Czy moralnosc , uczciwosc, wiernosc, przyjazn, dobroc.. itd mozna rozpatrywac w kategorii czarne -biale, czy mozna nadawac jej odcienie szarosci?
Zbesztano mnie za wypowiedz cyt:
Mozna oczywiscie mowic, ze czarne jest biale, albo, ze przynajmniej ma odcienie szarosci... w tych odcieniach szarosci lamiemy nasze kregoslupy moralne, wiec czy warto?
Osobiscie jestem zwoleniczka wypracowania sobie i wpojenia moim dzieciom zasad opartych na czarne-biale po to by nie mialy watpliwosci jak droge wybrac gdy stana przed wyborem i zeby nie mialy watpliwosci, checi tlumaczenia siebie lub szukania alibii gdy zrobia zle. Ucze je przymowac porazki odpowiedzialnie i konsekwencji wobec siebie. Nie jest to bolesne bo podawane na cieplo da sie zjesc ![]()
Te same zasady stosuje wobec siebie.
Mam alergie na tlumaczenie zla, okrucienstwa, zdrady, przestepstwa etc. Uwazam, ze usprawiedliwianie "zdrajcy" i szukanie szlachetnych pobudek jakimi sie kierowal powoduje upowszechnianie zla i niemoralnego zachowania
Moze potrzeba "uszarzania" wynika z nieumiejetnosci przyznania sie do bledu, poniesienia konsekwencji i stawieniu czola wlasnym, wstydliwym zachowanoim.. nie wiem...nie rozumiem..
Szare w moim rozumieniu- to watpliwosci.
Co Wy o tym myslicie?