Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 264 ]

1 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2014-01-17 14:29:21)

Temat: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Witam serdecznie,
mam 23 lata, przez całe życie chodziłem do Kościoła, ale już od roku się nie modlę, ponieważ uznałem że to bez sensu. Wierzę co prawda w Boga (lub jakieś wyższe moce, cywilizacje, nie wiem...), wierzę że ktoś/coś stworzył ten wymiar (wszechświat), ale nie wierzę w dobroć stwórcy/stwórców.
Nie zgadzam się po prostu z wizją dobrego, kochającego Boga, jaką głosi Kościół. Może dlatego, że w życiu doznałem wiele cierpienia i zacząłem się bardziej zastanawiać nad całym istnieniem i dlaczego tak jest. Nie mogę zrozumieć tego, że Bóg który jest niby dobry i wszechmocny po prostu nie usunie cierpienia. Przecież dla Niego to żaden problem, nie?
Nie podoba mi się budowa wszechświata sad
Można by to o wiele lepiej skonstruować wg mnie.

Czy ktoś tu myśli podobnymi kategoriami co ja?

Dodam, że obecnie jestem bardzo rozbity sad Przez ponad 20 lat ślepo wierzyłem w dobrego Boga, a teraz właściwie życie straciło sens sad


Używanie wulgaryzmów jest sprzeczne z regulaminem forum, z którym proszę, byś się zapoznał. Moderatorka Anemonne

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-01-17 15:20:15)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Żeby znać odpowiedź na twoje pytanie, to trzeba mieć wiedzę o tym czy w ogóle jakieś bóstwo istnieje. A na razie nikt z nas nie ma takiej 100-procentowej odpowiedzi, więc zostaje nam wiara. Jakakolwiek wiara.

Przykro mi, że tobie źle się dzieje, ale to jeszcze nie znaczy, że twoje życie straciło sens i stało się bezwartościowe. Życie z Bogiem czy też bez Niego, ma taką samą wartość. Życie to życie. Nie ma lepszego czy gorszego. Po prostu te życia są INNE. I to od ciebie zależy, które wybierzesz. Od ciebie i nikogo innego.
Np. w moim życiu też było (i jest) sporo cierpienia, ale wiary nie straciłam. Może dlatego, że wierzę w to, że moje ziemskie życie, to po prostu pewien etap jakiejś wędrówki, no i też tak sobie wydedukowałam (może się mylę i jestem naiwna, ale nic mnie to nie obchodzi), że jeżeli tutaj na Ziemi jest tyle cierpienia, to musi być gdzieś miejsce pełne miłości. I tego się trzymam. Po prostu.

A tobie radzę dać sobie trochę czasu - teraz chodzi mi o czas w perspektywie ziemskiej, a nie boskiej (o której mówiłam wcześniej) - i starać się myśleć o rzeczach dobrych, szukać pozytywów itd. A co do wiary/niewiary w Boga, to do niczego cię nie zachęcam. Sam kiedyś zdecydujesz, czy zechcesz zmienić zdanie czy nie, ale mimo wszystko nie trać nadziei, że coś w twoim życiu zmieni się na lepsze...

Życzę powodzenia. smile

3

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Dziękuję Dominisia21 za wypowiedź i porady smile

Dominisia21 napisał/a:

Przykro mi, że tobie źle się dzieje, ale to jeszcze nie znaczy, że twoje życie straciło sens i stało się bezwartościowe. Życie z Bogiem czy też bez Niego, ma taką samą wartość. Życie to życie. Nie ma lepszego czy gorszego. Po prostu te życia są INNE. I to od ciebie zależy, które wybierzesz. Od ciebie i nikogo innego.

W związku z tym, że przez całe życie byłem nauczany, że życie bez Boga nie ma sensu, teraz mam problemy z myśleniem "po swojemu", tzn. nie wyobrażam sobie już żyć łamiąc zasady wtłoczone mi do głowy przez Kościół, bo jeśli je łamię odczuwam poczucie winy sad
Dla przykładu, jestem samotny i mam blokadę przed poszukiwaniem partnerki życiowej, bo nie wyobrażam sobie żyć razem bez ślubu. A w związku z tym, że odsunąłem się ostatnio od Boga, małżeństwo straciło dla mnie sens ("bo w małżeństwie najważniejszy jest Bóg" KK). Jestem w jakimś błędnym kole sad

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:

[...] jestem samotny i mam blokadę przed poszukiwaniem partnerki życiowej, bo nie wyobrażam sobie żyć razem bez ślubu. A w związku z tym, że odsunąłem się ostatnio od Boga[...]

Co to DOKŁADNIE znaczy?

5

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:

przez całe życie chodziłem do Kościoła, ale już od roku się nie modlę, ponieważ uznałem że to bez sensu.

I masz rację! wink

sad napisał/a:

Nie zgadzam się po prostu z wizją dobrego, kochającego Boga, jaką głosi Kościół.

Oni głoszą jeszcze wizję złego i nienawistnego Szatana, żeby był komplet smile

sad napisał/a:

Może dlatego, że w życiu doznałem wiele cierpienia i zacząłem się bardziej zastanawiać nad całym istnieniem i dlaczego tak jest.

Najwięcej o przyczynach cierpienia możesz się dowiedzieć od buddystów.

sad napisał/a:

Nie mogę zrozumieć tego, że Bóg który jest niby dobry i wszechmocny po prostu nie usunie cierpienia. Przecież dla Niego to żaden problem, nie?

Rzecz w tym, że wtedy Twoja dusza nie urośnie/nie rozwinie się. Zobacz co się dzieję z dziećmi za które wszystkie problemy rozwiązywali rodzice. Później nie potrafią się odnaleźć w świecie.

sad napisał/a:

Nie podoba mi się budowa wszechświata sad
Można by to o wiele lepiej skonstruować wg mnie.

Budowa wszechświata jest perfekcyjna.

sad napisał/a:

Czy ktoś tu myśli podobnymi kategoriami co ja?

Już nie! wink

sad napisał/a:

Dodam, że obecnie jestem bardzo rozbity sad

I bardzo dobrze! Tak się zaczyna. A kończy się na zupełnej wolności od iluzji.

sad napisał/a:

Przez ponad 20 lat ślepo wierzyłem w dobrego Boga, a teraz właściwie życie straciło sens sad

Na początku zawsze tak jest jak zabierają zasady na których człowiek budował całe życie, a później sobie pomyślisz - kurde, jak ja mogłem z tym gównem tyle czasu żyć!

P. S. Wykład współczesnego Mistrza o cierpieniu:

6

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Kolego moja wiara nie wiara nie ma nic do rzeczy. Piszesz, że spotkało Cię cierpienie. No i to smutne, ale z drugiej strony nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Czasami w takich chwilach warto poczytać coś tam o Hiobie albo Pasję. I spróbować odnieść to do samego siebie.

7

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:

W związku z tym, że przez całe życie byłem nauczany, że życie bez Boga nie ma sensu, teraz mam problemy z myśleniem "po swojemu", tzn. nie wyobrażam sobie już żyć łamiąc zasady wtłoczone mi do głowy przez Kościół, bo jeśli je łamię odczuwam poczucie winy sad

Z tego można się wyleczyc smile

sad napisał/a:

Dla przykładu, jestem samotny i mam blokadę przed poszukiwaniem partnerki życiowej, bo nie wyobrażam sobie żyć razem bez ślubu.

Wziąć ślub zawsze możesz smile

sad napisał/a:

A w związku z tym, że odsunąłem się ostatnio od Boga, małżeństwo straciło dla mnie sens ("bo w małżeństwie najważniejszy jest Bóg" KK). Jestem w jakimś błędnym kole sad

Ty, partnerka życiowa i Bóg - trójkąty są zakazane w małżeństwie wink

8 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2014-01-17 23:16:22)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Gdybys wierzyl w siebie i polegal na sobie gdyby w zyciu spotkalo cie cierpienie i rozczarowanie.
Staralbys sie byc lepszy i madrzejszy.
Bog to taki konstrukt filozoficzny ktorego mozesz obarczyc wina za wlasne porazki :-)
Pewnie teraz widzisz ze twoj dylemat to strata czasu gdyz obarczasz wina kogos kto nie jest strona w sporze o tym ze " chcialbym zeby moje zycie czy cos innego bylo lepsze" .



Spojrzmy na cierpienie ...
cierpienie euforia
smutek wesolosc
biale czarne

kintrast ale tez harmonia.
To znaczy ja mysle ze harmonia w tym zawsze istnieje. No jak jej nie ma to trza cos ribic :-)

Natomiast gdyby byly tylko dobre rzeczy nie docenialibysmy ich gdyz nie bylo by z czym ich porownac  - kontrast :-)

9 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-01-17 23:37:32)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kwadrad napisał/a:

Bog to taki konstrukt filozoficzny ktorego mozesz obarczyc wina za wlasne porazki :-)

Czyli my wierzący wierzymy po to, żeby później (w razie nagłej, palącej potrzeby) zwalać na kogoś winy? Dziwne. A ja myślałam, że nam wierzącym chodzi jednak o coś innego. A to ci niespodzianka...

marioosh666 napisał/a:
sad napisał/a:

Nie zgadzam się po prostu z wizją dobrego, kochającego Boga, jaką głosi Kościół.

Oni głoszą jeszcze wizję złego i nienawistnego Szatana, żeby był komplet smile

Jeśli jest dobro, to musi być zło. To nawet ma pewien sens.

marioosh666 napisał/a:
sad napisał/a:

A w związku z tym, że odsunąłem się ostatnio od Boga, małżeństwo straciło dla mnie sens ("bo w małżeństwie najważniejszy jest Bóg" KK). Jestem w jakimś błędnym kole sad

Ty, partnerka życiowa i Bóg - trójkąty są zakazane w małżeństwie wink

No ale trójkąciki kojarzą się przede wszystkim z seksem, a przecież z Bogiem nie uprawia się..., no wiadomo o co mi chodzi. Ups, chyba to zdanie niezbyt dobrze ci się udało. wink

PS. Wiedziałam, że w końcu odezwie się jakiś ateista i zacznie się w taki sposób odzywać. Nie zawiodłeś mnie. big_smile I nie chodzi mi o ten wykład, tylko o twoje liczne komentarze co do poszczególnych zdań autora wątku.

10

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

hmm.ja mowie ze autor w tym.watku zwala wine ...
nie ze wszyscy ktorzy w cos wierza
bo to bardziej skomplikowane
ale widac o co chodzi i jak to dziala

nawet jak jest bog to reliagia to zupelnie osobna kwestia wg mnie ...

11

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Bóg wcielony w człowieka cierpiał i to bardzo. Myślę, że do tego co nas spotyka, trzeba podejść z odpowiednim dystansem. Można wtedy na to popatrzeć zupełnie inaczej.

12

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:

Dziękuję Dominisia21 za wypowiedź i porady smile

Dominisia21 napisał/a:

Przykro mi, że tobie źle się dzieje, ale to jeszcze nie znaczy, że twoje życie straciło sens i stało się bezwartościowe. Życie z Bogiem czy też bez Niego, ma taką samą wartość. Życie to życie. Nie ma lepszego czy gorszego. Po prostu te życia są INNE. I to od ciebie zależy, które wybierzesz. Od ciebie i nikogo innego.

W związku z tym, że przez całe życie byłem nauczany, że życie bez Boga nie ma sensu, teraz mam problemy z myśleniem "po swojemu", tzn. nie wyobrażam sobie już żyć łamiąc zasady wtłoczone mi do głowy przez Kościół, bo jeśli je łamię odczuwam poczucie winy sad
Dla przykładu, jestem samotny i mam blokadę przed poszukiwaniem partnerki życiowej, bo nie wyobrażam sobie żyć razem bez ślubu. A w związku z tym, że odsunąłem się ostatnio od Boga, małżeństwo straciło dla mnie sens ("bo w małżeństwie najważniejszy jest Bóg" KK). Jestem w jakimś błędnym kole sad

A ja (w przeciwieństwie do Marioosha666 wink) nie mam zamiaru naprowadzać cię na konkretną drogę. Myślę, że powinieneś dać sobie czas i spokojnie szukać odpowiedzi. Zresztą, człowiek szuka i uczy się przez całe swoje życie. smile I do jakich końcowych wniosków dojdziesz, to nie wiadomo. Jedni zostają ateistami, a inni dochodzą do wniosków, że jednak warto wierzyć. Różnie to z tymi ludźmi bywa. A dlaczego u jednych jest tak, a u reszty inaczej, to sama do końca tego nie wiem.

sad napisał/a:

Dodam, że obecnie jestem bardzo rozbity sad Przez ponad 20 lat ślepo wierzyłem w dobrego Boga, a teraz właściwie życie straciło sens sad

Ale czy Bóg chciałby żebyś w niego ślepo wierzył? Wątpię. Wiara jednak powinna być świadoma, głęboka, prawdziwa, polegająca na miłości. Czy spełniałeś te warunki? Bo z twoich słów wynika troszeczkę coś innego. Ja sama ciągle mam sporo braków.

13 Ostatnio edytowany przez femte (2014-01-18 01:15:19)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

adamajkis
Och, jaki ten Jezus biednienki!
Daje fragment pisma dunskiego do rzadu hiszpanskiego -wrzuc na tlumacza, Ja nie moge tego nawet czytac. Cos takiego trwa nawet KILKA dni..

- Den typiske aflivningsmetode, som kaldes ?klaverspilleren?, fordi de desperate greyhound-hunde spr?ller med bagbenene, indeb?rer, at hundene bliver h?ngt op, s? benene knap kan n? jorden. Med l?kken om halsen bliver hundene ved med at k?mpe, indtil tr?theden tvinger dem til at opgive livet og lade sig kv?le langsomt.

14 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-18 11:45:22)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Femte- konkretnie to o co Ci chodzi? Że psy wieszają?

Bo to tylko taką zabawę sobie ludzie wymyślili?

15

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Dominisia21 napisał/a:
marioosh666 napisał/a:
sad napisał/a:

Nie zgadzam się po prostu z wizją dobrego, kochającego Boga, jaką głosi Kościół.

Oni głoszą jeszcze wizję złego i nienawistnego Szatana, żeby był komplet smile

Jeśli jest dobro, to musi być zło. To nawet ma pewien sens.

W chrześcijaństwie jest pewne przekłamanie dotyczące Szatana. On nie istnieje na zewnątrz, ale jest w każdym z nas. Księżom łatwiej mówić o diabełku, który biega z widłami i nas atakuje, ale tak nie jest...

Podaję cytat wiernie oddający Rzeczywistość:
Jezus również odczuwał strach i udrękę w swojej ludzkiej naturze podczas modlitwy w Ogrodzie Oliwnym, błagając Ojca, by oddalił od Niego kielich goryczy, jeśli to by było zgodne z Jego wolą. Dzięki modlitwie jednak przezwyciężył udrękę i wszechogarniającą rozpacz. Jeśli więc nasza natura odczuwa udrękę spowodowaną cierpieniem, nie należy obawiać się niczego poza grzechem, gdyż dzięki pomocy Bożej nasza wola jest w stanie zwyciężyć wszystko. Modlitwa jest tym niezawodnym środkiem, który zapewnia trwanie przy woli Bożej w każdej chwili naszego życia.

I to jest opis procesu medytacji!

16

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
marioosh666 napisał/a:

W chrześcijaństwie jest pewne przekłamanie dotyczące Szatana. On nie istnieje na zewnątrz, ale jest w każdym z nas. Księżom łatwiej mówić o diabełku, który biega z widłami i nas atakuje, ale tak nie jest...

Diabełek z widłami? Tak się diabełki opisuje (poza tym jeszcze rogi, w ogóle cały czerwony ten diabełek jest big_smile), ale prawie na pewno nie ma kogoś takiego, tak jak i Bóg (jeżeli istnieje) nie jest staruszkiem z siwą brodą. No ale... ludzie mają skłonność do wizualizowania sobie różnych rzeczy i istot, więc nic w tym dziwnego, że takie skojarzenia są powszechne.

Co do tego Szatana/Zła/Diabła, to jest z Nim pewien problem (no i nie ma w tym nic dziwnego, dziwne to by było gdyby żadne problemy się nie pojawiły) i wobec tego ja bym powiedziała, że On jest wewnątrz nas, ale też i na zewnątrz. To jest wszystko w ogóle skomplikowane. Człowiek nigdy tego do końca nie pojmie i nie ogarnie.

Ale mi się na filozofowanie zebrało... big_smile big_smile

17

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Dominisia21 napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

W chrześcijaństwie jest pewne przekłamanie dotyczące Szatana. On nie istnieje na zewnątrz, ale jest w każdym z nas. Księżom łatwiej mówić o diabełku, który biega z widłami i nas atakuje, ale tak nie jest...

Diabełek z widłami? Tak się diabełki opisuje (poza tym jeszcze rogi, w ogóle cały czerwony ten diabełek jest big_smile), ale prawie na pewno nie ma kogoś takiego, tak jak i Bóg (jeżeli istnieje) nie jest staruszkiem z siwą brodą. No ale... ludzie mają skłonność do wizualizowania sobie różnych rzeczy i istot, więc nic w tym dziwnego, że takie skojarzenia są powszechne.

Co do tego Szatana/Zła/Diabła, to jest z Nim pewien problem (no i nie ma w tym nic dziwnego, dziwne to by było gdyby żadne problemy się nie pojawiły) i wobec tego ja bym powiedziała, że On jest wewnątrz nas, ale też i na zewnątrz. To jest wszystko w ogóle skomplikowane. Człowiek nigdy tego do końca nie pojmie i nie ogarnie.

Ale mi się na filozofowanie zebrało... big_smile big_smile

Moze uproscmy te rozwazania do wersji zrozumialej dla przedszkolaka.
Mamy ludzi , interakcje miedzy nimi i stany ktore powstaja w wyniku tych interakcji badz pomniejszych stanow wewnetrznych.
Diabel jest w kazdym z nas i na zewnatrz ..ok niech bedzie to jakis zbior stanow wewnetrznych i ewentualnych interakcji.
Ale tak samo bog musialby byc stanem wewnetrznym i okreslona interakcja.
Tak wiec :-) skoro kazdy ma sklonnosc do wizualizacji dlaczego wizualizowac boga i diabla jako osobne byty ?
Skoro rzeczywistosc to ludzie , interakcje i stany wewnetrzne w pewnym uproszczeniu .
Dla wygody i byc moze wytworzenia virtualnej interakcji z konstruktami poza wlasna osobe ;-)
To ma swoje zastosowanie.
Pozostaje jeszcze kwestia tego ktore interakcje ze wzgledu na ich wynik sa bogiem a ktore diablem.

18

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kwadrad napisał/a:

Moze uproscmy te rozwazania do wersji zrozumialej dla przedszkolaka.
Mamy ludzi , interakcje miedzy nimi i stany ktore powstaja w wyniku tych interakcji badz pomniejszych stanow wewnetrznych.
Diabel jest w kazdym z nas i na zewnatrz ..ok niech bedzie to jakis zbior stanow wewnetrznych i ewentualnych interakcji.
Ale tak samo bog musialby byc stanem wewnetrznym i okreslona interakcja.
Tak wiec :-) skoro kazdy ma sklonnosc do wizualizacji dlaczego wizualizowac boga i diabla jako osobne byty ?
Skoro rzeczywistosc to ludzie , interakcje i stany wewnetrzne w pewnym uproszczeniu .
Dla wygody i byc moze wytworzenia virtualnej interakcji z konstruktami poza wlasna osobe ;-)
To ma swoje zastosowanie.
Pozostaje jeszcze kwestia tego ktore interakcje ze wzgledu na ich wynik sa bogiem a ktore diablem.

Dlaczego jako osobne byty? Bo się od siebie różnią. Gdyby to były podobne byty, to nikt by sobie ich porównywaniem zbytnio głowy nie zawracał.

A teraz (mam nadzieję, że nie będzie ci to przeszkadzać) skorzystam z nauk chrześcijańskich - no bo jestem chrześcijanką. smile

Co do Boga (podobnie jak z tym Szatanem), to w pewnym sensie Bóg jest na zewnątrz nas, jak i wewnątrz nas (mówię np. o miłości, dobru).

19

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Nigdy.

20

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Dominisia21 napisał/a:

Diabełek z widłami? Tak się diabełki opisuje (poza tym jeszcze rogi, w ogóle cały czerwony ten diabełek jest big_smile), ale prawie na pewno nie ma kogoś takiego, tak jak i Bóg (jeżeli istnieje) nie jest staruszkiem z siwą brodą. No ale... ludzie mają skłonność do wizualizowania sobie różnych rzeczy i istot, więc nic w tym dziwnego, że takie skojarzenia są powszechne.

Skłonność do wizualizacji jest w wielu kulturach. Problem w tym, że chrześcijanie wierzą, że diabeł jest odrębnym bytem, który ich atakuje. Tym sposobem nie pracują nad sobą, a to jest szkodliwe.

Dominisia21 napisał/a:

Co do tego Szatana/Zła/Diabła, to jest z Nim pewien problem (no i nie ma w tym nic dziwnego, dziwne to by było gdyby żadne problemy się nie pojawiły) i wobec tego ja bym powiedziała, że On jest wewnątrz nas, ale też i na zewnątrz.

Rzecz w tym, że jak usuniesz punkt zaczepienia wewnątrz, co możesz zrobić, to będziesz dla niego niewidoczna. Żadne złe moce się do Ciebie nie przyczepią. Gdyby Szatan istniał to jego pokonanie byłoby raczej zadaniem dla Boga, a nie człowieka wink

Dominisia21 napisał/a:

To jest wszystko w ogóle skomplikowane. Człowiek nigdy tego do końca nie pojmie i nie ogarnie.

Człowiek już dawno to do końca pojął i ogarnął. Wielu ludzi na całym świecie medytując latami dochodziło do identycznych wniosków. Dodam, że nie było wtedy telefonów, Internetu, a przemieszczanie się trwało tyle, że ludzie woleli siedzieć u siebie wink

21

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Ja bym zwinal cała nitke do kłebka dalej upraszczał ...

Powiedzmy ze wszystko na czym moze sie skupic mozg to "koncept" .
Koncept mozna nazwac lub nie ale zawsze da sie go jakos wyizolowac ,wychywycic w odbiorze .

Wiec zyjemy(whodzimy w interakcje i zeby zrealizowac te interakcje porozumiewamy sie ).
Mamy slowa ktore "oddaja" wiele konceptów .
Mamy nie tylko np palete kolorów ale tez inne slowa opisujace  dany kolor/koncept i do tego jeszcze mase innych slow na temat tego jak wchodzi w interakcje z iinymi konceptami .

W wielu jezykach czasami jest tak ze zeby okreslic jedna rzecz mozna uzyc zamiennie lub nie zamiennie wielu słow zeby opisac ten sam koncept .
Nie wrzucam tu przykładów wink

O czym to swiadczy o potrzebie jak najdokładniejszego okreslenia konceptu , rozczłonkowania rzeczywistosci na czynniki pierwsze .
Czemu jak najdokładniejszego ..ano zeby sie porozumiec jak najlepiej i wyrazic jak najdokładniej (upraszczajac bardzo) .

Teraz wezmy dobro , zło , boga , diabła , dobre rzeczy , złe rzeczy i zwinmy kłebek .

Co zostaje ?

Zostaje :
- chce/chcialbym tego bo akurat to mi jest teraz potrzebne

Rozwinmy to troche bo czy wszystkie rzeczy ktore chcemy sa "dobre" ?  Albo w jaki sposob sa "dobre" lub "złe" . wink
To zapewne zalezy ...ale najbardziej widac to jak wejdzie sie w interakcje z inna osoba .

Chce mase rzeczy od innej osoby ale to ze je chce nie oznacza iz jak je dostane to bede szczesliwy i ta osoba bedzie szczesliwa tez .
Tak wiec pojawia sie pojecie kompromisu wink

Ja oceniam ze religia to opis interakcji miedzy osobami ( najczesciej) prowadzacy do osiagniecia kompromisu .
Kompromisu ktory jest kompromistem wg autorów religijnych tekstów .
Napisalem interakcji poniewaz bog i diabel sa w "na zewnatrz " .
Religia to najprosciej rzecz ujmujac zbiór przepisów interakcji prowadzacy do kompromisu .


Ale nie sadze zeby opisywanie kompromistów było potrzebne gdyz ludzie moga zyc szczesliwie i bez tego jezeli osiagneli jakis poziom swiadomosci.
Ten poziom swiadomosci to zaspokajanie czegos wiecej niz impulsów ktore pojawiaja sie w danej chwili wink

Natomiast religia poza tym ze jest  zbiorem czegos co autor widział(pomijam czy miał racje)
jest tez narzedziem do wytwarzania poczucia solidarnosci stadnej.
A solidarnosc stadna oznacza realizacje innych celów wspolnych dla tego stada .
Cele wspolne jakie były to mozna sobie wypisac sledzac historie wink

Religa w oderwaniu od boga i interakcji to sposob na rozszerzanie wpływu danego stada poza obszary jego pierwotnego wystepowania wink
Oczywiscie w stadzie sa tez ci co rzadza , nie nalezy o tym zapominac wink

22

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Przecież cierpienie ludzie sami sobie zadają, a Bóg pomaga wytrzymać (masz wolną wolę, możesz cierpieć i zadawać cierpienia innym ile chcesz). tongue Pomieszało Ci się chyba kto jest za co odpowiedzialny. Muszę Cię zmartwić, ale wszyscy cierpią (nie tylko Ty) i na tym polega życie, żeby pod jego ciężarem jakoś wytrzymać do końca i zachować jakieś przynajmniej resztki człowieczeństwa.

Po prostu na ziemi raju nie ma, ale lepiej tutaj niż w piekle.

23

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:

Witam serdecznie,
mam 23 lata, przez całe życie chodziłem do Kościoła, ale już od roku się nie modlę, ponieważ uznałem że to bez sensu. Wierzę co prawda w Boga (lub jakieś wyższe moce, cywilizacje, nie wiem...), wierzę że ktoś/coś stworzył ten wymiar (wszechświat), ale nie wierzę w dobroć stwórcy/stwórców.
Nie zgadzam się po prostu z wizją dobrego, kochającego Boga, jaką głosi Kościół. Może dlatego, że w życiu doznałem wiele cierpienia i zacząłem się bardziej zastanawiać nad całym istnieniem i dlaczego tak jest. Nie mogę zrozumieć tego, że Bóg który jest niby dobry i wszechmocny po prostu nie usunie cierpienia. Przecież dla Niego to żaden problem, nie?

Widać do kościoła chodziłeś ale myślałeś tam o niebieskich migdałach, a nie o tym co się tam mówi albo kompletnie nie zrozumiałeś. Bóg nie jest od tego żeby zlatywał z Niebiesiech kiedy Ci się nóżka powinie. Brak cierpienia? A to aby nie jest właśnie opis Raju? A na razie jesteś na Ziemi, to masz cierpieć. Jedni w cierpieniu złorzeczą, a inni przyjmują je z godnością. Zważ która postawa jest w Twoim Kościele premiowana.
Oczywiście zawsze można wykazać się swoją dojrzałością i wypiąć poślady na Stwórcę, bo życie to nie mięciutki kobierzec...

24

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Widzę, że szybko się ten wątek rozwija smile

Według mnie życie każdej istoty polega na ucieczce przed cierpieniem. Z czego nie zawsze można przed nim uciec. Ale jak można to się ucieka, zadając często przy okazji cierpienie innym. I to jest właśnie życie, na tym to polega według mnie. I NIE PODOBA MI SIĘ TEN SYSTEM !!!

25

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Wyjedź do Szwecji a odczujesz różnicę ja tez z mężem zastanawiam się czy nie wyjechać. Bo w Polsce trudno cokolwiek osiągnąć.

26

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Jenka napisał/a:

Wyjedź do Szwecji a odczujesz różnicę ja tez z mężem zastanawiam się czy nie wyjechać. Bo w Polsce trudno cokolwiek osiągnąć.

Po drugiej stronie Bałtyku też jest cierpienie sad
Cały ten wymiar to jedno wielkie bagno sad

27 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-01-18 19:34:12)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Snake napisał/a:

Brak cierpienia? A to aby nie jest właśnie opis Raju? A na razie jesteś na Ziemi, to masz cierpieć. Jedni w cierpieniu złorzeczą, a inni przyjmują je z godnością.

Nieprawda! Niebo to stan umysłu. Można je osiągnąć już na Ziemi. Właśnie na tym polega oświecenie. W niektórych tekstach biblijnych można o tym przeczytać, ale księża o tym nie mówią... Dlaczego? Z obawy przed bezrobociem wink

sad napisał/a:

Według mnie życie każdej istoty polega na ucieczce przed cierpieniem.

Nieprawda! Jezus nie uciekał, ale akceptował cierpienie. Tego samego uczył swoich apostołów i innych uczniów.

sad napisał/a:

Z czego nie zawsze można przed nim uciec.

I bardzo dobrze smile Cierpienie będzie obecne w Twoim życiu tak długo jak będziesz przed nim uciekał. Zaakceptujesz to odpuści, bo nie będzie potrzebne Tobie.

sad napisał/a:

Ale jak można to się ucieka, zadając często przy okazji cierpienie innym. I to jest właśnie życie, na tym to polega według mnie. I NIE PODOBA MI SIĘ TEN SYSTEM !!!

Takie jest Twoje życie. Wolna wola. Tak być nie musi.

Jenka napisał/a:

Wyjedź do Szwecji a odczujesz różnicę ja tez z mężem zastanawiam się czy nie wyjechać. Bo w Polsce trudno cokolwiek osiągnąć.

Tam spotkasz te same problemy w innym opakowaniu...

28 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-18 19:36:03)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Snake trafnie ujął Twój problem. Katolicyzm to nie recepta na szczęście w doczesności, tylko raczej pewna postawa wobec cierpienia, które jest nieodłącznym elementem życia i tyle.

Mariosh666 jak zwykle wypowiada się w sprawach, gdzie ma dobrą intuicję i w sprawach, o których nie ma większego pojęcia (diabełek i niebo).

A co do emigracji - wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

29

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
Adam12 napisał/a:

Mariosh666 jak zwykle wypowiada się w sprawach, gdzie ma dobrą intuicję i w sprawach, o których nie ma większego pojęcia (diabełek).

Chciałem pokazać to obrazowo. Oni zazwyczaj mówią o złym duchu i przebiegłym demonie. W każdym razie istotą jest wyrzucanie go na zewnątrz co pokreśliłem.

30

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Bo to jest byt zewnętrzny. A co do demona w sobie - za dużo Junga, albo do końca nie zrozumiałeś, że to metafora.

31

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Czy świat jest źle skonstruowany? A czy człowiek jest źle skonstruowany, przecież ciągle coś się w nim psuje, trzeba operować, wymieniać stawy na sztuczne, ciało szybko umiera.

Czy tak miało być na początku? Nie. Świat był stworzony doskonałym, Adam i Ewa byli perfekcyjni, pewnie żyli by tysiące lat gdyby nie grzech pierworodny. Ale nawet po wypędzeniu  z raju ludzie byli bliżej Boga niż teraz, Adam rozmawiał bezpośrednio z Bogiem po wygnaniu. Ludzie żyli wtedy dłużej, Noe żył 900 lat. To za sprawą grzechu jest tyle cierpienia. Bóg dopuszcza aby szatan działał, dopuszcza do czasu, już niedługo. Nie zamartwiaj się, nie odchodź od Boga gdyż ten co wycierpiał wiele za życia może będzie oczyszczony. Może ten co nie cierpiał i wiódł życie po najmniejszej linii oporu będzie ostatecznie potępiony. Przeczytaj dokładnie w internecie świadectwo Glorii Polo, którą trafił piorun i wróciła do normalnego życia, oraz objawienia błogosławionej Katarzyny Emmerich (uznana przez Jana Pawła II) dotyczące stworzenia Raju. Zaufaj mi, ulży Ci.

32 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2014-01-18 21:56:18)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

ojej a wy dalej nurzacie sie w tym intelektualnym marazmie ...
byl tu jeden facet ktory napisal jedna z madrzejszych rzeczy na ttm forun

ze dzisiejszy swiat i sposob w jaki zyja czy poszukuja jest po prostu niezbyt zgodny z wlasnymi wewnetrznymi potrzebami
bo duzo rzeczy jest przejaskrawionych wygladajacych na osiagalne
stad ten stan niemocy i szarpanie sie ze soba
przez kopiowanie schematow a nie sluchanie siebie ;-)

33 Ostatnio edytowany przez :( (2014-01-18 22:35:11)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
marioosh666 napisał/a:

Niebo to stan umysłu. Można je osiągnąć już na Ziemi. Właśnie na tym polega oświecenie. W niektórych tekstach biblijnych można o tym przeczytać, ale księża o tym nie mówią... Dlaczego? Z obawy przed bezrobociem wink

Według mnie, częściowo masz rację smile
Psychiką można manipulować i dzięki temu, niebo jako stan umysłu rzeczywiście jest do osiągnięcia. Niestety posiadamy też ciało, co wiąże się z bólem (cierpieniem) fizycznym. A czy ból fizyczny można polubić? Nic mi nie wiadomo na ten temat. Jeśli można by go polubić, lub przynajmniej jeśli nie sprawiał by on cierpienia to super smile Ale chyba nie da się tak sad

marioosh666 napisał/a:

Jezus nie uciekał, ale akceptował cierpienie. Tego samego uczył swoich apostołów i innych uczniów.

No ja się jednak nie mogę do tego przekonać. Dlatego też, odsunąłem się ostatnio od Boga.

marioosh666 napisał/a:

Cierpienie będzie obecne w Twoim życiu tak długo jak będziesz przed nim uciekał. Zaakceptujesz to odpuści, bo nie będzie potrzebne Tobie.

Pewnych rodzajów cierpień nie byłbym w stanie zaakceptować. W skrajnych przypadkach wybrałbym śmierć. ((Im więcej o tym piszę i rozmyślam, tym bardziej nie lubię (uświadamiam sobie, że jest zły) stwórcy tego wymiaru sad ))

marioosh666 napisał/a:

Takie jest Twoje życie. Wolna wola. Tak być nie musi.

Bóg daje nam wybór tylko pomiędzy różnymi rodzajami cierpień. Nie daje możliwości wyjścia (bez cierpienia) z tej "gry" (samobójstwo też wiąże się w pewnym sensie z cierpieniem)

kanawkin napisał/a:

Czy tak miało być na początku? Nie. Świat był stworzony doskonałym, Adam i Ewa byli perfekcyjni, pewnie żyli by tysiące lat gdyby nie grzech pierworodny.

Nie wierzę za bardzo w historię Adama i Ewy. Ale nawet gdyby rzeczywiście istnieli to Eden, przedstawiony w Biblii nie był wg mnie taki znów fajny.
W moim odczuciu grzech pierworodny był efektem pewnego rodzaju cierpienia. (Niespełniona ciekawość to też jakiś rodzaj cierpienia psychicznego).

34 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2014-01-18 22:56:39)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:

Psychiką można manipulować i dzięki temu, niebo jako stan umysłu rzeczywiście jest do osiągnięcia. Niestety posiadamy też ciało, co wiąże się z bólem (cierpieniem) fizycznym. A czy ból fizyczny można polubić? Nic mi nie wiadomo na ten temat. Jeśli można by go polubić, lub przynajmniej jeśli nie sprawiał by on cierpienia to super smile Ale chyba nie da się tak sad

Pieszesz tak pustymi ogólnikami, że trudno Ci coś konkretnego napisać. Twoje uciekanie od problemów osiągnęło rozmiar absurdu wink Powinieneś się z tego cieszyć, bo to znaczy, że gorzej już być nie może smile

sad napisał/a:

No ja się jednak nie mogę do tego przekonać. Dlatego też, odsunąłem się ostatnio od Boga.

I tym sposobem Bóg się odsunął od Ciebie sad

sad napisał/a:

Pewnych rodzajów cierpień nie byłbym w stanie zaakceptować. W skrajnych przypadkach wybrałbym śmierć.

Obejrzyj sobie to krótkie nagranie i spójrz na swoje życie z innej perspektywy:

sad napisał/a:

Bóg daje nam wybór tylko pomiędzy różnymi rodzajami cierpień. Nie daje możliwości wyjścia (bez cierpienia) z tej "gry" (samobójstwo też wiąże się w pewnym sensie z cierpieniem)

Nie zauważyłeś jednej bardzo ważnej rzeczy - cierpienie wzmacnia. Im więcej razy i mocniej dostaniesz tym będziesz silniejszy. Pod warunkiem, że weźmiesz odpowiedzialność i będziesz akceptował.

sad napisał/a:

W moim odczuciu grzech pierworodny był efektem pewnego rodzaju cierpienia. (Niespełniona ciekawość to też jakiś rodzaj cierpienia psychicznego).

W moim przekonaniu grzech pierworodny to właśnie zaprzestanie akceptacji Rzeczywistości. Człowiek postawił się w roli Boga i zaczął oceniać co jest dobre, a co złe. Tym sposobem oddalił się od swojego Stwórcy.

35 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2014-01-18 23:19:48)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:

Nie wierzę za bardzo w historię Adama i Ewy. Ale nawet gdyby rzeczywiście istnieli to Eden, przedstawiony w Biblii nie był wg mnie taki znów fajny.
W moim odczuciu grzech pierworodny był efektem pewnego rodzaju cierpienia. (Niespełniona ciekawość to też jakiś rodzaj cierpienia psychicznego).

Zapolemizuje z tym bo nie chce zeby ktos stracił kawał zycia cierpiac dlatego ze nie wie na czym polega istota cierpienia wink

Dlaczego ludzie zyjacy w raju czuja ze im czegos brakuje ...co to za raj w takim razie wink
Skoro to nie jest raj to o czym jest ta opowiesc ?

W historii mamy 4 graczy Adama, Ewe ktora dostała swoja działke , malego sprytnego kolesia we fraku z łuski i boga.
Bog to postac autorytatywna ,wyznacza zasady .

Adam czuje ciekawosc ale ciekawosc jest jak głod ssie .
Zostaja złamane zasady i raj sie konczy ale raj ktory nigdy nie istniał poniewaz  z jego opisu wynika ze nie byl rajem .

Poza tym co to za raj jezeli nie ma w nim roznic miedzy stanami .
Przeciez odczuwanie haju przez 365 dni w roku skonczy sie zablokowaniem receptorów wink
Chyba ze to raj zrozumialy tylko przez boga wink

Wiec ja mysle ze koniec  "raju" ktory nigdy nie był rajem to poczatek rozwoju swiadomosci głebszej niz zaspokajanie potrzeb bieżących .
W sposob poetycki rzec ujmując .
No i teraz mozna wymienic tysiace dylematów z ktorymi mozna sie borykac idac przez zycie na poparcie tej tezy.

Natomiast z tej opowiesci idzie jeszcze jedno przesłanie ze osobny konstrukt bog , szatan sa poza czlowiekiem .
Poniewaz czlowiek bez interakcji jest niekompletny . Dodatkowo jest pokazane ze to bog wyznacza zasady .
Wyznacza zasady poniewaz jest ojcem konstruktorem i to do niego nalezy prawo decydowania wg goscia ktory to spisał .

Ale ....

Ale przeciez to bog wyprodukował czlowieka ale szatan dał mu swiadomosc .
Jaki wynika z tego przekaz  .
Ze bog i szatan wspolnie stworzyli ludzi ?
Ze bog bez szatana nie istnieje przynajmniej w tej religii wink
Natomiast rzeczy ktore nie maja swoich przeciwności albo chociaz błahych różnic wydaja nam sie takie same.
Ogolnie jak widzicie bajki dla nie trzymajace sie kupy wink

36

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Bóg dał nam coś takiego jak wolna wola możemy robić co chcemy ale musimy liczyć się z tym ze kiedyś zostaniemy podliczeni
Jezus Chrystus był synem Boga dlaczego Bóg dopuścił do ukrzyżowania ? ponieważ to my ludzie decydujemy o sobie swoich myślach swoich zachowaniach
Bóg nie ma na to wpływu jeżeli ty weźmiesz nóż do ręki i zabijesz swoją matkę to on tego nie może zatrzymac. Możemy być dobrymi ludźmi i za życia cierpieć bardziej jak ci co są źli za życia ale przyjdzie dzień kiedy zostaniesz uwolniony od cierpień.

37

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
mlodzisamotni napisał/a:

Bóg dał nam coś takiego jak wolna wola możemy robić co chcemy ale musimy liczyć się z tym ze kiedyś zostaniemy podliczeni

Nawet nie kiedyś... Wszystko co złe i dobre wraca do nas co raz szybciej.

38

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Mysle ze siejesz troche zamęt , nie potrzeba konceptu boga zeby ocenic czy cos jest dobre czy złe .
Widzisz po prostu odbicie swoich czynów w cudzych oczach .

Moze gdyby  postraszyc pare biedaków i ofiarowac im odkupienie oraz pare garnków za 5000 by zylo sie lzej .
Zbawienie tez byloby jakby blizej .
Co to za odkupienie win w fałszywej wspolnocie wink
Jedno wielkie zakłamanie wink

39

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Dla kogo bajki dla tego bajki. Jan Paweł II mówił w kazaniach o Księdze Rodzaju, wynika z tego co mówił, że wierzy w to, że Adam i Ewa byli prawdziwymi konkretnymi ludźmi. Wy wolicie wierzyć że świat ma miliardy lat a człowiek wyewoluował z prazupy. Gdzie są na to dowody, pytam się? Kto widział świat miliardy lat temu, gdzie są niezbite dowody na te miliardy lat? A jak udowodnicie, że świat nie ma niewiele ponad 6 tysięcy lat w co najwyraźniej wierzył Jan Paweł II. Ja wam daję objawienie błogosławionej Katarzyny Emmerich, że było tak jak jest w Piśmie. A jaki konkret Wy przedstawicie na wasze wierzenia, żebym mógł się odnieść do niego? Nie ma takiego niezbitego konkretu, ot co.

40

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kanawkin napisał/a:

Dla kogo bajki dla tego bajki. Jan Paweł II mówił w kazaniach o Księdze Rodzaju, wynika z tego co mówił, że wierzy w to, że Adam i Ewa byli prawdziwymi konkretnymi ludźmi. Wy wolicie wierzyć że świat ma miliardy lat a człowiek wyewoluował z prazupy. Gdzie są na to dowody, pytam się? Kto widział świat miliardy lat temu, gdzie są niezbite dowody na te miliardy lat? A jak udowodnicie, że świat nie ma niewiele ponad 6 tysięcy lat w co najwyraźniej wierzył Jan Paweł II. Ja wam daję objawienie błogosławionej Katarzyny Emmerich, że było tak jak jest w Piśmie. A jaki konkret Wy przedstawicie na wasze wierzenia, żebym mógł się odnieść do niego? Nie ma takiego niezbitego konkretu, ot co.

Bardzo dobrze przyjacielu sam widzisz ze nie masz zadnego dowodu na poparcie swoich tez i powoli uwalniasz sie z umyslowego smogu.

Nastepnym krokiem jaki moge ci zaproponowac jest napisanie 200 razy "jestem raczej agnostykiem dlaczego robie te wszystkie dziwne rzeczy w takim razie ... "

41

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Kolego, dlaczego po prostu nie podasz dowodu, że Księga Rodzaju to bajka. Ja napisałem w skrócie na czym się opieram, na Janie Pawle II i Katarzynie Emmerich. Zamiast bezproduktywnej ironii podaj na czym opiera się Twoja wiara? A może jednak coś Ci szepcze, że Raj rzeczywiście został utracony? To sumienie:)

42 Ostatnio edytowany przez Abizer (2014-01-19 00:44:41)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Przecież Księga Rodzaju nie wyklucza, że Świat (Ziemia) istnieje trochę dłużej niż 6k lat.

43

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Tak wynika z genealogii biblijnej. To się może nie do końca zgadzać według aktualnych wyliczeń opartych na aktualnym obrazie świata lecz, tak jak napisałem wcześniej, świat po wypędzeniu z Raju nie był taki sam jak teraz, samo już to że ludzie żyli dłużej wiele zmienia, mogły być zupełnie inne warunki  rozwoju i zasiedlania świata powstawania ras niż nam się teraz wydaje możliwe, mogła być większa ingerencja od Boga, w końcu Bóg bezpośrednio rozmawiał z ludźmi, a i diabeł też był widoczny nie tak jak teraz że sprytnie udaje, że go nie ma. Ludzie powszechnie widywali demony aż do średniowiecza, to nie żarty. Wierzę w to jak jest napisane.

44

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kanawkin napisał/a:

Kolego, dlaczego po prostu nie podasz dowodu, że Księga Rodzaju to bajka. Ja napisałem w skrócie na czym się opieram, na Janie Pawle II i Katarzynie Emmerich. Zamiast bezproduktywnej ironii podaj na czym opiera się Twoja wiara? A może jednak coś Ci szepcze, że Raj rzeczywiście został utracony? To sumienie:)

Jak chcesz udowodnic istnienie czegos do czego sam nie jestes przekonany ?
Ludzmi ?
To rownie dobrze mogłbys isc pod dyskont spozywczy i poszukac sobie sympatyków tej lub innej teorii.
Nadmieniam tylko ze jest to teoria ktorej w zaden sposob nie mozesz udowownic z pomoca ludzi .
Mozecie wypic to samo i tyle samo i bezkrytycznie utwierdzac sie w swoich racjach ale nic z tego nie bedzie .
Wiec polecam zakup "małego zestawu agnostyka ".
http://bi.gazeta.pl/im/5/7131/z7131825Q.jpg

45

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Z cala pewnoscia wiadomo, ze ludzkosc nie byla nigdy zawezona do dwoch osobnikow.
Wiec Adam i Ewa nie istnieli. Nieistniejacy ludzie popelnili (nieistniejacy) grzech pierworodny. Za ten grzech Jezus (nie wiadomo czy istniejacy) mial zlozyc ofiare. Bezsensowna - po co? Bog chcial przekupic samego siebie?
Ladna podstawa dla wiary...

46

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Moja pewność wynika z Wiary i z rozumu. Wy nie macie Wiary, używacie rozumu, jak naukowcy którym się wydaje, że coś wiedzą bo tak obliczyli. Wyobraźcie sobie, że jest programista, który pisze program w którym widać drzewa, skały, cały otaczający nas świat. Te drzewa powstały w jednej chwili od uruchomienia programu, a mają już słoje, setki i tysiące słoi. Skały są już tak jakby istniały od tysięcy lat bo taka jest natura skał. I wtedy do tego świata przychodzi naukowiec, bada skałę która wygląda jakby miała 12 tysięcy lat, podczas gdy ma zaledwie 6 tysięcy bo natura działała od momentu gdy skała już istniała. Raj, i cały otaczający Świat  powstały od razu razem z warstwami i słojami, bo taka jest moc Boga, który Słowem tworzy wszystko od razu tak jakby już istniało, tak właśnie jak inteligentny programista używa języka programowania. Wy jesteście jak ten naukowiec, macie rozum ale nie macie Wiary. Lubicie mówić - z pewnością - nie lubicie nie wiedzieć, musicie ta niewiedzę wypełnić, najlepiej jakimiś badaniami, które są z zasady t e o r i a m i.

"Z cala pewnoscia wiadomo, ze ludzkosc nie byla nigdy zawezona do dwoch osobnikow.
Wiec Adam i Ewa nie istnieli."

Prowadzone od dziesiątek lat badania chromosomu Y wykazały, że do każdej rodziny językowej można przydzielić jeden konkretny lud, pochodzący od jednego wspólnego przodka. I tak Indoeuropejczycy, Semici, Kaukazi-Azjanici każdy z nich ma jednego męskiego przodka, żyjącego xxxtysięcy lat temu. Oczywiście jest to według dzisiejszej wiedzy proces na co najmniej 10 tysięcy lat ale jak już pisałem nie wiemy wszystkiego o świecie po wygnaniu. Podałem teorię, która podważa Twoją teorię o ile masz jakąś konkretną teorię. Taka jest wartość teorii, więc nie mów, że coś jest z całą pewnością gdy nie masz Wiary. Ja ją mam, Wiarę i rozum. Gdy wyobrażenie o świecie rozmija się z Prawdą wtedy zawsze jest cierpienie. Każdy więc kto wyobraża sobie fałszywie bo tak jest obliczone przez naukowców, a nie ma Wiary - będzie cierpiał.

Czekam ciągle na konkretny dowód, że Adam i Ewa nie istnieli. Dlaczego nie napiszecie konkretnie na czym opierają się wasze wierzenia?

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
femte napisał/a:

Z cala pewnoscia wiadomo, ze ludzkosc nie byla nigdy zawezona do dwoch osobnikow.
Wiec Adam i Ewa nie istnieli. Nieistniejacy ludzie popelnili (nieistniejacy) grzech pierworodny. Za ten grzech Jezus (nie wiadomo czy istniejacy) mial zlozyc ofiare. Bezsensowna - po co? Bog chcial przekupic samego siebie?
Ladna podstawa dla wiary...

Chcesz się czegoś dowiedzieć czy wszcząć nową pyskówkę, która ujawni Twoją ignorancję?
Może jednak tak jesteś żądna wiedzy, inaczej spodziewałbym się, że osoba uważająca się za inteligentną nie będzie nabijać sobie licznika wpisów w tematach, które ujawniają jej ograniczenia.

48

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

To, ze populacja ludzka nigdy nie liczyla dwoch osobnikow wiadoo z genetyki. I paleontogii.
Te kosci to dla zmylki ktos popodkladal?

49

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Femte znowu wyprowadza kolejny wątek na manowce. Ciekawe gdzie jest moderator. że pozwala na rozwalanie forum religijnego.

50

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Dlaczego na manowce? Pisze prawde. Wiem, dla religii prawda jest niewygodna.

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
femte napisał/a:

To, ze populacja ludzka nigdy nie liczyla dwoch osobnikow wiadoo z genetyki. I paleontogii.
Te kosci to dla zmylki ktos popodkladal?

Czego się czepiasz? Wiesz, że wiara nie jest obowiązkowa? Daj se siana i nie spinaj się tak. Żyj jak chcesz i odpuść sobie. Niedługo awansujesz na trolla tematów religijnych i tylko nowi na forum nie będą olewać Twoich wpisów.
Prawdę to Ty masz w głębokim poważaniu więc daruj sobie.

52

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

No pewnie, nalepiej bajac we wlasnym gronie. Wiec dowodzik poprosze, ze w jakims punkcie historii zyla tylko jedna para ludzka.

53

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
femte napisał/a:

No pewnie, nalepiej bajac we wlasnym gronie. Wiec dowodzik poprosze, ze w jakims punkcie historii zyla tylko jedna para ludzka.

Jakby w cos wierzyli to by sie tak ostentacyjnie nie fantowali zeby cos udowodnic :-)
Maja jeden cel wkrecic jak najwiecej :
a) zastanawiajacych sie
b) polamanych zyciem tych najlatwiej omamic
i mozna najwiecej na nich zarobic
Bo zwyczajnie te jednostki beda chcialy wyzwolic sue z piczucia winy i grzechu.


Pamietajcie ze ziemia byla kiedys plaska :-)

54

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
femte napisał/a:

To, ze populacja ludzka nigdy nie liczyla dwoch osobnikow wiadoo z genetyki. I paleontogii.
Te kosci to dla zmylki ktos popodkladal?

Napiszę Prawdę wynikającą z Wiary i Rozumu. Tysiąc razy lepiej jest podważać ludzkie nauki niż Słowo Boże. Tysiąc razy lepiej.

Jakie kości konkretnie?

55

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Kosci? Ludzkie i przedludzkie. Sporo tego.

56

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Tak, sporo jest kości ludzi i zwierząt, czasem całe cmentarzyska na dużych przestrzeniach, na wszystkich kontynentach. Ale czy to kości przedludzkie czyli prehistoryczne tego mi z całą pewnością nie udowodnisz. Pomyśl logicznie: zakopujesz kota, czy twój pra pra pra wnuk odkopie szkielet tego kota? Oczywiście, że nie. Popatrz co się dzieje ze szczątkami zwierzęcymi w dzisiejszym świecie, jeżeli nie zostaną sprzątnięte to zostają zjedzone przez inne zwierzęta albo skruszeją i rozpadną się, inaczej lasy i dżungle pełne by były kości a nie są. Szczątki te nie przetrwają tysięcy a tym bardziej milionów lat. W pewnych warunkach mogą przetrwać nienaruszone, na przykład gdy nastąpi fosylizacja ale pomyśl znów logicznie. Kamień przecież też wiecznie nie leży, wszystko się przekształca a te skamieniałe kości leżą sobie przez miliony lat?

57

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kanawkin napisał/a:

Tak, sporo jest kości ludzi i zwierząt, czasem całe cmentarzyska na dużych przestrzeniach, na wszystkich kontynentach. Ale czy to kości przedludzkie czyli prehistoryczne tego mi z całą pewnością nie udowodnisz. Pomyśl logicznie: zakopujesz kota, czy twój pra pra pra wnuk odkopie szkielet tego kota? Oczywiście, że nie. Popatrz co się dzieje ze szczątkami zwierzęcymi w dzisiejszym świecie, jeżeli nie zostaną sprzątnięte to zostają zjedzone przez inne zwierzęta albo skruszeją i rozpadną się, inaczej lasy i dżungle pełne by były kości a nie są. Szczątki te nie przetrwają tysięcy a tym bardziej milionów lat. W pewnych warunkach mogą przetrwać nienaruszone, na przykład gdy nastąpi fosylizacja ale pomyśl znów logicznie. Kamień przecież też wiecznie nie leży, wszystko się przekształca a te skamieniałe kości leżą sobie przez miliony lat?

czyli sugerujesz ze kosci podrzucilo ufo, mossad , masoni i Jozef szalony rzeznik i sztukmistrz z bigloraja

58

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Twierdzę od początku z Wiary i Rozumu, Adam i Ewa realnie istnieli, świat ma niewiele ponad 6 tysięcy lat. Wy też macie swoją religię liczbową antropo-paleologiczną. Ale przyjmij do wiadomości, ze zwykłego rozsądku nawet, z wiedzy o ludziach - naukowcy nie mówią wam wszystkiego w obawie o swoje granty i pensje. Naukowiec jest po to aby reklamować swoją pracę, aby wyciągać pieniądze. Dlatego tam gdzie powinien mówić "być może" powie " z pewnością". Paleontolog ma swoją teorię, do której dopasowuje wszystko. Robi tak bo ma z tego pieniądze, długo studiował i ma klapki na oczach, widzi tylko te kości i nic więcej. Bo jest chory na rozum a nie ma Zdrowej Wiary. Pytam się konkretnie, otrzymuję tylko ogólniki o nauce oraz ironię. Pytam wprost w jaki sposób te "kości" mogą z pewnością dowodzić, że Adam i Ewa nie istnieli?

59

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
femte napisał/a:

Z cala pewnoscia wiadomo, ze ludzkosc nie byla nigdy zawezona do dwoch osobnikow.
Wiec Adam i Ewa nie istnieli...

To akurat nauka ładnie potwierdza. Jak na razie badania genetyczne chromosomów Y i mitochondriów prowadzą do jednego wniosku - praktycznie wszyscy ludzie na świecie mają geny dwójki ludzi, naszych praprzodków. Oczywiście widełki czasu w jakich żyli są takie, że jest mało prawdopodobne, że żyli razem. Nie da się jednak ukryć, że geny mamy po dwójce konkretnych ludzi. Oczywiście wg wiedzy naukowej nie żyli sami na świecie ale skutek z dogmatem religijnym jest identyczny. Przetrwało potomstwo tylko dwójki ludzi (jak pisałem niekoniecznie żyjących współcześnie sobie). Jedni powiedzą, że zostali wybrani, inni, że dokonał się dobór naturalny ale efekt ostateczny jest ten sam.

60 Ostatnio edytowany przez Blueberry79 (2014-01-20 14:33:55)

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
sad napisał/a:

Witam serdecznie,
mam 23 lata, przez całe życie chodziłem do Kościoła, ale już od roku się nie modlę, ponieważ uznałem że to bez sensu. Wierzę co prawda w Boga (lub jakieś wyższe moce, cywilizacje, nie wiem...), wierzę że ktoś/coś stworzył ten wymiar (wszechświat), ale nie wierzę w dobroć stwórcy/stwórców.
Nie zgadzam się po prostu z wizją dobrego, kochającego Boga, jaką głosi Kościół. Może dlatego, że w życiu doznałem wiele cierpienia i zacząłem się bardziej zastanawiać nad całym istnieniem i dlaczego tak jest. Nie mogę zrozumieć tego, że Bóg który jest niby dobry i wszechmocny po prostu nie usunie cierpienia. Przecież dla Niego to żaden problem, nie?
Nie podoba mi się budowa wszechświata sad
Można by to o wiele lepiej skonstruować wg mnie.

Czy ktoś tu myśli podobnymi kategoriami co ja?

Dodam, że obecnie jestem bardzo rozbity sad Przez ponad 20 lat ślepo wierzyłem w dobrego Boga, a teraz właściwie życie straciło sens sad


Używanie wulgaryzmów jest sprzeczne z regulaminem forum, z którym proszę, byś się zapoznał. Moderatorka Anemonne

Słuszne spostrzeżenia.Tak naprawdę w obecnej sytuacji tylko my możemy usunąć cierpienie przez nierozpatrywanie zdarzeń jako
te radosne i te przynoszące cierpienie.Niestety myślenie w ten sposób jest trudne do osiągnięcia:/

61

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Tylko dlaczego autor mając w darze wolną wolę ma pretensje do Boga za swoje cierpienia? Czy przez to, że cierpi, chce udowodnić, że Bóg źle stworzył świat?
Bóg nie jest stwórcą zła, w pewnych określonych przypadkach pozwala tylko złu działać w ramach Planu.
Bóg nie stworzył szatana, tylko Lucyfera, który był aniołem.

Przyczyną zła na świecie jest szatan, bo opanowała go pycha. Nie cierpiał wszystkiego co stworzył Bóg bo było dobre, nienawidził Adama i Ewy bo byli dobrzy. Szatan wszystko odwraca co jest dobre. Jest duchem odwrócenia, robi parodię tworzenia, sam nie ma mocy tworzyć ale może w pewnych granicach przekształcać to co stworzył Bóg. Stąd jest śmierć, jest cierpienie i są choroby. Największym sukcesem ducha odwrócenia jest wmówić człowiekowi, że Bóg jest zły a on sam dobry. Nie dajmy się omamić.

Częstym błędem w myśleniu jest pytanie dlaczego Bóg pozwala na wojnę, cierpienie.
Czy "przypadkiem" największe wojny światowe nie wydarzyły się w najbardziej "oświeconym czasie"? Czy "przypadkiem" nie w 20 wieku, wieku "postępu" nie wymordowano największej liczby ludzi w całej historii?. Czy dzisiejszy człowiek nie cierpi coraz bardziej otoczony milionami gadżetów, daleko od Boga? Czy coraz więcej ludzi nie potrzebuje pomocy psychiatrycznej, nie ma większej ilości szaleńców, zboczeńców? Czy człowiek sam nie kształtuje swojego obecnego losu z dala od Boga? Czy człowiek sam nie oddalił się od Boga, grzesząc w Raju? Zło powstaje ze złego wyboru, z aktu woli. Człowiek ma wolną wolę.

Pytanie, czy Bóg musiał stwarzać Lucyfera skoro wiedział, że będzie szatanem. Najwidoczniej po coś go stworzył skoro to zrobił. Fakt, dużo ludzi zostało potępionych przez działania szatana, ale wiele się przez to działanie nawróciło. Bóg ze zła wyprowadza Dobro. Konstruktor samochodu wie, że dzięki jego pracy ludzie będą się lepiej przemieszczać, przewozić towary. Zdaje sobie sprawę, że szybkie przemieszczanie spowoduje też więcej wypadków. Czy powie - nie zbuduję samochodu bo będzie więcej wypadków? Czy taki konstruktor ma rację? Każde Boże stworzenie ma miejsce w Bożym Planie, także Lucyfer. Gdyby nie taki Boży Plan, nie było by też autora tego tekstu. Wszyscy byli by zbawieni, autor nie miał by możności wyboru między dobrem a złem, nie trzymał w przyszłości na rękach swojego pierwszego dziecka, nie kupiłby nic ładnego, nie podał nikomu szklanki herbaty. Nie powstało by dużo Dobra.

62

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Kanawkin a skąd jesteś pewien, jakoś do mnie nie przemawia to twoje zapewnienie z wiary i wiedzy:
Z wiary może i ok, ale z wiedzy to ja mam duże wątpliwości, bo czytając twój ostatni post, zastanowiło mnie dlaczego kilka rzeczy mi się nie zgadza, najważniejsze to:
1. że b/Bóg storzył Lucyfera? Powszechnie wiadomo, że stworzył anioła - s/Szatan to upadły anioł, ale Lucyfer to osobna historia i Lucyfer to nie koniecznie to samo co s/Szatan,
2 "Przyczyną zła na świecie jest szatan, bo opanowała go pycha. Nie cierpiał wszystkiego co stworzył Bóg bo było dobre, nienawidził Adama i Ewy bo byli dobrzy" - to też jest wątpliwe, zgoda co do tego, że s/Szatan jest przyczyną zła, ale "bo opanowała go pycha" , albo "nie cierpiał ich bo byli dobrzy" to już daleko posunięta interpretacja
3 cierpienie i choroby pochodzą TYLKO od s/Szatana?
4 a dlaczego twierdzisz, że "błędem w myśleniu" jest, że b/Bóg pozwala na wojny, cierpienie - przecież czasem pozwala, sam napisałeś "w pewnych określonych przypadkach pozwala tylko złu działać w ramach Planu."

63

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Szatan niekiedy bywa utożsamiany z Lucyferem (tak jest napisane w wikipedii) moim zdaniem częściej niż niekiedy. Ogólnie napisałem, że to on został szatanem. Ważne, że szatan był aniołem.

To nie jest interpretacja tylko tak wprost wynika. Szatan jest Zły, nienawidzi Dobra. Szatana opanowała pycha - uważał się za równego Bogu - tak jest napisane nic tu nie wymyśliłem. Szatan nienawidzi ludzi bo nie umie inaczej traktować Dzieła Bożego. To jest Szatańskie Zacietrzewienie. Wynika z kompletnego sprzeciwienia się Dobremu Bogu.

Cierpienie i choroby pochodzą od szatana, w Raju ich nie było. Bóg dopuszcza cierpienie bo tak  jest sprawiedliwie. Ale nawet po Wygnaniu było mniej cierpienia niż teraz, ludzie żyli dłużej mimo, że zgrzeszyli, tak jest napisane w Biblii. Czy Ojciec nie karze swoich dzieci, czy nie ponoszą konsekwencji jak źle zrobią. Czy nie dostają też szansy na odkupienie? Skoro ludzie zwracają się ku szatanowi, to czy nie jest logiczne, że cierpią coraz bardziej? Czy to nie jest sprawiedliwe?

To bardzo uproszczony przykład ale to mi przyszło do głowy. Czy słyszałaś może o słynnym teście cukierka? Czy jeżeli rodzic powie dziecku: masz tu cukierek, ale jeżeli nie zjesz go dzisiaj to jutro dostaniesz dwa. Czy nieufne dziecko nie zje zaraz tego cukierka. A czy ufne dziecko nie poczeka raczej i nie zje dwóch następnego dnia? Czego nauczy się to pierwsze dziecko które zrezygnuje z cierpienia czekania? A czego nauczy się drugie dziecko które pocierpi ale dostanie dwa? Które z nich ostatecznie zyska?

Błędem w myśleniu jest obwinianie Boga o wojny i cierpienie, gdyż człowiek sam zgrzeszył i ciągle zwraca się ku szatanowi. Szatan nienawidzi ludzi i chce aby jak najwięcej cierpieli i odwracali się przez to od Boga. To jest Szatańskie Odwrócenie.

64

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!
kanawkin napisał/a:

Wyobraźcie sobie, że jest programista, który pisze program w którym widać drzewa, skały, cały otaczający nas świat. Te drzewa powstały w jednej chwili od uruchomienia programu, a mają już słoje, setki i tysiące słoi. Skały są już tak jakby istniały od tysięcy lat...

Nie wykluczam takiej wersji, teoretycznie jest to możliwe wg mnie. (Sam się nad tym zastanawiałem już kiedyś, przy okazji dinozaurów smile )
Ale ja osobiście jednak bardziej wierzę w to, że dinozaury jednak istniały, a wersja z Adamem i Ewą jest jak dla mnie mniej prawdopodobna. ALE NIE WYKLUCZAM JEJ!!!

kanawkin napisał/a:

Tylko dlaczego autor mając w darze wolną wolę ma pretensje do Boga za swoje cierpienia?

Tak jak już wcześniej pisałem, wolną wolę mamy przy okazji wyboru rodzaju cierpienia. Np. możemy wybrać czy pocierpimy teraz, czy pocierpimy później. Czy pocierpimy mniej, czy pocierpimy bardziej. Jeśli pocierpimy teraz przez chwilę, to nie będziemy później cierpieć.
Zauważ, że nie mamy możliwości wyboru totalnego braku cierpienia...

kanawkin napisał/a:

Czy przez to, że cierpi, chce udowodnić, że Bóg źle stworzył świat?

Tak.

kanawkin napisał/a:

Cierpienie i choroby pochodzą od szatana, w Raju ich nie było.

Wg mnie było, bo tak jak już wcześniej pisałem, Adam i Ewa cierpieli psychicznie ((niespełniona pokusa = cierpienie, ostatecznie wybrali pokusę (czyli ucieczkę od cierpienia psychicznego), która w ostateczności przysporzyła jeszcze więcej cierpienia))
czyli mieli wybór między cierpieniem mniejszym, a cierpieniem większym. Podsumowując: CIERPIENIE W RAJU ISTNIAŁO.

65

Odp: Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Nie wykluczam takiej wersji, teoretycznie jest to możliwe wg mnie. (Sam się nad tym zastanawiałem już kiedyś, przy okazji dinozaurów smile )
Ale ja osobiście jednak bardziej wierzę w to, że dinozaury jednak istniały, a wersja z Adamem i Ewą jest jak dla mnie mniej prawdopodobna. ALE NIE WYKLUCZAM JEJ!!!

Dobrze że nie wykluczasz Adama i Ewy. Dla mnie to dinozaury są bez sensu, a Adam i Ewa nie do końca, co już kilka osób w wątku zauważyło. Co z tego że wszędzie znajduje się kości jakichś wielkich gadów, skoro z obserwacji dzisiejszego świata wiemy, że kości tyle nie leżą. Może nastąpić fosylizacja, ale jest to zjawisko bardzo rzadkie, kości muszą być praktycznie zalane krzemieniem z tego co wiem. Są teorie które darwinistyczni paleontolodzy próbują promować, jakoby krzemień spadł z nieba albo stopniowo się osadzał na kościach przenikając wewnątrz ale mnie to osobiście nie przekonuje. Wierzę w wersję o Potopie biblijnym, uwalnianiu się krzemu z ziemi (z tego co pamiętam w Biblii jest napisane, że wtedy wybuchały też wulkany). Ale wizja paleontologów pracowicie pracujących pędzelkami oczyszczając z piachu kości pradawnych gadów po prostu mnie śmieszy, czuję się jakbym zaczynał oglądać Spilberga. Fosylizacja nie mogła występować aż tak powszechnie a nawet jeżeli to skamieniałe kości nie przetrwały by tyle czasu.

Tak jak już wcześniej pisałem, wolną wolę mamy przy okazji wyboru rodzaju cierpienia. Np. możemy wybrać czy pocierpimy teraz, czy pocierpimy później. Czy pocierpimy mniej, czy pocierpimy bardziej. Jeśli pocierpimy teraz przez chwilę, to nie będziemy później cierpieć.
Zauważ, że nie mamy możliwości wyboru totalnego braku cierpienia...

Nawet w takim filmie jak Matrix można usłyszeć coś mądrego. Z tego co pamiętam agent Smith zakomunikował Morfeuszowi, że kiedyś Matrix był utopijnie szczęśliwy ale to nie wyszło. Tutaj jest podobnie, nie może być tu na ziemi całkowitego braku cierpienia.

Wg mnie było, bo tak jak już wcześniej pisałem, Adam i Ewa cierpieli psychicznie ((niespełniona pokusa = cierpienie, ostatecznie wybrali pokusę (czyli ucieczkę od cierpienia psychicznego), która w ostateczności przysporzyła jeszcze więcej cierpienia))
czyli mieli wybór między cierpieniem mniejszym, a cierpieniem większym. Podsumowując: CIERPIENIE W RAJU ISTNIAŁO.

W Biblii nie ma o cierpieniu w Raju. Jakbyś przeczytał objawienie błogosławionej Katarzyny Emmerich jak napisałem wcześniej to byś wiedział dokładnie jak było. Cierpienia nie było. Adam i Ewa chodzili po Raju, czując wdzięczność. Byli trochę różni od siebie , Adam bardziej zatopiony w rozmyślaniach i spokojny, Ewa bardziej skłaniała się ku naturze, była ciekawsza, zwracała większą uwagę na bezpośrednie otoczenie. Może dlatego szatan wybrał ją.

Posty [ 1 do 65 z 264 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Kiedy Bóg w końcu zlikwiduje cierpienie?!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024