Emilia napisał/a:. My nazywamy Boga, podobnie jak Żydzi, Jahwe (z hebrajskiego zapisu pozbawionego samogłosek JHWH), oni Jehowa. Oni są sektą, my jesteśmy religią. Nie uznają urodzin ani nie imprezują. Twierdzą, że w niebie znajdzie się tylko 44 tysiące wybranych - a my wiemy, że to liczba symboliczna (w Biblii jest wiele takich liczb, a ta szczególna oznacza tak naprawdę, że tych ludzi będzie bardzo dużo - bo dla Żyda żyjącego w pierwszym wieku te 44 tysiące było niewyobrażalnie wielkie). Weź raz ich pismo, Strażnicę - zobacyzsz w niej (oprócz kiczowatej grafiki) parę rzeczy, które Cię poruszą lub zbulwersują. Tylko nidgy nie bierz żadnego pisma, kiedy zapukają do Twoich drzwi, bo wrócą z amiesiąc, żeby pogadać o tym, co przeczytałaś. A jeżeli Twoja wiara nie ma teoretycznej podbudówki, to leżysz. Przekonają Cię bez trudu. I jeszcze jedno - ich założyciel miał wizję, ukazywały mu się anioły i opoiwadaŁy różne bajki. Tyle tylko, że był alkoholikiem znęcaj`acym się nad rodziną...
1.
Od 20 lat mam do czynienia z ŚJ i nie nazywają Boga Jehowa tylko, ale Jahwe.
Nie są sekta a Religijnym Stowarzyszeniem.
Największym problemem - jesli chodzi o uznawanie ich za sektę jest to -że ich nauka jest bardzo sprzeczna z nauką Kościoła katolickiego. A co niekatolickie to juz be.
Czy to buddyzm czy protestantyzm czy prawosławie...nie będę nadmieniać już takich wyznań jak scjentyzm.
2. nie uznają urodzin i nie imprezuja...Dziwne, bo na weselach sa, Sylwestra obchodzą, na urodzinach sa...dziwne. A może to przez to że nie upijają się jak inni? 3 kieliszki wódki przy toaście wystarczą im za 2 litry wódki na łebka?
4.
Poczytaj Biblię ja byłam tym zainteresowana i naprawdę tak tam pisze - o zgrozo...mało miejsc trza rezerwować bilety....
5.
Straznica to nudziarskie pismo, ja zawsze proszę o "Przebudzcie Się" jest tam wiele naukowych artykułów, - zwierzaki, nauka, Swiat itp itd. Mało o Biblii.
6.
Jeśli piszesz to z własnego doświadczenia współczuję...trafiłaś na "moherotowego Świadka Jehowy"
Throe napisał/a:Świadkowie Jechowy to baaaardzo dziwna religia.
Katolicy to okroooopnie dziwna religia
Czy chrześcijanie...a Buddyści to już w ogóle 
Szczurunia napisał/a:Nic nie mam do wyznawców, ale czasem ich nachalność wzbudza we mnie irytację. Rozumiem, że ktoś ma prawo zaczepić mnie na ulicy, ale kiedy grzecznie odmawiam to chyba w złym tonie jest iść za mną, mimo że sobie tego nie życzę. Wiem, że nie wszyscy są tacy, no ale nigdy nie spotkałam się, żeby ktoś innego wyznania był nachalny.
Kiedyś wpuściłam do domu pewną panią, która zaczęła mi mówić o Biblii i o 'złych interpretacjach', że przestawiając kropki czy przecinki bla bla bla.... przecież Biblia była pisana bez znaków interpunkcyjnych... no nieważne. W każdym razie jestem nieco zrażona.
Ja też byłam zrażona księdzem proboszczem który darł się na mnie ze dzieci chrztu nie maja i diabelskie nasienie z nich wyrosnie... A fajny Marian księzyk proboszcz był...tyle babć do niego lgnęło.
plumpla napisał/a:Jeśli chodzi o krew, to powiem ci, że ten temat dla każdego Świadka Jehowy, jest dziwny, jeśli chodzi o częstotliwość pytań do nas. Więc tak Świadkowie Jehowy uważają, że krew jest święta, swoje słowa opierają na Biblii, nie powiem ci dokładnie gdzie, bo jestem w pracy a tutaj Biblii ze sobą nie mam. Opieramy to na wersecie biblijnym, w którym jest napisane, że krew jest święta, i przeznaczona wyłącznie, dla Boga, dlatego nie spożywamy krwi- kaszanki, ani nie podajemy jej w żadnych zabiegach leczniczych. Zadałaś pytanie, które naprawdę często się przewija, i które za każdym razem mnie osobiście dziwi, rodzice są odpowiedzialni za dziecko prawda? Skoro je wychowują , karmią i ubierają, darzą je miłością, to chcą dla nich jak najlepiej, dla nas rozwiązanie jest takie krew- Nie przetaczamy, jest wiele przypadków w medycynie, że krew została źle dobrana, że nie wykryto choroby wenerycznej, która została przez krew przeniesiona itp. itd. W obecnych czasach kiedy medycyna jest tak rozwinięta, zrezygnowanie z przetaczania krwi nie jest już problemem (choć nie zawsze), często lekarze chcą przetaczać, tak w razie czego, wcale ta krew nie jest potrzebna. Poza tym jak pisałam jest bardzo dużo urządzeń i lekarstw, które bezproblemowo zastępują krew, Np. urządzenie, które przenosi krew z twojego ciała, do innego urządzenia, które ją tam oczyszcza, flirtuje i powrotem w nienaruszonym stanie trafia ona do organizmu, lekarstwa, które rozrzedzają krew, wiec jak tracisz jej bardzo dużo to więcej tak naprawdę tracisz wody niż krwi, bo jest ona rozrzedzona, a poza tym mamy takich profesjonalnych lekarzy, i cały zespół medyczny, że tak naprawdę nie ma przypadku, w którym jest jasno napisane, żeby kogoś wyleczyć niezbędna jest tylko i wyłącznie krew, żadne środki zastępcze, czy aparaty nie będą tak działać jak krew. Nie ma takiego przypadku, i to wiele lekarzy potwierdziło. Jeśli chodzi o dzieci, powiedz mi czy ludzie uważają( ty i inni), że my swoich dzieci nie kochamy? Przecież to nasze dzieci, nasze maleństwa, instynkt macierzyńskim, mamy tak samo wyćwiczony jak inne kobiety, chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej, kochamy je, idziemy na różne ustępstwa, chcemy je przed wieloma rzeczami uchronić, wiec popatrz skoro dla nas bardzo ważna zasadą jest unikanie krwi to, dlaczego mamy pozwalać na przetoczeni krwi naszemu dziecku skoro chcemy dla niego jak najlepiej? Kwestia krwi jest dla nas tak ważna jak dla was dziesięć przykazań. Można to porównać z przytkaniem nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż, wiec skoro do tego się stosujemy to, dlaczego mamy ominąć kwestie krwi, która jest łatwiejsza do stosowania, niż Np. cudzołóstwo? Przecież na pewno jest łatwiej komuś kogoś zdradzić, zapłonąć do kogoś pożądaniem, niż przetoczyć krew. Kwestia krwi, jest dla świadków naprawdę ważna, i nie znaczy to, że chcemy umierać ITP.
Chciałabym żebyś zrozumiała to nie, dlatego że jestem Świadkiem Jehowy i w to wierze, ale dlatego że jestem zwykłym człowiekiem jak ty, i uważam, że takie zachowanie jest całkiem hmm normalne i logiczne.
Akurat dla mnie jest to jedno z najdziwniejszych rzeczy.
Jestem matką...dziecku zdarza sie wypadek. trzeba mu przetoczyć krew. Bez tego dziecko moje umrze....ja sie nei zgadzam bo zabrania mi tego religia...owszem są te jakies tam krwiozastępcze chulelniki, ale krew to krew...
No nie rozumiem mam skazać dziecko świadomie na smierć...bo krew...
Nigdy tego nie kumałam i kumać nie będę i tyle.
Beatriz35 napisał/a:Dla mnie jest to stek bzdur.Przyznam,że dziś rzadziej spotykam się z takim nagabywaniem niż kiedyś.W moim mieście wybudowano dom świadków Jehowy i jeżeli ktoś ma ochotę to po prostu tam idzie....natomiast drażni mnie ogromnie wystawanie starszych pań na dworcach z rozłożonymi pismami typu Strażnica czy Przebudźcie się.Stoją "biedne sieroty" i opowiadają o końcu świata.Korzystniej by było gdyby pomogły swoim dzieciom i zajęły się wnukami.
Sierotą mozliwe ze Ty jesteś. Duchową. One mają i dzieci i wnuki i potrafia tak podzielić czas że w ciągu doby mają czas na pracę,dom,wnuki,dzieci, 8 h pracy i sen i w miedzyczasie chwilę dla siebie.
A Ty?
Tak ogólnie to temat rzeka...mozna by i pisać i pisać tak samo jak o Buddyzmie.