Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 202 ]

Temat: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Swiadkowie Jehowi sa dosc aktywni w PL. Czy rozmawiacie z nimi i co Wam opowiadają.
Akurat dziś próbowali mnie przekonać, żebym zainteresowała się tym, co bedzie po smierci, gdyz doczesne zycie sprowadza się do stresu w pracy, uciązliwości dnia codziennego itp itd. Na moją odpowiedz, że nie interesuje mnie uczestniczenie w jakiejkolwiek grupie religijnej gdyz na drodze poszukiwan zostalam definitywnie agnostykiem i tego nie zmienię obruszyli sie iz nie obchodzi mnie co bedzie po smierci. Mowie, że ależ obchodzi, ale nie czuje potrzeby roztrząsania tego tu i teraz, bo to nic nie da. Nauka nie wyjasnila czy Bog istnieje czy nie, a religie opierają się tylko na wierze. Obruszyli się, iż wierze tylko w nauke, ewolucje itp. oraz przekonywali zebym spojrzala jak doskonala jest przyroda i ktos ja musial stworzyc - konstruktor - Bog.
Co myslicie o Ś. Jehowy?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Nie nie rozmawiam z nimi.Grzecznie dziekuję i pytam ich ,czy oni potrafiliby zmienić swoja wiarę na inną?.Po czym spokojnie kończę spotkanie z nimi.

3

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Myślę że Oni są takimi samymi ludzmi jak My.  Mało tego moja ulubiona sąsiadka jest właśnie tej wiary ale nigdy nie próbowała mnie przekabacić na swoją stronę,nie podsyła żadnych gazetek i mogę na nią liczyć w każdej sprawie.
Każdy z nas ma prawo wierzyć w to co chce.
Jeżeli zaczepiają na mieście to dziękuje z uśmiechem i życzę miłego dnia.

4

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

ja wczoraj znalazłam w skrzynce list od Swiadków Jechowy, zapraszali na jakies spotkanie. Jak zaczepią mnie na ulicy to mówię, że dziękuję, ale nie chcę rozmawiać.

5

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Siostra mojej babci mieszkała sama,  dzieci daleko , przychodzili świadkowie Jehowy, wysłuchali, pogadali i w wieku ok. 80 lat ciocia zmieniła wiarę. Wśród świadków czuła się lepiej niż wśród katolików, chodziła na spotkania i nigdy nie dała odczuć , że jest innej wiary,. Zmarła mając 90parę  lat i zaawansowanego Alzhaimera. dzieci pochowały ją w obrządku katolickim (bo tak wypadało), żadnego ze świadków nie było na pogrzebie...

Mam sąsiadów świadków Jehowy, wiem, ze też chodzą nauczać, ale nigdy nie darzyło się aby z nami rozmawiali na ten temat. Są zwyczajni i sympatyczni...

Ja dość szybko i grzecznie kończę rozmowy z tymi, którzy przychodzą nauczać. Nie tłumaczę się, nie podejmuję żadnych tematów, trochę z obawy, że gdy usłyszą, iż jestem niewierząca to tym bardziej wyczują jakiś grunt i będą przychodzic częściej...

6

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Nie, nie rozmawiam z Nimi. Grzecznie mówię, że nie jestem zainteresowana i kończę rozmowę. Niekiedy sobie odpuszczają, ale zdarzają się i takie osoby, które tak nachalnie będą Cię namawiały na swoją wiarę, że wtedy muszę użyć mocniejszych słow albo po prostu bez komentarza odejść.

7

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Mnie w tamtym roku zaczepili chyba dwa razy na ulicy, a byli tak nachalni że szok. Mówiłam ze nie jestem zainteresowana i znam Pismo Święto i że jestem wierząca a oni nadal i o mało za mną nie szli...
A raz jakieś dwie młode dziewczyny zaczepiły mnie jak szłam do kościoła, czekały pod kościołem z ich książeczkami, i jakie sprytne, gadały tak żeby nie skumać że to Świadkowie Jehowy dały pisemko, dopiero późnij skumałam co to i wyrzuciłam.

Mam znajomych Świadków Jehowy ale oni z szacunku do mnie są moimi znajomymi a nie próbują mnie "nawracać"

pozdrawiam

8

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

A mnie ŚJ chyba nie lubią. Od 1,5 r. nie zaszczycili mnie odwiedzinami... sad Być może przez to, że jak ostatnio byli i byli nachalni, otworzyłem kojec i moje 3 kaukaziki pomogły Jehowcom w biciu życiowych rekordów w sprincie...

9

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Gdy byłem nastolatkiem miałem z nimi mozna powiedzieć bardzo bliski kontakt przez około rok. Poznałem dość dokładnie ta wiare, jednak nie zdecydowałem sie na przystapienie. Szanuje tych ludzi bo ich poznałem, oczywiście tak jak w każdym środowisku, czy wyznaniu znajda się Ci którzy sa gorliwi do przesady itp. ale to juz zalezy wyłacznie od charakterów, a nie od wiary.

10

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

JA niedawno siedzialam sama w domu (Mieszkam w Nimeczech, i nie mowie dobrze po De, tzn dogaduje sie, ale wiecie:P) no i otwieram drzwi.. patrze jakies dwie babki, i cos do mnie gadaja po niemiecku, no i mowie ze nie mowi dobrze itd.. a one mi jakas swoja ksiazeczke i czy to w moim jezyku, mowie ze tak (nie wiedzialam ze to SJ) czytam czytam.. i nagle ``jestesmy SJ`` czy jakos tak.. doczytalam do konca, cos o koncu swiata, ze oni pomoga mi to zrozmiec itd..
A, ze jestem taka, ze nie potrafie odmowic, tymbardziej tlumaczac sie w jezyku De dlaczego, wielam ulotke, i umowilam sie na godzine 19 tego samego dnia, kiedy mial byc maz..
Pokazalam ulotke mezowi, tylko zobaczyl .. potargal i wyrzucil..
A przed 19 zmylismy sie na spacer.. zeby nie wyczaili ze jestesmy w domu.. moze po chamsku.. ale to nie mialam ochoty z nimi romawiac..
Kiedy mieszkalam w Pl tez lubili sie przypaletac pod drzwi, i za cholere nie dalo sie ich zbyc.. nachalni jacys.. ja ich nie kusze na swoja wiare..
A tak w ogole, to w gim. mialam kolege w klasie SJ.. ale nigdy nic nie mowil na temat swojej wiary, i nikogo nie namawial- bardzo go lubilam, niewiem czy SJ sa surowi w wychowywaniu swoich dzieci.. ale on byl niezle bity... o byle co..

11

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
Shiseido napisał/a:

JA niedawno siedzialam sama w domu (Mieszkam w Nimeczech, i nie mowie dobrze po De, tzn dogaduje sie, ale wiecie:P) no i otwieram drzwi.. patrze jakies dwie babki, i cos do mnie gadaja po niemiecku, no i mowie ze nie mowi dobrze itd.. a one mi jakas swoja ksiazeczke i czy to w moim jezyku, mowie ze tak (nie wiedzialam ze to SJ) czytam czytam.. i nagle ``jestesmy SJ`` czy jakos tak.. doczytalam do konca, cos o koncu swiata, ze oni pomoga mi to zrozmiec itd..
A, ze jestem taka, ze nie potrafie odmowic, tymbardziej tlumaczac sie w jezyku De dlaczego, wielam ulotke, i umowilam sie na godzine 19 tego samego dnia, kiedy mial byc maz..
Pokazalam ulotke mezowi, tylko zobaczyl .. potargal i wyrzucil..
A przed 19 zmylismy sie na spacer.. zeby nie wyczaili ze jestesmy w domu.. moze po chamsku.. ale to nie mialam ochoty z nimi romawiac..
Kiedy mieszkalam w Pl tez lubili sie przypaletac pod drzwi, i za cholere nie dalo sie ich zbyc.. nachalni jacys.. ja ich nie kusze na swoja wiare..
A tak w ogole, to w gim. mialam kolege w klasie SJ.. ale nigdy nic nie mowil na temat swojej wiary, i nikogo nie namawial- bardzo go lubilam, niewiem czy SJ sa surowi w wychowywaniu swoich dzieci.. ale on byl niezle bity... o byle co..

hehehe....ja miałem prawie tak samo smile Mówię płynnie po duńsku...któregoś dnia przyszedł do nas jakiś dziwny koleś, trzymając w ręku tą ich kolorową gazetkę coś tam nawijał...długo się nie zastanawiając zacząłem do niego nawijać po polsku, zrobił oczy i na chwilę go zatkało, następnie łamanym angielskim(też bardzo dobrze znam) zaczął pytać skąd jesteśmy...znowu przyciąłem głupa, ale ten cwaniak zaczął wymieniać nazwy państw, wreszcie dla świętego spokoju przy "Poland" skinąłem głową...poszedł sobie, ale moje szczęście nie trwało długo. Po jakimś tygodniu zapukały do naszych drzwi dwie polki (ta jedna to by się chociaż mogła ogolić)....i zaczęło się, a że byłem dla nich dość grzeczny i wysłuchiwałem tego co miały do powiedzenia, zaczęły pojawiać się regularnie co tydzień...to już się robiło uciążliwe. Kiedyś podczas rozmowy z moim duńskim kolegą wyżaliłem się mu że mnie nachodzą, postanowił mi pomóc. W kolejną środę przyjechał do nas nieco wcześniej niż one, pożyczył od mojej żoneczki jakiś tusz do oczu czy jakieś tam inne badziewie, posmarował się na czarno pod oczami, wcześniej ubrał się na czarno....wyglądał strasznie (ma dość długie włosy....rozczochrał je), a kiedy te dwie znowu przyszły zaczął zachowywać się tak, że sam bym się wystraszył smile Między innymi zapytał ich po duńsku czy są gotowe na spotkanie z diabłem, bo właśnie przygotowujemy się do czarnej mszy big_smile OMG!!!  Tego się nie da opisać, to by trzeba ujrzeć....jak wiały po schodach to sobie mało nóg nie połamały big_smile

12

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

El, zmowu sie spotykamy tongue
Hihi, miales zabawna sytuacje.. ale czasem trzeba, jak nie wystarczy kiedy grzecznie odmawiamy..
Sadze, ze nie wszyscy satacy, ale wiekszosc zdecydowanie TAK..

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Gro postow  wprawilo mnie wrecz w oslupienie. Bo niestety zabraklo zwyklej tak bardzo poszukiwanej TOLERANCJI i KULTURY. Np.Lupus wykazal sie wyjatkowo nagannym sposobem postepowania wobec SJ. Wg. mnie to nazwyklejszy i pospolity obraz  jej braku.SJ ani mniej ani wiecej nie sa namolni i nahalni w gloszeniu dobrej nowiny od innych domokrazcow. Jesli cos nas nie interesuje to mozna podziekowac i juz. Przynajmniej zachowamy odrobine taktu i kultury. Powiem tak. Szanujmy sie wzajemnie, niezaleznie od naszych pogladow. Bo to nie poglady tworza czlowieka, ale czlowiek tworzy poglady i z nimi pozniej polemizuje  stosujac mniej lub bardziej drastyczne formy.

14

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Moi rozmowcy SJ to nawet nie byli zorientowani do konca czym jest agnostycyzm, wiec zadni to dla mnie rozmowcy. A czy nie powinni byc lepiej przygotowani skoro chca nawracac?

15

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
Kika kominiarska napisał/a:

Szanujmy sie wzajemnie, niezaleznie od naszych pogladow.

Akurat ŚJ nie szanuję i mam ku temu powody także osobiste. Zaręczam Ci, że znam tę sektę lepiej niż ktokolwiek tu piszący. A owych nieproszonych gości, grzecznie wyprosiłem, nie dotarło, to pomogłem im zrozumieć.

16

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
Lupus napisał/a:
Kika kominiarska napisał/a:

Szanujmy sie wzajemnie, niezaleznie od naszych pogladow.

Akurat ŚJ nie szanuję i mam ku temu powody także osobiste. Zaręczam Ci, że znam tę sektę lepiej niż ktokolwiek tu piszący. A owych nieproszonych gości, grzecznie wyprosiłem, nie dotarło, to pomogłem im zrozumieć.

Człowieku, czy ty znasz DEFINICJĘ słowa SEKTA????? Bo z twojego postu wynika, że NIE!!! ŚJ to ZAREJESTROWANE WYZNANIE, czy ci się podoba, czy nie, a okazywanie im nienawiści pokazuje tylko jaki masz niski poziom kultury i inteligencji.;

17 Ostatnio edytowany przez CupraFR (2011-05-12 16:38:18)

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
Lupus napisał/a:

A mnie ŚJ chyba nie lubią. Od 1,5 r. nie zaszczycili mnie odwiedzinami... sad Być może przez to, że jak ostatnio byli i byli nachalni, otworzyłem kojec i moje 3 kaukaziki pomogły Jehowcom w biciu życiowych rekordów w sprincie...

Jesteś po prostu niesamowity... tongue Masz moją gwarancję, że Cię nie lubią i wciąż wspominają. smile Ja bym czegoś takiego na ich miejscu nie zapomniała.
Przynajmniej dwa razy do roku pojawią się w moim domu.. Niestety. hmm Strasznie mnie męczą, ja próbuje odmówić i zamykać drzwi, a oni pchają się po prostu do środka. Raz chciałam wezwać policję, bo było dwóch starszych panów i wręcz przytrzymywali mi drzwi do domu które ja chciałam zamknąć. A że miałam wtedy jakieś 12 lat, to byłam bardzo przestraszona ich zachowaniem, wręcz bałam się, ze będą chcieli mnie uprowadzić.. tongue Jehowi są strasznie nachalni..

kikaniunia stanę w obronie Pana Lupusa, jest to inteligentna osoba, wystarczy, że poczytasz sobie jego posty. Nie wiesz, jakie miał doświadczenia związane z tymi ludźmi, bodajże spotkało go coś bardzo nieprzyjemnego i ma prawo tak sądzić cytuję Twoje słowa- "czy Ci się to podoba, czy nie". Niektórzy są na prawdę nie mili i nie szanują osoby do której przychodzą. Na siłę zajmują czas i próbują komuś na siłę coś wcisnąć nie szanując tego, że ten ktoś wierzy w co innego.

18 Ostatnio edytowany przez asiek_110 (2011-05-12 17:19:33)

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Mnie strasznie irytują. Nie znoszę jesli ktoś mi cos wmawia, na siłe stara się do czegoś przekonać. A tutaj z szerokim uśmiechen na ustach, ktos za wszelką cenę star się mi "sprzedać" swoja wiarę. Najgorszy jest chyba własnie ten fanatyczny spokój i ten serdeczny usmiech. To jest dla mnie chore i jak tylko widzę, a wierzcie mi da się poznac na odległość, że taka osobą stara się  mnie zaczepić, nie wdaje się w żadne rozmowy, bo nawet tłumaczenie, że nie mam teraz czasu nie działa na tych ludzi. Przylepiają się jak rzep i lezą za Tobą, bełkocząć swoją wyuczoną formułkę.

A Lupus to faktycznie mądry gość, więc nie ma się go co czepiać. Może to poszczucie psami było trochę nie na miejscu,a le nie oceniaj kogoś skoro go nie znasz, nie wiesz jakie miał powody, aby tak postąpić i wogóle.
Szanuje każdego człowieka, toleruje wszystko, dopóki nie ma to bezpośredniego wpływu na moje życie i tak kiedy grzecznie dziękuję i mówie, że nie jestem zainteresowana to znaczy kulturalne spier..aj:))) jeśli ktos tego nie rozumie to trzeba mu to dosadniej zinterpretować.
Może to sekta, a może nie, nie znam się na tym i nie jest to swerą moich zainteresowań, ale nie spotkałam ,ani katolika (nie licze mocherów), ani rastafarjanina, ani islamisty, ani nie wiem w każdym razie człowieka innego wyznania, aby łaził  po domach innych ludzi i oświecał na siłe.
Chce mnie przekonać do swojej wiary, to rób spotkania, informuj mnie o tym w ulotce, którą wrzucisz do skrzynki na listy, czy na plakacie, głoś przez głosnik na ulicy, ale nie wlaź mi do domu nie proszony, nie wcisak kitówi kiedy nie chce słuchać nie zajmuj mojego wolnego czasu i nie psój mi krwi ŚJ smile) to tak odemnie, gdyby się jakiś napatoczył.

19

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

O tak, ta ich "serdeczność" doprowadza mnie do szału. Taki sztuczny uśmiech i spokój strasznie mnie rozdrażnia. I jak tu ich szanować?..

20

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Rozumiem, że temat wzbudza emocje ale proszę o kulturalne wypowiedzi i nie obrażanie siebie nawzajem

21 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-05-12 18:58:18)

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Dziękuję Paniom za poparcie.

kikaniunia, co do sekty to definicji jest wiele i ŚJ jak najbardziej pod te definicje podchodzą. Zacznijmy od tego, że sama nie znasz definicji słowa "sekta", tylko znaczenie potoczne (to czy "coś" jest zarejestrowane czy nie, nie ma żadnego znaczenia). Tymczasem - masz za Wiki, bo nie chce mi się słowników przepisywać - Na gruncie religioznawstwa termin "sekta" nie ma, w przeciwieństwie do sytuacji z języka potocznego, zabarwienia pejoratywnego (słowo "pejoratywny" też w słowniku znajdziesz).

Sekty dzieli się na tzw. sekty destrukcyjne oraz nowe ruchy religijne. ŚJ to grupa religijna z pogranicza tych dwóch typów - ma pewne, ale nie wszystkie cechy sekty destrukcyjnej (brak np. jednego żyjącego guru, brak celów politycznych - to zresztą wydaje mi się naciąganym kryterium, bo większość sekt takowych celów nie ma).

ŚJ maja takie np. cechy sekt:
1. Doktryna chybotliwa jak kupa w przeręblu - wystarczy wspomnieć kolejne wyznaczane przez tę sektę daty końca świata, z których - jak łatwo zauważyć choćby przez okno - żadna się nie "powiodła" smile
2. Dosłowne odczytywanie Biblii.
3. Nieetyczne pozyskiwanie członków.
4. Próba uniezależnienia się od wszelkich ingerencji z zewnątrz (np. sprawy pedofilii w tej sekcie będą rozstrzygane wśród jej członków - nie zostaną zgłoszone do prokuratury).
5. Rozbijanie rodzin (np. przychylny stosunek do rozwodu z małżonkiem niesekciarzem, nakaz zerwania kontaktów z krewnymi - nawet dziećmi, którzy sektę opuścili).

Więcej znajdziecie na stronie (przez google - zakaz linkowania): "Świadkowie Jehowy.
Poznaj prawdziwe oblicze sekty". Zresztą wystarczy dać w google sekta + Świadkowie Jehowy.

Tak, mam swoje, bardzo niemiłe doświadczenia z tymi sekciarzami. Nie lubię pisać o sobie, ale napiszę o innym przypadku. Poznałem przez jedną z fundacji antysekciarskich przedsiębiorcę z tzw. ściany wschodniej, którego żonę sekta ŚJ zwerbowała. Więc pani z małżeństwa "wystąpiła" a do sekty wstąpiła. Wstąpiła razem z zawartością kont męża. Jak twierdzi ów pan, została do tego namówiona przez ŚJ. Jak rozmawiałem z szefową owej fundacji, dowiedziałem się, że takich przypadków jest więcej.


ps.
CupraFR, jak będziesz pisać per "Pan Lupus", to ja będę pisał per "Jaśnie Wielmożna Pani Dobrodziejka CupraFR" smile

22

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Kiedyś wchodziłam w długie dyskusje, wyjmowałam Pismo Święte a oni przychodzili za 2 miesiące i pytali jak wakacje w Sopocie big_smile mój ówczesny chłopak student filozofii próbował im wyjaśnić, wtłoczyć, polemizować itd. więc często robiły się z tego długie godziny big_smile

Obecnie otwieram, biorę co dają, dziękuję i jak oni zapraszają na swoje spotkania, to ja zapraszam ich też do naszego kościoła wink

23

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Ja tym przychodzącym do domu grzecznie dziękuje jak i tym na ulicy. Jednak mam wśród znajomych kilku świadków i z nimi bardzo chętnie wchodzę w długie dyskusje. Ustaliliśmy na początku że nikt nie będzie nikogo przekabacał na inną wiarę, tylko że będziemy jeśli już dyskutować. Ponieważ interesuje mnie zagadnienie religii świata bardzo chętnie rozmawiam ze znajomymi.

24 Ostatnio edytowany przez CupraFR (2011-05-13 14:14:44)

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Ojej mój drogi Panie Lupusie smile pochlebiam mi Pan nieziemsko. big_smile
Tak na marginesie ile Pan Lupus ma lat? O ile chce zdradzić oczywiście, bo już doczytałam, że nie lubi Pan o sobie mówić. smile

Po stokroć popieram to:


1. Doktryna chybotliwa jak kupa w przeręblu - wystarczy wspomnieć kolejne wyznaczane przez tę sektę daty końca świata, z których - jak łatwo zauważyć choćby przez okno - żadna się nie "powiodła"
2. Dosłowne odczytywanie Biblii.
3. Nieetyczne pozyskiwanie członków.
4. Próba uniezależnienia się od wszelkich ingerencji z zewnątrz (np. sprawy pedofilii w tej sekcie będą rozstrzygane wśród jej członków - nie zostaną zgłoszone do prokuratury).
5. Rozbijanie rodzin (np. przychylny stosunek do rozwodu z małżonkiem niesekciarzem, nakaz zerwania kontaktów z krewnymi - nawet dziećmi, którzy sektę opuścili).


Lupus ma rację, te uważam to za sektę. Próbują na siłę komuś wcisnąć swoją wiarę nie zważając na jego decyzję i poglądy. Nie poznałam jeszcze normalnego Świadka Jehowy i zapewne nie spotkam, bo wątpię, że  tacy istnieją.

25

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Moja ciotka miała kontakt ze ŚJ, moja babcia i dziadek także.
Dziadek był anty jeśli chodzi o kościół, ale w dyskusje z SJ się nie wdawał. Gdy zmarł to ŚJ zaproponowali pogrzeb za darmo, ponieważ dziadek przed śmiercią nie życzył sobie żadnego księdza na pogrzebie.
Gdy zmarła babcia także ŚJ zajęli się pochówkiem.
To oni pomogli mi wygrzebać się z załamania po śmierci dziadków (wychowywali mnie od 6 miesiąca życia) oni uświadomili mi że żadne duchy babci,dziadka nie będą mnie nawiedzać,wytłumaczyli co się dzieje z ludźmi po śmierci ( druga ciotka straszyła mnie że czuje obecność babci, że przychodzi do niej we śnie ze to,tamto, miałam wieczne uczucie że babcia po śmierci nic nie robi tylko się na mnie patrzy,doszło do tego że przez ciotkę to nawet seksu nie mogłam uprawiać, bo babcia mi krąży po domu...).
Przychodzą raz w tygodniu na godzinne - pół godzinne spotkania,gdzie zadaję im mnóstwo pytań, czasami sobie pogadamy ot tak. Gdy nie mam ochoty na spotkania mówię wprost, nie namawiają nie są nachalni.
Bardzo pomocni okazali się w opiece nad chorym na raka dziadkiem, wspierali babcię w żałobie,dodawali otuchy,wsparcia psychicznego.
Nie ganią mnie za to że jestem w związku na kocią łapę,nie linczują za to czy tamto.
Miło i spokojnie rozmawiają,rozumieją,wyciagają pomocną dłoń gdy trzeba.
Żeby tacy byli księża...zapomnijmy o tym big_smile

Słyszałam że niektórzy mają hopla i rzeczywiście potrafia się wyprzeć dzieci czy rodziny bo to czy tamto, ale tak jest w każdej wierze, nawet katolicy sa czasami opętani swoją wiara, tacy wierzący z różańcami w łapkach a co tydzień łażą do spowiedzi, wyrzucają dzieci z domu bo bezbożne nasienie diabła urodziły itp.

26 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-05-13 15:57:10)

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Kyntia
Katolicy niektórzy, Jehowcy wszyscy, bo takie pranie mózgu im w sekcie robią.

Ciekawostka: wiecie, że przejście do ŚJ może być przyczyną rozwodu i to z winy osoby, która Świadkiem została? Oto taki wyrok:

Sąd Najwyższy w wyroku z 25.8.2004 r., IV CK 609/03 napisał/a:

Z uzasadnienia:

Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny w G. oddalił apelację powódki od wyroku Sądu Okręgowego w G. z 28.6.2002 r., mocą którego rozwiązany został związek małżeński stron przez rozwód z winy powódki. Za ustalony uznał Sąd Apelacyjny następujący stan faktyczny:

Strony zawarły związek małżeński w 1979 r. Mają trzy córki, z których dwie były pełnoletnie, a najmłodsza liczyła w czasie orzekania przez sąd II instancji 15 lat. Strony zamieszkały we własnym mieszkaniu, powódka nie pracowała zarobkowo, zajmowała się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci, natomiast pozwany dostarczał środków finansowych na utrzymanie rodziny, w tym - od 1983 r. przez kilkanaście miesięcy pracował za granicą, a następnie, wraz z powódką wybudował dom dla rodziny. W momencie zawierania związku małżeńskiego obie strony były katolikami, według zasad tej wiary postrzegały system wartości i zgodnie z obrządkiem Kościoła rzymsko-katolickiego praktykowały obchodzenie uroczystości rodzinnych i kościelnych, również w tym duchu wychowywały dzieci.

W latach osiemdziesiątych powódka zaczęła sympatyzować z członkami Stowarzyszenia Świadków Jehowy. Zorientowany w tym pozwany początkowo przystał na propozycję powódki, żeby bliżej zainteresować się regułami wyznania, dwukrotnie wziął udział w spotkaniach z przedstawicielami Stowarzyszenia, następnie jednak odmówił dalszego kontaktowania się z wyżej wymienionymi osobami i zabraniał tego powódce, jak również sprzeciwiał się wychowaniu dzieci w duchu zasad i obrzędowości wyznawanych przez Świadków Jehowy. Od 1992 r., gdy powódka i córki stron zaniechały urządzania Świąt Bożego Narodzenia, małżonkowie toczyli często wielogodzinne dyskusje w kwestii przynależności powódki i dzieci do Stowarzyszenia, na co powódka nalegała i usiłowała przekonać do tego pozwanego przy różnych okazjach, także w sytuacjach intymnych, zaś pozwany ostatecznie zgodził się tolerować nowe wyznanie żony, ale pod warunkiem, że nie stanie się to - za sprawą powódki - również udziałem dzieci. Dyskusje te z czasem przerodziły się w kłótnie i awantury, w następstwie których pozwany zerwał pożycie fizyczne z powódką, zamieszkał w wydzielonej części domu, starał się jak najczęściej przebywać w mieszkaniu swoich rodziców lub w miejscu pracy, przestał zapraszać do domu dawnych wspólnych znajomych stron, unikał nowych znajomych powódki, którzy często gościli w domu stron, łożył na utrzymanie córek i pokrywał koszty eksploatacji domu najpierw dobrowolnie według swego uznania, następnie zaś - odnośnie do alimentów - na mocy ugody sądowej.

Od 1996 r., gdy powódka przyjęła chrzest w nowej wierze, oraz ochrzciły się też według zasad nowego wyznania starsze córki, zaś najmłodsza córka w wieku 8 lat odmówiła przystąpienia do Pierwszej Komunii Świętej i zdecydowanie opowiedziała się za praktykowaniem reguł Wspólnoty Świadków Jehowy, pozwany poczuł się odtrącony przez rodzinę z powodu niezaakceptowania przez niego zmiany wyznania żony i dzieci i nieprzyjmowania nowych prawd światopoglądowych traktowanych przez powódkę jako jedynie słusznych, głoszonych przez powódkę i córki stron w sposób praktykowany w Stowarzyszeniu.

Od 1999 r. ostatecznie ustała pomiędzy stronami wszelka więź fizyczna, psychiczna i gospodarcza, każde z małżonków żyje własnym życiem, powódka pozostawiona wobec alternatywy wyrzeknięcia się nowego wyznania i powrotu do męża lub trwania w nowym wyznaniu i rozstania się z mężem opowiedziała się za tym drugim, pozwany w 2001 r. zainteresował się inną kobietą. W maju 2001 r. powódka wystąpiła o rozwód. Pozwany wyraził zgodę na rozwód. Sporna między stronami była kwestia winy w zupełnym i trwałym rozkładzie pożycia małżeńskiego.

Sąd Apelacyjny podzielił ocenę sądu I instancji, że wina leży po stronie powódki. Stanowisko swoje w tym zakresie Sąd Apelacyjny wyraził w sposób następujący: ?To ona zawiodła męża doprowadzając do rozbicia ich duchowej więzi przez to, że pomimo jego niezgody zaangażowała także dzieci w nową wiarę. Miał powody pozwany aby stracić do żony zaufanie, co spowodowało odsunięcie się od niej fizycznie, a także ograniczenie w dysponowaniu pieniędzmi. Niezbędne utrzymanie pozwany zapewniał rodzinie, jednakże nie dawał do dyspozycji większych kwot, bo chciał kontrolować, aby zarobione przez niego pieniądze nie były przeznaczone na cele Świadków Jehowy. Jest to zachowanie uzasadnione wobec niezgody pozwanego na uczestniczenie jego rodziny w tym Stowarzyszeniu.

Pozwany został wyizolowany w rodzinie, nie mógł spędzać z żoną i córkami świąt, a jednocześnie cały czas pracował na ich utrzymanie, co uzasadnia ocenę, że to nie jego zachowania były przyczyną rozpadu pożycia, a decyzje powódki, która wbrew mężowi wybrała nową wiarę, rzutującą w sposób znaczący na zmianę postaw życiowych, na negację dotychczasowych sposobów komunikowania się w rodzinie i odrzuceniu świętowania w rodzinie. Ta decyzja pozwanej, choć wynikająca z wolności wyznania, jednakże dla rodziny stron spowodowała określone konsekwencje. Zmieniła stosunek powódki do męża, pozbawiła małżonków dotychczasowego porozumienia w sprawach duchowych, wspólnego życia rodzinnego, odtąd powódka negowała to do czego wspólnie małżonkowie zobowiązywali się wstępując w związek małżeński - zgodne pożycie, wzajemna pomoc, współdziałanie dla dobra rodziny (art. 23 KRO).

Powódka, dokonując wyboru wiary wbrew mężowi zerwała z nim więź duchową, odebrała mu możliwość współdecydowania o bieżącym życiu rodzinnym, ale także - co było najboleśniejsze, o sposobie wychowania i przyszłości córek stron. Te zachowania powódki z całą pewnością zasługują na ocenę zawinionych przyczyn rozkładu pożycia stron. Jeśli bowiem strony zakładają rodzinę w oparciu o konkretną wiarę, to późniejsza jej zmiana bez wspólnej zgody zawsze będzie godziła w jedność małżonków, ich więź wzajemną i współdziałanie dla dobra rodziny. Tak więc problem nie dotyczy oceny wiary i preferowania którejś z nich, a skutku wyboru nowej wiary (bez zgody współmałżonka) dla bytu rodziny. Powódka dokonała takiego wyboru, ale nie chce zgodzić się na konsekwencje z tym związane - izolowany duchowo od rodziny małżonek zaś reagował - odsuwając się od żony i kontrolując wydatki.

Co do zarzutu zdrady, to zasadnie przyjął sąd I instancji, że te zachowania, które można by wiązać z zainteresowaniem się pozwanego inną kobietą, miały miejsce już w toku sporu i nie zaważyły na utrwaleniu rozkładu pożycia?.

27 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2011-05-13 16:10:41)

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Lupus nie mów,nie pisz Jehowcy, bo Jahwe, Jehowa to imię Boga które znajdziesz w Biblii.
Ciekawostka:
Katolicy zabijali,mordowali w imię Boga.
ŚJ byli umieszczani w zakładach karnych za odmowę udziału w wojnie,czy poborze do wojska.

I nie mów mi że Katolicy tylko niektórzy bo moherowych beretów wokół siebie mam mnóstwo, jestem tym przerazona, dewotów i nawracających też, tak samo wrzeszczących księzy, katechetów (jeden uderzył mi dziecko za koszulkę).

No to rzeczywiście ja mam straaasznie wyprany mózg przez Świadków, bo od dzieciństwa żyłam wśród nich.
A do ich zboru nie należę do kościółka też nie uczęszczam. Nikt oprócz księzy mnie do niczego nie zmuszał....

28

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
Kyntia napisał/a:

Lupus nie mów,nie pisz Jehowcy, bo Jahwe, Jehowa to imię Boga które znajdziesz w Biblii.
Ciekawostka:
Katolicy zabijali,mordowali w imię Boga.
ŚJ byli umieszczani w zakładach karnych za odmowę udziału w wojnie,czy poborze do wojska.

I nie mów mi że Katolicy tylko niektórzy bo moherowych beretów wokół siebie mam mnóstwo, jestem tym przerazona, dewotów i nawracających też, tak samo wrzeszczących księzy, katechetów (jeden uderzył mi dziecko za koszulkę).

No to rzeczywiście ja mam straaasznie wyprany mózg przez Świadków, bo od dzieciństwa żyłam wśród nich.
A do ich zboru nie należę do kościółka też nie uczęszczam. Nikt oprócz księzy mnie do niczego nie zmuszał....

Zarzuty do katolików wyrażane wobec mnie są wyjątkowo nietrafione - nie jestem katolikiem, jestem ateistą. Patrzę więc niejako z boku. I jako osoba patrząca z boku na dziś (nie przez to co było 500 lat temu) oceniam katolików znacznie pozytywniej niż jehowców (taka jest popularna nazwa tej sekty i będę jej używał).
Różnica jest taka, że np. w rodzinie katolik + prawosławny - nie ma problemu, katolik + protestant - nie ma problemu, protestant + prawosławny - nie ma problemu, katolik + Żyd - nie ma problemu, katolik + buddysta - nie ma problemu, jehowiec + niejehowiec - jest problem. Bo jehowiec musi nawracać wszelkimi metodami i za wszelką cenę małżonka, dzieci itd. Znajomi z sekty (czyli tzw. bracia i siostry) są ważniejsi niż własna rodzina.

Fragment artykułu o. Jacka Salija (jest to odpowiedź na list człowieka, którego żona została jehówką i rozwala ich związek):

o. Jacek Salij napisał/a:

Spróbujmy zrozumieć, na czym socjologicznie polega czyjeś przejście do jehowitów, zielonoświątkowców czy adwentystów. Kiedy się czyta teksty, kolportowane przez te grupy religijne, rzuca się w oczy, że ludzkie społeczeństwo jest tam widziane dychotomicznie: Z jednej strony jest olbrzymia większość ludzi pogrążonych w grzechu i błędzie, a zatem zmierzających do wiecznej zagłady, z drugiej zaś strony są świadkowie Jehowy albo inna grupa, różniąca się od wszystkich pozostałych tak jak światło od ciemności.

Żeby uzyskać tak dychotomiczny obraz społeczeństwa, wystarczy tylko w dwóch miejscach odejść od prawdy: Trzeba wytrwale potępiać i oczerniać tych innych, siebie zaś należy idealizować. Toteż grupy te uwielbiają przedstawiać się jako odnowienie wspólnot pierwszych chrześcijan, z tą jednak różnicą, że listy apostolskie wspominają nawet o ciężkich grzechach, jakie zdarzały się w tamtych wspólnotach, natomiast jehowici oraz inne grupy tego rodzaju są, rzecz jasna, wolni od jakichkolwiek poważniejszych grzechów. Spontanicznie przypomina się to, co Antoni Kępiński pisał w swojej Schizofrenii o nastawieniach urojeniowych w grupach społecznych.

Co się osiąga poprzez uwierzenie w ten dychotomiczny opis społeczeństwa? Ogromnie wiele! Skoro świat zewnętrzny jest tak głęboko pogrążony w niegodziwości, to wolno uprawiać grupowy autyzm: odciąć się od tego świata, nie współuczestniczyć w nim, tworzyć świat własny. Świat zewnętrzny nie ma w sobie nic, co mogłoby wzbogacić, nie ma też w nim nic, co zasługiwałoby na dialog. W świecie zewnętrznym dwie tylko rzeczy interesują grupę autystyczną: potępianie go oraz werbowanie stamtąd nowych członków.

Zatem to, co się dzieje w Pańskiej rodzinie, to coś więcej niż konflikt dwóch wiar. Bez trudu da się pomyśleć zgodne i szanujące wzajemnie swą religijną odrębność małżeństwo między wyznawcami wiary katolickiej i luterańskiej, prawosławnej czy metodystycznej. Konflikty religijne są tam, oczywiście, możliwe, ale przy dobrej woli obu stron zawsze da się osiągnąć jakieś porozumienie. Bo każda z wymienionych przed chwilą grup wyznaniowych oficjalnie wyznaje swoją własną ułomność, żadna z nich nie widzi świata w kategoriach biało-czarnych, żadna z nich nie lekceważy uczestnictwa w kulturze i ogólnym życiu społecznym.

Natomiast to, co się dzieje w Pańskiej rodzinie, jest to inwazja świata autystycznego, który zawładnął już jednym z członków rodziny, a chciałby połknąć całą rodzinę. To zrozumiałe, że broni się Pan przed tą inwazją. I zrozumiałe, że próbuje Pan przekonać żonę, aby - skoro została świadkiem Jehowy - próbowała nim być mniej więcej w taki sposób, w jaki luteranin jest luteraninem, katolik katolikiem, a kalwinista kalwinistą - to znaczy bez potępiania innych, bez pogardy dla tradycji ojczystych, bez izolowania się od kultury i zaangażowań społecznych, bez tego potwornego monopolu zainteresowań prozelickich, który kompromituje nawet samą wiarę w Boga.

29

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Ja jestem tolerancyjna, ale dopóki ktoś nie próbuje z buciorami wejść w moje życie. Skoro ja mam ich tolerować, to niech oni to, że nie chcę należeć do ich wyznania też tolerują. Niestety, nachalność bywa dużym problemem. Kiedyś się wdałam w głupią dyskusję, pani próbowała mi coś o Biblii tłumaczyć, że znaki przestankowe, że imię boga nie tak... doprawdy, większych głupstw w życiu nie słyszałam, potrafiłby je podważyć każdy, kto choć trochę wie nt. Biblii.
Wiem, że jedna jaskółka wiosny nie czyni i mam nadzieję, że inni wyznawcy nie próbują aż takiego kitu wciskać... ale nie chcę sprawdzać.

30

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Panie Lupusie drogi olałeś mnie. tongue

Jestem tego samego zdania. Świadkowie Jehowy ingerują w życie innych ludzi nie zważając na ich poglądy. Próbują na siłę zmienić ich styl życia i to w dodatku obcej osobie. Jak można komuś wciskać wiarę. Nie rozumiem.

31

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

są jak szarancza, ciężko się takich ludzi pozbyć, każdy wierzy w to co chce bo wiary nie można nikomu narzucić na siłę

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Swiadkowie Jehowy to jeden z tematow wyjatkowo kontrowersyjny i emocjonalnie podnoszacy, szczegolnie na forum  ,ADRENALINE  NIETOLERANCJI . A szkoda , bo mam wrazenie , ze jestesmy jedna noga w XV wieku . NIC dodac i NIC ujac.

33 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-05-13 22:20:52)

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Zgadza się Kika, jak czytam Twoje wypowiedzi o homeopatii, wróżbiarstwie i tym podobnych bzdetach, to mam wrażenie, że jesteś w XV wieku. Razem z owymi jehowcami. Ale czemu tak skromnie z tą jedną nogą? Moim zdaniem tkwisz w nim w całości - obie nogi, ręce, korpus, a nade wszystko głowa.


Jaśnie Wielmożna Pani Dobrodziejko CupraFR, no nieco starszy od Łaskawej Pani jestem. Mam, jeszcze, 38 lat.

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Lupus,,  odpowiem krotko acz tresciwie  NIC dodac i NIc ujac, poniewaz dalsza polemika  moze powodowac zbyt emocjonalny wybuch, a to nie jest moim zamierzeniem. Serdecznie cie pozdrawiam.

35

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

No to Lupus totalnie juz nie rozumiem bo pani D. która jest "jehowcą?" "jehowczynią?" czy jak ty to nazywasz ma męża...ups katolika... i ani ona go nie gryzie i nie włazi mu na łeb ani on jej.
Tak tylko piszę, bo wydało mi się to dziwne że piszesz iż są problemy.
A może to ja po prostu trafiłam na takie osoby które są totalnie normalne.

Pozdrawiam.

36

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Nie wpuszczam do domu Świadków Jehowy, zawsze informuję ich, że jestem katoliczką.
Często też dochodzą do mnie , gdy idę chodnikiem, więc im grzecznie dziękuję życząc dobrego dnia. Oni zawsze chodzą w parze.
Osobiście znam kilka osób z tej wiary choćby z racji tego, że mieszkają po sąsiedzku oraz z pracy. Nie mam do nich uprzedzeń, bo każdy wybiera sobie swoją ścieżkę życia.
Złośliwi, nazywają ich " kocikami".

Moje relacje z tymi osobami są dobre, co nie znaczy, że się przyjaźnimy.
Raczej unikamy rozmów w temacie wyznań religijnych. Może to i sekta, ale ja do niej nie należę.
Kiedyś byłam z jedną koleżanką na ich mszy, dwa razy- tak z ciekawości. Nie wiem ,czy wszystkie ich domy modlitwy tak samo wyglądają, ale ten był bardzo skromnie wyposażony. Pamiętam, że była mównica, stół , krzesła, jeden duży kwiat ( figus). W porównaniu z uposażeniem kościołów katolickich, to po prostu ubóstwo.

Jestem osobą na tyle tolerancyjną, że toleruję również ateistów tongue
 

Lupus napisał/a:

Kika, jak czytam Twoje wypowiedzi o homeopatii, wróżbiarstwie i tym podobnych bzdetach, to mam wrażenie, że jesteś w XV wieku. Razem z owymi jehowcami.

A tu proszę całkowity brak tolerancji. sad i
Kika , ja również interesuję się tymi tematami (raczej tak ogólnie) oraz " tym podobnymi bzdetami" tj. numerologią, aurą, reinkarnacją, karmą itd.
Z tym XV wiekiem, to może LUPUS ma o tyle racji, że być może żyłaś tam w którymś swoim wcieleniu i ja też.   big_smile
Pozdrawiam.

37

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Do tych,którzy wyzywają Świadków Jehowy od "Jehowców", itd: wyzywanie kogoś świadczy o waszym braku kultury.Świadkowie Jehowy nie wyzywają was od "katolikowców","kościołowców","ateistowców", itd. Więc nie obrażajcie innych.Nie będę się więcej wypowiadała na ten temat,gdyż poziom waszej kultury i inteligencji jest równy "0".Życzę wam abyście nabrali szacunku do innych ludzi.Owszem,Św.J są różni ale to nie znaczy żeby ich wyzywać,czy straszyć psami itp.Trochę empatii.Im też nie jest łatwo chodzić od domu do domu.Pozdrawiam wszystkich kulturalnych,dobrze wychowanych ludzi.

38

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
żyworódka napisał/a:

A tu proszę całkowity brak tolerancji.

Dlaczego brak tolerancji? Czy ja chcę zakazać homeopatii, magii, wróżbiarstwa? Co mnie tam obchodzi, że paru cwaniaczków zarabia na naiwniakach...

joelle20 napisał/a:

Do tych,którzy wyzywają Świadków Jehowy od "Jehowców", itd: wyzywanie kogoś świadczy o waszym braku kultury.Świadkowie Jehowy nie wyzywają was od "katolikowców","kościołowców","ateistowców", itd.

Ale o czym Ty w ogóle piszesz? Wyznawca doktryny Mahometa, to mahometanin (inaczej muzułmanin), wyznawca Buddy to buddysta, wyznawca Jehowy to jehowiec. Gdzie Ty tu dostrzegasz obrazę, czy brak kultury?

39

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Ja byłam na kilku ich zebraniach,tak o po prostu z czystej ciekawości. Ich sala królestwa faktycznie jest skromna,ale jak dla mnie to było tam za słodko,wszystko pięknie,ładnie tylko żebym przeszła do nich. Ogólnie toleruje ich,ale jeśli odwiedzają mnie w domu,to mówię,że dziękuję i tyle. Kiedyś wdalam się w rozmowę z nimi,to przychodzili do mnie praktycznie co drugi dzień. Trochę to dla mnie dziwne,bo jeśli za którymś razem mówię,że nie jestem zainteresowana,to powinni to uszanować. A są po prostu nachalni.. Joelle20 powyżej napisała,że im nie jest łatwo chodzić od domu do domu,a ja uważam inaczej. Oni tak chcą,bo ich Bóg każe chodzić i dzielić się dobra nowina z innymi. Jakby nie było im łatwo,to by nie chodzili,proste. Nikt im nie każe,ale skoro przeszli na ta religię,to muszą się z tym liczyć.

40

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

tak zgodzę się  z tym że Świadkowie Jehowy są nachalni....pamiętam jak byłam dzieckiem do mojej cioci kilka razy w tyg przyjeżdżała taka pani. zaprzyjaźniła się  z moją ciotką... często ją odwiedzała. na początku sama a potem brała nawet dzieci swoje bo kuzynka była też mała wtedy ... razem się bawiły. ta pani nawet prezenty przywoził małej. trwało to około miesiąca... po tym czasie zaczęła namawiać ciotkę na zmianę wiary ... ciocia odmówiła a ta baba od tematej pory na oczy się nie pokazała.
ja miałam też taki incydent że przychodzili do nas do domu zawsze w porze obiadowej . rodzice nie wychodzili do nich przed dom a ja czasem tak i szczerze mówiąć oni są jacyś nienormalni. zaczęli mi wmawiać jakieś rzeczy jakbym to była jakaś naiwna i chyba przeszła na ich stronę... i w końcu ojciec ich wyprosił powiedział że nie życzy sobie takiego nachodzenia jeszcze na dodatek jak obiad jest i że zadzwoni następnym razem na policję . no i dali sobie spokój.
moim  zdaniem to po co oni to robią przecież człowiek jak od dziecka w naszej wierze wychowany to przecież nie przejdzie na ich. może to źle zabrzmi ale ich nie trawię .... dla mnie to jest sekta bo jak można nie uważać Matki Boskiej ... i na dodatek te ich metody łażenia po domach i opowiadania rzeczy których nie chce sie tak naprawdę nikomu słuchać.
to tak jak wmówić mi że polubię cebulę gdy ja ją nienawidzę od dziecka .

41

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

dodam też z innej paki że u mnie w miejscowości jest taka rodzina i tam jest chłopak o rok ode mnie młodszy... dosyć dziewne ich metody wychowania czy też wiary ale on po gimnazjum zaczął właśnie tak chodzić po domach i namawiać na zmianę wiary. i teraz pytanie kiedy te dziecko miało czas na naukę ???? domyślam się że poszedł na zaocznę no bo czasami codziennie go widziałam o różnych porach dnia ... dla mnie to jest chore stawiac na wiarę a nie na edukacje dziecka... wydaje mi się że oni  z tego kasę mają że kogoś namówią.... bez powodu by tak nie łazili za darmo bo ciekawe skąd by mieli pieniadzę na utrzymanie domu itp.

42

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Mój brat po kilku systematycznych wizytach tych sekciarzy, które odbywały się zawsze w niedzielne poranki tak się wkurzył że otworzył im drzwi w stroju Adama (bo tak lubi spać) i skończyło się budzenie utrudzonego człowieka po tygodniu pracy i sobotnim luzie.Jesteśmy tolerancyjni ale na ich natarczywe wizyty i podziękowania za odwiedziny nie docierają.Nawracają jak bumerang.Mamy sąsiadów należących do tej wiary ale oni są spokojni i nikomu nie wadzą.

43

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Co do królestwa Jehowych, u mnie w okolicy ich sale są bajeczne. Wyglądają jak pałace, tudzież ekskluzywne restauracje.
To dodatkowo pogłębia moją niechęć do nich.

44

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

A ja zawsze rozmawiam, byłam na zebraniach, jednak zabrakło mi wytrwałości bo mam chłopaka i nie umiałabym go zostawić. Mimo tego, że boję się końca świata. Ach a wg mnie to ich wiara ma sens wszystko co mówią jest oparte na podstawie Pisma Świętego.

45

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
CupraFR napisał/a:

Co do królestwa Jehowych, u mnie w okolicy ich sale są bajeczne. Wyglądają jak pałace, tudzież ekskluzywne restauracje.
To dodatkowo pogłębia moją niechęć do nich.

U mnie 3 domki dalej tez jest ich Sala Królestwa. Ale nie jest zarejestrowana jako kościół czy jak to tam, ale jako szkoła. Szkolą się w nich ŚJ, dodatkowo mają tam swoje zebrania.
Co do wystroju z zewnątrz jest śliczna, trawniki regularnie strzyżone przez "braci" itp,pozłacane napisy - full wypas. Jak się wejdzie do środka...zwyczajna sala jak aula w szkole lub kinowa.
A wchodząc do niejednego kościółka w moim mieście nie wiem na czym mam oczy zawiesić, tyle tego jest począwszy od witraży, kolumn ,rzeźb, kwiatów, marmurów itd. itp na organach kończąc.
Raz gdy byłam na ślubie kuzyna (nigdy nie miałam cierpliwości do mszy itp), nie zdążyłam wszystkiego "oblukać" w kościele a już było po ślubie smile

46

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

poziom zadufania na tym forum jest przerazajacy. Wyobrazcie sobie,ze swiadkowie Jechowy sa znacznie blizej Boga,niz Katolicy. Oni po prostu czytaja Biblie i wedlug niej zyja. Najlatwiej wysmiac to ,czego sie nie rozumie. Zeby rozmawiac ze Swiatkami Jechowy,trzeba miec wiedze biblijna,a nie znam ani jednego katolika,ktory to zrobil. Nawiasem mowiac JECHOWA tO imie Boga. Pojawia sie w biblii ponad 7200 razy. Katolickie wersje biblii pomijaja to imie i przez to ja falszuja. Wystarczy wpisać w Wikipedii ''Jechowa'' i wszystki bedzie jasne. Nie mowie,ze to idealna wiara,bo tez ma
,,swoje'' idiotyzmy ,ale zaden katolik nie bedzie w niebie przed swiadkiem Jechowy. A ,ze chodza
i  nawracaja? Tak kazal Bog. Czasem jakis durny
ignorant w swej glupocie i zadufaniu poszczuje psem,ale i on kiedys dojrzeje do przeczytania biblii i zrozumie .

47

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Witam.Uważam,że Świadkowie Jehovy bardzo często wykorzystują u rozmówców-katolików małą wiedzę na temat Pisma Świętego, a nie czarujmy się znajomość Biblii jest baaardzo słaba.Poza tym Biblia to Księga interpretacji ,nie da się tam wielu wątków zastosować dosłownie.Świadkowie Jehovy idealnie to wykorzystują i manipulują ludźmi.Naprowadzają rozmówcę na konkretne tory rozmowy zgodne z ich pragnieniem.Kiedyś zaprosiłam bardzo miłe dwie młode kobiety(po wcześniejszym umówieniu) na pogadankę na tematy związane z historią ,literaturą ,religią (ogólnie),bez żadnego nagabywania i nawracania.Tylko na temat zainteresowań .Taka była umowa.Jednak w trakcie spotkania okazało się,że cokolwiek powiedziałam ,wszystko sprowadzały do Biblii.Wtedy przekonałam się ,że owszem,ich wiedza na temat Pisma Swiętego jest bardzo duża ale poza tym ...cóż...nie będę komentować. Niewątpliwie są to ludzie, ogólnie rzecz biorąc, bardzo inteligentni ,oczytani ,kochający pokój pacyfiści ,z wysoką kulturą osobistą(zazwyczaj)-to im się chwali.Ale nie dajmy się zwariowć.Denerwuje mnie ich natręctwo,wmawianie ,że tylko oni się na prawdziwej wierze znają najlepiej i mają jedyny prawdziwy pomysł na zbawienie i życie w raju.Uważam , ze miarą prawdziwej wiary jest m.in.szacunek do bliźniego i jego przekonań .Zatem skoro bycie Świadkiem Jehovy to jedyna prawdziwa droga (skąd u nich to przekonanie?Nie sądzę, że mają w swoich szeregach proroków- studiują wspólnie Pismo Swięte i na Nim się opierają w życiu) to dlaczego nie tylko to wyznanie istnieje na świecie ale jest ich tak wiele?Jest jeszcze jedno .Sadzę,że im wiecej wyznawców tym więcej pieniędzy w puli (każde wyznanie tak ma),Świadkowie Jehovy nie są wyjątkiem więc -na logikę-to mesjanizm czy marketing?

48

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
frytka292 napisał/a:

moim  zdaniem to po co oni to robią przecież człowiek jak od dziecka w naszej wierze wychowany to przecież nie przejdzie na ich. może to źle zabrzmi ale ich nie trawię .... dla mnie to jest sekta bo jak można nie uważać Matki Boskiej ... i na dodatek te ich metody łażenia po domach i opowiadania rzeczy których nie chce sie tak naprawdę nikomu słuchać.
to tak jak wmówić mi że polubię cebulę gdy ja ją nienawidzę od dziecka .

Rozumiem, że jesteś katoliczką wyłącznie dlatego, że zostałaś tak wychowana?
Co do twojego pierwszego stwierdzenia to muszę cię poinformować, że co roku całkiem sporo ludzi w Polsce zmienia wyznanie a nawet religię (chociaż tych jest chyba mniej) pomimo że zostali wychowani jako katolicy.  Po prostu, jeżeli ktoś autentycznie interesuje się sprawami wiary i dużo czyta i myśli na ten temat to czasem dochodzi do wniosku, że wyznanie w którym został wychowany nie do końca jest jego drogą do Boga. Zaczyna wtedy szukać i często znajduje swoją drogę w innym wyznaniu (wcale niekoniecznie u ŚJ). Oczywiście czasem jest tak, że dana osoba się nie zastanawia nad swoją wiarą, ale po spotkaniu ze ŚJ  przyjmuje ich argumenty (bo jego własna wiedza na temat Biblii jest praktycznie żadna) i wydaje mu się że ŚJ to właśnie To.
Co do "uważania Matki Boskiej", nie wiem jak ŚJ, ale np. protestanci uważają Ją jak najbardziej  - za matkę Jezusa, wybraną przez Boga i bardzo szanują jako wzór do naśladowania, lecz nie oddają Jej czci, nie modlą się do Niej gdyż modlić się można jedynie do Boga. Kult Maryjny rozwinął się dopiero w średniowieczu więc wg. twojego rozumowania to pierwsi chrześcijanie a nawet Apostołowie też "nie uważali" Matki Boskiej. Przeczytaj sobie listy apostolskie - ani jednego słowa o Maryi.
A propos cebuli, to ja nienawidziłam od dziecka brukselki, do czasu aż ktoś mi ją tak przyrządził, że polubiłam smile

49

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
Lupus napisał/a:

Kyntia
Katolicy niektórzy, Jehowcy wszyscy, bo takie pranie mózgu im w sekcie robią.

Ciekawostka: wiecie, że przejście do ŚJ może być przyczyną rozwodu i to z winy osoby, która Świadkiem została? Oto taki wyrok:

Sąd Najwyższy w wyroku z 25.8.2004 r., IV CK 609/03 napisał/a:

Z uzasadnienia:

Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny w G. oddalił apelację powódki od wyroku Sądu Okręgowego w G. z 28.6.2002 r., mocą którego rozwiązany został związek małżeński stron przez rozwód z winy powódki. Za ustalony uznał Sąd Apelacyjny następujący stan faktyczny:

Strony zawarły związek małżeński w 1979 r. Mają trzy córki, z których dwie były pełnoletnie, a najmłodsza liczyła w czasie orzekania przez sąd II instancji 15 lat. Strony zamieszkały we własnym mieszkaniu, powódka nie pracowała zarobkowo, zajmowała się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci, natomiast pozwany dostarczał środków finansowych na utrzymanie rodziny, w tym - od 1983 r. przez kilkanaście miesięcy pracował za granicą, a następnie, wraz z powódką wybudował dom dla rodziny. W momencie zawierania związku małżeńskiego obie strony były katolikami, według zasad tej wiary postrzegały system wartości i zgodnie z obrządkiem Kościoła rzymsko-katolickiego praktykowały obchodzenie uroczystości rodzinnych i kościelnych, również w tym duchu wychowywały dzieci.

W latach osiemdziesiątych powódka zaczęła sympatyzować z członkami Stowarzyszenia Świadków Jehowy. Zorientowany w tym pozwany początkowo przystał na propozycję powódki, żeby bliżej zainteresować się regułami wyznania, dwukrotnie wziął udział w spotkaniach z przedstawicielami Stowarzyszenia, następnie jednak odmówił dalszego kontaktowania się z wyżej wymienionymi osobami i zabraniał tego powódce, jak również sprzeciwiał się wychowaniu dzieci w duchu zasad i obrzędowości wyznawanych przez Świadków Jehowy. Od 1992 r., gdy powódka i córki stron zaniechały urządzania Świąt Bożego Narodzenia, małżonkowie toczyli często wielogodzinne dyskusje w kwestii przynależności powódki i dzieci do Stowarzyszenia, na co powódka nalegała i usiłowała przekonać do tego pozwanego przy różnych okazjach, także w sytuacjach intymnych, zaś pozwany ostatecznie zgodził się tolerować nowe wyznanie żony, ale pod warunkiem, że nie stanie się to - za sprawą powódki - również udziałem dzieci. Dyskusje te z czasem przerodziły się w kłótnie i awantury, w następstwie których pozwany zerwał pożycie fizyczne z powódką, zamieszkał w wydzielonej części domu, starał się jak najczęściej przebywać w mieszkaniu swoich rodziców lub w miejscu pracy, przestał zapraszać do domu dawnych wspólnych znajomych stron, unikał nowych znajomych powódki, którzy często gościli w domu stron, łożył na utrzymanie córek i pokrywał koszty eksploatacji domu najpierw dobrowolnie według swego uznania, następnie zaś - odnośnie do alimentów - na mocy ugody sądowej.

Od 1996 r., gdy powódka przyjęła chrzest w nowej wierze, oraz ochrzciły się też według zasad nowego wyznania starsze córki, zaś najmłodsza córka w wieku 8 lat odmówiła przystąpienia do Pierwszej Komunii Świętej i zdecydowanie opowiedziała się za praktykowaniem reguł Wspólnoty Świadków Jehowy, pozwany poczuł się odtrącony przez rodzinę z powodu niezaakceptowania przez niego zmiany wyznania żony i dzieci i nieprzyjmowania nowych prawd światopoglądowych traktowanych przez powódkę jako jedynie słusznych, głoszonych przez powódkę i córki stron w sposób praktykowany w Stowarzyszeniu.

Od 1999 r. ostatecznie ustała pomiędzy stronami wszelka więź fizyczna, psychiczna i gospodarcza, każde z małżonków żyje własnym życiem, powódka pozostawiona wobec alternatywy wyrzeknięcia się nowego wyznania i powrotu do męża lub trwania w nowym wyznaniu i rozstania się z mężem opowiedziała się za tym drugim, pozwany w 2001 r. zainteresował się inną kobietą. W maju 2001 r. powódka wystąpiła o rozwód. Pozwany wyraził zgodę na rozwód. Sporna między stronami była kwestia winy w zupełnym i trwałym rozkładzie pożycia małżeńskiego.

Sąd Apelacyjny podzielił ocenę sądu I instancji, że wina leży po stronie powódki. Stanowisko swoje w tym zakresie Sąd Apelacyjny wyraził w sposób następujący: ?To ona zawiodła męża doprowadzając do rozbicia ich duchowej więzi przez to, że pomimo jego niezgody zaangażowała także dzieci w nową wiarę. Miał powody pozwany aby stracić do żony zaufanie, co spowodowało odsunięcie się od niej fizycznie, a także ograniczenie w dysponowaniu pieniędzmi. Niezbędne utrzymanie pozwany zapewniał rodzinie, jednakże nie dawał do dyspozycji większych kwot, bo chciał kontrolować, aby zarobione przez niego pieniądze nie były przeznaczone na cele Świadków Jehowy. Jest to zachowanie uzasadnione wobec niezgody pozwanego na uczestniczenie jego rodziny w tym Stowarzyszeniu.

Pozwany został wyizolowany w rodzinie, nie mógł spędzać z żoną i córkami świąt, a jednocześnie cały czas pracował na ich utrzymanie, co uzasadnia ocenę, że to nie jego zachowania były przyczyną rozpadu pożycia, a decyzje powódki, która wbrew mężowi wybrała nową wiarę, rzutującą w sposób znaczący na zmianę postaw życiowych, na negację dotychczasowych sposobów komunikowania się w rodzinie i odrzuceniu świętowania w rodzinie. Ta decyzja pozwanej, choć wynikająca z wolności wyznania, jednakże dla rodziny stron spowodowała określone konsekwencje. Zmieniła stosunek powódki do męża, pozbawiła małżonków dotychczasowego porozumienia w sprawach duchowych, wspólnego życia rodzinnego, odtąd powódka negowała to do czego wspólnie małżonkowie zobowiązywali się wstępując w związek małżeński - zgodne pożycie, wzajemna pomoc, współdziałanie dla dobra rodziny (art. 23 KRO).

Powódka, dokonując wyboru wiary wbrew mężowi zerwała z nim więź duchową, odebrała mu możliwość współdecydowania o bieżącym życiu rodzinnym, ale także - co było najboleśniejsze, o sposobie wychowania i przyszłości córek stron. Te zachowania powódki z całą pewnością zasługują na ocenę zawinionych przyczyn rozkładu pożycia stron. Jeśli bowiem strony zakładają rodzinę w oparciu o konkretną wiarę, to późniejsza jej zmiana bez wspólnej zgody zawsze będzie godziła w jedność małżonków, ich więź wzajemną i współdziałanie dla dobra rodziny. Tak więc problem nie dotyczy oceny wiary i preferowania którejś z nich, a skutku wyboru nowej wiary (bez zgody współmałżonka) dla bytu rodziny. Powódka dokonała takiego wyboru, ale nie chce zgodzić się na konsekwencje z tym związane - izolowany duchowo od rodziny małżonek zaś reagował - odsuwając się od żony i kontrolując wydatki.

Co do zarzutu zdrady, to zasadnie przyjął sąd I instancji, że te zachowania, które można by wiązać z zainteresowaniem się pozwanego inną kobietą, miały miejsce już w toku sporu i nie zaważyły na utrwaleniu rozkładu pożycia?.

Gdzie tu obiektywność? Każdy ma wolność wyznania. Mąż kobiety należącej do Stowarzyszenia SAM SIĘ OD NIEJ ODCIĄŁ. I mieli prawo zyć osobno,bo byli w separacji. Biblia podaje jeden powód rozwodu-rozpusta. Dlatego ta uczciwa kobieta wzięła rozwód dopiero wtedy,po latach,gdy jej mąż się tego dopuścił.

marcin_rc10 napisał/a:

poziom zadufania na tym forum jest przerazajacy. Wyobrazcie sobie,ze swiadkowie Jechowy sa znacznie blizej Boga,niz Katolicy. Oni po prostu czytaja Biblie i wedlug niej zyja. Najlatwiej wysmiac to ,czego sie nie rozumie. Zeby rozmawiac ze Swiatkami Jechowy,trzeba miec wiedze biblijna,a nie znam ani jednego katolika,ktory to zrobil. Nawiasem mowiac JECHOWA tO imie Boga. Pojawia sie w biblii ponad 7200 razy. Katolickie wersje biblii pomijaja to imie i przez to ja falszuja. Wystarczy wpisaÄ? w Wikipedii ''Jechowa'' i wszystki bedzie jasne. Nie mowie,ze to idealna wiara,bo tez ma
,,swoje'' idiotyzmy ,ale zaden katolik nie bedzie w niebie przed swiadkiem Jechowy. A ,ze chodza
i  nawracaja? Tak kazal Bog. Czasem jakis durny
ignorant w swej glupocie i zadufaniu poszczuje psem,ale i on kiedys dojrzeje do przeczytania biblii i zrozumie .

Ogólnie imię Jehowa,a nie Jechowa. I do nieba,jak mówi Biblia,idzie tylko niewolnik wierny i roztropny,czyli 144 000 pomazańców na ziemi,którzy będą panować w Królestwie Bożym(czyli rządzie Bozym,na którym czele stoi Jezus Chrystus). A to chodzenie po domach to głoszenie,jak nakazał Jezus swym naśladowcom czynić. Np.Mateusza 24:14. Jestem Świadkiem Jehowy i chętnie porozmawiam na tematy biblijne:17203410-zapraszam do dyskusji;)

ewunia2501 napisał/a:

Witam.Uważam,że Świadkowie Jehovy bardzo często wykorzystują u rozmówców-katolików małą wiedzę na temat Pisma Świętego, a nie czarujmy się znajomość Biblii jest baaardzo słaba.Poza tym Biblia to Księga interpretacji ,nie da się tam wielu wątków zastosować dosłownie.Świadkowie Jehovy idealnie to wykorzystują i manipulują ludźmi.Naprowadzają rozmówcę na konkretne tory rozmowy zgodne z ich pragnieniem.Kiedyś zaprosiłam bardzo miłe dwie młode kobiety(po wcześniejszym umówieniu) na pogadankę na tematy związane z historią ,literaturą ,religią (ogólnie),bez żadnego nagabywania i nawracania.Tylko na temat zainteresowań .Taka była umowa.Jednak w trakcie spotkania okazało się,że cokolwiek powiedziałam ,wszystko sprowadzały do Biblii.Wtedy przekonałam się ,że owszem,ich wiedza na temat Pisma Swiętego jest bardzo duża ale poza tym ...cóż...nie będę komentować. Niewątpliwie są to ludzie, ogólnie rzecz biorąc, bardzo inteligentni ,oczytani ,kochający pokój pacyfiści ,z wysoką kulturą osobistą(zazwyczaj)-to im się chwali.Ale nie dajmy się zwariowć.Denerwuje mnie ich natręctwo,wmawianie ,że tylko oni się na prawdziwej wierze znają najlepiej i mają jedyny prawdziwy pomysł na zbawienie i życie w raju.Uważam , ze miarą prawdziwej wiary jest m.in.szacunek do bliźniego i jego przekonań .Zatem skoro bycie Świadkiem Jehovy to jedyna prawdziwa droga (skąd u nich to przekonanie?Nie sądzę, że mają w swoich szeregach proroków- studiują wspólnie Pismo Swięte i na Nim się opierają w życiu) to dlaczego nie tylko to wyznanie istnieje na świecie ale jest ich tak wiele?Jest jeszcze jedno .Sadzę,że im wiecej wyznawców tym więcej pieniędzy w puli (każde wyznanie tak ma),Świadkowie Jehovy nie są wyjątkiem więc -na logikę-to mesjanizm czy marketing?

Jak SJ mogą brac wiedze biblijna od katolikow,skoro to Katolicy przekształcili Biblie,ktora o dziwo przed smiercia poprawnie przepisał Jan Pawel II? Nikt nie manipuluje ludzmi tylko spelnia nakaz Jezusa zapisany w Mateusza 24:14. A w Biblii również jest napisane,ze powstanie wiele fałszywych proroków lub np.przypowieść Jezusa o chwastach. To wszystko mówi o obecnej sytuacji. SJ utrzymują sie z dobrowolnych datkow,skrzynki na nie są na każdej sali Krolestwa,salach Zgromadzeń lub można je wręczać SJ gdy głoszą i oni te koszty wrzucają do skrzynek. Izraelici również mieli zwyczaj dawać 1/10 swoich dochodów na potrzeby religii. Pozdrawiam

Lupus napisał/a:
Kyntia napisał/a:

Lupus nie mów,nie pisz Jehowcy, bo Jahwe, Jehowa to imię Boga które znajdziesz w Biblii.
Ciekawostka:
Katolicy zabijali,mordowali w imię Boga.
ŚJ byli umieszczani w zakładach karnych za odmowę udziału w wojnie,czy poborze do wojska.

I nie mów mi że Katolicy tylko niektórzy bo moherowych beretów wokół siebie mam mnóstwo, jestem tym przerazona, dewotów i nawracających też, tak samo wrzeszczących księzy, katechetów (jeden uderzył mi dziecko za koszulkę).

No to rzeczywiście ja mam straaasznie wyprany mózg przez Świadków, bo od dzieciństwa żyłam wśród nich.
A do ich zboru nie należę do kościółka też nie uczęszczam. Nikt oprócz księzy mnie do niczego nie zmuszał....

Zarzuty do katolików wyrażane wobec mnie są wyjątkowo nietrafione - nie jestem katolikiem, jestem ateistą. Patrzę więc niejako z boku. I jako osoba patrząca z boku na dziś (nie przez to co było 500 lat temu) oceniam katolików znacznie pozytywniej niż jehowców (taka jest popularna nazwa tej sekty i będę jej używał).
Różnica jest taka, że np. w rodzinie katolik + prawosławny - nie ma problemu, katolik + protestant - nie ma problemu, protestant + prawosławny - nie ma problemu, katolik + Żyd - nie ma problemu, katolik + buddysta - nie ma problemu, jehowiec + niejehowiec - jest problem. Bo jehowiec musi nawracać wszelkimi metodami i za wszelką cenę małżonka, dzieci itd. Znajomi z sekty (czyli tzw. bracia i siostry) są ważniejsi niż własna rodzina.

Fragment artykułu o. Jacka Salija (jest to odpowiedź na list człowieka, którego żona została jehówką i rozwala ich związek):

o. Jacek Salij napisał/a:

Spróbujmy zrozumieć, na czym socjologicznie polega czyjeś przejście do jehowitów, zielonoświątkowców czy adwentystów. Kiedy się czyta teksty, kolportowane przez te grupy religijne, rzuca się w oczy, że ludzkie społeczeństwo jest tam widziane dychotomicznie: Z jednej strony jest olbrzymia większość ludzi pogrążonych w grzechu i błędzie, a zatem zmierzających do wiecznej zagłady, z drugiej zaś strony są świadkowie Jehowy albo inna grupa, różniąca się od wszystkich pozostałych tak jak światło od ciemności.

Żeby uzyskać tak dychotomiczny obraz społeczeństwa, wystarczy tylko w dwóch miejscach odejść od prawdy: Trzeba wytrwale potępiać i oczerniać tych innych, siebie zaś należy idealizować. Toteż grupy te uwielbiają przedstawiać się jako odnowienie wspólnot pierwszych chrześcijan, z tą jednak różnicą, że listy apostolskie wspominają nawet o ciężkich grzechach, jakie zdarzały się w tamtych wspólnotach, natomiast jehowici oraz inne grupy tego rodzaju są, rzecz jasna, wolni od jakichkolwiek poważniejszych grzechów. Spontanicznie przypomina się to, co Antoni Kępiński pisał w swojej Schizofrenii o nastawieniach urojeniowych w grupach społecznych.

Co się osiąga poprzez uwierzenie w ten dychotomiczny opis społeczeństwa? Ogromnie wiele! Skoro świat zewnętrzny jest tak głęboko pogrążony w niegodziwości, to wolno uprawiać grupowy autyzm: odciąć się od tego świata, nie współuczestniczyć w nim, tworzyć świat własny. Świat zewnętrzny nie ma w sobie nic, co mogłoby wzbogacić, nie ma też w nim nic, co zasługiwałoby na dialog. W świecie zewnętrznym dwie tylko rzeczy interesują grupę autystyczną: potępianie go oraz werbowanie stamtąd nowych członków.

Zatem to, co się dzieje w Pańskiej rodzinie, to coś więcej niż konflikt dwóch wiar. Bez trudu da się pomyśleć zgodne i szanujące wzajemnie swą religijną odrębność małżeństwo między wyznawcami wiary katolickiej i luterańskiej, prawosławnej czy metodystycznej. Konflikty religijne są tam, oczywiście, możliwe, ale przy dobrej woli obu stron zawsze da się osiągnąć jakieś porozumienie. Bo każda z wymienionych przed chwilą grup wyznaniowych oficjalnie wyznaje swoją własną ułomność, żadna z nich nie widzi świata w kategoriach biało-czarnych, żadna z nich nie lekceważy uczestnictwa w kulturze i ogólnym życiu społecznym.

Natomiast to, co się dzieje w Pańskiej rodzinie, jest to inwazja świata autystycznego, który zawładnął już jednym z członków rodziny, a chciałby połknąć całą rodzinę. To zrozumiałe, że broni się Pan przed tą inwazją. I zrozumiałe, że próbuje Pan przekonać żonę, aby - skoro została świadkiem Jehowy - próbowała nim być mniej więcej w taki sposób, w jaki luteranin jest luteraninem, katolik katolikiem, a kalwinista kalwinistą - to znaczy bez potępiania innych, bez pogardy dla tradycji ojczystych, bez izolowania się od kultury i zaangażowań społecznych, bez tego potwornego monopolu zainteresowań prozelickich, który kompromituje nawet samą wiarę w Boga.

W pierwotnej wypowiedzi o zawieraniu zwiazków,jako SJ odniosę się bo Biblii. Werset,by ''nie wprzągać się w nierówne jażmo'',''by pobierać sie w Panu'' i o sznurze potrójnym(czyli mąż,żona i Bóg-zasady Boże i więź z Nim). Te wersety są w każdej Biblii. z Tego wynika,że tylko SJ stosuje w swoim życiu te rady.

klaudis05 napisał/a:
Lupus napisał/a:
Kyntia napisał/a:

Lupus nie mów,nie pisz Jehowcy, bo Jahwe, Jehowa to imię Boga które znajdziesz w Biblii.
Ciekawostka:
Katolicy zabijali,mordowali w imię Boga.
ŚJ byli umieszczani w zakładach karnych za odmowę udziału w wojnie,czy poborze do wojska.

I nie mów mi że Katolicy tylko niektórzy bo moherowych beretów wokół siebie mam mnóstwo, jestem tym przerazona, dewotów i nawracających też, tak samo wrzeszczących księzy, katechetów (jeden uderzył mi dziecko za koszulkę).

No to rzeczywiście ja mam straaasznie wyprany mózg przez Świadków, bo od dzieciństwa żyłam wśród nich.
A do ich zboru nie należę do kościółka też nie uczęszczam. Nikt oprócz księzy mnie do niczego nie zmuszał....

Zarzuty do katolików wyrażane wobec mnie są wyjątkowo nietrafione - nie jestem katolikiem, jestem ateistą. Patrzę więc niejako z boku. I jako osoba patrząca z boku na dziś (nie przez to co było 500 lat temu) oceniam katolików znacznie pozytywniej niż jehowców (taka jest popularna nazwa tej sekty i będę jej używał).
Różnica jest taka, że np. w rodzinie katolik + prawosławny - nie ma problemu, katolik + protestant - nie ma problemu, protestant + prawosławny - nie ma problemu, katolik + Żyd - nie ma problemu, katolik + buddysta - nie ma problemu, jehowiec + niejehowiec - jest problem. Bo jehowiec musi nawracać wszelkimi metodami i za wszelką cenę małżonka, dzieci itd. Znajomi z sekty (czyli tzw. bracia i siostry) są ważniejsi niż własna rodzina.

Fragment artykułu o. Jacka Salija (jest to odpowiedź na list człowieka, którego żona została jehówką i rozwala ich związek):

o. Jacek Salij napisał/a:

Spróbujmy zrozumieć, na czym socjologicznie polega czyjeś przejście do jehowitów, zielonoświątkowców czy adwentystów. Kiedy się czyta teksty, kolportowane przez te grupy religijne, rzuca się w oczy, że ludzkie społeczeństwo jest tam widziane dychotomicznie: Z jednej strony jest olbrzymia większość ludzi pogrążonych w grzechu i błędzie, a zatem zmierzających do wiecznej zagłady, z drugiej zaś strony są świadkowie Jehowy albo inna grupa, różniąca się od wszystkich pozostałych tak jak światło od ciemności.

Żeby uzyskać tak dychotomiczny obraz społeczeństwa, wystarczy tylko w dwóch miejscach odejść od prawdy: Trzeba wytrwale potępiać i oczerniać tych innych, siebie zaś należy idealizować. Toteż grupy te uwielbiają przedstawiać się jako odnowienie wspólnot pierwszych chrześcijan, z tą jednak różnicą, że listy apostolskie wspominają nawet o ciężkich grzechach, jakie zdarzały się w tamtych wspólnotach, natomiast jehowici oraz inne grupy tego rodzaju są, rzecz jasna, wolni od jakichkolwiek poważniejszych grzechów. Spontanicznie przypomina się to, co Antoni Kępiński pisał w swojej Schizofrenii o nastawieniach urojeniowych w grupach społecznych.

Co się osiąga poprzez uwierzenie w ten dychotomiczny opis społeczeństwa? Ogromnie wiele! Skoro świat zewnętrzny jest tak głęboko pogrążony w niegodziwości, to wolno uprawiać grupowy autyzm: odciąć się od tego świata, nie współuczestniczyć w nim, tworzyć świat własny. Świat zewnętrzny nie ma w sobie nic, co mogłoby wzbogacić, nie ma też w nim nic, co zasługiwałoby na dialog. W świecie zewnętrznym dwie tylko rzeczy interesują grupę autystyczną: potępianie go oraz werbowanie stamtąd nowych członków.

Zatem to, co się dzieje w Pańskiej rodzinie, to coś więcej niż konflikt dwóch wiar. Bez trudu da się pomyśleć zgodne i szanujące wzajemnie swą religijną odrębność małżeństwo między wyznawcami wiary katolickiej i luterańskiej, prawosławnej czy metodystycznej. Konflikty religijne są tam, oczywiście, możliwe, ale przy dobrej woli obu stron zawsze da się osiągnąć jakieś porozumienie. Bo każda z wymienionych przed chwilą grup wyznaniowych oficjalnie wyznaje swoją własną ułomność, żadna z nich nie widzi świata w kategoriach biało-czarnych, żadna z nich nie lekceważy uczestnictwa w kulturze i ogólnym życiu społecznym.

Natomiast to, co się dzieje w Pańskiej rodzinie, jest to inwazja świata autystycznego, który zawładnął już jednym z członków rodziny, a chciałby połknąć całą rodzinę. To zrozumiałe, że broni się Pan przed tą inwazją. I zrozumiałe, że próbuje Pan przekonać żonę, aby - skoro została świadkiem Jehowy - próbowała nim być mniej więcej w taki sposób, w jaki luteranin jest luteraninem, katolik katolikiem, a kalwinista kalwinistą - to znaczy bez potępiania innych, bez pogardy dla tradycji ojczystych, bez izolowania się od kultury i zaangażowań społecznych, bez tego potwornego monopolu zainteresowań prozelickich, który kompromituje nawet samą wiarę w Boga.

W pierwotnej wypowiedzi o zawieraniu zwiazków,jako SJ odniosę się bo Biblii. Werset,by ''nie wprzągać się w nierówne jażmo'',''by pobierać sie w Panu'' i o sznurze potrójnym(czyli mąż,żona i Bóg-zasady Boże i więź z Nim). Te wersety są w każdej Biblii. z Tego wynika,że tylko SJ stosuje w swoim życiu te rady.

a co do drugiej wypowiedzi,w Biblii sa wersety,ze zona to naczynie slabsze i trzeba je tak traktowac,ze zona ma darzyc meza szacunkiem,ze zdrada jest niedopuszczalna,ze dzieci maja byc posluszne rodzicom,a rodzice nie maja ich draznic,ze maja sie wzajemnie wspierac i stosowac rady Boze w zyciu i miec z Nim wiez.to zasady SJ:)

żyworódka napisał/a:

Nie wpuszczam do domu Świadków Jehowy, zawsze informuję ich, że jestem katoliczką.
Często też dochodzą do mnie , gdy idę chodnikiem, więc im grzecznie dziękuję życząc dobrego dnia. Oni zawsze chodzą w parze.
Osobiście znam kilka osób z tej wiary choćby z racji tego, że mieszkają po sąsiedzku oraz z pracy. Nie mam do nich uprzedzeń, bo każdy wybiera sobie swoją ścieżkę życia.
Złośliwi, nazywają ich " kocikami".

Moje relacje z tymi osobami są dobre, co nie znaczy, że się przyjaźnimy.
Raczej unikamy rozmów w temacie wyznań religijnych. Może to i sekta, ale ja do niej nie należę.
Kiedyś byłam z jedną koleżanką na ich mszy, dwa razy- tak z ciekawości. Nie wiem ,czy wszystkie ich domy modlitwy tak samo wyglądają, ale ten był bardzo skromnie wyposażony. Pamiętam, że była mównica, stół , krzesła, jeden duży kwiat ( figus). W porównaniu z uposażeniem kościołów katolickich, to po prostu ubóstwo.

Jestem osobą na tyle tolerancyjną, że toleruję również ateistów tongue
 

Lupus napisał/a:

Kika, jak czytam Twoje wypowiedzi o homeopatii, wróżbiarstwie i tym podobnych bzdetach, to mam wrażenie, że jesteś w XV wieku. Razem z owymi jehowcami.

A tu proszę całkowity brak tolerancji. sad i
Kika , ja również interesuję się tymi tematami (raczej tak ogólnie) oraz " tym podobnymi bzdetami" tj. numerologią, aurą, reinkarnacją, karmą itd.
Z tym XV wiekiem, to może LUPUS ma o tyle racji, że być może żyłaś tam w którymś swoim wcieleniu i ja też.   big_smile
Pozdrawiam.

Sekta?Msza? skad to sie wzielo? SJ to religia zlegalizowana. i żadnych mszy nie ma. bo w Biblii nie pisze o mszach tylko zebraniach i zborach(jak np.ap.Paweł pisał listy do zboru w Efezie).Może byłaś na Pamiątce,ze jak mówisz,był stół. Na salach jest czysto,nie musi być full-wypas,bo wszystko składa się z dobrowolnych datkow,wiec każdy daje tyle ile chce. a jeśli np.dużo ich nie ma,to nei ma za co odremontować Sali. Poza tym w Biblii pisze,ze Bóg jest Bogiem wyłącznego oddania i oddawanie czci obrazom to bałbochwalstwo. Zapraszam do konwersacji:17203410


Nie pisz posta pod postem! Użyj opcji edytuj. Pamiętaj również o zasadach netykiety, która jasno stwierdza,że należy cytować tylko potrzebne fragmenty, a resztę się wycina z wypowiedzi rozmówcy.

Zapoznaj się z regulaminem forum.

Moderatorka-apoteoza

50

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Klaudio, aż sześć postów jeden pod drugim  to chyba lekka przesada.
Ja do ŚJ odnoszę się z szacunkiem jak do każdego wyznania czy religii. Uważam jednak, że nazywanie się przez nich Chrześcijanami to nadużycie gdyż nie uznają Jezusa Chrystusa za prawdziwego Boga.
Klaudio piszesz, że Jan Paweł II  przed śmiercią poprawnie przepisał Biblię (czytaj w wersji ŚJ) . Skąd wzięłaś tę rewelację? To taka sama prawda jak ta powtarzana przez katolików o Marcinie Lutrze, który rzekomo na łożu śmierci powrócił na łono Rzymskiego Katolicyzmu.
Katolicy przekształcili Biblię? A to ciekawostka.
Jestem ciekawa czy ty jako ŚJ miałaś kiedykolwiek w ręku Pismo Święte w wersji czy to katolickiej czy protestanckiej (różnią się tylko Księgami Machabejskimi) i czy ją czytałaś, że twierdzisz, że jest sfałszowana. A może powtarzasz tylko to co ci powiedziano w twoim zborze? Problem z nauczaniem ŚJ jest taki, że im się zabrania samodzielnie myśleć, co dobitnie widać w twoich wypowiedziach. Bardzo ciężko rozmawiać z kimś, kto tylko powtarza to, co mu wdrukowano w głowę, bo jest kompletnie zamknięty na wszelkie argumenty. Dlatego ja nie rozmawiam ze SJ o sprawach wiary (znam kilku) bo to bez sensu. To tak jakby mówić do głuchego.

51 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-17 18:28:08)

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
marcin_rc10 napisał/a:

Wyobrazcie sobie,ze swiadkowie Jechowy sa znacznie blizej Boga,niz Katolicy. Oni po prostu czytaja Biblie i wedlug niej zyja.

No właśnie, żyją wg zasad ustalonych tysiące lat temu dla ludu półdzikich pastuchów, co zupełnie nie przystaje do współczesności. Nie mówiąc już o tym, że serio traktują biblijne bajki, a jeszcze dokładają własne (jakoś już kilka terminów końca świata im nie wypaliło).

marcin_rc10 napisał/a:

Najlatwiej wysmiac to ,czego sie nie rozumie. Zeby rozmawiac ze Swiatkami Jechowy,trzeba miec wiedze biblijna,a nie znam ani jednego katolika,ktory to zrobil. Nawiasem mowiac JECHOWA tO imie Boga.

No i widzisz kolego jaką masz wiedzę... W Biblii nie znajdziesz słowa JEHOWA. Żydzi w piśmie nie używali samogłosek, więc pisali JHWH. Kiedyś odczytywano to jako JEHOWA (rzadziej - JAHWA lub JAHAWA), ale badania wykazały, że poprawniejszy jest odczyt JAHWE. Acz wciąż toczy się dyskusja w tej materii, proponowane są odczyty: Jahowah, Jahoh, Jahou, Jawo, Jowa, Jauoh, Jehuah, Jahuah.

marcin_rc10 napisał/a:

JECHOWA tO imie Boga. Pojawia sie w biblii ponad 7200 razy. Katolickie wersje biblii pomijaja to imie i przez to ja falszuja.

Ignorancja. Proponuję lekturę dwóch pierwszych wydań Biblii Tysiąclecia (Jahwe występuje ok. 6 tysięcy razy), Biblii Lubelskiej - tłumaczenie KUL (Jahwe 6823 razy), Biblii Poznańskiej (z lat 80. XX w.) - w całym Starym Testamencie jest Jahwe, Biblii Warszawsko-Praskiej z 1998 r. (Jahwe ok. 3500 razy) - to wszystko tłumaczenia katolickie.

marcin_rc10 napisał/a:

zaden katolik nie bedzie w niebie przed swiadkiem Jechowy.

Rozumiem, że skonsultowałeś to z Bogiem?

marcin_rc10 napisał/a:

A ,ze chodza i  nawracaja? Tak kazal Bog. Czasem jakis durny
ignorant w swej glupocie i zadufaniu poszczuje psem,ale i on kiedys dojrzeje do przeczytania biblii i zrozumie .

Pominę epitety, bo z czym tu dyskutować? Natomiast nie interesują mnie żadne bogi i nie życzę sobie wizyt nachalnych sekciarzy. Jeśli nie mogą tego pojąć, będą regularnie ścigać się z moimi psami. Ja ich nie zapraszałem, a na furtce jest tabliczka "Uwaga pies". Wchodzą na własne ryzyko.

A wiesz, że JHWH początkowo był tylko jednym z wielu bogów panteonu pogańskiego? Wiesz, że ślady po tym są w Biblii, gdzie JHWH nazywany jest ELOHIM, a to oznacza nie Bóg, a Bogowie? Tak, ELOHIM to liczba mnoga, a starosemicka liczba pojedyncza to EL.
To samo zresztą z 10 Przykazaniami: Nie będziesz brał bogów cudzych przede mną. Z tego jasno wynika, że owi cudzy bogowie istnieją. Więc JHWH był tylko jednym z wielu bogów.

O imieniu JHWH można poczytac tu (to stronka edukacyjna, więc mam nadzieję, że link przetrwa):
http://www.graniczne.amu.edu.pl/PPGWiki/Wiki.jsp?page=Z8
I cytat z tego artykułu:
W świetle badań porównawczych biblijna forma Jhwh odpowiada skróconej formie amoryckich i ugaryckich imion osobowych o konstrukcji ia-wi-?Imię Boskie? z pominięciem Jest ścisłym odpowiednikiem wariantu imienia ia-wa /Jahwa/. Pozwala to przypuszczać, iż imię Jhwh należało pierwotnie do człowieka ? ubóstwionego przodka.

I z forum historyków:
Ponadto w Księdzę Izajasza znajduje się wzmianka o ćwiartowaniu przez Boga istoty określanej jako Rahab. Ten fragment - o bardzo archaicznym pochodzeniu - nawiązuje do mitów mezopotamskich i syryjskich. Świadczy także o konieczności stoczenia walki pomiędzy Jahwe a bóstwem praoceanu u zarania stworzenia.

Jahwe jest małym gniewliwym bóstewkiem plemienia pustynnych włóczęgów Habiru. No i co powiecie; w Elefantynie na południu Egiptu, gdzie stacjonowały oddziały żydowskie za czasów perskich, odkopano świątynię, w której Jahwe w najlepsze urzędował ze swoją małżonką Aszerą.

Takich znalezisk znamy więcej. Napisy potwierdzające, że Aszera była żoną JHWH znane są z półwyspu Synaj i okolic Hebronu. Są też zresztą ślady po niej w Starym Testamencie.

52

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

staraj się nie nabijać licznika postów.
Moderatorka-apoteoza

53

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

No to dodam i swoją historię...
Moja sasiadka, miała męża depresanta. Niesamowicie ciemny i smutny człowiek. Mówiła nam czesto jak przychodziła, ze sie modli o to aby on samobójstwa nie popełnił... Podobno była taka sytuacja, że któregoś dnia Świadkowie Jehowy przyszli do ich domu. Żony nie było.  Drzwi otworzył mąż. Zgodził się na rozmowe z nimi. Po jakimś czasie zaczął chodzić na ich zebrania itd... I widac było różnice w nim... Potem się dowiedziałam, że w dniu w którym przyszli do Niego Świadkowie miał popełnić samobójstwo. I twierdził, że to dzięki nim nie zrobił tego...

Słyszałam wiele rzeczy o Świadkach... niektóre nawet zabawnę, ale miałam koleżankę Świadka Jehowy i powiedziała że oni nie chodzą po domach by ktoś zmieniał wiare! Że chodzą by głosić, bo tak nakazał Jezus. I nikt nie musi od razu zostawac świadkiem... ale podobno gdy się ich pozna... to wiekszosć zostaje- z wlasnej woli.

Tyle wiem big_smile

54

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Lupus, wybacz ale jestes smieszny to raz.
Po drugie- mówisz ze znasz ich najlepiej a nawet nie wiesz ze nie odmienia się ich słowami "Jehowcy", "Jehowici" etc...
smile
Nie pisz posta pod postem!
Moderatorka-apoteoza

55 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-07-18 11:31:39)

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Merry
zechciałabyś doprecyzować o co Ci chodzi, bo nie bardzo rozumiem? A jak już chcesz się bawić w puryzm językowy, to nazwy wyznań piszemy małą literą: katolicy, luteranie, buddyści, muzułmanie i jehowcy.

A co do Twojego pierwszego postu (czemu nie użyłaś opcji EDYTUJ?) to owego sąsiada pewnie i sataniści by uratowali, gdyby przyszli w odpowiednim momencie, bo po prostu desperat miałby z kim pogadać.
Twierdzisz, że większość tych, którzy poznają jehowców przystępuje do nich... No patrz, toż chyba nie ma w Polsce domu, do którego by nie dotarli, a jakoś wciąż są religią marginalną, gdzieś tak z 0,5% mieszkańców naszego kraju ją wyznaje. To gdzie masz tę większość?

ps.
Proponuję Ci zwrócić uwagę, że nie używam wobec Ciebie słów "śmieszna jesteś" itp. Czyżby agresja i brak kultury zamiast wiedzy i argumentów?

56

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Poniosło mnie smile Lupus, powiedziałam wiekszość tych co ich poznają lepiej, a nie tych do których pukają.
I jestem pewna, że Świadkowie Jehowy to Świadkowie Jehowy a nie Jehowici. Proponuje do polonisty się wybrac smile
acha i Jahwe to przecież Jehowa no nie ??? Tylko spolszczona wersja smile

57

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?
Merry napisał/a:

I jestem pewna, że Świadkowie Jehowy to Świadkowie Jehowy a nie Jehowici. Proponuje do polonisty się wybrac smile

Aha, a mówisz Wyznawcy Kościoła Rzymsko-Katolickiego czy zwyczajnie: katolicy? Nie widzę nic dziwnego w używaniu powszechnie przyjętej, krótszej nazwy potocznej (i zgodnej z normami języka polskiego): jehowcy.

Merry napisał/a:

acha i Jahwe to przecież Jehowa no nie ??? Tylko spolszczona wersja smile

Piszesz głęboko przeświadczona o swej racji, a nawet nie wiesz, w którym kościele dzwonią. Jeszcze raz - Żydzi njie używali w zapisie samogłosek, dlatego imię Boga zapisywali jako JHWH. Dziś nie wiemy jakie samogłoski należy wstawić między spółgłoski, ale póki co odrzucona została wersja Jehowa, a za najbardziej poprawną uchodzi Jahwe. I nie jest to żadne spolszczenie. Absurd tego Twojego stwierdzenia najłatwiej wykazać w ten sposób: niepoprawność wersji Jehowa i poprawność wersji Jahwe ustalił w połowie XIX wieku niemiecki uczony Heinrich Ewald. Uważasz, że Niemiec spolszczył żydowskie słowo? To - jak pisuje Jasiu Śmietana na Onecie - bez sęsu smile.

58

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Hmmm... Może Świadek Jehowy powinien nam powiedziec jak to jest z tym Jahwe. Bo Jahwe to imie Boga, a Jehowa to równiez imie Boga używanę przez ŚJ... wiec jeden pierun czyż nie tak ?:)
Trzymaj się tematu wątku! I zapoznaj się proszę z regulaminem forum.
Moderatorka-apoteoza

59

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Teoretycznie tak. Właściwie jakie ma znaczenie, czy nazwiesz Boga Jahwe, Jehowa, Adonai, czy Elohim?

Napisałem jak to jest z Jehową, bo jeden z piszących wyżej zarzucił mi (i chyba nie tylko mi, bo pisał ogólnie per WY), że trzeba znać Biblię, a w niej rzekomo Jehowa to imię Boga (a, jak widzisz, wcale tak nie jest, bo w Biblii jest JHWH). Do tego zaczął tropić rzekomy katolicki spisek polegający na pomijaniu tegoż imienia przez katolickich tłumaczy Biblii, co - zdaniem owego usera - ma być fałszowaniem Pisma Świętego. A to też nie jest prawda, bo wskazałem mu kilka najnowszych przekładów, w których Jahwe jak najbardziej występuje.

Żeby nie było, że jestem fanatycznym katolikiem - nie wierzę w istnienie Boga i innych bytów nadprzyrodzonych, czyli jestem ateistą.

60

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Otwieram drzwi i oni od razu zaczynają swoją gadkę big_smile Często mówię: nie rzuca Pan gazetek na klatce, bo ja potem muszę to sprzątać i zamykam drzwi. Albo jak otwieram zaczyna gadać to po prostu zamykam drzwi. No nie lubię ich czasem powiedzą ok dobra idziemy dalej a czasem jak np. na ogrodzie siedzę to mi wchodzą na ogród chociaż mam psa u siebie a on na nich warczy i szczeka. Wtedy już się wkurzam, bo jest tabliczka o psie i teren prywatny a się pchają i ich wypraszam a oni dalej i mówię, że nie mam ochoty na rozmowę a oni dalej... Kiedyś zadzwonię na policję... Albo śpię po nocce o 9 rano a oni się dobijają do drzwi z 15 min!!! Po****ni ludzie!

Punkt 8 naszego regulaminu:"Korzystając z forum zobowiązujesz się do podejmowania tylko i wyłącznie działań zgodnych z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami oraz wystrzegania się używania określeń wulgarnych, ubliżających innym  użytkownikom."
Więc proszę Cię pohamuj się w swoich wypowiedziach.
Moderatorka-apoteoza

61

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Witam.

klaudis05 napisał/a:
żyworódka napisał/a:

Nie wpuszczam do domu Świadków Jehowy, zawsze informuję ich, że jestem katoliczką.
Często też dochodzą do mnie , gdy idę chodnikiem, więc im grzecznie dziękuję życząc dobrego dnia. Oni zawsze chodzą w parze.
Osobiście znam kilka osób z tej wiary choćby z racji tego, że mieszkają po sąsiedzku oraz z pracy. Nie mam do nich uprzedzeń, bo każdy wybiera sobie swoją ścieżkę życia.
Złośliwi, nazywają ich " kocikami".

Moje relacje z tymi osobami są dobre, co nie znaczy, że się przyjaźnimy.
Raczej unikamy rozmów w temacie wyznań religijnych. Może to i sekta, ale ja do niej nie należę.
Kiedyś byłam z jedną koleżanką na ich mszy, dwa razy- tak z ciekawości. Nie wiem ,czy wszystkie ich domy modlitwy tak samo wyglądają, ale ten był bardzo skromnie wyposażony. Pamiętam, że była mównica, stół , krzesła, jeden duży kwiat ( figus). W porównaniu z uposażeniem kościołów katolickich, to po prostu ubóstwo.

Jestem osobą na tyle tolerancyjną, że toleruję również ateistów tongue
 

Lupus napisał/a:

Kika, jak czytam Twoje wypowiedzi o homeopatii, wróżbiarstwie i tym podobnych bzdetach, to mam wrażenie, że jesteś w XV wieku. Razem z owymi jehowcami.

A tu proszę całkowity brak tolerancji. sad i
Kika , ja również interesuję się tymi tematami (raczej tak ogólnie) oraz " tym podobnymi bzdetami" tj. numerologią, aurą, reinkarnacją, karmą itd.
Z tym XV wiekiem, to może LUPUS ma o tyle racji, że być może żyłaś tam w którymś swoim wcieleniu i ja też.   big_smile
Pozdrawiam.

Sekta?Msza? skad to sie wzielo? SJ to religia zlegalizowana. i żadnych mszy nie ma. bo w Biblii nie pisze o mszach tylko zebraniach i zborach(jak np.ap.Paweł pisał listy do zboru w Efezie).Może byłaś na Pamiątce,ze jak mówisz,był stół. Na salach jest czysto,nie musi być full-wypas,bo wszystko składa się z dobrowolnych datkow,wiec każdy daje tyle ile chce. a jeśli np.dużo ich nie ma,to nei ma za co odremontować Sali. Poza tym w Biblii pisze,ze Bóg jest Bogiem wyłącznego oddania i oddawanie czci obrazom to bałbochwalstwo. Zapraszam do konwersacji:17203410

KLAUDIS05, to zdarzenie o którym wspomniałam było 8 lat temu.
Byłam w Świnoujściu i koleżanka należąca do ŚJ zaproponowała mi, abym z nią poszła w niedzielę do ich domu modlitwy- dlatego napisałam, że byłam na mszy, a nie jestem biegła w nazewnictwie. Było kazanie z mównicy, wspólne modlitwy i śpiewanie pieśni. Uczestnikom rozdawano śpiewniki.

Ponadto przypominam sobie, że z prawej strony sali stał stół, przy którym w pewnym momencie zasiedli mężczyzna i kobieta. Miedzy nimi wywiązała się konwersacja, na zasadzie, że jedno zadawało pytania, a drugie odpowiadało. Oczywiście w temacie wiary. Dla mnie było to jak inscenizacja, bo odbierałam to tak jakby osoby te mówiły przygotowane wcześniej role.
Myślę, że z pewnością tak było.

Oczywiście, że w tej sali było czysto i na zapleczu również, bo korzystałyśmy z toalety.
Tą moją wypowiedź o tym, że wystrój tej sali "...w porównaniu z uposażeniem kościołów katolickich, to po prostu ubóstwo..." potraktuj jako pochwałę, a krytykę kościołów katolickich kapiących od bogactwa i przepychu za datki wiernych.

Teraz , gdy to piszę przypominam sobie również, że podczas tego nazwijmy spotkania  omawiano sprawy finansowe: jakie wpływy, jakie wydatki i na co. Były to bardzo małe kwoty.

Jak już wcześniej pisałam, w sprawach wiary jestem TOLERANCJA.
Chociaż z zaproszenia do konwersacji nie skorzystam,to niemniej bardzo dziękuję za propozycję.

Pozdrawiam.

62

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Nigdy mnie nie interesowało co mają do powiedzenia . Zawsze gdy ich widzę to nie  że, uciekam od nich ale grzecznie im mówię że, nie interesuje mnie co mają mi do powiedzenia i jakoś dziwnie biorę mój krzyżyk  do ręki który mam na szyji za każdym razem to robię.

63

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Ja jestem bardzo tolerancyjna, ale po prostu na Świadków Jehowych mam alergię.

Teraz już nie przychodzą, ale kilka lat wcześniej za wszelką ceną starali się mnie przekonać do swojej wiary. Często przychodzili i nagabywali. Ja za każdym razem zatrzaskiwałam Im drzwi przed nosem. Powiedziałam grzecznie raz, że dziekuję, Oni tego jakby tego nie rozumieli, a ja nie mam ochoty się powtarzać. Mało tego, że przychodzili, to często w skrzynce mogłam znaleźć "Strażnicę", co mnie po prostu doprowadzało do szewskiej pasji. Chyba nie znają pojęcia odmowy, albo miałam nie-przyjemność z wyjątkowo upartymi osobnikami hmm Irytuje mnie również ten Ich sztuczny uśmiech na twarzy i życzliwość za wszelką cenę. Normalnie od tej uprzejmości cukrzycy można dostać.

Wśród znajomych mam kilka osób wyznających tę wiarę, ale mamy taką niepisaną zasadę: żadnego zachęcania, agitowania. Mnie jest dobrze w mojej wierze i nie zamierzam jej zmieniać.
Poza tym czytałam dosyć obszerną książkę na temat tej wiary (na faktach autentycznych, niestety tytułu nie pamiętam) i po przeczytaniu tej pozycji utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że to wyznanie wiary jest co najmniej nienormalnie i przeze mnie zupełnie nie tolerowane.

To tyle w temacie.

64

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

do mnie wpadli raz, wysłuchałam ale wyczułam strasznie narzucający się ton, uznali mnie (jako za chrześcijankę) jako jakąś cofniętą.
powiedziałam, co ja mam do powiedzenia i że nie chciałabym ich więcej widzieć. no i nie widzę.
może trafiłam na mało autentyczną grupkę trzech napalonych kobit które miały niemiły i wyżej wspomniany narzucający się sposób wypowiedzi.
ja jeszcze grzecznie podziękowałam, kumpel mój zastosował metody na postrach 'j' z Nonsensopedii.

65

Odp: Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Moi mili!
Nikt nikogo nie zmusi do zmiany wiary.
Tylko dobrowolnie możemy "przejść" na inną wiarę, nie musimy zostawać Świadkami, jeżeli tego nie chcemy.
Dawniej byłam częściej nagabywana przez wyznawców tej wiary, teraz wizyty domowe są rzadkością.
Miałam to szczęście, że zawsze odwiedzały mnie osoby na tyle kulturalne, że na moje dziękuję, nie skorzystam - odchodziły od drzwi.
Pewnej niedzieli, a było to ponad 37 lat temu, zapukały rano do moich drzwi, dwie starsze kobiety.
Przywitały się grzecznie i powiedziały, że chcą ze mną porozmawiać.
Odpowiedziałam, że nie jestem ciekawa, co maja mi do powiedzenia, a po drugie, nie mam czasu i zamknęłam drzwi.
Panie nie odeszły od drzwi. Zapukały ponownie.
Otworzyłam im i zapytałam, czy nie rozumieją, że nie chcę z nimi rozmawiać na żadne tematy i znowu zamknęłam drzwi.
Minęło kilka miesięcy od wizyty tych pań, mój mąż przyjechał od swojej najstarszej siostry i zapytał, dlaczego nie wpuściłam jego sióstr, gdy
nas odwiedziły,
Ja nie znałam jego najstarszych sióstr, były dużo starsze od niego. Jedna o lat 20 druga o 18. Mąż był najmłodszy z szóstki rodzeństwa.
One nie były na naszym ślubie, gdyż mieszkały na drugim końcu Polski i miały gospodarstwo, którego nie miał kto doglądać.
A tłumaczyłam się tym, że nie miały żadnych bagaży, tylko torebeczki, więc wzięłam je za Jehowe.
Zamiast się przedstawić, zaczęły znajomość od słów: "Dzień dobry, chciałyśmy porozmawiać"
Więc rozmowa była krótka.....a skutki wspominamy do dzisiaj.
Później opowiadały mi, że specjalnie ściągnęły do siebie dwóch bratanków, aby zajęli się inwentarzem, a one zrobiły sobie wycieczkę nad morze, aby
poznać bratową, no i poznały....chamkę taką, co ich za próg nawet nie wpuściła ,po dwunastu godzinach w pociągu.

Posty [ 1 do 65 z 202 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy rozmawiacie ze Świadkami Jehowy i co ciekawego Wam powiedzieli?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024