Tom94 napisał/a:ObietnicaPoranka napisał/a:Tom, przełóżmy tę dyskusję na inny czas, bo dzisiaj naprawdę niezbyt mam na nią siłę. Ale powtórzę - włącz trochę dystansu 
Czyżby brak argumentów? Najprościej to jest olać.
Tom, nie brak argumentów - po prostu jestem zmęczona i nie mam siły na takie dyskusje. W związku z tym też nie będę cytowała każdej Twojej wypowiedzi, ale do wszystkiego już tu się odniosę 
Zauważ, że Ty też pojechałeś stereotypem po naszym mieście, a jakoś nikt Ci tego nie wypomina.
Nie masz prawa zabraniać mi mieć takie odczucia, jakie mam, a ja nie mam obowiązku się z nich publicznie tłumaczyć.
I tak, kilka osób wpłynęło na moją opinię, Tom. Bądźmy poważni, kilkadziesiąt osób dziennie tam spotykałam, więc zaufaj mi, że w sumie to było dużo więcej niż kilka.
Co do pracy - patrzysz na to z perspektywy osoby z Warszawy, która nie zna innej rzeczywistości. Nie wiesz jak wygląda rynek pracy i zarobki gdzie indziej. I nie ma w tym nic złego. Ale z perspektywy osoby spoza to wygląda zupełnie inaczej. Wielu moich znajomych z wielu różnych branż (ścisłych, humanistycznych, artystycznych) miało problemy ze znalezieniem pracy w swoich miastach, albo z awansem, albo z zarobkami. I tak np. koleżanka, która szukała pracy w moim mieście przez pół roku, w Twoim znalazła ją w dwa tygodnie - z pensją, o jakiej u nas mogłaby tylko pomarzyć. Kolega nie mógł przez lata awansować - w Warszawie od razu zatrudniono go na zdecydowanie wyższym stanowisku. A takich przykładów mogłabym Ci całe mnóstwo wymienić. Naprawdę pod tym względem w Warszawie jest najlepiej, dolicz do tego wszystkie instytucje centralne, to, że zagraniczne firmy jednak tam głównie inwestują.
Jeśli chodzi o możliwości rozwoju zawodowego i zarobki to Warszawa zdecydowanie przewyższa wyobrażenia. No, ale to jednak nie wszystko, o co w życiu chodzi.
Tom94 napisał/a:Och Kardamon, wiesz że teraz twoje miasto zostanie zaszufladkowane jako te które się wywyższa? 
Miasto Kardamona ma klasę i nie musi się wywyższać, ono z założenia jest najcudowniejsze w całym wszechświecie 
kardamon napisał/a:Hmm, no jakby na to nie patrzeć, to w kwestii związków na odległość zgadzam się z Tomem, po prostu dla mnie również odległość nie powinna być zbyt duża, a granice województwa są optymalne. Nie kwestionuję - pewnie są ludzie, którym utrzymanie takiej relacji się udaje, ale wiem, że to nie dla mnie. Zresztą w tej chwili jestem na tyle związany z moim miastem, że nie wyobrażam sobie wyjazdu gdzieś indziej.
Ale czekajcie, bo to chyba ja wywołałam dyskusję o odległości, a chodziło mi o coś innego. Tom napisał, że w jego mieście statystycznie jest więcej mężczyzn niż kobiet - być może, teraz nie wiem, ale wg statystyk sprzed kilku lat rzeczywiście tak było. Tylko, że tuż obok jest mnóstwo miasteczek, w których te proporcje są odwrotne. I nie ma co przesadzać z drugim końcem kraju, bo chyba miasto oddalone o 15 minut jazdy pociągiem nie stanowi już jakiejś odległości nie do pokonania? I żeby już nie podawać żadnego miasta, z którym ktokolwiek z nas jest związany, to np. dla kogoś z Trójmiasta partner z Wejherowa raczej nie jest aż tak odległy. Zwłaszcza, że może do niego w ok. 40 minut dojechać. To ja dłużej do pracy dojeżdżam
.
A inne regiony Polski? To zależy od mnóstwa czynników - właśnie związku z własnym miastem, przywiązaniem do niego, pracą i mnóstwem innych. Naprawdę różnie to bywa.
A moja relacja z naszym miastem to mi czasami taką trudną, czy nawet patologiczną, miłość przypomina 
I tak jest - historia miasta, ukształtowanie powierzchni, region i mnóstwo innych czynników dość mocno kształtuje ludzi, którzy w nim mieszkają.
kardamon napisał/a:Ujawniony, różnica między odejściem jako pierwszy, a zostaniem porzuconym jest taka, że (o ile można mówić o komforcie psychicznym w tej sytuacji), w pierwszym przypadku podejmujesz decyzję jako pierwszy i nie czujesz odrzucenia. Chyba nie muszę mówić, jakie to drugie jest paskudne? Po prostu w pewien sposób, nieco oszukując się, stawiasz się z tej "lepszej" strony.)
Oba są paskudne - bo odejście to też jednak jakaś porażka
. Ale różnica zdecydowanie jest.
Rockforze, no i gdzie ten basen, bo ja czekam i czekam i się doczekać nie mogę 
A w ogóle to strasznie nerwowo się tu dzisiaj zrobiło, więc szybko podajmy sobie łapki, przytulmy się i nie psujmy sobie jeszcze bardziej nastroju przed ciężkim tygodniem!