Jak związek się skończył niedawno, to daj że se chłopie może troche czasu, żeby dojść do siebie? Co Ty malpka jesteś, ze jedną gałązkę puściłeś i już musisz drugą złapać? Nie masz raczej żadnej depresji, zwyczajnie po rozstaniu jest taki czas (i każdy tak ma, nie tylko Ty) kiedy czlowiek musi odżałować, dojśc do siebie i po prostu przeboleć to rozstanie.
A Ty byś chciał już, zaraz, lecieć na randki i zdobywać kobiety, a pewnie jeszcze myślisz, że to ukoi ten cały smutek po rozstaniuTo tak nie działa. Jak będziesz emocje spychał, to one nie znikną, przejdą co najwyżej w sferę fizyczną - i to moze prowadzić do chorób nawet. Lepiej jest normalnie dać emocjom wybrzmieć, minąć naturalnie.
Zresztą, jak czujesz w środku smutek, to choćbyś nie wiem jakie dowcipy opowiadał i co nie wyczyniał, to kobiety to wyczują. Na ogół kobiety są bardziej empatyczne i dobrze widzą, co sie dzieje. Bedą czuły fałsz w tym wszystkim - japa usmiechnieta, ale oczy jakieś smutne... Nie zrobisz furory teraz na randkach, to sie nawet nie łudź
Lepiej sie na razie wstrzymaj, a jak poczujesz sie lepiej, to zwyczajnie sie pospotykaj i bądź sobą, nie udawaj lepszego, niz na prawdę. Sztucznością będziesz bił po oczach, normalna kobieta od razu ucieknie. Albo sie spodobasz jaki jesteś - nawet z mamą na karku i bez samochodu- albo sie nie spodobasz i tu nie warto sie bawić w jakieś gierki. Każde kłamstwo predzej czy później wyjdzie. Jak nie jesteś naturalnym "wodzirejem", to masz racje, wysilisz sie na kilku randkach, a potem inwencja sie skonczy i Twoj sztuczny urok pryśnie. Temu lepiej być po prostu zwyczajnym sobą. Kobieta wtedy wie, na co sie pisze. Tzw. widzialy gały, co bralyJak sie jej spodobasz taki, jaki jesteś, to nie bedziesz musial nic kombinować, nic w sobie zmieniać na siłę. A chyba własnie o to w tym wszystkim chodzi?
Może nie było to długi "związek", ale pierwszy tak poważny (ba, nawet jej się oddałem, wiecie co mam na myśli...). Nieco się już pogodziłem, ale te emocje nie miną... czuję to I zaboli, oj zaboli, jak zobaczę ją z innym. Generalnie oszukałą mnie strasznie.
Nie jestem jakiś super przystojny i raczej już żadnej się nie spodobam... A lata lecą, naprawdę cholernie mnie to wkurza, że mając tyle lat dopiero teraz jakaś relacja zaszła tak daleko. I szybko się skończyła. Mnie jest po prostu żal każdego dnia spędzonego w samotności. No bo to dobija - wracam z pracy, idę spać... i tak w kółko, bo taka aura, że nie można nigdzie wyjść.
Czytam poradniki i czwarte spotkanie bez pocałunku to źle, jeżeli wszystko idzie dobrze i jest chemia. Ile kobieta ma czekać na ten moment?