No tak, czasem też trzeba ponarzekać, co by za bardzo w piórka nie obrośli 
Chyba trochę tak na opak zrozumiała ten wątek
A tu tylko chodzi o takie niewinne narzekania, co i mi się czasem zdarza, choć z reguły staram się nie użalać nad sobą.
*LoveForever* mój małżonek ma też różne odchyły, a to, że za lewe pieniądze coś kupuje, to jest "pikuś". Mojemu się zdarzyło za ostatnie pieniądze jakie były w domu kupić komplet śrubokrętów bo "były po okazyjnej cenie". Przez chwilę nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać, no ale wybrnęliśmy z sytuacji.
Mam nadzieję, że synek nie będzie miał jakiegoś urazu, a to, że spadł nie obwiniaj się, Dzieci ciężko upilnować. Też mam małego synka, ile razy mi spadł z różnych części pokoju, to głowa mała. A upodobał sobie bieganie po parapecie, więc abym tylko się odwróciła już się wspina...
A propo mojego męża, to my jesteśmy specyficznym małżeństwem i jedynymi przyjaciółmi dla siebie. Nie mamy przed sobą tajemnic i ogólnie nawet o przykrych rzeczach sobie mówimy.
Ja myślę, że my po prostu już się dotarliśmy i znamy siebie prawie na wylot. Uważam, że to nie fakt małżeństwa, a mieszkania ze sobą decyduje o tym jak bardzo się poznajemy. Zamieszkując razem poznajemy swoje codzienne rytuały, zaczynamy dostrzegać wady, których wcześniej nie było, uczymy się na nowo siebie i zwyczajów w sytuacjach dotąd nam nie znanych, bo przecież widując się nawet codziennie, nawet powiedzmy pomieszkując w weekendy nie pokaże jaki ktoś jest na prawdę.
lena812 mój też nie przepada za komputerem. Dla niego jedynie istnieje portal "wiocha" i czasem filmy pornograficzne 