Czy moralnosc ma odcienie szarosci? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 196 ]

66

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
marynarka napisał/a:

Niekochana,
ta dyskusja jest czysto akademicka, ale powiedz... Czy matka tkwiąca w toksycznym, chorym związku z piątka dzieci ma odejść, czy zostać jeśli troje dzieci nie może się z tym faktem pogodzić, a dwoje grozi, że odbierze sobie życie, jeśli straci tatusia?
Co jest czarne, co białe? Wszystko szare? Wszystko czarne? Zostawić dwójkę z tatusiem, odejść z trójką? Uciekać? Zostawić? Kamień do szyi i skok z mostu???

Marynarko - moim zdaniem popartym moim doświadczeniem - dzieci które są krzywdzone przez któregoś z rodziców chcą to zakończyć. Może wyraziłam się nie do końca jasno - ale taką sytuację miałam na myśli. Kiedy dzieci wiedzą, że dzieje się zło, a współuzależniony rodzic nic z tym nie robi.
Sytuacja, którą opisałaś jest jak życie - skomplikowana. Dlaczego dzieci chcą, żeby mama została przy tacie? Czy dlatego, że nie wiedzą, jak on źle postępuje? Bo mama cały czaas powtarzała - wybaczcie tatusiowi, bo on Was kocha? Bo nie uwierzę, że jest im to obojętne. Choć przepraszam - uwierzę. Córka mojej znajomej została z tatusiem - alkoholikiem i damskim bokserem. Przyczyna - tatuś daje DUŻO  kasy. I wiesz co - uważam, że to skutek tego, ze moja znajoma z tych samych powodów długo tolerowała zachowanie męża. Dała córce taki przykład. Pozostała dwójka mieszka z mamą.
Myślę, że w sytuacji o której piszesz uczciwe przedstawienie rzeczywistości dzieciom jest zbawienne. Można pójść z dziećmi na terapię. Moim zdaniem warto powalczyć o ich normalną przyszłość.
A Ty jak uważasz?

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-04 00:10:41)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

ulegam akademickim dyskusjom big_smile
Marynarko to wlasnie ten wybor mniejszego zla ustalilismy z Mr. Lupus na ta szarosc... ale tam gdzie wybor jest bolesny... bo wybor czy zgwalcic blondynke czy brunetke nie bedzie szaroscia.

W Twoim przykladzie wybor miedzy tymi czarnosciami tez bedzie bolesny, trudny i niesprawiedliwy...dlatego nazywamy go szarym by nie byl zrozumiany jako wybor miedzy dobrym i zlym ( a czlowiek dokonal wyboru zla) tylko jako miedzy samym zlym (wiec nie bylo mozliwosci wyboru dobra)
Czyli majac do wyboru B lub C wybieramy w zaleznosci od naszego kregoslupa moralnego B lub C
majac do wyboru C lub C =>co bysmy nie wybrali bedzie to S z pominiciem malego bledu ktoremu ulegly inne osoby

maslo maslane... ha ha ha

68

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Ja nie wiem... Mam komfort, że wszystkie dzieci zgodnie zaakceptowały fakt, że się rozstajemy. Chciały tego. To jest dla mnie dowód, że postępuję właściwie. Nie mam dylematów ani rozterek. Ta decyzja była słuszna ( pomimo kasy tatusia, która odeszła razem z nim). Żadne z dzieci nawet nie pomyślało o tym, że mogłoby z ojcem pozostać. Co znamienne, on też się tego nie spodziewał. Dla mnie - czysta biel.
Ale nie mam bladego pojęcia, co zrobiłabym gdyby któreś z nich miało wątpliwości...
Na szczęście dla mnie i dla nich postępowanie ojca nie pozostawiało wątpliwości. I na szczęście dla mnie mam mądre, dojrzałe dzieci.
Ale gdyby były "szare"??? Gdyby wolały kasę taty razem z jego niegodziwością? Gdybym musiała zrobić to, co zrobiłam wbrew nim, albo któremuś z nich? Chyba najpierw postarałabym się, żeby zrozumiały. Wytłumaczyła, udowodniła, pokazała. Ale mogłyby nie chcieć dać się przekonać... Na szczęście nie musiałam. Dalej widzę biel.

69

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
marynarka napisał/a:

Ja nie wiem... Mam komfort, że wszystkie dzieci zgodnie zaakceptowały fakt, że się rozstajemy. Chciały tego. To jest dla mnie dowód, że postępuję właściwie. Nie mam dylematów ani rozterek. Ta decyzja była słuszna ( pomimo kasy tatusia, która odeszła razem z nim). Żadne z dzieci nawet nie pomyślało o tym, że mogłoby z ojcem pozostać. Co znamienne, on też się tego nie spodziewał. Dla mnie - czysta biel.
Ale nie mam bladego pojęcia, co zrobiłabym gdyby któreś z nich miało wątpliwości...
Na szczęście dla mnie i dla nich postępowanie ojca nie pozostawiało wątpliwości. I na szczęście dla mnie mam mądre, dojrzałe dzieci.
Ale gdyby były "szare"??? Gdyby wolały kasę taty razem z jego niegodziwością? Gdybym musiała zrobić to, co zrobiłam wbrew nim, albo któremuś z nich? Chyba najpierw postarałabym się, żeby zrozumiały. Wytłumaczyła, udowodniła, pokazała. Ale mogłyby nie chcieć dać się przekonać... Na szczęście nie musiałam. Dalej widzę biel.

A ja już wiem - po przeczytaniu Twojego posta to do mnie dotarło. Jeśli Ty (ja, inni ludzie) wiedzą, co jest dobre, a co złe - pokazują to swoim dzieciom poprzez swoje zachowanie.
Jak tkwię po uszy w gównie, to nie mówię, że to ogród różany.
Właśnie dlatego warto unikać szarości - żeby dawać dobry przykład. To nie przypadek, że Twoje dzieci tak się zachowały - Ty dałaś im taki przykład.
Mojej koleżance zabrakło kręgosłupa moralnego - na oczach dzieci dawała się poniżać w imię stabilizacji finansowej. Taki dała im przykład - i takie zebrała żniwo.
Uparcie będą powtarzać - przestrzeganie reguł ułatwia życie.

70

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

MARYNARKA,

Znow madre pytanie,zadane przez ososbe znajaca zycie.
|Bron Boze,nie osmielam sie Ciebie okreslic,jako osobe widzaca popiele.

71

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Tu się Niekochana zgadzamy, nie po raz pierwszy... Reguły, normy, zasady. Wszyscy je mają, ale nie wszyscy są święci... Dziwne, bo powinni. Właśnie dzięki "szarości" nie są. Bo ta szarość, to naginanie, wygodnictwo, lenistwo, cwaniactwo. Ja również uważam, że pokazałam dzieciom w życiu dobre drogi. Mam nadzieję, że zrobią z tego użytek. Mam nadzieję, że świat uszanuje ich proste ścieżki. A jeśli nie uszanuje, to nie pozwolą ich poplątać. Nie pozwolą zepchnąć się w szarość...
Tak je prowadziłam, mimo, że nie było łatwo. Ale daliśmy radę i warto było. Bo można przejść prostą drogą nawet przez bardzo nieprzyjazny krajobraz wokół. Trzeba patrzeć przed siebie, dokąd się zmierza. Wtedy droga jest prosta ( chociaż czasami mocno wyboista).

72

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Amen...

a co z eutanazja?

73

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Dobre pytanie.

74

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

tez nie kumam...
moze daj sie zgwalcic? to mniejsze zlo bedzie big_smile ha ha ha..  czyli szarosc

JEŻELI TO BYŁO DO MNIE TO NIEMA SPRAWY , KOLEJNY GWAŁT NIE ZROBI JUŻ NA MNIE WRAŻENIA.
I FAKTYCZNIE BĘDZIE TO MNIEJSZE ZŁO NIŻ PIERWSZY GDY BYŁAM DZIEWICĄ.

Lupus napisał/a:
dellafi napisał/a:

Napisze inaczej . JEŻELI NIE GWAŁCISZ bo nie miałeś okazji i mieszkasz na bezludnej wyspie , to taka postawa moralna jest CZARNA

Aha, to żeby była biala należy poczekać na turystkę i ją zgwałcić? Nie rozumiem, brak gwałtu jest zły... Czy tylko ja tego nie rozumiem, wypowiedzcie się panie, bo mi ręce opadły...

Lupus
1 PO pierwsze zadałeś pytanie " Czy ja gdzieś pisałem, dlaczego nie gwałcę? "
  Ja, na tak postawione pytanie odpowiedziałam, "Nie napisałeś ,dlaczego nie gwałcisz."
  MOJA WINA .miało być nie ,nie napisałeś ,dlaczego nie gwałcisz
2 Pierwsza wersja Twoja była taka

Lupus napisał/a:

Zły przykład - tu nie mamy wyboru: zgwałcić i zabić czy tylko zgwałcić. Tu mamy wybór: skrzywdzić albo nie. Krzywdzisz - czarne, nie krzywdzisz - no i tu problem, bo ja jakoś nikogo nie zgwałciłem, ale za specjalną zasługę tego nie uważam smile Raczej brak koloru.

"Krzywdzisz - czarne"ok gwałt - czarne
"nie krzywdzisz -....."  BRAK MI SŁÓW
Nigdzie nie napisałam ,że brak gwałtu jest zły

75

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
marynarka napisał/a:

Tu się Niekochana zgadzamy, nie po raz pierwszy... Reguły, normy, zasady. Wszyscy je mają, ale nie wszyscy są święci... Dziwne, bo powinni. Właśnie dzięki "szarości" nie są. Bo ta szarość, to naginanie, wygodnictwo, lenistwo, cwaniactwo. Ja również uważam, że pokazałam dzieciom w życiu dobre drogi. Mam nadzieję, że zrobią z tego użytek. Mam nadzieję, że świat uszanuje ich proste ścieżki. A jeśli nie uszanuje, to nie pozwolą ich poplątać. Nie pozwolą zepchnąć się w szarość...
Tak je prowadziłam, mimo, że nie było łatwo. Ale daliśmy radę i warto było. Bo można przejść prostą drogą nawet przez bardzo nieprzyjazny krajobraz wokół. Trzeba patrzeć przed siebie, dokąd się zmierza. Wtedy droga jest prosta ( chociaż czasami mocno wyboista).

Przestrzeganie zasad powoduje, że nie jesteś osobą popularną tongue Ale kogo to obchodzi? Mnie nie big_smile
Uwierz, że oddałabym wiele, żeby moja mama postąpiła tak jak Ty. A tak musiałam sama wytyczać swój szlak. I niestety - nie do końca mi się udało. Ale nie dałam się wepchnąć w grono wielbiących "szarość".
Mam odwagę przyznać się, że wiele złego wydarzyło się z powodu mojego zaniechania. Ale zaraz jak to do mnie dotarło - zadziałałam.

Marynarko, mam nadzieję że nasze dzieci będą potrafiły dobrze wybrać. Ta wiara daje mi pozytywnego kopa.
Pisałam już jak mądre rady serwuje mi moja pociecha - to znak, że było warto. Kocham ją nad życie i nie pozwolę, aby moje błędy rzutowały na jej życie. Dla takiej idei warto walczyć.
P.S. Kiedyś pewna mądra kobieta odpowiedziała na pytanie dziennikarza :Czy warto tak się narażać na ataki w związku z jej poglądami?". Powiedziała: "ja nie jestem zupa pomidorowa, żeby wszyscy mnie lubili". Podczepiam się pod to stwierdzenie: Ja też nie jestem zupą pomidorową. Nie trzeba mnie lubić.

76

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Eutanazja... to jest bez wątpienia niemoralne, czyli czarne.
Ale... całkiem niedawno odeszła moja mama... przedtem kilka tygodni umierała w stanie apalicznym... Ja jej towarzyszyłam i nawet nie wiedziałam, czy trzymając ją za rękę sprawiam jej ból, przyjemność, czy może ona nic nie czuje. Wiedziałam tylko co ja czuję... Bezsilność, bezradność, niemoc, brak dobrych rozwiązań, KONIEC ŚWIATA.
Gdybyś wtedy zadała to pytanie, też odpowiedziałabym - CZARNE!!! Ale... nie wiem, co powiedziałaby ona... (gdyby mogła)...

77

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

a ja Cie lubie moja zupo pomidorowa big_smile

78

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Znowu zgodzę się z Zazdrością: ja też Cię lubię pomidorowo!
Chociaż wydaje mi się, że ludzi z zasadami lubią. Niewielu, ale dobrej "jakości". Przecież nie chodzi oto, żeby otaczać się "szarym" tłumem tylko mieć kilku "białych" druhów. Dla mnie to istotne. I mam swój mały " biały" światek. Jest mi z nim dobrze i ufam, że jemu ze mną też, bo mi to udowadnia. Szczególnie jak jest niehalo. Wtedy wiem, że to dobry, sprawdzony światek. I taki MÓJ!

79

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
marynarka napisał/a:

Eutanazja... to jest bez wątpienia niemoralne, czyli czarne.
Ale... całkiem niedawno odeszła moja mama... przedtem kilka tygodni umierała w stanie apalicznym... Ja jej towarzyszyłam i nawet nie wiedziałam, czy trzymając ją za rękę sprawiam jej ból, przyjemność, czy może ona nic nie czuje. Wiedziałam tylko co ja czuję... Bezsilność, bezradność, niemoc, brak dobrych rozwiązań, KONIEC ŚWIATA.
Gdybyś wtedy zadała to pytanie, też odpowiedziałabym - CZARNE!!! Ale... nie wiem, co powiedziałaby ona... (gdyby mogła)...

Ja jestem za tym, żebym miała prawo wyboru i moja wola została uszanowana. To nieludzkie, że tylko z tego powodu, że fizycznie nie możemy sami zakończyć naszego życia - ktoś inny za nas decyduje. Jestem dorosłym, świadomym człowiekiem i mam prawo decydować o swoim życiu i śmierci.
Widziałam ludzi wyjących z bólu, bo morfina już nie działała.
Ksiądz Twardowski (mój ulubiony ksiądz) przed śmiercią powiedział o cierpieniu: "Wcale nie uszlachetnia"
Uważam, że cierpienie często odziera nas z resztek godności i człowieczeństwa.
Ale nie daję sobie prawa o decydowaniu w tej kwestii o życiu innych ludzi.
Najgorszy dla mnie dylemat - gdyby bliska mi osoba prosiła o skrócenie jej niewyobrażalnego cierpienia.

80

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
marynarka napisał/a:

Znowu zgodzę się z Zazdrością: ja też Cię lubię pomidorowo!
Chociaż wydaje mi się, że ludzi z zasadami lubią. Niewielu, ale dobrej "jakości". Przecież nie chodzi oto, żeby otaczać się "szarym" tłumem tylko mieć kilku "białych" druhów. Dla mnie to istotne. I mam swój mały " biały" światek. Jest mi z nim dobrze i ufam, że jemu ze mną też, bo mi to udowadnia. Szczególnie jak jest niehalo. Wtedy wiem, że to dobry, sprawdzony światek. I taki MÓJ!

Dzięki dziewczyny, ale muszę to napisać: najważniejsze, że JA lubię tą pomidorową tongue
Marynarko, jeśli pozwolisz - wpraszam się do Twojego białego światka. Jestem wierna i lojalna, nie zawiodę zaufania przyjaciółki.
Odnośnie ludzi z zasadami - lubi się ich koło siebie, jak są kłopoty wink Wtedy są "przydatni"

81 Ostatnio edytowany przez malina551212 (2011-02-04 01:10:00)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

NIEKOCHANA,
i tu calkowicie sie z Toba zgadzam.

82 Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-02-04 01:17:16)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

To właśnie Niekochana chciałam powiedzieć. Ja wiem, że eutanazja jest czarna. Ale nie wiem, jaka jest dla tych, którzy o nią proszą, lub nie mają możności poprosić. Ja wiem, że nie zrobiłabym tego. Nikomu, nigdy. Nie wiem, czy nie zechcę, aby kiedyś zrobiono to mnie... To jest... szare???

Wy, Drogie "Mądrale" z Forum już jesteście w moim białym światku. Wprosiłam się tutaj, rozgościłam, nikt nie przepędza...
Dużo mądrych rzeczy dowiedziałam się o sobie. Poznawanie siebie przy pomocy innych wydaje się takie bardziej obiektywne, "przefiltrowane". Czasami potraficie "dowalić", ale ja to szanuję. Przecież każdy mówi tu o sobie, a różni jesteśmy, nikt nie ma monopolu na mądrość i (że się tak wyrażę) na "białość". Ale szukamy, razem i to jest wielkie...

83

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
marynarka napisał/a:

To właśnie Niekochana chciałam powiedzieć. Ja wiem, że eutanazja jest czarna. Ale nie wiem, jaka jest dla tych, którzy o nią proszą, lub nie mają możności poprosić. Ja wiem, że nie zrobiłabym tego. Nikomu, nigdy. Nie wiem, czy nie zechcę, aby kiedyś zrobiono to mnie... To jest... szare???

W moim pojęciu nie ma to nic wspólnego z szarością. Decyzja dorosłego i świadomego człowieka.
Podam inny przykład: II wojna światowa, więzienie, nieludzkie przesłuchania, podczas których można się złamać i tym samym skazać na śmierć wielu innych ludzi. Ta osoba prosi o kapsułkę z cyjankiem, żeby zapobiec właśnie temu. Ja nie mam wątpliwości - białe.

84

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Ale mógł przeżyć, wrócić do dzieci, które zostały sierotami. Do żony - wdowy w trudnych powojennych czasach. Mógł wytrzymać, nie sypnąć, przeżyć... Czarne??? Szare??? Tez białe???

85

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
marynarka napisał/a:

Ale mógł przeżyć, wrócić do dzieci, które zostały sierotami. Do żony - wdowy w trudnych powojennych czasach. Mógł wytrzymać, nie sypnąć, przeżyć... Czarne??? Szare??? Tez białe???

Wiesz, Ci którzy nie sypali w większości nie wychodzili żywi.
A propos - miałam niedawno gorącą dyskusję nt bohaterstwa w czasie stanu wojennego.
Powiedziaąłm, że rzygać mi się chce, jak słyszę kto i za co kreuje się na bohaterów. I przytoczyłam wspaniałe wywiady z kobietami, które zostały aresztowane i odebrano im dzieci. One nawet nie wiedziały, gdzie one zostały zabrane.
A tu jeden pan z drugim licytuje się w TV który bardziej ucierpiał. Albo pani Krzywonos, która została tak pobita, że straciła ciążę i nie mogła mieć więcej dzieci. Nie wyobrażam sobie większej ofiary.

Pewnie, ze to był ich wybór - żeby walczyć. I ryzyko. I dzięki nim mamy taką, a nie inną rzeczywistość. 
Ja jestem im bardzo wdzięczna, wiem, że jestem im coś "winna" za to, co zrobili. I Ci w czasie wojny i Ci w czasie stanu wojennego. I te feministki, dzięki którym mogę korzystać z życia jak normalny, pełnowartościowy człowiek. I "czarownicom" palonym przez Inkwizycję na stosie też - do końca wierne zasadom.

86

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Ja wiem jedno..nie wolno nam oceniać a zwłaszcza krytykowac czasy w których nie żyliśmy..
Tyle wiemy o sobie- jak zachowamy się w danej sytuacji...

87

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
DORIS2727 napisał/a:

Ja wiem jedno..nie wolno nam oceniać a zwłaszcza krytykowac czasy w których nie żyliśmy..
Tyle wiemy o sobie- jak zachowamy się w danej sytuacji...

Doris - pozwolę się nie zgodzić. Czyżbyś uważała, że nie mam prawa potępiać stalinizmu i nazizmu, bo wtedy nie żyłam?

88

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:

Ja wiem jedno..nie wolno nam oceniać a zwłaszcza krytykowac czasy w których nie żyliśmy..
Tyle wiemy o sobie- jak zachowamy się w danej sytuacji...

Doris - pozwolę się nie zgodzić. Czyżbyś uważała, że nie mam prawa potępiać stalinizmu i nazizmu, bo wtedy nie żyłam?

ależ oczywiście że masz...zupełnie o inne czasy mi chodziło...
spokojnie...

89

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
DORIS2727 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:

Ja wiem jedno..nie wolno nam oceniać a zwłaszcza krytykowac czasy w których nie żyliśmy..
Tyle wiemy o sobie- jak zachowamy się w danej sytuacji...

Doris - pozwolę się nie zgodzić. Czyżbyś uważała, że nie mam prawa potępiać stalinizmu i nazizmu, bo wtedy nie żyłam?

ależ oczywiście że masz...zupełnie o inne czasy mi chodziło...
spokojnie...

Jestem spokojna smile
A jak Ty uważasz w powyżej omówionych sprawach?

90

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Doris - pozwolę się nie zgodzić. Czyżbyś uważała, że nie mam prawa potępiać stalinizmu i nazizmu, bo wtedy nie żyłam?

ależ oczywiście że masz...zupełnie o inne czasy mi chodziło...
spokojnie...

Jestem spokojna smile
A jak Ty uważasz w powyżej omówionych sprawach?

pozwól że jutro napiszę..spokojnej nocy smile

91

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
DORIS2727 napisał/a:

pozwól że jutro napiszę..spokojnej nocy smile

No jasne. Karaluchy pod poduchy wink

92

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:

pozwól że jutro napiszę..spokojnej nocy smile

No jasne. Karaluchy pod poduchy wink

wzajemnie...a dlaczego ty na naszej kafejce nie jestes????
szkoda sad

93

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
DORIS2727 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:

pozwól że jutro napiszę..spokojnej nocy smile

No jasne. Karaluchy pod poduchy wink

wzajemnie...a dlaczego ty na naszej kafejce nie jestes????
szkoda sad

Doris - moja doba już za krótka wink
Ale jak złapię czas, to zaglądnę. Jaki przedział wiekowy?

94

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

No jasne. Karaluchy pod poduchy wink

wzajemnie...a dlaczego ty na naszej kafejce nie jestes????
szkoda sad

Doris - moja doba już za krótka wink
Ale jak złapię czas, to zaglądnę. Jaki przedział wiekowy?

Jeżeli rocznik 72 ..to smile
kafejka po 30...ale tak naprawde to wiek nie ma znaczenia...
powiem ci szczerze...jest tam cudowna atmosfera...
naprawdę...
co prawda trzeba wejść w te klimaty..ale super...
smile

95

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
DORIS2727 napisał/a:

Jeżeli rocznik 72 ..to smile
kafejka po 30...ale tak naprawde to wiek nie ma znaczenia...
powiem ci szczerze...jest tam cudowna atmosfera...
naprawdę...
co prawda trzeba wejść w te klimaty..ale super...
smile

Heh.... swój wiek jeszcze ogarniam - chodziło mi o Ciebie big_smile Czy łapiemy się an to samo dziesięciolecie wink

96 Ostatnio edytowany przez DORIS2727 (2011-02-04 02:25:12)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:

Jeżeli rocznik 72 ..to smile
kafejka po 30...ale tak naprawde to wiek nie ma znaczenia...
powiem ci szczerze...jest tam cudowna atmosfera...
naprawdę...
co prawda trzeba wejść w te klimaty..ale super...
smile

Heh.... swój wiek jeszcze ogarniam - chodziło mi o Ciebie big_smile Czy łapiemy się an to samo dziesięciolecie wink

ja 73  smile
rocznik oczywiście...

97 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-04 02:27:14)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
DORIS2727 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:

Jeżeli rocznik 72 ..to smile
kafejka po 30...ale tak naprawde to wiek nie ma znaczenia...
powiem ci szczerze...jest tam cudowna atmosfera...
naprawdę...
co prawda trzeba wejść w te klimaty..ale super...
smile

Heh.... swój wiek jeszcze ogarniam - chodziło mi o Ciebie big_smile Czy łapiemy się an to samo dziesięciolecie wink

ja 73  smile

Lat? big_smile big_smile big_smile
Hi, hi, hi.... nie mogłam się oprzeć wink

Eeeeeee............ wyedytowałaś i mój dowcip się zdezaktualizował wink

98

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

smile
ja też bym się nie oparła smile
edytowałam post... smile

99

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Ja też edytowałam. Szybka jesteś big_smile
Spadam do spania - rano trzeba jakoś wyglądać. Miło było poznać Cie bliżej. Do "zklikania"

100

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:

Ja też edytowałam. Szybka jesteś big_smile
Spadam do spania - rano trzeba jakoś wyglądać. Miło było poznać Cie bliżej. Do "zklikania"

wzajemnie smile smile

101

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Przyszło nam żyć w czasach wielu kodeksów moralnych, na świecie istnieją interpretatorzy Tory, Koranu, Biblii, uznający swoje zasady za jedynie słuszne. No i My, co, na co dzień dokonujemy moralnych wyborów. Istnieje wiele moralnych kwestii współczesnych czasów, z którymi nie radzą sobie najtęższe głowy. Aborcja, eutanazja, wolne związki, a z drugiej strony małżeństwa homoseksualistów, klonowanie, to przedmiot wielu sporów. Mimo, że są to ?sprawy? zakazane przez prawo, a jednak nie zawsze są potępiane przez morale społeczeństwa. Np. eutanazja jest słusznie zakazana przez prawo, jednakże w pewnych przypadkach jej dokonanie jest czynem słusznym moralnie. W niektórych określonych sytuacjach złe czyny nie mogą być podstawą negatywnej oceny moralnej.
"Moralność jest jednym ze społecznych systemów normatywnych (systemów norm społecznych, zasad). Zwykle jednocześnie istnieje kilka konkurencyjnych (i po części zgodnych, po części różnych) systemów normatywnych, funkcjonujących w obrębie kultury, na przykład:
normy postępowania, dopuszczone przez prawo.
normy moralne - normy nakładane przez dany system filozoficzny, religijny.
normy konkretnej społeczności, którym jednostka podporządkowuje się w procesie socjalizacji (tzw. prawo obyczajowe, niepisane)"
My rozpatrujemy kto jaki ma kręgosłup moralny. Według mnie moralność konkretnego człowieka, to nie tylko zbiór zasad które będzie głośno recytował. Ważniejsze dla mnie jest to co ja ze swoją moralnością zrobię. Ja wiem że cokolwiek nie napiszę na tym forum, czy powiem głośno jaki to ja mam prosty kręgosłup moralny   nie mam wpływu na to co zrobi ten który w/g mnie źle postępuje.
Nic nikomu nie da jak jakąś kochankę wyzwę od zdzir, co najwyżej wzbudzi złość tejże kochanki.
Moje pojmowanie świata wyklucza istnienie głodnych dzieci, bitych żon czy kochanki, ale to nic nie zmieni, że napluje w twarz niezaradnym rodzicom, pijanemu mężowi, czy kochance która niszczy czyjeś życie. Moja moralność jest ściśle związana z tolerancją. Jeżeli rodzice są niezaradni, nie wyzywam ich od nieudaczników, tylko wysyłam czek na fundację "Nakarm Dziecko". Nie usiłuję wpływać na coś na co nie mogę poradzić. Każdy ma prawo żyć tak jak chce, powinien sobie zdawać sprawę z konsekwencji, ale wiemy że nie każdy ma taką świadomość. Co na to nasza moralność. Czy moralność to puste slogany bez czynów. Czy jak nie mamy wpływu na męża bijącego żonę bo Ona nie chce żeby On poszedł siedzieć, czy to jest moralne, zostawić ich samych sobie? Nie mamy najczęściej na to  wpływu. Jak kochanka nie widzi tego że krzywdzi żonę palanta uważanego przez Nią za ukochanego ciepłego człowieka, to to że ja jej powiem, że robi źle i jest niemoralną zdzirą coś zmieni? Nie i jeszcze raz nie. Moja inteligencja mi podpowiada, że jak powiem do niej  " Żyj tak żeby Ci było dobrze, żebyś zawsze mogła spojrzeć sobie w twarz. Uważam za bezsens rozkładanie twojej psychiki, poczucia własnej wartości i czego tam jeszcze na czynniki pierwsze. '
A potem mówię że ten związek ją ogranicza, nie jest jedyną, jest ukochaną nawet nie na pół gwizdka, zadaje pytanie czy tego właśnie chce?
To co jest lepsze i moralnie właściwe -wyzwanie jej od zdzir, przypomnienie o żonie i dzieciach, o których Ona sama mówi że nie obchodzą ją ich cierpienia- Czy lepsze jest, zwrócenie jej uwagi na to co ją obchodzi czyli siebie? Lepiej wyzwać powiedzieć swoje zdanie i odejść z podniesioną głową, czy sprowokować ją do myślenia, które może skutkować odejściem od "przywódcy stada". Co wiąże się z mniejszym cierpieniem żony. Ale czasem trzeba zrobić rtg.
Ale moje pojęcie inteligencji i moralności nie musi się nikomu podobać , czarne, białe i szarości są moje. Czasem mamy wybór między złam mniejszym i większym, i to są szarości, bo nie ma koloru bardziej czarnego i mniej czarnego. Czarny to czarny, jeżeli jest jakieś ale to już nie czerń, a odcień szarości.

102 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-04 10:46:27)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
kachna66 napisał/a:

Aborcja, eutanazja, wolne związki, a z drugiej strony małżeństwa homoseksualistów, klonowanie, to przedmiot wielu sporów. Mimo, że są to ?sprawy? zakazane przez prawo (..)

Czyzby wszystko wymienione i wszedzie jest zakazane przez prawo wg Ciebie?

kachna66 napisał/a:

Według mnie moralność konkretnego człowieka, to nie tylko zbiór zasad które będzie głośno recytował. Ważniejsze dla mnie jest to co ja ze swoją moralnością zrobię. Ja wiem że cokolwiek nie napiszę na tym forum, czy powiem głośno jaki to ja mam prosty kręgosłup moralny   nie mam wpływu na to co zrobi ten który w/g mnie źle postępuje.
Nic nikomu nie da jak jakąś kochankę wyzwę od zdzir, co najwyżej wzbudzi złość tejże kochanki.

Czyzby ktos oczekiwal od Ciebie wyzwania kogos od zdzir?- co na to Twoj kregoslup moralny?


kachna66 napisał/a:

Moja moralność jest ściśle związana z tolerancją.

hmmm..ale tylko z tolerancja dla kochanek rozbijajacych rodziny czy rowniez dla osob uwazajacych, ze jest to nieuczciwe?
Komu szybciej kazalabys przeswietlic kregoslup moralny majac na uwadze swoja tolerancje zwiazana scisle z moralnoscia?

kachna66 napisał/a:

To co jest lepsze i moralnie właściwe -wyzwanie jej od zdzir?

Zglaszam sprzeciw przeciwko sugerowaniu po raz kolejny, ale Niekochana nie wyzwala nigdy nikogo od zdzir... to manipulacja z Twojej strony (CZARNE)

kachna66 napisał/a:

Ale moje pojęcie inteligencji i moralności nie musi się nikomu podobać , czarne, białe i szarości są moje.

Czemu mnie zatem obrazasz tekstami "przeswietl sobie kregoslup moralny, nie masz odwagi przyznac sie do istnienia szarego bo masz problemy ze soba etc.. etc
czy Twoja moralna tolerancja wtedy sie jakos wylacza? Dlaczego narzucasz mi swoje szarosci i domagasz sie bym je uznala.. i to w  sytuacji gdy powiedzilam iz nie ma nic zlego w tym, ze ktos pyta kochanke o uczucia zony? Wtedy zakladasz ze Twoje wyczucie czegos tam musi sie komus podobac?
Przeciez widac bylo, ze ktos ma alergie na slowa Niekochanej. Wszyscy na forum widzieli Twoja alergie a nie zadna moralna tolerancje...
Po co ta patetycznosc moralna.... DUZO BIALEGO dla zwyklej babskiej zlosci.

Ludzie ktrorzy staraja sie widziec swiat na czarno bialo nie mowia ze sa BIALI... mowia, ze potrafia przyznac sie do tego, ze sa czarni i nie potrzebuja niczego wybielac bo potrafia sobie dokopac samodzielnie i przyjac krytyke godnie... Z czym tu sie sprzeczac? Z subiektywnym rozumieniem slow, nadawaniu nazw kolorow? Nie o meritum przeciez chodzi tylko o slowa... czyz to nie dziecinada?

Pierwszy krok do zrozumienia racji innego czlowieka to zrozumienie tego jakim jezykiem sie posluguje, zrozumienie jego wypowiedz i intencji bo bez tego nie jestesmy  w stanie przyblizyc sie do prawdy i sprawiedliwego, uczciwego wyboru miedzy zlem a dobrem. ( i to akurat jest ta szaroscia, wiec powinnas rozumiec)

Trzeba uznac, ze moje pytania maja takie samo prawo bytu jak pytania innych.

kachna66 napisał/a:

Czasem mamy wybór między złam mniejszym i większym, i to są szarości, bo nie ma koloru bardziej czarnego i mniej czarnego. Czarny to czarny, jeżeli jest jakieś ale to już nie czerń, a odcień szarości.

Mozna byc nieuczciwym i sie wytlumaczyc obsypujac listakmi laurow... to nie boli... i jest szare jak rzeczywistosc niektorych.
Nieuczciwosc ma rozne oblicza... niektore skrywane... i nie mnie oceniac czy wydlubywac Twoja nieuczciwosc Kachna. Powiezam to Twojemu sumieniu, bo mnie nic do tego. W moim technikolorze moralnosci, kazdy ocenia sam siebie.
Ja tylko zapytam czy Ty Kachna, nie masz watpliwosci do tego co robisz?
Czy uwazasz, ze nikogo nie skrzywdzisz?

Pytanie to nie ocena czy osadzenie... nie wysilaj sie na obrone bo to nie atak. Ja Cie nie atakuje.
Mam ton spokojny, moja czcionka jest zrownowazona (choc czarna big_smile ), patrze na Twoja ikonke cieplym wzrokiem i nie boje sie krytyki... pod wzgledem pryjmowania krytyki jestem gosc-spoko big_smile

Co do istnienia szarosci moralnej jestem w stanie przyjac rozumowanie Lupusa... Twoje mnie jeszcze nie przekonalo.

103

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Niekochana - po pierwsze nikt nie pozbawił mnie pojęcia dobra i zła oraz tego co moralne a co nie ale uwrażliwił mnie na innych na ich często tragiczne wybory i nauczył że każdego i jego sytuację trzeba rozpatrywać w konkretnym czasie i miejscu a nie zgodnie z moim subiektywnym odczuciem wydawać wyrok czarne lub białe. W moim zawodzie empatia to podstawa bytu zawodowego i nie potępianie innych za ich decyzje nawet jeśli się z nimi nie zgadzam to staram się zrozumieć dlaczego robią tak a nie inaczej i często z ich punktu widzenia z sytuacji wynika że to bylo najlepsze a czasem jedyne wyjście i tu jest właśnie ta szarość.
W dzieciństwie wszystko jest czarne lub białe : czekolada od mamy pycha i mama kochana szpinak na obiad fuj i mama już nie tak"kochana bo zmusza do jedzenia i dziecko nie przekonują stwierdzenia mamy że zdrowe dziecka czarno białe podejście nie widzi kompromisów szarości które widzi już mama mimo że dziecko nie lubi szpinaku to musi zjeść bo jest osłabione i potrzebuje żelaza i robi to dla jego dobra. Jest tysiące przykładów codziennej szarości tylko wy jakbyście nie żyły w realnym świecie lub po prostu na siłę chcecie żeby życie było czarne lub białe i kropka a ono takie po prostu nie jest.
Każdy ma prawo dążyć do życia idealnego zgodnie z wszelkimi prawami i zasadami moralnymi ale nie można uważać żę jeśli ktoś postępuje nie zgodnie z naszym poczuciem sprawiedliwości i systemem wartości to od razu jest czarny trzeba spróbować zrozumieć go i czasem wyłania się z tego szarość.

104

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Przyznam się , nie czytałem tego wszystkiego, zostałem poproszony o wpis tutaj. Widać jako przedstawiciel szarości.

Jestem za uczeniem dzieci o bieli i czerni. Tylko czerni i bieli. Wojna czarna, pokój biały. Wierność do końca życia biała, zdrada czerń. Życie pokaże im że jest coś pomiędzy.

Że wojna może być sprawiedliwa i zła jednocześnie. Że zdrada może być z miłości a miłość to biel.

Jeżeli miałbym wybrać, co jest najważniejszą wiedza jaką nabyłem w moim życiu - to chyba właśnie to że istnieją szarości.

atinasarz: podpisuje sie w 100% pod Twoim ostatnim postem.
Dodam tylko że podejście czarno-białe, jest bardzo wygodne.
"Ten czarny , tamta czarna, rząd czarny, tylko Pan Bóg i ja , ja jestem biała. A zrobiłam coś złego? Widać miałam powody! To ten czarny świat mnie zmusił! uff, dalej jestem Biała, ja i Pan Bóg!"

Na marginesie:Czy widzieliście film Unthinkable? Wybor między złem a złem wiekszym - torturami jednostki a zagładą milionów.

105

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Zazdrosc . Tak czytam Twoje wypowiedzi i coraz bardziej jestem przekonana ,że Twoja postawa moralna o przepraszam "KRĘGOSŁUP Moralny", jest tylko wyrazem twojej alergii na kochanki i osoby które reprezentują inne zdanie w tym temacie.

106

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Czytając ostatnie strony wątku, naszło mnie takie pytanie: czy wszyscy, którzy potrafią ocenić czyny jako czarne lub białe (bez szarości) potrafią w ten sam sposób ocenić własne zachowania? Nie jedno, z którego są dumni (białe), lub nie jedno, którego się najbardziej wstydzą (czarne), ale tak ogólnie, przeanalizować całe swoje życie.

Ja potrafię w taki jednoznaczny sposób przeanalizować i ocenić kilka moich czynów - zdarzały się i te białe i te czarne. Mimo wszystko niektóre zachowania były szare. Myślę, że w większości takie są, bo życie nie jest czarne i białe. Nic nie jest takie proste. Taki jasny podział tylko na czarne i białe jest niemożliwy.

Sytuacja z życia, niewymyślona, dotycząca kogoś mi bliskiego:
Małżeństwo, młode. Ona zachodzi w ciążę, z resztą ciążę upragnioną i wyczekaną. Do któregoś miesiąca jest wszystko w porządku zarówno z matką jak i z dzieckiem. W ostatnim trymestrze ciąży Ona trafia na oddział do szpitala na podtrzymanie ciąży, zaczynają się komplikacje. Jej stan się pogarsza, jest nieprzytomna. On (mąż, ojciec) musi podjąć decyzję - czy lekarze mają ratować dziecko, czy żonę... Co jest czarne a co białe? Skazać na śmierć matkę własnego dziecka, czy nienarodzone jeszcze dziecko?

Wydaje mi się, że dostrzeganie tylko czerni, albo tylko bieli jest w dużym stopniu uproszczeniem. Oczywiście, że są sytuacje (z naszego punktu widzenia) jasne, gdzie wyjście jest tylko jedno, wtedy można mówić, że coś jest dla nas białe/czarne. Są jakieś wartości uniwersalne, jednakowe dla większości ludzi, tutaj ten podział jest łatwy i zazwyczaj adekwatny do naszego systemu wartości, ale w życiu nie mamy do czynienia tylko z tymi wartościami uniwersalnymi.

107 Ostatnio edytowany przez seducer (2011-02-04 14:47:52)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
MagdaEM. napisał/a:

Sytuacja z życia, niewymyślona, dotycząca kogoś mi bliskiego:
Małżeństwo, młode. Ona zachodzi w ciążę, z resztą ciążę upragnioną i wyczekaną. Do któregoś miesiąca jest wszystko w porządku zarówno z matką jak i z dzieckiem. W ostatnim trymestrze ciąży Ona trafia na oddział do szpitala na podtrzymanie ciąży, zaczynają się komplikacje. Jej stan się pogarsza, jest nieprzytomna. On (mąż, ojciec) musi podjąć decyzję - czy lekarze mają ratować dziecko, czy żonę... Co jest czarne a co białe? Skazać na śmierć matkę własnego dziecka, czy nienarodzone jeszcze dziecko?

Też widziałem ten odcinek Housa  tongue


dellafi: dyskusji nie służy czepianie się ludzi gdy można się czepiać ich opinii. Ad Rem a nie Ad personam

108

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

Ciesze sie Koliber, ze przynależysz do grupy Szarego big_smile

moim zdaniem problem polega na tym ze "kogoś" wrzucamy do wora o kreślonej nazwie,

a to co napisałaś wyżej jest na to dowodem,

powiem tak, rożnie postępowałam w życiu, szłam białą ścieżka, czasami skręcałam w czarna, ale zdarzały sie tez sytuacje całkowicie niejasne, gdzie nie wiedziałam jak postąpić...

dlatego nie wciśniecie mnie w te wasze ramki...:rolleyes:

109

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Nie oglądam Housa...

110

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:

Koliber - mam nadzieję, że nigdy nie zbierzesz żniwa kogoś, kto po Twoim trupie dojdzie do swojego celu. Bo jest wielbicielem szarości.

proszę bardzo, kolejny przykład ciemnogrodu i obłudy...

po co udajesz że tak ci zależy na moim szczęściu...
nie lepiej było napisać prawdę, czyli Koliber mam nadziej ze sie kiedyś przejedziesz, ze ci zycie odda bo jesteś wielbicielem szarości...

ale wiadomo lepiej udawać wilka w owczej skórze roll

111

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
niekochana72 napisał/a:

Swoją drogą - czy matka pozostająca w chorym związku z uzależnionym mężem (bo będzie mniej luksusowo żyła, bo go KOCHA) nie krzywdzi swojego dziecka? Zapewniam, że tak. Przedkłada uczucia do uzależnionego nad dobro własnego dziecka - a to jest nieludzkie.

to zależy jak matka podchodzi do samego faktu człowieka uzależnionego z którym jest w związku, bo jeśli np. zdaje sobie sprawę ze nie będzie lepiej, że taki człowiek wyniszcza całą rodzine..ale nie może odważyć sie na ostateczny krok albo próbuje rożnych metod żeby sie zmienił, to nie nazwałabym jej nieludzką...

natomiast, jeśli matka żyje pod jednym dachem z człowiekiem który  jest chory a ona jest nieświadoma i zyje tylko jego zyciem, nie zauważa w tym zwiazku ani siebie ani dzieci podam na przykładzie, który ostatnio był w telewizji: mówi gwałcona córka przez własnego ojca do matki, ze robił jej to co robił a ona na to "radź sobie sama to twój problem" to taki rodzaj nieświadomości jest zły.

moja mama dłuuugo nie mogła się zdecydować na rozwód właśnie miedzy innymi z pierwszego powodu ale kiedy juz sie jej wyczerpały argumenty to zdecydowała sie to zrobić, choć to i tak nie zmieniło faktu bo dalej mieszkał z nami pod jednym dachem...i nie mam jej za złe tego że była słaba a już na pewno nie nazwałabym jej nieludzka a wręcz przeciwnie starała sie stworzyć pełna rodzinę ale z biegiem czasu zauważyła ze alkoholizm taty pogłębiał się i nic nie pomagało...

pewnie zostanę tu zaraz osadzona ze staram sie wybielić swoją mamę i widzę szarość a nie fakty czyli to ze była nieludzka dla mnie i dla mojego rodzeństwa bo siedziała z alkoholikiem...ale ja po prostu widzę dwie strony medalu.

112 Ostatnio edytowany przez dellafi (2011-02-04 16:19:43)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
seducer napisał/a:

dellafi: dyskusji nie służy czepianie się ludzi gdy można się czepiać ich opinii. Ad Rem a nie Ad personam

Nikt tu mnie nie kocha  sad

koliberku dla mnie twoja postawa wobec mamy 6

113

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
atinasarz napisał/a:

Jest tysiące przykładów codziennej szarości tylko wy jakbyście nie żyły w realnym świecie lub po prostu na siłę chcecie żeby życie było czarne lub białe i kropka a ono takie po prostu nie jest.
Każdy ma prawo dążyć do życia idealnego zgodnie z wszelkimi prawami i zasadami moralnymi ale nie można uważać żę jeśli ktoś postępuje nie zgodnie z naszym poczuciem sprawiedliwości i systemem wartości to od razu jest czarny trzeba spróbować zrozumieć go i czasem wyłania się z tego szarość.

dokładnie...
moim zdaniem problem narasta wtedy kiedy ludzie zaczynają postrzegać zasady, dekalogi, przykazania  za PRAWO a nie za WSKAZÓWKI potrzebne w podejmowaniu wyborów życiowych...

tacy ludzie będą szukali zła i winy w drugim człowieku a co najgorsze często bezpodstawnie widzą ja w samych sobie a skoro nie umieją sobie wybaczać to jak maja wybaczyć innym osobom , skoro sa dla siebie tacy surowi to wiadomo ze i dla otoczenia będą tym bardziej...i koło sie zamyka, to jest brak elastyczności...

to jest coś na zasadzie pójdę sobie kupić książkę, która opisze to co jest za moim oknem i wtedy jak ja przeczytam i oswoje sie z tym co opisuje to wyjdę na zewnątrz...zapobiegawczosc i ostrożnoscsie sie kłania...

sa ludzie którzy żyją ale sa ludzie którzy tylko o tym czytają...

ja również czytam książki ale nie zastawiam sie nimi, tak samo jest z moimi zasadami i moralnością.
ja nie musze czytac ze cos jest złe żeby wiedziec ze to jest złe dla mnie i dla innych...choć to co dla mnie złe dla innych moze być dobre i na odwrót.

114 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-04 18:06:38)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
atinasarz napisał/a:

sytuację trzeba rozpatrywać w konkretnym czasie i miejscu a nie zgodnie z moim subiektywnym odczuciem wydawać wyrok czarne lub białe..

totalne niezrozumienie wypowiedzi Niekochanej i innych. Czarne lub biale to nie wyrok a nasza ocena naszych wlasnych uczynkow. Proponuje przeczytac posty jeszcze raz ze zrozumieniem.
Wypowiedz w innym watku moze bylaby sensowna.
Skopiowane z internetu: osoba niedojrzala jest przeczulona na krytykę. Łatwo czuje się atakowana i raniona, nosi w sobie poczucie żalu wobec tych, którzy jej nie cenią. Zrzuca winę na otoczenie i często dopatruje się ataku (dop. wyrok).

seducer napisał/a:

Dodam tylko że podejście czarno-białe, jest bardzo wygodne.
"Ten czarny , tamta czarna, rząd czarny, tylko Pan Bóg i ja , ja jestem biała. A zrobiłam coś złego? Widać miałam powody! To ten czarny świat mnie zmusił! uff, dalej jestem Biała, ja i Pan Bóg!"

No widac, ze nie przeczytales postow, nawet tych na tej stronie.
sama osobiscie napisalam, ze cyt.
"Ludzie ktrorzy staraja sie widziec swiat na czarno bialo nie mowia ze sa BIALI... mowia, ze potrafia przyznac sie do tego, ze sa czarni i nie potrzebuja niczego wybielac bo potrafia sobie dokopac samodzielnie i przyjac krytyke godnie... Z czym tu sie sprzeczac? Z subiektywnym rozumieniem slow, nadawaniu nazw kolorow? Nie o meritum przeciez chodzi tylko o slowa... czyz to nie dziecinada?"

wiec chyba wszedles w polemike z kims kto nie istnieje na tym watku a wypowiedz oparles na znajomosci ludzi opisanego pokroju. Ponadto tak smiesznie sie zlozylo ze akurat przytoczony przez Ciebie tekst :"A zrobiłam coś złego? Widać miałam powody!" jest uwazany przez zwolennikow czarno-bialego jako Wybielanie sie... czyli szary. Jestes zatem zwolennikiem wybielania sie do szarosci, czy nazwania zlego uczynku czarnym?

dellafi napisał/a:

Zazdrosc . Tak czytam Twoje wypowiedzi i coraz bardziej jestem przekonana ,że Twoja postawa moralna o przepraszam "KRĘGOSŁUP Moralny", jest tylko wyrazem twojej alergii na kochanki i osoby które reprezentują inne zdanie w tym temacie.

Nie mam alergii na kochanki, prostytutki czy damy do towarzystwa mam alergie na nieuczciwosc. Mozna byc uczciwym lub nie. Nie ma znaczenia czy sie jest krawcowa, kucharka, zona, kierowca czy forumowiczem. Twoje wrazenie jest mylne. Mam alergie na zle uczynki a nie na ludzi.
Charakterstyczna cecha osoby majacej alergie na ludzi jest taka, ze ma zawsze przeciwne zdanie do osoby na ktora ma alergie.
Ja w zdaleznosci od tematu zgadzam sie z kochanka lub nie. Istotna dla mnie jest sprawa anie osoba. Mam nadzieje, ze wytlumaczylam Ci na czym polega roznica.
zacytuje Seducera big_smile "dyskusji nie służy czepianie się ludzi gdy można się czepiać ich opinii. Ad Rem a nie Ad personam"

Dellafi ja Cie kocham. Robisz rzeczy dobre i zle tak jak kazdy. Trzeba znalezc w sobie sile by sobie dac po pysku gdy trzeba big_smile
Jeden Twoj zly uczynek nie przekresla tych dobrych i nie wrzuca Cie do jakiegos wora. Ja jestem wielkim Janosikiem walczacym z workami... polska odmiana Sancho Panza.. ha ha
Jak masz ochote wypowiedziec sie krytycznie o mnie to podalam sie jak na talerzu w tym watku... poszperaj i skrytykuj moje zle uczynki. Masz do tego prawo. Kazdy ma.

MagdaEM. napisał/a:

Czytając ostatnie strony wątku, naszło mnie takie pytanie: czy wszyscy, którzy potrafią ocenić czyny jako czarne lub białe (bez szarości) potrafią w ten sam sposób ocenić własne zachowania? Nie jedno, z którego są dumni (białe), lub nie jedno, którego się najbardziej wstydzą (czarne), ale tak ogólnie, przeanalizować całe swoje życie.

Szczegolnie osoby bez szarosci potrafia nazwac swoje czyny czarnymi. Caly czas o tym mowimy wiec nie wiem jak moglo umknac uwadze.
Nawet dalam na sobie przyklad mojego czarnego zachowania, i nie tylko ja...

Dla ulatwienia zrozumienia kolorystyki
biale =dobre
czarne= zle
i szare= wyltumaczenie swoich nikczemnosci, nieuczciwosci i podlosci NIE MA PRAWA RACJI BYTU dla zwolennikow bialo-czarnego

Jednakowoz zwolennicy czarno-bialego zakladaja, ze istnieje pewna odmiana szarosci akceptowalna. Jest to tylko i wylacznie taki przypadek gdy chcemy wybrac dobro zapobiec krzywdzie ludzkiej i cierpieniu ale mamy tylko wybor miedzy zlem a zlem. Wtedy wybieramy to co w naszym mniemaniu jest zlem mniejszym.

A tak na marginesie istnieje nie tylko dobro i zlo, sa tez sprawy zupelnie neutralne nie noszace na sobie pietna klasyfikacji w kategoriach zlego i dobrego....i szarego.
Dobro samo w sobie jest przeciez pojeciem abstrakcyjnym i okresla pozytywne cechy i wartosci zas moralnosc jest zbiorem dyrektyw ktore przyjmujemy lub nie. Takie dyrektywy daje nam np. Dekalog. Skoro rozmwaiamy o pojeciach abstrakcyjnych i staramy sie okreslic w akceptowaniu dyrektyw dokladnie nie okreslonych przez poszczegolnych forumowiczow to chyba nie nalezy  podchodzic do teatu zbyt emocjonalnie a raczej jak ktos to dobrze to okreslil na zasadzie akademickich dywagacji.

Moze dyskusja bylaby bardziej konkretna gdybysmy rozpatrywali dyrektywy z Dekalogu i je potepiali lub akceptowali.
Nie widze nic gorszacego w ludzkich zachowaniach mieszczacych sie w granicach Dekalogu.
   1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną
   2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno
   3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił
   4. Czcij ojca swego i matkę swoją
   5. Nie zabijaj
   6. Nie cudzołóż
   7. Nie kradnij
   8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu
   9. Nie pożądaj żony bliźniego swego
  10. Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego

Zgadzam sie z tym, ze Poska to taki dziwny kraj- Duzo osob chodzacych do kosciola a malo wierzacych.

Popieram wypowiedzi osob oparte na wyzej wymienionych dyrektywach moralnych.
Cale to zamieszanie z tym watkiem zaczelo sie od mojejgo poparcia a wrecz obrony osoby, ktora stanela w obronie pkt. 6 i 9 Dekalogu.

i nie sadze by atakujacy Niekochana byli przeciwko Dekalogowi mysle, ze to alergia na jej osobe sad
Jestem kobieta... i nie czuje sie dzis jakby brzmialo to dumnie.

115 Ostatnio edytowany przez DORIS2727 (2011-02-04 18:33:21)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
DORIS2727 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
DORIS2727 napisał/a:

ależ oczywiście że masz...zupełnie o inne czasy mi chodziło...
spokojnie...

Jestem spokojna smile
A jak Ty uważasz w powyżej omówionych sprawach?

pozwól że jutro napiszę..spokojnej nocy smile

A propos wczorajszego Twojego pytania...
Ja również potępiam stalinizm czy też nazizm...
Wiem jednak jedno..tego nauczyło mnie dotychczasowe życie iż nigdy nikogo nie oceniam.../mając nawet zupełnie inne zdanie/ jeżeli nie przezyłam i nie zostałam postawiona w takiej samej sytuacji.
Oczywiście iż chciałabym w każdej sytuacji trzymać się swoich zasad , swojej hierarchi wartości...
zawsze wybierać to co właściwe...
Jednak nie mogę powiedziec na 100 % iż kiedy umierałabym z głodu , nie odebrałabym ostatniej kromki chleba od ust innej osoby...
Mam nadzieję iż nie...ale to są tylko nadzieje...
łatwo i prosto mówić jakie coś jest złe i niemoralne...ale przeżyć tę sytuacje i zachowac się jak ,,należy'' to zupełnie inna sprawa...
I tylko to miałam na myśli pisząc iż ...nie mogę oceniać moralności ludzi zachowujących się  innaczej , gdyż nie znam do końca swojego zachowania w ich określonej sytuacji..

Pozdrawiam

116

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Zazdrość,
wiem, że przytoczyłaś swój czarny czyn (zbyt szybka jazda samochodem), ale w moim pytaniu chodziło mi o to, czy potrafisz ocenić swoje całe życie jako białe, lub jako czarne - nie jeden czyn, nie jedno zachowanie, tylko ogólnie.

Nie uważasz, że widzenie świata tylko w dwóch kolorach jest ograniczające?

117 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-04 19:45:29)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

a po co mialabym oceniac moje zycie jako biale jub czarne?
To jest niedojrzale.
Moje zycie skalda sie z bialego, czarnego i calkiem neutralnego.
Podejmowalam w zyciu trudne decyzje (nawet sobie nie wyobrazasz jak trudne i niecodzienne) ale zawse wkladalm w to serce i mottem przewodnim bylo : nie krzywdzic nikogo.
Jestem kobieta z dwojka dzieci, czyz nie byloby mi latwiej ulec zonatemu facetowi, ktory wsparlby mnie finansowo, uczuciowo i dal mi regularny seks? Nie moglabym sobie spojrzec w twarz w lustrze w moim poczuciu moralnosci to co zrobilabym jego zonie i jego dzieciom byloby tak czarne, ze by mnie dusilo. Moglabym uszarzac i mowic, ze zycie jest skomplikowane, ze mi tez sie troche nalezy od zycia, ze jest mi ciezko samej i samotnej a on i tak sobie znajdzie inna jak nie mnie.
Ja nie umiem tego uszarzyc. Czulabym sie z tym podle.
Nie mam potrzeby analizowania calego zycia i drobiazgow typu czy wrzucilam papierek do kosza czy na chodnik... ale jak ktos zapyta to wiem, ze dobrebiale to wrzucic do kosza. Proste. Sa ludzie co nie wiedza gdzie wyrzucic papierek bo nie ma kosza... i jedyna dal nich droga rozwiazania jest rzucic na ziemie... a ja widze wiele innych rozwiazan.
Gdy podrywal mnie zonaty facet wiedzialam od poczatku ze to zle... nie cieszylam sie jak glupia, ze sie ktos mna zainteresowal, nie dawalam sie omamiac i rozkochiwac..
Moglam ulec a potem uszarzac i brac wszystkich na litosc... nie umiem zrobic tego sama sobie..
Zonaty facet jest dla mnie aseksualny.

Nie oceniajmy niczyjego calego zycia... na to bedzie czas nad grobem... i wtedy mozemy uszarzac jak trzeba.
Oceniajmy siebie uczciwie. Badzmy uczciwi wobec siebie.
.. i moze nauczmy sie przyjmowac krytyke... to takie niedojrzale gdy w czyjejs ocenie zlego uczynku dopatryjemy sie atakow, wyrokow i negacji calego jestestwa jakiejs osoby. Zly uczynek to zly uczynek... nie oznacza ze ten ktos nie ma na swoim koncie dobrych uczynkow.
Ja jestem jeszcze taka mloda po co mam robic bilans zycia i  okreslac sie w kolorach?
Nikt nie mowi tu o ocenie osobowosci, zycia czy podsumowania jakiejs osoby kolorystyznie.
To raczej, tak mi sie wydaje, big_smile rozmowa o uczynkach, o zwyklej codziennosci bez dzialan batalistycznych, nato, obozach smierci. Niektorzy sie pogubili w opiniach. Raz uderzaja w wielkie dzwony i maja zal ze mam alergie na kochanki skoro nie uznaje szarosci w zabojstwie chorej na raka sieroty przez nozownika narkomana.
Naprawde niektorzy sie pogubili... albo moze potrzebuja tych wielkich dzwonow do wybielania sie bo male dzwoneczki juz nie wystarcza... doprawdy nie wiem.

i napisalam mocno czarnym kolorem o widzeniu szarosci wiec nie wiem czy to do mnie bylo to pytanie o ograniczonym widzeniu bez szarosci?

118

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Ja rownież chcę dołożyć trzy grosze do dyskusji o szarości.

Zawsze w swoim życiu kierowałam się ustalonymi  zasadami. Białe to białe, czarne to czarne. Czasem niestety nie dotrzymywałam sama sobie ustalonych zasad i gdzieś po drodze pojawiały się odcienie szarosci.
Myślę,że z tymi wyborami to jest tak ---- na naszej drodze życia , dla jednych Bóg dla innych przeznaczenie  ---stawia przeszkody. Musimy podjąć decyzję. Mamy wybór możemy wybrać w kierunku białego, albo czarnego. Ale najczęsciej jeśli nie możemy się zdecydowć to wybieramy szarość. Zostajemy w niej, myśląc może jutro, pojutrze podejmę tą właściwą decyzję.Ale czas biegnie, a podjąć decyzję jest nadal trudno - czy nie lepiej było na początku wybrać białe lub czarne.

     Po co się oszukiwać, gdzieś w podświadomości wiemy co jest dobre, wiemy że robimy źle - ale lepiej zagłuszyć sumienie  niż otwarcie przyznać się do błędu. W takim przypadku tzreba dużej odwagi osobistej  --- prawda?????

119

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Być może nie rozumiem Twojego sposobu myślenia, już sama nie wiem. Jeśli rozmawiamy o życiu codziennym i o prozaicznych sprawach, to po co wciskać je w ramy moralności, ewentualnie nie-moralności. Mówiąc o papierku, który można wrzucić albo do kosza, albo wyrzucić na ziemię, nie widzę potrzeby używania terminu białe/czarne.

Dla Ciebie (i nie tylko) szarość jest albo usprawiedliwianiem samego siebie - wtedy jest niedopuszczalna jeśli widzimy świat tylko biało-czarny, lub też wyborem "mniejszego" zła w sytuacji kiedy wybieramy między złem a złem - wtedy szarość jest dopuszczalna. Dobrze rozumiem?

Wydaje mi się, że Twój kręgosłup moralny jest podobny do mojego - oba nie są nadzwyczajne. Moim zdaniem niewłażenie do łóżka żonatego faceta, to nie żaden powód do dumy, to normalna sprawa. Większość kobiet tak uważa - przynajmniej mam taką nadzieję. No chyba, że jestem aż tak naiwna... Dlatego wydaje mi się, że takie szufladkowanie na czarne i białe rzeczy prostych, to trochę tak jak wyważanie otwartych drzwi - bezcelowe. Każdy chyba potrafi odróżnić co jest złe a co nie.

O ile na początku wiedziałam o co chodzi w dyskusji, tak teraz zaczynam się gubić. Co możemy oceniać a czego nie? Samych siebie, czy innych? Całe życie, czy tylko jeden wybrany czyn? Zdrowy kręgosłup moralny, albo się ma albo nie i jeden dobry lub jeden zły czyn niczego nie zmienia (no może zależy to od kalibru tego czynu). Jaki jest w ogóle sens dzielenia świata na czarne i białe?

120 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-02-04 20:41:23)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
MagdaEM napisał/a:

.. Moim zdaniem niewłażenie do łóżka żonatego faceta, to nie żaden powód do dumy, to normalna sprawa. Większość kobiet tak uważa - przynajmniej mam taką nadzieję. No chyba, że jestem aż tak naiwna...

No wlasnie witaj w klubie naiwnych,
MagdoEm problem w tym, ze to nie jest dla wszystkich normalne i dla tych, dla ktorych nie jest to normalne chcemy zastosowac uproszczenie sprowadzajac do dobre i zle... bo moze latwiej przyswajalne....
i te osoby zeby usprawiedliwic swoj egoistyczny stosunek do rodziny swego kochanka staraja sie szukac alibi w odcieniach szarosci zycia... przy czym bez skrupulow oswiadczaja, ze maja w nosie zony i dzieci swoich kochankow bo to nie ich problem. Infanylnie szukaja potwierdzenia tej szarosci w wielkich czynach wojownikow NATO i losach sierot z obozow smierci... i takie tam... a przeciez tu chodzi o zwykle rozroznienie czy to biale czy czarne jak sie wlazi zonatemu facetowi do lozka...
Wydaje im sie ze jesli jest szarosc w trudnej decyzji przy np eutanazji to autoamtycnie maja alibi na szarosc swojego wyboru polegajacego na wejsciu do lozka zonatemu facetowi.

Twoj kregoslup moralny nawet nie przypuszcza, ze mozna to poddawac ocenie.... bo to normalne
No i ja tez chcialabym znac tylko takie osoby jak Ty, dla ktorych jest to normalne i nie ma oczym rozmawiac.
a jak widac jest.

Tez uwazam, ze nasze kregoslupy moralne niczym sie nie roznia big_smile Ja nigdy nie mowilam, ze jestem swieta. Moj kregoslup moralny jest przecietny jak sadze...potomnosc mnie oceni... ha ha

121

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Epoka napisał/a:

Ja rownież chcę dołożyć trzy grosze do dyskusji o szarości.

Zawsze w swoim życiu kierowałam się ustalonymi  zasadami. Białe to białe, czarne to czarne. Czasem niestety nie dotrzymywałam sama sobie ustalonych zasad i gdzieś po drodze pojawiały się odcienie szarosci.
Myślę,że z tymi wyborami to jest tak ---- na naszej drodze życia , dla jednych Bóg dla innych przeznaczenie  ---stawia przeszkody. Musimy podjąć decyzję. Mamy wybór możemy wybrać w kierunku białego, albo czarnego. Ale najczęsciej jeśli nie możemy się zdecydowć to wybieramy szarość. Zostajemy w niej, myśląc może jutro, pojutrze podejmę tą właściwą decyzję.Ale czas biegnie, a podjąć decyzję jest nadal trudno - czy nie lepiej było na początku wybrać białe lub czarne.

     Po co się oszukiwać, gdzieś w podświadomości wiemy co jest dobre, wiemy że robimy źle - ale lepiej zagłuszyć sumienie  niż otwarcie przyznać się do błędu. W takim przypadku tzreba dużej odwagi osobistej  --- prawda?????

masz racje...tak to prawda trzeba dużej odwagi osobistej...albo jak ja to mówię samoswiadomosci, czyli DOBRZE ZNAC SIEBIE I SWOJE POTRZEBY I MIEĆ CEL KTÓRY DA NAM TRWAŁE SZCZEŚCIE....

tak to jest ze nie zawsze jestesmy w stanie podjąć decyzje z dnia na dzień to znaczy  my ja podejmujemy z dnia na dzien natomiast wcześniej jest ona poparta osobistymi dywagacjami typu, co będzie dla mnie lepsze, jak sie w tym odnajdę, czy aby na pewno dobrze robię i tak dalej...

tutaj podjęłaś bardziej problem z podejmowaniem wyborów...

wystarczy przyjrzeć sie zdarzeniu codziennemu, kiedy przymierzamy sie do zrobienia "zakupu naszego życia" np.kupno mieszkania...to wiadomo ze nie obejrzymy pierwszego i od razu go wybieramy, najpierw przeglądamy ogłoszenia w internecie i jeździmy je oglądać na żywo...odkładamy decyzje ze względu na to żeby sie nie sparzyć albo nie wpaść jak śliwka w kompot...tak samo jest w życiu osobistym, zawodowym i w relacjach z ludźmi.

pewnie że prostsze byłoby życie gdy stajemy przed dylematem a tu nagle dostajemy nagłego olśnienia...jednych oświeca w ciągu tygodnia, innych w ciągu roku a jeszcze innych w ogóle;
... i wybieramy bo lepszy wybór "jakiś" niż żaden i tu o ile to zastosowanie jest dobre w potrzebach mniejszego rzędu tak jeśli chodzi o poważne wybory to chcielibyśmy być tak chociaż w 85% zadowoleni....

122

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

widzę że rozmowa potoczyła się już dużo dużo dalej niż mój post na początku..nie czytałam wszystkiego..
jednak chcę aby było jasne.. ktoś posądził mnie o to iż osoba która popełni jakiś zły uczynek i się do niego przyzna, nie znaczy że ją uwielbiam! ...................
uwielbiam samo przyznanie się, zdanie sobie sprawy, z czerni uczynku i wzięcie na siebie odpowiedzialności za ten czyn, nie wymyślając "oj bo zrobiłem tak bo to i to" "bo ktoś mi zrobił tak i tak" "bo ...."
to jest jak wybielanie siebie z czarnego uczynku czyli poszarzanie.. zganianie części winy na kogoś innego..
nie ma tak, jeśli facet np czy kobieta (płeć nie ma żadnego znaczenia) zdradzi to zdradzający wykonał czarny uczynek ...
nie ma żadnych 'ale' które są w stanie go wytłumaczyć. (wspomniałam o tym bo ktoś tu pisał też o zdradzie..)
...dobre jest przyznać się i przyjąć karę. to jest białe. czernią zaś ten zły uczynek. jeśli mowa o człowieku nie da się ocenić całej osoby bądź czyjegoś życia jako czarne lub białe bo żadna osoba nie wykonuje tylko złych uczynków ani tylko dobrych.
można mówić jedynie o poszczególnych uczynkach.
ogolnie to od poczatku zdawało mi sie że nie chodzi tu o sytuacje kogo wybrać czy żonę czy dziecko.. przecież to nie wina męża iż takiego wyboru ma dokonać..to już dramat, o dramatach nie rozmawiamy tak?
myslę że oceniajac samych siebie da się nazwać swoje uczynki albo jako czarne albo jako białe, ponieważ my dobrze wiemy co nami wtedy kieruje..

123

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

Zonaty facet jest dla mnie aseksualny.

dla mnie też...

124

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
orbitka26 napisał/a:

uwielbiam samo przyznanie się, zdanie sobie sprawy, z czerni uczynku i wzięcie na siebie odpowiedzialności za ten czyn, nie wymyślając "oj bo zrobiłem tak bo to i to" "bo ktoś mi zrobił tak i tak" "bo ...."
to jest jak wybielanie siebie z czarnego uczynku czyli poszarzanie.. zganianie części winy na kogoś innego..
nie ma tak, jeśli facet np czy kobieta (płeć nie ma żadnego znaczenia) zdradzi to zdradzający wykonał czarny uczynek ...
nie ma żadnych 'ale' które są w stanie go wytłumaczyć. (wspomniałam o tym bo ktoś tu pisał też o zdradzie..)
...dobre jest przyznać się i przyjąć karę. to jest białe. czernią zaś ten zły uczynek.

ja nie wiem co wam niektórym poodbijało z ta winą i kara tym to sie powinni w sadzie ławnicy zajmować...
w stosunkach międzyludzkich nie zawsze sie to sprawdza...

dla mnie to jest ciąg przyczynowo-skutkowy skoro kogoś zabiłeś to liczysz sie z tym ze cie złapia i pójdziesz do wiezienia, skoro zdradziłeś to licz sie z tym ze ta druga osoba(pokrzywdzona) wcale nie będzie chciała ci wybaczyć i możesz ja stracić...

125

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Koliber napisał/a:

dla mnie to jest ciąg przyczynowo-skutkowy skoro kogoś zabiłeś to liczysz sie z tym ze cie złapia i pójdziesz do wiezienia, skoro zdradziłeś to licz sie z tym ze ta druga osoba(pokrzywdzona) wcale nie będzie chciała ci wybaczyć i możesz ja stracić...

ale przecież dyskusja nie toczy się o tym czy liczymy się ze skutkiem swojego złego działania, tylko o tym czy potrafimy ocenić nasze uczynki jako dobre i złe i przyznać się nie wybielając się przy tym.

126

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Rzeczywiście dyskusja pognała, ale to dobrze smile
Jesli mam spojrzeć na siebie, na codzienne sytuacje i na moje czarne i białe, to myślę, że to jest sprawa sumienia i wyznawanych zasad jak na to patrzymy. To co dla mnie jest czarne(np.seks pozamałżeński) dla innego może być neutralne lub nawet białe (bo przecież z miłości), a białe może być neutralne, bo jest normą. Choć, jako że jesteśmy troche egocentryczni, to najczęściej nasze czarne uznajemy za uniwersalne czarne i tak samo z białym. ( np. ze wzgledu na wyznawaną wiarę ) Kwestia ukształtowania sumienia i owych zasad. Myślę, że często można tłumaczyć się młodością, chwilą, szczególnym przypadkiem jakiejś sytuacji, ale czarne nie przestanie być czarne ( nie mówie tu o zupełnie skrajnych przypadkach gdzie czuje się zbyt 'mała' żeby je oceniać). Gdy zrobie coś co uznaje za czarne to sumienie mnie gryzie, a jak zrobie białe to czuje się z tym wewnętrznie dobrze.
Naszym zadaniem jest odpowiednio ukształtowac owe zasady i sumienie. Takie jest moje zdanie.

127

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:

Jestes zatem zwolennikiem wybielania sie do szarosci, czy nazwania zlego uczynku czarnym?

Co prawda pytanie nie do mnie, ale se odpowiem, a co smile
Nie jestem zwolennikiem wybielania się, ale też nie mam zamiaru sobie bez sensu dokopywać. Podstawa to uczciwa ocena - jak białe to białe, jak czarne to czarne, a jak szare to szare. I szare nie ma nic wspólnego z wybielaniem się.

Zazdrosc napisał/a:

A tak na marginesie istnieje nie tylko dobro i zlo, sa tez sprawy zupelnie neutralne nie noszace na sobie pietna klasyfikacji w kategoriach zlego i dobrego....i szarego.

I są też sprawy, które łatwo ocenie się nie poddają.

Zazdrosc napisał/a:

Moze dyskusja bylaby bardziej konkretna gdybysmy rozpatrywali dyrektywy z Dekalogu i je potepiali lub akceptowali.
Nie widze nic gorszacego w ludzkich zachowaniach mieszczacych sie w granicach Dekalogu.

To co niżej przytoczyłaś, to nie jest Dekalog, tylko Dekalog wykastrowany przez Kościół katolicki, przez wywalenie jednego - z przyczyn materialnych niewygodnego punktu smile

Zazdrosc napisał/a:

1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną
   2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno
   3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Te punkty dla mnie - ateisty nie maja najmniejszego znaczenia.

Zazdrosc napisał/a:

4. Czcij ojca swego i matkę swoją

Uważam, że z samego faktu, że ktoś mnie "wyprodukował" szacunek, a tym bardziej cześć się nie należy. Na szacunek trzeba zasłużyć.

Zazdrosc napisał/a:

5. Nie zabijaj
   7. Nie kradnij
   8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu
   9. Nie pożądaj żony bliźniego swego
  10. Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego

To zasady uniwersalne, a nie tylko dekalogowe. Oczywiście przestrzegać należy

   

Zazdrosc napisał/a:

6. Nie cudzołóż

Tak, ale inaczej rozumiane niż u katolików. Seks poza związkiem, gdy nie mamy stałego partnera, to nie jest cudzołóstwo. Tym bardziej ze stalym partnerem, choć bez ślubu. Ja to rozumiem jako "Nie zdradzaj"

128 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-04 23:14:53)

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Koliber napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Koliber - mam nadzieję, że nigdy nie zbierzesz żniwa kogoś, kto po Twoim trupie dojdzie do swojego celu. Bo jest wielbicielem szarości.

proszę bardzo, kolejny przykład ciemnogrodu i obłudy...

po co udajesz że tak ci zależy na moim szczęściu...
nie lepiej było napisać prawdę, czyli Koliber mam nadziej ze sie kiedyś przejedziesz, ze ci zycie odda bo jesteś wielbicielem szarości...

ale wiadomo lepiej udawać wilka w owczej skórze roll

Koliber - nie masz bladego pojęcia, co myślałam pisząc te słowa. Oceniłaś mnie swoją miarą. Dla mnie to obraźliwe insynuacje.
Nie widzę podstaw, żebyś dawała sobie prawo do tak krzywdzącego moją osobę osądu.
No cóż, muszę to przyznać - rozczarowałaś mnie tą wypowiedzią.


Koliber napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Swoją drogą - czy matka pozostająca w chorym związku z uzależnionym mężem (bo będzie mniej luksusowo żyła, bo go KOCHA) nie krzywdzi swojego dziecka? Zapewniam, że tak. Przedkłada uczucia do uzależnionego nad dobro własnego dziecka - a to jest nieludzkie.

to zależy jak matka podchodzi do samego faktu człowieka uzależnionego z którym jest w związku, bo jeśli np. zdaje sobie sprawę ze nie będzie lepiej, że taki człowiek wyniszcza całą rodzine..ale nie może odważyć sie na ostateczny krok albo próbuje rożnych metod żeby sie zmienił, to nie nazwałabym jej nieludzką...

natomiast, jeśli matka żyje pod jednym dachem z człowiekiem który  jest chory a ona jest nieświadoma i zyje tylko jego zyciem, nie zauważa w tym zwiazku ani siebie ani dzieci podam na przykładzie, który ostatnio był w telewizji: mówi gwałcona córka przez własnego ojca do matki, ze robił jej to co robił a ona na to "radź sobie sama to twój problem" to taki rodzaj nieświadomości jest zły.

Czym różnią się te dwie sytuacje z punktu widzenia krzywdzonego dziecka? Bo ja nie bardzo rozumiem?
I napisz proszę, jakie metody były stosowane.

Koliber napisał/a:

moja mama dłuuugo nie mogła się zdecydować na rozwód właśnie miedzy innymi z pierwszego powodu ale kiedy juz sie jej wyczerpały argumenty to zdecydowała sie to zrobić, choć to i tak nie zmieniło faktu bo dalej mieszkał z nami pod jednym dachem...i nie mam jej za złe tego że była słaba a już na pewno nie nazwałabym jej nieludzka a wręcz przeciwnie starała sie stworzyć pełna rodzinę ale z biegiem czasu zauważyła ze alkoholizm taty pogłębiał się i nic nie pomagało...

Czy możesz napisać, jakie korzyści osiągnęliście jako taka pełna rodzina?

Koliber napisał/a:

pewnie zostanę tu zaraz osadzona ze staram sie wybielić swoją mamę i widzę szarość a nie fakty czyli to ze była nieludzka dla mnie i dla mojego rodzeństwa bo siedziała z alkoholikiem...ale ja po prostu widzę dwie strony medalu.

Koliber - przedstaw mi proszę tę druga stronę medalu - co na niej było?

129

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Zazdrosc napisał/a:
kachna66 napisał/a:

Aborcja, eutanazja, wolne związki, a z drugiej strony małżeństwa homoseksualistów, klonowanie, to przedmiot wielu sporów. Mimo, że są to ?sprawy? zakazane przez prawo (..)

Czyzby wszystko wymienione i wszedzie jest zakazane przez prawo wg Ciebie?

kachna66 napisał/a:

Według mnie moralność konkretnego człowieka, to nie tylko zbiór zasad które będzie głośno recytował. Ważniejsze dla mnie jest to co ja ze swoją moralnością zrobię. Ja wiem że cokolwiek nie napiszę na tym forum, czy powiem głośno jaki to ja mam prosty kręgosłup moralny   nie mam wpływu na to co zrobi ten który w/g mnie źle postępuje.
Nic nikomu nie da jak jakąś kochankę wyzwę od zdzir, co najwyżej wzbudzi złość tejże kochanki.

Czyzby ktos oczekiwal od Ciebie wyzwania kogos od zdzir?- co na to Twoj kregoslup moralny?


kachna66 napisał/a:

Moja moralność jest ściśle związana z tolerancją.

hmmm..ale tylko z tolerancja dla kochanek rozbijajacych rodziny czy rowniez dla osob uwazajacych, ze jest to nieuczciwe?
Komu szybciej kazalabys przeswietlic kregoslup moralny majac na uwadze swoja tolerancje zwiazana scisle z moralnoscia?

kachna66 napisał/a:

To co jest lepsze i moralnie właściwe -wyzwanie jej od zdzir?

Zglaszam sprzeciw przeciwko sugerowaniu po raz kolejny, ale Niekochana nie wyzwala nigdy nikogo od zdzir... to manipulacja z Twojej strony (CZARNE)

kachna66 napisał/a:

Ale moje pojęcie inteligencji i moralności nie musi się nikomu podobać , czarne, białe i szarości są moje.

Czemu mnie zatem obrazasz tekstami "przeswietl sobie kregoslup moralny, nie masz odwagi przyznac sie do istnienia szarego bo masz problemy ze soba etc.. etc
czy Twoja moralna tolerancja wtedy sie jakos wylacza? Dlaczego narzucasz mi swoje szarosci i domagasz sie bym je uznala.. i to w  sytuacji gdy powiedzilam iz nie ma nic zlego w tym, ze ktos pyta kochanke o uczucia zony? Wtedy zakladasz ze Twoje wyczucie czegos tam musi sie komus podobac?
Przeciez widac bylo, ze ktos ma alergie na slowa Niekochanej. Wszyscy na forum widzieli Twoja alergie a nie zadna moralna tolerancje...
Po co ta patetycznosc moralna.... DUZO BIALEGO dla zwyklej babskiej zlosci.

Ludzie ktrorzy staraja sie widziec swiat na czarno bialo nie mowia ze sa BIALI... mowia, ze potrafia przyznac sie do tego, ze sa czarni i nie potrzebuja niczego wybielac bo potrafia sobie dokopac samodzielnie i przyjac krytyke godnie... Z czym tu sie sprzeczac? Z subiektywnym rozumieniem slow, nadawaniu nazw kolorow? Nie o meritum przeciez chodzi tylko o slowa... czyz to nie dziecinada?

Pierwszy krok do zrozumienia racji innego czlowieka to zrozumienie tego jakim jezykiem sie posluguje, zrozumienie jego wypowiedz i intencji bo bez tego nie jestesmy  w stanie przyblizyc sie do prawdy i sprawiedliwego, uczciwego wyboru miedzy zlem a dobrem. ( i to akurat jest ta szaroscia, wiec powinnas rozumiec)

Trzeba uznac, ze moje pytania maja takie samo prawo bytu jak pytania innych.

kachna66 napisał/a:

Czasem mamy wybór między złam mniejszym i większym, i to są szarości, bo nie ma koloru bardziej czarnego i mniej czarnego. Czarny to czarny, jeżeli jest jakieś ale to już nie czerń, a odcień szarości.

Mozna byc nieuczciwym i sie wytlumaczyc obsypujac listakmi laurow... to nie boli... i jest szare jak rzeczywistosc niektorych.
Nieuczciwosc ma rozne oblicza... niektore skrywane... i nie mnie oceniac czy wydlubywac Twoja nieuczciwosc Kachna. Powiezam to Twojemu sumieniu, bo mnie nic do tego. W moim technikolorze moralnosci, kazdy ocenia sam siebie.
Ja tylko zapytam czy Ty Kachna, nie masz watpliwosci do tego co robisz?
Czy uwazasz, ze nikogo nie skrzywdzisz?

Pytanie to nie ocena czy osadzenie... nie wysilaj sie na obrone bo to nie atak. Ja Cie nie atakuje.
Mam ton spokojny, moja czcionka jest zrownowazona (choc czarna big_smile ), patrze na Twoja ikonke cieplym wzrokiem i nie boje sie krytyki... pod wzgledem pryjmowania krytyki jestem gosc-spoko big_smile

Co do istnienia szarosci moralnej jestem w stanie przyjac rozumowanie Lupusa... Twoje mnie jeszcze nie przekonalo.

Czyżby mania prześladowcza? smile
Nie rozumiem jak z moich słów wyczytałaś że zwracam się do Ciebie, czy Niekochanej. A nie do pojęcia jest dla mnie, że mogłaś poczuć się obrażona .
Napisałam ten post na zakończenie bo nie miałam zamiaru na dalsze przepychanki, wyraziłam swoje zdanie, nikt mi nic nie kazał nikomu nic nie narzucałam. A skąd twoje wnioski? Przeprosiłabym Cię ale za co? Za moje zdanie? Hm jest moje jak napisałam jeżeli Cię obraża to mi przykro. musiszsobie sama z tym poradzić.

130

Odp: Czy moralnosc ma odcienie szarosci?
Lupus napisał/a:

5. Nie zabijaj
   7. Nie kradnij
   8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu
   9. Nie pożądaj żony bliźniego swego
  10. Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego
To zasady uniwersalne, a nie tylko dekalogowe. Oczywiście przestrzegać należy

   6. Nie cudzołóż
Tak, ale inaczej rozumiane niż u katolików. Seks poza związkiem, gdy nie mamy stałego partnera, to nie jest cudzołóstwo. Tym bardziej ze stalym partnerem, choć bez ślubu. Ja to rozumiem jako "Nie zdradzaj"

No widzisz Lupus mnie też się to wczoraj wydawało, że to zasady uniwersalne. Ale okazuje się, że nie.
Jestem osobą wierzącą, ale nie uważam, że z tego powodu spływa na mnie jakaś specjalna umiejętność moralnego postępowania wink
Kwestia czy jesteś teistą czy ateistą jest dla mnie zupełnie nieistotna (rozumiem, ze dla Ciebie ma duże znaczenie) - natomiast ważne jest dla mnie jakim jesteś człowiekiem.
Jestem w stanie w moim blond rozumku przyjąć do wiadomości, że kochanka szuka sobie wygodnego wytłumaczenia dla swoich czynów, ale nie jestem w stanie pojąć, co kieruje osobą głęboko wierzącą (sama tak się określa), która reaguje na mojego potępiającego tą sytuację posta pisząc do kochanki słowa: "Pamietaj, na tej planecie,pojawiamy sie raz i tylko raz.......
Walcz o to,co Tobie wydaje sie sluszne,i co Tobie daje szczescie"
To przekracza moje zdolności logicznego myślenia.

Posty [ 66 do 130 z 196 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy moralnosc ma odcienie szarosci?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024