Ale też nie kierujmy się przy okazji swoim wygodnym miejscem, ale kompromisem z innymi osobami
Wiecie co wpisałam 3 i to rozstrzelone, mi naprawdę wszystko jedno...nawet do Białowieży mogę jechać, tylko rower wezmę bo tam piękne warunki do jazdy ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Strony Poprzednia 1 … 443 444 445 446 447 … 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ale też nie kierujmy się przy okazji swoim wygodnym miejscem, ale kompromisem z innymi osobami
Wiecie co wpisałam 3 i to rozstrzelone, mi naprawdę wszystko jedno...nawet do Białowieży mogę jechać, tylko rower wezmę bo tam piękne warunki do jazdy ![]()
Czyli co? Rozumiem że skoro on ( ona? ) jak już rzuciła tylko Wro to my się zajmujemy sobą i olewamy to?
Czyli co? Rozumiem że skoro on ( ona? ) jak już rzuciła tylko Wro to my się zajmujemy sobą i olewamy to?
Naucz się kompromisu ![]()
A co za problem? W sezonie jak wspomniałem połączenie jest idealne i z tego samego Wrocławia jeździ codziennie PKS i to ekspres. Cóż dla złego tancerza to i "cojones" w tańcu przeszkadza
Mi tego nie mów tylko osobom które ewentualnie chciałyby być na majówce...
Czyli co? Rozumiem że skoro on ( ona? ) jak już rzuciła tylko Wro to my się zajmujemy sobą i olewamy to?
Ja pierdyle trzymajcie mnie! kużwa wysłałam Wrocław między innymi! gdzie napisałam że olewamy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!gdzie?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mogę do Katowic jechać, albo do B-B...
Metyl napisał/a:Czyli co? Rozumiem że skoro on ( ona? ) jak już rzuciła tylko Wro to my się zajmujemy sobą i olewamy to?
Naucz się kompromisu
Ja mam się nauczyć kompromisu? No teraz to chyba sobie jaja robisz...ja tu chcę żeby wszystkim albo jak największej ilości osób pasowało
a Ty do mnie z takim czymś...
Rockfor napisał/a:A co za problem? W sezonie jak wspomniałem połączenie jest idealne i z tego samego Wrocławia jeździ codziennie PKS i to ekspres. Cóż dla złego tancerza to i "cojones" w tańcu przeszkadza
Mi tego nie mów tylko osobom które ewentualnie chciałyby być na majówce...
to Księżniczki decydować się
Powiedzieć, która skąd i ja Wam idelanie podróż bez przesiadki zaplanuje - nie nie w taksówce ![]()
Rockfor napisał/a:Metyl napisał/a:Czyli co? Rozumiem że skoro on ( ona? ) jak już rzuciła tylko Wro to my się zajmujemy sobą i olewamy to?
Naucz się kompromisu
Ja mam się nauczyć kompromisu? No teraz to chyba sobie jaja robisz...ja tu chcę żeby wszystkim albo jak największej ilości osób pasowało
a Ty do mnie z takim czymś...
Ok przepraszam
Pamiętaj, że jestem nowy i nie wiem tego jak dłuuugo potrafiłeś i starałeś się to utrzymać w ryzach ![]()
Ja pierdyle
Po pierwsze skąd te pretensje i o co niby? Czy to było do Ciebie i z jakimś wyrzutem? Normalnie się zapytałem bo jak ja dobrze widzę i pamiętam rozmowy to większość jak nie wszyscy chętni są gdzieś z okolić środka kraju ale zapytać dla pewności można przecież...
I jak tam ma to wyglądać to niech inni wybiorą albo rzucą jakieś mieściny to dam znać co i jak, ja już wymyślać nie będę skoro tak to ma wyglądać.
Metyl napisał/a:Czyli co? Rozumiem że skoro on ( ona? ) jak już rzuciła tylko Wro to my się zajmujemy sobą i olewamy to?
Ja pierdyle trzymajcie mnie! kużwa wysłałam Wrocław między innymi! gdzie napisałam że olewamy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!gdzie?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mogę do Katowic jechać, albo do B-B...
Nerwy na konserwy
!!!!
Dobra - koniec rozmów na ten temat - do piątku wypełnijcie ankietę i wtedy pogadamy.
Rockfor, co Ty z tym sezonem? Przecież my tu o majówce gadamy ![]()
Dobra - koniec rozmów na ten temat - do piątku wypełnijcie ankietę i wtedy pogadamy.
Rockfor, co Ty z tym sezonem? Przecież my tu o majówce gadamy
Majówka to jest otwarcie sezonu na Pomorzu
wiem co mówię
A w mojej prac też, ale akurat ten termin to jest luka - bo później nie wiem ![]()
arcania napisał/a:Ja pierdyle
Po pierwsze skąd te pretensje i o co niby? Czy to było do Ciebie i z jakimś wyrzutem? Normalnie się zapytałem bo jak ja dobrze widzę i pamiętam rozmowy to większość jak nie wszyscy chętni są gdzieś z okolić środka kraju ale zapytać dla pewności można przecież...
I jak tam ma to wyglądać to niech inni wybiorą albo rzucą jakieś mieściny to dam znać co i jak, ja już wymyślać nie będę skoro tak to ma wyglądać.
Jakie pretensje? I tak to było do mnie, bo ja pisałam o Wrocławiu. i to jest odpowiedź na ten ton: Czyli co? Rozumiem że skoro on ( ona? ) jak już rzuciła tylko Wro to my się zajmujemy sobą i olewamy to?
Poza tym jest ankieta, więc już spokój....
Rockfor ma swój własny sezon
i "w konserwy, nie "na", to tak na przyszłość ![]()
No to raczej nie w PKP
No to było pytanie i nie miało ono jakiegoś specjalnego tonu ...
Ankiety nie wypełniam, kto miał wiedzieć ten wie gdzie mieszkam i ile trzeba żeby tam dojechać. Sobie wybierzcie.
Rockfor ma swój własny sezon
i "w konserwy, nie "na", to tak na przyszłość
Okey drugim razem pogłaskam po główce nawet może przytulę ![]()
Metyl, no proszę Cię! Tak to w życiu tego nie rozwiążemy. Wypełnij ankietę, a nie później będę kolejne osoby wklepywać w tabelki. To ma być proste zestawienie - kto chce dokąd, nie utrudniajmy sobie tego, no ![]()
No to było pytanie i nie miało ono jakiegoś specjalnego tonu ...
Ankiety nie wypełniam, kto miał wiedzieć ten wie gdzie mieszkam i ile trzeba żeby tam dojechać. Sobie wybierzcie.
Metyl proszę Cię...
No to niech nikt nie wypełnia ankiety, bo wiemy gdzie każdy mieszka to po co? Ktoś sobie wybierze...foch na fochu
arcania napisał/a:Rockfor ma swój własny sezon
i "w konserwy, nie "na", to tak na przyszłość
Okey drugim razem pogłaskam po główce nawet może przytulę
Ja na Twoim miejscu bym się nie narażała na takie niebezpieczeństwo ![]()
Metyl weź wyluzuj, wypełnij tą ankietę i zobaczymy w piętek komu gdzie pasuje i tyle.
Ja na Twoim miejscu bym się nie narażała na takie niebezpieczeństwo
Ok. Już biorę łopatę i może mi uda się zakopać na sto metrów w głąb (nie wiem czego) aby skutecznie ukryć się od Ciebie - ale czy mi się uda? Wątpię w to znając jakiego czuja i węch ma kobieta ![]()
Ja to was czasami nie rozumiem dziewczyny ... Zrobić zrobiłem, ciekaw tylko jestem co to wyjdzie...
Ja to was czasami nie rozumiem dziewczyny ... Zrobić zrobiłem, ciekaw tylko jestem co to wyjdzie...
Metylku drogi, mówiłyśmy juz...nas się nei rozumie, nas się kocha :* Wyjdzie wyjdzie, nie bój żaby ![]()
Rockfor, ja nie wiem gdzie Ty kopiesz, ale dziwnie zaczyna pachnieć ![]()
Rockfor, ja nie wiem gdzie Ty kopiesz, ale dziwnie zaczyna pachnieć
To już kto ma jakie skojarzenia, ale to nie mój rozum, aby w to ingerować, nic nie poradzę ![]()
To kop gdzie indziej ![]()
Na dobranoc ...
I ona ...

Ja dziś ze Stingiem usypiam, dobranoc ![]()
....
No jestem jestem, przecież tyle razy pisałem, że chodzę spać z kurami - nic nie poradzę, żeby nie zwariować w tym cyrku zwanym życiem potrzebuję sporej ilości snu.
Lovelko, ona ma nieziemski głos
Jeśli chodzi o formularz, wypełnię go po południu. Hmm...
No to ja tylko wtrącę, ze Wrocław najbardziej optymalna opcja dla mnie. Ale może być Warszawa, a może być Poznań nawet
Tyle. Jak chciecie na Śląsk to ja Was zapraszam bardzo serdecznie, ale to wtedy jura krakowsko-częstochowska czy coś. o, Kraków też może być ![]()
Coś na pobudkę ![]()
Dobrego dnia ![]()
O, zszokowana przeczytałam kilka stron. PRZECZYTAŁAM, a nie zeskanowałam na szybko
Miła odmiana, że faktycznie o czymś rozmawialiście!
Do ankiety się dopisałam, biorąc pod uwagę, że jest sporo osób z południa, nie wpisałam Gdańska ![]()
Teraz bez cytowania, ale odniosę się do niektórych tematów.
W kwestii związków na odległość jestem niereformowalna, znam siebie na tyle, że w moim przypadku to by egzaminu nie zdało. Jestem przytulas i potrzebuję w miarę częstych spotkań, nie ma co ściemniać. Pisanie/telefony mi tego nie zastąpią. Trochę ogranicza mnie moje miasto, bo nie jest największe, ale trudno. Oczywiście, nie wiem co bym zrobiła, gdyby na jakimś wyjeździe trafiła mnie strzała amora, a delikwent byłby powiedzmy z Krakowa. Choć obawiam się, że po etapie euforii, motylków i hurra optymizmu mogłoby się to z hukiem skończyć. Dla mnie to jakaś atrapa związku. Bo jeszcze jak jestem w stanie zrozumieć związek w obrębie jednego województwa (aczkolwiek żegnajcie spontaniczne wypady na drinka, do kina wieczorem, noc w tygodniu razem i pójście rano do pracy z podkrążonymi oczami
), tak odległości duże są dla mnie równoznaczne z jakąś atrapą związku. Hm, czyli Ujawniony miał rację - szukam niemożliwego ![]()
Warszawa. Nie mam z nią żadnych złych doświadczeń, w sumie może raz czy dwa prosiłam kogoś o pomoc i ją otrzymałam. Mieszkać bym tam nie chciała, jest za duża, nie za ładna, za droga, ale zdecydowanie zazdroszczę im dostępu do kultury.
Wczoraj mnie zapytano czy biorę pod uwagę wyjazd do innego miasta, za pracą. I wiecie co, doszłam do wniosku, że nie. W jednej dziedzinie mi się choć układa, mam tu wokół siebie ludzi, rodzinę, przyjaciół, znajomych. To jedno poletko chociaż u mnie działa bez zarzutu, mam na kogo liczyć, tu mam wsparcie, tu mam towarzyszy zabawy. I może faktycznie mogłabym znaleźć lepszą pracę gdzieś indziej, ale jednak jakim kosztem? Chyba nie jestem zbyt mobilna... A wy jak widzicie takie zaczynanie od zera w zupełnie nowym miejscu, gdzie nikogo nie znacie?
W sumie jest jeszcze jedna kwestia, która chciałam poruszyć, ale na razie uciekam ![]()
Lovcia, Kardamon, Rockfor super muzyka ![]()
Perełko, ja jestem teraz na takie etapie, ze związek na odległość nie byłby dla mnie czymś strasznym. Każdy ma czas dla siebie, jedno drugiemu nie wchodzi na głowę, spotkania w weekendy jak najbardziej. Oczywiście to tylko na krótki czas, nie wyobrażam sobie by to trwało wieczność. Oboje musielibyśmy brać pod uwagę przeprowadzkę. Za tym idzie następna kwestia: nie miałabym problemów by rzucić to co tutaj mam by przeprowadzić się do innego miasta, oddalonego nawet o 300 km. Niezależnie od tego czy czekałaby tam na mnie mój towarzysz życia czy tez nie. Nie przeraża mnie wizja zaczynania wszystkiego od początku, bo potraktowałabym to jako szansę na nowe, może lepsze życie, w nowym miejscu, z nowymi ludźmi
Wszystko chyba zleży w jakim miejscu jest się obecnie w swoim życiu i czego się od niego oczekuje ![]()
A to mnie dzisiaj obudziło w radiu ![]()
To dla Was Robaczki po tych wczorajszych "jazdach" ![]()
O, widzę, że temat związków na odległość co jakiś czas do nas wraca
. I ja Wam powiem, że kiedyś odkryłam, że to jest po prostu wygodne, bo stanowi pewien stan pośredni. Niby ten partner jest, choć tak właściwie go nie ma. Trochę takie - ta sfera życia jest odklepana, mogę sobie ją wpisać w inne życiowe plany i obowiązki (w sensie spotkania), nie musimy się codziennie spotykać, ciągle ze sobą przebywać, a potrzebę fizycznej bliskości czy tam obecności realizujemy raz na jakiś czas. To jest naprawdę spory komfort psychiczny, bo nie trzeba się nikomu tłumaczyć z tego, dlaczego dzisiaj nie chcę czy nie mogę się spotkać, w ogóle z niczego nie trzeba się tłumaczyć. To trochę jak takie życie w bajce - mamy osobne światy, które raz na jakiś czas łączą się w jeden wspólny. A do tego tęsknota wzmaga tę bajkowość.
A tak swoją drogą - trochę w żartach tworzyliśmy tę listę zawodów zakazanych, ale czy nie ma to jakiegoś sensu? To, czym się zajmujemy kształtuje to, kim i jacy jesteśmy. Zobaczcie choćby po nas tu - jesteśmy przedstawicielami mnóstwa różnych zawodów i to w znaczący sposób wpływa na nasz styl życia, podejście do niego, sposoby radzenia sobie z różnymi sytuacjami, rodzaje spędzania czasu wolnego i najrozmaitsze potrzeby.
I co w sytuacji, gdyby nasz partner miał zawód, który wymaga mobilności? Co byście zrobili? Nie chodzi mi o to, że poznajecie się w jego czy jej fazie mobilności, ale poznajecie się, gdy pracuje lokalnie w Waszym mieście, może raz na jakiś czas wyjeżdża w krótką delegację, ale ta wizja dłuższej podróży jednak nad Wami wisi. Tak dla przykładu:
- żołnierz, który może być rzucany do różnych jednostek i np. trzeba będzie się przeprowadzić na drugi koniec kraju
- dziennikarz zajmujący się sprawami innego kraju - zawsze jest ryzyko, że stacja czy redakcja wyśle go na parę lat tam, żeby relacjonował z bliska
- dyplomata, który może z całym sztabem pojechać do polskiej ambasady gdzieś za granicę
- pracownik działu zagranicznego w jakiejś korporacji, któremu zawsze pracodawcy mogą powiedzieć, że dział jest przenoszony do kraju docelowego i albo jedzie, albo zmienia pracę
Związalibyście się z takim człowiekiem? No, bo powiedzmy, że taki pracownik korporacji czy dziennikarz może zawsze zmienić specjalizację i zająć się czymś innym w konkurencyjnej firmie. Ale jeśli akurat w tym się spełnia, to zmuszalibyście go do zmiany, pojechali z nim czy się rozstali? W przypadku dyplomaty, to nawet nie ma o czym dyskutować, bo taki wyjazd to często w ogóle ich zawodowy cel. No a żołnierz czasami nie ma wyjścia. I co wtedy?
Ogólnie chodzi mi tu o to, że to jednak coś innego niż związek na odległość, a jednak efekt może być ten sam - konieczność przeprowadzki i zmiany. Bo zakładam, że jest Wam dobrze razem, a partner jest i rodziną (niekoniecznie nawet w formalny sposób) i przyjacielem. Czy lepiej asekuracyjnie nie wiązać się z taką osobą?
Wczoraj mnie zapytano czy biorę pod uwagę wyjazd do innego miasta, za pracą. I wiecie co, doszłam do wniosku, że nie. W jednej dziedzinie mi się choć układa, mam tu wokół siebie ludzi, rodzinę, przyjaciół, znajomych. To jedno poletko chociaż u mnie działa bez zarzutu, mam na kogo liczyć, tu mam wsparcie, tu mam towarzyszy zabawy. I może faktycznie mogłabym znaleźć lepszą pracę gdzieś indziej, ale jednak jakim kosztem? Chyba nie jestem zbyt mobilna... A wy jak widzicie takie zaczynanie od zera w zupełnie nowym miejscu, gdzie nikogo nie znacie?
Ja psychicznie jestem na takim etapie, że nie wiem. Po prostu nie wiem. Z jednej strony każde dłuższe rozstanie z moim miastem kończy się przeogromną tęsknotą - nie tylko za ludźmi, ale za samym miastem, za ulicami, budynkami, parkami i różnymi innymi miejscami. Gdzie indziej brakuje mi tego, co mam tu. Gdy jadę autobusem to za oknem widzę taką mapę wspomnień, kojarzę konkretne miejsca ze wspomnieniami z mojej przeszłości i z moją teraźniejszością. Ale czy rzeczywiście też z przyszłością?
Z drugiej strony ostatnio mam taką fantazję, żeby rzeczywiście wszystko rzucić i wyjechać gdzieś daleko, nawet na inny kontynent i zacząć wszystko od nowa - z dystansem do siebie, do wszystkich błędów z przeszłości, wszystkich nieprzemyślanych decyzji. Gdzie indziej i jako ktoś inny
. No wiecie - zmienić imię i nazwisko i niczym Gustaw w Konrada w III części Dziadów przemienić się w kogoś zupełnie innego i tak jakby narodzić się na nowo ![]()
A mnie dzisiaj relaksuje i towarzyszy przy pracy East West Rockers ![]()
A ta piosenka nawet się wbija w nasz aktualny temat ![]()
"Tak bardzo chcę dotknąć Cię! Ja liczę każdą chwilę, ja liczę każdy dzień!
Tak bardzo chcę dotknąć Cię! Chociaż jesteś tak daleko, wiem że w końcu spotkamy się!
(...)
A Ty jesteś coraz bliżej, jesteś tuż o krok,
Choć rzeka jest głęboka, chociaż stromy jest stok"
A tak swoją drogą - trochę w żartach tworzyliśmy tę listę zawodów zakazanych, ale czy nie ma to jakiegoś sensu? To, czym się zajmujemy kształtuje to, kim i jacy jesteśmy. Zobaczcie choćby po nas tu - jesteśmy przedstawicielami mnóstwa różnych zawodów i to w znaczący sposób wpływa na nasz styl życia, podejście do niego, sposoby radzenia sobie z różnymi sytuacjami, rodzaje spędzania czasu wolnego i najrozmaitsze potrzeby.
I co w sytuacji, gdyby nasz partner miał zawód, który wymaga mobilności? Co byście zrobili? Nie chodzi mi o to, że poznajecie się w jego czy jej fazie mobilności, ale poznajecie się, gdy pracuje lokalnie w Waszym mieście, może raz na jakiś czas wyjeżdża w krótką delegację, ale ta wizja dłuższej podróży jednak nad Wami wisi. Tak dla przykładu:
- żołnierz, który może być rzucany do różnych jednostek i np. trzeba będzie się przeprowadzić na drugi koniec kraju
- dziennikarz zajmujący się sprawami innego kraju - zawsze jest ryzyko, że stacja czy redakcja wyśle go na parę lat tam, żeby relacjonował z bliska
- dyplomata, który może z całym sztabem pojechać do polskiej ambasady gdzieś za granicę
- pracownik działu zagranicznego w jakiejś korporacji, któremu zawsze pracodawcy mogą powiedzieć, że dział jest przenoszony do kraju docelowego i albo jedzie, albo zmienia pracęZwiązalibyście się z takim człowiekiem? No, bo powiedzmy, że taki pracownik korporacji czy dziennikarz może zawsze zmienić specjalizację i zająć się czymś innym w konkurencyjnej firmie. Ale jeśli akurat w tym się spełnia, to zmuszalibyście go do zmiany, pojechali z nim czy się rozstali? W przypadku dyplomaty, to nawet nie ma o czym dyskutować, bo taki wyjazd to często w ogóle ich zawodowy cel. No a żołnierz czasami nie ma wyjścia. I co wtedy?
No tak. ale wiążąc się z drugą osobą bierzesz ją w pakiecie z wykonywanym zawodem. Policjant czy żołnierz to specyficzne zawody,które pociągają za sobą niebezpieczeństwo i brak obecności w domu. Związując się z nim akceptujesz to i wiesz, że tak będzie wyglądało Wasze życie. Nie można nagle po 5 latach oczekiwać od niego, że zmieni zawód albo przestanie wyjeżdżać.
Ojej Obietniczko... No aż mi się prawie łezka zakręciła w oku
Ślicznie i życiowo to opisałaś, jak w powieści...
PS: Nawet bym się ustosunkował do tego wszystkiego ale tu na forum nie można mieć własnego zdania więc zamilknę ![]()
Arcanio, ale gdy ludzie się poznają i zakochują w sobie, to nie zawsze myślą o tym, co będzie za 5 lat. I o to mi chodzi - liczycie na to, że jakoś samo się rozwiąże, że zmieni dla Was pracę, rozstaniecie się czy jednak w ogóle nie wejdziecie w taki związek?
Wiesz niebezpieczeństwo u policjantów czy strażaków jest codziennością, a taki wyjazd np. w przypadku dziennikarzy może się wydarzyć, a może nie.
Arku, dziękuję
. To może ja rzeczywiście powinnam zmienić branżę i zająć się pisaniem powieści? ![]()
Daj spokój, można mieć. Po prostu wczoraj był jakiś nerwowy dzień i nawet tutaj się to odbiło.
Arcanio, ale gdy ludzie się poznają i zakochują w sobie, to nie zawsze myślą o tym, co będzie za 5 lat. I o to mi chodzi - liczycie na to, że jakoś samo się rozwiąże, że zmieni dla Was pracę, rozstaniecie się czy jednak w ogóle nie wejdziecie w taki związek?
Wiesz niebezpieczeństwo u policjantów czy strażaków jest codziennością, a taki wyjazd np. w przypadku dziennikarzy może się wydarzyć, a może nie.Arku, dziękuję
. To może ja rzeczywiście powinnam zmienić branżę i zająć się pisaniem powieści?
Daj spokój, można mieć. Po prostu wczoraj był jakiś nerwowy dzień i nawet tutaj się to odbiło.
Tak, ale poznając kogoś poznajesz też jego zawód. Rozsądni ludzie, o których wczoraj była mowa, podejmą decyzję już wcześniej i nie będą brnęli w to dalej. Co mi po tym, że to jest fantastyczny człowiek skoro wiem, ze nie dam rady czekać nerwowo na niego w domu zastanawiać się czy wróci na własnych nogach czy w worku. Nie jestem osobą, która będzie oczekiwała, ze ktoś zmieni dla mnie swój styl życia albo pracę, tak samo nie chciałabym by ktoś oczekiwał tego ode mnie.
Podobnie z dziennikarzem czy innymi zawodami, które mogą wiązać się z jakimkolwiek niebezpieczeństwem. Rozmawiając na początku poznajesz jego upodobania. Jeśli mówi ci, ze kręci go tematyka wojenna, chciałby kiedyś pojechać tam gdzie się coś dzieje, to o tym się rozmawia. Pewnie bierze się to pod uwagę przy ewentualnych za i przeciw
A wiesz, ryzyko jest w wielu zawodach, ale to są wypadki losowe. Natomiast jeśli chodzi o podróże, to ja chętnie podążę za tym kimś ![]()
ObietnicaPoranka napisał/a:Arcanio, ale gdy ludzie się poznają i zakochują w sobie, to nie zawsze myślą o tym, co będzie za 5 lat. I o to mi chodzi - liczycie na to, że jakoś samo się rozwiąże, że zmieni dla Was pracę, rozstaniecie się czy jednak w ogóle nie wejdziecie w taki związek?
Wiesz niebezpieczeństwo u policjantów czy strażaków jest codziennością, a taki wyjazd np. w przypadku dziennikarzy może się wydarzyć, a może nie.Arku, dziękuję
. To może ja rzeczywiście powinnam zmienić branżę i zająć się pisaniem powieści?
Daj spokój, można mieć. Po prostu wczoraj był jakiś nerwowy dzień i nawet tutaj się to odbiło.Tak, ale poznając kogoś poznajesz też jego zawód. Rozsądni ludzie, o których wczoraj była mowa, podejmą decyzję już wcześniej i nie będą brnęli w to dalej. Co mi po tym, że to jest fantastyczny człowiek skoro wiem, ze nie dam rady czekać nerwowo na niego w domu zastanawiać się czy wróci na własnych nogach czy w worku. Nie jestem osobą, która będzie oczekiwała, ze ktoś zmieni dla mnie swój styl życia albo pracę, tak samo nie chciałabym by ktoś oczekiwał tego ode mnie.
A Ty się kiedyś zakochałaś wogóle? Wiesz co to uczucia a między innymi miłość? Bo nie wydaje mi się... Dostajesz strzałą Amora i koniec, nie ma jakiegoś selektywnego myślenia... Eeee, to górnik, e to nie bo oni częściej statystycznie padają jak policjanci... A kierowca Tira? Nie dość, ze nie ma go 2 czy 3 tygodnie w domu to statystycznie również więcej ginie na drogach niż nawet na misjach wojskowych... I powiedzcie mi, ze nie szukacie niemożliwego...
PS: Obietniczko, wiem, ze mogę się udzielać, przecież i tak mi nikt nie zabroni ale w stół uderzyłem a co
Tylko jakoś nożyczek na stole nie było :PPPPPP
PS: Nawet bym się ustosunkował do tego wszystkiego ale tu na forum nie można mieć własnego zdania więc zamilknę
Tak, tutaj jest zamordyzm, ale chyba obejmuje wybrane jednostki ![]()
Arcanio, ale gdy ludzie się poznają i zakochują w sobie, to nie zawsze myślą o tym, co będzie za 5 lat. I o to mi chodzi - liczycie na to, że jakoś samo się rozwiąże, że zmieni dla Was pracę, rozstaniecie się czy jednak w ogóle nie wejdziecie w taki związek?
Wiesz niebezpieczeństwo u policjantów czy strażaków jest codziennością, a taki wyjazd np. w przypadku dziennikarzy może się wydarzyć, a może nie.
Jak człowiek miał 22 lata, to w ogóle na nic takiego nie zwracałam uwagi, ale jednak 10 lat później, to widzę to jak arcania. Teraz to niemal wszystko się bierze pod uwagę
Ale tez nie można przesadzać, bo tak się nie da. Co innego, gdy druga strona ma co jakiś czas delegacje, a co innego, gdy są to wyjazdy wielomiesięczne czy konieczność co kilka lat zmiany miejsca zamieszkania.
Z drugiej strony wydaje mi się, że jak ludzie są młodzi, to tez nie planują tak daleko do przodu. Ilu z tych młodych chłopaczków decydując się np. na zawód żołnierza wziął pod uwagę, że może być mu ciężko potem założyć rodzinę albo, że kobieta po kilku latach dojdzie jednak do wniosku, że ona nie chce tak żyć, a miłość to nie wszystko?
A Ty się kiedyś zakochałaś wogóle? Wiesz co to uczucia a między innymi miłość? Bo nie wydaje mi się... Dostajesz strzałą Amora i koniec, nie ma jakiegoś selektywnego myślenia... Eeee, to górnik, e to nie bo oni częściej statystycznie padają jak policjanci... A kierowca Tira? Nie dość, ze nie ma go 2 czy 3 tygodnie w domu to statystycznie również więcej ginie na drogach niż nawet na misjach wojskowych... I powiedzcie mi, ze nie szukacie niemożliwego...
No ale Ty chyba mówisz o tzw. zakochaniu od pierwszego wejrzenia. To nie zdarza się tak często i nie każdemu
Jednak miłość przychodzi z czasem i jednak jest czas na myślenie bardziej rozsądne czy w ogóle się w coś pakować, czy nie, zwłaszcza, że np. różnice w stylu życia wychodzą błyskawicznie i trzeba to wziąć pod uwagę póki człowiekowi jeszcze totalnie nie obiło na punkcie drugiej osoby. Prawda jest tez taka, że w pewnym wieku zakochać się to tez już nie takie hop siup.
A Ty się kiedyś zakochałaś wogóle? Wiesz co to uczucia a między innymi miłość? Bo nie wydaje mi się... Dostajesz strzałą Amora i koniec, nie ma jakiegoś selektywnego myślenia... Eeee, to górnik, e to nie bo oni częściej statystycznie padają jak policjanci... A kierowca Tira? Nie dość, ze nie ma go 2 czy 3 tygodnie w domu to statystycznie również więcej ginie na drogach niż nawet na misjach wojskowych... I powiedzcie mi, ze nie szukacie niemożliwego...
Nie, nigdy się nie zakochałam. Nie wiem co to uczucia, a już w ogóle nie wiem co to miłość, tylko Ty to wiesz, bo jesteś wyjątkowy
Tak szukam niemożliwego. Ja myślałam, ze najpierw ludzie się poznają i rozmawiają, także o swoich obawach, ale myliłam się. Idą sobie po ulicy, dostają strzałą amora i to już jest koniec.
Policjant czy żołnierz to podane przykłady, bo nikt nie będzie wyciągał całej listy zawodów, łącznie z poławiaczem krabów, gdzie istnieje ryzyko utraty życia czy zdrowia.
ujawniony napisał/a:A Ty się kiedyś zakochałaś wogóle? Wiesz co to uczucia a między innymi miłość? Bo nie wydaje mi się... Dostajesz strzałą Amora i koniec, nie ma jakiegoś selektywnego myślenia... Eeee, to górnik, e to nie bo oni częściej statystycznie padają jak policjanci... A kierowca Tira? Nie dość, ze nie ma go 2 czy 3 tygodnie w domu to statystycznie również więcej ginie na drogach niż nawet na misjach wojskowych... I powiedzcie mi, ze nie szukacie niemożliwego...
Nie, nigdy się nie zakochałam. Nie wiem co to uczucia, a już w ogóle nie wiem co to miłość, tylko Ty to wiesz, bo jesteś wyjątkowy
Tak szukam niemożliwego. Ja myślałam, ze najpierw ludzie się poznają i rozmawiają, także o swoich obawach, ale myliłam się. Idą sobie po ulicy, dostają strzałą amora i to już jest koniec.
Policjant czy żołnierz to podane przykłady, bo nikt nie będzie wyciągał całej listy zawodów, łącznie z poławiaczem krabów, gdzie istnieje ryzyko utraty życia czy zdrowia.
No ale szacun, że potrafisz się przynajmniej przyznać :PPPPP
Widzę Was na tym forum i siebie zresztą też przez pryzmat albo nie doświadczenia jak to jest dostać strzałą amora albo przez pryzmat przejść życiowych i lęku przed powtórką z historii... Dlatego wszyscy tu zebrani siedzimy na forum dla samotnych i nic z tym nie robimy... a co poniektórzy to nawet nie chcą nic z tym robić (prawda Asiu?
).
Dziewczyny, ale kobiety też wykonują takie zawody
.
Wiecie, ja tak myślę o sobie - gdy wchodziłam w ostatni związek to rzeczywiście byłam młoda i nie patrzyłam na to, co będzie za ileś lat, w ogóle przyszłość nie miała dla mnie znaczenia, odległość była tylko wyzwalaczem nowych emocji, dość istotne różnice w podstawowych życiowych sprawach wydawały się nieistotne. Teraz przez to jest mi trudniej, bo nawet nie wiem jak się wchodzi w związek w takim prawdziwie dorosłym życiu, więc tak jak Perełka napisała - wszystko biorę pod uwagę. I z tego biorą się wszystkie moje trudności, bo zawsze znajdzie się coś na nie
.
I ja wiem i uważam, że to jest bezsensu, bo to jest ta sfera życia, w której rozsądkiem się nic nie osiągnie. Wyobrażacie sobie coś gorszego niż związek z rozsądku? A poza tym jak to wygląda w praktyce? Poznajecie kogoś, rozmawiacie z nim, podoba Wam się, ale jest np. żołnierzem czy marynarzem, więc blokujecie te uczucia i szukacie np. księgowego?
Jeszcze jedno - można sobie myśleć, co będzie za 5 lat, ale tego się nie przewidzi. Bo może taki partner będzie musiał/chciał wyjechać, a może nie. A może za rok nas zdradzi i porzuci i zastanawianie się nad tym, co będzie za 5 lat jest bez sensu. Wszystkich scenariuszy nie przewidzimy, a zawsze coś się może zawalić.
Ale szczerze, to nie wiem, co bym zrobiła. Ale wydaje mi się, że raczej patrzyłabym na inne cechy, a nie na to, czy ten zawód wymaga mobilności. Jeśli tam, dokąd mielibyśmy jechać mogłabym się zajmować tym, czym się zajmuję na miejscu albo jakąś atrakcyjną dla mnie alternatywą, to chyba bym pojechała. Zmiany zawodu, jak Arcania, bym nie wymagała. Zwłaszcza, że widzę po sobie, że i mój tryb życia dla sporej większości mężczyzn (o ile nie dla wszystkich) byłby nie do zaakceptowania, a nawet jeśli bym zmieniła pracę na inną (dla siebie, nie dla kogoś), to na taką, która jest równie albo i bardziej czasochłonna. Mnie by nie przeszkadzało to, że mój partner wyjeżdża na 2 tygodnie czy nawet miesiąc. Chyba trudniej byłoby mi się dogadać z partnerem pracującym w domu
.
A i jeszcze - ja wiem, że żołnierze i policjanci mają niebezpieczną pracę, ale tego to ja w ogóle nie biorę pod uwagę. Chodziło mi tylko o wizję przeprowadzki w przypadku żołnierza.
Widzę Was na tym forum i siebie zresztą też przez pryzmat albo nie doświadczenia jak to jest dostać strzałą amora albo przez pryzmat przejść życiowych i lęku przed powtórką z historii... Dlatego wszyscy tu zebrani siedzimy na forum dla samotnych i nic z tym nie robimy... a co poniektórzy to nawet nie chcą nic z tym robić (prawda Asiu?
).
Nie mów za innych. Z tego co ja wiem, do kilka osób robi bardzo dużo, żeby tak nie było.
Obietnico, no ja nie będę mówiła o dziewczynach bo związek z kobietą mnie nie interesuje. Oczywiście to działa w obie strony, ale myślałam że tego nie trzeba tłumaczyć.
Widzę Was na tym forum i siebie zresztą też przez pryzmat albo nie doświadczenia jak to jest dostać strzałą amora albo przez pryzmat przejść życiowych i lęku przed powtórką z historii... Dlatego wszyscy tu zebrani siedzimy na forum dla samotnych i nic z tym nie robimy... a co poniektórzy to nawet nie chcą nic z tym robić (prawda Asiu?
).
Daj spokój Asi.
Obietnico, no ja nie będę mówiła o dziewczynach bo związek z kobietą mnie nie interesuje. Oczywiście to działa w obie strony, ale myślałam że tego nie trzeba tłumaczyć.
Oj tam, żarcik taki ![]()
Dobra, sezon popijania kawy energetykami uważam za otwarty, więc znikam pracować!
ujawniony napisał/a:Widzę Was na tym forum i siebie zresztą też przez pryzmat albo nie doświadczenia jak to jest dostać strzałą amora albo przez pryzmat przejść życiowych i lęku przed powtórką z historii... Dlatego wszyscy tu zebrani siedzimy na forum dla samotnych i nic z tym nie robimy... a co poniektórzy to nawet nie chcą nic z tym robić (prawda Asiu?
).
Daj spokój Asi.
Tak, tzn. nie wiem jak wszyscy.
No to masz odpowiedź na swoje pytania i wątpliwości... Choć post wyżej napisałaś całkiem rozsądnie przynajmniej w pierwszej części. Nie narzucam swojego zdania tylko po prostu nie potrafię zrozumieć jak można do faktycznych uczuć mieszać logikę i wybiurczość... Spotykasz kogoś, niech to będzie znajomy znajomej, jesteście w trójkę na kawie gdzieś w kafejce, rozmawiacie, widzisz, że facet to nie jakiś prostak i można z nim porozmawiać, jest miło i fajnie bo do tego przystojny. Wracacie do domów i myślisz, kurcze fajny był, fajnie jakby się spotkać ponownie i pogawędzić... Niedaleka przyszłość spotykacie się znowu przypadkiem albo poprzez zaaranżowane spotkanie i znowu pogawędki, żarty, uśmiechy, radość... Czujesz się przy nim fantastycznie i co...? Zaczynasz myśleć kategoriami... Eeee to poławiacz krabów, a jak mu krab fiuta odetnie to co ja potem zrobię...???? Jeśli tak to już mi żal takiej osoby. Znam takie małżeństwa z rozsądku i prędzej bym się powiesił albo faktycznie został sam do końca życia niż miałbym brnąć w takie bagno... Zero uczuć, zero miłości, czysta kalkulacja... Dzięki postoję obok i popatrzę...
To najpierw muzycznie a potem podyskutujemy...
ObietnicaPoranka napisał/a:ujawniony napisał/a:Widzę Was na tym forum i siebie zresztą też przez pryzmat albo nie doświadczenia jak to jest dostać strzałą amora albo przez pryzmat przejść życiowych i lęku przed powtórką z historii... Dlatego wszyscy tu zebrani siedzimy na forum dla samotnych i nic z tym nie robimy... a co poniektórzy to nawet nie chcą nic z tym robić (prawda Asiu?
).
Daj spokój Asi.
Tak, tzn. nie wiem jak wszyscy.No to masz odpowiedź na swoje pytania i wątpliwości... Choć post wyżej napisałaś całkiem rozsądnie przynajmniej w pierwszej części. Nie narzucam swojego zdania tylko po prostu nie potrafię zrozumieć jak można do faktycznych uczuć mieszać logikę i wybiurczość... Spotykasz kogoś, niech to będzie znajomy znajomej, jesteście w trójkę na kawie gdzieś w kafejce, rozmawiacie, widzisz, że facet to nie jakiś prostak i można z nim porozmawiać, jest miło i fajnie bo do tego przystojny. Wracacie do domów i myślisz, kurcze fajny był, fajnie jakby się spotkać ponownie i pogawędzić... Niedaleka przyszłość spotykacie się znowu przypadkiem albo poprzez zaaranżowane spotkanie i znowu pogawędki, żarty, uśmiechy, radość... Czujesz się przy nim fantastycznie i co...? Zaczynasz myśleć kategoriami... Eeee to poławiacz krabów, a jak mu krab fiuta odetnie to co ja potem zrobię...???? Jeśli tak to już mi żal takiej osoby. Znam takie małżeństwa z rozsądku i prędzej bym się powiesił albo faktycznie został sam do końca życia niż miałbym brnąć w takie bagno... Zero uczuć, zero miłości, czysta kalkulacja... Dzięki postoję obok i popatrzę...
Ochhhh czyli rozumiem, ze Ty od samego początku się kierujesz tylko sercem? i jeśli zakochasz się w największej puszczalskiej, która zdradza każdego swojego faceta, a która będzie urocza i owinie sobie Ciebie wokół palca to też wejdziesz z nią w związek. Albo z taką, która nie będzie Ciebie pociągała fizycznie, albo z histeryczka albo z kimś kto się ciągle kłóci? Bo jeśli je odrzucisz po kilku spotkaniach to przecież to będzie czysta kalkulacja, zero uczuć, zero miłości....Nie, no nie wyłączę rozsądek i pójdę jak w dym wiedząc, że i tak to się rozpadnie bo nie udźwignę ciężaru np. rozłąki
no no, to jest dopiero dojrzałość ....
Nie opowiadaj bzdur, ludzie zawsze kierują się przy wyborze partnera jakimiś kryteriami.
No mnie różni od przeciętnej nastolatki to, że wiem czego chcę od związku i co sama mogę dać. I w związek z policjantem ja już nigdy nie wejdę. Zaskoczony? jednak dałam szansę...jednak niemożliwe stało się możliwym...i tym też się różnię od nastolatki, że wyciągam wnioski i uczę się na błędach.
Metyl... ![]()
Co Niunia, podoba się?
Metyl, no przecież wiesz, że tak, komu by się nie podobało ![]()
Rockfor a Ty masz wielkiego plusa za Nacha Pop, bo tutaj oprócz mnie nikt nie preferuje języków romańskich
tylko niemieckimi w ramach złośliwości mnie zasypują ![]()
Bla bla bla... Wyciągasz z rękawa jakieś extremum profanum chyba... Ja mówię o normalnych ludziach i normalnych relacjach. Poza tym wrzucanie na przykład wszystkich policjantów do jednego wora jest Twoim zdaniem dojrzałe tak?
I nie wyłączam rozsądku ale napewno nie stanowi on sfery decyzyjnej... Za dużo widzę wokół siebie jak ludzie w małżeństwie, mieszkając pod wspólnym dachem przechodzą na co dzień obok siebie obojętnie... To po prostu nie dla mnie, jeśli ktoś chce tak żyć to niech żyje, napisałem jasno i wyraźnie, ze nie narzucam swojego punktu widzenia tylko nie potrafię tego zrozumieć jak można kierować się chłodną kalkulacją a nie uczuciami. Może ja psychiczny jestem, no nie wiem, nie badałem się dawno pod tym kątem... ![]()
Bla bla bla... Wyciągasz z rękawa jakieś extremum profanum chyba... Ja mówię o normalnych ludziach i normalnych relacjach. Poza tym wrzucanie na przykład wszystkich policjantów do jednego wora jest Twoim zdaniem dojrzałe tak?
I nie wyłączam rozsądku ale napewno nie stanowi on sfery decyzyjnej... Za dużo widzę wokół siebie jak ludzie w małżeństwie, mieszkając pod wspólnym dachem przechodzą na co dzień obok siebie obojętnie... To po prostu nie dla mnie, jeśli ktoś chce tak żyć to niech żyje, napisałem jasno i wyraźnie, ze nie narzucam swojego punktu widzenia tylko nie potrafię tego zrozumieć jak można kierować się chłodną kalkulacją a nie uczuciami. Może ja psychiczny jestem, no nie wiem, nie badałem się dawno pod tym kątem...
"Bla bla bla": skończyły sie argumenty? co wyciągam z rękawa to, ze różni są ludzie i różne preferencje? Do jednego wora??? Boże....jeśli tak to wytłumaczę w ten sposób: tak wrzucam policjantów do jednego wora, bo WSZYSCY ONI SĄ NARAŻENI NA NIEBEZPIECZEŃSTWO i ten WÓR mi nie pasje, I TAK, WŁAŚNIE TO JEST DOJRZAŁE, świadomy wybór, który zapobiegnie niepotrzebnemu cierpieniu dwojga ludzi świadczy o dojrzałości. Rozumiesz?????? I zacytuj mi gdzie ktokolwiek z nas napisał o chłodnej kalkulacji.
napisałem jasno i wyraźnie, ze nie narzucam swojego punktu widzenia tylko nie potrafię tego zrozumieć jak można kierować się chłodną kalkulacją a nie uczuciami.
Wydaje mi się, że osoba która nie rozumie podstawowych zachowań międzyludzkich nie powinna porywać się, przynajmniej jawnie, na ocenianie innych i ich wyborów.
I tutaj zacytuje, żeby nie było że Ty nigdzie nikogo nie oceniasz
A Ty się kiedyś zakochałaś wogóle? Wiesz co to uczucia a między innymi miłość? Bo nie wydaje mi się...
Dlatego wszyscy tu zebrani siedzimy na forum dla samotnych i nic z tym nie robimy... a co poniektórzy to nawet nie chcą nic z tym robić (prawda Asiu? smile)"
ujawniony napisał/a:Bla bla bla... Wyciągasz z rękawa jakieś extremum profanum chyba... Ja mówię o normalnych ludziach i normalnych relacjach. Poza tym wrzucanie na przykład wszystkich policjantów do jednego wora jest Twoim zdaniem dojrzałe tak?
I nie wyłączam rozsądku ale napewno nie stanowi on sfery decyzyjnej... Za dużo widzę wokół siebie jak ludzie w małżeństwie, mieszkając pod wspólnym dachem przechodzą na co dzień obok siebie obojętnie... To po prostu nie dla mnie, jeśli ktoś chce tak żyć to niech żyje, napisałem jasno i wyraźnie, ze nie narzucam swojego punktu widzenia tylko nie potrafię tego zrozumieć jak można kierować się chłodną kalkulacją a nie uczuciami. Może ja psychiczny jestem, no nie wiem, nie badałem się dawno pod tym kątem...
"Bla bla bla": skończyły sie argumenty? co wyciągam z rękawa to, ze różni są ludzie i różne preferencje? Do jednego wora??? Boże....jeśli tak to wytłumaczę w ten sposób: tak wrzucam policjantów do jednego wora, bo WSZYSCY ONI SĄ NARAŻENI NA NIEBEZPIECZEŃSTWO i ten WÓR mi nie pasje, I TAK, WŁAŚNIE TO JEST DOJRZAŁE, świadomy wybór, który zapobiegnie niepotrzebnemu cierpieniu dwojga ludzi świadczy o dojrzałości. Rozumiesz?????? I zacytuj mi gdzie ktokolwiek z nas napisał o chłodnej kalkulacji.
ujawniony napisał/a:napisałem jasno i wyraźnie, ze nie narzucam swojego punktu widzenia tylko nie potrafię tego zrozumieć jak można kierować się chłodną kalkulacją a nie uczuciami.
Wydaje mi się, że osoba która nie rozumie podstawowych zachowań międzyludzkich nie powinna porywać się, przynajmniej jawnie, na ocenianie innych i ich wyborów.
I tutaj zacytuje, żeby nie było że Ty nigdzie nikogo nie oceniasz
ujawniony napisał/a:A Ty się kiedyś zakochałaś wogóle? Wiesz co to uczucia a między innymi miłość? Bo nie wydaje mi się...
ujawniony napisał/a:Dlatego wszyscy tu zebrani siedzimy na forum dla samotnych i nic z tym nie robimy... a co poniektórzy to nawet nie chcą nic z tym robić (prawda Asiu? smile)"
Nie, nie rozumiem... a właściwie inaczej, rozumiem tylko nie potrafię zrozumieć
Czyli generalizując, widocznie wykonywany zawód ma dla Ciebie większe znaczenie niż uczucia a świadomy wybór to już jest chłodna kalkulacja. Najwidoczniej różnimy się w ocenie tego, nie musisz się wściekać tylko dlatego, ze ktoś uważa inaczej
Po prostu mam odmienne zdanie i jakoś na początku znajomości mało mnie obchodzi co ktoś robi zawodowo. Już bardziej co go pasjonuje, co lubi, zainteresowania, jaki ma sposób bycia, mowa ciała, światopogląd, gesty, wyraz oczu a spełnianie się bądź nie spełnianie zawodowo jakoś schodzi na dalszy plan. Równie dobrze mogę trafić na psychiczną panią adwokat jak i na inteligentną i elokwentną sprzedawczynię z kiosku Ruchu... Według Ciebie jeśli miałbym np przykre wspomnienia z jakąś urzędniczką to rozumiem, ze mam od razu skreślić wszystkie urzędniczki tak? Nawet jak się będę zakochiwał albo zakocham... Ach nie ale gafa, przecież zamieniając pierwsze słowa z jakąś uroczą kobietą muszę ją zapytać czy nie jest urzędniczką aby... Jeśli jest to uciec tak? Czy normalnie odejść i udawać głupa? Ok, nie wiem czy mi się uda ale spróbuję... Specjalnie dla Ciebie... Może wtedy zrozumiem...
PS: Uprzedzając ewentualne uszczypliwości, tak wiem, że nie muszę dla Ciebie nic robić ![]()
)))))))))))))))))))
Koniecznie z głosem ![]()
arcania napisał/a:ujawniony napisał/a:Bla bla bla... Wyciągasz z rękawa jakieś extremum profanum chyba... Ja mówię o normalnych ludziach i normalnych relacjach. Poza tym wrzucanie na przykład wszystkich policjantów do jednego wora jest Twoim zdaniem dojrzałe tak?
I nie wyłączam rozsądku ale napewno nie stanowi on sfery decyzyjnej... Za dużo widzę wokół siebie jak ludzie w małżeństwie, mieszkając pod wspólnym dachem przechodzą na co dzień obok siebie obojętnie... To po prostu nie dla mnie, jeśli ktoś chce tak żyć to niech żyje, napisałem jasno i wyraźnie, ze nie narzucam swojego punktu widzenia tylko nie potrafię tego zrozumieć jak można kierować się chłodną kalkulacją a nie uczuciami. Może ja psychiczny jestem, no nie wiem, nie badałem się dawno pod tym kątem...
"Bla bla bla": skończyły sie argumenty? co wyciągam z rękawa to, ze różni są ludzie i różne preferencje? Do jednego wora??? Boże....jeśli tak to wytłumaczę w ten sposób: tak wrzucam policjantów do jednego wora, bo WSZYSCY ONI SĄ NARAŻENI NA NIEBEZPIECZEŃSTWO i ten WÓR mi nie pasje, I TAK, WŁAŚNIE TO JEST DOJRZAŁE, świadomy wybór, który zapobiegnie niepotrzebnemu cierpieniu dwojga ludzi świadczy o dojrzałości. Rozumiesz?????? I zacytuj mi gdzie ktokolwiek z nas napisał o chłodnej kalkulacji.
ujawniony napisał/a:napisałem jasno i wyraźnie, ze nie narzucam swojego punktu widzenia tylko nie potrafię tego zrozumieć jak można kierować się chłodną kalkulacją a nie uczuciami.
Wydaje mi się, że osoba która nie rozumie podstawowych zachowań międzyludzkich nie powinna porywać się, przynajmniej jawnie, na ocenianie innych i ich wyborów.
I tutaj zacytuje, żeby nie było że Ty nigdzie nikogo nie oceniasz
ujawniony napisał/a:A Ty się kiedyś zakochałaś wogóle? Wiesz co to uczucia a między innymi miłość? Bo nie wydaje mi się...
ujawniony napisał/a:Dlatego wszyscy tu zebrani siedzimy na forum dla samotnych i nic z tym nie robimy... a co poniektórzy to nawet nie chcą nic z tym robić (prawda Asiu? smile)"
Nie, nie rozumiem... a właściwie inaczej, rozumiem tylko nie potrafię zrozumieć
Czyli generalizując, widocznie wykonywany zawód ma dla Ciebie większe znaczenie niż uczucia a świadomy wybór to już jest chłodna kalkulacja. Najwidoczniej różnimy się w ocenie tego, nie musisz się wściekać tylko dlatego, ze ktoś uważa inaczej
Po prostu mam odmienne zdanie i jakoś na początku znajomości mało mnie obchodzi co ktoś robi zawodowo. Już bardziej co go pasjonuje, co lubi, zainteresowania, jaki ma sposób bycia, mowa ciała, światopogląd, gesty, wyraz oczu a spełnianie się bądź nie spełnianie zawodowo jakoś schodzi na dalszy plan. Równie dobrze mogę trafić na psychiczną panią adwokat jak i na inteligentną i elokwentną sprzedawczynię z kiosku Ruchu... Według Ciebie jeśli miałbym np przykre wspomnienia z jakąś urzędniczką to rozumiem, ze mam od razu skreślić wszystkie urzędniczki tak? Nawet jak się będę zakochiwał albo zakocham... Ach nie ale gafa, przecież zamieniając pierwsze słowa z jakąś uroczą kobietą muszę ją zapytać czy nie jest urzędniczką aby... Jeśli jest to uciec tak? Czy normalnie odejść i udawać głupa? Ok, nie wiem czy mi się uda ale spróbuję... Specjalnie dla Ciebie... Może wtedy zrozumiem...
Nie wściekam się, do tego bardzo daleko. Dziwnie się czuję z tym, że ktoś, kto ma zamknięty umysł i nie potrafi czegoś zrozumieć głupio mnie ocenia i nie potrafi się do tego odnieść. Czy pani urzędniczka idzie strzelać do ludzi, albo wychodzi w ciemną aleję w grupę bandziorów, albo biega po Europie w poszukiwaniu pedofilów, albo czy zatrzymuje do kontroli samochód, w którym może siedzieć jakiś debil z bronią? Co ma piernik do wiatraka, człowieku? Jeśli panią urzędniczkę będzie pasjonowało bieganie za bandziorami i udawanie bohaterki, to też ją skreślę. Czy Ty nadal nie rozumiesz, że ja nie skreślam policjantów tylko dlatego że są policjantami, tylko dlatego że boję się, że nie wróci do domu?! Ciężko to ogarnąć???
Podsumowując to Ty nie wiesz o czym ja do Ciebie piszę i nie rozumiesz ani słowa z tego co napisałam. W związku z tym dalsza nasza (moja i Twoja) dyskusja jest bezsensowna
Przyznaję Ci rację, jesteś ideałem, nie szukasz niemożliwego, jako jedyny wiesz co to jest miłość, nikomu innemu nie było to dane. A ja? no cóż, wieczna dziewica fizycznie, duchowo i intelektualnie
Zapomniałam jeszcze dodać: emocjonalne zero ![]()
Perełko, ja też tak mam, identyko z tym miejscem zamieszkania i brakiem mobilności
Ale dla mnie jest możliwy związek na odległość, sama takie miałam już wcześniej i nie rozwaliły się przez odległość
.
Siostruniu :*** dziękuję.
Arek
Widzę Was na tym forum i siebie zresztą też przez pryzmat albo nie doświadczenia jak to jest dostać strzałą amora albo przez pryzmat przejść życiowych i lęku przed powtórką z historii... Dlatego wszyscy tu zebrani siedzimy na forum dla samotnych i nic z tym nie robimy... a co poniektórzy to nawet nie chcą nic z tym robić (prawda Asiu?
)
Wyjaśnijmy sobie jedno. Po jaką cholerę mam cokolwiek robić? Po jaką cholerę mam NA SIŁĘ kogoś szukać i chcieć? Robiłam tak przez lata, a moje wybory były bardzo złe. Odcięłam się od mojej przeszłości i nie ma na mnie wpływu. Jeśli masz o mnie złe zdanie, bo nikogo nie szukam, bo nie ma w moim kręgu nikogo zainteresowanego, to Twoja sprawa, Arku. Jeśli pojawi się okazja zapewniam Cię, że jej nie przegapię, bo w tym, że się nie szuka nikogo aktywnie nie chodzi o olewanie szans, które mogą się gdzieś pojawić. Ale skoro Ty tak to widzisz, to Cię wyprowadzam z błędu. Nie mam potrzeby aktywnego szukania chłopaka, bo to jest bezsensu. Lepiej skupić się na życiu, a co ma być, to samo będzie. Jak się szuka na siłę, to wychodzi z człowieka cała desperacja. Jesteś desperatem, Arku? Gdzie Twoje randki, gdzie Twoje spotykanie się z jedną, drugą piątą? Może właśnie one to w Tobie zauwazyły, to usilne pragnienie zapełnienia pustki kimkolwiek, byleby był? Przemyśl sobie to
.
I tak, związałabym się z żołnierzem, policjantem albo marynarzem gdyby tylko udowodnił mi, że jest wart mojego poświęcenia.
Rockfor a Ty masz wielkiego plusa za Nacha Pop, bo tutaj oprócz mnie nikt nie preferuje języków romańskich
tylko niemieckimi w ramach złośliwości mnie zasypują
A ja myślałem, że Hiszpański to należy do grupy iberyjskiej, ależ cholera jak spotkam swoją byłą nauczycielkę geografii dam jej popalić
- nie wkurzaj się na mnie ![]()
A heros, stad że bardzo lubię muzykę filmową
Zresztą film też jest bd. dobry ![]()
To na Twoje życzenie coś w języku iberyjskim (też mam do tego sentyment):
W końcu do Was mogę normalnie dołączyć do dyskusji. Kurcze wymiana żarówek mijania w samochodzie zajęło mi ponad 2 godziny ![]()
Za chwilę dodam moją opinię o to o czym bez sensu kłócicie się ![]()
Ale najpierw:
To akurat leciało mi w radio jak wymieniałem żarówki, więc chciałem dokończyć ![]()
Aniu... Dobrze, policjant biega za bandytami i jakieś tam ryzyko jest ale więcej ludzi ginie w wypadkach samochodowych, na budowach, w kopalniach itd. Więc co, teraz z obawy, że nie wróci nie będziesz z kierowcami? Przecież pojedzie po kwiatka dla Ciebie do sklepu i może już nie wrócic... No chyba nie tędy droga prawda? Przyznam, że dopiero teraz zacząłem domyślać, że Ty nie odrzucasz bo masz takie widzimisię i byłoby Ci wygodniej a dlatego, że boisz się ewentualnej straty. Nie brałem tego pod uwagę... Po prostu albo nie chciałaś albo nie potrafiłaś tego przekazać albo ja jestem tępy i Ciebie nie rozumiałem. Ale nie uważasz, że robisz coś wbrew swojemu sercu, kalkulujesz, z życzliwych pobudek, że to taka kalkulacja na około a nie wprost...? Takie mam wrażenie i nie, nie oceniam Cię bo nie znam Cię na tyle aby to robić...
Oj Asiu
Widzisz, ze na końcu się uśmiecham do Ciebie
Przecież znam Twoje zdanie i robię prawie tak samo, po prostu żyję, przyjdzie to przyjdzie nie to nie...
arcania napisał/a:Rockfor a Ty masz wielkiego plusa za Nacha Pop, bo tutaj oprócz mnie nikt nie preferuje języków romańskich
tylko niemieckimi w ramach złośliwości mnie zasypują
A ja myślałem, że Hiszpański to należy do grupy iberyjskiej, ależ cholera jak spotkam swoją byłą nauczycielkę geografii dam jej popalić
![]()
- nie wkurzaj się na mnie
Nie wkurzam się
ale sprawdziłam ![]()
" język należący do rodziny romańskiej języków indoeuropejskich" http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_hiszpa%C5%84ski
Nauczycielkę zostaw w spokoju ![]()
Przepraszać nie musisz
no chyba, ze bardzo chcesz
A Kawiarenki uwielbiam...taki słodki utwór
DO Heroes del Silencio mam sentyment i nie powiem z jakiego powodu ![]()
Aniu... Dobrze, policjant biega za bandytami i jakieś tam ryzyko jest ale więcej ludzi ginie w wypadkach samochodowych, na budowach, w kopalniach itd. Więc co, teraz z obawy, że nie wróci nie będziesz z kierowcami? Przecież pojedzie po kwiatka dla Ciebie do sklepu i może już nie wrócic... No chyba nie tędy droga prawda? Przyznam, że dopiero teraz zacząłem domyślać, że Ty nie odrzucasz bo masz takie widzimisię i byłoby Ci wygodniej a dlatego, że boisz się ewentualnej straty. Nie brałem tego pod uwagę... Po prostu albo nie chciałaś albo nie potrafiłaś tego przekazać albo ja jestem tępy i Ciebie nie rozumiałem. Ale nie uważasz, że robisz coś wbrew swojemu sercu, kalkulujesz, z życzliwych pobudek, że to taka kalkulacja na około a nie wprost...? Takie mam wrażenie i nie, nie oceniam Cię bo nie znam Cię na tyle aby to robić...
Raz, prosiłam już o nie wymienianie imion.
Dwa, to chyba logiczne, że jeśli o czymś się pisze to kryje się za tym jakaś historia, o której najzwyczajniej w świecie nie chce się opowiadać przed całym światem. I kolejna rzecz, ja raczej nie należę do tzw. Dziuń, a nawet Niuń, uwielbianych przez Metylka, które mają swoje widzimisie jak to określiłeś, ale cóż zostałam wrzucona do jednego wora z takowymi. Nawet całkiem niezły ten worek
Metyl, bierzesz cały wór Niuń ![]()
I kolejna rzecz, ja raczej nie należę do tzw. Dziuń, a nawet Niuń, uwielbianych przez Metylka, które mają swoje widzimisie jak to określiłeś, ale cóż zostałam wrzucona do jednego wora z takowymi. Nawet całkiem niezły ten worek
Metyl, bierzesz cały wór Niuń
Ale Tomku Maciej...znaczy Niuniu...są Dziunie, białe kozaczki i inne cuda wianki i jesteście wy.
Moje Niunie. I wam zdecydowanie daleko do Dziuń. Jesteście Niunie i tyle. I biorę wszystkie, Ciebie, Obietnicę i Asiuniunię.
No chyba że jeszcze któraś awansuje na Niunię.
Rockfor napisał/a:arcania napisał/a:Rockfor a Ty masz wielkiego plusa za Nacha Pop, bo tutaj oprócz mnie nikt nie preferuje języków romańskich
tylko niemieckimi w ramach złośliwości mnie zasypują
A ja myślałem, że Hiszpański to należy do grupy iberyjskiej, ależ cholera jak spotkam swoją byłą nauczycielkę geografii dam jej popalić
![]()
- nie wkurzaj się na mnie
Nie wkurzam się
ale sprawdziłam
" język należący do rodziny romańskiej języków indoeuropejskich" http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_hiszpa%C5%84ski
Nauczycielkę zostaw w spokoju
Przepraszać nie musisz
no chyba, ze bardzo chcesz
A skąd jest w taki układzie filologia iberyska? ![]()
http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_iberyjski
I kto w końcu piszę tą wiki, że takie nieścisłości są? ![]()
Taaa, ja Cię zacząłem w pewnym stopniu rozumieć ale nadal nie pochwalam ![]()
Strony Poprzednia 1 … 443 444 445 446 447 … 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024