Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...
Obalicmity - już nie przesadzaj, bo to można odwrócić - Wy to nie macie w stosunku do nas nierealnych wymagań?
Oczywiście, że mamy ale mamy priorytety a Wy półśrodki. U nas jak u faceta priorytetem jest wygląd to może mu biegać pod nosem 1000 zajefajnych charakterem kobiet i będzie miał je gdzieś i jak odwrotnie to tak samo. Jeśli charakter to mogą biegać same laleczki i co z tego ? A u was jest tak, że ma być wszystko naraz i do tego zasmażka...
Jakie półśrodki? Ok, czyli chcecie ładną dziewczynę, ale to, że jest wredną jędzą, złośliwą i chamską, to już nie jest ważne? Zaakceptujecie to na całe życie? I jeśli będzie np. złośliwa w stosunku do Waszego wspólnego dziecka, to przymknięcie na to oko, bo jest ładna? No proszę Cię. To nie jest raczej dziwne, że chcemy (wszystko jedno - kobiety czy mężczyźni), żeby nasz partner podobał nam się wizualnie i żebyśmy się z nim życiowo dogadywali. Bo jeśli nam nie będzie odpowiadał wizualnie, to z seksu nici, a on jest ważny. Jeśli nam nie będzie odpowiadał emocjonalnie/mentalnie, to się po prostu na dłuższą metę nie dogadamy. Przestańmy tworzyć te obozy kobiet i mężczyzn, bo nasze życiowe potrzeby nie są aż tak znowu odległe.
Czyli mitem jest to,że kobiety są słabszą płcią.Przekonuje się o tym dzień po dniu z narzeczoną,bo sprostać jej to nie lada wyzwanie.Ciągły stres powoduje oddanie inicjatywy i podobnie z wychowaniem syna.
Nie jesteśmy słabszą płcią, ale ja bym też nie chciała, żeby mi mężczyzna oddał 100% inicjatywy.
Czyli mitem jest to,że kobiety są słabszą płcią.Przekonuje się o tym dzień po dniu z narzeczoną,bo sprostać jej to nie lada wyzwanie.Ciągły stres powoduje oddanie inicjatywy i podobnie z wychowaniem syna.
Ja wiem, ze to SE, ale nie chce mi się szukać fachowych źródeł...
Obalicmity - już nie przesadzaj, bo to można odwrócić - Wy to nie macie w stosunku do nas nierealnych wymagań?
Oczywiście, że mamy ale mamy priorytety a Wy półśrodki. U nas jak u faceta priorytetem jest wygląd to może mu biegać pod nosem 1000 zajefajnych charakterem kobiet i będzie miał je gdzieś i jak odwrotnie to tak samo. Jeśli charakter to mogą biegać same laleczki i co z tego ? A u was jest tak, że ma być wszystko naraz i do tego zasmażka...
Jakie półśrodki? Ok, czyli chcecie ładną dziewczynę, ale to, że jest wredną jędzą, złośliwą i chamską, to już nie jest ważne? Zaakceptujecie to na całe życie? I jeśli będzie np. złośliwa w stosunku do Waszego wspólnego dziecka, to przymknięcie na to oko, bo jest ładna? No proszę Cię. To nie jest raczej dziwne, że chcemy (wszystko jedno - kobiety czy mężczyźni), żeby nasz partner podobał nam się wizualnie i żebyśmy się z nim życiowo dogadywali. Bo jeśli nam nie będzie odpowiadał wizualnie, to z seksu nici, a on jest ważny. Jeśli nam nie będzie odpowiadał emocjonalnie/mentalnie, to się po prostu na dłuższą metę nie dogadamy. Przestańmy tworzyć te obozy kobiet i mężczyzn, bo nasze życiowe potrzeby nie są aż tak znowu odległe.
A Mahomet też była kobietą
Tak jak napisałaś i tak jak napisałem. TAK ! jesteśmy w stanie to zaakceptować bo MAMY PRIORYTETY ! Jeśli komuś zależy wyłącznie na wyglądzie to może być z kobieta, która jest (przepraszam) tępą dzidą i będzie mu dobrze. Mało takich przypadków znam ? Zresztą ja sam byłem w podobnej sytuacji, nie dokładnie w takiej bo nie była "tępa" ale miałem przepiękną żonę i nie przesadzam, nie było faceta, któremu by się nie podobała i co z tego mam? A no to, ze w trudnych chwilach kiedy powinna być przy mężu była gdzie indziej. A Wy macie półśrodki. Chcecie, żeby facet dużo zarabiał ale jednocześnie pracował 8 godzin bo przecież potrzebujecie go... Jeżeli pracuje po 16 godzin na dobę to lament, ze nie ma Ciebie kiedy Cię potrzebuję... itd itp... No sry Winetou ale coś chyba kosztem czegoś nie ?
Tak jak napisałaś i tak jak napisałem. TAK ! jesteśmy w stanie to zaakceptować bo MAMY PRIORYTETY ! Jeśli komuś zależy wyłącznie na wyglądzie to może być z kobieta, która jest (przepraszam) tępą dzidą i będzie mu dobrze. Mało takich przypadków znam ? Zresztą ja sam byłem w podobnej sytuacji, nie dokładnie w takiej bo nie była "tępa" ale miałem przepiękną żonę i nie przesadzam, nie było faceta, któremu by się nie podobała i co z tego mam? A no to, ze w trudnych chwilach kiedy powinna być przy mężu była gdzie indziej. A Wy macie półśrodki. Chcecie, żeby facet dużo zarabiał ale jednocześnie pracował 8 godzin bo przecież potrzebujecie go... Jeżeli pracuje po 16 godzin na dobę to lament, ze nie ma Ciebie kiedy Cię potrzebuję... itd itp... No sry Winetou ale coś chyba kosztem czegoś nie ?
Czyli jeśli Twoja kobieta by biła i poniżała Wasze wspólne dziecko, to byś to olał, bo jest ładna?
I pasowało Ci to, że nie było jej przy Tobie, gdy jej potrzebowałeś?
Ja nie potrzebuję, żeby mój partner dużo zarabiał i może pracować 8, a może 80 godzin dziennie, bo to on ma być zadowolony z pracy. Ja nie potrzebuję obecności partnera 24/7, bo i sama tego nie dam.
A i jeszcze jedno - półśrodki, to dla mnie właśnie wybieranie części czegoś, czego potrzebuję. A nie trzeba z niczego rezygnować - to nie jest tak, że partner albo nam się podoba fizycznie, albo psychicznie. Nie chcę, żeby mi wszyscy go zazdrości, bo wszystkich to ja mam gdzieś. Ma się MNIE podobać. Ale też nie potrzebuję go do tego, żeby na niego patrzeć. Potrzebuję go, żeby przy mnie był, żebyśmy razem szli przez życie i w dobrych, i w złych chwilach. Więc trudno, mogę sobie być marudna czy jakakolwiek inna, ale nie chcę na partnera faceta, na którego nie będę mogła liczyć.
I tego nie trzeba wybierać - są na świecie ładne kobiety, które są godne zaufania i z którymi dobrze się żyje. To nie jest tak, że ktoś jest albo taki, albo taki.
Tak jak napisałaś i tak jak napisałem. TAK ! jesteśmy w stanie to zaakceptować bo MAMY PRIORYTETY ! Jeśli komuś zależy wyłącznie na wyglądzie to może być z kobieta, która jest (przepraszam) tępą dzidą i będzie mu dobrze. Mało takich przypadków znam ? Zresztą ja sam byłem w podobnej sytuacji, nie dokładnie w takiej bo nie była "tępa" ale miałem przepiękną żonę i nie przesadzam, nie było faceta, któremu by się nie podobała i co z tego mam? A no to, ze w trudnych chwilach kiedy powinna być przy mężu była gdzie indziej. A Wy macie półśrodki. Chcecie, żeby facet dużo zarabiał ale jednocześnie pracował 8 godzin bo przecież potrzebujecie go... Jeżeli pracuje po 16 godzin na dobę to lament, ze nie ma Ciebie kiedy Cię potrzebuję... itd itp... No sry Winetou ale coś chyba kosztem czegoś nie ?
Czyli jeśli Twoja kobieta by biła i poniżała Wasze wspólne dziecko, to byś to olał, bo jest ładna?
I pasowało Ci to, że nie było jej przy Tobie, gdy jej potrzebowałeś?
Ja nie potrzebuję, żeby mój partner dużo zarabiał i może pracować 8, a może 80 godzin dziennie, bo to on ma być zadowolony z pracy. Ja nie potrzebuję obecności partnera 24/7, bo i sama tego nie dam.
Nie, ja bym nie pozwolił ale moim priorytetem nie jest uroda miss universum więc nigdy bym takiej pięknej i tępej nie wybrał. W sumie to ja chyba byłem nawet szczęściarzem poniekąd bo ex nie była ogólnie złą kobietą, nawet wręcz przeciwnie więc można powiedzieć, ze trafił mi się taki rodzynek... Niestety po latach okazało się, że rodzynek w środku był przegniły. Dlaczego tego nie widziałem ? Nie wiem, pewnie byłem zaślepiony. A to, że nie było jej kiedy potrzebowałem żeby była zakończyło się rozwodem. Proste. Nie mógłbym być z kimś kto utracił moje zaufanie, nie ma u mnie półśrodków już mówiłem. Ale nie o mnie dyskusja tylko o ogóle. Jestem ciekaw, gdybyś godnie nie zarabiała a była np kasjerką w biedronce za 1000 zł miesięcznie czy nie zmieniłabyś zdania o zarobkach męża...
A właśnie, a tu Cię mam. Czekałem na jakiś taki Twój wpis i się doczekałem. Analizujesz ale błędnie. Zakładasz, że skoro napisałem, ze podobała się wszystkim to takim kryterium się kierowałem przy wyborze partnerki... A właśnie bzdura. Napisałem to aby podkreślić znaczenie urody nic poza tym a ty już w domyśle wyciągasz daleko idące wnioski na swoje własne potrzeby a tak nie było. Nie wybierałem aby mi wszyscy zazdrościli. Wciskasz w usta nie słowa tylko błędne wnioski .
Tak jak napisałaś i tak jak napisałem. TAK ! jesteśmy w stanie to zaakceptować bo MAMY PRIORYTETY ! Jeśli komuś zależy wyłącznie na wyglądzie to może być z kobieta, która jest (przepraszam) tępą dzidą i będzie mu dobrze. Mało takich przypadków znam ? Zresztą ja sam byłem w podobnej sytuacji, nie dokładnie w takiej bo nie była "tępa" ale miałem przepiękną żonę i nie przesadzam, nie było faceta, któremu by się nie podobała i co z tego mam? A no to, ze w trudnych chwilach kiedy powinna być przy mężu była gdzie indziej. A Wy macie półśrodki. Chcecie, żeby facet dużo zarabiał ale jednocześnie pracował 8 godzin bo przecież potrzebujecie go... Jeżeli pracuje po 16 godzin na dobę to lament, ze nie ma Ciebie kiedy Cię potrzebuję... itd itp... No sry Winetou ale coś chyba kosztem czegoś nie ?
Są też takie kobiety,ale nazywa sie je inaczej.Np prioryt zakładają,że będzie posiadanie dziecka i bogatego męża.Osiągną cel,zapłodnienie,ślub po czym tego męża odstawiają(po pierwsze od seksu),lub szczują całe otoczenie przeciw niemu,by więcej łożył na dom(czyli nią i dziecko, za co czasem dostanie znowu seks i chwilowe poczucie,że jest potrzebny).
Ale nikt o nas nie wie, więc możemy podpuścić urzędasów że nie jesteśmy spokrewnieni Zresztą, to czy ci się oświadczę w dużej mierze zależy od tego czy nauczysz się gotować
Haha, no tak-podobni wcale, z rodziców tylko ojciec Piotr znany, więc może chociaż matki mieliśmy inne haha przeciez to już dawno wiadomo, że moja kariera z gotowaniem zakończyła się na parzeniu herbaty
Więc wszystko jest do uzgodnienia, tylko musi ci się włączyć "chcenie" bo żeś leniwa i dlatego kuchnia martwa
Moje 'chcenie' aktywuje się często, tylko niekoniecznie związane z gotowaniem Poza tym, czy kobieta musi umieć gotować? Na prawdę MUSI? Jakoś nie sądzę, żeby to było aż takie niezbędne, ani żeby od razu mianowało taką panią na żonę roku. Są ważniejsze 'rzeczy' do ogarnięcia, a w dobie restauracji i zamawiania żarcicha przez neta, to raczej już żaden wyznacznik, a już na pewno nie PROBLEM nie do rozwiązania
arcania napisał/a:
Słodziaśny dzień już jutro a dzisiaj piątek 13, ciekawe co tez dzisiaj mi się przytrafi
no i opuszczacie się moi drodzy, żadnej walentynkowej muzyki nie ma
Ja tam nie wierzę w te piątki i czarne koty
A jesli teskno ci za romantiko muzyką, no to proszę bardzo
ObietnicaPoranka napisał/a:
Właśnie oglądam dokument o białych małżeństwach w Japonii. Coś przerażającego - jeden pan opowiada, że woli porno i prostytucję, bo gdy uprawia seks ze swoją partnerką to musi (!) myśleć też o tym, żeby jej było dobrze. Do tej pory myślałam, że w seksie między innymi właśnie to jest fajne . Ale ja głupia byłam
Bo normalnym jest, że chcesz sprawić dobrze drugiej osobie, ale, ale jak wiesz niektórzy mają np. mega przykre doświadczenie w tej materii, byli skrytykowani raz czy drugi, lub i nawet dziesiąty i co wtedy taki facet sobie myśli? Że jest do bani. Przez pewien czas to się jeszcze pewnie stara coś zrobić, ale jak nadal jego żona jest niezadowolona, i psioczy, że on taki i taki, a w filmach ona widziała, że TAAAKIIIEE orgazmy ludzie mają, a ona nie to przecież ON jest tylko temu winny. Rośnie frustracja i odsuwają się wreszcie od siebie, zamiast oboje wspólnie jakoś to rozwiązać. I o ile przestaną ze sobą sypiać, o tyle potrzeby nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a więc facet chodzi na boki, kobieta pewnie też w sumie. Wymagania mega, ale wina zawsze jego.
ObietnicaPoranka napisał/a:
arcania napisał/a:
Takie o?
Tak, tak, mniej więcej coś takiego - sweter czarny + spódniczka . Tylko moja jest gładka. Fajnie takie cosie, nie?
:
Bardzo ładne obie Ja to już chyba wiosnę w sumie poczułam, bo zaczyna mi się zachciewać takich kolorowych rzeczy, no ale do zakupów jeszcze musze poczekac
white.pearl napisał/a:
Tom94 napisał/a:
No i nadszedł ten dzień w którym udało mi się załatwić nową pracę Zaczynam od przyszłego tygodnia, już się nie mogę doczekać
Jak ekspresowo, gratulacje!
U mnie dziś wkurw maksymalny, czy mogę komuś skopać tyłek, są jacyś ochotnicy? Jestem już 3 tygodnie bez lapka, dziś wrócił...z uszkodzonym ekranem Po prostu cudownie. Jutro wyjeżdżam na weekend, cieszyłam się, a teraz muszę jakoś przetrawić tę złość.
Ja też gratuluję Tomcio
A Tobie Perełko zalecam tak z pół godziny pobiegać, jak ręką odjął będzie
Aenima napisał/a:
Stefan86 napisał/a:
Hmm można tu zagadać z biura w piątkowe popołudnie gdzie świeci słonko wszędzie od Z$%^&NIA par a ja jutro spędzam dzień rozwalonych tynków z roczną chrześnicą w Kłodzku... Kuurde wybaczcie normalnie jestem pogodnym człekiem ale dziś tak jakoś no wiecie... i do tego dwie mocne kawy... Pozdrawiam ;-)
No, ale ja nie rozumiem, o co Wam chodzi z tymi Walentynkami. Okazja, jak każda inna, jak dzisiejszy piątek 13... Naprawdę, jeśli się kocha to 365 dni w roku. Dla mnie dzień, jak co dzień. Będę w pracy
A ja tam lubię Walentynki. Jasne, że miłość trzeba okazywać zawsze i jeśli ktoś robi to TYLKO w ten dzień, to...w sumie nie ma o czym gadac, bo wtedy to raczej miłości nie ma Mimo to, fajnie jest patrzeć na tych wszystkich szczęśliwych ludzi razem. Może to jest po prostu dzień takiego swobodnego bujania w obłokach z tą drugą osobą. Jakby nie patrzeć-pozytywne emocje, zawsze wywołują pozytywne, oby więc więcej takich dni, gdzie widać te uśmiechy na ustach.
ObietnicaPoranka napisał/a:
Dziewczyny - odkryłam nowy sposób na poprawienie sobie humoru - załóżcie krótką spódniczkę i przejdźcie się koło budowy. Ja dzisiaj przez przypadek weszłam w sam jej środek . A i pamiętacie - miałam jeździć windą. Dzisiaj spotkałam starszego sąsiada, od którego usłyszałam, że jestem śliczna - pan to dopiero ma bujną wyobraźnię . No, moja potrzeba próżności została dzisiaj w pełni zaspokojona, a gdybym była smutna, to humor z pewnością poprawiłby się o jakieś 200 punktów
Haha z budową to raczej mam skojarzenia z pogwizdywaniem i dość takimi, hmm... bezpośrednimi uwagami, które raczej mnie peszą, niż zachwycają i poprawiają humor, ale z tą spódniczką to jest całkiem fajny pomysł taki ogólnie. Pamiętam jak zaczęły się egzaminy i poszłam pierwszy raz w mini i białej bluzeczce, tyle co się wtedy nasłuchałam to głowa boli (w sumie to później doszłam do wniosku dlaczego-bo oni zawsze mnie widzą w spodniach po prostu i byli przyzwyczajeni do luźnego stroju ), ale oczywiście kto nie lubi słuchac komplementów? Jeden kolega to aż zadzwonił, powiedzieć, że nie zdązył mnie skomplementować, ale że od tej strony to mnie nie znał i czy nie mam chęci na piwko jakieś po Tak jak u ciebie-wtedy moja próżność została zaspokojona na długie godziny
Stefan86 napisał/a:
No Obietnico Poranka chyba jako jedyna umiesz podnieść człeka na duchu ;-) a do tego dodajmy samotny ojciec z piękną uśmiechniętą dzidzią w wózku... która by sie oparła ;-)?
Żadna
Obalicmity napisał/a:
Facet ma byc:
- zabawny, dowcipny ale powazny, nie dziecinny - wysportowany, silny, ale wygladajacy normalnie, nie miesniakiem - twardy, zdecydowany, samiec alfa, stanowczy ale lagodny, ugodowy i ulegly - romantyczny, czuly, ale meski, twardy, ociekajacy testosteronem - romantyczny, ale pragmatyczny, twardo stapajacy po ziemii - zimny ale cieply - zakochany bez pamieci w kobiecie, ale opanowany, realista - tolerancyjny, ale zasadniczy - brylujaca dusza towarzystwa, ale domator ktory sie nie wychyla
Wypisać pozytywne cechy to i ja potrafię, a czy one MAJĄ BYĆ i są ZAWSZE i przez WSZYSTKIE cechami wymaganymi to oczywiście, że nie. Każda kobieta ma swoje zapotrzebowania na daną cechę, oczywistym jest, że w żadnym człowieku nie znajdzie się tylko zalet, jak i również tylko wad. Ale i również dla jednej domator będzie atrakcyjny, dla drugiej nie. Tak samo jest z każdą inną cechą-co jednej będzie do przyjęcia, dla drugiej kategorycznie nie. Dlatego też nie ma faceta, który podpasowałby każdej kobiecie.
25,490Odpowiedź przez Aenima2015-02-13 21:01:50Ostatnio edytowany przez Aenima (2015-02-13 21:02:52)
Wymagasz od partnera, by łapał szybko, o co Ci chodzi i wiedział, jak osiągnąć określony cel. Nie lubisz za długich zalotów. Cenisz sobie czas i starasz się nie marnować go niepotrzebnie. Cenisz też możliwość rozmowy na poziomie, również w łóżku. Czasem zażarta dyskusja z wymagającym partnerem sprawia Ci większą satysfakcję niż pocałunki i pieszczoty. Idealna jest dla Ciebie pedantyczna sowa. Do tego typu zaliczają się osoby poukładane i dokładne oraz szeroko wykształcone.
No, pięknie. Kocham sowy tak w ogóle
Mój ideał faceta? Twój wynik:
Szukasz partnera na dobre i złe. Z jednej strony twój mężczyzna powinien być opiekuńczy i czuły, z drugiej powinno go stać na odrobinę szaleństwa. Ma cię chronić, dbać, aby ci się żyło dostatnio i wygodnie, ale powinien cię także zaskakiwać, zadziwiać, i pozwalać na to, abyś czuła się cały czas wolna. To spore wymagania. I rybki, i akwarium. Czy nie za wiele?
NIE, nie za wiele, idealnie!
Maseczka truskawkowo-waniliowa jest cudowna, mam jeszcze czekoladową
P.S. To teraz nie przywalę Mtylowi, bo mnie wyzwaliście, to nie przywalę, zresztą, przemoc? No proszę, kto mówi o przemocy Odwinąć się można na różne sposoby
Nie, ja bym nie pozwolił ale moim priorytetem nie jest uroda miss universum więc nigdy bym takiej pięknej i tępej nie wybrał. W sumie to ja chyba byłem nawet szczęściarzem poniekąd bo ex nie była ogólnie złą kobietą, nawet wręcz przeciwnie więc można powiedzieć, ze trafił mi się taki rodzynek... Niestety po latach okazało się, że rodzynek w środku był przegniły. Dlaczego tego nie widziałem ? Nie wiem, pewnie byłem zaślepiony. A to, że nie było jej kiedy potrzebowałem żeby była zakończyło się rozwodem. Proste. Nie mógłbym być z kimś kto utracił moje zaufanie, nie ma u mnie półśrodków już mówiłem. Ale nie o mnie dyskusja tylko o ogóle. Jestem ciekaw, gdybyś godnie nie zarabiała a była np kasjerką w biedronce za 1000 zł miesięcznie czy nie zmieniłabyś zdania o zarobkach męża...
Edytowałam poprzednią wiadomość . No widzisz, czyli też potrzebujesz osoby, która będzie Ci pasowała fizycznie i psychicznie - o to mi od początku chodzi. Wszyscy tego potrzebujemy. Ja wcale dużo nie zarabiam. Ale dla mnie kwestie finansowe nie są priorytetem w związku ani życiu. I wyobraź sobie, że np. ten mój dużo zarabiający mąż może zachorować i nie móc wykonywać dłużej swojego zawodu. I co? Mam go z tego powodu porzucić, bo już nie zarabia - nie tylko dużo, ale chwilo być może w ogóle? Dla mnie to kosmos . Nie, w takiej sytuacji się spinamy i żyjemy skromniej z mojej pensji. Oboje się wspieramy, gdy któreś tego potrzebuje. Dla mnie inny związek nie ma sensu. Po prostu.
ujawniony napisał/a:
A właśnie, a tu Cię mam. Czekałem na jakiś taki Twój wpis i się doczekałem. Analizujesz ale błędnie. Zakładasz, że skoro napisałem, ze podobała się wszystkim to takim kryterium się kierowałem przy wyborze partnerki... A właśnie bzdura. Napisałem to aby podkreślić znaczenie urody nic poza tym a ty już w domyśle wyciągasz daleko idące wnioski na swoje własne potrzeby a tak nie było. Nie wybierałem aby mi wszyscy zazdrościli. Wciskasz w usta nie słowa tylko błędne wnioski .
Ok, przepraszam, w takim razie błędnie odczytałam Twój wpis.
Nie, ja bym nie pozwolił ale moim priorytetem nie jest uroda miss universum więc nigdy bym takiej pięknej i tępej nie wybrał. W sumie to ja chyba byłem nawet szczęściarzem poniekąd bo ex nie była ogólnie złą kobietą, nawet wręcz przeciwnie więc można powiedzieć, ze trafił mi się taki rodzynek... Niestety po latach okazało się, że rodzynek w środku był przegniły. Dlaczego tego nie widziałem ? Nie wiem, pewnie byłem zaślepiony. A to, że nie było jej kiedy potrzebowałem żeby była zakończyło się rozwodem. Proste. Nie mógłbym być z kimś kto utracił moje zaufanie, nie ma u mnie półśrodków już mówiłem. Ale nie o mnie dyskusja tylko o ogóle. Jestem ciekaw, gdybyś godnie nie zarabiała a była np kasjerką w biedronce za 1000 zł miesięcznie czy nie zmieniłabyś zdania o zarobkach męża...
Edytowałam poprzednią wiadomość . No widzisz, czyli też potrzebujesz osoby, która będzie Ci pasowała fizycznie i psychicznie - o to mi od początku chodzi. Wszyscy tego potrzebujemy. Ja wcale dużo nie zarabiam. Ale dla mnie kwestie finansowe nie są priorytetem w związku ani życiu. I wyobraź sobie, że np. ten mój dużo zarabiający mąż może zachorować i nie móc wykonywać dłużej swojego zawodu. I co? Mam go z tego powodu porzucić, bo już nie zarabia - nie tylko dużo, ale chwilo być może w ogóle? Dla mnie to kosmos . Nie, w takiej sytuacji się spinamy i żyjemy skromniej z mojej pensji. Oboje się wspieramy, gdy któreś tego potrzebuje. Dla mnie inny związek nie ma sensu. Po prostu.
ujawniony napisał/a:
A właśnie, a tu Cię mam. Czekałem na jakiś taki Twój wpis i się doczekałem. Analizujesz ale błędnie. Zakładasz, że skoro napisałem, ze podobała się wszystkim to takim kryterium się kierowałem przy wyborze partnerki... A właśnie bzdura. Napisałem to aby podkreślić znaczenie urody nic poza tym a ty już w domyśle wyciągasz daleko idące wnioski na swoje własne potrzeby a tak nie było. Nie wybierałem aby mi wszyscy zazdrościli. Wciskasz w usta nie słowa tylko błędne wnioski .
Ok, przepraszam, w takim razie błędnie odczytałam Twój wpis.
Oj kwestie finansowe podniosłem bo są najbardziej dobitne, żeby zarobić trzeba dużo pracować (tak ogólnie oczywiście bo zaraz będziesz się spierać, że nie do końca ). Ale akurat tu bardzo dobrze trafiłaś, prawie idealnie. Właśnie w bardzo podobnej sytuacji przekonałem się jak to jest mieć wbity nóż w plecy obalicmity poniekąd tak.
Bo normalnym jest, że chcesz sprawić dobrze drugiej osobie, ale, ale jak wiesz niektórzy mają np. mega przykre doświadczenie w tej materii, byli skrytykowani raz czy drugi, lub i nawet dziesiąty i co wtedy taki facet sobie myśli? Że jest do bani. Przez pewien czas to się jeszcze pewnie stara coś zrobić, ale jak nadal jego żona jest niezadowolona, i psioczy, że on taki i taki, a w filmach ona widziała, że TAAAKIIIEE orgazmy ludzie mają, a ona nie to przecież ON jest tylko temu winny. Rośnie frustracja i odsuwają się wreszcie od siebie, zamiast oboje wspólnie jakoś to rozwiązać. I o ile przestaną ze sobą sypiać, o tyle potrzeby nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a więc facet chodzi na boki, kobieta pewnie też w sumie. Wymagania mega, ale wina zawsze jego.
Tam bardziej o to chodziło, że oni wolą sami, a nie z kobietą, bo kobieta to za dużo problemów. Ale tak, masz rację. Dlatego ludzie w związku powinni o wszystkim ze sobą rozmawiać i jasno komunikować swoje potrzeby.
A właśnie, prosty test, taki mój test... Jesteś mega wkurzona, nieważne czym ale normalnie kipisz, wulkan i masakra, nie podchodzić bo ubiję itd. Masz męża/faceta, który na Ciebie czeka. Przychodzisz do domu, otwierasz drzwi, wchodzisz wsciekła... Co mówisz? Jak się zachowujesz ?
Lubię takie zabawy, więc niech będzie. Ale to nie jest takie proste, bo zależy czym jestem wkurzona - czy to coś, co można przegadać; czy coś, do czego potrzebne jest konkretne rozwiązanie; czy to takie po prostu emocjonalne wkurzenie. Ale ok, w uproszczeniu - po prostu się do niego przytulę. A gdy już się wyciszę, to mogę o tym pogadać i albo wspólnie będziemy szukać rozwiązania, albo sama sobie poradzę. Ale najpierw muszę się uspokoić.
No widzisz, a ja tak nie potrafię. Jeśli jestem zły, wściekły to czuć to naokoło mnie... Wszedłbym bez słowa i polazł albo na kanapę rozmyślać albo do zajęcia, przy którym bym się uspokoił... Nie mówię, ze odezwałbym się opryskliwie do swojej wybranki ale napewno bym się nie odwrócił do niej z pełnym uśmiechem. Nie potrafię udawać po prostu, może Cię teraz urażę ale uważam, ze takie przytulenie się byłoby sztuczne bo przytulam się jak mi smutno albo radośnie a nie jak jestem zły. I tak samo ze wszystkim innym. Jak kocham to do szaleństwa a jak nienawidzę to do śmierci. Nie ma dla mnie półśrodków.
O, wyjątkowo się zgodzę z Ujawnionym. Pewnie bym wparowała, zaczęła sobie wściekle robić coś do picia, coś bym wylała, zbiła, bluzgałabym jak budowlaniec i rzucała się po kuchni wypluwając z siebie przyczynę złości. I oczywiście oczekiwałabym, że ukochany mnie uspokoi, rozbawi itd., ale bym tego na głos na powiedziała
Z kim do łóżka? To oczywiste, z Energetycznym królikiem, niczego innego się nie spodziewałam
Jestem Zebrą i Delfinem, a one są raczej sobie przeciwne to ta moja osobowość mnoga się zaczyna ujawniać już w testach...
I of korsik: Szukasz partnera na dobre i złe. Z jednej strony twój mężczyzna powinien być opiekuńczy i czuły, z drugiej powinno go stać na odrobinę szaleństwa. Ma cię chronić, dbać, aby ci się żyło dostatnio i wygodnie, ale powinien cię także zaskakiwać, zadziwiać, i pozwalać na to, abyś czuła się cały czas wolna. To spore wymagania. I rybki, i akwarium. Czy nie za wiele? E tam, może nie być dostatnio i w d. z wolnością
Oj kwestie finansowe podniosłem bo są najbardziej dobitne, żeby zarobić trzeba dużo pracować (tak ogólnie oczywiście bo zaraz będziesz się spierać, że nie do końca ). Ale akurat tu bardzo dobrze trafiłaś, prawie idealnie. Właśnie w bardzo podobnej sytuacji przekonałem się jak to jest mieć wbity nóż w plecy obalicmity poniekąd tak.
Ale mnie nie musisz przekonywać, że trzeba dużo pracować, bo sama dużo pracuję . No dobra, mam luźniejsze momenty, ale mam i takie, że nie wiem, co ręce włożyć i doby mi brakuje. Ja to naprawdę wiem. No widzisz, ale nie możesz wyłącznie przez ten pryzmat oceniać wszystkich kobiet, bo my naprawdę jesteśmy bardzo różne. Zresztą tak samo jak i Wy.
Wypisać pozytywne cechy to i ja potrafię, a czy one MAJĄ BYĆ i są ZAWSZE i przez WSZYSTKIE cechami wymaganymi to oczywiście, że nie. Każda kobieta ma swoje zapotrzebowania na daną cechę, oczywistym jest, że w żadnym człowieku nie znajdzie się tylko zalet, jak i również tylko wad. Ale i również dla jednej domator będzie atrakcyjny, dla drugiej nie. Tak samo jest z każdą inną cechą-co jednej będzie do przyjęcia, dla drugiej kategorycznie nie. Dlatego też nie ma faceta, który podpasowałby każdej kobiecie.
To nie są pozytywne cechy dla każdej.To cechy sprzeczne w jednej osobie.Bycie wszystkim i nikim.Bycie raz takim raz takim jak wiatr zawieje.Kobietą i mężczyzną w jednym.Niemożliwe.Zgadzam się,tylko kobieta musi wiedzieć czego chce,umieć się o to postarać,a nie tylko oczekiwać ideału co z tych opisów wynika.
Aenima napisał/a:
nie przywalę, zresztą, przemoc? No proszę, kto mówi o przemocy Odwinąć się można na różne sposoby
Przemoc psychiczna jest gorsza niż fizyczna.Coś wiem o tym po toksycznym związku.
white.pearl napisał/a:
O, wyjątkowo się zgodzę z Ujawnionym. Pewnie bym wparowała, zaczęła sobie wściekle robić coś do picia, coś bym wylała, zbiła, bluzgałabym jak budowlaniec i rzucała się po kuchni wypluwając z siebie przyczynę złości. I oczywiście oczekiwałabym, że ukochany mnie uspokoi, rozbawi itd., ale bym tego na głos na powiedziała
O, wyjątkowo się zgodzę z Ujawnionym. Pewnie bym wparowała, zaczęła sobie wściekle robić coś do picia, coś bym wylała, zbiła, bluzgałabym jak budowlaniec i rzucała się po kuchni wypluwając z siebie przyczynę złości. I oczywiście oczekiwałabym, że ukochany mnie uspokoi, rozbawi itd., ale bym tego na głos na powiedziała
Perełko, ale tu się nie ma co zgadzać czy nie. Każdy człowiek w inny sposób odreagowuje stres - i ma do tego prawo, o ile jego odreagowywanie nie krzywdzi otoczenia. Gdyby mój mężczyzna wpadał do domu i robił mi awantury o jakieś pierdoły, bo coś mu w pracy nie wyszło, to bym zwiała. Zresztą częściowo już to przerabiałam i za powtórkę podziękuję. Ale jeśli po prostu potrzebuje zostawienia go w spokoju, to dla mnie ok. Ja potrzebuję wtedy bliskości - może być przytulenie, może być dziki seks. Mnie po prostu fizyczność wycisza i też nie uważam, żeby było w tym coś złego. Od drugiej strony nie wymagam tego samego w momencie jej wkurzenia, więc chyba nie ma problemu, nie?
Wiecie co, mój pan friendzone się znowu jakoś uaktywnił, jakieś dziwne ruchy wykonuje. Nie mam pojęcia co go napadło po 2 miesiącach! Ja to się zawsze muszę w coś wpakować...
Ale ten pan, który chciał, żebyś była jego friendzonką czy ten, którego Ty chciałaś jako friendzona?
To ten co mu dałam kosza, a ona chciał być "kolegą" Dziwna sytuacja, może da sobie spokój. A ten pierwszy, to znajomość trwa, kolegujemy się.
Słuchajcie, nie ma coś lejdi, czyżby jednak coś???
Oj kwestie finansowe podniosłem bo są najbardziej dobitne, żeby zarobić trzeba dużo pracować (tak ogólnie oczywiście bo zaraz będziesz się spierać, że nie do końca ). Ale akurat tu bardzo dobrze trafiłaś, prawie idealnie. Właśnie w bardzo podobnej sytuacji przekonałem się jak to jest mieć wbity nóż w plecy obalicmity poniekąd tak.
Ale mnie nie musisz przekonywać, że trzeba dużo pracować, bo sama dużo pracuję . No dobra, mam luźniejsze momenty, ale mam i takie, że nie wiem, co ręce włożyć i doby mi brakuje. Ja to naprawdę wiem. No widzisz, ale nie możesz wyłącznie przez ten pryzmat oceniać wszystkich kobiet, bo my naprawdę jesteśmy bardzo różne. Zresztą tak samo jak i Wy.
O i znowu błędny wniosek To, że podniosłem kwestię zarobków wcale nie oznacza, że oceniam przez taki pryzmat kobiety. Ja nie wiem jaką karę stosować ? Za każdy błędny wniosek klaps ?
Aenima napisał/a:
Wy wszyscxy króliki, a ja sowa. Jak zwykle, jestem outsiderem, nawet w testach to wychodzi
UFO
A nasz Arc chyba się nie doczeka odpowiedzi... Wypowiem się za siebie... Dla mnie może być taka nazwa wątku i każda inna też, pójdę tam za fajnymi ludźmi a nie za nazwą
Oj kwestie finansowe podniosłem bo są najbardziej dobitne, żeby zarobić trzeba dużo pracować (tak ogólnie oczywiście bo zaraz będziesz się spierać, że nie do końca ). Ale akurat tu bardzo dobrze trafiłaś, prawie idealnie. Właśnie w bardzo podobnej sytuacji przekonałem się jak to jest mieć wbity nóż w plecy obalicmity poniekąd tak.
Ale mnie nie musisz przekonywać, że trzeba dużo pracować, bo sama dużo pracuję . No dobra, mam luźniejsze momenty, ale mam i takie, że nie wiem, co ręce włożyć i doby mi brakuje. Ja to naprawdę wiem. No widzisz, ale nie możesz wyłącznie przez ten pryzmat oceniać wszystkich kobiet, bo my naprawdę jesteśmy bardzo różne. Zresztą tak samo jak i Wy.
O i znowu błędny wniosek To, że podniosłem kwestię zarobków wcale nie oznacza, że oceniam przez taki pryzmat kobiety. Ja nie wiem jaką karę stosować ? Za każdy błędny wniosek klaps ?
Ale ja się przecież z Tobą zgodziłam, jejku no A z ocenianiem kobiet chodziło mi o to, że nie możesz wszystkich oceniać przez pryzmat byłej. Mmmm, klaps
Aenima napisał/a:
Ufo? No nie przesadzajmy, zielona to co najwyżej maseczka na mojej twarzy może być...
Na mojej dzisiaj zagości brązowa, więc będę takim niedomytym UFO
Asiunia, bo Ty jesteś skrzywiona i Tobie Niunia się tylko z jednym kojarzy. To ja już nie kumam, chce się przenieść do innego tematu czy zmienić nazwę tego? I tak właściwie to dlaczego?
Asiunia, bo Ty jesteś skrzywiona i Tobie Niunia się tylko z jednym kojarzy. To ja już nie kumam, chce się przenieść do innego tematu czy zmienić nazwę tego? I tak właściwie to dlaczego?
Zmienimy nazwę tego, prościej, wersja beta dla leniwych
Metyl mówisz do kogoś, komu starzy do kołyski puszczali Pink Floydów, jak mam nie być skrzywiona?
Asiunia, bo Ty jesteś skrzywiona i Tobie Niunia się tylko z jednym kojarzy. To ja już nie kumam, chce się przenieść do innego tematu czy zmienić nazwę tego? I tak właściwie to dlaczego?
Zmienimy nazwę tego, prościej, wersja beta dla leniwych
Metyl mówisz do kogoś, komu starzy do kołyski puszczali Pink Floydów, jak mam nie być skrzywiona?
Asiunia, bo Ty jesteś skrzywiona i Tobie Niunia się tylko z jednym kojarzy. To ja już nie kumam, chce się przenieść do innego tematu czy zmienić nazwę tego? I tak właściwie to dlaczego?
Zmienimy nazwę tego, prościej, wersja beta dla leniwych
Metyl mówisz do kogoś, komu starzy do kołyski puszczali Pink Floydów, jak mam nie być skrzywiona?
A ja Cię miałem za taką ułożoną i skromną A Ty wariatka, skrzywiona, swawolna, rozwiązła, grzeszna, frywolna, lubieżna
To prawie jak siedem grzechów głównych, jestem pod wrażeniem
W kotle w piekle też będziesz pod wrażeniem ?
ObietnicaPoranka napisał/a:
ujawniony napisał/a:
ObietnicaPoranka napisał/a:
Ale mnie nie musisz przekonywać, że trzeba dużo pracować, bo sama dużo pracuję . No dobra, mam luźniejsze momenty, ale mam i takie, że nie wiem, co ręce włożyć i doby mi brakuje. Ja to naprawdę wiem. No widzisz, ale nie możesz wyłącznie przez ten pryzmat oceniać wszystkich kobiet, bo my naprawdę jesteśmy bardzo różne. Zresztą tak samo jak i Wy.
O i znowu błędny wniosek To, że podniosłem kwestię zarobków wcale nie oznacza, że oceniam przez taki pryzmat kobiety. Ja nie wiem jaką karę stosować ? Za każdy błędny wniosek klaps ?
Ale ja się przecież z Tobą zgodziłam, jejku no A z ocenianiem kobiet chodziło mi o to, że nie możesz wszystkich oceniać przez pryzmat byłej. Mmmm, klaps
Ale właśnie NIE OCENIAM ! To są Twoje błędne wnioski.... aaa ... kumam, to celowe, chcesz klapsa Ale uprzedza, że umowę na realizację klapsów podpisał Pan Zdzichu z budowy
Ja już Wam to kiedyś puszczałam, ale czuję że to zagości w mojej głowie i serduchu na dłuuuuuuuuuuuuuugi czas....
Pamiętam jak rok temu słuchałam tego na jego koncercie, obok siedział ówczesny, i tak sobie myślałam, że kiedyś będę tego słuchała, myśląc o nim. Już wtedy wiedziałam, że to się rozwali. Nie jestem w stanie słuchać Skubasa zg na to wspomnienie.
Ja już Wam to kiedyś puszczałam, ale czuję że to zagości w mojej głowie i serduchu na dłuuuuuuuuuuuuuugi czas....
Pamiętam jak rok temu słuchałam tego na jego koncercie, obok siedział ówczesny, i tak sobie myślałam, że kiedyś będę tego słuchała, myśląc o nim. Już wtedy wiedziałam, że to się rozwali. Nie jestem w stanie słuchać Skubasa zg na to wspomnienie.
No to nie katuj się, Mała, to tylko jeden dzień, a ludzie są szczęśliwsi na zewnątrz bardziej
Ale właśnie NIE OCENIAM ! To są Twoje błędne wnioski.... aaa ... kumam, to celowe, chcesz klapsa Ale uprzedza, że umowę na realizację klapsów podpisał Pan Zdzichu z budowy
A moim zdaniem robisz to nieświadomie. Uuuu, a pan Zdzichu to jakiś przystojny jest?
Aenima napisał/a:
No to nie katuj się, Mała, to tylko jeden dzień, a ludzie są szczęśliwsi na zewnątrz bardziej
E, święta, to tylko daty wymyślone przez kogoś. A te, które są dla nas ważne nie są wpisywane do kalendarza ogólnodostępnego. I o to właśnie chodzi
Ale właśnie NIE OCENIAM ! To są Twoje błędne wnioski.... aaa ... kumam, to celowe, chcesz klapsa Ale uprzedza, że umowę na realizację klapsów podpisał Pan Zdzichu z budowy
A moim zdaniem robisz to nieświadomie. Uuuu, a pan Zdzichu to jakiś przystojny jest?
Nie robię tego nieświadomie... klaps, klaps, klaps... naliczyłem już 78 klapsów ! A Pan Zdzichu... 59,5 wieku ma, brzuch po kolana i łapę jak szufla do węgla
Nie robię tego nieświadomie... klaps, klaps, klaps... naliczyłem już 78 klapsów ! A Pan Zdzichu... 59,5 wieku ma, brzuch po kolana i łapę jak szufla do węgla
No Ty sam najlepiej wiesz jak to tam u Ciebie jest . A pan Zdzichu przekracza moją górną granicę wiekowej tolerancji
Ale tytuł znalazłam "Moje piersi należą do stu facetów"
Chciałabyś
ObietnicaPoranka napisał/a:
ujawniony napisał/a:
Nie robię tego nieświadomie... klaps, klaps, klaps... naliczyłem już 78 klapsów ! A Pan Zdzichu... 59,5 wieku ma, brzuch po kolana i łapę jak szufla do węgla
No Ty sam najlepiej wiesz jak to tam u Ciebie jest . A pan Zdzichu przekracza moją górną granicę wiekowej tolerancji
Koleżanka z innego forum się popłakała i żali się, ze nie ma jej kto opatrunków zmienić. Miała operację na woreczek i mąż jej pomagał zmieniać ze dwa dni po powrocie do domu a teraz, dzisiaj powiedział, że nie ma czasu bo idzie z kolagami na piwo !
K..wa ! Co za debile żyją na tym świecie bez kitu ! Nawet gdyby to była moja koleżanka to bym jej pomógł a własny mąż ......... Dno totalne !
Wy wszyscxy króliki, a ja sowa. Jak zwykle, jestem outsiderem, nawet w testach to wychodzi
Ale to dobrze, bo znaczy, że jedyna i niepowtarzalna
Obalicmity napisał/a:
Lovelka17 napisał/a:
Wypisać pozytywne cechy to i ja potrafię, a czy one MAJĄ BYĆ i są ZAWSZE i przez WSZYSTKIE cechami wymaganymi to oczywiście, że nie. Każda kobieta ma swoje zapotrzebowania na daną cechę, oczywistym jest, że w żadnym człowieku nie znajdzie się tylko zalet, jak i również tylko wad. Ale i również dla jednej domator będzie atrakcyjny, dla drugiej nie. Tak samo jest z każdą inną cechą-co jednej będzie do przyjęcia, dla drugiej kategorycznie nie. Dlatego też nie ma faceta, który podpasowałby każdej kobiecie.
To nie są pozytywne cechy dla każdej.To cechy sprzeczne w jednej osobie.Bycie wszystkim i nikim.Bycie raz takim raz takim jak wiatr zawieje.Kobietą i mężczyzną w jednym.Niemożliwe.Zgadzam się,tylko kobieta musi wiedzieć czego chce,umieć się o to postarać,a nie tylko oczekiwać ideału co z tych opisów wynika.
Ideałów nie ma od tak, nad tym się pracuje, ale to już razem, będąc w związku, a nie że się idzie na gotowe. I myślę, że większość kobiet o tym wie.
Aenima napisał/a:
Metyl napisał/a:
Aenima napisał/a:
Wy wszyscxy króliki, a ja sowa. Jak zwykle, jestem outsiderem, nawet w testach to wychodzi
Ale i tak jesteś Niunią.
Żebym byłą Niunią, to musiałabym sobie blondzik platynkę na główkę dać i kupić białe kozaczki A! i na solarę, obowiązkowo!
Że niby taką: http://img.wiocha.pl/images/4/3/438253fb2c8f05431204e19c29096ea5.jpg ??
arcania napisał/a:
Lovciu dziękuję za Eda :* W związku z tym co tu popisaliśmy, przestałam wierzyć już w cokolwiek i słuchając Eka idę się smucić... w samotności
Proszę cię bardzo ;* Nie smuć się za długo i tak suma sumarum wszystko wszystkim się ułoży
Koleżanka z innego forum się popłakała i żali się, ze nie ma jej kto opatrunków zmienić. Miała operację na woreczek i mąż jej pomagał zmieniać ze dwa dni po powrocie do domu a teraz, dzisiaj powiedział, że nie ma czasu bo idzie z kolagami na piwo !
K..wa ! Co za debile żyją na tym świecie bez kitu ! Nawet gdyby to była moja koleżanka to bym jej pomógł a własny mąż ......... Dno totalne !
A no właśnie, tak to bywa . Chociaż dla mnie to by był powód do rozwodu, bez żadnych negocjacji.
Lovelka17 napisał/a:
Nie smuć się za długo i tak suma sumarum wszystko wszystkim się ułoży
A ja mam wiele piosenek, które kojarzą mi się z różnymi sytuacjami, facetami. Czasami mam tak, ze nawet konkretnie nie pamiętam, ale jak usłyszę, to nagle jest "o! to właśnie wtedy..." i wszystko wraca
Nie smuć się za długo i tak suma sumarum wszystko wszystkim się ułoży
Albo i nie. Tego nie przewidzimy.
Nie ma takich powodów, żeby się nie ułożyło, więc czemu zakładać gorsze, a nie lepsze? I tak człowiek zazwyczaj dąży do dobrego, a więc to naturalne, żeby tak właśnie było.
Nie smuć się za długo i tak suma sumarum wszystko wszystkim się ułoży
Albo i nie. Tego nie przewidzimy.
Nie ma takich powodów, żeby się nie ułożyło, więc czemu zakładać gorsze, a nie lepsze? I tak człowiek zazwyczaj dąży do dobrego, a więc to naturalne, żeby tak właśnie było.
No ja właśnie dopiero uczę się takiego nastawienia. Ostatnio czuję się jak "carte blanche", tyle jeszcze przede mną, tyle do odkrycia i tyle mnie czeka, ze przestałam się pesymistycznie nastawiać do życia i nawet w małym dramaciku znajdę iskiereczkę pozytywu, albo chociaż czarnego humoru