kacerz napisał/a:Dlaczego uważasz, że wszyscy użytkownicy tego forum są zwolennikami koncepcji Boga, która jest przedstawiona w tej starożydowskiej księdze?
No nie wiem, zapytaj ich może. Raczej się okaże, że całkiem spora część jest.
kacerz napisał/a:To nie jest argument. To jest opinia.
Podobnie jak Twoja wizja Boga.
kacerz napisał/a:Problem jest bardziej fundamentalny. Język jest wytworem ludzkim. Z tego powodu w jakimś stopniu dziedziczy logikę najbardziej rozwiniętego gatunku zwierząt. W języku, który jest tworem względnie logicznym, karkołomna jest próba dyskusji o obiekcie pozostającym poza obszarem logiki. Do tego potrzebny jest język półcieni i metafor. Do tego potrzebna jest modlitwa. "O czym nie można mówić, o tym należy milczeć" ale warto pamiętać, że o czym nie można mówić, o tym należy śpiewać psalmy.
Pólcienie i metafory również podlegają zadam logiki. Kwestia skojarzeń. Ludzie nie potrafią mówić o wielu rzeczach, szczególnie tych obciążonych balastem emocjonalnym. O tym wszystkim należy śpiewać psalmy?
kacerz napisał/a:Ciekaw jestem, co Ty wiesz o moich przeżyciach i moim cierpieniu. Co w ogóle wiesz o cierpieniu, że zalecasz je innym? Zupełnie nie rozumiem, skąd ta zajadłość.
Dlaczego zajadłość? Przecież cierpienie to wielkie piękno. Nie chcesz być piękny w oczach Boga?
Na koniec bonus filmowy. Pomimo dużego uproszczenia, Elliot trafia w sedno
Widzę że nie zrozumiałaś do końca to co chciał przekazać kacerz. Ból i cierpienie to nie jest piękno bo nie pochodzi od Boga. Pięknem może być walka z cierpieniem i radzenie sobie z problemami dnia codziennego. Pięknym jest że pomimo bólu obojętnie w jakiej formie człowiek ma NADZIEJE, potrafi się podnieść i walczyć do końca. A nawet jeśli przegra z chorobą to zrobi to godnie jak wojownik, walcząc a nie poddając się. Widzisz ty jako ateuszka uważasz że życie jest tylko te tu na ziemi i trzeba za wszelką cenę walczyć o każdy dzień, byle przeżyć o jeden dzień dłużej. Powiedz mi co byś zrobiła gdyby hipotetycznie Boga nie było ? Kogo byś wtedy obwiniała i zrzucała wszystkie krzywdy i cierpienia na świecie? Przypadkowi ? Nie wierzysz, uważasz że jesteśmy tylko chodzącym mięsem które musi żreć, zabawić się i usilnie walczyć o to marne życie tutaj na ziemi to już twój problem.
Przykre jest to że ludzie jak i zwierzęta doświadczają tyle cierpienia. Że wiele dzieci umiera, panuje niesprawiedliwość. Tym bardziej skłania to do wiary. Bo jeżeli Boga nie ma to po co żyjemy ? Żeby się najeść, spłodzić kolejną generacje i umierać bez nadziei ? W takim razie dlaczego natura obdarzyła nas takim czymś jak myśli o Bogu, melancholijny smutek za prawdziwym domem i nieśmiertelnością ? Pewnie napiszesz dlatego że się boimy śmierci, tego że nic nie będzie i nie potrafimy w to uwierzyć. To inaczej zapytam, dlaczego posiadamy takie coś jak strach przed śmiercią ? Dlaczego w toku ewolucji natura dała nam taki ciężar ? Zwierzęta nie myślą o tym kiedy umrą tylko za pomocą instynktu próbują przetrwać. Ale patrząc się przez pryzmat czystej biologi to taki lęk jest nam do niczego potrzebny, bo co innego mieć instynkt samozachowawczy który chroni nas przed czymś złym a co innego rozmyślanie nad takimi filozoficznymi zagadnieniami. Więc albo po coś mamy ten ośrodek w mózgu który daje nam to że poszukujemy odpowiedzi (coś nam nie gra), albo jesteśmy uszkodzeni w toku ewolucji i ziemia musi jak najszybciej ulec zagładzie.