Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...
A jak facet dobrze odczytuje, to kobieta się irytuje. Skąt się to bierze? Ciekawe jest to, że jak facet zrobi tak samo to dostanie fochem w twarz i nie będzie droczenia się
To chyba juz jakieś księżniczki
Wspaniałe kobiety
Ale przecież droczenie się to cudowna sprawa
Rockfor napisał/a:
Mam jeszcze dużo czasu A żeby aż tak samotnym zostać na staroś mi się nie zapowiada - mówię o rodzinie
Czekaj, aż trafisz do mnie na nauki Beznadziejny uczeń z jeszcze gorszą nauczycielką... to Ci gwarantuje samotność nawet w życiu pozagrobowym:P
Rockforze, pytasz, czy jestem mądrzejsza od siebie 20-letniej. No hmm, jakby to powiedzieć - ani trochę .
Ale wiecie co, wiem, że sama wywołałam dyskusję, ale ja już mam dość. Koniec z tym. Więcej nie będę się nad tym zastanawiać. Życie to nie projekt naukowy, żeby je dopracowywać w każdym najdrobniejszym szczególe i prowadzić według określonych reguł aż do uzyskania pożądanego wyniku. Ja już tak nie chcę. Chyba właśnie jako 20-latka byłam mądrzejsza pod tym względem, bo miałam mniej skrupułów, rozkmin, a po prostu żyłam i dobrze się bawiłam. Chcę odzyskać moją młodzieńczą spontaniczność i po prostu bez wyrzutów sumienia cieszyć się każdym dniem. O! I to niech się stanie moim najnowszym wyzwaniem.
A próbowałaś ściągnąć aplikację Tinder? Dzięki niej możesz poznać fajnych facetów z Twojej okolicy. Wiadomo, że jak wszędzie znajdzie się sporo żab, ale...wydaje mi się, że można tam natrafić też na księcia z bajki
Rockforze, pytasz, czy jestem mądrzejsza od siebie 20-letniej. No hmm, jakby to powiedzieć - ani trochę .
Ale wiecie co, wiem, że sama wywołałam dyskusję, ale ja już mam dość. Koniec z tym. Więcej nie będę się nad tym zastanawiać. Życie to nie projekt naukowy, żeby je dopracowywać w każdym najdrobniejszym szczególe i prowadzić według określonych reguł aż do uzyskania pożądanego wyniku. Ja już tak nie chcę. Chyba właśnie jako 20-latka byłam mądrzejsza pod tym względem, bo miałam mniej skrupułów, rozkmin, a po prostu żyłam i dobrze się bawiłam. Chcę odzyskać moją młodzieńczą spontaniczność i po prostu bez wyrzutów sumienia cieszyć się każdym dniem. O! I to niech się stanie moim najnowszym wyzwaniem.
Tak się nie da ale pierdu pierdu, na te stare lata i motyle mogą latać i ptaszki wokół śpiewać
A próbowałaś ściągnąć aplikację Tinder? Dzięki niej możesz poznać fajnych facetów z Twojej okolicy. Wiadomo, że jak wszędzie znajdzie się sporo żab, ale...wydaje mi się, że można tam natrafić też na księcia z bajki
Facetów z mojej okolicy to ja mogę spotkać w mojej okolicy. Po co mi do tego jakaś aplikacja
arcania napisał/a:
Tak się nie da ale pierdu pierdu, na te stare lata i motyle mogą latać i ptaszki wokół śpiewać
Wszystko się da, jeśli się chce. I ja Wam to udowodnię, tylko dajcie mi na to trochę czasu
Rockforze, pytasz, czy jestem mądrzejsza od siebie 20-letniej. No hmm, jakby to powiedzieć - ani trochę .
Ale wiecie co, wiem, że sama wywołałam dyskusję, ale ja już mam dość. Koniec z tym. Więcej nie będę się nad tym zastanawiać. Życie to nie projekt naukowy, żeby je dopracowywać w każdym najdrobniejszym szczególe i prowadzić według określonych reguł aż do uzyskania pożądanego wyniku. Ja już tak nie chcę. Chyba właśnie jako 20-latka byłam mądrzejsza pod tym względem, bo miałam mniej skrupułów, rozkmin, a po prostu żyłam i dobrze się bawiłam. Chcę odzyskać moją młodzieńczą spontaniczność i po prostu bez wyrzutów sumienia cieszyć się każdym dniem. O! I to niech się stanie moim najnowszym wyzwaniem.
Ubrałaś w mądre słowa to co próbowałem przekazać podczas wymiany zdań kilka stron wcześniej...
Rockforze, pytasz, czy jestem mądrzejsza od siebie 20-letniej. No hmm, jakby to powiedzieć - ani trochę .
Ale wiecie co, wiem, że sama wywołałam dyskusję, ale ja już mam dość. Koniec z tym. Więcej nie będę się nad tym zastanawiać. Życie to nie projekt naukowy, żeby je dopracowywać w każdym najdrobniejszym szczególe i prowadzić według określonych reguł aż do uzyskania pożądanego wyniku. Ja już tak nie chcę. Chyba właśnie jako 20-latka byłam mądrzejsza pod tym względem, bo miałam mniej skrupułów, rozkmin, a po prostu żyłam i dobrze się bawiłam. Chcę odzyskać moją młodzieńczą spontaniczność i po prostu bez wyrzutów sumienia cieszyć się każdym dniem. O! I to niech się stanie moim najnowszym wyzwaniem.
Ubrałaś w mądre słowa to co próbowałem przekazać podczas wymiany zdań kilka stron wcześniej...
A ja chciałam dodać, że to niestety nie tyczy sie osób, które wielokrotnie się sparzyły.
I pytanie brzmi, skoro na stare lata wyłącza się myślenie to skąd tyle samotnych? przecież gdyby wszyscy tylko dobrze sie bawili i kierowali tymi motylkami to nie byłoby tego działu. Niestety Matka Natura jest okrutna.
I pytanie brzmi, skoro na stare lata wyłącza się myślenie to skąd tyle samotnych? przecież gdyby wszyscy tylko dobrze sie bawili i kierowali tymi motylkami to nie byłoby tego działu. Niestety Matka Natura jest okrutna.
Bo właśnie ludzie w naszym wieku nie bawią się dobrze, tylko są ostrożni. A o motylkach to ja nic nie pisałam, a już z pewnością nie o kierowaniu się nimi. Są momenty, że można je z siebie na zwołanie wydobyć. W jakim sensie Matka Natura jest okrutna?
A próbowałaś ściągnąć aplikację Tinder? Dzięki niej możesz poznać fajnych facetów z Twojej okolicy. Wiadomo, że jak wszędzie znajdzie się sporo żab, ale...wydaje mi się, że można tam natrafić też na księcia z bajki
ale podpucha i reklama ja piernicze, księcia z bajki to ja mam w snach
No, a nie mnie wydaje, że właśnie przez to, że łatwo się rozstać to na samej miłości się związku nie utrzyma. No i do pociągu seksualnego też ona nie jest potrzebna. To te 20% mężczyzn powinno prowadzić kursy dla kobiet, bo my same nie zawsze wiemy, co to znaczy i o co nam chodzi .
Pewnie, że się nie utrzyma, takiej opcji nie ma. Ale jest ona dużym ułatwieniem w budowaniu relacji. Jest wtedy to "och" i nie trzeba za dużo rozkminiać co robić. Wystarczy dać się ponieść.
arcania napisał/a:
Ale tu nie chodzi o taki rozsądek, tylko o to co napisałam wyżej. Musi być namiętność, ta znienawidzona przez Obietnicę chemia, zrozumienie i tysiąc innych rzeczy, ale wybieramy a nie idziemy na żywioł. Zaczynamy rozglądać sie za osobami zbliżonymi do jakiegoś tam ideału, który też się z wiekiem zmienia.
A gdzie napisałem, że "chemii" być nie musi? Cały dowcip polega na tym, że czasami pojawia się ona od razu, czasami później, a czasami wcale. I wtedy jeśli nie zbuduje się czegoś więcej, nie ma bata, żeby to się udało.
Z tym pójściem na żywioł też różnie bywa, są ludzie, którzy za każdym razem pakują się w takie związki z różnym efektem i są ludzie, którzy potrafią po zaistnieniu powyższych warunków, na chłodno podejść do całej sprawy.
I wreszcie kwestia wieku - rzeczywiście, dużo się zmienia, bo zmieniają się poglądy na związki, życie, ale to też wynika z otoczenia w jakim się znajdujemy. Osobiście, jest mi trudniej zaufać i otworzyć się, cóż...
EOT, przynajmniej na dziś. Nie chce mi się myśleć.
A ja chciałam dodać, że to niestety nie tyczy sie osób, które wielokrotnie się sparzyły.
Oj, tam, chyba mam dość tego strachu. Blizny zostają, trzeba je zaakceptować, przemienić w atut i iść dalej.
Oczywiście, ale to nie oznacza że nie będziesz się kierowała rozsądkiem.
Niczym się nie będę kierowała, będę się dobrze bawiła i przyjmowała świat takim, jakim jest, brała to, co mi los daje i takie tam inne hasełka sobie przywrócę do życia
Oj, tam, chyba mam dość tego strachu. Blizny zostają, trzeba je zaakceptować, przemienić w atut i iść dalej.
Oczywiście, ale to nie oznacza że nie będziesz się kierowała rozsądkiem.
Niczym się nie będę kierowała, będę się dobrze bawiła i przyjmowała świat takim, jakim jest, brała to, co mi los daje i takie tam inne hasełka sobie przywrócę do życia
Ja trochę tak robię właśnie! I wspierajmy się w tym, bo to dobra ideologia!
Oj, tam, chyba mam dość tego strachu. Blizny zostają, trzeba je zaakceptować, przemienić w atut i iść dalej.
Oczywiście, ale to nie oznacza że nie będziesz się kierowała rozsądkiem.
Niczym się nie będę kierowała, będę się dobrze bawiła i przyjmowała świat takim, jakim jest, brała to, co mi los daje i takie tam inne hasełka sobie przywrócę do życia
I ponieważ kocham Cię moja kochanico to nie będę złą wiedźmą i pozostawię Twój komentarz jako ostatni:* Najważniejsze to znaleźć kogoś komu ponownie się zaufa i tak a propos ja znikam
Oj, tam, chyba mam dość tego strachu. Blizny zostają, trzeba je zaakceptować, przemienić w atut i iść dalej.
Oczywiście, ale to nie oznacza że nie będziesz się kierowała rozsądkiem.
Niczym się nie będę kierowała, będę się dobrze bawiła i przyjmowała świat takim, jakim jest, brała to, co mi los daje i takie tam inne hasełka sobie przywrócę do życia
+100
arcania napisał/a:
ujawniony napisał/a:
ObietnicaPoranka napisał/a:
Rockforze, pytasz, czy jestem mądrzejsza od siebie 20-letniej. No hmm, jakby to powiedzieć - ani trochę .
Ale wiecie co, wiem, że sama wywołałam dyskusję, ale ja już mam dość. Koniec z tym. Więcej nie będę się nad tym zastanawiać. Życie to nie projekt naukowy, żeby je dopracowywać w każdym najdrobniejszym szczególe i prowadzić według określonych reguł aż do uzyskania pożądanego wyniku. Ja już tak nie chcę. Chyba właśnie jako 20-latka byłam mądrzejsza pod tym względem, bo miałam mniej skrupułów, rozkmin, a po prostu żyłam i dobrze się bawiłam. Chcę odzyskać moją młodzieńczą spontaniczność i po prostu bez wyrzutów sumienia cieszyć się każdym dniem. O! I to niech się stanie moim najnowszym wyzwaniem.
Ubrałaś w mądre słowa to co próbowałem przekazać podczas wymiany zdań kilka stron wcześniej...
A ja chciałam dodać, że to niestety nie tyczy sie osób, które wielokrotnie się sparzyły.
Widocznie masz jakieś blokady... A ja nie chcę projektów, ja chcę żyć, kochać i być kochanym, śmiać się i dawać radość, smucić się razem i pocieszać, nienawidzieć jak potrzeba, cieszyć się z rzeczy dużych jak i małych, płakać nad rozlanym mlekiem, przytulać i być przytulanym, gryźć ukochaną w tyłek i być gryzionym, nakrzyczeć na nią jak zasłuży a ukorzyć się gdy będzie moja wina... No żyć, po prostu żyć...
I ponieważ kocham Cię moja kochanico to nie będę złą wiedźmą i pozostawię Twój komentarz jako ostatni:* Najważniejsze to znaleźć kogoś komu ponownie się zaufa i tak a propos ja znikam
Tak na rozpoczęcie dnia ? moje dzisiejsze rozkminy. Tak sobie pomyślałam, że może rzeczywiście my wszyscy szukamy czegoś nierealnego. W sensie jakiejś miłości życia. A może to wszystko jest mniej skomplikowane? Bo co zostaje, gdy ta miłość się wypala? A no ludzie się rozstają i cała zabawa zaczyna się od początku. Ma to jakiś sens? Może lepiej szukać partnera rozsądkiem ? takiego, z którym po prostu będzie nam dobrze. Wtedy nie trzeba będzie się martwić, że miłość się wypali, bo nigdy jej nie było. A ludzie się dogadają, bo dogadywali się na różnych płaszczyznach od początku. Co Wy na to?
Jeśli miłość jest prawdziwa to się nie wypala, ale zmienia się, przechodzi w różne etapy, jest inna w różnych okresach i to trzeba wiedzieć. Oczywiście w każdym z tych etapów trzeba nad nią pracować, nad związkiem, nad byciem razem, bo nic samo się nie zrobi. To wszystko trzeba pielęgnować, dbać. Teraz jeśli chodzi o dobieranie się na zasadzie rozsądku, a nie z miłości. Jakkolwiek wygodna byłaby taka relacja, a byłaby na pewno, bo oparta na przyjaźni, ale nie na pożądaniu, to jednak zawsze będzie się czuć niedostatek. To jest po prostu takie bycie z kimś z braku laku, a niestety ale budowanie związku TYLKO na przyjaźni i zrozumieniu to za mało. Wtedy wystarczy, że pojawi się ktoś trzeci, kto jednemu z was zawróci w głowie i te plany wasze, związek i ułożone życie pierdzielnie jak o beton i nie ma co zbierać. Moim zdaniem życie mamy jedno i chyba warto przeżyć je z kimś kogo naprawdę się kocha, pożąda, przyjaźni, a nawet kłóci i chociaż nie zawsze jest wygodnie, to jednak wiesz, że tego właśnie chcesz i jesteś przy nim tego pewna.
pachnacypodroznik napisał/a:
Lovelka17 napisał/a:
arcania napisał/a:
No właśnie nie wiem. No to nasze "nie" czasami oznacza "być może" i tu rola faceta by dobrze to odczytał rodzaj flirtu?
Raczej rodzaj wkurzania go i wprowadzania w obsesyjne myślenie 'o co jej ku* chodzi?'
Chociaż jakby się zastanowić to jeszcze pkt 4. W związku ze sprawdzeniem go, na różne sposoby, czy odczyta tak jak powinien/czy będzie się starał mimo/jako droczenie się.
Ciekawe jest to, że jak facet zrobi tak samo to dostanie fochem w twarz i nie będzie droczenia się
Haha, to pewnie tylko taka gra wstępna, nie zniechęcaj się
ObietnicaPoranka napisał/a:
Patrzcie jakąś świetną biżuterię na fejsie wyczaiłam: http://domodi.pl/bizuteria-i-zegarki/bizuteria-damska_opcje_rodzaj-bizuterii,srebrna?utm_source=facebook.com&utm_medium=CPC&utm_term=ROIHUNTER&utm_campaign=Domodi+CPC+%28bi%C5%BCuteria+srebrna%29--I&utm_content=at1!1460258
Aż mi się oczy zaświeciły
Aenima napisał/a:
MAm takie wrażenie, ze każda z nas, jak tu siedzimy, ma burdel w głowie, swojej własnej głowie i dopiero kiedy zrobi z nim porządek może zabierać się za związki, a raczej... samo się zabierze.
Burdel to ja mam w szafie Ale sporo też w tym racji, że nie zawsze człwoiek jest gotowy na bycie z kimś, bo to jednak nie zawsze jest takie wygodne jakby się chciało. poza tym nie zapominajmy, że w pewnym momencie bycie bez tej drugiej osoby staje się wygodne i bezproblemowe i co najgorsze, zaczynamy się bać, że niepotrzebnie zainwestujemy czas, uczucia i znowu nie wyjdzie, więc się automatycznie wycofujemy i nie chcemy próbować. to też jest uciekanie do niby wygodniejszej sytuacji, do takiej, która jest nam dobrze znana.
ujawniony napisał/a:
ObietnicaPoranka napisał/a:
I znowu mnie tu samą zostawiliście
Ja jestem tylko kontempluje :PPPPPP Cześć Lovcia słodziaku
Hej Ujawniony, wilku w owczej skórze, ktorego Obietniczka rozpracowała
Siostrunia myslę, że kończąc temat, który sama wywołałaś był dobrym posunięciem Po prostu żyj, tak jak tego chcesz, co ma być to będzie. Baw się tym, uśmiechaj i rób wszystko tak, aby być z tego zadowolonym, a jak przy okazji coś się wydarzy to tym lepiej
Normalnie uwielbiam takie historie, czyz to nie cudowne?
Siostruniu, aż się specjalnie dla Ciebie zalogowałam
Ja nie kwestionuję konieczności obecności pożądania. Ono jest podstawą związku - czy to FF, czy klasyczny. Bo bez niego nie ma seksu, a bez seksu nie ma związku . Ale pożądanie i miłość nie muszą iść w parze - to zupełnie różne sfery, fajnie jeśli są obie, ale jeśli jest pożądanie, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, a tylko miłości nie ma, to trudno.
Hehe, co do kończenia tematu, to nie do końca o to mi chodziło, ale już to pomińmy
A filmik ok, ale jako filmik. Gdyby ktoś mi coś takiego zrobił, to by mi było głupio i czułabym się bardzo niekomfortowo. Nie lubię być bohaterką takich wydarzeń.
Czyli związek pojawia się wtedy kiedy zaczynamy ze sobą sypiac? A no właśnie, a jeśli jest sytuacja taka, że są dwie osoby, spotykają się, powiedzmy, że są nawet zakochane, seksu nie ma, czyli teoretycznie związku też nie, to czy któraś z tych osób ma jakieś wytyczone granice? np. nie umawianie się z kimś innymi, bądź nie uprawianie seksu z kimś innym?
I co do tego co napisałaś, jeśli w miłości partnerskiej nie ma pożadania to nie jest to dobry związek. Tu znowu jest opieranie się na przyjaźni, tak jak napisałam. To wygoda. Taki związek jest niekompletny. Tak samo w drugą stronę, kiedy jest pożądanie, a nie ma miłości, to te pożądanie, czyli nazwijmy to chcicą, przejdzie ci wreszcie, bo właśnie nie ma w tym MIŁOŚCI. Takie jest moje zdanie.
A filmik jak dla mnie jest przecudny i szczerze mówiąc wcale by mnie nie obchodziło czy ktoś by patrzył, czy nie, ważne, że ktoś ważny mówi, że chce spędzić razem resztę życia, reszta jest nieważna
Czyli związek pojawia się wtedy kiedy zaczynamy ze sobą sypiac? A no właśnie, a jeśli jest sytuacja taka, że są dwie osoby, spotykają się, powiedzmy, że są nawet zakochane, seksu nie ma, czyli teoretycznie związku też nie, to czy któraś z tych osób ma jakieś wytyczone granice? np. nie umawianie się z kimś innymi, bądź nie uprawianie seksu z kimś innym?
I co do tego co napisałaś, jeśli w miłości partnerskiej nie ma pożadania to nie jest to dobry związek. Tu znowu jest opieranie się na przyjaźni, tak jak napisałam. To wygoda. Taki związek jest niekompletny. Tak samo w drugą stronę, kiedy jest pożądanie, a nie ma miłości, to te pożądanie, czyli nazwijmy to chcicą, przejdzie ci wreszcie, bo właśnie nie ma w tym MIŁOŚCI. Takie jest moje zdanie.
A filmik jak dla mnie jest przecudny i szczerze mówiąc wcale by mnie nie obchodziło czy ktoś by patrzył, czy nie, ważne, że ktoś ważny mówi, że chce spędzić razem resztę życia, reszta jest nieważna
Dziewuchy, seks seksem, dla jednych jest ważny dla innych nie i tyle. Trzeba się dobrać tak by pasować do siebie w tych fundamentalnych zasadach, a seks jest jedną z nich i tyle.
Czyli związek pojawia się wtedy kiedy zaczynamy ze sobą sypiac? A no właśnie, a jeśli jest sytuacja taka, że są dwie osoby, spotykają się, powiedzmy, że są nawet zakochane, seksu nie ma, czyli teoretycznie związku też nie, to czy któraś z tych osób ma jakieś wytyczone granice? np. nie umawianie się z kimś innymi, bądź nie uprawianie seksu z kimś innym?
I co do tego co napisałaś, jeśli w miłości partnerskiej nie ma pożadania to nie jest to dobry związek. Tu znowu jest opieranie się na przyjaźni, tak jak napisałam. To wygoda. Taki związek jest niekompletny. Tak samo w drugą stronę, kiedy jest pożądanie, a nie ma miłości, to te pożądanie, czyli nazwijmy to chcicą, przejdzie ci wreszcie, bo właśnie nie ma w tym MIŁOŚCI. Takie jest moje zdanie.
A filmik jak dla mnie jest przecudny i szczerze mówiąc wcale by mnie nie obchodziło czy ktoś by patrzył, czy nie, ważne, że ktoś ważny mówi, że chce spędzić razem resztę życia, reszta jest nieważna
Ech, to był skrót myślowy, ale niech będzie . Kiedy się pojawia związek? Kiedyś od młodzieży usłyszałam, że wtedy, gdy się przestaje sypiać równolegle z innymi . Moim zdaniem to para sama ustala pomiędzy sobą zasady i tyle.
Nie wiem, dlaczego wygoda jest przedstawiana jako wada. Czy jeśli kupujemy wygodne łóżko, samochód, mieszkanie w wygodnej lokalizacji, to coś złego? Więc dlaczego wybieranie sobie partnerów, kochanków, przyjaciół w wygodny dla obu stron sposób to jest już wada? Po co sobie komplikować życie? Miłość się kiedyś i tak wypali, ona nie jest wieczna. Jeśli ludziom jest ze sobą dobrze, jeśli się pożądają, chcą ze sobą uprawiać seks i wreszcie po prostu być razem - to co w tym złego?
Mnie nie chodziło w filmiku o to, że ktoś by na mnie patrzył . Po prostu nie lubię być zaskakiwana takimi sytuacjami i czuję się w nich niezręcznie. No tak już mam. A zaręczyny to dla mnie bardzo intymna sytuacja, tylko nasza (w sensie moja i potencjalnego partnera) i robienie z tego widowiska byłoby po prostu zbędne. Wolałabym, żeby to się odbyło pomiędzy nami, bez publiczności.
Nie jest to wadą, ale nie jest to powód to bycia w związku, kiedy jesteś tylko z wygody, a nie z miłości, uczucia, to tak jak mówisz, traktujesz to jak wygodne łóżko, samochód, czy tak powinniśmy traktować lub być traktowani w związku? moim zdaniem nie, ale każdy i tak stworzy taki, jaki będzie chciał i z tym, z kim będzie chciał. I miłość, jeśli jest prawdziwa, to się nie wypali
A jeśli chodzi o filmik. To jest po prostu radość, pokazanie 'całemu' światu, że się kocha tą drugą osobe, dla mnie nie miałoby to znaczenia gdzie i jak, i tak najwazniejsze jest to CZYM się ten ktoś kieruje i czy jest to szczere i to się liczy i kazdy gest, a już taki, w którym trzeba się wysilić jest wart uznania
Nie, tylko nie rozumiem dlaczego wygoda w związku jest czymś złym, a w innych sferach życia już nie. Prawdziwa miłość, która nigdy się nie wypali, czyli jaka? Bo dla mnie to pojęcie na poziomie komedii romantycznej . Takie wiesz - miłość pokona wszystkie trudności. Każde z nas albo chociaż większość może podać miliony przykładów, że jednak nie.
A co do filmiku - no i o to mi chodzi - po co pokazywać całemu światu? Czy związek ma być na pokaz czy dla nas? Ja bym się czuła niekomfortowo i tyle. Nie chciałabym czegoś takiego. Nie muszę wszystkim pokazywać, wystarczy, że my dwoje o tym wiemy. Nikt inny nie musi. Ale jeśli ktoś lubi, to dla mnie ok. Po prostu ja nie lubię
Nie jest to wadą, ale nie jest to powód to bycia w związku, kiedy jesteś tylko z wygody, a nie z miłości, uczucia, to tak jak mówisz, traktujesz to jak wygodne łóżko, samochód, czy tak powinniśmy traktować lub być traktowani w związku? moim zdaniem nie, ale każdy i tak stworzy taki, jaki będzie chciał i z tym, z kim będzie chciał. I miłość, jeśli jest prawdziwa, to się nie wypali
A jeśli chodzi o filmik. To jest po prostu radość, pokazanie 'całemu' światu, że się kocha tą drugą osobe, dla mnie nie miałoby to znaczenia gdzie i jak, i tak najwazniejsze jest to CZYM się ten ktoś kieruje i czy jest to szczere i to się liczy i kazdy gest, a już taki, w którym trzeba się wysilić jest wart uznania
Lovciu bo to jest właśnie ta różnica wieku i doświadczeń ja już też wiem, ze związki tworzy się z różnych powodów. z wygody, dla seksu, z miłości i dla biznesu. To że ja czy Ty nie wyobrażamy sobie tkwić w zwiazku bez miłosci nie oznacza, ze inni tak nie potrafią
Nie jest to wadą, ale nie jest to powód to bycia w związku, kiedy jesteś tylko z wygody, a nie z miłości, uczucia, to tak jak mówisz, traktujesz to jak wygodne łóżko, samochód, czy tak powinniśmy traktować lub być traktowani w związku? moim zdaniem nie, ale każdy i tak stworzy taki, jaki będzie chciał i z tym, z kim będzie chciał. I miłość, jeśli jest prawdziwa, to się nie wypali
A jeśli chodzi o filmik. To jest po prostu radość, pokazanie 'całemu' światu, że się kocha tą drugą osobe, dla mnie nie miałoby to znaczenia gdzie i jak, i tak najwazniejsze jest to CZYM się ten ktoś kieruje i czy jest to szczere i to się liczy i kazdy gest, a już taki, w którym trzeba się wysilić jest wart uznania
Lovciu bo to jest właśnie ta różnica wieku i doświadczeń ja już też wiem, ze związki tworzy się z różnych powodów. z wygody, dla seksu, z miłości i dla biznesu. To że ja czy Ty nie wyobrażamy sobie tkwić w zwiazku bez miłosci nie oznacza, ze inni tak nie potrafią
MOżliwe, masz rację, ja sobie po prostu nie wyobrażam związku bez miłości, a z wygody, czy dla biznesu. Więc, niech każdy tworzy takie związki jakie chce, oby spełniały ich 'standardy'
Co do prawdziwej miłości, to chodzi mi o taką, która jest trwała i tak, jak trzeba to pokona wszystkie trudności
Czyli związek pojawia się wtedy kiedy zaczynamy ze sobą sypiac? A no właśnie, a jeśli jest sytuacja taka, że są dwie osoby, spotykają się, powiedzmy, że są nawet zakochane, seksu nie ma, czyli teoretycznie związku też nie, to czy któraś z tych osób ma jakieś wytyczone granice? np. nie umawianie się z kimś innymi, bądź nie uprawianie seksu z kimś innym?
I co do tego co napisałaś, jeśli w miłości partnerskiej nie ma pożadania to nie jest to dobry związek. Tu znowu jest opieranie się na przyjaźni, tak jak napisałam. To wygoda. Taki związek jest niekompletny. Tak samo w drugą stronę, kiedy jest pożądanie, a nie ma miłości, to te pożądanie, czyli nazwijmy to chcicą, przejdzie ci wreszcie, bo właśnie nie ma w tym MIŁOŚCI. Takie jest moje zdanie.
A filmik jak dla mnie jest przecudny i szczerze mówiąc wcale by mnie nie obchodziło czy ktoś by patrzył, czy nie, ważne, że ktoś ważny mówi, że chce spędzić razem resztę życia, reszta jest nieważna
Ech, to był skrót myślowy, ale niech będzie . Kiedy się pojawia związek? Kiedyś od młodzieży usłyszałam, że wtedy, gdy się przestaje sypiać równolegle z innymi . Moim zdaniem to para sama ustala pomiędzy sobą zasady i tyle.
Bzdury...
Nie wiem, dlaczego wygoda jest przedstawiana jako wada. Czy jeśli kupujemy wygodne łóżko, samochód, mieszkanie w wygodnej lokalizacji, to coś złego? Więc dlaczego wybieranie sobie partnerów, kochanków, przyjaciół w wygodny dla obu stron sposób to jest już wada? Po co sobie komplikować życie? Miłość się kiedyś i tak wypali, ona nie jest wieczna. Jeśli ludziom jest ze sobą dobrze, jeśli się pożądają, chcą ze sobą uprawiać seks i wreszcie po prostu być razem - to co w tym złego?
Nie jest to wadą, ale nie jest to powód to bycia w związku, kiedy jesteś tylko z wygody, a nie z miłości, uczucia, to tak jak mówisz, traktujesz to jak wygodne łóżko, samochód, czy tak powinniśmy traktować lub być traktowani w związku? moim zdaniem nie, ale każdy i tak stworzy taki, jaki będzie chciał i z tym, z kim będzie chciał. I miłość, jeśli jest prawdziwa, to się nie wypali
A jeśli chodzi o filmik. To jest po prostu radość, pokazanie 'całemu' światu, że się kocha tą drugą osobe, dla mnie nie miałoby to znaczenia gdzie i jak, i tak najwazniejsze jest to CZYM się ten ktoś kieruje i czy jest to szczere i to się liczy i kazdy gest, a już taki, w którym trzeba się wysilić jest wart uznania
Lovciu bo to jest właśnie ta różnica wieku i doświadczeń ja już też wiem, ze związki tworzy się z różnych powodów. z wygody, dla seksu, z miłości i dla biznesu. To że ja czy Ty nie wyobrażamy sobie tkwić w zwiazku bez miłosci nie oznacza, ze inni tak nie potrafią
MOżliwe, masz rację, ja sobie po prostu nie wyobrażam związku bez miłości, a z wygody, czy dla biznesu. Więc, niech każdy tworzy takie związki jakie chce, oby spełniały ich 'standardy'
Co do prawdziwej miłości, to chodzi mi o taką, która jest trwała i tak, jak trzeba to pokona wszystkie trudności
I o to chodzi o to by być szczęśliwym i spełniać się w tym związku zgodnie ze swoimi "standardami "
Lovciu, sama miłość niczego nie pokona. Do tego trzeba dojrzałości partnerów, którzy przez to że się kochają będą umiejętnie o to walczyli
Ale że co bzdury? Czyli para nie ustala zasad? Żyje według jakichś odgórnych? Super. To ja podziękuję za coś takiego.
Wygoda w związku jest zła? To sobie twórzcie związki, które są dla Was niewygodne. Bo ja i za coś takiego podziękuję.
Bo to jest właśnie spojrzenie osoby o zamkniętym umyśle, który nie widzi nic innego. To już pisałam wcześniej i wtedy była zadyma z tego tytułu. Poza naszymi standardami są też inne, i należy je zaakceptować. Dla jednych szczęście to dzieci, miłość dla innych poznawanie innych kultur, podróże, a dla innych dom na Bermudach i Ferrari, i nie do nas należy ocena i na pewno nie są to bzdury.
Lovciu bo to jest właśnie ta różnica wieku i doświadczeń ja już też wiem, ze związki tworzy się z różnych powodów. z wygody, dla seksu, z miłości i dla biznesu. To że ja czy Ty nie wyobrażamy sobie tkwić w zwiazku bez miłosci nie oznacza, ze inni tak nie potrafią
MOżliwe, masz rację, ja sobie po prostu nie wyobrażam związku bez miłości, a z wygody, czy dla biznesu. Więc, niech każdy tworzy takie związki jakie chce, oby spełniały ich 'standardy'
Co do prawdziwej miłości, to chodzi mi o taką, która jest trwała i tak, jak trzeba to pokona wszystkie trudności
I o to chodzi o to by być szczęśliwym i spełniać się w tym związku zgodnie ze swoimi "standardami "
Lovciu, sama miłość niczego nie pokona. Do tego trzeba dojrzałości partnerów, którzy przez to że się kochają będą umiejętnie o to walczyli
Miłość jest najważniejszą podstawą do tego, aby pokonać cokolwiek, jakąkolwiek trudność w życiu będąc razem. Jeszcze dodam, że dla mnie oczywiście, żeby nie było
MOżliwe, masz rację, ja sobie po prostu nie wyobrażam związku bez miłości, a z wygody, czy dla biznesu. Więc, niech każdy tworzy takie związki jakie chce, oby spełniały ich 'standardy'
Co do prawdziwej miłości, to chodzi mi o taką, która jest trwała i tak, jak trzeba to pokona wszystkie trudności
I o to chodzi o to by być szczęśliwym i spełniać się w tym związku zgodnie ze swoimi "standardami "
Lovciu, sama miłość niczego nie pokona. Do tego trzeba dojrzałości partnerów, którzy przez to że się kochają będą umiejętnie o to walczyli
Miłość jest najważniejszą podstawą do tego, aby pokonać cokolwiek, jakąkolwiek trudność w życiu będąc razem.
Och Malutka a ja znam związki, w których miłości już dawno nie ma, nawet nie wiem czy była. jest za to szacunek i zaufanie. Te związki trwają 30 lat i przeszły istne burze i piekło, a mimo wszystko są razem Bo to jest właśnie ta odpowiedzialność za coś co sie oswoiło
Mnie się już nie chce zastanawiać nad tą miłością, bo to jest tworzenie odgórnych reguł. Kto ocenia czy jakaś para się kocha czy nie? Po czym ludzie poznają, że się kochają? Oni sobie sami to ustalają, bo się dobrze przy sobie czują. I coś co jedni uznają za miłość, inni uznają za przywiązanie czy jeszcze coś innego. Widziałam już wiele upadków związków z miłości i wiele szczęśliwych związków tworzonych na innych fundamentach.
Ale dla mnie to zbyt filozoficzne rozważania jak na dzisiaj. I właściwie żadnych zmian w moje życie nie wprowadzają, więc mi wszystko jedno
Jak można drugiego człowieka nie wspominając o ewentualnym przyszłym partnerze traktować tak przedmiotowo...? Nie zrozumiem tego nigdy. Poza tym kilka postów wcześniej piszesz Obietnico w dość ciepłych słowach a kilka później jedziesz po bandzie... Co to? Zmiana światopoglądu w 3 godziny?
Po drugie sama miłość niczego nie pokona? To właśnie miłość jest w stanie pokonać wszystko... a nie jakieś pożądanie czy wygoda. To pożądanie może prędzej przeminąć a miłość może trwać wiecznie nawet do grobowej deski... Ale komu ja to tłumaczę, zaraz będą krzyki, że wszystkich objeżdżam...
I o to chodzi o to by być szczęśliwym i spełniać się w tym związku zgodnie ze swoimi "standardami "
Lovciu, sama miłość niczego nie pokona. Do tego trzeba dojrzałości partnerów, którzy przez to że się kochają będą umiejętnie o to walczyli
Miłość jest najważniejszą podstawą do tego, aby pokonać cokolwiek, jakąkolwiek trudność w życiu będąc razem.
Och Malutka a ja znam związki, w których miłości już dawno nie ma, nawet nie wiem czy była. jest za to szacunek i zaufanie. Te związki trwają 30 lat i przeszły istne burze i piekło, a mimo wszystko są razem Bo to jest właśnie ta odpowiedzialność za coś co sie oswoiło
To ja nie chce być w takim związku. Chcę zeby był i szacunek i zaufanie, i wiele innych rzeczy, ale nie bez miłości.
I z tej okazji, aż zarzucę romantiko starą nutą, pyszne z nią wspomnienia
Mnie się już nie chce zastanawiać nad tą miłością, bo to jest tworzenie odgórnych reguł. Kto ocenia czy jakaś para się kocha czy nie? Po czym ludzie poznają, że się kochają? Oni sobie sami to ustalają, bo się dobrze przy sobie czują. I coś co jedni uznają za miłość, inni uznają za przywiązanie czy jeszcze coś innego. Widziałam już wiele upadków związków z miłości i wiele szczęśliwych związków tworzonych na innych fundamentach.
Ale dla mnie to zbyt filozoficzne rozważania jak na dzisiaj. I właściwie żadnych zmian w moje życie nie wprowadzają, więc mi wszystko jedno
Myślę że takie rozważania mogą wpływać korzystnie na człowieka, bo dzięki nim kreujemy własne poglądy i tworzymy swoją drogę, pobudzamy szare komórki do pracy
Myślę że takie rozważania mogą wpływać korzystnie na człowieka, bo dzięki nim kreujemy własne poglądy i tworzymy swoją drogę, pobudzamy szare komórki do pracy
Tylko, ze w tym skupisku ludzi mogą doprowadzić do walki na noże bo rozmowy odbywają się na różnych poziomach emocjonalnych
Lovcia a co Ci pisałem wczoraj czy przedwczoraj... Ich już się nie da uratować... A i żeby nie było, że się panoszę... To są bzdury... ale wyłącznie dla mnie... jeśli ktoś uważa inaczej to niech sobie uważa i robi co chce...
Myślę że takie rozważania mogą wpływać korzystnie na człowieka, bo dzięki nim kreujemy własne poglądy i tworzymy swoją drogę, pobudzamy szare komórki do pracy
Tylko, ze w tym skupisku ludzi mogą doprowadzić do walki na noże bo rozmowy odbywają się na różnych poziomach emocjonalnych
E tam do walki, po prostu każdy ma inne zdanie, co nie znaczy, że czyjeś jest gorsze, albo lepsze, po prostu inne
Lovcia a co Ci pisałem wczoraj czy przedwczoraj... Ich już się nie da uratować... A i żeby nie było, że się panoszę... To są bzdury... ale wyłącznie dla mnie... jeśli ktoś uważa inaczej to niech sobie uważa i robi co chce...
Przed czym nas ratować? Przed tym, że znamy różne sytuacje? Że same w różnych byłyśmy? Że nie patrzymy na świat przez różowe okulary? Tak, mnie to proszę nawet nie próbować przed tym ratować.
Lovcia a co Ci pisałem wczoraj czy przedwczoraj... Ich już się nie da uratować... A i żeby nie było, że się panoszę... To są bzdury... ale wyłącznie dla mnie... jeśli ktoś uważa inaczej to niech sobie uważa i robi co chce...
No widzisz, a ja w przeciwieństwie do Ciebie mam inne podejscie do swiata i nie zamykam się na czyjeś poglady. dlatego też nie napisze, ze piszesz bzdury, przez zwykły nie wiem: szacunek?
Kogo ich? i dlaczego niby nie da się uratować i przed czym?
Lovcia a co Ci pisałem wczoraj czy przedwczoraj... Ich już się nie da uratować... A i żeby nie było, że się panoszę... To są bzdury... ale wyłącznie dla mnie... jeśli ktoś uważa inaczej to niech sobie uważa i robi co chce...
Przed czym nas ratować? Przed tym, że znamy różne sytuacje? Że same w różnych byłyśmy? Że nie patrzymy na świat przez różowe okulary? Tak, mnie to proszę nawet nie próbować przed tym ratować.
Lovcia a co Ci pisałem wczoraj czy przedwczoraj... Ich już się nie da uratować... A i żeby nie było, że się panoszę... To są bzdury... ale wyłącznie dla mnie... jeśli ktoś uważa inaczej to niech sobie uważa i robi co chce...
Przed czym nas ratować? Przed tym, że znamy różne sytuacje? Że same w różnych byłyśmy? Że nie patrzymy na świat przez różowe okulary? Tak, mnie to proszę nawet nie próbować przed tym ratować.