Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...
Z nowości u mnie: poznaję ludzi! I to sporo Jest fajnie, wesoło, głośno, śmiesznie i pozytywnie. Idzie wiosna znaczy I dziś rano byłam na basenie. I jadę na prawdziwe wakacje w czerwcu! A ta rzecz, którą miałam się kiedyś z Wami podzielić to doszłam do wniosku, że odpuszczam jakiekolwiek portale randkowe forever. A dokładnie S., bo tylko tam jestem (tzn. poczekam aż ważność konta mi się skończy). Jest 1% szans na poznanie tam kogoś ciekawego i stabilnego emocjonalnie. Widzę niedobre zmiany w "podaży" po tych paru latach przerwy. Poza tym dobrze mi ze sobą i nic na siłę. Jeśli kogoś poznam, to na żywo, a jak się nic nie zadzieje, że to też szat drzeć nie będę. Ważne, żeby być szczęśliwym ze sobą, bo ja ze sobą będę do końca życia. O!
- grzeczność: "Jesteś czysty/czysta w 20%. Mały świntuch z Ciebie! Przyjęcie Cię w swoje progi nie przeszłoby przez myśl żadnemu przeorowi na świecie, ale Tobie to nie robi różnicy, bo i tak wolisz się bawić i żyć pełnią życia. Pociąga Cię w szczególności to, co zakazane. Uwielbiasz różnorodność i chcesz spróbować wszystkiego przynajmniej raz. W przeciwnym razie nie byłbyś/nie byłabyś na bieżąco!"
No lubię próbować wszystkiego, ale do tej pory myślałam, że to moja wada. A tu proszę
- kim będę: "Zostaniesz Aniołem Stróżem Za sprawą swojej troski i miłości, idealnie nadajesz się do pomagania innym ? nawet po śmierci. Dzięki Tobie każdy będzie mógł uniknąć najgorszego. W dodatku z białymi skrzydłami i aureolą będziesz wyglądała niesamowicie"
Obietniczko no to przecież od dawna wiadomo, coś ci amerykańscy naukowcy daleko za nami są
Bo Wy mnie tu nie słuchacie . Ja od początku mówię, że wszystko trzeba od razu teoretyzować, to Wy nie i nie . A tak my sobie od urodzenia w praktyce to stosujemy, a oni to podpatrzyli, opisali i teraz są twórcami . A tak to nasze nazwiska by widniały na tym artykule
Rockfor napisał/a:
ObietnicaPoranka napisał/a:
Wszystko . A miałeś co do tego jakieś wątpliwości?
Ależ skąd? Nawet kciuki za Ciebie trzymam
Obietnica oglądałaś ???????????, ???????
Co Wy z tymi kciukami . Ja za młoda jestem na takie wyzwania
My to już chyba na dobre przenieśliśmy się do prywatnych rozmów, bo tu nic się nie dzieje
A ja próbuję rozchodzić nowe buty i powiem Wam, że noszenie szpilek do domowych spodni dresowych i podkolanówek powinno stać się hitem sezonu
A i wiecie jakie są moje wnioski z dzisiejszego poranka? Mężczyźni mają chyba więcej kompleksów na temat swojego wyglądu niż my. Może nie tyle kompleksów, co są niezadowoleni. I może nie tyle więcej, co jeśli już coś takiego mają, to jest to silniejsze niż u nas.
A i wiecie jakie są moje wnioski z dzisiejszego poranka? Mężczyźni mają chyba więcej kompleksów na temat swojego wyglądu niż my. Może nie tyle kompleksów, co są niezadowoleni. I może nie tyle więcej, co jeśli już coś takiego mają, to jest to silniejsze niż u nas.
Raczej nie niezadowoleni, ale chcą wyglądać lepiej, bo uważają że kobiety zwracają uwagę na detale. Wszystko dla Was kobiety Przecież nie będziecie się prowadzać z obszarpańcami z piwnym brzuchem
Kochanie, to specjalnie dla Ciebie a pffffffffffffff
Dobra - pamiętliwy nie jestem ale pamięć mam dobrą - cytując Kwaśniewskiego
arcania napisał/a:
W końcu ktoś skomplementował wnętrze mojej mózgoczaszki
No ba, jak będziesz chciała to nawet Ci certyfikat wystawię
arcania napisał/a:
A pietruszki mogą być
Jaka różnica, mogą być nawet kurczaki rozprowadzane metodą in vitro - ważne, że będzie biznes kręcił się no i chińczyków będziemy mieli
ObietnicaPoranka napisał/a:
A i wiecie jakie są moje wnioski z dzisiejszego poranka? Mężczyźni mają chyba więcej kompleksów na temat swojego wyglądu niż my. Może nie tyle kompleksów, co są niezadowoleni. I może nie tyle więcej, co jeśli już coś takiego mają, to jest to silniejsze niż u nas.
Być może jest w tym coś z prawdy. Czytałem kiedyś, że psychologowie uwodnili, że to faceci dużo częściej patrzą się do lustra niż kobiety, ale co prawda mniej spędzają przed nim czasu
A i wiecie jakie są moje wnioski z dzisiejszego poranka? Mężczyźni mają chyba więcej kompleksów na temat swojego wyglądu niż my. Może nie tyle kompleksów, co są niezadowoleni. I może nie tyle więcej, co jeśli już coś takiego mają, to jest to silniejsze niż u nas.
Raczej nie niezadowoleni, ale chcą wyglądać lepiej, bo uważają że kobiety zwracają uwagę na detale. Wszystko dla Was kobiety Przecież nie będziecie się prowadzać z obszarpańcami z piwnym brzuchem
Nie, czekaj, chodziło mi o to, że jakieś niedoskonałości bardziej Wam burzą samopoczucie niż nam. My też to przeżywamy, ale u Was to jest intensywniejsze. Może dlatego że Wy na więcej szczegółów u nas zwracacie uwagę i myślicie, że my robimy tak samo? Chodzi mi o takie patrzenie na całość z naszej strony i na każdy najdrobniejszy szczegół z Waszej. Mam rację?
A i wiecie jakie są moje wnioski z dzisiejszego poranka? Mężczyźni mają chyba więcej kompleksów na temat swojego wyglądu niż my. Może nie tyle kompleksów, co są niezadowoleni. I może nie tyle więcej, co jeśli już coś takiego mają, to jest to silniejsze niż u nas.
Być może jest w tym coś z prawdy. Czytałem kiedyś, że psychologowie uwodnili, że to faceci dużo częściej patrzą się do lustra niż kobiety, ale co prawda mniej spędzają przed nim czasu
No skoro psychologowie udowodnili, to tak rzeczywiście musi być
A i wiecie jakie są moje wnioski z dzisiejszego poranka? Mężczyźni mają chyba więcej kompleksów na temat swojego wyglądu niż my. Może nie tyle kompleksów, co są niezadowoleni. I może nie tyle więcej, co jeśli już coś takiego mają, to jest to silniejsze niż u nas.
Być może jest w tym coś z prawdy. Czytałem kiedyś, że psychologowie uwodnili, że to faceci dużo częściej patrzą się do lustra niż kobiety, ale co prawda mniej spędzają przed nim czasu
No skoro psychologowie udowodnili, to tak rzeczywiście musi być
Raczej nie niezadowoleni, ale chcą wyglądać lepiej, bo uważają że kobiety zwracają uwagę na detale. Wszystko dla Was kobiety Przecież nie będziecie się prowadzać z obszarpańcami z piwnym brzuchem
ObietnicaPoranka napisał/a:
Nie, czekaj, chodziło mi o to, że jakieś niedoskonałości bardziej Wam burzą samopoczucie niż nam. My też to przeżywamy, ale u Was to jest intensywniejsze. Może dlatego że Wy na więcej szczegółów u nas zwracacie uwagę i myślicie, że my robimy tak samo? Chodzi mi o takie patrzenie na całość z naszej strony i na każdy najdrobniejszy szczegół z Waszej. Mam rację?
Trochę to pokrętne Myślę, że każdy porządny facet chce wyglądać świetnie, podobać się kobiecie będącej u jego boku i vice versa
A i wiecie jakie są moje wnioski z dzisiejszego poranka? Mężczyźni mają chyba więcej kompleksów na temat swojego wyglądu niż my. Może nie tyle kompleksów, co są niezadowoleni. I może nie tyle więcej, co jeśli już coś takiego mają, to jest to silniejsze niż u nas.
Raczej nie niezadowoleni, ale chcą wyglądać lepiej, bo uważają że kobiety zwracają uwagę na detale. Wszystko dla Was kobiety Przecież nie będziecie się prowadzać z obszarpańcami z piwnym brzuchem
Nie, czekaj, chodziło mi o to, że jakieś niedoskonałości bardziej Wam burzą samopoczucie niż nam. My też to przeżywamy, ale u Was to jest intensywniejsze. Może dlatego że Wy na więcej szczegółów u nas zwracacie uwagę i myślicie, że my robimy tak samo? Chodzi mi o takie patrzenie na całość z naszej strony i na każdy najdrobniejszy szczegół z Waszej. Mam rację?
Mnie się wydaje, że jest odwrotnie. To panowie patrzą na ogólny obrazek, są bardziej od syntezy, a my od analizy i spojrzymy na wszystko z 10 rożnych stron Tak było tez u mnie w życiu, że panowie raczej nie dostrzegali jakichś szczegółów w moim wyglądzie, za to ja zawsze wszystko wypatrzyłam u siebie i u nich, nie tylko coś złego, ale też dobrego.
1. Jesteś nieskazitelnie czysty/czysta. Anioł z Ciebie, nie człowiek! Dobre.
2. Zostaniesz Śmiercią
A to dziś u mnie od rana (wyjątkowo nie suchar i jeszcze żyją):
Mnie się wydaje, że jest odwrotnie. To panowie patrzą na ogólny obrazek, są bardziej od syntezy, a my od analizy i spojrzymy na wszystko z 10 rożnych stron Tak było tez u mnie w życiu, że panowie raczej nie dostrzegali jakichś szczegółów w moim wyglądzie, za to ja zawsze wszystko wypatrzyłam u siebie i u nich, nie tylko coś złego, ale też dobrego.
Jestem facetem? Ja mężczyzn widzę jako całość - taką mieszankę cech fizycznych i psychicznych. Ale u siebie tak - zauważę najdrobniejszy szczegół, z którym coś jest nie tak.
My to już chyba na dobre przenieśliśmy się do prywatnych rozmów, bo tu nic się nie dzieje
A ja próbuję rozchodzić nowe buty i powiem Wam, że noszenie szpilek do domowych spodni dresowych i podkolanówek powinno stać się hitem sezonu
A i wiecie jakie są moje wnioski z dzisiejszego poranka? Mężczyźni mają chyba więcej kompleksów na temat swojego wyglądu niż my. Może nie tyle kompleksów, co są niezadowoleni. I może nie tyle więcej, co jeśli już coś takiego mają, to jest to silniejsze niż u nas.
Szpilki do dresów są super, też tak w domu noszę co by się rozejszły
Masz rację, też to zauważyłam. Jak już facet ma kompleks to osiąga on rozmiar co najmniej góry lodowej
A muzykę całkiem całkiem wrzucacie
A ja tam u siebie widzę tylko złe, to facet jest od tego by pokazać mi co u mnie dobre. Niech się męczy, a co ?!
Raczej nie niezadowoleni, ale chcą wyglądać lepiej, bo uważają że kobiety zwracają uwagę na detale. Wszystko dla Was kobiety Przecież nie będziecie się prowadzać z obszarpańcami z piwnym brzuchem
A ja bardzo lubię kobiety które jednocześnie są męskie i są kobiece i jeszcze do tego dbają o detale, szczegóły i mają w sobie to mityczne 'coś', swojego rodzaju urok, powab, magnetyzm, błysk w oku, zwał jak zwał, każdy wie o co chodzi.
A ja tam u siebie widzę tylko złe, to facet jest od tego by pokazać mi co u mnie dobre. Niech się męczy, a co ?!
Oj, mnie się zdarzają takie dni, że patrzę w lustro i stwierdzam "no, dzisiaj to nawet nie wyglądam tragicznie". Ale zdarzają się tak ekstremalnie rzadko, że to musi być wyjątkowo dobry dzień. A! I jeszcze podoba mi się, gdy mężczyźni chwalą we mnie (wszystko jedno - w wyglądzie, charakterze) to, czego akurat nie lubię .To dopiero jest jazda
Metyl napisał/a:
A ja bardzo lubię kobiety które jednocześnie są męskie i są kobiece i jeszcze do tego dbają o detale, szczegóły i mają w sobie to mityczne 'coś' , swojego rodzaju urok, powab, magnetyzm, błysk w oku, zwał jak zwał, każdy wie o co chodzi.
:>
No proszę Cię! Jakie każdy? Ja nie wiem co to coś!
Ale mnie wzruszył ten tekst . U mnie aż tak ekstremalnie nie było, ale może dlatego, że należę do najmłodszej z wymienionych grup
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9813
U mnie było właśnie tak! tylko nie skakałam z balkonu, a z klatki schodowej i nie na piach tylko na ziemie. Kto dalej skoczył ten wygrywał I ta babka na rany...i oranżada do rozpuszczania, bez rozpuszczania... I sąsiad batem koleżankę z kradzież papierówek po plecha przejechał
Wiecie co? To był fatalny dzień. Właśnie uświadomiłem sobie, że pękła ostatnia nić, która w jakikolwiek sposób wiąże mnie z moją pracą... Paradoksalnie, bardzo mnie to przeraża.
Dodatkowo okazuje się, że mam dosyć pracy z kobietami. Bo albo łapią się za głowy, albo nie dotrzymują własnych ustaleń... I potem ty, jak zawsze zostajesz na lodzie. I bujaj się człowieku. Szkoda tylko, że bardzo zawiodłem się na dwóch ostatnich koleżankach, z którymi wydawało mi się, że dobrze się dogaduję. Okazuje się, że własny interes zawsze zwycięża. Smutne.
Aha. Stawiam litrowego Jacka Danielsa temu, kto skutecznie nauczy mnie jak być kimś, kto nie liczy się ze zdaniem innych ludzi.
I ten kawałek najlepiej odzwierciedla to jak się dzisiaj czuję:
I jeśli dzisiejszy taniec mi nie pomoże, to nie wiem...
W końcu ktoś skomplementował wnętrze mojej mózgoczaszki
No ba, jak będziesz chciała to nawet Ci certyfikat wystawię
Poproszę, tu i teraz
Rockfor napisał/a:
arcania napisał/a:
A pietruszki mogą być
Jaka różnica, mogą być nawet kurczaki rozprowadzane metodą in vitro - ważne, że będzie biznes kręcił się no i chińczyków będziemy mieli
Kurczaki na sterydach, albo czekaj Chińczyków na sterydy przestawimy
Kardamon no pięknego masz awatara
Co do pracy to niestety, rzadko kiedy możesz liczyć na szczerą sympatię i przyjaźń. Jak przyjdzie co do czego to każdy martwi się o własny tyłek trzeba nauczyć się rozdzielać sferę osobistą od tej w pracy.
Wiecie co? To był fatalny dzień. Właśnie uświadomiłem sobie, że pękła ostatnia nić, która w jakikolwiek sposób wiąże mnie z moją pracą... Paradoksalnie, bardzo mnie to przeraża.
Dodatkowo okazuje się, że mam dosyć pracy z kobietami. Bo albo łapią się za głowy, albo nie dotrzymują własnych ustaleń... I potem ty, jak zawsze zostajesz na lodzie. I bujaj się człowieku. Szkoda tylko, że bardzo zawiodłem się na dwóch ostatnich koleżankach, z którymi wydawało mi się, że dobrze się dogaduję. Okazuje się, że własny interes zawsze zwycięża. Smutne.
Aha. Stawiam litrowego Jacka Danielsa temu, kto skutecznie nauczy mnie jak być kimś, kto nie liczy się ze zdaniem innych ludzi.
Jak Ci się ostudzą emocje, to pomyśl, czy nie da się tych nici pozwiązywać. Supły pozostaną na zawsze, ale chociaż da się z nimi funkcjonować.
Praca z kobietami, taaa, mój ulubiony temat. Tak jest - jeszcze będą na Ciebie przerzucać swój stres, reagować zbyt emocjonalnie na zwykłe sprawy, mieć do Ciebie pretensje o własne błędy. A i jeszcze Cię do wszystkich obgadają, gdy nie będziesz podatny na ich stres.
Tego się niestety nie da nauczyć od kogoś . Ale nie łam się, jeszcze parę razy mocno oberwiesz po tyłku i samo przyjdzie. Ludzi, na których Ci nie zależy, będziesz miał gdzieś.
A tu masz na pocieszenie:
Metyl napisał/a:
Nauczymy go prawda? Obietniczko? Księżniczko?
Niestety nie. To trzeba własne sposoby ignorowania nieistotnych dla nas ludzi wypracować. Ale oczywiście będziemy wspierać Kardamona w tej drodze
Czy można się upić czekoladką nadziewaną alkoholem?
Chcę taką owieczkowatą: https://www.thedodo.com/guinea-pigs-cant-believe-exist-1014649589.html?utm_source=rf29
No i gdzie Wy? Dlaczego gadam sama ze sobą?
Macie quiz
Jakim byłbyś psem?: http://filing.pl/jakim-bylbys-psem/
"Energiczny i radosny jak Buldog francuski! Jesteś słodki i zabawny, zawsze przykuwasz uwagę innych i uwielbiasz być w centrum zainteresowania. Szybko przystosowujesz się do nowcyh sytuacji i nie są Ci straszne zmiany w życiu"
Kardamon - arcania ma rację, trzeba rozgraniczać i na takie znajomości pracowe patrzeć z dystansem. Ostatecznie tam się tylko zarabia na chleb. Masz za to fajnego avatara.
Uśmiałam się nieźle z tymi fotami Moim zdaniem ta wyżej wygląda wizualnie lepiej, ale widać, że taka bujająca w obłokach, blondi Ta druga widać bardziej życiowa, zimna suka, taką powinnam być. Jak mnie taką zrobicie to jeszcze postawię wam jakieś winko
arcania napisał/a:
Rockfor, tylko nie Iris, no proszę! Przecie to rozkleja każdą babę !
Lovcia ma być nieskalana aż do ślubu
Mnie dzisiaj wszystko rozkleja, ale liczę na smęty, im więcej tym lepiej!
A z tym to już chyba troszku za późno
ObietnicaPoranka napisał/a:
A i wiecie jakie są moje wnioski z dzisiejszego poranka? Mężczyźni mają chyba więcej kompleksów na temat swojego wyglądu niż my. Może nie tyle kompleksów, co są niezadowoleni. I może nie tyle więcej, co jeśli już coś takiego mają, to jest to silniejsze niż u nas.
Zgadzam się. NIe to, że mają jakieś mega wady wyglądowe, ale potrafią sobie tak wkręcić, że mają, że szok. I jeszcze się nimi przejmować. Zamiast skupić się na wielu, wielu pozytywach to myślą za często o negatywach.
kardamon napisał/a:
Wiecie co? To był fatalny dzień. Właśnie uświadomiłem sobie, że pękła ostatnia nić, która w jakikolwiek sposób wiąże mnie z moją pracą... Paradoksalnie, bardzo mnie to przeraża.
Aha. Stawiam litrowego Jacka Danielsa temu, kto skutecznie nauczy mnie jak być kimś, kto nie liczy się ze zdaniem innych ludzi.
I jeśli dzisiejszy taniec mi nie pomoże, to nie wiem...
Kardamonku na pocieszenie dodam, że mój też jest fatalniejszy, niż megafatalny.
Wiem, ze wszystkiego można się do pewnego stopnia nauczyć, a przynajmniej chce w to wierzyć, ale niestety raczej ci nie pomogę, bo sama też niestety bardzo biorę do siebie słowa innych. Jednak mogę się dołączyć do ciebie i jak dziewczyny na zjeździe będą szkolić, to i ja chcę
I na pocieszenie jeszcze:
No i muzykaa:
A Kowalską kiedys słuchałam nałogowo i tak dziś na nia wpadłam:
Moim zdaniem ta wyżej wygląda wizualnie lepiej, ale widać, że taka bujająca w obłokach, blondi Ta druga widać bardziej życiowa, zimna suka, taką powinnam być. Jak mnie taką zrobicie to jeszcze postawię wam jakieś winko
Zgadzam się. NIe to, że mają jakieś mega wady wyglądowe, ale potrafią sobie tak wkręcić, że mają, że szok. I jeszcze się nimi przejmować. Zamiast skupić się na wielu, wielu pozytywach to myślą za często o negatywach.
Kardamonku na pocieszenie dodam, że mój też jest fatalniejszy, niż megafatalny.
Wiem, ze wszystkiego można się do pewnego stopnia nauczyć, a przynajmniej chce w to wierzyć, ale niestety raczej ci nie pomogę, bo sama też niestety bardzo biorę do siebie słowa innych. Jednak mogę się dołączyć do ciebie i jak dziewczyny na zjeździe będą szkolić, to i ja chcę
Tak, zrobimy Cię mega wredną, tylko musisz nas uważnie słuchać
Tak, no nie chodzi o jakieś wady, ale o szczegół. Ja to bym nawet nie zauważyła jakby mi nie wskazali
Co się stało?
Nie będziemy uczyć niestety . To naprawdę trzeba sobie samodzielnie wypracować, gdy już inni przekroczą naszą granicę. Wtedy właśnie zaczynamy mieć ich gdzieś. Dlatego takie doświadczenia są konieczne, choć bardzo przykre. Dlatego w przechodzeniu tej przykrości możemy wspierać .
arcania napisał/a:
ObietnicaPoranka napisał/a:
Czy można się upić czekoladką nadziewaną alkoholem?
Hahah ja tak dwa razy się urżnęłam, i na dodatek w pracy.... wciągnęłam 10 takich czekoladek i chichrałam się jak małolata i jeszcze dostałam wypieków
Zgadzam się. NIe to, że mają jakieś mega wady wyglądowe, ale potrafią sobie tak wkręcić, że mają, że szok. I jeszcze się nimi przejmować. Zamiast skupić się na wielu, wielu pozytywach to myślą za często o negatywach.
Czyżbyś miała kogoś konkretnego na myśli?
Lovelka17 napisał/a:
Mnie dzisiaj wszystko rozkleja, ale liczę na smęty, im więcej tym lepiej!
Tak, zrobimy Cię mega wredną, tylko musisz nas uważnie słuchać
Tak, no nie chodzi o jakieś wady, ale o szczegół. Ja to bym nawet nie zauważyła jakby mi nie wskazali
Co się stało?
Nie będziemy uczyć niestety . To naprawdę trzeba sobie samodzielnie wypracować, gdy już inni przekroczą naszą granicę. Wtedy właśnie zaczynamy mieć ich gdzieś. Dlatego takie doświadczenia są konieczne, choć bardzo przykre. Dlatego w przechodzeniu tej przykrości możemy wspierać .
Super, cieszę się bardzo. Mam nadzieje, że się uda i że do tego będę odporna na wszystko.
No właśnie, dla nas nie ma tego 'złego' a oni to widzą, nie wiem czym, bo na pewno nie oczami
Po prostu zaczynam w siebie wątpić, czuć sie wiele gorsza od innych, tak jakbym się już składała tylko z samych wad. Ciągła krytyka od kogoś dla nas ważnego to chyba najgorsze co może być. Ja wiem, ja wiem, że to wszystko powinno motywować do zmian właśnie, żeby być lepszą osobą, robić lepiej, ale tak się nie dzieje, za dużo tego chyba i mnie to kompletnie przytłoczyło. Przez to czuję się fatalnie, źle i dzisiaj nie widzę nic dobrego ani w sobie, ani w ogóle. Wiem, że to powinno działać na dobro, ale u mnie nie działa, może ja po prostu jestem dziwna i nie umiem przyjomwać krytyki. Nie wiem. A może po prostu powinny być jakieś granice? Jesli są to u mnie są już w chuj daleko przekroczone.
Szkoda, wielka szkoda. Jakbym mogła to chciałbym się uodpornić na wszystko, a najlepiej znieczulić i mieć wszystko w dupie. I zazdroszczę ludziom, że potrafią być tacy, ze po nich spływa jak po kaczce, że nic, zero, beton i już.
Tomcio dziękuję za piosenkę. I tak, możliwe, że mówię o kimś konkretnym
Tak, zrobimy Cię mega wredną, tylko musisz nas uważnie słuchać
Tak, no nie chodzi o jakieś wady, ale o szczegół. Ja to bym nawet nie zauważyła jakby mi nie wskazali
Co się stało?
Nie będziemy uczyć niestety . To naprawdę trzeba sobie samodzielnie wypracować, gdy już inni przekroczą naszą granicę. Wtedy właśnie zaczynamy mieć ich gdzieś. Dlatego takie doświadczenia są konieczne, choć bardzo przykre. Dlatego w przechodzeniu tej przykrości możemy wspierać .
Super, cieszę się bardzo. Mam nadzieje, że się uda i że do tego będę odporna na wszystko.
No właśnie, dla nas nie ma tego 'złego' a oni to widzą, nie wiem czym, bo na pewno nie oczami
Po prostu zaczynam w siebie wątpić, czuć sie wiele gorsza od innych, tak jakbym się już składała tylko z samych wad. Ciągła krytyka od kogoś dla nas ważnego to chyba najgorsze co może być. Ja wiem, ja wiem, że to wszystko powinno motywować do zmian właśnie, żeby być lepszą osobą, robić lepiej, ale tak się nie dzieje, za dużo tego chyba i mnie to kompletnie przytłoczyło. Przez to czuję się fatalnie, źle i dzisiaj nie widzę nic dobrego ani w sobie, ani w ogóle. Wiem, że to powinno działać na dobro, ale u mnie nie działa, może ja po prostu jestem dziwna i nie umiem przyjomwać krytyki. Nie wiem. A może po prostu powinny być jakieś granice? Jesli są to u mnie są już w chuj daleko przekroczone.
Szkoda, wielka szkoda. Jakbym mogła to chciałbym się uodpornić na wszystko, a najlepiej znieczulić i mieć wszystko w dupie. I zazdroszczę ludziom, że potrafią być tacy, ze po nich spływa jak po kaczce, że nic, zero, beton i już.
Tomcio dziękuję za piosenkę. I tak, możliwe, że mówię o kimś konkretnym
Lovka, siostrzyczko, prawda jest taka, że jeśli nie ma podstaw do bezustannej krytyki, to nie powinien. Nie daj się, bo kiedyś ktoś mnie w taki sposób traktował i bardzo źle to zniosłam w efekcie. Jesteś pozytywnym promyczkiem naszej nihilistycznej grupki i tego się trzymamy :*
Super, cieszę się bardzo. Mam nadzieje, że się uda i że do tego będę odporna na wszystko.
Po prostu zaczynam w siebie wątpić, czuć sie wiele gorsza od innych, tak jakbym się już składała tylko z samych wad. Ciągła krytyka od kogoś dla nas ważnego to chyba najgorsze co może być. Ja wiem, ja wiem, że to wszystko powinno motywować do zmian właśnie, żeby być lepszą osobą, robić lepiej, ale tak się nie dzieje, za dużo tego chyba i mnie to kompletnie przytłoczyło. Przez to czuję się fatalnie, źle i dzisiaj nie widzę nic dobrego ani w sobie, ani w ogóle. Wiem, że to powinno działać na dobro, ale u mnie nie działa, może ja po prostu jestem dziwna i nie umiem przyjomwać krytyki. Nie wiem. A może po prostu powinny być jakieś granice? Jesli są to u mnie są już w chuj daleko przekroczone.
Szkoda, wielka szkoda. Jakbym mogła to chciałbym się uodpornić na wszystko, a najlepiej znieczulić i mieć wszystko w dupie. I zazdroszczę ludziom, że potrafią być tacy, ze po nich spływa jak po kaczce, że nic, zero, beton i już.
Bądź pilną uczennicą, a staniesz się taką młodszą wersją nas, ale pamiętaj, że to droga w jedną stronę
A to wiesz - to jest trudne. Ja też czasami tak mam, że mnie osłabia krytyka niektórych sfer mojego życia. Ale u mnie to jest kilkudniowe osłabienie, a później zbieram się w sobie i mówię "jeszcze zobaczą, że się pomylili, ja im to udowodnię". I działam. Ale u Kardamona , o ile dobrze zrozumiałam, to nie była krytyka jego pracy czy jego samego, tylko rozwalenie systemu przez te koleżanki i przerzucenie pracy. A do tego, żeby to mieć gdzieś, w sensie ludzi, na których nam nieszczególnie zależy i odpłacać im tym samym da się dojść. Ale potrzeba wielu takich sytuacji, żeby po prostu mieć już tego dość. Ale osoby znaczące nadal pozostaną na liście osób ważnych, czyli tych, których jednak nie olewamy.
Po prostu zaczynam w siebie wątpić, czuć sie wiele gorsza od innych, tak jakbym się już składała tylko z samych wad. Ciągła krytyka od kogoś dla nas ważnego to chyba najgorsze co może być. Ja wiem, ja wiem, że to wszystko powinno motywować do zmian właśnie, żeby być lepszą osobą, robić lepiej, ale tak się nie dzieje, za dużo tego chyba i mnie to kompletnie przytłoczyło. Przez to czuję się fatalnie, źle i dzisiaj nie widzę nic dobrego ani w sobie, ani w ogóle. Wiem, że to powinno działać na dobro, ale u mnie nie działa, może ja po prostu jestem dziwna i nie umiem przyjomwać krytyki. Nie wiem. A może po prostu powinny być jakieś granice? Jesli są to u mnie są już w chuj daleko przekroczone.
Tak jak pisałem ci na mailu tak i tutaj powiem że nie rozumiem jak można przejmować się krytyką osoby której zależy by kogoś upodlić. Nie wiem, może uodpornisz się z czasem jak takich sytuacji będziesz miała więcej, czego ci nie życzę ale takie jest życie. Muszę też ci zarzucić to że sama niejako doprowadzasz się do tego stanu w jakim jesteś obecnie. Mówiłem ci wiele razy, jak ktoś cię obraża to miej wyje..... na tą osobę i zakończ taką toksyczną relacje. Ja wiem jak się sprawa ma ale wiedz że jak mnie by nawyzywała dziewczyna, na której by mi zależało to w mig straciłaby wiele w moich oczach i kazałbym jej spier..... Apeluję Lovciu abyś zastosowała się do mich rad, będzie ciężko bo taka pierwsza sytuacja u ciebie ale wytrwałość popłaca, wierz mi.
Lovka, siostrzyczko, prawda jest taka, że jeśli nie ma podstaw do bezustannej krytyki, to nie powinien. Nie daj się, bo kiedyś ktoś mnie w taki sposób traktował i bardzo źle to zniosłam w efekcie. Jesteś pozytywnym promyczkiem naszej nihilistycznej grupki i tego się trzymamy :*
A to dla Ciebie:
Dzięki siostrzyczko :* Nie zawsze jest bezpodstawna, wiem, ze idealna nie jestem i nigdy nie będę, mam swoje wady, chcę się ich pozbyć, ale od jakiegoś czasu słyszę wciąż tylko 'zmień się, źle to robisz, źle tamto, powinnaś zrobić to, powinnaś zrobić tamto, powinnaś być taka, a nie jesteś, jesteś beznadziejna, trafisz na bagno, płacz sobie, za to, że taka jesteś, nic nie umiesz, nic nie wiesz, nie robisz nic". Po prostu ktoś chce zrobić ze mnie osobę idealną, a ja nie będę taka i czuje presje, czuje, że nie pasuje, nie odpowiadam, że nie zasługuje na to, czy tamto przez to. Ja nie wiem, ale chyba jak jednemu człowiekowi w drugim tyle nie pasuje to po co w ogóle z kimś takim 'beznadziejnym' rozmawiać? To taka ułuda, z braku laku. I tak, chcę być pozytywna, ale aktualnie jestem jak balon z którego spuszczono powietrze.
ObietnicaPoranka napisał/a:
Bądź pilną uczennicą, a staniesz się taką młodszą wersją nas, ale pamiętaj, że to droga w jedną stronę
A to wiesz - to jest trudne. Ja też czasami tak mam, że mnie osłabia krytyka niektórych sfer mojego życia. Ale u mnie to jest kilkudniowe osłabienie, a później zbieram się w sobie i mówię "jeszcze zobaczą, że się pomylili, ja im to udowodnię". I działam. Ale u Kardamona , o ile dobrze zrozumiałam, to nie była krytyka jego pracy czy jego samego, tylko rozwalenie systemu przez te koleżanki i przerzucenie pracy. A do tego, żeby to mieć gdzieś, w sensie ludzi, na których nam nieszczególnie zależy i odpłacać im tym samym da się dojść. Ale potrzeba wielu takich sytuacji, żeby po prostu mieć już tego dość. Ale osoby znaczące nadal pozostaną na liście osób ważnych, czyli tych, których jednak nie olewamy.
Trudno, że w jedną stronę, przynajmniej naucze się życia, chyba takim jakim jest, a nie takim jakim go teraz widzę.
O widzisz, może u mnie będzie tak samo, że zbiorę się w sobie za jakiś czas i będę chciała udowdnić, ale już tylko sobie samej, że nie jestem taka zła. Mówisz, że potrzeba wielu takich sytuacji, tylko, że ja jestem bardzo rzadko w sytuacji kiedy ktoś mnie krytykuje, a teraz nagle jeden człowiek, a gnoi mnie za wszystko, chociaz ma czasem też racje, wiem, ale czy nie powinno się krytykować jakimiś odpowiednimi słowami? Może raczej mobilizować, zachęcać? No sama nie wiem. Chociaż jeśli ma to mnie czegoś nauczyć, to może i dobrze.
Po prostu zaczynam w siebie wątpić, czuć sie wiele gorsza od innych, tak jakbym się już składała tylko z samych wad. Ciągła krytyka od kogoś dla nas ważnego to chyba najgorsze co może być. Ja wiem, ja wiem, że to wszystko powinno motywować do zmian właśnie, żeby być lepszą osobą, robić lepiej, ale tak się nie dzieje, za dużo tego chyba i mnie to kompletnie przytłoczyło. Przez to czuję się fatalnie, źle i dzisiaj nie widzę nic dobrego ani w sobie, ani w ogóle. Wiem, że to powinno działać na dobro, ale u mnie nie działa, może ja po prostu jestem dziwna i nie umiem przyjomwać krytyki. Nie wiem. A może po prostu powinny być jakieś granice? Jesli są to u mnie są już w chuj daleko przekroczone.
Tak jak pisałem ci na mailu tak i tutaj powiem że nie rozumiem jak można przejmować się krytyką osoby której zależy by kogoś upodlić. Nie wiem, może uodpornisz się z czasem jak takich sytuacji będziesz miała więcej, czego ci nie życzę ale takie jest życie. Muszę też ci zarzucić to że sama niejako doprowadzasz się do tego stanu w jakim jesteś obecnie. Mówiłem ci wiele razy, jak ktoś cię obraża to miej wyje..... na tą osobę i zakończ taką toksyczną relacje. Ja wiem jak się sprawa ma ale wiedz że jak mnie by nawyzywała dziewczyna, na której by mi zależało to w mig straciłaby wiele w moich oczach i kazałbym jej spier..... Apeluję Lovciu abyś zastosowała się do mich rad, będzie ciężko bo taka pierwsza sytuacja u ciebie ale wytrwałość popłaca, wierz mi.
NIe wiem czy zależy, żeby upodlić, ale tak wyszło. No to tak, jak siostrunia pisała, widocznie za mało od życia po dupie jeszcze dostałam, może powinnam więcej dostać, a wtedy mój pogląd by się na wszystko zmienił. Przeciez wszyscy tu mówicie, że [patrze nierealnie na życie. Może właśnie coś w tym jest? Że bladego pojęcia nie mam jak to się wszystko toczy, tylko sobie myślę, a myślę błędnie. Znaczy sie nie chodzi o wyzywanie, żadne słowa obrażające, które przychodzą ci teraz do głowy nie padły. To raczej zachowanie, to jak postępuję, jak myślę, jak odczuwam nawet, to wszystko jest złe, nieadekwatne, beznadziejne, do dupy ogólnie, bo ja nic przecież nie wiem, nawet o własnych uczuciach nic nie wiem podobno. Tak, wiem, dziękuję za wszystko, naprawde to doceniam :*
Dzięki siostrzyczko :* Nie zawsze jest bezpodstawna, wiem, ze idealna nie jestem i nigdy nie będę, mam swoje wady, chcę się ich pozbyć, ale od jakiegoś czasu słyszę wciąż tylko 'zmień się, źle to robisz, źle tamto, powinnaś zrobić to, powinnaś zrobić tamto, powinnaś być taka, a nie jesteś, jesteś beznadziejna, trafisz na bagno, płacz sobie, za to, że taka jesteś, nic nie umiesz, nic nie wiesz, nie robisz nic". Po prostu ktoś chce zrobić ze mnie osobę idealną, a ja nie będę taka i czuje presje, czuje, że nie pasuje, nie odpowiadam, że nie zasługuje na to, czy tamto przez to. Ja nie wiem, ale chyba jak jednemu człowiekowi w drugim tyle nie pasuje to po co w ogóle z kimś takim 'beznadziejnym' rozmawiać? To taka ułuda, z braku laku. I tak, chcę być pozytywna, ale aktualnie jestem jak balon z którego spuszczono powietrze.
Czy ja dobrze zrozumiałam z wypowiedzi Toma, że tak Ci jakiś facet powiedział? Myślałam, że to o pracę albo studia chodzi Jeśli facet to masz dwa wyjścia: 1. olej natychmiast i więcej się nie odezwij 2. zemsta - w sensie znajdź jego najsłabsze punkty i odpowiedz tym samym
Nic innego nie wchodzi w grę. A powyższe w zależności jak bardzo Ci na nim zależy i co Ci bardziej pomoże. Ale absolutnie to nie jest facet dla Ciebie i nie ma prawa tak Cię traktować. A Ty nie możesz się na to zgadzać, no!
Lovelka17 napisał/a:
Trudno, że w jedną stronę, przynajmniej naucze się życia, chyba takim jakim jest, a nie takim jakim go teraz widzę.
O widzisz, może u mnie będzie tak samo, że zbiorę się w sobie za jakiś czas i będę chciała udowdnić, ale już tylko sobie samej, że nie jestem taka zła. Mówisz, że potrzeba wielu takich sytuacji, tylko, że ja jestem bardzo rzadko w sytuacji kiedy ktoś mnie krytykuje, a teraz nagle jeden człowiek, a gnoi mnie za wszystko, chociaz ma czasem też racje, wiem, ale czy nie powinno się krytykować jakimiś odpowiednimi słowami? Może raczej mobilizować, zachęcać? No sama nie wiem. Chociaż jeśli ma to mnie czegoś nauczyć, to może i dobrze.
Nie, nie! Czekaj to zła rada! Bo to dotyczy tych miejsc, w których możesz własną pracą udowodnić swoją wartość. W relacjach międzyludzkich (nieformalnych) obowiązują inne zasady. Jeśli ktoś sprawia, że tak się czujesz, to nie jest wart Twojej uwagi. Koniec.
Po prostu zaczynam w siebie wątpić, czuć sie wiele gorsza od innych, tak jakbym się już składała tylko z samych wad. Ciągła krytyka od kogoś dla nas ważnego to chyba najgorsze co może być. Ja wiem, ja wiem, że to wszystko powinno motywować do zmian właśnie, żeby być lepszą osobą, robić lepiej, ale tak się nie dzieje, za dużo tego chyba i mnie to kompletnie przytłoczyło. Przez to czuję się fatalnie, źle i dzisiaj nie widzę nic dobrego ani w sobie, ani w ogóle. Wiem, że to powinno działać na dobro, ale u mnie nie działa, może ja po prostu jestem dziwna i nie umiem przyjomwać krytyki. Nie wiem. A może po prostu powinny być jakieś granice? Jesli są to u mnie są już w chuj daleko przekroczone.
Tak jak pisałem ci na mailu tak i tutaj powiem że nie rozumiem jak można przejmować się krytyką osoby której zależy by kogoś upodlić. Nie wiem, może uodpornisz się z czasem jak takich sytuacji będziesz miała więcej, czego ci nie życzę ale takie jest życie. Muszę też ci zarzucić to że sama niejako doprowadzasz się do tego stanu w jakim jesteś obecnie. Mówiłem ci wiele razy, jak ktoś cię obraża to miej wyje..... na tą osobę i zakończ taką toksyczną relacje. Ja wiem jak się sprawa ma ale wiedz że jak mnie by nawyzywała dziewczyna, na której by mi zależało to w mig straciłaby wiele w moich oczach i kazałbym jej spier..... Apeluję Lovciu abyś zastosowała się do mich rad, będzie ciężko bo taka pierwsza sytuacja u ciebie ale wytrwałość popłaca, wierz mi.
NIe wiem czy zależy, żeby upodlić, ale tak wyszło. No to tak, jak siostrunia pisała, widocznie za mało od życia po dupie jeszcze dostałam, może powinnam więcej dostać, a wtedy mój pogląd by się na wszystko zmienił. Przeciez wszyscy tu mówicie, że [patrze nierealnie na życie. Może właśnie coś w tym jest? Że bladego pojęcia nie mam jak to się wszystko toczy, tylko sobie myślę, a myślę błędnie. Znaczy sie nie chodzi o wyzywanie, żadne słowa obrażające, które przychodzą ci teraz do głowy nie padły. To raczej zachowanie, to jak postępuję, jak myślę, jak odczuwam nawet, to wszystko jest złe, nieadekwatne, beznadziejne, do dupy ogólnie, bo ja nic przecież nie wiem, nawet o własnych uczuciach nic nie wiem podobno. Tak, wiem, dziękuję za wszystko, naprawde to doceniam :*
Jako osoba która przygląda się temu z boku to jednak muszę stwierdzić że chce upodlić. No masz zbyt idealistyczne podejście, każdemu chcesz dać szanse a zapominasz że ludzie też potrafią być kur..... Tak czy siak, resztę powiem ci już na mailu.
Czy ja dobrze zrozumiałam z wypowiedzi Toma, że tak Ci jakiś facet powiedział? Myślałam, że to o pracę albo studia chodzi Jeśli facet to masz dwa wyjścia: 1. olej natychmiast i więcej się nie odezwij 2. zemsta - w sensie znajdź jego najsłabsze punkty i odpowiedz tym samym
Nic innego nie wchodzi w grę. A powyższe w zależności jak bardzo Ci na nim zależy i co Ci bardziej pomoże. Ale absolutnie to nie jest facet dla Ciebie i nie ma prawa tak Cię traktować. A Ty nie możesz się na to zgadzać, no!
Nie, nie! Czekaj to zła rada! Bo to dotyczy tych miejsc, w których możesz własną pracą udowodnić swoją wartość. W relacjach międzyludzkich (nieformalnych) obowiązują inne zasady. Jeśli ktoś sprawia, że tak się czujesz, to nie jest wart Twojej uwagi. Koniec.
Zemsta chyba jednak nie leży w mojej naturze. Ja też nie jestem naturalnie bez winy, też wytykać zaczęłam, a raczej odpowiadać zarzutem na zarzut, ale dowalić tak komuś to chyba nie umiem, a poza tym i tak żałuję, że cokolwiek złego powiedziałam.
Pewnie masz rację.
A na zmywacz zjedzony weź szybko przemyj usta!
Tom94 napisał/a:
Jako osoba która przygląda się temu z boku to jednak muszę stwierdzić że chce upodlić. No masz zbyt idealistyczne podejście, każdemu chcesz dać szanse a zapominasz że ludzie też potrafią być kur..... Tak czy siak, resztę powiem ci już na mailu.
No tak, cieżko tylko wyplemić z siebie przekonanie, że jednak ktoś chce dobrze.