MEtyl zmień fotki, bo są faktycznie monotematyczne
Dobrze skarbie. :*

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Strony Poprzednia 1 … 440 441 442 443 444 … 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
MEtyl zmień fotki, bo są faktycznie monotematyczne
Dobrze skarbie. :*

Pojawią się, albo i nie, to zależy od tego, kto dla kogo ile poświęcił i czy faktycznie to było ważne. Znam ludzi, którzy mogliby się przeprowadzić nawet i do USA, bo nie są związani z miejscem zamieszkania.
Bzdury, a nawet gdyby to wcale nie musi to być na zasadzie wyrzutów, można przecież w inny sposób to ująć...
Oj ludzie, Wy to chyba nigdy nie przeżyliście poważnych awantur w związku
. Wtedy się wyciąga wszystkie argumenty ![]()
Oj ludzie, Wy to chyba nigdy nie przeżyliście poważnych awantur w związku
. Wtedy się wyciąga wszystkie argumenty
O taaaaak ![]()
Aenima napisał/a:Pojawią się, albo i nie, to zależy od tego, kto dla kogo ile poświęcił i czy faktycznie to było ważne. Znam ludzi, którzy mogliby się przeprowadzić nawet i do USA, bo nie są związani z miejscem zamieszkania.
ujawniony napisał/a:Bzdury, a nawet gdyby to wcale nie musi to być na zasadzie wyrzutów, można przecież w inny sposób to ująć...
Oj ludzie, Wy to chyba nigdy nie przeżyliście poważnych awantur w związku
. Wtedy się wyciąga wszystkie argumenty
Jak się jest rozsądnym to można poważnych wcale nie przeżyweać. Po drugie primo, wyciąganie wszystkich argumentów świadczy o słabości...
ObietnicaPoranka napisał/a:Aenima napisał/a:Pojawią się, albo i nie, to zależy od tego, kto dla kogo ile poświęcił i czy faktycznie to było ważne. Znam ludzi, którzy mogliby się przeprowadzić nawet i do USA, bo nie są związani z miejscem zamieszkania.
ujawniony napisał/a:Bzdury, a nawet gdyby to wcale nie musi to być na zasadzie wyrzutów, można przecież w inny sposób to ująć...
Oj ludzie, Wy to chyba nigdy nie przeżyliście poważnych awantur w związku
. Wtedy się wyciąga wszystkie argumenty
Jak się jest rozsądnym to można poważnych wcale nie przeżyweać. Po drugie primo, wyciąganie wszystkich argumentów świadczy o słabości...
Człowiek z założenia jest słabą istotą...
Czasami emocje zastępują rozsądek, co jest potwierdzeniem tego co napisałam.
O taaaaak
Wiedziałam, że mnie zrozumiesz ![]()
Jak się jest rozsądnym to można poważnych wcale nie przeżyweać. Po drugie primo, wyciąganie wszystkich argumentów świadczy o słabości...
Och, Areczku, teraz jeszcze mnie obrażasz? ![]()
arcania napisał/a:O taaaaak
Wiedziałam, że mnie zrozumiesz
ujawniony napisał/a:Jak się jest rozsądnym to można poważnych wcale nie przeżyweać. Po drugie primo, wyciąganie wszystkich argumentów świadczy o słabości...
Och, Areczku, teraz jeszcze mnie obrażasz?
Oj Obietniczko, bycie czasami nierozsądnym i słabym uważasz za obrazę?
Nadal stoję przy swoim, emocje można powściągnąć a słabym można udawać, że się nie jest...
Oj Obietniczko, bycie czasami nierozsądnym i słabym uważasz za obrazę?
Nadal stoję przy swoim, emocje można powsiągnąć a słabym można udawać, że się nie jest...
I jaki sens ma taki związek? Emocje zżerają Cię od środka, ale będziesz się uśmiechał, nie pokażesz swojej słabości ![]()
I jeszcze udawać? To jakaś maskarada, a nie związek ![]()
ObietnicaPoranka napisał/a:arcania napisał/a:O taaaaak
Wiedziałam, że mnie zrozumiesz
ujawniony napisał/a:Jak się jest rozsądnym to można poważnych wcale nie przeżyweać. Po drugie primo, wyciąganie wszystkich argumentów świadczy o słabości...
Och, Areczku, teraz jeszcze mnie obrażasz?
Oj Obietniczko, bycie czasami nierozsądnym i słabym uważasz za obrazę?
Nadal stoję przy swoim, emocje można powściągnąć a słabym można udawać, że się nie jest...
Udawć????????????!!!!!! boże........ Ludzi sa różni, jedni reagują bardziej emocjonalni, inni mniej. Czasami się nie da, po prostu. Jedna strona będzie jechała po bandzie a druga ma sie uśmiechać i powtarzać: nie jestem słaby.... no cudnie ![]()
ujawniony napisał/a:Oj Obietniczko, bycie czasami nierozsądnym i słabym uważasz za obrazę?
Nadal stoję przy swoim, emocje można powsiągnąć a słabym można udawać, że się nie jest...
I jaki sens ma taki związek? Emocje zżerają Cię od środka, ale będziesz się uśmiechał, nie pokażesz swojej słabości
I jeszcze udawać? To jakaś maskarada, a nie związek
Za daleko zabrnęłaś. Mówimy przecież o wyciąganiu argumentów a nie o uśmiechu albo i nie, tego nawet nie umiem udawać. po prostu uważam, że nie jest konieczne wyciąganie wszystkich argumentów, tym bardziej takich, które sprawią drugiej osobie wielką przykrość, zwłaszcza jak się coś do niej czuje. Ja się potrafiłem powstzrymywać. Słowa czasem potrafią bardziej zranić niż czyny...
A ja mam to samo co obie Siostrunie
Po rodzinie, to jasne ![]()
Aaaa i spadniecie z krzesła, jak Wam powiem gdzie można poznać fajnego mężczyznę i nawet wolnego
W klubie go-go hihi w kasynie tez się da, tylko nie wiem czy wolnego
A wiecie, że ja nigdy jeszcze nie byłam w klubie gogo? ![]()
Tak myślę, czy jest taki klub dla kobiet, gdzie tańczą faceci??
Może dziewczynki wybrałybyśmy się kiedyś, któregoś pięknego, pijanego wieczoru? ![]()
Daj se spokój z babami, zostań gejem jak ja :PPPP
Wtedy nie da sobie spokoju, bo każda będzie chciała go mieć za frienda ![]()
Wszystkie jesteście fajne, i z charakteru i z wyglądu... Ja się wogóle dziwiłem, że jesteście wolne ale załapałem po jakimś czasie, że szukacie niemożliwego
Też czasem mam takie myśli, że zabawny, inteligentny, zadbany, kochający, wierny to jednak niemozliwe ![]()
Tom, to nie na odległość. To związki mają to do siebie, że się psują. I powiedz mi jaka jest różnica pomiędzy jechaniem na inne osiedle a do miasteczka pod miastem? Miałam na studiach ludzi spoza mojego miasta, którzy szybciej docierali z uczelni do domów niż ja
. Ale tak - do cech idealnego partnera dodajmy liczbę km, która nas od niego dzieli. Ale uściślijmy - ile to już za dużo?
A przypomniało mi się, że mój kolega ma kobietę na innym kontynencie. Przy najbliższej okazji uświadomię go, że ma z nią zerwać, bo przekroczył dozwoloną liczbę kilometrów
![]()
Czy się psują? Może nie do końca, bo jednak nie każdy to zgniłe jabłko ![]()
Co do odległości to myślę, że nie musi być wcale wielkim problemem, póki my sami nie zrobimy z niego takowego. Teraz w dobie internetu, telefonów i innych cudów niewidów, coraz łatwiej jest przezwyciężyć tęsknotę. Oczywiście nie zastąpi to bliskości fizycznej, ale jest jednak łatwiej, niż tak jak kiedyś posługiwano się tylko listami, i to dopiero była tęsknota i próba dla związku! Poza tym myślę, że każdy związek ma swoje zasady i jeśli np. ktoś chce się realizować zawodowo i musi wyjeżdżać, być często z dala od domu, a ukochana osoba chce być razem jak w 'normalnym' związku, ta pierwsza poświęca się i przez jakiś czas jest super, świetnie, wyśmienicie, ale z czasem będzie mieć wyrzuty, będzie się zastanawiać, jak mogłoby sie potoczyć jej/jego życie, gdyby jednak wyjechał/a i spełniała się zawodowo, zacznie się ciche obwinianie partnera. I po co to? Czy nie łatwiej jest kiedy oboje mają do siebie zaufanie i jeśli darzą się naprawde szczerym uczuciem żyć w taki sposób w jaki chcą/mogą/potrzebują? Przeciez powodem do rozstania może być nawet to, że on krzywo stawia lewą stopę, czy to jest lepszy powód? Jeśli ktoś chce sobie znaleźć problemy to je znajdzie, jeśli ktoś się chce rozstać to się rozstanie, nie będzie miało to znaczenia, szczere przetrwa, prawdziwe przetrwa.
A poza tym to i tak wreszcie ktoś z kimś zamieszka
ewentulanie wyprowadzą sie na neutralny teren. nie ma sytuacji bez wyjścia przecież ![]()
A ja znam 3 chłopaków z Warszawy tylko. I to jednym z nich jest właśnie Tom, dwóch pozostałych jest realnych. Kiedyś miałam jeszcze znajomego, ale kontakt się urwał. I na tej podstawie mam wygłosić opinię? Mogłabym znać i setkę ludzi, ale przypominam, że Warszawa ma 1,717 miliona ludzi! (specjalnie sprawdziłam w Wikipedii
) Zawsze znajdą się buraki, mendy, chlejusy, ale myślę, że tak samo można znaleźć wartościowych i fajnych ludzi. Przecież to jacy jesteśmy mamy wpływ my, niekoniecznie miejsce w którym mieszkamy, to już bardziej ludzie, którymi się otaczamy.
Jedna strona będzie jechała po bandzie a druga ma sie uśmiechać i powtarzać: nie jestem słaby.... no cudnie
Jeśli ktoś jedzie jak po bandzie, to znaczy, że ma w dupie uczucia drugiej osoby, bo rozumiem, że wali całym gównem jakie przychodzi na myśl. A jeśli tak jest, to sajonara. Nie da się być i nie szanować. Jakaś granica jechania nawet po sobie musi być, bo wszystko można powiedzieć, ale liczy się JAK to powiesz. możesz to zrobić chamsko i prostacko, a możesz ubrać to w takie słowa, że z trudnej rozmowy zrobi się wisienka wieczoru.
Poza tym siostrunia dzisiaj fajny gust muzyczny ma, słucham sobie właśnie ![]()
I Metyl mnie tam się twoje obrazki podobają ![]()
Obietnico....
Za daleko zabrnęłaś. Mówimy przecież o wyciąganiu argumentów a nie o uśmiechu albo i nie, tego nawet nie umiem udawać. po prostu uważam, że nie jest konieczne wyciąganie wszystkich argumentów, tym bardziej takich, które sprawią drugiej osobie wielką przykrość, zwłaszcza jak się coś do niej czuje. Ja się potrafiłem powstzrymywać. Słowa czasem potrafią bardziej zranić niż czyny...
Oj, Arku, Arku, dlatego właśnie napisałam, że chyba nigdy nie przeżyłeś poważnych awantur w związku. Dochodzi się do takiego momentu, że jest Ci wszystko jedno co mówisz, po prostu walczysz o swoją godność i wyciągasz co się da. A słowa, owszem, potrafią ranić, nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo.
ujawniony napisał/a:ObietnicaPoranka napisał/a:arcania napisał/a:O taaaaak
Wiedziałam, że mnie zrozumiesz
Och, Areczku, teraz jeszcze mnie obrażasz?
Oj Obietniczko, bycie czasami nierozsądnym i słabym uważasz za obrazę?
Nadal stoję przy swoim, emocje można powściągnąć a słabym można udawać, że się nie jest...
Udawć????????????!!!!!! boże........ Ludzi sa różni, jedni reagują bardziej emocjonalni, inni mniej. Czasami się nie da, po prostu. Jedna strona będzie jechała po bandzie a druga ma sie uśmiechać i powtarzać: nie jestem słaby.... no cudnie
Ale wam trzeba jak krowie na rowie rozrysować? Nie potraficie się domyślić o co chodzi? Poza tym osobiście nie wiem czy byłbym z taką osobą, która jedzie po bandzie i wyciąga najgorsze "brudy" tylko po to, zeby postawić na swoim albo się wyładować. Musiałbym ją poznać do tego stopnia, że wiedziałbym, ze to jechanie po bandzie to dla niej wyrzucenie emocji a nie wsadzanie komuś noża w plecy i udawanie, ze się coś do niego czuje. Ponadto ja mam takiego kolegę, który potrafi udawać. Byłem świadkiem kilku awantur bo to dość bliski kolega i wiem, ze są tacy ludzie. Jego partnerka faktycznie wbijama mu szpilki pod paznokcie a on siedział prawie niewzruszony jakby spływało to po nim, choć nie spływało, więc można udawać.
Jej, Arcanio, dziękuję
. A ta dziewczynka jest śliczna! Właśnie taką chcę!
Siostruniu, to wszystko nie jest takie czarno-białe, po prostu. Ale tego się nie da tak o wytłumaczyć, to trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Ale nie martw się, nasze opiekuńcze oko Cię przed tych uchroni ![]()
Siostruniu, to wszystko nie jest takie czarno-białe, po prostu. Ale tego się nie da tak o wytłumaczyć, to trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Ale nie martw się, nasze opiekuńcze oko Cię przed tych uchroni
A ja ciesze się, że was mam ![]()
Wtedy nie da sobie spokoju, bo każda będzie chciała go mieć za frienda
Hm ... ciekawe ...
I Metyl mnie tam się twoje obrazki podobają
Dobrze że chociaż Tobie...

Ale wam trzeba jak krowie na rowie rozrysować? Nie potraficie się domyślić o co chodzi? Poza tym osobiście nie wiem czy byłbym z taką osobą, która jedzie po bandzie i wyciąga najgorsze "brudy" tylko po to, zeby postawić na swoim albo się wyładować. Musiałbym ją poznać do tego stopnia, że wiedziałbym, ze to jechanie po bandzie to dla niej wyrzucenie emocji a nie wsadzanie komuś noża w plecy i udawanie, ze się coś do niego czuje. Ponadto ja mam takiego kolegę, który potrafi udawać. Byłem świadkiem kilku awantur bo to dość bliski kolega i wiem, ze są tacy ludzie. Jego partnerka faktycznie wbijama mu szpilki pod paznokcie a on siedział prawie niewzruszony jakby spływało to po nim, choć nie spływało, więc można udawać.
Trochę za mocny temat na dzisiaj. Ja też byłam jak ten Twój kolega, ale do czasu
.
A te awantury to się nie zaczynają po kilku randkach, tylko wtedy kiedy wiesz, dlaczego Twój partner tak się zachowuje i kiedy związek jest na tyle silny, że potrzeba czasu, żeby dojrzeć do odejścia.
A w ogóle to widziałam ostatnio takie szorty jak ma pani ze zdjęcia Metyla i teraz czekam na promocję ![]()
ujawniony napisał/a:Ale wam trzeba jak krowie na rowie rozrysować? Nie potraficie się domyślić o co chodzi? Poza tym osobiście nie wiem czy byłbym z taką osobą, która jedzie po bandzie i wyciąga najgorsze "brudy" tylko po to, zeby postawić na swoim albo się wyładować. Musiałbym ją poznać do tego stopnia, że wiedziałbym, ze to jechanie po bandzie to dla niej wyrzucenie emocji a nie wsadzanie komuś noża w plecy i udawanie, ze się coś do niego czuje. Ponadto ja mam takiego kolegę, który potrafi udawać. Byłem świadkiem kilku awantur bo to dość bliski kolega i wiem, ze są tacy ludzie. Jego partnerka faktycznie wbijama mu szpilki pod paznokcie a on siedział prawie niewzruszony jakby spływało to po nim, choć nie spływało, więc można udawać.
Trochę za mocny temat na dzisiaj. Ja też byłam jak ten Twój kolega, ale do czasu
.
A te awantury to się nie zaczynają po kilku randkach, tylko wtedy kiedy wiesz, dlaczego Twój partner tak się zachowuje i kiedy związek jest na tyle silny, że potrzeba czasu, żeby dojrzeć do odejścia.
No to ja jestem dziwny, pozwoliłem odejść bez dojrzewania i potrzeby czasu...
Nadal nie czytacie skrótów myślowych, mnie się obrazki Mentolka również podobają tyle, ze non stop wkleja o jednej tematyce a dla mnie w przyrodzie liczy się równowaga, co za dużo to nie zdrowo...
No to ja jestem dziwny, pozwoliłem odejść bez dojrzewania i potrzeby czasu...
Nadal nie czytacie skrótów myślowych, mnie się obrazki Mentolka również podobają tyle, ze non stop wkleja o jednej tematyce a dla mnie w przyrodzie liczy się równowaga, co za dużo to nie zdrowo...
Ty też - ja nie pisałam o tym, żeby komuś pozwolić odejść, ale żeby osobiście dojrzeć do decyzji, że to Ty odchodzisz.
Ale poważnie, nie chce mi się dzisiaj do tego wszystkiego wracać ![]()
arcania napisał/a:ujawniony napisał/a:Oj Obietniczko, bycie czasami nierozsądnym i słabym uważasz za obrazę?
Nadal stoję przy swoim, emocje można powściągnąć a słabym można udawać, że się nie jest...
Udawć????????????!!!!!! boże........ Ludzi sa różni, jedni reagują bardziej emocjonalni, inni mniej. Czasami się nie da, po prostu. Jedna strona będzie jechała po bandzie a druga ma sie uśmiechać i powtarzać: nie jestem słaby.... no cudnie
Ale wam trzeba jak krowie na rowie rozrysować? Nie potraficie się domyślić o co chodzi? Poza tym osobiście nie wiem czy byłbym z taką osobą, która jedzie po bandzie i wyciąga najgorsze "brudy" tylko po to, zeby postawić na swoim albo się wyładować. Musiałbym ją poznać do tego stopnia, że wiedziałbym, ze to jechanie po bandzie to dla niej wyrzucenie emocji a nie wsadzanie komuś noża w plecy i udawanie, ze się coś do niego czuje. Ponadto ja mam takiego kolegę, który potrafi udawać. Byłem świadkiem kilku awantur bo to dość bliski kolega i wiem, ze są tacy ludzie. Jego partnerka faktycznie wbijama mu szpilki pod paznokcie a on siedział prawie niewzruszony jakby spływało to po nim, choć nie spływało, więc można udawać.
Nie, nie trzeba. To, ze się z Tobą nie zgadzamy nie oznacza ze jesteśmy głupie. No i co ? orgazmy też można udawać, a po co? Współczuję i temu koledze i jego żonie. Długo tak będzie udawał? i co to ma na celu?
Poza tym nie większość z nas na szczęście nie myśli zero jedynkowo. Ciekawe, że można wybaczyć np. zdradę a tego, ze ktoś kogoś obraza słownie to już nie...ale to świadczy tylko o tym, ze ludzie są różni, mają różne priorytety i różne emocje w sobie.
ujawniony napisał/a:No to ja jestem dziwny, pozwoliłem odejść bez dojrzewania i potrzeby czasu...
Nadal nie czytacie skrótów myślowych, mnie się obrazki Mentolka również podobają tyle, ze non stop wkleja o jednej tematyce a dla mnie w przyrodzie liczy się równowaga, co za dużo to nie zdrowo...
Ty też - ja nie pisałam o tym, żeby komuś pozwolić odejść, ale żeby osobiście dojrzeć do decyzji, że to Ty odchodzisz.
Ale poważnie, nie chce mi się dzisiaj do tego wszystkiego wracać
No chyba TY
Uważasz, ze pozwolić odejść to nie to samo co odejść samemu? Chyba się mylisz ![]()
No chyba TY
Uważasz, ze pozwolić odejść to nie to samo co odejść samemu? Chyba się mylisz
Jest w tym subtelna różnica
A w ogóle to sranie w banie, każdy ma swoje doświadczenia i jest głupio mądry ![]()
ujawniony napisał/a:arcania napisał/a:Udawć????????????!!!!!! boże........ Ludzi sa różni, jedni reagują bardziej emocjonalni, inni mniej. Czasami się nie da, po prostu. Jedna strona będzie jechała po bandzie a druga ma sie uśmiechać i powtarzać: nie jestem słaby.... no cudnie
Ale wam trzeba jak krowie na rowie rozrysować? Nie potraficie się domyślić o co chodzi? Poza tym osobiście nie wiem czy byłbym z taką osobą, która jedzie po bandzie i wyciąga najgorsze "brudy" tylko po to, zeby postawić na swoim albo się wyładować. Musiałbym ją poznać do tego stopnia, że wiedziałbym, ze to jechanie po bandzie to dla niej wyrzucenie emocji a nie wsadzanie komuś noża w plecy i udawanie, ze się coś do niego czuje. Ponadto ja mam takiego kolegę, który potrafi udawać. Byłem świadkiem kilku awantur bo to dość bliski kolega i wiem, ze są tacy ludzie. Jego partnerka faktycznie wbijama mu szpilki pod paznokcie a on siedział prawie niewzruszony jakby spływało to po nim, choć nie spływało, więc można udawać.
Nie, nie trzeba. To, ze się z Tobą nie zgadzamy nie oznacza ze jesteśmy głupie. No i co ? orgazmy też można udawać, a po co? Współczuję i temu koledze i jego żonie. Długo tak będzie udawał? i co to ma na celu?
Poza tym nie większość z nas na szczęście nie myśli zero jedynkowo. Ciekawe, że można wybaczyć np. zdradę a tego, ze ktoś kogoś obraza słownie to już nie...ale to świadczy tylko o tym, ze ludzie są różni, mają różne priorytety i różne emocje w sobie.
Aha, czyli wiesz lepiej ode mnie, że uważam was za głupie bo się ze mną nie zgadzacie... Świetnie, gratuluję, może nie będę Cię wyprowadzał z tego przekonania, myśl sobie co ci się tam ubzdura. Co do kolegi, skoro nadal w tym trwają to widocznie im to pasuje, ja mam wyrąbane na analizę ich zachowań bo to nie moja broszka. No to tu się różnimy najwidoczniej znacznie. Ja myślę zero jedynkowo. Dla mnie zdrada to zdrada, nie ma przebacz... a że ludzie są różni to ty mi chcesz to tłumaczyć? Błagam Cię, wszyscy tylko nie Ty... ![]()
Dobra, która Niunia by chciała ode mnie?

arcania napisał/a:ujawniony napisał/a:Ale wam trzeba jak krowie na rowie rozrysować? Nie potraficie się domyślić o co chodzi? Poza tym osobiście nie wiem czy byłbym z taką osobą, która jedzie po bandzie i wyciąga najgorsze "brudy" tylko po to, zeby postawić na swoim albo się wyładować. Musiałbym ją poznać do tego stopnia, że wiedziałbym, ze to jechanie po bandzie to dla niej wyrzucenie emocji a nie wsadzanie komuś noża w plecy i udawanie, ze się coś do niego czuje. Ponadto ja mam takiego kolegę, który potrafi udawać. Byłem świadkiem kilku awantur bo to dość bliski kolega i wiem, ze są tacy ludzie. Jego partnerka faktycznie wbijama mu szpilki pod paznokcie a on siedział prawie niewzruszony jakby spływało to po nim, choć nie spływało, więc można udawać.
Nie, nie trzeba. To, ze się z Tobą nie zgadzamy nie oznacza ze jesteśmy głupie. No i co ? orgazmy też można udawać, a po co? Współczuję i temu koledze i jego żonie. Długo tak będzie udawał? i co to ma na celu?
Poza tym nie większość z nas na szczęście nie myśli zero jedynkowo. Ciekawe, że można wybaczyć np. zdradę a tego, ze ktoś kogoś obraza słownie to już nie...ale to świadczy tylko o tym, ze ludzie są różni, mają różne priorytety i różne emocje w sobie.Aha, czyli wiesz lepiej ode mnie, że uważam was za głupie bo się ze mną nie zgadzacie... Świetnie, gratuluję, może nie będę Cię wyprowadzał z tego przekonania, myśl sobie co ci się tam ubzdura. Co do kolegi, skoro nadal w tym trwają to widocznie im to pasuje, ja mam wyrąbane na analizę ich zachowań bo to nie moja broszka. No to tu się różnimy najwidoczniej znacznie. Ja myślę zero jedynkowo. Dla mnie zdrada to zdrada, nie ma przebacz... a że ludzie są różni to ty mi chcesz to tłumaczyć? Błagam Cię, wszyscy tylko nie Ty...
No jeśli wywalasz z tekstem o krowie no to co to ma być? I jeśli masz wyrąbane na analizę zachowań w związku to nie mów, ze na siłę można coś udawać. No pewnie tworzą idealny związek. Dużo patologii ze sobą funkcjonuje, na pewno sa ze sobą bo jest im tak dobrze...wcale nie z wygody czy z powodu innych czynników. Chyba nie zakumałam tego ostatniego, ze niby dlaczego nie ja, ale nie pierwszy raz dzisiaj więc już nawet nie drążę ...
ujawniony napisał/a:arcania napisał/a:Nie, nie trzeba. To, ze się z Tobą nie zgadzamy nie oznacza ze jesteśmy głupie. No i co ? orgazmy też można udawać, a po co? Współczuję i temu koledze i jego żonie. Długo tak będzie udawał? i co to ma na celu?
Poza tym nie większość z nas na szczęście nie myśli zero jedynkowo. Ciekawe, że można wybaczyć np. zdradę a tego, ze ktoś kogoś obraza słownie to już nie...ale to świadczy tylko o tym, ze ludzie są różni, mają różne priorytety i różne emocje w sobie.Aha, czyli wiesz lepiej ode mnie, że uważam was za głupie bo się ze mną nie zgadzacie... Świetnie, gratuluję, może nie będę Cię wyprowadzał z tego przekonania, myśl sobie co ci się tam ubzdura. Co do kolegi, skoro nadal w tym trwają to widocznie im to pasuje, ja mam wyrąbane na analizę ich zachowań bo to nie moja broszka. No to tu się różnimy najwidoczniej znacznie. Ja myślę zero jedynkowo. Dla mnie zdrada to zdrada, nie ma przebacz... a że ludzie są różni to ty mi chcesz to tłumaczyć? Błagam Cię, wszyscy tylko nie Ty...
No jeśli wywalasz z tekstem o krowie no to co to ma być? I jeśli masz wyrąbane na analizę zachowań w związku to nie mów, ze na siłę można coś udawać. No pewnie tworzą idealny związek. Dużo patologii ze sobą funkcjonuje, na pewno sa ze sobą bo jest im tak dobrze...wcale nie z wygody czy z powodu innych czynników. Chyba nie zakumałam tego ostatniego, ze niby dlaczego nie ja, ale nie pierwszy raz dzisiaj więc już nawet nie drążę ...
Powiedzenie jak wiele innych. Wcale nie oznacza, ze mam was za krowy ale skoro muszę to jeszcze tłumaczyć, skoro ty to podnosisz jako argument to zdradza to Twoje nastawienie do mnie. Patologia? Ja nie praktykuję więc nadal mnie to rybka a czynniki zawsze prowadzą do wniosku, konkluzji. W tym przypadku, że widocznie im tak pasuje. Co do ostatniego... Masz rację, skoro nie zakumałaś to nie drąż ![]()
Metyl!!! ja Cię proszę, przerzuć się na gotowanie! i nie chodzi mi o zdjęcia gołych bab przy garach ! ![]()
Metyl!!! ja Cię proszę, przerzuć się na gotowanie! i nie chodzi mi o zdjęcia gołych bab przy garach !
Nie. ![]()
Siostruniu, doceń moje poświęcenie
. Znalazłam jedną ze spódniczek:

Nie wiem, dlaczego oni tak ukrywają to, co sprzedają i nie ma tego na żadnych stronach ![]()
Arcanio, Ty kiedyś wrzucałaś taką sukienkę jakby wełnianą czy coś. Nie sukienki, ale tego typu spódniczki są teraz w Terranovie/Celliope i to za jakieś grosze!
Powiedzenie jak wiele innych. Wcale nie oznacza, ze mam was za krowy ale skoro muszę to jeszcze tłumaczyć, skoro ty to podnosisz jako argument to zdradza to Twoje nastawienie do mnie. Patologia? Ja nie praktykuję więc nadal mnie to rybka a czynniki zawsze prowadzą do wniosku, konkluzji. W tym przypadku, że widocznie im tak pasuje. Co do ostatniego... Masz rację, skoro nie zakumałaś to nie drąż
Nie, to Ty nie rozumiesz. nie chodzi o powiedzenie, tylko o to że musisz nam coś tłumaczyć. Jakie nastawienie? jaki argument?! I jeśli nadal Cie to rybka to po co mówisz zeby udawać zamiast być sobą?
Metyl, nie bądź świnia
Obietnico, no szukałam zielonej kiecki. A u mnie nawet nie wiem czy jest Terranova ![]()
Bo one teraz funkcjonują jako outlety
.
Ale jakby co to u mnie jest ![]()
Bo one teraz funkcjonują jako outlety
.
Ale jakby co to u mnie jest
Grafik
albo w tygodniu wlecę ![]()
ujawniony napisał/a:Powiedzenie jak wiele innych. Wcale nie oznacza, ze mam was za krowy ale skoro muszę to jeszcze tłumaczyć, skoro ty to podnosisz jako argument to zdradza to Twoje nastawienie do mnie. Patologia? Ja nie praktykuję więc nadal mnie to rybka a czynniki zawsze prowadzą do wniosku, konkluzji. W tym przypadku, że widocznie im tak pasuje. Co do ostatniego... Masz rację, skoro nie zakumałaś to nie drąż
Nie, to Ty nie rozumiesz. nie chodzi o powiedzenie, tylko o to że musisz nam coś tłumaczyć. Jakie nastawienie? jaki argument?! I jeśli nadal Cie to rybka to po co mówisz zeby udawać zamiast być sobą?
Czytać ze zrozumieniem psze Pani... "Można" udawać, nie "żeby", nie "trzeba" a "MOŻNA"... Chyba tak napisałem prawda? Nie chodzi o powiedzenie? A kto napisał, ze co to ma być skoro wyjeżdząm z krową...? Więc w koncu chodzi o krowę czy o to, że muszę tłumaczyć bez krowy? Faktycznie musisz być dzisiaj zmęczona Aniu ![]()
arcania napisał/a:ujawniony napisał/a:Powiedzenie jak wiele innych. Wcale nie oznacza, ze mam was za krowy ale skoro muszę to jeszcze tłumaczyć, skoro ty to podnosisz jako argument to zdradza to Twoje nastawienie do mnie. Patologia? Ja nie praktykuję więc nadal mnie to rybka a czynniki zawsze prowadzą do wniosku, konkluzji. W tym przypadku, że widocznie im tak pasuje. Co do ostatniego... Masz rację, skoro nie zakumałaś to nie drąż
Nie, to Ty nie rozumiesz. nie chodzi o powiedzenie, tylko o to że musisz nam coś tłumaczyć. Jakie nastawienie? jaki argument?! I jeśli nadal Cie to rybka to po co mówisz zeby udawać zamiast być sobą?
Czytać ze zrozumieniem psze Pani... "Można" udawać, nie "żeby", nie "trzeba" a "MOŻNA"... Chyba tak napisałem prawda? Nie chodzi o powiedzenie? A kto napisał, ze co to ma być skoro wyjeżdząm z krową...? Więc w koncu chodzi o krowę czy o to, że muszę tłumaczyć bez krowy? Faktycznie musisz być dzisiaj zmęczona Aniu
Skrót myślowy....
ujawniony napisał/a:arcania napisał/a:Nie, to Ty nie rozumiesz. nie chodzi o powiedzenie, tylko o to że musisz nam coś tłumaczyć. Jakie nastawienie? jaki argument?! I jeśli nadal Cie to rybka to po co mówisz zeby udawać zamiast być sobą?
Czytać ze zrozumieniem psze Pani... "Można" udawać, nie "żeby", nie "trzeba" a "MOŻNA"... Chyba tak napisałem prawda? Nie chodzi o powiedzenie? A kto napisał, ze co to ma być skoro wyjeżdząm z krową...? Więc w koncu chodzi o krowę czy o to, że muszę tłumaczyć bez krowy? Faktycznie musisz być dzisiaj zmęczona Aniu
Skrót myślowy....
Gdyby to był skrót myślowy to "krowa" nie byłoby słowem klucz... Ale ok, nie męczę już, pogadajcie jeszcze o maseczkach ![]()
Siostruniu, doceń moje poświęcenie
. Znalazłam jedną ze spódniczek:
http://www.stylistka.pl/img/artykul/949 … 3915_5.jpg
Nie wiem, dlaczego oni tak ukrywają to, co sprzedają i nie ma tego na żadnych stronach
Doceniam ![]()
Czy ona jest skórzana? Lub ze skai?
A mi się spodobała dziś ta, idealna na wypad nad morze
i taki romatiko spacer
ale martwię się, że jestem być może trochę przy niska i będzie to jeszcze bardziej mnie 'uniżało' ![]()

Nie, taka jakby satynowa. Mam też taką bordową ![]()
A ta Twoja piękna, ale dla mnie trochę za długa ![]()
Arcanio, ja cały czas pamiętam! Naprawdę! Jak tylko odpocznę mózg, to ogarnę kalendarz ![]()
Arku, dzisiaj są kiecki, a nie maseczki. Nadążaj ![]()
Lecę, ale wrócę!
Gdyby to był skrót myślowy to "krowa" nie byłoby słowem klucz... Ale ok, nie męczę już, pogadajcie jeszcze o maseczkach
Byłaby. Nie, ja myśląc nie męczę się, wręcz przeciwnie. Ojej, maseczki...och, aż mi w pięty poszło...
Tom, przełóżmy tę dyskusję na inny czas, bo dzisiaj naprawdę niezbyt mam na nią siłę. Ale powtórzę - włącz trochę dystansu
Czyżby brak argumentów? Najprościej to jest olać.
Ps: A o mój dystans to się nie martw.
Dowcip roku, czy jak?????
Brutalna prawda a nie żart.
Tom ja spędziłam w Twoim mieście prawie miesiąc. Szczerze? Nie znoszę go. Nie dlatego, że spotkało mnie coś przykrego, nie dlatego, że to jest to a nie inne. Dlatego, że większość ludzi miała ego wielkości Pałacu Kultury, a jak spytałam o drogę to nie raczyli odpowiedzieć, bo słoikom się nie mówi, prawda?
Źle się czuję w tym mieście psychicznie i przytłacza mnie, tak samo jak na dłuższą metę przytłacza mnie Kraków. O wiele bardziej lubię jeździć do terenów podmiejskich Twojego miasta, Tom, gdzie ludzie się do siebie uśmiechają na ulicy i są bardzo mili mimo że mówi się, że to nowa stolyca dla nowobogackich.
A te "większość" ludzi to też kilka osób co w przypadku Obietnicy?
Ja nie wiem gdzie wy spotykacie te osoby, ja pracowałem ostatnio z dużą grupą i większość osób nie było z mojego miasta i pomimo tego im nie dogryzałem.
Ba, nawet niedawno jakaś dziewczyna pytała mnie o drogę i poświęciłem chwilkę, odprowadziłem ją na przystanek i ją pokierowałem.
Takich osób jak ja jest więcej, dużo więcej, nie jestem ewenementem.
No ale cóż, ja nie zmuszam do lubienia mojego miasta ale szacunku oczekuję.
A ja znam 3 chłopaków z Warszawy tylko. I to jednym z nich jest właśnie Tom, dwóch pozostałych jest realnych. Kiedyś miałam jeszcze znajomego, ale kontakt się urwał. I na tej podstawie mam wygłosić opinię? Mogłabym znać i setkę ludzi, ale przypominam, że Warszawa ma 1,717 miliona ludzi! (specjalnie sprawdziłam w Wikipedii
) Zawsze znajdą się buraki, mendy, chlejusy, ale myślę, że tak samo można znaleźć wartościowych i fajnych ludzi. Przecież to jacy jesteśmy mamy wpływ my, niekoniecznie miejsce w którym mieszkamy, to już bardziej ludzie, którymi się otaczamy.
No i właśnie takie podejście jest prawidłowe, Lovciu masz u mnie browara ![]()
Nie warto szufladkować mieszkańców całego miasta, dlatego że kilku z nich okazało się burakami, to jakimi jesteśmy ludźmi nie zależy od miejsca w jakim mieszkamy.
Hmm, no jakby na to nie patrzeć, to w kwestii związków na odległość zgadzam się z Tomem, po prostu dla mnie również odległość nie powinna być zbyt duża, a granice województwa są optymalne. Nie kwestionuję - pewnie są ludzie, którym utrzymanie takiej relacji się udaje, ale wiem, że to nie dla mnie. Zresztą w tej chwili jestem na tyle związany z moim miastem, że nie wyobrażam sobie wyjazdu gdzieś indziej.
Jeśli zaś chodzi o udawanie, too... Co kto lubi. Ratowanie związku na siłę jest bezsensowne. Dajesz jedną szansę - jeśli druga strona nie potrafi jej wykorzystać, to bye bye, zdecydowanie. Bo jeśli raz pokażesz, że coś tolerujesz, to wcale dobrze nie będzie, bo sytuacja powróci, prędzej czy później, ale powróci.
Ujawniony, różnica między odejściem jako pierwszy, a zostaniem porzuconym jest taka, że (o ile można mówić o komforcie psychicznym w tej sytuacji), w pierwszym przypadku podejmujesz decyzję jako pierwszy i nie czujesz odrzucenia. Chyba nie muszę mówić, jakie to drugie jest paskudne? Po prostu w pewien sposób, nieco oszukując się, stawiasz się z tej "lepszej" strony.
Wracając do tematu miast... Każde miasto jest inne. Rodziło się w innych okolicznościach, leżało na terenie innego zaboru (myli się ten, kto uważa, że to nie ma na nic wpływu), mieszkały w nim różne narodowości. Zauważcie, że stopień rozwoju każdego z nich jest inny, szybkość życia w każdym z nich też się zmienia. Mieszkańcy mają różne problemy. I stąd biorą się różnice. W mentalności i zachowaniu także. Nie jestem nastawiony negatywnie do żadnego z miast - w gruncie rzeczy, na każdego tubylca coś się znajdzie
Bardziej te wszystkie stereotypy traktuję w kategoriach żartu. I wiecie co? Z moich obserwacji wynika, że bardzo często negatywne nastawienie do przyjezdnych mają nie rodowici mieszkańcy, ale właśnie Ci napływowi.
Dobra, zmykam dalej gulasz gotować ![]()
ujawniony napisał/a:Gdyby to był skrót myślowy to "krowa" nie byłoby słowem klucz... Ale ok, nie męczę już, pogadajcie jeszcze o maseczkach
Byłaby. Nie, ja myśląc nie męczę się, wręcz przeciwnie. Ojej, maseczki...och, aż mi w pięty poszło...
Krowa jest w cudzysłowie a skoro tak to jest to słowo a nie rzecz, przedmiot, zwierzę itd... U ciebie nie wyświetla cudzysłowu? A maseczki wcale nie były złośliwością... Ale skoro dzisiaj kiecki to przepraszam ![]()
arcania napisał/a:ujawniony napisał/a:Gdyby to był skrót myślowy to "krowa" nie byłoby słowem klucz... Ale ok, nie męczę już, pogadajcie jeszcze o maseczkach
Byłaby. Nie, ja myśląc nie męczę się, wręcz przeciwnie. Ojej, maseczki...och, aż mi w pięty poszło...
Krowa jest w cudzysłowie a skoro tak to jest to słowo a nie rzecz, przedmiot, zwierzę itd... U ciebie nie wyświetla cudzysłowu? A maseczki wcale nie były złośliwością... Ale skoro dzisiaj kiecki to przepraszam
Przeczytaj sobie od początku to zrozumiesz... bo zdaje się rozmawiamy zupełnie o czymś innym. Co ma cudzysłów do tego, że ja użyłam słowa krowa jako skrót do tego co napisałeś wcześniej? I nie rozumiem, co starasz się tutaj na siłę udowodnić, więc jednak jako blondynka skupię się posłusznie na maseczkach, przepraszam sukienkach ![]()
Hmm, no jakby na to nie patrzeć, to w kwestii związków na odległość zgadzam się z Tomem, po prostu dla mnie również odległość nie powinna być zbyt duża, a granice województwa są optymalne. Nie kwestionuję - pewnie są ludzie, którym utrzymanie takiej relacji się udaje, ale wiem, że to nie dla mnie. Zresztą w tej chwili jestem na tyle związany z moim miastem, że nie wyobrażam sobie wyjazdu gdzieś indziej.
Och Kardamon, wiesz że teraz twoje miasto zostanie zaszufladkowane jako te które się wywyższa?
Ale tak serio mówiąc, to ludzie mają swoje obowiązki i dlatego związki na odległość to nie jest dobry pomysł bo też rzadko kiedy można się widywać a brak kontaktu rozbija nawet najbardziej kochające się pary.
Wracając do tematu miast... Każde miasto jest inne. Rodziło się w innych okolicznościach, leżało na terenie innego zaboru (myli się ten, kto uważa, że to nie ma na nic wpływu), mieszkały w nim różne narodowości. Zauważcie, że stopień rozwoju każdego z nich jest inny, szybkość życia w każdym z nich też się zmienia. Mieszkańcy mają różne problemy. I stąd biorą się różnice. W mentalności i zachowaniu także. Nie jestem nastawiony negatywnie do żadnego z miast - w gruncie rzeczy, na każdego tubylca coś się znajdzie
Bardziej te wszystkie stereotypy traktuję w kategoriach żartu. I wiecie co? Z moich obserwacji wynika, że bardzo często negatywne nastawienie do przyjezdnych mają nie rodowici mieszkańcy, ale właśnie Ci napływowi.
No właśnie, trzeba się szanować i takie podejście jest prawidłowe.
Swoją drogą to zawsze mnie śmieszy ten stereotyp że w Warszawie jest dużo pracy.
I potem przyjezdni przyjeżdżają a tu zdziwienie bo pracy ni ma ![]()
I pewnie też dlatego tak wiele osób nas nie lubi bo mają mylne wyobrażenia.
Na siłę? Czyli uważasz, ze Cię atakuje? Nie mam powodu. Przedstawiam swoje zdanie ale skoro kłuje Cię to w oczy to przykro mi tym bardziej, że kogo jak kogo ale akurat Ciebie lubię bardzo... ![]()
No jak to? teraz na topie nie jest emo ani metro , tylko drwal
Całe szczęście, że Matka Natura będzie w końcu górą
![]()
A trendy też taki?

Czy taki?

Pożądani: siatkarz, motocyklista, kierowca rajdowy , mundurowi, ratownicy medyczni, mechanicy samochodowi, weterynarze, trener jiu jitsu
Ten Ci odpowiadałby i ma styl drwaloseksualny jakby nie był zajęty? ... .

Rockfor napisał/a:Nie widzę problemu. Powiedz tylko kiedy a robimy basen u Ciebie w Bloku
Nawet na dachu - wystarczy hydrant i odkręcić kurek
![]()
Ale ogrzewany? Kiedy? Najlepiej od razu
Ok nawet zaraz, a podgrzewany to będzie nawet od atmosfery sąsiadów
I jeszcze pewnie jakiejś TV nie zabraknie. O i przy okazji zostaniesz gwiazdą programu (my pewnie też) "Na sygnale"
![]()
A wschodnie panie są piękne, panowie też mają swój urok. Ale Wy też, żeby nie było
Dziękuję podwójnie ![]()
ujawniony napisał/a:Rockfor napisał/a:ObietnicaPoranka Żaden krem nie zamieni masażu męskich rąk
Oj Rockfor :0 Szkoda Ciebie bo wydajesz się spoko ale Obietnica to zje Cię na śniadanie, przeżuje i wypluje a Ty jej jeszcze będziesz za to dziękował
A Ty co? Nagle poczułeś się zwolniony ze stanowiska mojego PRowca, że mi taką kiepską reklamę robisz?
Obietnica dalej jesteś głodna
![]()
Tom94 napisał/a:Związki na odległość mają to do siebie że często się psują. A za ten stan rzeczy odpowiedzialna jest właśnie odległość.
Pomijam już fakt że ludzie z mojego miasta w innych częściach Polski są traktowani niczym wrogowie ale to tak swoją droga.A nie, no jak często to nie warto nawet próbować...
Dokładnie, tak nie dla każdego złoto, co się ładnie świeci ![]()
Was dogonić to trzeba być dobry krok ![]()
Na siłę? Czyli uważasz, ze Cię atakuje? Nie mam powodu. Przedstawiam swoje zdanie ale skoro kłuje Cię to w oczy to przykro mi tym bardziej, że kogo jak kogo ale akurat Ciebie lubię bardzo...
Podświadomość...? A dlaczego miałoby mnie kłuć Twoje zdanie ? Teraz to już chyba Ty pomieszałeś wątki: krowy i Twojego zdania na temat udawania. I czytam ze zrozumieniem, nigdzie nie napisałam że "trzeba" udawać.
Was dogonić to trzeba być dobry krok
Jak widać wyżej, sami za sobą nie nadążamy...
Taki drwal jest super i jedne i drugi
a Kubicę uwielbiam ![]()
No dobra, ja w obronie stanę, choć w sumie to ja najmniej powinnam ze względu na miejsce zamieszkania
Warszawiacy zawsze dla mnie byli życzliwi, złego słowa nie mogę powiedzieć. Uprzejmi, chętni do pomocy i otwarci
Nie jest to miasto dla mnie, ale dlatego że jest zbyt duże, nigdy nie śpi, jest ciagły hałas i pęd nie wiadomo za czym. Lubie pojechać na tydzień, pozwiedzać, poimprezować i spędzic miło czas na różnych wydarzeniach kulturalnych, ale z ulgą wracam do siebie. Nie wynika o jednak z mentalności samych mieszkańców a charakteru tego miasta.
Zależy od doświadczenia. Nawet ostatnio przebywając w stolicy Polski, sorry czułem przedmiotowe podejście. Nawet na zwykłe pytania uzyskiwałem odpowiedź to nie jest punkt informacyjny. Do tego wiele osób myli Warszawiaków, z przyjezdnymi, bo tych korzennych po II WŚ zostało kilka procent w tym mieście. wszem nie generalizuję ale jednak aura tego miasta nie jest dla mnie, w stosunku do innych miejsc w Polsce.
a Kubicę uwielbiam
Ja też
Chyba nawet za bardzo ![]()
Codziennie śledzę go na pewnym blogu, który jest poświęcony jego osobie
Ale nie jestem typowym kubicomaniakiem, bo F1 zacząłem interesować się długo przed pojawieniem się Rodaka w tej dyscyplinie - podajże miałem wtedy 12 lat, nawet pamiętam jeszcze wyścigi A. Senny
I tak mi zostało do dzisiaj
))
ujawniony napisał/a:Na siłę? Czyli uważasz, ze Cię atakuje? Nie mam powodu. Przedstawiam swoje zdanie ale skoro kłuje Cię to w oczy to przykro mi tym bardziej, że kogo jak kogo ale akurat Ciebie lubię bardzo...
Podświadomość...? A dlaczego miałoby mnie kłuć Twoje zdanie ? Teraz to już chyba Ty pomieszałeś wątki: krowy i Twojego zdania na temat udawania. I czytam ze zrozumieniem, nigdzie nie napisałam że "trzeba" udawać.
Ale napisałaś "żeby"... Nie wiem właśnie dlaczego kłuje ale skoro uważasz, ze przedstawienie swojego zdania jest udowadnianiem czegoś, komuś na siłę to widocznie Cię to kłuje. Luzik, jeśli chcesz mieć ostatnie słowo to nie ma sprawy, lubię Cię na tyle, ze mogę się nawet poświęcić ![]()
arcania napisał/a:ujawniony napisał/a:Na siłę? Czyli uważasz, ze Cię atakuje? Nie mam powodu. Przedstawiam swoje zdanie ale skoro kłuje Cię to w oczy to przykro mi tym bardziej, że kogo jak kogo ale akurat Ciebie lubię bardzo...
Podświadomość...? A dlaczego miałoby mnie kłuć Twoje zdanie ? Teraz to już chyba Ty pomieszałeś wątki: krowy i Twojego zdania na temat udawania. I czytam ze zrozumieniem, nigdzie nie napisałam że "trzeba" udawać.
Ale napisałaś "żeby"... Nie wiem właśnie dlaczego kłuje ale skoro uważasz, ze przedstawienie swojego zdania jest udowadnianiem czegoś, komuś na siłę to widocznie Cię to kłuje. Luzik, jeśli chcesz mieć ostatnie słowo to nie ma sprawy, lubię Cię na tyle, ze mogę się nawet poświęcić
Ja o niebie, Ty o chlebie....ehhhhhhhh nie, nie poświęcaj się. dziękuję
ujawniony Teraz to musisz niezłą pokutę odrobić, po tych "krowach". Cóż zostaje Ci tylko komuś tu w ogrodzie odpracować, może któraś z dziewczyn zgodzi się ![]()
arcania napisał/a:a Kubicę uwielbiam
Ja też
Chyba nawet za bardzo
Codziennie śledzę go na pewnym blogu, który jest poświęcony jego osobie
Ale nie jestem typowym kubicomaniakiem, bo F1 zacząłem interesować się długo przed pojawieniem się Rodaka w tej dyscyplinie - podajże miałem wtedy 12 lat, nawet pamiętam jeszcze wyścigi A. Senny
I tak mi zostało do dzisiaj
))
A nie, to ja też oglądałam zanim pojawił się Kubica
Podobnie jak z NBA, przed Gortatem
kiedyś w piątki na dwójce pokazywali skróty spotkań i to było coś ![]()
ujawniony Teraz to musisz niezłą pokutę odrobić, po tych "krowach". Cóż zostaje Ci tylko komuś tu w ogrodzie odpracować, może któraś z dziewczyn zgodzi się
No najlepiej coś ugotwać ![]()
Och Kardamon, wiesz że teraz twoje miasto zostanie zaszufladkowane jako te które się wywyższa?
![]()
Ale tak serio mówiąc, to ludzie mają swoje obowiązki i dlatego związki na odległość to nie jest dobry pomysł bo też rzadko kiedy można się widywać a brak kontaktu rozbija nawet najbardziej kochające się pary.
Oj tam, ten kto mnie zna, wie, że nie mam takich skłonności
Więc właśnie o to chodzi. Po prostu w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że brak możliwości takiego spontanicznego spotkania "na żywo" jest nie dla mnie, bo co by nie mówić, jeśli już się z kimś zwiążę, wolałbym mieć dowolność w kwestii spotykania się.
No właśnie, trzeba się szanować i takie podejście jest prawidłowe.
Swoją drogą to zawsze mnie śmieszy ten stereotyp że w Warszawie jest dużo pracy.
I potem przyjezdni przyjeżdżają a tu zdziwienie bo pracy ni ma
I pewnie też dlatego tak wiele osób nas nie lubi bo mają mylne wyobrażenia.
No widzisz, to pewnie też zależy od branży. Z moich stron sporo osób dojeżdża do Warszawy i sobie to chwalą. Inna sprawa, że podziwiam ich, za to, że potrafią jeszcze utrzymać jakieś życie prywatne.
Was dogonić to trzeba być dobry krok
Dobry trening i jedziesz ![]()
Macie te krowy ![]()
Rockfor napisał/a:arcania napisał/a:a Kubicę uwielbiam
Ja też
Chyba nawet za bardzo
Codziennie śledzę go na pewnym blogu, który jest poświęcony jego osobie
Ale nie jestem typowym kubicomaniakiem, bo F1 zacząłem interesować się długo przed pojawieniem się Rodaka w tej dyscyplinie - podajże miałem wtedy 12 lat, nawet pamiętam jeszcze wyścigi A. Senny
I tak mi zostało do dzisiaj
))
A nie, to ja też oglądałam zanim pojawił się Kubica
Podobnie jak z NBA, przed Gortatem
kiedyś w piątki na dwójce pokazywali skróty spotkań i to było coś
O koszykówce lepiej nic mi nie mów, bo u mnie w kraju jest to 2-ga religia
Ale w mniejszym stopniu NBA, może tylko pod kątem obserwacji kariery Sabonisa. Bardziej jednak Europa. Ale jednak dzisiaj chyba nie mam takiego zapału jak kiedyś ![]()
Lovelko, jak pomogło, to dobrze
Kelly jest faaajna, a wiesz, że do tego kawałka można rumbę zatańczyć? ![]()
Obietnico, no niezłe nuty, naprawdę niezłe ![]()
Perło, mnie rozwala jeszcze jego konsekwencja ![]()
Arc, gulasz gotowy, zapraszam ![]()
Rockfor napisał/a:ujawniony Teraz to musisz niezłą pokutę odrobić, po tych "krowach". Cóż zostaje Ci tylko komuś tu w ogrodzie odpracować, może któraś z dziewczyn zgodzi się
No najlepiej coś ugotwać
Tylko? Co to za pokuta?
Sama przyjemność aby tylko smakowało ![]()
Kardamon, to nie fair...z Comą do mnie, wiesz że to moja pięta achillesowa....a za gulasz podziękuję bo mięsa nie spożywam ![]()
Rockfor przepraszam jeśli coś mi umknęło, ale no nie wszytko da się tutaj ogarnąć...u Ciebie w kraju, z Litwy pochodzisz?
Za mała pokuta? to nie wiem, Metyl jakąś karę wymyśli ![]()
Rockfor napisał/a:ujawniony Teraz to musisz niezłą pokutę odrobić, po tych "krowach". Cóż zostaje Ci tylko komuś tu w ogrodzie odpracować, może któraś z dziewczyn zgodzi się
No najlepiej coś ugotwać
Nie mam arszeniku ![]()
Strony Poprzednia 1 … 440 441 442 443 444 … 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Gdzie spotkać wolnego mężczyznę?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024