A wiesz że może tak być i wezmą z nas przykład
Forumowi sąsiedzi poszli zostaliśmy sami.
24,766 2015-02-08 03:38:54
24,767 2015-02-08 03:39:04
buziaki i bawcie sie dobrze
Ty też ![]()
24,768 2015-02-08 03:45:31
Też już teraz odpadam trzymaj się i kolorowych snów Tobie życzę.
24,769 2015-02-08 03:49:26
E, nic się nie dzieje, to i ja idę ![]()
24,770 2015-02-08 09:55:25
E, nic się nie dzieje, to i ja idę
Oficjalnie się nic nie dzieje... ![]()
24,771 2015-02-08 10:19:37
Dlaczego mam drwić?
Mnie się ta idea podoba.
Taaa? To ja już was w ogóle nie rozumiem. I Ciebie i arcanii.
Nas poważnie? A po co?
Hmmm...
24,772 2015-02-08 11:43:31
24,773 2015-02-08 12:45:07
To zanim doczytam o co Wam chodzi:
Your house is...Ravenclaw! Well done! You're a genius, ready to take after Luna Lovegood and Cho Chang! Well done, you little brainiac! (White-Pearl, będziemy ze sobą dobrze żyć
)
A co do tego: mam mózg męski i kobiecy, skłonności do biseksualizmu (no chyba nie
). Ale tak czy siak, potwierdzają się te wszystkie quizy o mojej wszechstronności:D.
Imprezy cudne, szkoda wracać do normalności :<
24,774 2015-02-08 12:46:27
Asiunia a tę cytrynę to z czym mam szamać?
Czy może samą?
24,775 2015-02-08 13:00:20
Metylu, czy coś Cię postawiło na nogi? Bo ja bym chciała już jutro stanąć, a jest coraz gorzej
. Potrzebuję jakiegoś natychmiastowego uzdrowienia ![]()
24,776 2015-02-08 13:02:08
ObietnicaPoranka napisał/a:E, nic się nie dzieje, to i ja idę
Oficjalnie się nic nie dzieje...
Nieoficjalnie u mnie też się nic spektakularnego nie wydarzyło ![]()
Taaa? To ja już was w ogóle nie rozumiem. I Ciebie i arcanii.
Bo my nie zostałyśmy stworzone do tego, żeby nas rozumieć ![]()
24,777 2015-02-08 13:08:25
ujawniony napisał/a:ObietnicaPoranka napisał/a:E, nic się nie dzieje, to i ja idę
Oficjalnie się nic nie dzieje...
Nieoficjalnie u mnie też się nic spektakularnego nie wydarzyło
Metyl napisał/a:Taaa? To ja już was w ogóle nie rozumiem. I Ciebie i arcanii.
Bo my nie zostałyśmy stworzone do tego, żeby nas rozumieć
To już gdzieś słyszałem ze kobiet nie da się zrozumieć je trzeba kochać
.
Ciekawe ile z tych licytowanych brzdąców powstanie po ostatniej przegadanej nocy.
24,778 2015-02-08 13:11:53
Bo my nie zostałyśmy stworzone do tego, żeby nas rozumieć
No to nie mam co liczyć na szczęśliwy związek z kimkolwiek jak tak mam rozpracowywać kobiety jak was ...
A co do poprzedniego, to zależy. Nie wiem co Ci tam dokładnie dolega. Ja miałem gorączkę, bardzo uporczywy, męczący, duszący, mokry i głęboki kaszel aż do bólu, łzawienie i katar. Sporo herbatki, trochę łóżka, jakieś polopirynki, grypostopy, rutinoscorbiny, wapno i siakiś syrop. Przeszło chyba wszystko poza tym kaszlem który nadal cholernie mnie męczy że aż się duszę i nie mogę oddychać i może lekką temperaturą. Także tego ...
flogger, kobiet nie da się kochać ( czy w ogóle mieć z nimi jakichkolwiek relacji ) jak nie potrafią wprost powiedzieć o co chodzi, tyle w temacie.
24,779 2015-02-08 13:15:28 Ostatnio edytowany przez flogger (2015-02-08 13:15:47)
ObietnicaPoranka napisał/a:Bo my nie zostałyśmy stworzone do tego, żeby nas rozumieć
No to nie mam co liczyć na szczęśliwy związek z kimkolwiek jak tak mam rozpracowywać kobiety jak was ...
A co do poprzedniego, to zależy. Nie wiem co Ci tam dokładnie dolega. Ja miałem gorączkę, bardzo uporczywy, męczący, duszący, mokry i głęboki kaszel aż do bólu, łzawienie i katar. Sporo herbatki, trochę łóżka, jakieś polopirynki, grypostopy, rutinoscorbiny, wapno i siakiś syrop. Przeszło chyba wszystko poza tym kaszlem który nadal cholernie mnie męczy że aż się duszę i nie mogę oddychać i może lekką temperaturą. Także tego ...
flogger, kobiet nie da się kochać ( czy w ogóle mieć z nimi jakichkolwiek relacji ) jak nie potrafią wprost powiedzieć o co chodzi, tyle w temacie.
Metyl właśnie dlatego trzeba je (ją) kochać bo tylko tak się da z nimi wytrzymać.
24,780 2015-02-08 13:18:28
A co do poprzedniego, to zależy. Nie wiem co Ci tam dokładnie dolega. Ja miałem gorączkę, bardzo uporczywy, męczący, duszący, mokry i głęboki kaszel aż do bólu, łzawienie i katar. Sporo herbatki, trochę łóżka, jakieś polopirynki, grypostopy, rutinoscorbiny, wapno i siakiś syrop. Przeszło chyba wszystko poza tym kaszlem który nadal cholernie mnie męczy że aż się duszę i nie mogę oddychać i może lekką temperaturą. Także tego ...
U mnie podobnie: gorączka, ogólne rozbicie, kaszel taki, że sobie wypluwam płuca, które przy okazji zaczęły mnie już boleć, katar też mam, a do tego potwornie boli mnie głowa i mięśnie
. Z tego, co brałeś nie mam tego grypocośtam, syropu i nie wiem jak się zmusić do leżenia w łóżku
.
ObietnicaPoranka napisał/a:Bo my nie zostałyśmy stworzone do tego, żeby nas rozumieć
No to nie mam co liczyć na szczęśliwy związek z kimkolwiek jak tak mam rozpracowywać kobiety jak was ...
flogger, kobiet nie da się kochać ( czy w ogóle mieć z nimi jakichkolwiek relacji ) jak nie potrafią wprost powiedzieć o co chodzi, tyle w temacie.
Metylu, ale czego konkretnie nie rozumiesz? Chętnie bym wyjaśniła, ale nie mogę, bo nie wiem, co dokładnie ![]()
To już gdzieś słyszałem ze kobiet nie da się zrozumieć je trzeba kochać
.
Ciekawe ile z tych licytowanych brzdąców powstanie po ostatniej przegadanej nocy.
E, no kochać niby można, ale to też nie do końca to ![]()
Na moje jeszcze za wcześnie ![]()
24,781 2015-02-08 13:20:26 Ostatnio edytowany przez Aenima (2015-02-08 13:26:42)
Cytrynę ścierasz na tarce jako dodatek do kanapek i wszystkiego.
Siostrunia, weź se zamroź cytrynę i pościeraj, serio.
Ale Wy ciągle męczycie ten temat, związki, kobiety, mężczyźni. Tak naprawdę to nie ma najmniejszych reguł, bo uczucia rządzą się innymi prawami.
Dzięki tym moim spotkaniom sporo zrozumiałam i na pewno podstawą mojego zrozumienia jest fakt, że po pierwsze nigdy nie zadowoli się wszystkich poza sobą, a po drugie, logiczne prawa i reguły w miłości nie obowiązują i możesz szukać i nie szukać i tak jeśli gdzieś tam jest taka osoba, to prędzej czy później się ją spotka. A w międzyczasie nie warto rozmyślać o tym jak co i dlaczego i po co.
24,782 2015-02-08 13:23:04
Cytrynę ścierasz na tarce jako dodatek do kanapek i wszystkiego.
![]()
Siostrunia, weź se zamroź cytrynę i pościeraj, serio.Ale Wy ciągle męczycie ten temat, związki, kobiety, mężczyźni. Tak naprawdę to nie ma najmniejszych reguł, bo uczucia rządzą się innymi prawami.
Chyba nie mam cytryny
.
No, bo tak jest - dlatego ludzie zakochują się w ludziach skrajnie odmiennych od ich typów, wbrew deklaracjom, że z człowiekiem o takich cechach, to nigdy i takie tam.
24,783 2015-02-08 13:27:51 Ostatnio edytowany przez Metyl (2015-02-08 13:29:22)
To jest wbrew pozorom bardzo, BARDZO proste. Bo kobiety zamiast powiedzieć wprost facetowi że nie chcą go jako kolegi, friendsa, friendsa do łóżka, partnera, chłopaka czy cokolwiek innego to się wycofują i są 'miłe' by tegoż właśnie faceta którego nie chcą nie urazić (!). Nie powiedzą wprost tylko zwiększają dystans. Same się zapewne z tym kiepsko czują a przez to często facet też nie rozumie co się stało. Czy to on coś zrobił nie tak, czy czegoś nie zrobił, czy zrobił za późno, za wcześnie, czy ona się rozczarowała czy może po prostu ma focha a może wyszło szydło z worka a wg niego ona okazała się niedojrzałą kobieciną. Przez to kobiecie może być źle bo kogoś tak traktuje ( choć z jej perspektywy myśli że robi dobrze bo go 'nie rani' ) a facetowi będzie źle bo się starał a ona go odrzuciła 'bez powodu' ( i co częste - wzięła innego, też bez powodu ). Co wychodzi na koniec? Obie strony mają dość kobiet i facetów, związków i miłości i zatruwają siebie, społeczeństwo. Po prostu sielanka.
Oczywiście nie zawsze, nie każdy i nie tak to wygląda pewnie. Wiem, nie byłem w żadnym pieprzonym związku i się nie znam na życiu ale nieraz czuję się bardziej ogarnięty niż te tabuny na ulicach majtające rączkami i śliniące się na każdym rogu, o.
24,784 2015-02-08 13:29:39 Ostatnio edytowany przez Aenima (2015-02-08 13:34:37)
Metyl, ale ja się spotkałam z takim traktowaniem ze strony faceta. I co, mam płakać przez to i wiecznie stereotypizować, że FACECI to są tacy, że nie powiedzą, że mu kobieta nie pasuje, tylko udają, ze nic a potem milkną na wieki? Proszę Cię. Serio, proszę Cię. Nie będziesz gotowy spotkać nikogo, jeśli teraz w tym momencie zafiksujesz się na tym, jakie to kobiety są. Miłość nie zna uogólnień. Trafiałeś na takie, bo miałeś pecha, po prostu.
O ile to się Ciebie tyczy, a nie wniosków ogólnych. Może i jesteś bardziej ogarnięty, ale co z tego? Czy to cokolwiek zmienia? No nie, właśnie nic nie zmienia porównywanie się do innych. Na dłuższą metę i tak nikomu poza sobą nigdy nie dogodzisz i zawsze komuś coś nie będzie pasowało. Związki to sztuka kompromisu.
A tak btw. to etap obściskiwania jest w każdym związku normalny
Nooo, może nie az taki jak u nastolatków, z jakimi się porównujesz, ale zawsze ![]()
24,785 2015-02-08 13:35:22
Asia, no kto jak kto ale Ty? Czy ja naprawdę muszę przy każdy zdaniu stawiać emotkę? Czy muszę za każdym razem pisać że to tylko moja opinia? I najwłaściwsze teraz - czy ja za każdym razem muszę podkreślać, że nie rozdzielam świata na mondrych facetów i gupie kobiety? Obie strony mogą się zachowywać w sytuacjach okołozwiązkowych kompletnie idiotycznie i nieadekwatnie. Piszę po prostu ze swojej męskiej strony, jakbym miał o wszystkim mówić to każdy post byłby za 2,3x dłuższy. I w ostatnim akapicie napisałem wyraźnie coś co było kontrargumentem do ewentualnego zarzuty o stereotypowe myślenie i traktowanie którejś z płci w nieodpowiedni sposób.
Jeżeli chodzi o 'randki' to mi się raz zdarzyła taka po której nie miałem ochoty na kolejne spotkanie. Nie ciągnąłem tego dalej, nie odpisałem czegoś w stylu 'nie pasujesz mi, nie spotkamy się już'. Było, minęło.
24,786 2015-02-08 13:37:00
To jest wbrew pozorom bardzo, BARDZO proste. Bo kobiety zamiast powiedzieć wprost facetowi że nie chcą go jako kolegi, friendsa, friendsa do łóżka, partnera, chłopaka czy cokolwiek innego to się wycofują i są 'miłe' by tegoż właśnie faceta którego nie chcą nie urazić (!). Nie powiedzą wprost tylko zwiększają dystans. Same się zapewne z tym kiepsko czują a przez to często facet też nie rozumie co się stało. Czy to on coś zrobił nie tak, czy czegoś nie zrobił, czy zrobił za późno, za wcześnie, czy ona się rozczarowała czy może po prostu ma focha a może wyszło szydło z worka a wg niego ona okazała się niedojrzałą kobieciną. Przez to kobiecie może być źle bo kogoś tak traktuje ( choć z jej perspektywy myśli że robi dobrze bo go 'nie rani' ) a facetowi będzie źle bo się starał a ona go odrzuciła 'bez powodu' ( i co częste - wzięła innego, też bez powodu ). Co wychodzi na koniec? Obie strony mają dość kobiet i facetów, związków i miłości i zatruwają siebie, społeczeństwo. Po prostu sielanka.
Oczywiście nie zawsze, nie każdy i nie tak to wygląda pewnie. Wiem, nie byłem w żadnym pieprzonym związku i się nie znam na życiu ale nieraz czuję się bardziej ogarnięty niż te tabuny na ulicach majtające rączkami i śliniące się na każdym rogu, o.
Metyl, ale czekaj, bo teraz to ja nie rozumiem. Znaczy co: kobieta spotyka się z jakimś chłopakiem, a później przestaje odbierać telefony od niego i znika? Czy odbiera, ale nie ma czasu się spotkać, a on nie wie, o co chodzi?
No to może rzeczywiście nie ma tego czasu?
A może nie wiedziała, jakie są intencje tego chłopaka i on się z nią spotykał randkowo, ale jej tego nie powiedział, a ona myślała, że koleżeńsko i po prostu randkowo zaczęła się spotykać z kimś innym, a jego dalej traktowała jak kolegę?
Niektóre relacje po prostu się rozpadają. To jest przykre, no ale tak już jest. Relacje pomiędzy koleżankami też się rozpadają, bo brak czasu, bo natłok różnych spraw, bo nie można zgrać terminów, bo koleżanka nie polubiła męża/chłopaka drugiej koleżanki albo on jej.
Mężczyźni też nie zawsze są tacy szczerzy i nie zawsze mówią, o co im chodzi. Różnie to bywa i dlatego właśnie ludzie powinni ze sobą rozmawiać, a nie liczyć, że ktoś inny się czegokolwiek domyśli. Bo się nie domyśli.
24,787 2015-02-08 13:39:29
Jeżeli chodzi o 'randki' to mi się raz zdarzyła taka po której nie miałem ochoty na kolejne spotkanie. Nie ciągnąłem tego dalej, nie odpisałem czegoś w stylu 'nie pasujesz mi, nie spotkamy się już'. Było, minęło.
Czyli w jaki sposób ją poinformowałeś, że Ci nie pasuje?
24,788 2015-02-08 13:39:52
O ile to się Ciebie tyczy, a nie wniosków ogólnych. Może i jesteś bardziej ogarnięty, ale co z tego? Czy to cokolwiek zmienia? No nie, właśnie nic nie zmienia porównywanie się do innych. Na dłuższą metę i tak nikomu poza sobą nigdy nie dogodzisz i zawsze komuś coś nie będzie pasowało. Związki to sztuka kompromisu.
I nie wiem, może miałem pecha, może nie. Faktem jest to że takie zachowania jakie opisałem mają miejsce, czasami mnie spotykają i w ogólnym rozrachunku bardzo szkodzą obu stronom. Chcemy być traktowani poważnie i jak ludzie w takich kwestiach? To traktujmy tak innych. Niedopowiedzenia są dobre i czasami wręcz pożądane ale na trochę innym etapie związku czy tam 'podrywu'.
Tak, trochę zmienia. I nie chodzi o porównywanie się. I ok - kompromisy i te sprawy - pełna zgoda. Tylko ciężko uzyskać kompromis z kimś kto cierpi na wdupiemanie czy wiecznodomyślność.
24,789 2015-02-08 13:43:15
Asia, no kto jak kto ale Ty? Czy ja naprawdę muszę przy każdy zdaniu stawiać emotkę? Czy muszę za każdym razem pisać że to tylko moja opinia? I najwłaściwsze teraz - czy ja za każdym razem muszę podkreślać, że nie rozdzielam świata na mondrych facetów i gupie kobiety? Obie strony mogą się zachowywać w sytuacjach okołozwiązkowych kompletnie idiotycznie i nieadekwatnie. Piszę po prostu ze swojej męskiej strony, jakbym miał o wszystkim mówić to każdy post byłby za 2,3x dłuższy. I w ostatnim akapicie napisałem wyraźnie coś co było kontrargumentem do ewentualnego zarzuty o stereotypowe myślenie i traktowanie którejś z płci w nieodpowiedni sposób.
Jeżeli chodzi o 'randki' to mi się raz zdarzyła taka po której nie miałem ochoty na kolejne spotkanie. Nie ciągnąłem tego dalej, nie odpisałem czegoś w stylu 'nie pasujesz mi, nie spotkamy się już'. Było, minęło.
Nie musisz stawiać emotek, nikt od Ciebie tego nie wymaga. Po prostu za bardzo wnikasz w teoretyzowanie, zamiast wyluzować. Komentuję Twój punkt widzenia, który jednocześnie jest punktem widzenia miliarda osób takich jak Ty i odnoszę się do tego. Nie wiem skąd te zarzuty, że: "kto, jak kto, ale ja". Po prostu, wałkujesz niepotrzebną psychoanalizę kobiet i ich zachowań, zamiast zapomnieć o tym wszystkim, punktach widzenia, siedzenia, odniesienia, które orientują Cię negatywnie, bo w sumie, jakby nie było nawet w postach masz tendencję do narzekania i zamykania się w sobie, jak coś nie pójdzie po Twojej myśli. Kobiety są różne, podobnie jak mężczyźni. Jedni wolą się publicznie obnosić, inni nie, jedne mówią wprost, ze ktoś nie pasuje, inne nie. Nie bardzo masz na to wpływ, kogo spotkasz. Ale moim zdaniem nie warto rezygnować i każdemu powinno się dać szansę na początek znajomości. Nie wyjdzie? No to nie trzeba analizować czemu znowu to samo, ach te baby, tylko zmienić strategię/target/taktykę, a już na pewno zmienić samego siebie. Bo od tego zaczyna się pozytywne nastawienie do świata i - przyciąganie pozytywnych ludzi też.
24,790 2015-02-08 13:45:45
Metyl, ale czekaj, bo teraz to ja nie rozumiem. Znaczy co: kobieta spotyka się z jakimś chłopakiem, a później przestaje odbierać telefony od niego i znika? Czy odbiera, ale nie ma czasu się spotkać, a on nie wie, o co chodzi? No to może rzeczywiście nie ma tego czasu?
A skąd mam wiedzieć? To nie ja jestem kobietą, nie wiem jak się podrywa, nie wiem jak się reaguje na podryw a tym bardziej jak na to reaguje kobieta i nie wiem jak to robi ona sama albo milion jej psiapsiółek.
Ja tylko wiem co widzę. I nuży mnie już domyślanie 'co autor miał na myśli'. ![]()
A może nie wiedziała, jakie są intencje tego chłopaka i on się z nią spotykał randkowo, ale jej tego nie powiedział, a ona myślała, że koleżeńsko i po prostu randkowo zaczęła się spotykać z kimś innym, a jego dalej traktowała jak kolegę?
Może. Chociaż w pewnym wieku jak dziewczyna spotyka się z facetem to któreś z nich zazwyczaj wysyła drugiej strony sygnały. No to skoro facet daje jej jakiekolwiek sygnały to niech ona potem nie ma pretensji do niego czy tam całego świata że się nie domyślała. ![]()
Niektóre relacje po prostu się rozpadają. To jest przykre, no ale tak już jest. Relacje pomiędzy koleżankami też się rozpadają, bo brak czasu, bo natłok różnych spraw, bo nie można zgrać terminów, bo koleżanka nie polubiła męża/chłopaka drugiej koleżanki albo on jej.
No ok ale chyba nie widzę związku z tym o czym jest rozmowa.
Mężczyźni też nie zawsze są tacy szczerzy i nie zawsze mówią, o co im chodzi. Różnie to bywa i dlatego właśnie ludzie powinni ze sobą rozmawiać, a nie liczyć, że ktoś inny się czegokolwiek domyśli. Bo się nie domyśli.
No przecież właśnie O TYM mówię cały czas dzisiaj ... Ech.
24,791 2015-02-08 13:47:39
No, bo to tak jest, że my (ludzie, nie kobiety czy mężczyźni) coś mówimy i dla nas to jest jasne. Nie wiemy, że druga strona może tego nie rozumieć. To może zamiast się wzajemnie na siebie wkurzać po prostu zapytajmy? Ale też nie jedźmy stereotypami czy ogólnikami, nie mówmy "bo wy kobiety", "bo wy mężczyźni", nie mówmy też "nie rozumiem cię" - bo z takim czymś nie ma jak dyskutować. Powiedzmy po prostu "nie rozumiem, co miałaś/miałeś na myśli, mówiąc to czy tamto". Rozmawiajmy o konkretach, pytajmy o konkrety. Nie liczmy, że ktoś się domyśli, bo możemy się przeliczyć.
24,792 2015-02-08 13:47:48
Czyli w jaki sposób ją poinformowałeś, że Ci nie pasuje?
W tamtej sytuacji to można powiedzieć że równocześnie ja nie pasowałem jej jak i ona mnie. Co już zresztą widać było w trakcie samego spotkania od pewnego momentu. Więc to już była połowa sukcesu 'rozstaniowego'. Drugą połową było po prostu nie utrzymywanie kontaktu. Jaki był sens jej dowalać mówiąc coś w stylu 'nie jesteś w moim typie' czy tam pisząc coś takiego? No właśnie.
24,793 2015-02-08 13:54:06
Nie musisz stawiać emotek, nikt od Ciebie tego nie wymaga.
Po pierwsze, może to i jest trochę teoretyzowanie ale może to chociaż komuś pokaże to, że jak kobieta nie okazuje mniej więcej wprost swoich oczekiwań czy swojego zapatrywania się to to zazwyczaj kończy się co najmniej mocno średnio.
Że narzekam ... może i tak ale po pierwsze - patrz wyżej, po drugie - ja już taki jestem, że nie potrafię po prostu zamknąć się w sobie i dusić z problemem, czekać aż to narośnie do większych rozmiarów. Coś mi nie pasi to mówię że nie pasi.
Oczywiście że każdy jest inny, że nie mam wpływu na to kogo spotkam. Tylko ja mówię o tym że takie określenie się mogłoby znacząco pomóc - obu stronom, tylko tyle.
Z tym że należy dawać szansę, spoko. Pełna zgoda. Tylko niech to działa też w obie strony ...
A jak dla mnie poanalizować można by właśnie nie popełniać tych samych błędów.
24,794 2015-02-08 13:56:22
Na pewno nie ma żadnych złotych reguł na dobry związek i sposobów na zainteresowanie sobą drugiej osoby więc będą niepowodzenia. Metyl jednak na ile go zrozumiałem zwraca uwagę na brak szacunku, na to co ostatnio (tak myślę ze ostatnio bo kiedyś za moich młodszych lat nie było takie powszechne) często się zdarza ze ktoś jest z kimś dla zabawy i ma uciechę ze druga strona się angażuje. To dotyczy i facetów i dziewczyn. Każdy z nas chce żeby go szanować ale trzeba też od siebie dawać ten szacunek innym.
24,795 2015-02-08 13:57:44
ObietnicaPoranka napisał/a:Metyl, ale czekaj, bo teraz to ja nie rozumiem. Znaczy co: kobieta spotyka się z jakimś chłopakiem, a później przestaje odbierać telefony od niego i znika? Czy odbiera, ale nie ma czasu się spotkać, a on nie wie, o co chodzi? No to może rzeczywiście nie ma tego czasu?
A skąd mam wiedzieć? To nie ja jestem kobietą, nie wiem jak się podrywa, nie wiem jak się reaguje na podryw a tym bardziej jak na to reaguje kobieta i nie wiem jak to robi ona sama albo milion jej psiapsiółek.
Ja tylko wiem co widzę. I nuży mnie już domyślanie 'co autor miał na myśli'.
Metyl, ale ja pytam o konkret. Na czym polega to, że kobieta olewa mężczyznę? Skoro mężczyzna czuje się olany, to jakieś zachowanie kobiety musiało go skłonić do takiej refleksji. Jakie?
Bo od drugiej strony - np. dzwoni do mnie kolega, pyta czy się spotkamy w piątek, ja np. w piątek pracuję, a na trzy następne weekendy jestem już poumawiana, więc mu mówię, że teraz nie mam czasu, ale zgadajmy się za miesiąc, to wtedy coś wykombinuję. A on na tej podstawie czuje się olany? ![]()
Bo ja tego właśnie nie rozumiem. Podaj konkretny przykład, bo takimi ogólnikami nic nie zdziałamy.
A może nie wiedziała, jakie są intencje tego chłopaka i on się z nią spotykał randkowo, ale jej tego nie powiedział, a ona myślała, że koleżeńsko i po prostu randkowo zaczęła się spotykać z kimś innym, a jego dalej traktowała jak kolegę?
Może. Chociaż w pewnym wieku jak dziewczyna spotyka się z facetem to któreś z nich zazwyczaj wysyła drugiej strony sygnały. No to skoro facet daje jej jakiekolwiek sygnały to niech ona potem nie ma pretensji do niego czy tam całego świata że się nie domyślała.
Metyl, narzekasz, że kobiety chcą, żebyście się domyślali, a teraz masz pretensje, że my się nie domyślamy? Co to są za sygnały? Ja nie umiem czytać sygnałów. Parę miesięcy temu spotkałam znajomego z czasów studenckich, który w żartach mi zarzucił, że go olałam. Ja zrobiłam minę typu: ":O", a on na to: "no tyle sygnałów ci dawałem!" A ja na to, że trzeba było dać informację, a nie sygnały. Metyl, ROZMOWA, to ona jest podstawą. Dla jednej kobiety znakiem będzie to, że się do niej uśmiechniesz gdzieś w przelocie, choć nie będziesz miał żadnych intencji, a dla drugiej to, że ją pocałujesz czy pójdziesz z nią do łóżka to za mało. Jesteśmy różne i różnych bodźców potrzebujemy, więc dopóki nie wyrazisz konkretnych intencji nie masz prawa oczekiwać pożądanych przez Ciebie reakcji.
Niektóre relacje po prostu się rozpadają. To jest przykre, no ale tak już jest. Relacje pomiędzy koleżankami też się rozpadają, bo brak czasu, bo natłok różnych spraw, bo nie można zgrać terminów, bo koleżanka nie polubiła męża/chłopaka drugiej koleżanki albo on jej.
No ok ale chyba nie widzę związku z tym o czym jest rozmowa.
Pisałeś też o relacjach koleżeńskich, więc Ci odpowiedziałam, że nie tylko relacje koleżeńskie typu kolega-koleżanka się rozpadają, ale też koleżanka-koleżanka. Bo o relacje trzeba po prostu dbać, nie można tego zostawiać na później. Jeśli ludzie nie mają czasu się spotkać, to niech pogadają przez telefon, na facebooku, wyślą sms czy cokolwiek.
24,796 2015-02-08 14:09:02
ObietnicaPoranka napisał/a:Czyli w jaki sposób ją poinformowałeś, że Ci nie pasuje?
W tamtej sytuacji to można powiedzieć że równocześnie ja nie pasowałem jej jak i ona mnie. Co już zresztą widać było w trakcie samego spotkania od pewnego momentu. Więc to już była połowa sukcesu 'rozstaniowego'. Drugą połową było po prostu nie utrzymywanie kontaktu. Jaki był sens jej dowalać mówiąc coś w stylu 'nie jesteś w moim typie' czy tam pisząc coś takiego? No właśnie.
Czyli masz pretensje, że kobiety nie mówią Ci "nie pasujesz mi", ale jak Ty tak robisz to jest ok? Może tym/tej, o których/której piszesz nie pasowałeś i też stwierdziły, że nie ma sensu informowanie Cię o tym? Nie można oczekiwać od innych, czegoś, czego sam im nie dajesz
.
Aenima napisał/a:Nie musisz stawiać emotek, nikt od Ciebie tego nie wymaga.
Po pierwsze, może to i jest trochę teoretyzowanie ale może to chociaż komuś pokaże to, że jak kobieta nie okazuje mniej więcej wprost swoich oczekiwań czy swojego zapatrywania się to to zazwyczaj kończy się co najmniej mocno średnio.
Że narzekam ... może i tak ale po pierwsze - patrz wyżej, po drugie - ja już taki jestem, że nie potrafię po prostu zamknąć się w sobie i dusić z problemem, czekać aż to narośnie do większych rozmiarów. Coś mi nie pasi to mówię że nie pasi.
Oczywiście że każdy jest inny, że nie mam wpływu na to kogo spotkam. Tylko ja mówię o tym że takie określenie się mogłoby znacząco pomóc - obu stronom, tylko tyle.
Z tym że należy dawać szansę, spoko. Pełna zgoda. Tylko niech to działa też w obie strony ...
A jak dla mnie poanalizować można by właśnie nie popełniać tych samych błędów.
Metyl, ale ja nie rozumiem tego, bo nadal nie wiem, o jakie konkretne zachowania chodzi i czym one się różnią od tego, co sam opisałeś w powyższym cytacie. Jakie kobiety mają Ci dawać znaki, sygnały czy informacje? Mają Cię codziennie informować o tym, że Cię lubią? Podaj konkretny przykład, bo tak to nie do końca wiadomo, o czym w ogóle rozmawiamy.
Na pewno nie ma żadnych złotych reguł na dobry związek i sposobów na zainteresowanie sobą drugiej osoby więc będą niepowodzenia. Metyl jednak na ile go zrozumiałem zwraca uwagę na brak szacunku, na to co ostatnio (tak myślę ze ostatnio bo kiedyś za moich młodszych lat nie było takie powszechne) często się zdarza ze ktoś jest z kimś dla zabawy i ma uciechę ze druga strona się angażuje. To dotyczy i facetów i dziewczyn. Każdy z nas chce żeby go szanować ale trzeba też od siebie dawać ten szacunek innym.
No ok, ale jeśli ktoś jest z kimś dla zabawy, to mu nie powie "jestem z Tobą dla zabawy", bo to psuje zabawę
. Ale zgadzam się z tym, to jest złe i tak dalej. Tylko, ludzie, przestańmy wierzyć w te sygnały i oczekiwać, że ktoś odczyta nasze, bo to nie jest coś, co jest jednakowe dla każdego. Jedna dziewczyna jest przyzwyczajona do tego, że się przytula do swoich kolegów i dla niej to nie będzie żaden znak, a inna nie jest przyzwyczajona w ogóle do męskiego towarzystwa i sam fakt, że mężczyzna do niej zadzwoni w jakiejś sprawie będzie już mega znakiem. Jedna jest przyzwyczajona do flirtowania i to też dla niej żaden znak, a dla innej to kosmos i od razu się zakocha. I tak samo w drugą stronę. Nie ma uniwersalnych znaków, ale jest uniwersalna rozmowa. I powiedzenie "podobasz mi się", znaczy, że ktoś się komuś podoba ni mniej, ni więcej, tak samo rozmowa o wzajemnych oczekiwaniach wobec siebie, gdy już dojdzie do tworzenia związku. To jest coś, co trzeba przegadać i ustalić, żeby później nie było pretensji "bo ja myślałam, że ty jesteś inny, a ty jesteś taki", "bo ja myślałam, że ty będziesz chciał mieć dzieci/wziąć ślub, bo bawisz się z dziećmi swojej siostry, a to przecież znak, a ty po 5 latach związku mówisz mi, że nie chcesz". Albo jeszcze inne dziwactwa wychodzą. Dlatego mówmy o swoich potrzebach i oczekiwania wprost, pytajmy o potrzeby i oczekiwania drugiej osoby, również wprost. Ale też słuchajmy tego, co ktoś mówi, nie odczytujmy jego poważnych deklaracji jako żartu, nie bagatelizujmy jego potrzeb, nie myślmy, że kogoś zmienimy albo że to on się dla nas zmieni. Bierzemy człowieka takim, jaki jest w danym momencie. To pozwoli nam zminimalizować nieporozumienia, bo jakieś i tak będą.
24,797 2015-02-08 14:13:31
Później na to wszystko odpowiem, powiem tylko że zupełnie o czymś innym mówimy i się najwyraźniej nie rozumiemy ...
24,798 2015-02-08 14:16:09
Później na to wszystko odpowiem, powiem tylko że zupełnie o czymś innym mówimy i się najwyraźniej nie rozumiemy ...
Dlatego już kilka razy Cię prosiłam, żebyś podał konkretny przykład, bo inaczej nie wiem, o co chodzi.
24,799 2015-02-08 14:20:13
Nie wiem o czym mowa do końca ale jeśli chodzi o sygnały to ja już z miejsca wiem czy komuś się podobam czy w ogóle czy średnio a i nawet nauczyłam się, że mimo, że się podobam to i tak czuję że z tego nic nie będzie bo widzę, że ktoś jest zablokowany na związki/ lub ja.
Ale to dopiero po setkach randek tego się nauczyłam, wcześniej nie bardzo umiałam odczytywać sygnały, sytuacje, czasem brnęłam jak ćma do ognia w coś co nie rokowało od początku.
Więc dla mnie nie ma już sensu, że mi później facet pisze, że nie zaiskrzyło, bo ja to doskonale wiedziałam po pół godzinie rozmowy.
Oczywiście nie ma reguły i nie mówię, że coś nie może się zmienić na drugi dzień.
24,800 2015-02-08 14:25:36
Nie wiem o czym mowa do końca ale jeśli chodzi o sygnały to ja już z miejsca wiem czy komuś się podobam czy w ogóle czy średnio a i nawet nauczyłam się, że mimo, że się podobam to i tak czuję że z tego nic nie będzie bo widzę, że ktoś jest zablokowany na związki/ lub ja.
Ale to dopiero po setkach randek tego się nauczyłam, wcześniej nie bardzo umiałam odczytywać sygnały, sytuacje, czasem brnęłam jak ćma do ognia w coś co nie rokowało od początku.
Więc dla mnie nie ma już sensu, że mi później facet pisze, że nie zaiskrzyło, bo ja to doskonale wiedziałam po pół godzinie rozmowy.
Oczywiście nie ma reguły i nie mówię, że coś nie może się zmienić na drugi dzień.
No i o to chodzi - każda z nas jest inna i ma inne doświadczenia. Ja nie chodziłam na setki randek, po prostu byłam w związku albo nie byłam. Nie umiem czytać znaków, Lejdi umie. Jakaś inna dziewczyna znaki, które Lejdi czyta w jakiś sposób, odczyta w inny. No, ale mówię - to kwestia doświadczeń.
24,801 2015-02-08 14:40:30
OMG...
LICZBA ZGROMADZONYCH PUNKTÓW: 95 Mozg zaprogramowany na meski sposób myslenia. Im wynik blizszy zera, tym czlowiek jest bardziej meski i ma wyzszy poziom testosteronu. Te osoby miewaja rozwiniete zdolnosci logiczne, analityczne i werbalne, bywaja zdyscyplinowane i dobrze zorganizowane. Im wynik blizszy zera, tym czlowiek jest lepszy w przewidywaniu kosztów i skutków na podstawie danych statystycznych. Emocje maja tu niewielki wplyw. Punkty ponizej zera to rezultaty bardzo meskie. Taki wynik dowodzi, ze duze ilosci testosteronu pojawily sie na wczesnym etapie rozwoju plodu. Im nizszy wynik kobiety, tym wieksze prawdopodobienstwo wystepowania sklonnosci lesbijskich. Strefa wspólna zaczyna się od 150 punktów
Tez jestem tygryskiem.
I jestem Napalonym zaliczaczem
Nie boisz się przygód, śmiało korzystasz z couchsurfingu i zagranicznych portali randkowych. Egzotyczny typ mężczyzny/kobiety kręci Cię najbardziej. Jeśli jesteś kobietą, to najchętniej wyszłabyś za bogatego szejka z Arabii Saudyjskiej (ewentualnie przystojnego Araba) albo romantycznego Indusa. Jeśli jesteś mężczyzną, to prawdopodobnie po kryjomu marzysz o Japonce z wielkimi, ciemnymi oczami. W końcu związek z obcokrajowcem otwiera możliwości dla organizowania dalekich podróży. A przecież cel uświęca środki. Ponadto uwielbiasz być w centrum uwagi. Lubisz mieć możliwość pochwalenia się nowym podróżniczym odkryciem. W domu masz więcej książek podróżniczych niż Twój dziadek znaczków w klaserze. W każdym miejscu poza granicami Polski musisz oznaczyć się na Facebooku. To podstawa.
Jestem całkowitym przeciwieństwem tego tworu ![]()
24,802 2015-02-08 15:05:05
Metyl powiedz mi co z tego co do tej pory zostało Tobie powiedziane zostało w jakiś sposób przez Ciebie zaakceptowane? dotyczy to też wcześniejszych rozmów, kiedy jeszcze mnie nie było. Pozwoliłam sobie przewertować te ileś stron, może po łebkach ale inaczej się nie da. Negujesz wszystko co się Tobie mówi, za każdym razem piszesz że czegoś nie kupujesz, buntujesz się przeciwko temu, stajesz okoniem. Rozmawiasz z osobami po licznych przeżyciach, rozstaniach, związkach itd. sam przed chwilą napisałeś, ze nigdy nie byłeś w związku, że nie umiesz stworzyć relacji damsko-męskiej. może jednak warto otworzyć się na doświadczenia innych, posłuchać tego co mają do powiedzenia i przyjąć nie analizując czy dysktując z tym wszystkim.
Co do zerwania relacji, czasami jest tak, że druga osoba nie przyjmuje pewnych tłumaczeń, nie wie o wszystkim co dzieje się w życiu tej drugiej osoby, która może nie mieć ochoty o tym wszystkim rozmawiać. Po prostu. Więc niepotrzebne analizy i jakieś dziwaczne czasami wnioski. Chcesz analizować swoje zachowania i myśli, może warto udać sie do terapeuty. Może razem osiągnięcie to do czego dążysz.
24,803 2015-02-08 15:41:21
Ale dyskusyja ![]()
Poranku
Mimo, że potrzebujesz do wszystkiego namacalnych dowodów, tabelek oraz wykresów, czego nie mogę czasami zrozumieć to i tak uważam, że jesteś super net-babeczką. Bardzo się cieszę, że miałem przyjemność Cię "poznać" oraz obcować z tak fajną osóbką jak TY ![]()
Asiu, Twoim tokiem rozumowania też jestem mile zaskoczony, hmmm... może nie wszystko jeszcze stracone... może będą z Ciebie jeszcze ludzie :PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP
Metyl powiedz mi co z tego co do tej pory zostało Tobie powiedziane zostało w jakiś sposób przez Ciebie zaakceptowane? dotyczy to też wcześniejszych rozmów, kiedy jeszcze mnie nie było. Pozwoliłam sobie przewertować te ileś stron, może po łebkach ale inaczej się nie da. Negujesz wszystko co się Tobie mówi, za każdym razem piszesz że czegoś nie kupujesz, buntujesz się przeciwko temu, stajesz okoniem. Rozmawiasz z osobami po licznych przeżyciach, rozstaniach, związkach itd. sam przed chwilą napisałeś, ze nigdy nie byłeś w związku, że nie umiesz stworzyć relacji damsko-męskiej. może jednak warto otworzyć się na doświadczenia innych, posłuchać tego co mają do powiedzenia i przyjąć nie analizując czy dysktując z tym wszystkim.
Co do zerwania relacji, czasami jest tak, że druga osoba nie przyjmuje pewnych tłumaczeń, nie wie o wszystkim co dzieje się w życiu tej drugiej osoby, która może nie mieć ochoty o tym wszystkim rozmawiać. Po prostu. Więc niepotrzebne analizy i jakieś dziwaczne czasami wnioski. Chcesz analizować swoje zachowania i myśli, może warto udać sie do terapeuty. Może razem osiągnięcie to do czego dążysz.
A tym stanowczym i zrównoważonym tonem wypowiedzi, jestem najmilej zaskoczony
Uwielbiam Cię Djablico ![]()
A teraz coś ode mnie ![]()
24,804 2015-02-08 16:08:15
A ja tam doskonale rozumiem co czuje kolega Metyl.
Miałem już tyle randek a jeszcze żadna dziewczyna jasno nie powiedziała co oczekuje po relacji.
I potem bywały typowe gierki, milczenie, zbywanie, odpowiadanie pół słówkami no i po co?
Nie lepiej powiedzieć że nie pasujemy do siebie wprost?
Oczywiście żeby nie było to wiedziałem że takie chłodniejsze podejście do mojej osoby jest jasnym sygnałem że nici z czegoś więcej no ale brak u dziewczyn rozmowy.
Już nie wspominając o innych sygnałach.
Np.: nigdy nie wiedziałem czy się podobałem jakiejkolwiek dziewczynie bo a jak, trzeba się domyśleć czy owej pannie wpadłem w oko.
Można tak wymieniać i wymieniać ale szczerze mówiąc jakbym miał do wyboru te doświadczenia co mam, a ich brak to wybrałbym tą drugą opcję.
W razie co, to nie atak, takie popołudniowe rozkminy prowadzę.
24,805 2015-02-08 16:15:02
Fajny felieton może być... ![]()
http://www.telemagazyn.pl/tv/596826/raj-dla-kobiet-bali
24,806 2015-02-08 16:28:36
Obietnico
Metyl, ale ja pytam o konkret. Na czym polega to, że kobieta olewa mężczyznę? Skoro mężczyzna czuje się olany, to jakieś zachowanie kobiety musiało go skłonić do takiej refleksji. Jakie?
Jakie? Przykładowo brak czasu szeroko pojęty, brak kontaktu w jakiejkolwiek formie utrzymujący się przez dłuższy czas, zapadnięcie się pod ziemię. DLA PRZYKŁADU - gdyby teraz wróciła tutaj np: Szarlotka. Albo jeszcze inaczej. Część osób tutaj z naszego wątku odpadło albo nie przychodzą tutaj na forum albo są ale bardzo rzadko. No i spoko, ich sprawa, ich życie. Ale z niektórymi z nich przykładowo można mieć kontakt telefoniczny czy mailowy pomimo tego, że każdy jest z innego fyrtla kraju, że każdy ma pracę, obowiązki i inne życiowe sprawy. A w życiu olewactwo polega na tym co napisałem wyżej między innymi - brak czasu, brak chęci do rozmowy, brak kontaktu, brak jakichkolwiek objawów chęci utrzymywania kontaktu czy 'życia'.
Bo od drugiej strony - np. dzwoni do mnie kolega, pyta czy się spotkamy w piątek, ja np. w piątek pracuję, a na trzy następne weekendy jestem już poumawiana, więc mu mówię, że teraz nie mam czasu, ale zgadajmy się za miesiąc, to wtedy coś wykombinuję. A on na tej podstawie czuje się olany? yikes
No nie, jeżeli mu powiesz, napiszesz czy zadzwonisz że nie masz czasu ale spoko, zgadamy się później to ok. Ale jak ktoś np: przez tydzień, miesiąc czy pół roku nigdzie nie daje znaku życia to można się zastanawiać co się stało. Zwłaszcza jak wcześniej znajdował czas pomimo wszystkich innych zajęć.
Metyl, narzekasz, że kobiety chcą, żebyście się domyślali, a teraz masz pretensje, że my się nie domyślamy?
Nie nie nie, zaraz moment. Jak dla mnie to powinno działać mniej więcej w ten sposób - chcesz czegoś, jakieś - jakiejkolwiek relacji, nawet koleżeńskiej to dajesz drugiemu człowiekowi sygnały. On to odbiera i reaguje jak chce. Tak samo w związku czy innych relacjach aż nam się uda. Problem pojawia się wtedy jak coś nie styka. I dajmy na to facet dostaje od kobiety sygnały, że jej się podoba. Po czym nagle staje się jej obojętny. I ok - ja nie mówię, kobieta czy tam facet, bez znaczenia, mają święte prawo żeby im się zmieniło ale można to przecież zakomunikować, okazać jakoś. Nawet powiedzieć mniej lub bardziej wprost ale nie zostawiać tego na zasadzie 'a niech się domyśli czemu się od niego/niej odsuwam'. I ja naprawdę wiem że to nie jest ani proste ani przyjemne ale ja już wolę tak niż odchodzenie z dnia na dzień bez słowa. I jeszcze pół biedy jak to są początki relacji czy krótka faza 'związku'. Ale jak to się dzieje bezobjawowo z dnia na dzień to zaczynam tracić wiarę w sens jakichkolwiek związków. ![]()
I po co mi mówisz o rozmowie skoro już teraz chyba 3 raz dziś mówię że właśnie o to mi się rozchodzi? Czy ja mam pisać wielkimi literami żeby mnie ludzie rozumieli?
A co do wyrażania intencji - okej ale to przypadkiem nie jest tak, że to na kobiety właśnie takie 'wywleczenie' wprost naszych intencji o np: uczuciu do niej, że nam się podoba nie działa właśnie odpychająco ze względu na formę właśnie?
I nie wiem o co chodziło Twojemu koledze, czy chciał być kolegą-bardziej czy Twoim facetem ale jak tak mówisz to albo nie widziałaś jego sygnałów albo on źle Ci je okazywał.
Pisałeś też o relacjach koleżeńskich, więc Ci odpowiedziałam, że nie tylko relacje koleżeńskie typu kolega-koleżanka się rozpadają, ale też koleżanka-koleżanka. Bo o relacje trzeba po prostu dbać, nie można tego zostawiać na później. Jeśli ludzie nie mają czasu się spotkać, to niech pogadają przez telefon, na facebooku, wyślą sms czy cokolwiek.
No właśnie o tym TEŻ mówię.... Szkoda tylko że nie wszyscy tak do tego podchodzą.
Czyli masz pretensje, że kobiety nie mówią Ci "nie pasujesz mi", ale jak Ty tak robisz to jest ok? Może tym/tej, o których/której piszesz nie pasowałeś i też stwierdziły, że nie ma sensu informowanie Cię o tym? Nie można oczekiwać od innych, czegoś, czego sam im nie dajesz hmm.
Nie muszą mówić wprost, mogą to zaznaczyć jakoś na spotkaniu, wyjść z niego przed czasem, pożegnać się ozięble, cokolwiek. Ale niech to okażą. Podobnie z zainteresowaniem.
To nie jest ok w obie strony ale to mniejsze zło, ja się widzę z nią raz, ona ze mną też. Jesteśmy z innych światów, nie dogadujemy się, nie pasujemy. Nie ma co sobie drzeć kotów ponad to bo i po co i na co?
Może tak było, nie wiem. Ale podejrzewam że raczej nie. A przynajmniej nie we wszystkich przypadkach. Bo co innego się spotkać raz z kimś nieznanym a co innego zerwać kontakt po x tygodniach, miesiącach czy latach. Tak bez powodu, bez słowa, bez niczego.
Poza tym - w tym moim przypadku jak mówiłem było to ewidentnie widać, że do siebie nie pasujemy. NIE WIEM jak to jest jak ja się podobam jakiejś pannie a ona mi nie, nie miałem tak. I nie wiem jak bym się wtedy musiał zachować ale pewnie bym po prostu do niej napisał esa że miło było ją poznać ale nie spotkamy się drugi raz ... chociaż nie wiem, może lepiej dla obu stron byłoby po prostu nie odpisywać na ewentualne esemesy? No jak znacie lepsze rozwiązanie to słucham, chętnie.
Metyl, ale ja nie rozumiem tego, bo nadal nie wiem, o jakie konkretne zachowania chodzi i czym one się różnią od tego, co sam opisałeś w powyższym cytacie. Jakie kobiety mają Ci dawać znaki, sygnały czy informacje? Mają Cię codziennie informować o tym, że Cię lubią? Podaj konkretny przykład, bo tak to nie do końca wiadomo, o czym w ogóle rozmawiamy.
Ech -_-. A czy ja gdzieś wspomniałem o czymś co można podpiąć pod 'informowanie o byciu fajnym'? Jak się z kimś zgadam i mam kontakt to oboje wiemy o sobie to i owo, wiemy o czym można pogadać, pożartować, o czym pogadać na poważnie, kiedy się wyżalić i co sobie możemy powiedzieć, powierzyć. Tak samo wiemy że ( w przypadku neta ) że jak nas nie ma to wrócimy za jakiś czas.
Druga sprawa - odnosiłem się głównie do relacji stricte związkowych choć nie tylko. Pytasz jak kobiety mają dawać sygnały? No yyy...ja mam Ci to mówić? No chyba inaczej się zachowujesz wobec faceta który Cię adoruje ale Cię NIE pociąga a inaczej wobec tego który Cię też adoruje ale Ci się podoba, prawda? No i o tym mówię.
Dlatego mówmy o swoich potrzebach i oczekiwania wprost, pytajmy o potrzeby i oczekiwania drugiej osoby, również wprost. Ale też słuchajmy tego, co ktoś mówi, nie odczytujmy jego poważnych deklaracji jako żartu, nie bagatelizujmy jego potrzeb, nie myślmy, że kogoś zmienimy albo że to on się dla nas zmieni. Bierzemy człowieka takim, jaki jest w danym momencie. To pozwoli nam zminimalizować nieporozumienia, bo jakieś i tak będą.
No i w końcu coś z czym mogę się zgodzić. I też mam wrażenie że wy to myślicie że dla mnie podryw czy poznawanie kobiety to się ogranicza do patrzenia na nią, patrzenia sobie w oczy i podziwiania jak reaguje na mój dotyk czy coś. NIE. To wszystko o czym mówiłem wyżej zawiera się i miesza także z rozmową która jest podstawą do poznawania drugiej osoby. Ale człowiek zwyczajnie głupieje w przykładowo momencie gdy kobieta się do niego uśmiecha, patrzy mu w oczy, żartuje z nim, przytula się z nim, idą objęci by nagle z czapy się wyrwać mu z objęć i iść do domu. No nie mówię że nie ma prawa bo ma święte prawo tak zrobić no ale mimo wszystko pozostaje pewne ... zdziwienie.
Metyl powiedz mi co z tego co do tej pory zostało Tobie powiedziane zostało w jakiś sposób przez Ciebie zaakceptowane? dotyczy to też wcześniejszych rozmów, kiedy jeszcze mnie nie było. Pozwoliłam sobie przewertować te ileś stron, może po łebkach ale inaczej się nie da. Negujesz wszystko co się Tobie mówi, za każdym razem piszesz że czegoś nie kupujesz, buntujesz się przeciwko temu, stajesz okoniem. Rozmawiasz z osobami po licznych przeżyciach, rozstaniach, związkach itd. sam przed chwilą napisałeś, ze nigdy nie byłeś w związku, że nie umiesz stworzyć relacji damsko-męskiej. może jednak warto otworzyć się na doświadczenia innych, posłuchać tego co mają do powiedzenia i przyjąć nie analizując czy dysktując z tym wszystkim.
Co do zerwania relacji, czasami jest tak, że druga osoba nie przyjmuje pewnych tłumaczeń, nie wie o wszystkim co dzieje się w życiu tej drugiej osoby, która może nie mieć ochoty o tym wszystkim rozmawiać. Po prostu. Więc niepotrzebne analizy i jakieś dziwaczne czasami wnioski. Chcesz analizować swoje zachowania i myśli, może warto udać sie do terapeuty. Może razem osiągnięcie to do czego dążysz.
arcanio...
No dobrze, macie jakąś tam część racji ale nie macie prawa mi wmawiać że ja niczego nie robię, niczego nie próbuję, niczego nie testuję i nie dopuszczam do siebie. Bo mam nieraz wrażenie że wy to uważacie że ja to tylko narzekam, nic nie robię, czekam aż dziewczyna sama podejdzie i zagada i neguję wszystkie pomysły na zasadzie 'BO NIE I ****'. A tak nie jest.
I zaraz że buntuję i staję okoniem. Wy macie swoje doświadczenia i teorie, ja mam swoje. Ja nie muszę kupować waszych, wy nie musicie moich. Czasem coś wezmę do siebie, czy wy bierzecie coś ode mnie, nie wiem, lata mi to.
No i fajno, macie te swoje związki, romansiki, miłostki i inne takie. Naprawdę fajnie. Ale czasami mam wrażenie że nawet nieświadomie przez to próbujecie innym pokazywać jacy to wy pasujący/niepasujący do związków i miłości jesteście. Czego osobiście niezbyt rozumiem ale co taki człowiek jak ja może rozumieć przecież.
Napisałem że nie byłem w związku ale nigdzie nie stwierdziłem że nie umiem takiej relacji stworzyć. Bo jak mam stworzyć ją z kimś kto ma w głębokim dupnym poważaniu moją osobę? Z kimś kto nie zada sobie minimum trudu by mnie poznać? A przecież chyba ktoś wyżej, bodaj Asia pisał że należy dawać szansę, poznawać osoby i się nie zrazać ...
Dziwaczne wnioski? Ciekawe jakie.
Nie dzięki, terapeuta nie potrzebny, przynajmniej nie mi.
24,807 2015-02-08 16:29:54
A ja tam doskonale rozumiem co czuje kolega Metyl.
Miałem już tyle randek a jeszcze żadna dziewczyna jasno nie powiedziała co oczekuje po relacji.
I potem bywały typowe gierki, milczenie, zbywanie, odpowiadanie pół słówkami no i po co?
Nie lepiej powiedzieć że nie pasujemy do siebie wprost?
Oczywiście żeby nie było to wiedziałem że takie chłodniejsze podejście do mojej osoby jest jasnym sygnałem że nici z czegoś więcej no ale brak u dziewczyn rozmowy.
Już nie wspominając o innych sygnałach.
Np.: nigdy nie wiedziałem czy się podobałem jakiejkolwiek dziewczynie bo a jak, trzeba się domyśleć czy owej pannie wpadłem w oko.
Można tak wymieniać i wymieniać ale szczerze mówiąc jakbym miał do wyboru te doświadczenia co mam, a ich brak to wybrałbym tą drugą opcję.W razie co, to nie atak, takie popołudniowe rozkminy prowadzę.
To w jaki sposób dowiadywałeś się, że jednak się podobasz no bo w którymś momencie chyba się dowiadywałeś?
A bo mi za każdym razem mężczyźni od razu mówią co i jak, jasne. Niestety takie spotkania, flirt to jest gra i jedni są w tym lepsi inni mniej.
24,808 2015-02-08 16:33:59
Nie rozumiem za bardzo tych rozkminek. Dla mnie Metylu tez masz trochę dziwne podejście, jakieś podwójne standardy do siebie i innych. Toć w życiu nie ma tak, że ludzie się informują oficjalnie o swoich intencjach lub ich braku, to nie umowy handlowe, kurka wodna. Wcale to, a wcale nie uważam, że na początkowym etapie znajomości potrzebne są takie oficjalne oświadczenia/deklaracje sympatii lub jej braku (które nazywacie rozmową). Same czyny mówią za siebie i na nie trzeba zwracać uwagę. Druga strona nie szuka kontaktu? Czyli go nie chce. Nie interesuje się naszym życiem poza powierzchownym "co słychać"? Czyli nie interesuje się. Jeśli ktoś jest kimś zainteresowany (na różnych poziomach, nie tylko związkowo/seksualnie), to to po prostu okazuje na milion sposób, małych i dużych, dąży do zacieśniania znajomości, do widywania się, coraz bardziej się przed nami otwiera (i nie ma to nic wspólnego z byciem desperatem). To nie jest fizyka kwantowa w końcu, jeśli ktoś mówi, że w ogóle, ale to w ogóle nie dostrzega żadnych intencji w czyimś zachowaniu, to znaczy, że ma poważny problem w relacjach międzyludzkich i coś należy z tym zrobić z profesjonalistami. To samo jest w relacjach kolega-koleżanka, przyjaciele, bo relacje ludzkie rodzą się naturalnie, rozwijają się, bo obie strony do tego dążą i jakbyśmy mówić nie umieli, to też byśmy sobie radzili i na pewno nie wyginęli.
Wiem, że są jakieś friendzony, ale to głównie dlatego, że jedna ze stron nie dostrzega, że żadnych szans na coś więcej nie ma a nadal kurczowo się trzyma tej jednej osoby. Czasem są jakieś wyjątki, że faktycznie ludzie potrzebują dużo czasu, ale to i tak kontakt jest podtrzymywany z obu stron i wtedy po czasie może się coś wykluć, ale tez chyba lepiej nie fiksowac na punkcie tej jednej osoby, żeby się nie przejechać. choć wiem, że łatwo mówić ![]()
Jeśli ktoś nas informuje, że nic z tego, to jest to faktycznie bolesne, wolałabym, żeby wierzył w moją inteligencję, że ja sama się w końcu domyślę, a jeśli mówi, że ma nadzieję na coś więcej, to podaje się na srebrnej tacy i choć można się z tego ucieszyć, bo się miało samemu nadzieję, to też zabiera tę radochę samego początku, cudowną niepewność, motylki i ogólne wariactwo.
24,809 2015-02-08 16:37:07 Ostatnio edytowany przez arcania (2015-02-08 18:21:30)
Metyl powiedz mi co z tego co do tej pory zostało Tobie powiedziane zostało w jakiś sposób przez Ciebie zaakceptowane? dotyczy to też wcześniejszych rozmów, kiedy jeszcze mnie nie było. Pozwoliłam sobie przewertować te ileś stron, może po łebkach ale inaczej się nie da. Negujesz wszystko co się Tobie mówi, za każdym razem piszesz że czegoś nie kupujesz, buntujesz się przeciwko temu, stajesz okoniem. Rozmawiasz z osobami po licznych przeżyciach, rozstaniach, związkach itd. sam przed chwilą napisałeś, ze nigdy nie byłeś w związku, że nie umiesz stworzyć relacji damsko-męskiej. może jednak warto otworzyć się na doświadczenia innych, posłuchać tego co mają do powiedzenia i przyjąć nie analizując czy dysktując z tym wszystkim.
Co do zerwania relacji, czasami jest tak, że druga osoba nie przyjmuje pewnych tłumaczeń, nie wie o wszystkim co dzieje się w życiu tej drugiej osoby, która może nie mieć ochoty o tym wszystkim rozmawiać. Po prostu. Więc niepotrzebne analizy i jakieś dziwaczne czasami wnioski. Chcesz analizować swoje zachowania i myśli, może warto udać sie do terapeuty. Może razem osiągnięcie to do czego dążysz.arcanio...
No dobrze, macie jakąś tam część racji ale nie macie prawa mi wmawiać że ja niczego nie robię, niczego nie próbuję, niczego nie testuję i nie dopuszczam do siebie. Bo mam nieraz wrażenie że wy to uważacie że ja to tylko narzekam, nic nie robię, czekam aż dziewczyna sama podejdzie i zagada i neguję wszystkie pomysły na zasadzie 'BO NIE I ****'. A tak nie jest.
I zaraz że buntuję i staję okoniem. Wy macie swoje doświadczenia i teorie, ja mam swoje. Ja nie muszę kupować waszych, wy nie musicie moich. Czasem coś wezmę do siebie, czy wy bierzecie coś ode mnie, nie wiem, lata mi to.
No i fajno, macie te swoje związki, romansiki, miłostki i inne takie. Naprawdę fajnie. Ale czasami mam wrażenie że nawet nieświadomie przez to próbujecie innym pokazywać jacy to wy pasujący/niepasujący do związków i miłości jesteście. Czego osobiście niezbyt rozumiem ale co taki człowiek jak ja może rozumieć przecież.
Napisałem że nie byłem w związku ale nigdzie nie stwierdziłem że nie umiem takiej relacji stworzyć. Bo jak mam stworzyć ją z kimś kto ma w głębokim dupnym poważaniu moją osobę? Z kimś kto nie zada sobie minimum trudu by mnie poznać? A przecież chyba ktoś wyżej, bodaj Asia pisał że należy dawać szansę, poznawać osoby i się nie zrazać ...
Dziwaczne wnioski? Ciekawe jakie.
Nie dzięki, terapeuta nie potrzebny, przynajmniej nie mi.
Ja niczego Ci nie wmawiam.
A dlaczego podkreślasz, ze nie Tobie? to komu w takim razie? Nie Tobie bo uważasz, że ze wszystkim dajesz radę? Stąd Twoje pytania i wątpliwości? Terapeuta to nic złego, każdemu się przydaje.
Relacje damsko-męskie to związki, krótsze, dłuższe różnie.
"
No i fajno, macie te swoje związki, romansiki, miłostki i inne takie. Naprawdę fajnie. Ale czasami mam wrażenie że nawet nieświadomie przez to próbujecie innym pokazywać jacy to wy pasujący/niepasujący do związków i miłości jesteście. Czego osobiście niezbyt rozumiem ale co taki człowiek jak ja może rozumieć przecież."
tego to już w ogóle nie rozumiem.
I jeśli Ci to lata....to po co pytasz....
24,810 2015-02-08 16:37:17 Ostatnio edytowany przez Metyl (2015-02-08 16:38:43)
Jakie znowu podwójne standardy? ![]()
I gdzie ja mówię o jakimś oficjalnym czy wprost stawianiu sprawy, ludzie litości. Nie czytajcie po łebkach tylko całość bo mi się nie chce tego setny raz pisać.
Naprawdę, mam dosyć takiego odwracania kota ogonem i wybierania sobie z moich postów tego co wam pasuje albo wmawiania mi czegoś czego nie powiedziałem.
@up
Nie ze wszystkim daję ale dam. I tyle w temacie.
24,811 2015-02-08 16:41:57
A ja mam wrażenie, ze masz pretensje do drugiej osoby, że nie trafiłeś w jej gusta... Bez sensu...
24,812 2015-02-08 16:42:30
ObietnicaPoranka napisał/a:ujawniony napisał/a:Oficjalnie się nic nie dzieje...
Nieoficjalnie u mnie też się nic spektakularnego nie wydarzyło
Metyl napisał/a:Taaa? To ja już was w ogóle nie rozumiem. I Ciebie i arcanii.
Bo my nie zostałyśmy stworzone do tego, żeby nas rozumieć
To już gdzieś słyszałem ze kobiet nie da się zrozumieć je trzeba kochać
.
Ciekawe ile z tych licytowanych brzdąców powstanie po ostatniej przegadanej nocy.
Możemy robić zakłady ![]()
24,813 2015-02-08 16:55:12 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2015-02-08 18:02:38)
To w jaki sposób dowiadywałeś się, że jednak się podobasz no bo w którymś momencie chyba się dowiadywałeś?
A bo mi za każdym razem mężczyźni od razu mówią co i jak, jasne. Niestety takie spotkania, flirt to jest gra i jedni są w tym lepsi inni mniej.
Sęk w tym że nigdy się tego nie dowiedziałem.
Jak do tej pory żadna dziewczyna nie okazała mi choćby w minimalnym stopniu że się jej podobam.
Zresztą eskalowałem dotyk na randkach, czasem błędnie zinterpretowałem sygnały od dziewczyny i chciałem np. ją pocałować, za każdym razem reagowały tak jakbym zaproponował anala na środku centrum handlowego.
My faceci z kolei jasno dajmy znać że nam się podobacie.
No w końcu kto pierwszy zaprasza na randki? I kto je pierwszy zazwyczaj proponuje?
Wtedy dobrze wiesz że wpadłaś w oko facetowi.
24,814 2015-02-08 17:29:25
Metyl lepiej rób tak żeby same dziewczyny za Tobą latały to będziesz miał zawsze jasność:) Polecam: Masa zajęć, ciekawe życie, ciekawe pasje, niezabieganie o ludzi, niewkręcenie się za szybko w jakieś znajomości, dbanie o wygląd, doza tajemniczości i humoru;-)
Ja w każdym razie już nie zamierzam się siłować, dla mnie jest jasne jak facet zaczyna się wycofywać z kontaktu, że nic z tego nie będzie i nie zaprzątam sobie już głowy tym ![]()
24,815 2015-02-08 17:36:57 Ostatnio edytowany przez luigi (2015-02-08 19:03:47)
Co sądzicie o popularnym portalu na literę B? Nie wiem czy mozna podac nazwę:P
24,816 2015-02-08 17:44:14 Ostatnio edytowany przez white.pearl (2015-02-08 17:53:58)
Jakie znowu podwójne standardy?
I gdzie ja mówię o jakimś oficjalnym czy wprost stawianiu sprawy, ludzie litości. Nie czytajcie po łebkach tylko całość bo mi się nie chce tego setny raz pisać.
Naprawdę, mam dosyć takiego odwracania kota ogonem i wybierania sobie z moich postów tego co wam pasuje albo wmawiania mi czegoś czego nie powiedziałem.
@up
Nie ze wszystkim daję ale dam. I tyle w temacie.
To, że ktoś się z Tobą nie zgadza lub zrozumiał to, co napisałeś inaczej niż byś chciał, nie oznacza, że nie przeczytał całej wymiany postów na ten temat... Pisałeś, że jednej dziewczynie nie dałeś znać, że nic z tego, żeby jej nie dobijać, ale jednak sam chciałbyś niby wiedzieć, żeby Tobie ktoś jasno dał do zrozumienia czy chce mieć jakiś kontakt z Tobą, czy nie. Sam widzisz, że ludzie niekoniecznie tak działają, może i by to nam życie ułatwiło, ale jednak tak nie robimy...
***
24,817 2015-02-08 17:56:37
No w końcu kto pierwszy zaprasza na randki? I kto jest pierwszy zazwyczaj proponuje?
Ooo różnie z tym bywa ![]()
i nie , Wy faceci nie zawsze dajecie znać ![]()
24,818 2015-02-08 18:04:20
Tom94 napisał/a:No w końcu kto pierwszy zaprasza na randki? I kto jest pierwszy zazwyczaj proponuje?
Ooo różnie z tym bywa
i nie , Wy faceci nie zawsze dajecie znać
No czasem jakieś wyjątki są ale to nie jest reguła.
Tak samo nie wszyscy dają znać ale większość tak, u was z kolei na odwrót ![]()
24,819 2015-02-08 18:06:16
arcania napisał/a:Tom94 napisał/a:No w końcu kto pierwszy zaprasza na randki? I kto jest pierwszy zazwyczaj proponuje?
Ooo różnie z tym bywa
i nie , Wy faceci nie zawsze dajecie znać
No czasem jakieś wyjątki są ale to nie jest reguła.
Tak samo nie wszyscy dają znać ale większość tak, u was z kolei na odwrót
No i wracamy do punktu wyjścia, czyli staramy się nie generalizować ![]()
Lepiej kibicujmy naszym bo ciała dają ![]()
24,820 2015-02-08 18:09:10
Tom94 napisał/a:arcania napisał/a:Ooo różnie z tym bywa
i nie , Wy faceci nie zawsze dajecie znać
No czasem jakieś wyjątki są ale to nie jest reguła.
Tak samo nie wszyscy dają znać ale większość tak, u was z kolei na odwrót
No i wracamy do punktu wyjścia, czyli staramy się nie generalizować
Lepiej kibicujmy naszym bo ciała dają
No ale ja nie generalizuję, jestem szczery, wszak taki jestem przecież wiecie ![]()
A z kim grają i o jaką dyscyplinę się rozchodzi? ![]()
24,821 2015-02-08 18:11:34
arcania napisał/a:Tom94 napisał/a:No czasem jakieś wyjątki są ale to nie jest reguła.
Tak samo nie wszyscy dają znać ale większość tak, u was z kolei na odwrót
No i wracamy do punktu wyjścia, czyli staramy się nie generalizować
Lepiej kibicujmy naszym bo ciała dają
No ale ja nie generalizuję, jestem szczery, wszak taki jestem przecież wiecie
A z kim grają i o jaką dyscyplinę się rozchodzi?
Skoki narciarskie
i ja wiem z kim? z wiatrem ![]()
24,822 2015-02-08 18:13:01
Tom94 napisał/a:arcania napisał/a:No i wracamy do punktu wyjścia, czyli staramy się nie generalizować
Lepiej kibicujmy naszym bo ciała dają
No ale ja nie generalizuję, jestem szczery, wszak taki jestem przecież wiecie
A z kim grają i o jaką dyscyplinę się rozchodzi?
Skoki narciarskie
i ja wiem z kim? z wiatrem
Nigdy mnie jakoś skoki nie jarały.
Skakać to i owszem ale oglądać to? Never ![]()
24,823 2015-02-08 18:16:28
Możesz słuchać, bylebyś trzymał kciuki ![]()
24,824 2015-02-08 18:19:37
Możesz słuchać, bylebyś trzymał kciuki
Jakby dali mi raz skoczyć to i bym dopingował a tak to mi się nie chce ![]()
Mam coś lepszego, Manchester Utd gra ![]()
24,825 2015-02-08 20:02:02
flogger napisał/a:ObietnicaPoranka napisał/a:ujawniony napisał/a:Oficjalnie się nic nie dzieje...
Nieoficjalnie u mnie też się nic spektakularnego nie wydarzyło
Bo my nie zostałyśmy stworzone do tego, żeby nas rozumieć
To już gdzieś słyszałem ze kobiet nie da się zrozumieć je trzeba kochać
.
Ciekawe ile z tych licytowanych brzdąców powstanie po ostatniej przegadanej nocy.
Możemy robić zakłady
To już hazardem pachnie
.
Nie rozumiem za bardzo tych rozkminek. Dla mnie Metylu tez masz trochę dziwne podejście, jakieś podwójne standardy do siebie i innych. Toć w życiu nie ma tak, że ludzie się informują oficjalnie o swoich intencjach lub ich braku, to nie umowy handlowe, kurka wodna. Wcale to, a wcale nie uważam, że na początkowym etapie znajomości potrzebne są takie oficjalne oświadczenia/deklaracje sympatii lub jej braku (które nazywacie rozmową). Same czyny mówią za siebie i na nie trzeba zwracać uwagę. Druga strona nie szuka kontaktu? Czyli go nie chce. Nie interesuje się naszym życiem poza powierzchownym "co słychać"? Czyli nie interesuje się. Jeśli ktoś jest kimś zainteresowany (na różnych poziomach, nie tylko związkowo/seksualnie), to to po prostu okazuje na milion sposób, małych i dużych, dąży do zacieśniania znajomości, do widywania się, coraz bardziej się przed nami otwiera (i nie ma to nic wspólnego z byciem desperatem). To nie jest fizyka kwantowa w końcu, jeśli ktoś mówi, że w ogóle, ale to w ogóle nie dostrzega żadnych intencji w czyimś zachowaniu, to znaczy, że ma poważny problem w relacjach międzyludzkich i coś należy z tym zrobić z profesjonalistami. To samo jest w relacjach kolega-koleżanka, przyjaciele, bo relacje ludzkie rodzą się naturalnie, rozwijają się, bo obie strony do tego dążą i jakbyśmy mówić nie umieli, to też byśmy sobie radzili i na pewno nie wyginęli.
Wiem, że są jakieś friendzony, ale to głównie dlatego, że jedna ze stron nie dostrzega, że żadnych szans na coś więcej nie ma a nadal kurczowo się trzyma tej jednej osoby. Czasem są jakieś wyjątki, że faktycznie ludzie potrzebują dużo czasu, ale to i tak kontakt jest podtrzymywany z obu stron i wtedy po czasie może się coś wykluć, ale tez chyba lepiej nie fiksowac na punkcie tej jednej osoby, żeby się nie przejechać. choć wiem, że łatwo mówićJeśli ktoś nas informuje, że nic z tego, to jest to faktycznie bolesne, wolałabym, żeby wierzył w moją inteligencję, że ja sama się w końcu domyślę, a jeśli mówi, że ma nadzieję na coś więcej, to podaje się na srebrnej tacy i choć można się z tego ucieszyć, bo się miało samemu nadzieję, to też zabiera tę radochę samego początku, cudowną niepewność, motylki i ogólne wariactwo.
Trafnie ujęte. Na prawdę widać i czuć od samego początku czy jest się obiektem zainteresowania. Warunek żeby samemu za bardzo nie chcieć na siłę bo wtedy raz że interpretuje się wszystko tak jak byśmy chcieli żeby się przypadki potoczyły, a dwa wielu rzeczy najzwyczajniej nie widzimy.
24,826 2015-02-08 20:37:33
Z kolei ja mam wrażenie, że Metyl doszukuje się w naszych wypowiedziach jedynie ataku i odbiera wszystko jako atak. To Ty nie czytasz ze zrozumieniem. Nikt Ci nie zarzuca, że NIC nie robisz w kwestii nawiązywania relacji damsko-męskich. Nikt. Ale wszystkie zmiany w tym temacie, najlepiej zacząć od siebie. Kiedy Ty piszesz "ja już tak mam, nie poradzę, ze narzekam etc." to gie prawda, że tak powiem, bo WSZYSTKO można zmienić. Ale może Tobie po prostu się nie chce nad sobą pracować, nie widzisz swoich wad, które utrudniają Ci funkcjonowanie w społeczeństwie i zamiast tego albo szukasz wad w każdym innym człowieku, ale nie w Tobie, albo wolisz się zamknąć albo obrazić, bo ktoś Cię nie rozumie, bo ma przeciwne zdanie niż Twoje. Tak naprawdę sprowadzasz wszystko do: próbowałem, olano mnie i za każdym razem tak samo to wygląda. A zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, że to w Tobie leży problem? Nie wiem, nie znam Cię na żywo, ale może masz w sobie coś odpychającego po prostu, ten pesymizm, tę tendencję do marudzenia i narzekania i to wrażenie, ze jesteś mocno przygnębiającą osobą w gruncie rzeczy. To odstrasza 90% osób jako pierwsze wrażenie i nawet nie zadadzą sobie trudu, żeby poznać taką osobę bliżej. Relacje damsko-męskie wymagają wielu zmian charakterologicznych, uwierz mi. To nie jest tak, ze o, pstryknięcie palcami, poznajesz kogoś, kto wydaje się być Tobą zainteresowany i ma Cię zaakceptować takiego jakim jesteś, bo w Twoim własnym mniemaniu z Twoim charakterem i sposobem bycia jest wszystko okej, to inni muszą się dopasować do mnie, a nie ja.
24,827 2015-02-08 20:41:23
Poranku
Mimo, że potrzebujesz do wszystkiego namacalnych dowodów, tabelek oraz wykresów, czego nie mogę czasami zrozumieć to i tak uważam, że jesteś super net-babeczką. Bardzo się cieszę, że miałem przyjemność Cię "poznać" oraz obcować z tak fajną osóbką jak TY
Nie wiem, czy powinnam się o Ciebie martwić, czy jednak nie
. Tak czy inaczej to słodkie
i nie wiem dlaczego, ale zabrzmiało jak pożegnanie
.
No, przepraszam, ale nic nie poradzę na to, że mój umysł tak działa i że muszę wszystko rozumieć, bo inaczej czuję się bardzo niekomfortowo
.
1. Miałem już tyle randek a jeszcze żadna dziewczyna jasno nie powiedziała co oczekuje po relacji.
2. I potem bywały typowe gierki, milczenie, zbywanie, odpowiadanie pół słówkami no i po co?
3. Nie lepiej powiedzieć że nie pasujemy do siebie wprost?
4. Np.: nigdy nie wiedziałem czy się podobałem jakiejkolwiek dziewczynie bo a jak, trzeba się domyśleć czy owej pannie wpadłem w oko.
1. Bo może sama jeszcze tego nie wiedziała?
2. Typowe gierki czyli co?
3. Pewnie, że lepiej, ale tego od razu się nie wie. Od razu to można ewentualnie wiedzieć czy ktoś mi pasuje, czy nie, a nie czy my do siebie.
4. A one wiedziały, że Ci się podobają?
Obietnico
Jakie? Przykładowo brak czasu szeroko pojęty, brak kontaktu w jakiejkolwiek formie utrzymujący się przez dłuższy czas, zapadnięcie się pod ziemię. DLA PRZYKŁADU - gdyby teraz wróciła tutaj np: Szarlotka. Albo jeszcze inaczej. Część osób tutaj z naszego wątku odpadło albo nie przychodzą tutaj na forum albo są ale bardzo rzadko. No i spoko, ich sprawa, ich życie. Ale z niektórymi z nich przykładowo można mieć kontakt telefoniczny czy mailowy pomimo tego, że każdy jest z innego fyrtla kraju, że każdy ma pracę, obowiązki i inne życiowe sprawy. A w życiu olewactwo polega na tym co napisałem wyżej między innymi - brak czasu, brak chęci do rozmowy, brak kontaktu, brak jakichkolwiek objawów chęci utrzymywania kontaktu czy 'życia'.
Metylu, ale ludzie są różni. Wiem, że to banał, ale tak jest. Jeden człowiek, gdy ma problem, to szuka innych, z którymi o tym pogada. A drugi człowiek zamyka się w domu ze swoimi myślami i nie ma ochoty na towarzystwo. Jeden człowiek ciągle zmienia znajomych, a inny trzyma się starych. Jeden człowiek lubi częste kontakty z ludźmi, a inny sporadyczne. I tak dalej. Brak czasu to brak czasu, a nie olewactwo. Dajmy ludziom taką przestrzeń, jakiej potrzebują, nie zmuszajmy do kontaktu, nie miejmy do nich pretensji o chwilowy czy dłuższy jego brak, a wszyscy będą szczęśliwi.
No nie, jeżeli mu powiesz, napiszesz czy zadzwonisz że nie masz czasu ale spoko, zgadamy się później to ok. Ale jak ktoś np: przez tydzień, miesiąc czy pół roku nigdzie nie daje znaku życia to można się zastanawiać co się stało. Zwłaszcza jak wcześniej znajdował czas pomimo wszystkich innych zajęć.
Może teraz potrzebuje tego czasu tylko dla siebie? Dajmy ludziom prawo do życia na własny sposób.
A co do wyrażania intencji - okej ale to przypadkiem nie jest tak, że to na kobiety właśnie takie 'wywleczenie' wprost naszych intencji o np: uczuciu do niej, że nam się podoba nie działa właśnie odpychająco ze względu na formę właśnie?
Nie wiem jak na wszystkie kobiety, ale na mnie to nie działa odpychająco.
Druga sprawa - odnosiłem się głównie do relacji stricte związkowych choć nie tylko. Pytasz jak kobiety mają dawać sygnały? No yyy...ja mam Ci to mówić? No chyba inaczej się zachowujesz wobec faceta który Cię adoruje ale Cię NIE pociąga a inaczej wobec tego który Cię też adoruje ale Ci się podoba, prawda? No i o tym mówię.
No, tak jakby to Ty jesteś odbiorcą kobiecych sygnałów, nie ja, więc to Ty widzisz jak je odbierasz, odczytujesz, co uznajesz za sygnał, nie ja.
Nie rozumiem za bardzo tych rozkminek. Dla mnie Metylu tez masz trochę dziwne podejście, jakieś podwójne standardy do siebie i innych. Toć w życiu nie ma tak, że ludzie się informują oficjalnie o swoich intencjach lub ich braku, to nie umowy handlowe, kurka wodna. Wcale to, a wcale nie uważam, że na początkowym etapie znajomości potrzebne są takie oficjalne oświadczenia/deklaracje sympatii lub jej braku (które nazywacie rozmową). Same czyny mówią za siebie i na nie trzeba zwracać uwagę. Druga strona nie szuka kontaktu? Czyli go nie chce. Nie interesuje się naszym życiem poza powierzchownym "co słychać"? Czyli nie interesuje się. Jeśli ktoś jest kimś zainteresowany (na różnych poziomach, nie tylko związkowo/seksualnie), to to po prostu okazuje na milion sposób, małych i dużych, dąży do zacieśniania znajomości, do widywania się, coraz bardziej się przed nami otwiera (i nie ma to nic wspólnego z byciem desperatem). To nie jest fizyka kwantowa w końcu, jeśli ktoś mówi, że w ogóle, ale to w ogóle nie dostrzega żadnych intencji w czyimś zachowaniu, to znaczy, że ma poważny problem w relacjach międzyludzkich i coś należy z tym zrobić z profesjonalistami. To samo jest w relacjach kolega-koleżanka, przyjaciele, bo relacje ludzkie rodzą się naturalnie, rozwijają się, bo obie strony do tego dążą i jakbyśmy mówić nie umieli, to też byśmy sobie radzili i na pewno nie wyginęli.
Nie do końca się zgadzam, że to wszystko jest takie jasne. Tzn. istnieje cała gama barw pomiędzy zainteresowaniem a obojętnością i jeśli nie zbliżamy się do którejś skrajności, to często trudno jest to odczytać.
Mamy choćby przykład Aeni (Aenimko, przepraszam, że tak Cię tu jako przykład podaję :*), która trzymała się za łapki ze swoim randkowiczem. Jest znak? No niby jest. A ostatecznie okazało się, że intencje pana wcale nie były związkowe. I tyle z odczytywania/dawania sygnałów.
Jakie znowu podwójne standardy?
Metylu, zauważ, że i Perełka , i ja zwróciłyśmy uwagę dokładnie na to samo, więc może jednak coś w tym jest? Czy obie nie umiemy czytać ze zrozumieniem
?
Sęk w tym że nigdy się tego nie dowiedziałem.
Jak do tej pory żadna dziewczyna nie okazała mi choćby w minimalnym stopniu że się jej podobam.
Zresztą eskalowałem dotyk na randkach, czasem błędnie zinterpretowałem sygnały od dziewczyny i chciałem np. ją pocałować, za każdym razem reagowały tak jakbym zaproponował anala na środku centrum handlowego.
My faceci z kolei jasno dajmy znać że nam się podobacie.
No w końcu kto pierwszy zaprasza na randki? I kto je pierwszy zazwyczaj proponuje?
Wtedy dobrze wiesz że wpadłaś w oko facetowi.
Tom, bo może akurat dla tych dziewczyn było za wcześnie na jakąkolwiek fizyczność? Jedna chętnie pójdzie do łóżka w trakcie pierwszej randki, a inna zanim pozwoli się złapać za rękę musi się z Tobą oswoić. Różnie to bywa. A kto proponuje? Znowu różnie bywa i zależy od mnóstwa czynników.
24,828 2015-02-08 20:55:30
Nie wiem, nie znam Cię na żywo, ale może masz w sobie coś odpychającego po prostu, ten pesymizm, tę tendencję do marudzenia i narzekania i to wrażenie, ze jesteś mocno przygnębiającą osobą w gruncie rzeczy.
Tu skromnie zaprotestuję, Metyl na żywo jest sympatyczny i kontaktowy ![]()
Mamy choćby przykład Aeni (Aenimko, przepraszam, że tak Cię tu jako przykład podaję :*), która trzymała się za łapki ze swoim randkowiczem. Jest znak? No niby jest. A ostatecznie okazało się, że intencje pana wcale nie były związkowe. I tyle z odczytywania/dawania sygnałów.
Mozliwe, że facet oszukiwał w tym wypadku, to się też zdarza. Może tez mu się nagle odwidziało, to tez się niestety zdarza, a powód o braku chemii był z pupy, ot byleby coś powiedzieć...
***
To ja mam zupełnie inną kwestię dla Was, mnie to dziś zastanawia. Po co były partner informuje ni z gruszki, ni pietruszki jak to mu się cudownie żyje i w ogóle cud miód orzeszki? Zignorowałam taką wiadomość parę miesięcy temu, kilka tygodni temu temu widzieliśmy się przypadkiem i rozmawialiśmy parę minut, słyszałam to samo, jaki to jest zadowolony i w ogóle git majonez, pożegnaliśmy się, a teraz po x czasu w sobotnią noc on mnie raczy kolejnym mailem, zapewniając jaki to jest zadowolony z życia i jak mu się układa. No nie kumam, czy zapisałam się niechcący do jakiejś listy subskrybentów i on mnie teraz co parę miesięcy będzie informował, że wszystko jest cacy? No jeszcze raz - ok, ale trzy razy? Zgłupiałam
Czy ktoś jest w stanie mi to wyjaśnić?
24,829 2015-02-08 21:02:45
Aenima napisał/a:Mamy choćby przykład Aeni (Aenimko, przepraszam, że tak Cię tu jako przykład podaję :*), która trzymała się za łapki ze swoim randkowiczem. Jest znak? No niby jest. A ostatecznie okazało się, że intencje pana wcale nie były związkowe. I tyle z odczytywania/dawania sygnałów.
Mozliwe, że facet oszukiwał w tym wypadku, to się też zdarza. Może tez mu się nagle odwidziało, to tez się niestety zdarza, a powód o braku chemii był z pupy, ot byleby coś powiedzieć...
To ja napisałam, nie Aeni
.
Tak, chemia i inne bzdury, to się zgadzam. Chodzi o to, że sygnał nie dla każdego znaczy to samo. Dla jednego to, że kogoś trzyma za rękę, przytuli, pocałuje znaczy bardzo dużo, a dla innego to jak przelotny flirt. I to wynika z doświadczeń, poglądów i masy innych czynników, więc stąd się biorą problemy w wysyłaniu i odbieraniu
.
To ja mam zupełnie inną kwestię dla Was, mnie to dziś zastanawia. Po co były partner informuje ni z gruszki, ni pietruszki jak to mu się cudownie żyje i w ogóle cud miód orzeszki? Zignorowałam taką wiadomość parę miesięcy temu, kilka tygodni temu temu widzieliśmy się przypadkiem i rozmawialiśmy parę minut, słyszałam to samo, jaki to jest zadowolony i w ogóle git majonez, pożegnaliśmy się, a teraz po x czasu w sobotnią noc on mnie raczy kolejnym mailem, zapewniając jaki to jest zadowolony z życia i jak mu się układa. No nie kumam, czy zapisałam się niechcący do jakiejś listy subskrybentów i on mnie teraz co parę miesięcy będzie informował, że wszystko jest cacy? No jeszcze raz - ok, ale trzy razy? Zgłupiałam
Czy ktoś jest w stanie mi to wyjaśnić?
Może to jego sposób na poradzenie sobie z rozstaniem? A kto odszedł - Ty czy on? W sensie od kogo wyszedł pomysł? Może lepiej się czuje, gdy Ci powie, że jest mu tak dobrze bez Ciebie, choć pewnie wcale nie jest. No bo gdyby było, to miałby gdzieś informowanie Ciebie.
Mnie mój były kilka razy powtarzał, że nie wierzy w powroty (a mnie to kompletnie wisiało, w co wierzy lub nie), po czym do siebie wróciliśmy. Więc może tu to działa podobnie?
24,830 2015-02-08 21:06:48 Ostatnio edytowany przez luigi (2015-02-08 21:08:38)
Pisze bo żałuje, że się nie udało (gdyby tak nie było to wymazał by kobietę z pamięci). Pisze jak mu dobrze żeby pokazać, że nie opłakuje starego związku.Coś w stylu "dobrze mi mimo, że ciebie niema".
Swoją drogą jak tu zacytować kawałek wpisu a nie cały? Coś tam [code ] jak to było?