arcania napisał/a:Oj Rockfor, wymagasz intensywnego i przyspieszonego kursu z zakresu droczenia sie z inteligentna kobietą
tu widzę Kolega Pachnący daje radę, więc razem z naszymi chłopcami dacie z nami rade 
A to tak rozumiem, że te darmowe szkolenia w ramach jakiejś promocji prawda? I jeszcze z inteligentną kobietą,
Muszę być pełny uznania za te wyróżnienie
To co zaczynamy od razu i od teraz? Uprzedzam jestem złym uczniem i musisz mieć dla mnie cierpliwość 
ObietnicaPoranka napisał/a:Zaczynamy patrzeć inaczej, czyli jak?
W którymś poście sama odpowiedziałaś, że swojego czasu pokierowałaś się zauroczeniem, a nie rozsądkiem. Rożnica jest ogromna - czy faktycznie nie widzisz jej w sobie od Tej kobiety która miała 20 lat, a która 30? Byłą wypowiedź Arcaniii z którą zgodziłem się, za co zostaliśmy przez chyba Ujawnionego ""zjechani:, za to, że rozum jest ważniejszy niż emocje i można to wszystko kontrolować.... mniejsze o szczegóły.
Rozsądek a desperacja to zupełnie różne sprawy. Desperacja jest wtedy, gdy masz jakieś tam swoje kryteria, ale wiesz, że w niektórych punktach możesz odpuścić, bo one są na wyrost, wiesz, że jakiś punkt możesz nadrobić czymś innym spoza listy. Ale ogólnie trzymasz się swoich kryteriów, choć niekoniecznie sztywno, ale mimo tego wiążesz się z kimkolwiek, byle być w związku, a nie z tą konkretną osobą. W ogóle wtedy nie patrzysz na te kryteria, tylko bierzesz człowieka, który akurat Ci się trafił. A mnie chodziło o coś innego - wiesz, że z tą osobą będzie Ci dobrze, spełnia Twoje kryteria np. w 90% (przy tych 10% da się wypracować jakieś porozumienie), ale po prostu jej nie kochasz. Być może to subtelna różnica, ale dla mnie bardzo znacząca.
Myślę, że Obietnica, wiele byś znalazła dla Siebie odpowiedzi w książce Wojciszke "Miłość w psychologii" - bardzo lekka do czytania. Masz zupełnie inne kryteria w spostrzeganiu "z wyboru" i "desperacja". Według żadnego z nich nie mógł bym być z jakąkolwiek kobietą. A wiesz dlaczego? Bo nie uwierzę w to, że udałoby się w takim związku na siłę utrzymać atrakcyjność związku. Masz bardzo dobry przykład na tym forum temat Kroteczki - też z wyboru. Uważam, że wcześniej czy później to bagno wypłynie na górę, nie ważne, że chociaż jedno kocha. Już pisałem co dla mnie znaczy związek.
Szczęśliwym singlem to można być, gdy się ma 20, 30, 40 lat, rodzinę, znajomych, studia czy pracę. A co w wieku lat 70? Też można być szczęśliwym singlem? Gdy rodziny zabraknie, gdy znajomi będą bawili wnuki, gdy będziemy na emeryturze? Co nam wtedy pozostanie?
Mam jeszcze dużo czasu
A żeby aż tak samotnym zostać na staroś mi się nie zapowiada - mówię o rodzinie 