkać wolnego mężczyznę? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Strony Poprzednia 1 … 474 475 476 477 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30,876 do 30,940 z 31,052 ]

30,876

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:

Poznaję ludzi i kulturalnie z nimi rozmawiam, bo to zwyczajnie lubię. Ponad  zastanawianie się i domysły stawiam dialog.

Z całej Twojej wypowiedzi to jedno zdanie jest ok. Tylko, jeśli ono jest prawdziwe, to skąd poprzednie zdania?

Jeśli ktoś nie ma ochoty prowadzić z Tobą dialogu, to odmawia. Tyle w temacie. Nieważne, czy do tego powie "mam chłopaka", nie ma ochoty i już, a Ty masz to uszanować i nie przeżywać w necie, że kobiety kłamią czy coś...
Kobietom, które nie mogą znaleźć faceta w pierwszej kolejności zadaję to samo pytanie przeważnie, o zębach. Sęk w tym, że kobiety przeważnie zęby myją...

Wspominasz, że każdy pretekst jest dobry. Rozumiem, że jak jakaś dziewczyna zdobyłaby się na zrobienie pierwszego kroku a nie "siadła mi" cytując Cie , to mogę jej rzucić prosto w twarz coś w stylu: "że daruj sobie", "że niby miałbym rozmawiać z takim pasztetem"albo zwyczajnie "spier...."?
Wszak cytując Ciebie każdy pretekst jest dobry, prawda?

Nie dziwię się, że masz problem z zagadywaniem do kobiet. Według Ciebie miło rzucone do nieznajomego na ulicy "mam chłopaka" to to samo, co "niby miałbym rozmawiać z takim pasztetem" lub też "spier..."?
To powodzenia. Ale że nie możesz znaleźć kobiety, to się nie dziwię smile

Zobacz podobne tematy :

30,877 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-12-31 02:42:38)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Tomek z Krakowa napisał/a:

I jeszcze inna rzecz - posłużę się cytatem z facebooka, gdzie jedna z niewiast krytykuje na fanepage'u jeden z krakowskich klubów: "Ale i tak nic nie przebije faktu że napruty frajer zaczepia kobietę po czym zaczyna ją popychać" - uderzają mnie tu dwa słowa, mianowicie "frajer" oraz "kobieta". To znaczy co? Kobieta jest jakimś nadczłowiekiem, kimś lepszym, a facet to jakiś dodatek, jakiś frajer, jakieś nic? A jak patrzę na profil tej osoby, która zamieściła ten komentarz, to widzę, że małolata nic nie wnosząca do życia, ale mniemanie jest, bo jest przecież K O B I E T Ą. Założę się, że jakby facet był popchnięty, to nie byłoby takiego oburzenia z jej strony. Ech to wszystko zaszło za daleko. Drogie Panie, my też potrafimy być wrażliwi, też cierpimy, mamy uczucia...

Ale podobno Słowaczki są mniej hop do przodu. Może to chociaż jest jakieś pocieszenie wink

Panie, nie znam Pana, ale nie podoba mi się, co Pan pisze, a mianowicie, jak można mieć pretensje do Kobiety, że nie podoba Jej się, że jakiś narąbany Facet do Niej startuje i popycha.
Nie dziwię się tej Kobiecie, też bym się wkurzyła i nazwała Go frajerem, jakby mnie podrywał pijany.

Tobie, jako facetowi powinno być wstyd za tego Faceta.
Jak można popychać kobietę?

Niech Pan poszuka sobie Słowaczki i będzie Pan szczęśliwy.

30,878 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-12-31 02:48:55)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Krejzolka82 napisał/a:
Tomek z Krakowa napisał/a:

I jeszcze inna rzecz - posłużę się cytatem z facebooka, gdzie jedna z niewiast krytykuje na fanepage'u jeden z krakowskich klubów: "Ale i tak nic nie przebije faktu że napruty frajer zaczepia kobietę po czym zaczyna ją popychać" - uderzają mnie tu dwa słowa, mianowicie "frajer" oraz "kobieta". To znaczy co? Kobieta jest jakimś nadczłowiekiem, kimś lepszym, a facet to jakiś dodatek, jakiś frajer, jakieś nic? A jak patrzę na profil tej osoby, która zamieściła ten komentarz, to widzę, że małolata nic nie wnosząca do życia, ale mniemanie jest, bo jest przecież K O B I E T Ą. Założę się, że jakby facet był popchnięty, to nie byłoby takiego oburzenia z jej strony. Ech to wszystko zaszło za daleko. Drogie Panie, my też potrafimy być wrażliwi, też cierpimy, mamy uczucia...

Ale podobno Słowaczki są mniej hop do przodu. Może to chociaż jest jakieś pocieszenie wink

Panie, nie znam Pana, ale nie podoba mi się, co Pan pisze, a mianowicie, jak można mieć pretensje do Kobiety, że nie podoba Jej się, że jakiś narąbany Facet do Niej startuje i popycha.
Nie dziwię się tej Kobiecie, też bym się wkurzyła i nazwała Go frajerem, jakby mnie podrywał pijany.

Tobie, jako facetowi powinno być wstyd za tego Faceta.
Jak można popychać kobietę?

Niech Pan poszuka sobie Słowaczki i będzie Pan szczęśliwy.

Krejzi, ja to Cię lubię, wiesz? Bo już myślałam, że tak se tylko gadam i jakaś staroświecka jestem...

30,879 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-12-31 02:58:45)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
santapietruszka napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
Tomek z Krakowa napisał/a:

I jeszcze inna rzecz - posłużę się cytatem z facebooka, gdzie jedna z niewiast krytykuje na fanepage'u jeden z krakowskich klubów: "Ale i tak nic nie przebije faktu że napruty frajer zaczepia kobietę po czym zaczyna ją popychać" - uderzają mnie tu dwa słowa, mianowicie "frajer" oraz "kobieta". To znaczy co? Kobieta jest jakimś nadczłowiekiem, kimś lepszym, a facet to jakiś dodatek, jakiś frajer, jakieś nic? A jak patrzę na profil tej osoby, która zamieściła ten komentarz, to widzę, że małolata nic nie wnosząca do życia, ale mniemanie jest, bo jest przecież K O B I E T Ą. Założę się, że jakby facet był popchnięty, to nie byłoby takiego oburzenia z jej strony. Ech to wszystko zaszło za daleko. Drogie Panie, my też potrafimy być wrażliwi, też cierpimy, mamy uczucia...

Ale podobno Słowaczki są mniej hop do przodu. Może to chociaż jest jakieś pocieszenie wink

Panie, nie znam Pana, ale nie podoba mi się co Pan pisze, a mianowicie, jak można mieć pretensje do Kobiety, że nie podoba Jej się, że jakiś narąbany Facet do Niej startuje i popycha.
Nie dziwię się tej Kobiecie, też bym się wkurzyła i nazwała Go frajerem, jakby mnie podrywał pijany.

Tobie, jako facetowi powinno być wstyd za tego Faceta.
Jak można popychać kobietę?

Niech Pan poszuka sobie Słowaczki i będzie Pan szczęśliwy.

Krejzi, ja to Cię lubię, wiesz? Bo już myślałam, że tak se tylko gadam i jakaś staroświecka jestem...


Wiem, że mnie lubisz, bo mnie się nie da nie lubić!!! tongue big_smile tongue

Prośba zrób edycję mojego posta, bo niepotrzebnie napisałam "że"w pierwszym zdaniu i dziwacznie to się czyta.
Dziękuję.

30,880 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-12-31 02:51:24)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Krejzolka82 napisał/a:

Prośba zrób edycję mojego posta, bo niepotrzebnie napisałam "że"w pierwszym zdaniu i dziwacznie to się czyta.
Dziękuję.

Chyba za późno. Gdzieś ogarnęłam, gdzieś nie. Na drugi raz pisz poprawnie tongue

30,881

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
santapietruszka napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Prośba zrób edycję mojego posta, bo niepotrzebnie napisałam "że"w pierwszym zdaniu i dziwacznie to się czyta.
Dziękuję.

Chyba za późno. Gdzieś ogarnęłam, gdzieś nie. Na drugi raz pisz poprawnie tongue

Oczywiście, że nie jest za późno. tongue

Kurde, jak nie będę czytała takich farmazonów to zapewniam Cię, że będę pisała poprawnie. tongue

30,882

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
santapietruszka napisał/a:
Alberto Salazar napisał/a:

Poznaję ludzi i kulturalnie z nimi rozmawiam, bo to zwyczajnie lubię. Ponad  zastanawianie się i domysły stawiam dialog.

Z całej Twojej wypowiedzi to jedno zdanie jest ok. Tylko, jeśli ono jest prawdziwe, to skąd poprzednie zdania?

Jeśli ktoś nie ma ochoty prowadzić z Tobą dialogu, to odmawia. Tyle w temacie. Nieważne, czy do tego powie "mam chłopaka", nie ma ochoty i już, a Ty masz to uszanować i nie przeżywać w necie, że kobiety kłamią czy coś...
Kobietom, które nie mogą znaleźć faceta w pierwszej kolejności zadaję to samo pytanie przeważnie, o zębach. Sęk w tym, że kobiety przeważnie zęby myją...

Wspominasz, że każdy pretekst jest dobry. Rozumiem, że jak jakaś dziewczyna zdobyłaby się na zrobienie pierwszego kroku a nie "siadła mi" cytując Cie , to mogę jej rzucić prosto w twarz coś w stylu: "że daruj sobie", "że niby miałbym rozmawiać z takim pasztetem"albo zwyczajnie "spier...."?
Wszak cytując Ciebie każdy pretekst jest dobry, prawda?

Nie dziwię się, że masz problem z zagadywaniem do kobiet. Według Ciebie miło rzucone do nieznajomego na ulicy "mam chłopaka" to to samo, co "niby miałbym rozmawiać z takim pasztetem" lub też "spier..."?
To powodzenia. Ale że nie możesz znaleźć kobiety, to się nie dziwię smile

Jak już wyżej wspomniałem, Twoja zdolność do nadinterpretacji nie przestaje mnie zadziwiać. To smutne, naprawdę smutne... i dlatego pozwolę sobie na odpowiedz dłuższą i bardziej merytoryczną niż 5 linijek.
Dodatkowo, mam wrażenie, że interpretujesz moje wypowiedzi niezwykle wybiórczo. A to jest dla odmiany już zabawne.
Bo widzisz, nie mam kompletnie żadnego problemu z tym, że ktoś nie chce prowadzić ze mną dialogu. Kulturalnie odmawia? Super, ma do tego święte prawo - podobnie jak ja mam prawo odmówić komuś kto chce ze mną porozmawiać. Nikt tu nikogo do niczego nie zmusza. Tylko widzisz, jest pewna rzekłbym biegunowa różnica pomiędzy kulturalną i uczciwą odmową a okłamywaniem kogoś prosto w oczy czy sileniem się na jakieś gierki etc. Szkoda, że jej nie zauważasz.
W sumie, nie przypominam sobie, żebym tutaj cokolwiek przeżywał - może jedynie wyraziłem swego rodzaju dezaprobatę w stosunku do faktu, że niektóre kobiety nie potrafią nawet spławić z klasą... a zamiast tego wolą kłamać. Wszystko.

A byłbym zapomniał, skoro już łapiemy się za słówka. W początkowym etapie naszej "rozmowy" napisałem:

Alberto Salazar napisał/a:

"Znam wielu ogarniętych facetów, którzy przełamują swoją nieśmiałość i potrafią podejść kulturalnie na ulicy po czym przedstawić się i powiedzieć kobiecie że zwyczajnie mu się spodobała i miło by było z nią chwilę porozmawiać."

Co skomentowałaś:

santapietruszka napisał/a:

"Stąd być może Wasze niepowodzenia w podrywie na ulicy (nie, że wszyscy podrywacie akurat mnie, ale zakładam, że wszyscy jesteśmy inteligentni i rozumiemy przesłanie big_smile )"

Wybacz ale miałem raczej na myśli ludzi - kursantów, płci obojga ( mimo że tutaj zawęziłem do męskiej części), którzy trafiają do mnie bo chcą nad sobą pracować. Tak, mam na myśli rozwój osobisty... chociaż głównie jest to przełamywanie nieśmiałości zazwyczaj. Gdybym miał tego rodzaju problem, pisałbym w pierwszej osobie. Dorosłem kilka lat temu. smile
Tak więc mam wrażenie, że widzisz coś na siłę tam gdzie tego nie ma... co mnie bawi.

Pójdzmy dalej w meandry tej konwersacji.

santapietruszka napisał/a:

"Kobietom, które nie mogą znaleźć faceta w pierwszej kolejności zadaję to samo pytanie przeważnie, o zębach. Sęk w tym, że kobiety przeważnie zęby myją..."

A zdecydowana większość mężczyzn z którymi ja codziennie ( bez munduru) w różnego rodzaju okolicznościach rozmawiam, jest przeważnie miła i kulturalna żeby nie powiedzieć pomocna. Gdybym miał nakreślić jakąś statystykę to powiedziałbym, że odsetek buraków i popaprańców to max 1,5 - 2 na 10. Co śmieszniejsze, to zdanie podziela olbrzymia ilość moich znajomych kobiet.

santapietruszka napisał/a:

"Nie dziwię się, że masz problem z zagadywaniem do kobiet. Według Ciebie miło rzucone do nieznajomego na ulicy "mam chłopaka" to to samo, co "niby miałbym rozmawiać z takim pasztetem" lub też "spier..."?
To powodzenia. Ale że nie możesz znaleźć kobiety, to się nie dziwię smile"

Kolejna wisienka na torcie. Ahh, rozpieszczasz mnie po prostu.

Po pierwsze: Okłamywanie kogoś ( nawet jeśli on tego nie wie) jest raczej naganne. Nieważne jak miło się to robi. Zadam Ci proste pytanie: Chciałabyś być w miły sposób okłamywana? Np w temacie zdrady małżeńskiej?
Ja tam wolę gorzką prawdę od słodkich kłamstw, bo wtedy przynajmniej można ruszyć z miejsca. Ze swojej strony każdemu kłamiącemu człowiekowi życzę by również był okłamywany. Zbierasz to co zasiałeś.

Po drugie: Czy to nie TY napisałaś, że każdy pretekst jest dobry?
A bardziej precyzyjnie:

santapietruszka napisał/a:

"W miarę szybkie pozbycie się kogoś - sorry, jeśli nie siadasz komuś, to każdy pretekst jest dobry."

Celowo i z premedytacją, przedstawiłem najbardziej skrajne warianty.
Ze swojej strony, nigdy nie okłamałem tudzież nigdy nie zraniłem kobiety, która miała niewątpliwą odwagę i pewność siebie aby przełamać stereotypy i zrobić w moim kierunku pierwszy krok. Swoją drogą mam wrażenie że w tej kwestii się bardzo różnimy.
Robiąc to mógłbym sprawić, że już nigdy nie odważy się na podobny krok w kierunku kogoś z kim być może będzie szczęśliwa.
Dzięki takiemu podejściu poznałem wiele wspaniałych kobiet... i wciąż je poznaje. Mądre i przebojowe kobiety są naprawdę fascynujące, dlatego ubolewam że czasem trafiają na męskich nieudaczników, którzy nie potrafią ich docenić

30,883 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-12-31 03:49:30)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Sorry, ale jak nieznany podejrzany facet zagaduje w dziwnych okolicznościach na ulicy ( nie daj Boże, ciemnej), to większość kobiet ma w nosie zasady i powie, że ma chłopaka i właśnie do niego dzwoni. Co nie oznacza, że ja pochwalam kłamstwo w związkach i bliższych relacjach. Nie bardzo widzę tu moją skłonność do nadinterpretacji, raczej Twoją tongue

A poza tym - szczęśliwego nowego roku i dobranoc smile

30,884

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
santapietruszka napisał/a:

Sorry, ale jak nieznany podejrzany facet zagaduje w dziwnych okolicznościach na ulicy ( nie daj Boże, ciemnej), to większość kobiet ma w nosie zasady i powie, że ma chłopaka i właśnie do niego dzwoni.

W tym jednym przypadku takie zachowanie jest akurat zrozumiałe ( chociaż należałoby zdefiniować "podejrzanego faceta" i "dziwne okoliczności") tyle że wszystkie moje wypowiedzi dotyczą akurat kulturalnej "zaczepki" w miejscu publicznym, w normalnych codziennych okolicznościach.
Niestety, moim osobistym zdaniem, nawet w owych normalnych codziennych okolicznościach łatwiej jest kogoś okłamać prosto w twarz niż kulturalnie mu "podziękować", podać rękę i pójść w swoją stronę. Chyba dlatego, że nie wymaga to żadnego wysiłku a ludzie w dzisiejszych czasach mają tendencję do pójścia na łatwiznę czego najlepszym dowodem są np portale i aplikacje randkowe a raczej zachowanie większości ich użytkowników. Ale to moje zdanie.

santapietruszka napisał/a:

Nie bardzo widzę to moją skłonność do nadinterpretacji, raczej Twoją tongue

Masz prawo do własnego zdania - co nie znaczy, że muszę się z Tobą zgadzać.

Dobrej Nocy i Szczęśliwego Nowego Roku.

30,885 Ostatnio edytowany przez Husky (2016-12-31 07:17:35)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Tak czytam te wypociny użytkownika Alberto Salazar i czuję, że coś nie gra - troll czy co?
Aż wreszcie doczytuję się - nie, żaden troll!!! To tylko trener rozwoju osobistego big_smile i wszystko stało się jasne.

Santapietruszka i Krejzolka - szkoda nerwów, to typ, który i tak nic nie zrozumie, ale zaraz się obrazi i sobie stąd pójdzie;)

Swoją drogą bardzo nie lubię być zaczepiana na ulicy, bo zazwyczaj robią to mocno niepokojący panowie (sic), ale najgorszy jest właśnie ten brak możliwości odmowy. Powiesz prosto z mostu, że "nie", to zacznie się dopytywać dlaczego. Powiesz prawdę, to zwyzywa cię od ***** i *****. Skłamiesz, żeby nie urazić, to usłyszysz to, co powyżej. Od dłuższego czasu robię tak, że jak ktoś jest wyjątkowo nachalny, a godzina i ulica niezbyt bezpieczne, to na wszelki wypadek daję numer telefonu, a potem po prostu nie odbieram, albo blokuję.

30,886

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

To bardzo ciekawe, że kiedy kulturalnie i merytorycznie, używając argumentów wyraża się własne zdanie (mimo iż ma się nieco inne poglądy) to jest ono porównywane do pogardliwego określenia, oznaczającego "pozbawioną talentu i polotu pracę" cytując słownik jeżyka polskiego. smile
Za sarkazm i porównania dziękuję... ale czy to wszystko na co Cię stać?
Przywykłem do tego, że ludziom łatwiej jest kogoś krytykować i określać pogardliwym mianem niż prowadzić merytoryczną i kulturalną dyskusję na poziomie. Jest to swoją drogą świetnym sygnałem w stosunku do tego czy ma się do czynienia z dojrzałym emocjonalnie i dorosłym człowiekiem.
Troszkę tak samo jak łatwiej jest się wyśmiewać z innych niż pokusić się o autorefleksję w zakresie swojego zachowania. smile

Zamiast więc ciskać słabą szyderą w moją stronę, niech Pani ( chociaż to określenie mocno na wyrost jak widzę) pisze bardziej rzeczowo...:)
Polecałbym zacząć od tego co rozumie się przez:

Husky napisał/a:

mocno niepokojący panowie

Tak więc proszę doprecyzować, jestem bardzo ciekaw odpowiedzi.

Husky napisał/a:

jest właśnie ten brak możliwości odmowy. Powiesz prosto z mostu, że "nie", to zacznie się dopytywać dlaczego.

Naprawdę nie rozumiem gdzie Pani tu widzi, brak możliwości. Każdy ma prawo odmówić i jest to ok o tyle o ile robi się to kulturalnie. Rzecz jasna w stosunku do natrętów, trzeba czasem stosować nieco bardziej agresywną retorykę. Zgadzam się, za to że wielu facetów lubi "dopytywać". Łatwo można na to zareagować, mówiąc szczerze że "jesteś bardzo miły ale niestety nie jesteś w moim typie", podać rączkę, życzyć miłego dnia i pójść w swoją stronę. Zdaje sobie jednak sprawę, że tego rodzaju kulturalna i empatyczna postawa wymaga od co niektórych Pań zbyt wiele wysiłku i kreatywności. Żeby nie powiedzieć, że wymaga dojrzałości emocjonalnej... podobnie jak od faceta wymaga się śmiałości i odwagi aby do podobającej się kobiety podszedł.

Husky napisał/a:

Powiesz prawdę, to zwyzywa cię od ***** i *****.

Jak już gdzieś wspomniałem, odsetek buraków i popaprańców jest stosunkowo niski w stosunku do ogółu i moim zdaniem max oscyluje nas 15- 20%. Co daje 1 na 5 lub 7 w porywach.

Husky napisał/a:

Skłamiesz, żeby nie urazić, to usłyszysz to, co powyżej.

Doprawdy niesamowitym jest jak to kobiety w szlachetny sposób kłamią żeby mężczyzn nie urazić... a mężczyzni zazwyczaj na złość im wolą gorzką prawdę, podaną w sposób kulturalny.
Nie żal mi ani jednej kobiety, która w reakcji na kłamstwa i używanie gierek oberwała buractwem. Jak już wspomniałem, zbierasz co zasiałeś.

Jeśli jednak w reakcji na naprawdę kulturalną odmowę, gość kobietę wyzywa... to jest chamem, prostakiem i nie należy się nim przejmować, a fakt że się go spławiło jest tylko potwierdzeniem podjęcia dobrej decyzji. Tyle.

Husky napisał/a:

Od dłuższego czasu robię tak, że jak ktoś jest wyjątkowo nachalny, a godzina i ulica niezbyt bezpieczne, to na wszelki wypadek daję numer telefonu, a potem po prostu nie odbieram, albo blokuję.

W przypadku "niezbyt bezpiecznej, godziny i ulicy" to jeszcze jestem w stanie zrozumieć ale nie w przypadku normalnych codziennych okoliczności.
Opisany przez Ciebie scenariusz jest namacalnym przykładem a zarazem powodem, dlaczego w dzisiejszych czasach tak wielu naprawdę wspaniałych mężczyzn paraliżuje strach przed podejściem i odrzuceniem. Boją się, że jeśli się przełamią, zdobędą się na odwagę , podejdą i zagadają to zastaną potraktowani w w/w sposób. Jak widać boją się nie bez przyczyny.

Swoją drogą ciekawym jest jak kobiety płaczą czasem, że spotkały fajnego faceta, wziął od nich numer - ale nie zadzwonił... ale jak komuś kulturalnemu dają numer na odczepnego a potem nie odbierają tudzież blokują ( czyt. robią z kogoś idiotę) to jest to jak najbardziej ok. Wspaniały przykład mentalności Kalego.

Smuci mnie swoją drogą że tego rodzaju poglądy wyznaje kobieta mająca według rubryki 27 lat... bo poziom wypowiedzi wskazuje raczej na wczesne liceum... ale każdy ma prawo do własnego zdania i ja to szanuję... co nie znaczy, że ja muszę się z nim zgadzać. smile

30,887

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Husky napisał/a:

Swoją drogą bardzo nie lubię być zaczepiana na ulicy, bo zazwyczaj robią to mocno niepokojący panowie (sic), ale najgorszy jest właśnie ten brak możliwości odmowy. Powiesz prosto z mostu, że "nie", to zacznie się dopytywać dlaczego. Powiesz prawdę, to zwyzywa cię od ***** i *****. Skłamiesz, żeby nie urazić, to usłyszysz to, co powyżej. Od dłuższego czasu robię tak, że jak ktoś jest wyjątkowo nachalny, a godzina i ulica niezbyt bezpieczne, to na wszelki wypadek daję numer telefonu, a potem po prostu nie odbieram, albo blokuję.


wlasnie dlatego dziewczyny i kobiety uzywaja tego  argumentu "mam chlopaka".

bo odmowa czesto nie jest przyjmowana. sama to przezylam na zywo (czyli nie w internecie) - grzecznie odmowisz, to na 85% uslyszysz "ale dlaczego?" " no daj mi szanse" a czasem jeszcze taki delikwent lezie za toba i nie mozesz bezpiecznie wrocic do domu.

BEZPIECZEŃSTWO - to jest slowo klucz. kobiety nie czuja sie bezpiecznie odmawiając,bo ich odmowa czesto nie jest przyjmowana do wiadomosci albo brana za element gry (w koncu kazde dziecko wie, ze jak kobieta mowi "nie" to mysli "tak")
niestety nadal jednak zyjemy w swiecie patrialchalnym i sam fakt nalezenia do kogos moze kupic bezpieczeństwo. w koncu taki koles zaczepajacy na ulicy dwa razy sie zastanowi jak mu sie w perspektywie pojawi widok swojej obitej mordy,bo smial ruszyc CZYJĄŚ kobietę.

stwierdzenie "mam chlopaka" wydaje sie proste i smieszne, ale za nim kryje sie cala masa znaczen. wiekszosc kobiet nawet sie nad nimi nie zastanawia, tylko uzywa go jak zaklecia, które dziala.

30,888

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Moja refleksja?
Chamstwo ubrane w białe rękawiczki dalej jest chamstwem.

30,889

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
_v_ napisał/a:
Husky napisał/a:

Swoją drogą bardzo nie lubię być zaczepiana na ulicy, bo zazwyczaj robią to mocno niepokojący panowie (sic), ale najgorszy jest właśnie ten brak możliwości odmowy. Powiesz prosto z mostu, że "nie", to zacznie się dopytywać dlaczego. Powiesz prawdę, to zwyzywa cię od ***** i *****. Skłamiesz, żeby nie urazić, to usłyszysz to, co powyżej. Od dłuższego czasu robię tak, że jak ktoś jest wyjątkowo nachalny, a godzina i ulica niezbyt bezpieczne, to na wszelki wypadek daję numer telefonu, a potem po prostu nie odbieram, albo blokuję.


wlasnie dlatego dziewczyny i kobiety uzywaja tego  argumentu "mam chlopaka".

bo odmowa czesto nie jest przyjmowana. sama to przezylam na zywo (czyli nie w internecie) - grzecznie odmowisz, to na 85% uslyszysz "ale dlaczego?" " no daj mi szanse" a czasem jeszcze taki delikwent lezie za toba i nie mozesz bezpiecznie wrocic do domu.

BEZPIECZEŃSTWO - to jest slowo klucz. kobiety nie czuja sie bezpiecznie odmawiając,bo ich odmowa czesto nie jest przyjmowana do wiadomosci albo brana za element gry (w koncu kazde dziecko wie, ze jak kobieta mowi "nie" to mysli "tak")
niestety nadal jednak zyjemy w swiecie patrialchalnym i sam fakt nalezenia do kogos moze kupic bezpieczeństwo. w koncu taki koles zaczepajacy na ulicy dwa razy sie zastanowi jak mu sie w perspektywie pojawi widok swojej obitej mordy,bo smial ruszyc CZYJĄŚ kobietę.

stwierdzenie "mam chlopaka" wydaje sie proste i smieszne, ale za nim kryje sie cala masa znaczen. wiekszosc kobiet nawet sie nad nimi nie zastanawia, tylko uzywa go jak zaklecia, które dziala.

To pewnie jest dobra metoda, dopóki nachalny pan nie zaczyna Ci tłumaczyć, że ten chłopak to na pewno "jakiś frajer". Albo, że "spokojnie spokojnie, nie musimy zaraz brać ślubu, ale na piwko to mogę się przejść...". Nie, nie mogę i nie chcę, ale kto tam by słuchał jakie zdanie w tej kwestii ma kobieta hmm
Też uważam, że bezpieczeństwo przede wszystkim. Ostatnio na przykład wracałam do domu około północy i otoczyła mnie grupka sześciu barczystych fanów legii z piwkami i mówią, że "kolega chciałby mnie poznać". Sorry, ale w tej sytuacji ja się zwyczajnie boję odmawiać, pogadałam więc najmilej jak umiałam, wymieniłam się numerami i poszłam w stronę najbardziej ruchliwej ulicy zamiast domu.
Często też zaczepiają mnie w nocy, kiedy idę z psem na spacer. Na ogół to są takie podchmielone typy, którym się nudzi albo chcą sobie coś udowodnić. Nie wiem tylko czy kiedykolwiek pomyśleli jak to wygląda z mojej perspektywy, kiedy jestem sama w parku po ciemku i jakiś natrętny koleś nie chce dać mi spokoju.
Dlatego do arsenału swoich argumentów dołaczyłam niedawno jeszcze jeden: gaz pieprzowy o zasięgu 5 metrów:) na szczęście nie miałam jeszcze potrzeby użycia, ale muszę przyznać, że moje poczucie bezpieczeństwa znacznie wzrosło.

30,890

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
_v_ napisał/a:

wlasnie dlatego dziewczyny i kobiety uzywaja tego  argumentu "mam chlopaka".

bo odmowa czesto nie jest przyjmowana. sama to przezylam na zywo (czyli nie w internecie) - grzecznie odmowisz, to na 85% uslyszysz "ale dlaczego?" " no daj mi szanse" a czasem jeszcze taki delikwent lezie za toba i nie mozesz bezpiecznie wrocic do domu.

BEZPIECZEŃSTWO - to jest slowo klucz. kobiety nie czuja sie bezpiecznie odmawiając,bo ich odmowa czesto nie jest przyjmowana do wiadomosci albo brana za element gry (w koncu kazde dziecko wie, ze jak kobieta mowi "nie" to mysli "tak")
niestety nadal jednak zyjemy w swiecie patrialchalnym i sam fakt nalezenia do kogos moze kupic bezpieczeństwo. w koncu taki koles zaczepajacy na ulicy dwa razy sie zastanowi jak mu sie w perspektywie pojawi widok swojej obitej mordy,bo smial ruszyc CZYJĄŚ kobietę.

stwierdzenie "mam chlopaka" wydaje sie proste i smieszne, ale za nim kryje sie cala masa znaczen. wiekszosc kobiet nawet sie nad nimi nie zastanawia, tylko uzywa go jak zaklecia, które dziala.

Zgodzę się, że co niektórzy faceci potrafią w męczący sposób dopytywać... albo w sposób denerwujący chodzić za kobietą. Jak już jednak mówiłem ich odsetek w stosunku do ogółu jest naprawdę niewielki. Czytając tego typu wypowiedzi, zastanawiam się czy wy nie spotykacie na ulicy facetów, którzy są dla Was zwyczajnie mili i nienachalni.  Naprawdę mam wrażenie, że kobiety czasem patrzą bardzo emocjonalnie na ogół przez pryzmat jednostkowych przypadków.

Idąć dalej, jest biegunowa różnica pomiędzy bezpieczeństwem osobistym a wyjściem ze swojej strefy komfortu i otwarciem się na coś/kogoś nowego.
Owszem zgadzam się również, że czasem odmowa jest przyjmowana za element gry tylko pomyślmy czemu tak jest?>
Ponieważ niektóre kobiety bawią się w gierki. Może Cie zadziwię ale wielu fajnych facetów jak usłyszy, że dziewczyna ma chłopaka to obracają się na pięcie , spuszczają nos na kwintę i odchodzą. Rzekłbym, że postępuje tak zdecydowana większość.
Najbardziej zabawnym jest jak kobieta rzuci jakąś olewką na odczepnego a potem dziwi się, że facet dłużej nie spróbował się przez to przebić - tylko sobie poszedł.
Jak to skomentujesz? smile

_v_ napisał/a:

w koncu taki koles zaczepajacy na ulicy dwa razy sie zastanowi jak mu sie w perspektywie pojawi widok swojej obitej mordy,bo smial ruszyc CZYJĄŚ kobietę.

Mam rozumieć, że miły i kulturalny, który się kulturalnie z Tobą wita bo mu się zwyczajnie spodobałaś też ma myśleć w ten sam sposób?

_v_ napisał/a:

stwierdzenie "mam chlopaka" wydaje sie proste i smieszne, ale za nim kryje sie cala masa znaczen. wiekszosc kobiet nawet sie nad nimi nie zastanawia, tylko uzywa go jak zaklecia, które dziala.

Jest jak najbardziej zasadne w sytuacji zagrożenia albo jeśli faktycznie się chłopaka posiada. W innym przypadku to zwykłe kłamstwo i przejaw braku szacunku do drugiego człowieka. Co do drugiej części zgadzam się całkowicie, dodam że robią tak też z pragmatycznego punktu widzenia. Myślą: Proste, skuteczne i działa = zapiszę, zapamiętam i będę stosować.

Tyle że ze stosowaniem tego bez zastanowienia i myślenia o konsekwencjach jest jak z nieodpowiedzialnym seksem bez zabezpieczenia - bywa brzemienny w skutkach.
W tym przypadku skutkiem jest to, że spławia się zarówno natrętów jak i fajnych mężczyzn a potem taka kobieta nierzadko zadaje sobie pytania: dlaczego nie mogę znalezc fajnego faceta, tudzież dlaczego on nie może znalezc mnie. A odpowiedz jest prosta. Bo się mu na to nie pozwala. Ale to moje zdanie.

30,891

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:

Zgodzę się, że co niektórzy faceci potrafią w męczący sposób dopytywać... albo w sposób denerwujący chodzić za kobietą. Jak już jednak mówiłem ich odsetek w stosunku do ogółu jest naprawdę niewielki.

Jakieś wyniki badań na ten temat? Albo chociaż z własnego doświadczenia powiedz, ilu takich kulturalnych zaczepiało Ciebie? tongue
Gadasz, żeby gadać, a nie wiesz, o czym. To nas zaczepiają, więc to my wiemy, jaki w tym jest odsetek nachalnych, a jaki kulturalnych...

W sposób denerwujący chodzić za kobietą, haha. To nie denerwuje - my się boimy, jak za nami lezie jakiś nieznajomy facet. Mamy wtedy w nosie jego poczucie odrzucenia. Kumasz? Pewnie nie...

30,892

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

uwielbiam mezczyzn, którzy sie wypowiadaja za kobiety i mowia kobietom jak te powinny sie czuć i ile maja przypadkow niefajnych spotkań z mężczyznami na ulicy.

ja,jak Husky, nie lubie jak mnie ktokolwiek zaczepia w celu matrymonialnym na ulicy czy gdziekolwiek. do kina ide na film, do restauracji ns obiad, do kawiarni na ciastko, a do biblioteki po książkę. i zwykle nie jestem wtedy w nastroju do zawiazywania znajomości, bo tacy mezczyzni zwyczajnie przeszkadzaja mi w moich sprawach.

po drugie swego czasu czesto zaczepiali mnie mezczyzni tekstem "usmiechnij sie" albo "taka ladna, a sie nie uśmiecha"
no qzw, czy ja sie urodzilam na tym świecie po to, zeby mezczyznom bylo przyjemniej na ulicy? czy nie ma dla nich znaczenia, ze akurat moge byc smutna, bo ktos mi zmarł,spotkała mnie jakas przykrosc? no nie, bo dla nich jest wazne zeby idac ulica mieli przyjemne widoki usmiechnietych kobiet.

w kwestii tego uśmiechania sie doszłam juz do etapu "spierdalaj" puszczonego z usmiechem w kierunku takiego delikwenta big_smile

30,893 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-12-31 12:51:42)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

"Taka ładna, a się nie uśmiecha" to jeszcze można przełknąć i iść w swoją stronę, aczkolwiek nie mam pojęcia, jak można myśleć, że takim banałem poderwie się wartościową kobietę. Gorzej jest, jak łazi taki i zaprasza na kawę, i nie przyjmuje odmowy, idziesz np. po galerii, wchodzisz do sklepu, a on tam za Tobą, w następnym to samo, w kolejnym wyskakuje zza wieszaka... i co z tego, że galeria handlowa to teoretycznie bezpieczne, publiczne miejsce? I chciałaś się po zakupach faktycznie kawy napić, i już nie pójdziesz, bo boisz się, że się przysiądzie... I miej tu potem wyrzuty sumienia, że może odrzuciłaś kulturalnego ideała big_smile

30,894

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Husky napisał/a:

To pewnie jest dobra metoda, dopóki nachalny pan nie zaczyna Ci tłumaczyć, że ten chłopak to na pewno "jakiś frajer". Albo, że "spokojnie spokojnie, nie musimy zaraz brać ślubu, ale na piwko to mogę się przejść...". Nie, nie mogę i nie chcę, ale kto tam by słuchał jakie zdanie w tej kwestii ma kobieta hmm

Co stoi na przeszkodzie, żeby gościowi ostro odpowiedzieć, że Ty go nie uważasz za frajera i skoro on go tak nazywa, to nie macie o czym rozmawiać... odwrócić się na pięcie i "żegnam ozięble".
Albo w drugim przypadku rzucić, że zwyczajnie nie masz czasu a prócz tego się zwyczajnie nie znacie.

Poza tym zaskoczę Cie ale mądrzy i kulturalni faceci słuchają, a nawet rozumieją i uszanować potrafią. Pewnie dlatego jak dziewczyna mówi że ma chłopaka to większość kulturalnych spuszcza nos na kwintę i odchodzi.

Husky napisał/a:

Też uważam, że bezpieczeństwo przede wszystkim. Ostatnio na przykład wracałam do domu około północy i otoczyła mnie grupka sześciu barczystych fanów legii z piwkami i mówią, że "kolega chciałby mnie poznać". Sorry, ale w tej sytuacji ja się zwyczajnie boję odmawiać, pogadałam więc najmilej jak umiałam, wymieniłam się numerami i poszłam w stronę najbardziej ruchliwej ulicy zamiast domu.
Często też zaczepiają mnie w nocy, kiedy idę z psem na spacer. Na ogół to są takie podchmielone typy, którym się nudzi albo chcą sobie coś udowodnić. Nie wiem tylko czy kiedykolwiek pomyśleli jak to wygląda z mojej perspektywy, kiedy jestem sama w parku po ciemku i jakiś natrętny koleś nie chce dać mi spokoju.
Dlatego do arsenału swoich argumentów dołaczyłam niedawno jeszcze jeden: gaz pieprzowy o zasięgu 5 metrów:) na szczęście nie miałam jeszcze potrzeby użycia, ale muszę przyznać, że moje poczucie bezpieczeństwa znacznie wzrosło.

Rozumiem niebezpieczeństwo w opisanej przez Ciebie sytuacji oraz to jak postąpiłaś, zastanawia mnie tylko że opisujesz wyłącznie ekstremalne przypadki mające miejsce w godzinach wieczornych tudzież "podpitych typów", którzy się faktycznie zdarzają i zachowują w żałosny sposób.

Facet, który ma trochę oleju w głowie -  zazwyczaj podchodzi i rozmawia kulturalnie za dnia w miejscach publicznych... i niespodzianka, naprawdę jest miły. Dlaczego? Bo potrafią przewidzieć jak to wygląda z kobiecej perspektywy właśnie. Wbrew pozorom jest masa takich facetów na ulicach tylko często boją się przełamać.

Co do gazu pieprzowego , to jak najbardziej do samoobrony wskazany. Polecam jednak dobrze oceniać sytuację. Niedawno miałem w pracy sytuację gdzie kobieta potraktowała gazem pieprzowym faceta, który ją w centrum miasta przy ludziach o drogę zwyczajnie zapytał... i wyszedł z tego wyrok dla niej. smile

30,895

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:

Co do gazu pieprzowego , to jak najbardziej do samoobrony wskazany. Polecam jednak dobrze oceniać sytuację. Niedawno miałem w pracy sytuację gdzie kobieta potraktowała gazem pieprzowym faceta, który ją w centrum miasta przy ludziach o drogę zwyczajnie zapytał... i wyszedł z tego wyrok dla niej. smile

Teraz włącz myślenie i pomyśl, dlaczego ta kobieta nosiła przy sobie gaz pieprzowy - to nie jest mimo wszystko typowa zawartość damskiej torebki -  i nie zawahała się go użyć.
Pewnie dojdziesz do wniosku, że to przez to, że kobiety są wredne i chcą robić na złość kulturalnym facetom...

30,896

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

poprosze o zrodlo tej informacji o wyroku

30,897

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
santapietruszka napisał/a:

Jakieś wyniki badań na ten temat? Albo chociaż z własnego doświadczenia powiedz, ilu takich kulturalnych zaczepiało Ciebie? tongue

Poszukaj sobie w sieci albo porozmawiaj z mądrymi ludzmi.
Wszystko co piszę jest moim zdaniem i piszę z własnego doświadczenia i subiektywnego punktu widzenia.
Otóż widzisz, masa facetów ( i nawet kobiet czasem o zgrozo) zaczepia mnie nader często na siłowni żeby o coś dopytać... o ćwiczenia, o dietę o to jak się zmotywować. Praktycznie sami pozytywnie ludzie na poziomie.

W księgarni czy bibliotece również wielokrotnie zdarzyło mi się być zaczepionym i zapytanym o fabułę książki tudzież polecenie jakiegoś ciekawego tytułu. W kawiarni wielokrotnie pytano mnie również o książki - bo chodzę tam napić się kawy i w spokoju poczytać.

santapietruszka napisał/a:

Gadasz, żeby gadać, a nie wiesz, o czym.

Jak wspominałem, masz prawo do własnego zdania. Szkoda tylko że cała masa ludzi, którzy przychodzą do mnie po poradę ma zdanie diametralnie różne od Twojego.

santapietruszka napisał/a:

To nas zaczepiają, więc to my wiemy, jaki w tym jest odsetek nachalnych, a jaki kulturalnych...

Więc to znaczy, że WSZYSTKO wiecie najlepiej i macie zawszę rację? Ciekawe...
Prócz tego tego zamiast Wy możesz mówić co najwyżej Ja, bo nie wiem czy ktoś dał Ci prawo reprezentować wszystkiego kobiety. Ja wyrażam tylko i wyłącznie swój subiektywny punkt widzenia, nie atakując nikogo.

A idąc dalej, masz na to jakieś wyniki badań jaki jest odsetek nachalnych a jaki kulturalnych. A może prowadzisz statystyki? yikes

santapietruszka napisał/a:

W sposób denerwujący chodzić za kobietą, haha. To nie denerwuje - my się boimy, jak za nami lezie jakiś nieznajomy facet.

Zgodzę się tylko w aspekcie, że użyłem zbyt słabego określenia i rozumiem lęk o swoje bezpieczeństwo.

santapietruszka napisał/a:

Mamy wtedy w nosie jego poczucie odrzucenia. Kumasz? Pewnie nie...

Rozumiem doskonale. Mam jednak wrażenie że w nosie prócz poczucia odrzucenia masz również zdanie kogoś, kto się z Tobą nie zgadza i prawdę mówiąc akcentujesz to w każdej swojej wypowiedzi.


santapietruszka napisał/a:

Kumasz?

Kuma to żaba yikes Ludzie zazwyczaj rozumieją. smile

30,898

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:

Rozumiem doskonale. Mam jednak wrażenie że w nosie prócz poczucia odrzucenia masz również zdanie kogoś, kto się z Tobą nie zgadza i prawdę mówiąc akcentujesz to w każdej swojej wypowiedzi.

Rozmawiam z wieloma ludźmi, m.in. tu na forum. Ludzie ci mają różne zdania na różne tematy, nierzadko różnimy się poglądami diametralnie. Sęk w tym, że jedyną osobą, która wyraźnie w każdej wypowiedzi akcentuje, że to inni nie mają racji - jesteś Ty smile

Pytałam o badania - odpowiedziałeś "poszukaj sobie w internecie". To nie jest merytoryczna dyskusja, nadal uważam, że tylko sobie pleciesz, byle pleść i nabić posty smile

30,899

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
_v_ napisał/a:

uwielbiam mezczyzn, którzy sie wypowiadaja za kobiety i mowia kobietom jak te powinny sie czuć i ile maja przypadkow niefajnych spotkań z mężczyznami na ulicy.

Proszę Pani, proszę mi pokazać linijkę gdzie piszę/ mówię że wypowiadam się za kobiety albo mówię w ich imieniu albo wręcz mówię im jak powinny się czuć. Proszę włożyć okulary.
Wszędzie akcentuję, że wyrażam swoje własne subiektywne zdanie. Umiejętność czytania ze zrozumieniem się kłania.

_v_ napisał/a:

w kwestii tego uśmiechania sie doszłam juz do etapu "spierdalaj" puszczonego z usmiechem w kierunku takiego delikwenta big_smile

Wyszła szkoła kultury osobistej, która wiele mówi o człowieku =  "Spierdalaj"  w odpowiedzi na jakiś niezobowiązujący tekst rzucony na ulicy.

30,900

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

dla Ciebie to niezobowiazujacy tekst dla mnie molestwowanie

bo ja nie sluze do tego, zeby panom bylo milej na ulicy

i uwazam,ze można przejsc ulica bez rzucania takich tekstów

30,901

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
_v_ napisał/a:

poprosze o zrodlo tej informacji o wyroku

Nie wiem czy w mediach to gdzieś było opisywane. O całej sprawie wiem od koleżanki, która jest sędziną w Sądzie Rejonowym. Jeśli znajdę namacalne zródło, chętnie się podzielę.

santapietruszka napisał/a:

Rozmawiam z wieloma ludźmi, m.in. tu na forum. Ludzie ci mają różne zdania na różne tematy, nierzadko różnimy się poglądami diametralnie. Sęk w tym, że jedyną osobą, która wyraźnie w każdej wypowiedzi akcentuje, że to inni nie mają racji - jesteś Ty smile
Pytałam o badania - odpowiedziałeś "poszukaj sobie w internecie". To nie jest merytoryczna dyskusja, nadal uważam, że tylko sobie pleciesz, byle pleść i nabić posty.

Jedynym co akcentuję jest to, że wyrażam tylko i wyłącznie swoje własne zdanie. Każdy człowiek czasem się myli ale tylko mądry potrafi się do tego przyznać. Swoją drogą ciekawym jest dla mnie, że skoro z innymi ludzmi np tu na forum też masz czasem odmienne poglądy to nie przeszkadza Ci to atakować mnie w niemal każdej wypowiedzi i traktować moich słów wybiórczo.

santapietruszka napisał/a:

Pytałam o badania - odpowiedziałeś "poszukaj sobie w internecie". To nie jest merytoryczna dyskusja, nadal uważam, że tylko sobie pleciesz, byle pleść i nabić posty smile

Ja Ciebie również pytałem i odpowiedzi nie udzieliłaś. M.in.:

Alberto Salazar napisał/a:

Wszak cytując Ciebie każdy pretekst jest dobry, prawda?

A co do badań to nie wiem. Kiedyś szukałem, nie znalazłem - jeśli temat Cie interesuje to "poszukaj sobie" i dlatego powiedziałem żebyś poszukała sobie w sieci. Ja osobiście wolę o tym rozmawiać twarz w twarz z ludzmi.


santapietruszka napisał/a:

To nie jest merytoryczna dyskusja

Takie słowa wypowiedziane przez kogoś kto w każdej wypowiedzi niemerytorycznie i bezpardonowo atakuje swojego rozmówcę, uważam za hipokryzję

santapietruszka napisał/a:

nadal uważam, że tylko sobie pleciesz, byle pleść i nabić posty smile

W takim razie pozostaje mi uprzejmie przeprosić,że w porównaniu do Ciebie ja nie atakuję swoich rozmówców, podobnie w przeciwieństwie do Ciebie dopuszczam możliwość że mogę się mylić a także w przeciwieństwie do Ciebie ja nie odpisuję zazwyczaj w parę minut na 3 do 6 linijek w porywach a napisanie wypowiedzi zajmuje mi dłużej i piszę nieco obszerniej cytując bo myślę co mówię/co piszę i biorę odpowiedzialność za swoje słowa.

30,902

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
_v_ napisał/a:

dla Ciebie to niezobowiazujacy tekst dla mnie molestwowanie

bo ja nie sluze do tego, zeby panom bylo milej na ulicy

i uwazam,ze można przejsc ulica bez rzucania takich tekstów

Zgodzę się z Tobą, dla jednych jest  to niezobowiązujący tekst dla innych molestowanie. Wszystko zależy od człowieka i charakteru.
Powiedz mi tylko czy jest to powodem by zniżać się do poziomu kulturalnego ameby z wyzwiskami?

_v_ napisał/a:

i uwazam,ze można przejsc ulica bez rzucania takich tekstów

Zgadzam się i podpisuję. Jeśli ktoś się komuś spodoba to jest wiele kulturalniejszych i bardziej kreatywnych sposobów na rozpoczęcie rozmowy.

30,903

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:

Ja Ciebie również pytałem i odpowiedzi nie udzieliłaś. M.in.:

Alberto Salazar napisał/a:

Wszak cytując Ciebie każdy pretekst jest dobry, prawda?

Udzieliłam, tylko chyba niewygodnej dla Ciebie tongue

santapietruszka napisał/a:

Wspominasz, że każdy pretekst jest dobry. Rozumiem, że jak jakaś dziewczyna zdobyłaby się na zrobienie pierwszego kroku a nie "siadła mi" cytując Cie , to mogę jej rzucić prosto w twarz coś w stylu: "że daruj sobie", "że niby miałbym rozmawiać z takim pasztetem"albo zwyczajnie "spier...."?
Wszak cytując Ciebie każdy pretekst jest dobry, prawda?

Nie dziwię się, że masz problem z zagadywaniem do kobiet. Według Ciebie miło rzucone do nieznajomego na ulicy "mam chłopaka" to to samo, co "niby miałbym rozmawiać z takim pasztetem" lub też "spier..."?

Wiesz co, ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Wybacz więc, ale - mam chłopaka smile Szczęśliwego nowego roku smile

30,904 Ostatnio edytowany przez Alberto Salazar (2016-12-31 14:43:22)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Badz tak miła i wprowadz jakąś logikę do swoich wypowiedzi bo zabijesz mnie śmiechem. yikes

Bo ja nawiązuje do tego że każdy pretekst jest dobry aby okłamać bezczelnie prosto w oczy nieznajomego i dla ostrego kontrastu podaje skrajny przykład chamskiego zachowania A Ty odwracasz kota ogonem.

Ja przez cały czas mam wrażenie ( patrząc na Twoje wypowiedzi i ataki) że udzielam niewygodnych dla Ciebie odpowiedzi.

santapietruszka napisał/a:

Wiesz co, ta dyskusja do niczego nie prowadzi.

Zgadzam się, jakakolwiek rozmowa z ludzmi zamkniętymi w więzieniu swoich stereotypów nie ma sensu.

santapietruszka napisał/a:

Wybacz więc, ale - mam chłopaka smile

Świetnie.I co z tego? Czyni Cię to w jakiś sposób lepszą i mądrzejszą, bardziej doświadczoną?

Prócz tego nie przypominam sobie abym Cie pytał o to czy masz chłopaka albo żeby kiedykolwiek było to przedmiotem mojego zainteresowania... aczkolwiek patrząc na dotychczasowy poziom Twoich ataków, zaczynam mu współczuć o ile rozmawiasz z nim tak samo.

30,905 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-12-31 15:18:08)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Racje kobiet są dla mnie zrozumiałe, ale z drugiej strony smutne jest, że z braku poczucia bezpieczeństwa tak się zamykamy na drugiego człowieka. Ja nieraz wdawałam się w pogawędki z obcymi ludźmi i wcale zresztą nie o podryw chodziło. Pamiętam, jak kiedyś położyłam się na wznak na brzegu rzeki i taką "podaną na tacy" spotkał mnie starszy pan. Zerwałam się speszona, a ten grzecznie przeprosił i powiedział, że to "jego" stałe miejsce. Pogadaliśmy wtedy tak, że do dziś pamiętam. Opowiadał, jak po śmierci żony nie mógł znaleźć sobie miejsca i tam właśnie, karmiąc drobne rybki, opalając się marcowym słońcem, odnalazł spokój.
Powiem szczerze: najmilszą dla mnie opcją byłoby poznanie kogoś w taki właśnie zwyczajny, niewymuszony i nienachalny sposób, przypadkiem... być może pozornym. A niechby mnie zapytał jakiś przystojniak o godzinę smile
Ostrożność jednak nie zawadzi. Kiedyś dałam się odprowadzić mało znanemu facetowi do domu i omal nie skończyło się to gwałtem. Mijało się wiadukt kolejowy, pod którym przyparł mnie do muru... Puścił, gdy narobiłam opętańczego wrzasku.

30,906

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Piegowata'76 napisał/a:

Racje kobiet są dla mnie zrozumiałe, ale z drugiej strony smutne jest, że z braku poczucia bezpieczeństwa tak się zamykamy na drugiego człowieka.

Mnie również to niezwykle smuci patrząc na ludzi płci obojga, którzy do mnie przychodzą.

Piegowata'76 napisał/a:

Ja nieraz wdawałam się w pogawędki z obcymi ludźmi i wcale zresztą nie o podryw chodziło. Pamiętam, jak kiedyś położyłam się na wznak na brzegu rzeki i taką "podaną na tacy" spotkał mnie starszy pan. Zerwałam się speszona, a ten grzecznie przeprosił i powiedział, że to "jego" stałe miejsce. Pogadaliśmy wtedy tak, że do dziś pamiętam. Opowiadał, jak po śmierci żony nie mógł znaleźć sobie miejsca i tam właśnie, karmiąc drobne rybki, opalając się marcowym słońcem, odnalazł spokój.

Jak widać da się przypadkowego, nieznajomego a zarazem kulturalnego człowieka potraktować z zasadami i szacunkiem - normalnie, miło z nim rozmawiając. Gratuluję zdrowego podejścia i empatii.

Piegowata'76 napisał/a:

Powiem szczerze: najmilszą dla mnie opcją byłoby poznanie kogoś w taki właśnie zwyczajny, niewymuszony i nienachalny sposób, przypadkiem... być może pozornym. A niechby mnie zapytał jakiś przystojniak o godzinę smile

Jak dalej będziesz taka otwarta na ludzi jak piszesz to jest to kwestia czasu, bo z tego co mówisz potrafisz postępować z ludzmi. Co za tym idzie potrafisz reagować na inicjatywę a to już połowa sukcesu. Tak więc myślę, że prędzej czy pózniej ów przystojniak się znajdzie i zapyta. smile


Piegowata'76 napisał/a:

Ostrożność jednak nie zawadzi. Kiedyś dałam się odprowadzić mało znanemu facetowi do domu i omal nie skończyło się to gwałtem. Mijało się wiadukt kolejowy, pod którym przyparł mnie do muru... Puścił, gdy narobiłam opętańczego wrzasku.

Niestety, zawsze znajdą się jacyś tacy popaprańcy. Przyjmij więc moje szczere wyrazy ubolewania z powodu tego "odpadu".
To miłe, że ten temat czytają kobiety, które dostrzegają OBIE strony medalu.

30,907

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

A mnie żadni mężczyźni nie zagadują :c ale po Waszych opowieściach wnioskuję, że nie mam czego żałować big_smile

30,908

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

To już zależy od tego komu wierzysz. smile

30,909 Ostatnio edytowany przez derridianka (2016-12-31 17:46:01)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Nie sądzę, że historie opisane przez dziewczyny są zmyślone czy wyolbrzymione. Skoro miały więcej niż 2, 3 takie sytuacje to coś musi być na rzeczy. Sama zresztą widziałam na własne oczy jak zachowują się nawaleni faceci, z moich obserwacji wynika, że w co najmniej 5 przypadkach na 10 będą zaczepiać, w sposób nachalny, żenujący, imbecylny; na szczęście tak się składa, że ja jestem niemal zawsze świadkiem takich wydarzeń, a nie ich uczestnikiem, być może wynika to z mojej postawy - nie zatrzymuję się, nie odpowiadam, jestem obojętna, unikam kontaktu wzrokowego, często mam słuchawki w uszach. Na pewno są też mili i kulturalni faceci. Ale mnie taki nigdy nie zagadał. Kilka razy miałam tak, że jakiś facet wydał mi się interesujący i starałam się nawiązać kontakt wzrokowy, uśmiechnęłam się, może nawet kilka razy zdarzyło mi się coś powiedzieć, ale żaden nie odwzajemnił zainteresowania ;p Za to uwielbiają mnie staruszki i staruszkowie! big_smile

30,910

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
derridianka napisał/a:

Nie sądzę, że historie opisane przez dziewczyny są zmyślone czy wyolbrzymione. Skoro miały więcej niż 2, 3 takie sytuacje to coś musi być na rzeczy. Sama zresztą widziałam na własne oczy jak zachowują się nawaleni faceci, z moich obserwacji wynika, że w co najmniej 5 przypadkach na 10 będą zaczepiać, w sposób nachalny, żenujący, imbecylny.

Kluczowym słowem są tu nawaleni... i zgadzam się że zachowują się zazwyczaj w ten sposób. smile
Niestety, ludzie zazwyczaj mają tendencję do patrzenia na ogół przez pryzmat takich osobników. smile


derridianka napisał/a:

Na pewno są też mili i kulturalni faceci. Ale mnie taki nigdy nie zagadał. Kilka razy miałam tak, że jakiś facet wydał mi się interesujący i starałam się nawiązać kontakt wzrokowy, uśmiechnęłam się, może nawet kilka razy zdarzyło mi się coś powiedzieć, ale żaden nie odwzajemnił zainteresowania ;p

No niestety, chłopaki na co dzień często są nieśmiali i boją się odrzucenia/upokorzenia. Patrząc na poziom wypowiadania się niektórych kobiet w tym temacie, to prawdę powiedziawszy im się nie dziwię... że co niektórzy potrzebują przysłowiowego klina żeby podejść i zagadać.
Co nie zmienia faktu, że usilnie pracujemy żeby coś z tą nieśmiałością zrobić. smile

30,911

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Ja tam  nie podchodzę i nie nawiązuje nowych rozmów na ulicy bo zawsze jak mnie taka chęć opanuje to zaraz wraca mi rozum i mam wrażenie że jak o coś spytam czy zagaje czy jakoś tak to sobie pomyśli "O *uj ci chodzi!" A nie dlatego że jestem nieśmiały,  zresztą jak widzę jak ludzie chodzą po mieście czy stoją na przystanku to zwykle niezbyt jest atmosfera do nawiązywania znajomości czyli " patrzymy się na chodnik ewentualnie gdzie indziej tylko nie na siebie nawzajem..

30,912

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Przemuś napisał/a:

bo zawsze jak mnie taka chęć opanuje to zaraz wraca mi rozum

Z rozumem to raczej wiele wspólnego nie ma tongue

Przemuś napisał/a:

i mam wrażenie że jak o coś spytam czy zagaje czy jakoś tak to sobie pomyśli "O *uj ci chodzi!" A nie dlatego że jestem nieśmiały,

Dość powszechna obawa i nie pozbawiona sensu bo masa kobiet wietrzy jakiś podstęp i nieczyste intencje nawet jeśli masz najbardziej szlachetne zamiary. Ot po prostu zdarza się, że nie wierzą że ktoś może zwyczajnie podejść i miło zagadać. smile
 

Przemuś napisał/a:

zresztą jak widzę jak ludzie chodzą po mieście czy stoją na przystanku to zwykle niezbyt jest atmosfera do nawiązywania znajomości czyli " patrzymy się na chodnik ewentualnie gdzie indziej tylko nie na siebie nawzajem..

Brawo, trafiłeś w punkt. smile
W obecnych czasach ludzie mają tendencję do utrudniania sobie życia poprzez używanie gadżetów, które teoretycznie powinny im to życie ułatwiać. Poruszanie się po mieście i patrzenie przed siebie tudzież na chodnik to tylko jeden z objawów. Kolejne to chroniczne przyklejenie do ekranu swojego smartfona czy notoryczne poruszanie się ze słuchawkami na uszach. Fajnie jest posłuchać muzyczki, tyle że dziewczyny raczej nie zdają sobie sprawy że to tworzenie bariery i wówczas raczej żaden facet do nich nie podejdzie. No bo kto chce przebijać się przez mur?
Troszkę jak z noszeniem pierścionków na palcach, wielu facetów którzy do mnie przychodzą zwraca uwagę czy dziewczyna ma na dłoniach coś co może nosić znamiona obrączki/pierścionka zaręczynowego - wówczas również raczej nie podejdą. Jest tego sporo więcej, długo by mówić. Wszystko jednak opiera się o to że ludzie są coraz bardziej zamknięci na interakcję z innymi ludzmi. Mało kogo stać choćby na przytrzymanie kontaktu wzrokowego i uśmiechnięcie się. Że już o kulturalnej zaczepce nie wspomnę.

Coraz więcej ludzi kieruje się też niestety stereotypami.

30,913 Ostatnio edytowany przez derridianka (2016-12-31 22:23:44)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:

niestety, chłopaki na co dzień często są nieśmiali i boją się odrzucenia/upokorzenia. Patrząc na poziom wypowiadania się niektórych kobiet w tym temacie, to prawdę powiedziawszy im się nie dziwię... że co niektórzy potrzebują przysłowiowego klina żeby podejść i zagadać.
Co nie zmienia faktu, że usilnie pracujemy żeby coś z tą nieśmiałością zrobić. smile

Albo nie byłam w ich typie i totalnie nie mieli ochotę chociażby na wymienieniu uśmiechu ze mną. Już nie róbmy z tych facetów takich wiecznych ofiar i pokrzywdzonych. Ja też wiele razy dostałam kosza.

30,914

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
derridianka napisał/a:

Albo nie byłam w ich typie i totalnie nie mieli ochotę chociażby na wymienieniu uśmiechu ze mną.

Tak również mogło się zdarzyć.


derridianka napisał/a:

Już nie róbmy z tych facetów takich wiecznych ofiar i pokrzywdzonych. Ja też wiele razy dostałam kosza.

Nikt z nikogo nie robi ofiar. smile Po prostu faceci częściej obrywają chamstwem z racji, że to zazwyczaj oni robią pierwszy krok.
Powiem Ci, że w zasadzie nie mam wśród swojego szerokiego grona znajomych -  facetów, którzy w odpowiedzi na kulturalną zaczepkę rzuciliby do kobiety - spierdalaj ( pardon za język).
Z moich obserwacji, dość sporo kobiet nie ma takich oporów dla kontrastu.

A tak przy okazji, mówiąc że dostałaś kosza masz na myśli nie reagowanie na wysyłane przez Ciebie sygnały w postaci kontaktu wzrokowego/ uśmiechu... czy olewkę na zaczepkę/zagadanie.
Bo to trochę różne aspekty. wink

30,915

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:

Nikt z nikogo nie robi ofiar. smile Po prostu faceci częściej obrywają chamstwem z racji, że to zazwyczaj oni robią pierwszy krok.

Podobno. Ale własnym doświadczeniem w ogóle nie mogę tego potwierdzić, ponieważ tak jak napisałam wcześniej - wobec mnie nikt nigdy nie zrobił pierwszego kroku smile

Alberto Salazar napisał/a:

Powiem Ci, że w zasadzie nie mam wśród swojego szerokiego grona znajomych - facetów, którzy w odpowiedzi na kulturalną zaczepkę rzuciliby do kobiety - spierdalaj ( pardon za język).
Z moich obserwacji, dość sporo kobiet nie ma takich oporów dla kontrastu.

Znów - mamy różne doświadczenia. Nie mam koleżanek, które zareagowałyby w ten sposób.

Alberto Salazar napisał/a:

A tak przy okazji, mówiąc że dostałaś kosza masz na myśli nie reagowanie na wysyłane przez Ciebie sygnały w postaci kontaktu wzrokowego/ uśmiechu... czy olewkę na zaczepkę/zagadanie.
Bo to trochę różne aspekty. wink

Właściwie i jedno, i drugie (nie trzeba olać, zignorować tego, co ktoś mówi, żeby dało się wyczuć, że ma Cię gdzieś i nie jest zainteresowany rozmową).

30,916

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Przyznam, że choć pasjami lubię pogawędki z przypadkowo spotkanymi osobami, nie odważyłabym się uśmiechnąć pierwsza do nieznajomego mężczyzny. Zbyt mnie to peszy.

30,917

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Przemuś napisał/a:

To da się wogóle dobrze poderwać po pijaku, tak przewrotnie spytam?

Mi się wydaje, że to zależy w dużym stopniu od miejsca. Jak podbija podchmielony typek na ulicy (normalnie wyglądający tylko widać, że coś wypił) i zaczepia na ulicy to odbiór jego osoby w tym przypadku zapewne jest raczej całkowicie negatywny.
Co innego jak jesteśmy na imprezie. Wtedy zależy ile wypił. Z mojego doświadczenia (jeżeli to mogę tak nazwać xD) wynika, że nawet jak wypijesz tych kilka piw w takim miejscu to masz szansę na ten podryw tylko nie możesz być nachalny w swoich działaniach. Musisz pokazać, że przyszedłeś po to aby dobrze się bawić w tym lokalu a nie po to aby od razu pchać rękę jej pod bluzkę albo w majtki ^^ big_smile, wtedy nie ma znaczenia, że juz tych kilka piw czy drinów wcześniej zrobiłeś.

30,918

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Piegowata'76 napisał/a:

Ostrożność jednak nie zawadzi. Kiedyś dałam się odprowadzić mało znanemu facetowi do domu i omal nie skończyło się to gwałtem. Mijało się wiadukt kolejowy, pod którym przyparł mnie do muru... Puścił, gdy narobiłam opętańczego wrzasku.

I właśnie z powodu realnego zagrożenia takimi "przygodami" nigdy nie nawiązuję znajomości na ulicy ani nie wdaję się w żadne pogawędki z nieznajomymi. Może przesadzam, może robię źle, ale moje bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze.  Fakt, że zagadujący mężczyzna wydaje się uprzejmym czy czarującym, może być zwykłą ściemą.

30,919 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-01-01 14:42:39)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Na pewno teraz bardziej uważam, ale tej przyjemności, jaką mi dają nieplanowane spotkania z ludźmi, nie chciałabym się wyrzec. Mogę fantastycznie pogadać z obcym w parku, gdzie przysiadam sobie czasem z książką, ale dzieje się to w miejscu publicznym, na oczach ludzi. Nie pójdę z nim w jakieś ustronne miejsce, zresztą przy odrobinie uważności można się zorientować, że gość jest podejrzany. Wtedy, pod wiaduktem z braku doświadczenia i pewności siebie zignorowałam ostrzegawcze sygnały.
Poza tym pewne sytuacje są losowe i nieuniknione. Nigdy nie wiadomo, kiedy przysłowiowa cegła na głowę spadnie - czy miałabym przez to nie wychodzić z domu? smile A nawet i w domu niedawno gościłam panów, którzy wymieniali mi okno i jakoś nie stało się nic strasznego. Byłam jedna, a ich trzech.
Chwile samotności na łonie natury też są mi potrzebne i nie zrezygnuję z rowerowych wypadów z obawy przed niebezpieczeństwem.
Mówię "nie" zamykaniu się w sobie. Trzeba do ludzi wychodzić, byle rozsądnie.

30,920

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Chwila chwila chwila... Jakieś olbrzymie nieporozumienie się wdarło gdzieś po drodze w tej dyskusji.
Zarówno ja, Santapietruszka, czy _v_, pisałałyśmy o sytuacjach, gdzie dany pan zagaduje do nas w celach MATRYMONIALNYCH. I nie doświadczyłam żadnego spotkania tego typu z obcą osobą, żeby odbyło się w kulturalny i akceptowalny dla mnie sposób.
W ogóle podejrzewam, że nikt normalny nie robi czegoś takiego bez oporów, bo wewnętrznie wie, że takie zachowanie raczej nie zostanie zaakceptowane przez drugą stronę. Niestety potem trafia na takiego "trenera rozwoju osobistego", który za hajs wmawia mu, że to jednak dobry pomysł. No zło w czystym wydaniu.
Potem taki zestresowany pan (żeby jednak zrobić to, co guru mówi, że jest super), zbiera się w sobie, wypija parę piwek, bierze kolegów i ruszają do parku, a nuż jakaś niewiasta się nawinie. A potem wracają z płaczem, bo się nie udało, bo była niemiła, bo jeszcze na nich nakrzyczała. A guru pociesza, analizuje i wspiera, żeby opracować plan, jak następnym razem skutecznie przeprowadzić akcję pod hasłem znienacka/podobasz mi się/jesteś piękna/dawaj numer/ale dlaczego nie/spadaj suko.
Nie znam też żadnej pary, której znajomość zaczęłaby się w ten sposób i pomysł na taki podryw z gruntu uważam za chamski i nietrafiony. Nie wyobrażam sobie myśleć o relacji męsko-damskiej (czy damsko-damskiej) z kimś, kogo widzę pierwszy raz na oczy i nie mam o tej osobie zielonego pojęcia.

ALE ALE - zwyczajne, przypadkowe pogawędki na ulicy, bez podtekstów, za to pełne serdeczności czy humoru sytuacyjnego są absolutnie super I TO ZUPEŁNIE INNA SPRAWA.
Z ochroniarzem czy szatniarzem w galerii, kasjerką w sklepie, starszą panią w autobusie, nastolatkiem w kolejce.
Tu jest miejsce na kulturę i drobne przyjemności życia:)

Serio nie czaicie, że piszecie o dwóch różnych rzeczach?

30,921

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Husky napisał/a:

Chwila chwila chwila... Jakieś olbrzymie nieporozumienie się wdarło gdzieś po drodze w tej dyskusji.
Zarówno ja, Santapietruszka, czy _v_, pisałałyśmy o sytuacjach, gdzie dany pan zagaduje do nas w celach MATRYMONIALNYCH. I nie doświadczyłam żadnego spotkania tego typu z obcą osobą, żeby odbyło się w kulturalny i akceptowalny dla mnie sposób.
W ogóle podejrzewam, że nikt normalny nie robi czegoś takiego bez oporów, bo wewnętrznie wie, że takie zachowanie raczej nie zostanie zaakceptowane przez drugą stronę. Niestety potem trafia na takiego "trenera rozwoju osobistego", który za hajs wmawia mu, że to jednak dobry pomysł. No zło w czystym wydaniu.
Potem taki zestresowany pan (żeby jednak zrobić to, co guru mówi, że jest super), zbiera się w sobie, wypija parę piwek, bierze kolegów i ruszają do parku, a nuż jakaś niewiasta się nawinie. A potem wracają z płaczem, bo się nie udało, bo była niemiła, bo jeszcze na nich nakrzyczała. A guru pociesza, analizuje i wspiera, żeby opracować plan, jak następnym razem skutecznie przeprowadzić akcję pod hasłem znienacka/podobasz mi się/jesteś piękna/dawaj numer/ale dlaczego nie/spadaj suko.
Nie znam też żadnej pary, której znajomość zaczęłaby się w ten sposób i pomysł na taki podryw z gruntu uważam za chamski i nietrafiony. Nie wyobrażam sobie myśleć o relacji męsko-damskiej (czy damsko-damskiej) z kimś, kogo widzę pierwszy raz na oczy i nie mam o tej osobie zielonego pojęcia.

ALE ALE - zwyczajne, przypadkowe pogawędki na ulicy, bez podtekstów, za to pełne serdeczności czy humoru sytuacyjnego są absolutnie super I TO ZUPEŁNIE INNA SPRAWA.
Z ochroniarzem czy szatniarzem w galerii, kasjerką w sklepie, starszą panią w autobusie, nastolatkiem w kolejce.
Tu jest miejsce na kulturę i drobne przyjemności życia:)

Serio nie czaicie, że piszecie o dwóch różnych rzeczach?

Lubię to!!!!

30,922

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Dziewczyny, przyznaję się bez bicia: najpierw zareagowałam na ostatnie posty, a potem doczytałam. W sumie podejście mamy podobne. Na mnie nawet na Badoo bezceremonialne "Hej, może kawa?" bez żadnego wstępu czy kulturalnego zagajenia działa irytująco.

30,923

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Husky napisał/a:

Chwila chwila chwila... Jakieś olbrzymie nieporozumienie się wdarło gdzieś po drodze w tej dyskusji.
Zarówno ja, Santapietruszka, czy _v_, pisałałyśmy o sytuacjach, gdzie dany pan zagaduje do nas w celach MATRYMONIALNYCH. I nie doświadczyłam żadnego spotkania tego typu z obcą osobą, żeby odbyło się w kulturalny i akceptowalny dla mnie sposób.
W ogóle podejrzewam, że nikt normalny nie robi czegoś takiego bez oporów, bo wewnętrznie wie, że takie zachowanie raczej nie zostanie zaakceptowane przez drugą stronę. Niestety potem trafia na takiego "trenera rozwoju osobistego", który za hajs wmawia mu, że to jednak dobry pomysł. No zło w czystym wydaniu.
Potem taki zestresowany pan (żeby jednak zrobić to, co guru mówi, że jest super), zbiera się w sobie, wypija parę piwek, bierze kolegów i ruszają do parku, a nuż jakaś niewiasta się nawinie. A potem wracają z płaczem, bo się nie udało, bo była niemiła, bo jeszcze na nich nakrzyczała. A guru pociesza, analizuje i wspiera, żeby opracować plan, jak następnym razem skutecznie przeprowadzić akcję pod hasłem znienacka/podobasz mi się/jesteś piękna/dawaj numer/ale dlaczego nie/spadaj suko.
Nie znam też żadnej pary, której znajomość zaczęłaby się w ten sposób i pomysł na taki podryw z gruntu uważam za chamski i nietrafiony. Nie wyobrażam sobie myśleć o relacji męsko-damskiej (czy damsko-damskiej) z kimś, kogo widzę pierwszy raz na oczy i nie mam o tej osobie zielonego pojęcia.

ALE ALE - zwyczajne, przypadkowe pogawędki na ulicy, bez podtekstów, za to pełne serdeczności czy humoru sytuacyjnego są absolutnie super I TO ZUPEŁNIE INNA SPRAWA.
Z ochroniarzem czy szatniarzem w galerii, kasjerką w sklepie, starszą panią w autobusie, nastolatkiem w kolejce.
Tu jest miejsce na kulturę i drobne przyjemności życia:)

Serio nie czaicie, że piszecie o dwóch różnych rzeczach?

Też w ten sposób myślę, czyli raczej wszystko dobrze ze mną, ale na ulicy to raczej nie nawiązuję jakiś pogawędek bo zwykle idę przed siebie
i staram się nie zatrzymywać , chociaż jak się spytałem raz czy dwa o drogę ludzi to zwykle nikt nie uciekał i zawsze otrzymałem pomoc

30,924

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Husky napisał/a:

Chwila chwila chwila... Jakieś olbrzymie nieporozumienie się wdarło gdzieś po drodze w tej dyskusji.
Zarówno ja, Santapietruszka, czy _v_, pisałałyśmy o sytuacjach, gdzie dany pan zagaduje do nas w celach MATRYMONIALNYCH. I nie doświadczyłam żadnego spotkania tego typu z obcą osobą, żeby odbyło się w kulturalny i akceptowalny dla mnie sposób.
W ogóle podejrzewam, że nikt normalny nie robi czegoś takiego bez oporów, bo wewnętrznie wie, że takie zachowanie raczej nie zostanie zaakceptowane przez drugą stronę. Niestety potem trafia na takiego "trenera rozwoju osobistego", który za hajs wmawia mu, że to jednak dobry pomysł. No zło w czystym wydaniu.
Potem taki zestresowany pan (żeby jednak zrobić to, co guru mówi, że jest super), zbiera się w sobie, wypija parę piwek, bierze kolegów i ruszają do parku, a nuż jakaś niewiasta się nawinie. A potem wracają z płaczem, bo się nie udało, bo była niemiła, bo jeszcze na nich nakrzyczała. A guru pociesza, analizuje i wspiera, żeby opracować plan, jak następnym razem skutecznie przeprowadzić akcję pod hasłem znienacka/podobasz mi się/jesteś piękna/dawaj numer/ale dlaczego nie/spadaj suko

Ja nie byłem na żadnym kursie ani nie zamierzam ale chciałbym posiadać tą "moc" którą mają niektórzy. Moc aby po prostu podejść i powiedzieć cześć i niech się dzieje wola nieba wink
Widzę, że nie przepadasz za tymi panami ze szkół podrywu big_smile Ja subskrypuje na YT kanał jednego kolesia a chodzi o kanał Vadima, ogólnie to ma tam sporo materiału do "przestudiowania".

tongue

Nie znam co prawda dobrze "anglika", trochę ze słuchu rozumiem, lepiej z napisów (korzystam też z translatora tongue) ale wydaje mi się, że ten koleś jest koksem. To nie chodzi o to, co on tym dziewczynom tam wmawia wink big_smile ale jak to robi. Podchodzi na loozaku, wita się i dalej mówi tak zaje.biście spokojnie, żartuje sobie dość często przy tym. Nawet przy sytuacji z fanem który go rozpoznał podczas rozmowy z laską zachowuje zimną krew.
Jeżeli będzie w stanie nauczyć kilku kolesi jak tak samo spokojnie rozmawiać, bez skrępowania i obawy o jakąś wpadkę to tylko mu dziękować, że chciało mu się kogoś ogarnąć aby był lepszy i się po prostu nie bał podejść i zagadać wink
Dla mnie trochę śmiesznym w tej jego technice jest to położenie w pewnym momencie ręki na ramieniu kobiety. Jakby mi ktoś tak nieznany zrobił to nie wiem czy nie czuł bym się deko niekomfortowo.  Jednak te materiały u niego pokazują, że to kobiet nie przeraża smile. Przy tym wszystkim jeżeli chodzi o "urodę" to raczej do "CR7" brakuje mu trochę ;p (no łysy)

30,925 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-01-01 22:43:32)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
On-WuWuA-83 napisał/a:

Dla mnie trochę śmiesznym w tej jego technice jest to położenie w pewnym momencie ręki na ramieniu kobiety. Jakby mi ktoś tak nieznany zrobił to nie wiem czy nie czuł bym się deko niekomfortowo.  Jednak te materiały u niego pokazują, że to kobiet nie przeraża smile. Przy tym wszystkim jeżeli chodzi o "urodę" to raczej do "CR7" brakuje mu trochę ;p (no łysy)

Wybacz, Wuwuś, ale jak mi ktoś nieznajomy na ulicy położy rękę na ramieniu, nawet jeśli wygląda jak CR7 (chociaż lepiej dla niego, żeby nie wyglądał, niech będzie raczej Bruce Willis), to zarobi w pyszczycho i zrobię wszystko, żeby go przynajmniej na 48 przymknęli.

No, nie czarujmy się. Ulica ni stąd, ni zowąd nie jest miejscem na skuteczny podryw. Co innego, jeśli np. zagapię się i wlezę pod auto na czerwonym, a ktoś mnie uratuje. Zwracam honor Przemusiowi, któremu powiedziałam, że kontekst jest w sumie nieważny...

30,926

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Też nie lubię jak mnie obcy na ulicy dotyka. Nie lubiłam nawet jak miałam 20 lat.

30,927

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

o mamo...
nie ma to jak guru podrywania
oni robia takie manipulacje z dotykiem

powiem szczerze, ze jakby mnie obcy facet zaczal dotykac na ulicy, to by oberwal po mordzie

30,928 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-01-01 22:53:39)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Być może to jest kwestia społeczeństwa. U nas kobieta tak jak mówisz Pietruszko "warknie" na facia a tam facet podbija do fajnej laski na ulicy, po kilku minutach gadki już ją prawie obejmuje i jak widać ta jednak daje się namówić na kawę i chyba  później na spotkanie w późniejszym czasie tongue

Fałka" następna wink big_smile

30,929

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
_v_ napisał/a:

o mamo...
nie ma to jak guru podrywania
oni robia takie manipulacje z dotykiem

powiem szczerze, ze jakby mnie obcy facet zaczal dotykac na ulicy, to by oberwal po mordzie

A wiesz, że na tych filmikach i na różnych pokazach  dziewczyna, kobieta widać jest zadowolona z tego i porywający odnosi sukces.
Ja myśle,  że to jest wszystko ustawiane.  Za wyjątkiem wyjątkowo lekkich obyczajowe pan, resztę kobiet, normalnych kobiet takie coś odrzuca. Moje koleżanki,  te wolne co zostały i te ju dawno zameżne mają takie samo zdanie.

W sumie ciekawe, że tak właśnie guru uwodzenia radzą mężczyzna,  aby przypadkowo niby dotykali, czy obejmowali za ramię. Co innego dotyk, jak się jest z kimś blisko a co innego z obcym.

30,930

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Widzę, że nowy rok zaczynacie Drogie Panie od kolejnych ataków.  No cóż, skoro zostałem wywołany do tablicy i raz kolejny wyszydzony to pozwolę sobie na kilka nieco cięższych konkluzji...

Husky napisał/a:

Serio nie czaicie, że piszecie o dwóch różnych rzeczach?

Myślę, że to raczej Pani i "koleżanka" nie potraficie czytać ze zrozumieniem. Proszę mi pokazać, gdzie ja piszę że każda zaczepka = cel matrymonialny?

Proszę o zacytowanie moich wypowiedzi.
Mówiłem o przełamywaniu nieśmiałości, otwieraniu się na ludzi i rozpoczynaniu rozmów. M.in tu:

Alberto Salazar napisał/a:

Idąc dalej, samemu nie wyjść z żadną inicjatywą i nie spróbować zagadać do interesującej (podobającej się) kobiety.

Alberto Salazar napisał/a:

Generalnie utrudnia to również poznawanie nowych, ciekawych ludzi.

Alberto Salazar napisał/a:

Poniekąd też dlatego ( w mojej opinii)  nie można generalizować, że klub to kiepskie miejsce na poznawanie ludzi a filharmonia jest super.

Alberto Salazar napisał/a:

Znam wielu ogarniętych facetów, którzy przełamują swoją nieśmiałość i potrafią podejść kulturalnie na ulicy po czym przedstawić się i powiedzieć kobiecie że zwyczajnie mu się spodobała i miło by było z nią chwilę porozmawiać.

Alberto Salazar napisał/a:

Masa dziewczyn w sieci narzeka że faceci "spizdzieli" i nie potrafią podejść i zagadać.

Alberto Salazar napisał/a:

Obiektywnie patrząc nikt nikomu nie każe na dzień dobry się umawiać - ale porozmawiać kulturalnie można, nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. A można praktycznie tylko zyskać moim zdaniem.

Alberto Salazar napisał/a:

Nie zagaduję i nie wyrywam, wiesz? Poznaję ludzi i kulturalnie z nimi rozmawiam, bo to zwyczajnie lubię.

Alberto Salazar napisał/a:

Kulturalnie odmawia? Super, ma do tego święte prawo - podobnie jak ja mam prawo odmówić komuś kto chce ze mną porozmawiać.

Alberto Salazar napisał/a:

Tak, mam na myśli rozwój osobisty... chociaż głównie jest to przełamywanie nieśmiałości zazwyczaj.

Alberto Salazar napisał/a:

Czytając tego typu wypowiedzi, zastanawiam się czy wy nie spotykacie na ulicy facetów, którzy są dla Was zwyczajnie mili i nienachalni.

Alberto Salazar napisał/a:

Facet, który ma trochę oleju w głowie -  zazwyczaj podchodzi i rozmawia kulturalnie za dnia w miejscach publicznych.

Alberto Salazar napisał/a:

tyle że wszystkie moje wypowiedzi dotyczą akurat kulturalnej "zaczepki" w miejscu publicznym, w normalnych codziennych okolicznościach.

Alberto Salazar napisał/a:

Zgadzam się i podpisuję. Jeśli ktoś się komuś spodoba to jest wiele kulturalniejszych i bardziej kreatywnych sposobów na rozpoczęcie rozmowy.

Jak rozumiem dla Ciebie zaczepka = podryw? Płytko, bardzo płytko. Zaczepka/ zagadanie to podejście i rozpoczęcie rozmowy... a jeśli coś z niej wyjdzie to już inna sprawa... a jak nie to nie.

Owszem wspominałem nie raz o wątku matrymonialnym, że niejako przy okazji można spotkać swoją drugą połówkę ( a także o świadomości wymagań i oczekiwań)... jednak celem nadrzędnym jest poznawanie nowych, ciekawych ludzi. Smuci mnie Drogie Panie, że widzicie najwyrazniej tylko to co chcecie widzieć a zamiast rozmawiać wolicie atakować i szydzić. Jakie to dojrzałe i dorosłe.

Husky napisał/a:

Chwila chwila chwila... Jakieś olbrzymie nieporozumienie się wdarło gdzieś po drodze w tej dyskusji.

Jak dla mnie, nieporozumieniem zaczynają być Pani umiejętności w zakresie kulturalnej komunikacji interpersonalnej. A raczej ich brak. Smutne.

Husky napisał/a:

W ogóle podejrzewam, że nikt normalny nie robi czegoś takiego bez oporów

Naturalnie, wyjście ze swojej strefy komfortu, otwarcie się na poznawanie nowych, ciekawych i wspaniałych ludzi...  i równoczesne rozpoczęcie wychodzenia z inicjatywą budzi ogromne obawy. Ludzie dojrzali i dorośli trzymają swoje życie w swoich rękach a nie patrzą tylko na opinie innych. Takie prozaiczne rzeczy odsiewają chłopców od mężczyzn a dziewczynki od kobiet.

Husky napisał/a:

Niestety potem trafia na takiego "trenera rozwoju osobistego", który za hajs wmawia mu, że to jednak dobry pomysł. No zło w czystym wydaniu.

Proszę mi wskazać post/ fragment wypowiedzi w którym mówię, że biorę za to pieniądze...
Albo udowodnić mi, że biorę za to pieniądze...
W innym przypadku są to Pani czyste domysły i wymysły... w dodatku ostro pachnące hipokryzją.

Husky napisał/a:

wmawia mu, że to jednak dobry pomysł.

Otwarcie się na ludzi i nawiązywanie nowych, ciekawych  znajomości to nawet bardzo dobry pomysł i akcentuje to w większości swoich wypowiedzi... i zawsze będę tego bronił.

Jeśli tak bardzo interesuje „Panią” wątek finansowy związany z moim „hobby” to powiem to tylko raz i proszę sobie wbić dobrze to do głowy.  Nie biorę za to pieniędzy, nie mam cennika, ludzie trafiają do mnie wyłącznie z polecenia, stąd nie mam strony internetowej itd. Od ludzi, którzy zmienili swoje życie na lepsze ( stali się bardziej otwarci, weseli, pewni siebie czy wręcz dzięki naszej wspólnej pracy znalezli swoją drugą połówkę) otrzymałem i wciąż otrzymuję masę prezentów, których nie mam nierzadko gdzie trzymać. Mam również poważne opory aby je w ogóle przyjmować bo czuje jakbym na tych ludziach zarabiał a to już poniekąd moi dobrzy znajomi lub przyjaciele. Tak więc zazwyczaj sprzedaję je na różnych portalach a sporą część tych pieniędzy przeznaczam na darowizny dla hospicjów, domów dziecka, domów samotnej matki, schronisk dla zwierząt i wielu innych organizacji porządku publicznego.

Husky napisał/a:

No zło w czystym wydaniu.

Faktycznie, prawdziwy ze mnie Belzebub, bo staram się nieodpłatnie pomóc ludziom w zmianie na lepsze. Proszę przysłać do mnie ( i po mnie) egzorcystę.

Husky napisał/a:

Potem taki zestresowany pan, zbiera się w sobie, wypija parę piwek, bierze kolegów i ruszają do parku, a nuż jakaś niewiasta się nawinie.

Kobieta 27 lat, rzucająca jednym z najbardziej obleganych, licealnych stereotypów. Brawo...
Pani ignorancja i arogancja jest niestety coraz bardziej widoczna. Współczuję Pani przykrych doświadczeń z popaprańcami ale to nie ja jestem za nie odpowiedzialny... więc proszę się uspokoić i przestać mnie atakować.
Praca z takim człowiekiem proszę Pani, polega na tym żeby nie stresował się on w kontaktach z kobietami/ ogólnie ludzmi. Nierzadko zaczynam od zapisania delikwenta/tkę na siłownię, zajęcia fitness, zumby czy wręcz na kurs tańca żeby w sposób naturalny nauczył się przebywać w towarzystwie kobiet/mężczyzn i nie stresować. Jeśli już wychodzimy na miasto to we 2 = ja i on/ona. Potem ten człowiek uczy się swobodnie zaczynać z kobietą/mężczyzną niezobowiązującą i kulturalną rozmowę. Aha byłbym zapomniał, wszystko odbywa się na trzezwo i porze dziennej - z wyjątkiem imprez w klubach oraz imprez kulturalnych odbywających się w godzinach wieczornych.
Ale pomimo moich logicznych argumentów Pani ma zawszę rację i  wie przecież najlepiej, prawda?

Husky napisał/a:

A potem wracają z płaczem, bo się nie udało, bo była niemiła, bo jeszcze na nich nakrzyczała.

Proszę wybaczyć ale kobietę, która reaguje niegrzecznie i chamsko w odpowiedzi na bardzo kulturalną PRÓBĘ niezobowiązującej rozmowy określiłbym mianem tępej dzidy ( pardon za dosadny język użyty celowo).

Husky napisał/a:

A guru pociesza, analizuje i wspiera, żeby opracować plan, jak następnym razem skutecznie przeprowadzić akcję pod hasłem znienacka/podobasz mi się/jesteś piękna/dawaj numer/ale dlaczego nie/spadaj suko.

Wolę bezinteresownie wspierać i pocieszać ludzi a także pomagać im w ich ciężkiej pracy nad sobą niż ich krytykować, wyśmiewać i z nich szydzić – w przeciwieństwie do Pani. Smuci mnie i bawi jednocześnie, że zdaje się to Pani sprawiać przyjemność.

Husky napisał/a:

Nie znam też żadnej pary, której znajomość zaczęłaby się w ten sposób

Po pierwsze: Ja znam mnóstwo par, które poznały się w takich okolicznościach i tych par wciąż przybywa.
Po drugie: Cały czas mówię o poznawaniu nowych ludzi a Pani patrzy na moje wypowiedzi pod kątem:
Zaczepka/rozmowa =  tylko i wyłącznie podryw w celu matrymonialnym.

Husky napisał/a:

i pomysł na taki podryw z gruntu uważam za chamski i nietrafiony.

Ja za chamski i nietrafiony uważam styl, sposób i język Pani wypowiedzi pod moim adresem.

Husky napisał/a:

Nie wyobrażam sobie myśleć o relacji męsko-damskiej (czy damsko-damskiej) z kimś, kogo widzę pierwszy raz na oczy i nie mam o tej osobie zielonego pojęcia.

Ach te wszystkie kobiety, które z taką pasją i ogniem w oczach mówią mi że marzą o miłości od pierwszego wejrzenia. Dzięki, przekażę im że są w błędzie bo Pani ma takie zdanie.
Pani zdanie = Pani sprawa. Szanuję ale nie muszę się z nim zgadzać.

Husky napisał/a:

ALE ALE - zwyczajne, przypadkowe pogawędki na ulicy, bez podtekstów, za to pełne serdeczności czy humoru sytuacyjnego są absolutnie super I TO ZUPEŁNIE INNA SPRAWA.
Z ochroniarzem czy szatniarzem w galerii, kasjerką w sklepie, starszą panią w autobusie, nastolatkiem w kolejce.
Tu jest miejsce na kulturę i drobne przyjemności życia:)

Te 3 powyższe linijki Panią kompromitują i bardzo dobitnie świadczą, że widzi Pani to co chce widzieć a nie to co jest napisane/powiedziane - bo ja cały czas mówię o takich spontanicznych sytuacjach. Dowody ma Pani zacytowane nieco wyżej.


santapietruszka napisał/a:

Lubię to!!!!

Cóż za rozległy i merytorycznie obszerny, cenny komentarz osoby, która zarzuciła mi niedawno:

santapietruszka napisał/a:

To nie jest merytoryczna dyskusja, nadal uważam, że tylko sobie pleciesz, byle pleść i nabić posty

Witamy w krainie hipokryzji i mentalności Kalego. smile

30,931

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Husky, masz strasznego pecha. Dopadł Cię trener.

30,932 Ostatnio edytowany przez Alberto Salazar (2017-01-01 23:29:51)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
santapietruszka napisał/a:

Husky, masz strasznego pecha. Dopadł Cię trener.

Cóż za kolejna merytoryczna odpowiedz w temacie. Atakowanie innych sprawia Ci przyjemność?
Chociaż w sumie nie powinno mnie to dziwić. Jak się nie ma nic do powiedzenia, tudzież jak się nie ma argumentów... to się zmienia temat i stara się wyśmiać i zdyskredytować drugą stronę...

santapietruszka napisał/a:

Wybacz, Wuwuś, ale jak mi ktoś nieznajomy na ulicy położy rękę na ramieniu, to zarobi w pyszczycho i zrobię wszystko, żeby go przynajmniej na 48 przymknęli.
.

Jak trafisz na gościa, który jest w temacie ,wie jak zareagować i ma w nosie śmiechy i hihy ewentualne moich kolegów z Policji to Ciebie przymkną na 48h, w dodatku jeśli dobrze pokombinuje to Ty odpowiesz za napaść a jak Ci umiejętnie wytoczy proces cywilny to jeszcze za naruszenie nietykalności cielesnej, jakieś śmieszne straty moralne i inne pierdołkowate paragrafy.

30,933 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-01-01 23:26:22)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Wybacz, Wuwuś, ale jak mi ktoś nieznajomy na ulicy położy rękę na ramieniu, to zarobi w pyszczycho i zrobię wszystko, żeby go przynajmniej na 48 przymknęli.
.

Jak trafisz na gościa, który jest w temacie ,wie jak zareagować i ma w nosie śmiechy i hihy ewentualne moich kolegów z Policji to Ciebie przymkną na 48h, w dodatku jeśli dobrze pokombinuje to Ty odpowiesz za napaść a jak Ci wytoczy proces cywilny to jeszcze za naruszenie nietykalności cielesnej, jakieś śmieszne straty moralne i inne pierdołkowate paragrafy.

Grozisz mi? Że niby każdy ma prawo położyć mi rękę na ramieniu, a mnie za to zamkną? Sorki, trener, przeginasz big_smile Rozumiem, chcesz być ważny i że znasz temat, i wiesz, o czym gadasz - ale bez przesady big_smile

30,934

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Husky, masz strasznego pecha. Dopadł Cię trener.

Cóż za kolejna merytoryczna odpowiedz w temacie. Atakowanie innych sprawia Ci przyjemność?
Chociaż w sumie nie powinno mnie to dziwić. Jak się nie ma nic do powiedzenia, tudzież jak się nie ma argumentów... to się zmienia temat i stara się wyśmiać i zdyskredytować drugą stronę...

santapietruszka napisał/a:

Wybacz, Wuwuś, ale jak mi ktoś nieznajomy na ulicy położy rękę na ramieniu, to zarobi w pyszczycho i zrobię wszystko, żeby go przynajmniej na 48 przymknęli.
.

Jak trafisz na gościa, który jest w temacie ,wie jak zareagować i ma w nosie śmiechy i hihy ewentualne moich kolegów z Policji to Ciebie przymkną na 48h, w dodatku jeśli dobrze pokombinuje to Ty odpowiesz za napaść a jak Ci umiejętnie wytoczy proces cywilny to jeszcze za naruszenie nietykalności cielesnej, jakieś śmieszne straty moralne i inne pierdołkowate paragrafy.

akurat  w momencie kiedy kobieta oskarży go o napaść na tle seksualnym to ma wygraną sprawe;)

A odpowiadając na pytanie gdzie poznać mężczyznę brzmi WSZĘDZIE;D
Mnie wczoraj na zabawie sylwestrowej podrywała zajęta(prawdopodobnie) dziewczyna;)

30,935 Ostatnio edytowany przez Alberto Salazar (2017-01-01 23:37:57)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
santapietruszka napisał/a:

Grozisz mi? Że niby każdy ma prawo położyć mi rękę na ramieniu, a mnie za to zamkną? Sorki, trener, przeginasz big_smile Rozumiem, chcesz być ważny i że znasz temat, i wiesz, o czym gadasz - ale bez przesady big_smile

Nie wiem skąd pomysł, że miałbym chcieć być ważny i Ci grozić.
To jest po prostu kulturalne ostrzeżenie w zakresie tego, że minęły już czasy kiedy kobietom wszystko było wolno i na wiele rzeczy przymykano oko. W dodatku położenie ręki na ramieniu to jeszcze nie powód do bicia po twarzy. A gdyby tak wypadł Ci portfel i facet zwyczajnie delikatnie musnął Cie w ramię abyś Ty się odwróciła i mógł Ci ten portfel oddać? Też mu z automatu przyłożysz i pryśniesz gazem w twarz?

30,936 Ostatnio edytowany przez Alberto Salazar (2017-01-01 23:49:49)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Paradoks napisał/a:

akurat  w momencie kiedy kobieta oskarży go o napaść na tle seksualnym to ma wygraną sprawe;)

Być może zazwyczaj tak jeśli ma się kiepskiego adwokata. W przypadku jeśli się wezmie dobrego i to dobrze rozegra to jest słowo przeciwko słowu i uwierz mi że było całkiem sporo precedensów. Podobnie jak w przypadku obrony koniecznej i jej przekroczenia.
W dodatku delikatne i niewinne "tylko" położenie ręki raczej kiepsko się samo kwalifikuje pod napaść na tle seksualnym.

30,937

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

naprawde trzeba do tego macac kobiete?
bez dotyku sie nie da?

30,938

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Grozisz mi? Że niby każdy ma prawo położyć mi rękę na ramieniu, a mnie za to zamkną? Sorki, trener, przeginasz big_smile Rozumiem, chcesz być ważny i że znasz temat, i wiesz, o czym gadasz - ale bez przesady big_smile

Nie wiem skąd pomysł, że miałbym chcieć być ważny i Ci grozić.
To jest po prostu kulturalne ostrzeżenie w zakresie tego, że minęły już czasy kiedy kobietom wszystko było wolno i na wiele rzeczy przymykano oko. W dodatku położenie ręki na ramieniu to jeszcze nie powód do bicia po twarzy. A gdyby tak wypadł Ci portfel i facet zwyczajnie delikatnie musnął Cie w ramię abyś Ty się odwróciła i mógł Ci ten portfel oddać?

Wtedy się mowi, przepraszam, wypadł pani portfel, chusteczki,  bilet miesięczny. .. nikt nikogo nie klapie po ramieniu.

30,939 Ostatnio edytowany przez Alberto Salazar (2017-01-01 23:41:37)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
rossanka napisał/a:

Wtedy się mowi, przepraszam, wypadł pani portfel, chusteczki,  bilet miesięczny. .. nikt nikogo nie klapie po ramieniu.

Ja bym właśnie tak zrobił i uważam to za najlepsze rozwiązanie ale nie każdy jest mną. Ludzie mają różne odruchy i różne sposoby na załatwianie z pozoru prozaicznych spraw.

A o tym konkretnym przypadku wspomniałem, bo znajoma sędzina prowadziła właśnie podobną sprawę.

30,940 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-01-01 23:42:13)

Odp: Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Alberto Salazar napisał/a:

To jest po prostu kulturalne ostrzeżenie w zakresie tego, że minęły już czasy kiedy kobietom wszystko było wolno i na wiele rzeczy przymykano oko.

Nie mam więcej pytań smile

Posty [ 30,876 do 30,940 z 31,052 ]

Strony Poprzednia 1 … 474 475 476 477 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024