Zdrada? Zastanów się czy warto? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada? Zastanów się czy warto?

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 253 z 253 ]

196

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Markuss88 napisał/a:
adrianaana napisał/a:

I tak miało być, i nawet było parę tygodni,  ale sam się odezwał, bo tęsknił(?) Tylko dlaczego nie poszuka sobie innej kochanki a zawraca głowę ciężarnej. .

Żadna świnia, nie zrezygnuje z darmowego i pewnego koryta....

Brawo !

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Wow! A to że usłyszałaś wyraźnie że chce być tylko TWOIM ZNAJOMYM to ci nie wystarczy?  Gdybys nie była w stanie błogosławionym doradzałambym Ci wyjście na mróz dla otrzeźwienia

I tak miało być, i nawet było parę tygodni,  ale sam się odezwał, bo tęsknił(?) Tylko dlaczego nie poszuka sobie innej kochanki a zawraca głowę ciężarnej. Może z jego strony to też jakieś wyższe uczucie. A moze sobie cos wmawiam. Wczoraj zasugerował spotkanie, więc albo jest totalnym draniem że  nie przejmuje się dzieckiem i tym że musimy to wreszcie skończyć, albo ma w głowie to samo co ja czyli jest zakochany a rozum odstawił na bok. Tego nie wiem, Nie pytałam, nie drążyłam tematu. A spotkanie nie dojdzie do skutku. Przynajmniej nie teraz. Choc mam ochotę na rozmowę w cztery oczy. Tylko takie rozmowy zawsze kończyły się na niczym, więc i tak nic z niego nie wyciągnę.

Oczywiście że to drań ja bym go określił jako skur....On wie że masz do niego słabość i będzie ci mącił w głowie bo on NIE jest Twoim przyjacielem-on chce znowu Ciebie dosiąść ale rodziny nie zostawi -bo on taki porządny- dla kobiety z czyimś dzieckiem.
A jeszcze lepiej powiedz mu że masz dosyć i chcesz wszystko powiedzieć mężowi lub że mąż zaczął się dziwnie zachowywać i chyba się czegoś domyśla. Wtedy się przekonasz jaki on książę.

198

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Markuss88 napisał/a:
adrianaana napisał/a:

I tak miało być, i nawet było parę tygodni,  ale sam się odezwał, bo tęsknił(?) Tylko dlaczego nie poszuka sobie innej kochanki a zawraca głowę ciężarnej. .

Żadna świnia, nie zrezygnuje z darmowego i pewnego koryta....

Oj tu będzie zaraz zjebka od naczelnej rady dowodzącej. smile


A swoją drogą czy wam też się czasem chce wymiotować czytając niektóre wątki na tutejszym forum?  Na mnie osobiście żadne inne strony www tak negatyeni nie oddziałały że musiałbym biec do wc i wymiotować... tu, to się zdarza jak czytam niektóre popisy.  Chyba jestem nadwrażliwy, hehe.

199

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Pewnie, że czasami chce się wymiotować. Zazwyczaj kiedy wypłakują tu się faceci, którzy albo kobity znaleźć sobie nie mogą, albo żona ich wystawiła do wiatru i jakie to baby okropne.
A zazwyczaj kiedy poczyta się ich dłużej, to człek przestaje się dziwić, że kobiety trzymają się od nich z daleka.

200 Ostatnio edytowany przez balin (2018-02-28 16:44:45)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
maku2 napisał/a:

Oczywiście że to drań ja bym go określił jako skur....On wie że masz do niego słabość i będzie ci mącił w głowie bo on NIE jest Twoim przyjacielem-on chce znowu Ciebie dosiąść ale rodziny nie zostawi -bo on taki porządny- dla kobiety z czyimś dzieckiem.
A jeszcze lepiej powiedz mu że masz dosyć i chcesz wszystko powiedzieć mężowi lub że mąż zaczął się dziwnie zachowywać i chyba się czegoś domyśla. Wtedy się przekonasz jaki on książę.

Kolego no proszę Cię. Ty następny co chce świat zmieniać i zbawiać?

201

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
balin napisał/a:
maku2 napisał/a:

Oczywiście że to drań ja bym go określił jako skur....On wie że masz do niego słabość i będzie ci mącił w głowie bo on NIE jest Twoim przyjacielem-on chce znowu Ciebie dosiąść ale rodziny nie zostawi -bo on taki porządny- dla kobiety z czyimś dzieckiem.
A jeszcze lepiej powiedz mu że masz dosyć i chcesz wszystko powiedzieć mężowi lub że mąż zaczął się dziwnie zachowywać i chyba się czegoś domyśla. Wtedy się przekonasz jaki on książę.

Kolego no proszę Cię. Ty następny co chce świat zmieniać i zbawiać?

Normalnie nie ale czasem muszę bo się uduszę.

202

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

adrianaana
Tylko dlaczego nie poszuka sobie innej kochanki a zawraca głowę ciężarnej.

Bo wie ,że myślisz o nim i nie jest Ci obojętny.Twój kochanek to menda nie zwracająca uwagi nawet na to że jesteś w ciąży i próbujesz poskładać sobie życie.Pomyśl ile tak naprawdę znaczysz dla niego,przecież nawet z nim nie porozmawiasz jak jest z żoną,nie odbiera,to jawnie pokazuje że on nic nie chce zmieniać w swoim życiu.
Jeszcze możesz tą sytuację potraktować jako lekcję życia i wyjść na przyszłość mądrzejszą że Ty powinnaś stronić od zbyt bliskich relacji z facetami bo nie potrafisz zachować granic.Każdy z nas spotyka czasami fajne osoby,podobnie myślące a czasami i skore do flirtu a nawet i zdrady ale to tylko od nas zależy czy w to wejdziemy.
Moja żona też idealizowała kochanka nie dostrzegała jego wad,ale wszelkie jego deklaracje okazały się pustymi słowami.Szkoda,że obudziła się jak nasz związek już był na dnie.Może i Ty musisz sięgnąć dna aby dostrzec że życie odbywa się tu na ziemi.Masz jeszcze szansę uratować swój związek ale to powinien być związek dwojga ludzi i w niedalekiej przyszłości też i dziecka, bez kochanka w tle.Szkoda,że zamiast cieszyć się tak naprawdę tym że zostaniesz matką a to naprawdę najlepsze co może nas spotkać w życiu, zostanie rodzicem(ok moje zdanie) cały czas myślisz o boczniaku.

203

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Coś tutaj radziłem, ale oczywiście autorka to olała. Wiesz co radze ci teraz? Nadal miej romans z tym facetem. Serio. Może chociaż tak będziesz w pewien sposób szczęśliwa. Bo innego szczęśliwego rozwiązania tu nie ma. Ty się nie odkochasz sama. Ty nie staniesz się wierna mężowi. Rób więc to co sprawia ci przyjemność choć na chwilę, życie samo zweryfikuje i ułoży się odpowiednio.

204

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Biały napisał/a:

Coś tutaj radziłem, ale oczywiście autorka to olała. Wiesz co radze ci teraz? Nadal miej romans z tym facetem. Serio. Może chociaż tak będziesz w pewien sposób szczęśliwa. Bo innego szczęśliwego rozwiązania tu nie ma. Ty się nie odkochasz sama. Ty nie staniesz się wierna mężowi. Rób więc to co sprawia ci przyjemność choć na chwilę, życie samo zweryfikuje i ułoży się odpowiednio.

A mi się dziwne wydaje to napalenie faceta na babkę z innym w ciąży- tym bardziej , że wcześniej się odciął..
I pamiętam też że w ciąży to mój mąż był dla mnie gwiazdą- chyba tak działąją hormony.. więc albo nie wiem czegoś o facetach, albo to trollowy temat..

205

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Ela210 napisał/a:

A mi się dziwne wydaje to napalenie faceta na babkę z innym w ciąży- tym bardziej , że wcześniej się odciął..
I pamiętam też że w ciąży to mój mąż był dla mnie gwiazdą- chyba tak działąją hormony.. więc albo nie wiem czegoś o facetach, albo to trollowy temat..

W to, że kochankowi ciąża nie przeszkadza, jeszcze jestem w stanie uwierzyć. Brzucha jeszcze nie widać, więc sobie chce poużywać, a niektórzy mogą czuć w tym jakiś rodzaj perwersji. Na hormonach się nie znam, ale też patrzę na tą historię z dystansem, jakoś szybko się pojawiły zarówno ciąża, jak i powrót kochanka, w stosunku do pierwotnego celu tego tematu.

206

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Wow! A to że usłyszałaś wyraźnie że chce być tylko TWOIM ZNAJOMYM to ci nie wystarczy?  Gdybys nie była w stanie błogosławionym doradzałambym Ci wyjście na mróz dla otrzeźwienia

I tak miało być, i nawet było parę tygodni,  ale sam się odezwał, bo tęsknił(?) Tylko dlaczego nie poszuka sobie innej kochanki a zawraca głowę ciężarnej. Może z jego strony to też jakieś wyższe uczucie. A moze sobie cos wmawiam. Wczoraj zasugerował spotkanie, więc albo jest totalnym draniem że  nie przejmuje się dzieckiem i tym że musimy to wreszcie skończyć, albo ma w głowie to samo co ja czyli jest zakochany a rozum odstawił na bok. Tego nie wiem, Nie pytałam, nie drążyłam tematu. A spotkanie nie dojdzie do skutku. Przynajmniej nie teraz. Choc mam ochotę na rozmowę w cztery oczy. Tylko takie rozmowy zawsze kończyły się na niczym, więc i tak nic z niego nie wyciągnę.

Zakochany kochanek nie jest zazdrosny o innego faceta który "zrobi" dziecko jego kochance ??

Raczej paliłby się do tego żeby go w tym wyręczyć .

Natomiast cwany, wyrachowany kochanek miałby pewność , ze kochanka w ciąży z innym nie będzie odstawiała numerów i nie wyjdzie ze swojej roli jaka jej przeznaczył .

Nie zniszczy ani swojego , ani jego małżeństwa , będzie dyskretna - to ma zagwarantowane na 150%.

Jaki los spotka dziecko w rodzinie podzielonej emocjonalnie ?
To akurat wogole go nie obchodzi.
To przecież nie jego problem.

207

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Przerażającej telenoweli ciąg dalszy...

Autorko, myślisz o kochanku, a z mężem, jakby nigdy nic i w pełnej szczęścia atmosferze, rozmawiacie sobie o dziecku.

To chyba nie na mój kręgosłup moralny

208 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-02-28 23:14:36)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
evalougo napisał/a:

Przerażającej telenoweli ciąg dalszy...

Autorko, myślisz o kochanku, a z mężem, jakby nigdy nic i w pełnej szczęścia atmosferze, rozmawiacie sobie o dziecku.

To chyba nie na mój kręgosłup moralny

post poniżej poziomu forum

209

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
wesolywojtek napisał/a:
evalougo napisał/a:

Przerażającej telenoweli ciąg dalszy...

Autorko, myślisz o kochanku, a z mężem, jakby nigdy nic i w pełnej szczęścia atmosferze, rozmawiacie sobie o dziecku.

To chyba nie na mój kręgosłup moralny

(...)

Zastanów się, co mówisz.

210

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Użytkowniku wesolywojtek - proszę o ponowne, natychmiastowe zapoznanie się z regulaminem forum, zwłaszcza z punktami nr 9, 13 i 18.
Twoja kolejna wypowiedź, w której będziesz obrażał kobiety, używał wulgaryzmów, stosował obraźliwe porównania, bądź kolejne złamanie regulaminu - poskutkuje zablokowaniem Twojego konta, bez kolejnego ostrzeżenia, których nota bene otrzymałeś już całkiem sporo / IsaBella77

211

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Wesoły, drugi raz sądzisz pod moim postem jakiś ,,mądry" komentarz. Dziwne, ale bez kuw* i ścierek też da się sklecić coś sensownego. Spróbuj.

212 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2018-02-28 23:32:21)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
evalougo napisał/a:

Wesoły, drugi raz sądzisz pod moim postem jakiś ,,mądry" komentarz. Dziwne, ale bez kuw* i ścierek też da się sklecić coś sensownego. Spróbuj.

No, ale co ja takiego napisałem. Samo życie z tym 2/3 smile Oki, lecę spać. Dobranoc smile

213

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

On się do mnie odezwał poniekąd z tego powodu, co słychać i czy ciąża to prawda..Rzeczywiście wszystko szybko się dzieje... Czyli według was nie ma możliwości innej niż to że to z jego strony tylko zabawa? I zostawienie sobie furtki na przyszłość, darmowa i dyskretna tak?;( Ciężko mi w to uwierzyć, bo wbrew pozorom nie pasuje mi to do jego osoby. Kiedyś powiedział że co do uczuć nigdy nie kłamie. Naiwna jestem wiem. Sama sobie to nie potrzebnie komplikuję sad

214

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

On się do mnie odezwał poniekąd z tego powodu, co słychać i czy ciąża to prawda..Rzeczywiście wszystko szybko się dzieje... Czyli według was nie ma możliwości innej niż to że to z jego strony tylko zabawa? I zostawienie sobie furtki na przyszłość, darmowa i dyskretna tak?;( Ciężko mi w to uwierzyć, bo wbrew pozorom nie pasuje mi to do jego osoby. Kiedyś powiedział że co do uczuć nigdy nie kłamie. Naiwna jestem wiem. Sama sobie to nie potrzebnie komplikuję sad

Prawdziwą wykładnią intencji człowieka, są jego czyny, zachowanie i postępowanie.
A nie gadanie.

Równie dobrze i ja mogłabym teraz napisać, że kocham Cię nad życie i nie jest to z mojej strony zabawa o nie, nie, nie.
Gdyż co do uczuć to ja nie kłamię.

I co w związku z tym ?
Ano nic.
Bo są to tylko słowa, nic poza tym.

215

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

On się do mnie odezwał poniekąd z tego powodu, co słychać i czy ciąża to prawda..Rzeczywiście wszystko szybko się dzieje... Czyli według was nie ma możliwości innej niż to że to z jego strony tylko zabawa? I zostawienie sobie furtki na przyszłość, darmowa i dyskretna tak?;( Ciężko mi w to uwierzyć, bo wbrew pozorom nie pasuje mi to do jego osoby. Kiedyś powiedział że co do uczuć nigdy nie kłamie. Naiwna jestem wiem. Sama sobie to nie potrzebnie komplikuję sad

No weź on taki piękny wspaniały książę przecież nie może oszukiwać, kłamać, być fałszywy! wierzysz w to? poważnie? On ma żonę mówił jej, że ją kocha przysięgał jej wierność- a Ty wierzysz w jego szczerość? Co prawda pasujecie do siebie jedno i drugie zdradza.

216

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
maku2 napisał/a:

Co prawda pasujecie do siebie jedno i drugie zdradza.

Każda miłość kieruje się swoimi zasadami. Człowiek obezwładniony tym uczuciem nigdy z niego nie zrezygnuje, chyba że pojawi się ktoś inny lub pojawią się mega problemy w tym "związku". Dopóki tak się nie stanie, to każda kochanka/kochanek będą brnąć dalej w to bagno.
Moja była także samą siebie mocno zaskoczyła zostając kochanką żonatego, młodego tatusia. I myślicie, że Ona tym się przejmuje? Wcale, pomimo tego, że takiego zachowania nigdy nie pochwalała.

217

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

On się do mnie odezwał poniekąd z tego powodu, co słychać i czy ciąża to prawda..Rzeczywiście wszystko szybko się dzieje... Czyli według was nie ma możliwości innej niż to że to z jego strony tylko zabawa? I zostawienie sobie furtki na przyszłość, darmowa i dyskretna tak?;( Ciężko mi w to uwierzyć, bo wbrew pozorom nie pasuje mi to do jego osoby. Kiedyś powiedział że co do uczuć nigdy nie kłamie. Naiwna jestem wiem. Sama sobie to nie potrzebnie komplikuję sad

A może On myśli, że to jego dziecko i stąd ten kontakt...

218

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
wesolywojtek napisał/a:

Każda miłość kieruje się swoimi zasadami. Człowiek obezwładniony tym uczuciem nigdy z niego nie zrezygnuje, chyba że pojawi się ktoś inny lub pojawią się mega problemy w tym "związku". Dopóki tak się nie stanie, to każda kochanka/kochanek będą brnąć dalej w to bagno.
Moja była także samą siebie mocno zaskoczyła zostając kochanką żonatego, młodego tatusia. I myślicie, że Ona tym się przejmuje? Wcale, pomimo tego, że takiego zachowania nigdy nie pochwalała.

Schemat jest ten sam. Pojawia się w jej oczach samiec alfa, Ty zostajesz betką, misiaczkiem i po ptokach. smile

219

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
balin napisał/a:
wesolywojtek napisał/a:

Każda miłość kieruje się swoimi zasadami. Człowiek obezwładniony tym uczuciem nigdy z niego nie zrezygnuje, chyba że pojawi się ktoś inny lub pojawią się mega problemy w tym "związku". Dopóki tak się nie stanie, to każda kochanka/kochanek będą brnąć dalej w to bagno.
Moja była także samą siebie mocno zaskoczyła zostając kochanką żonatego, młodego tatusia. I myślicie, że Ona tym się przejmuje? Wcale, pomimo tego, że takiego zachowania nigdy nie pochwalała.

Schemat jest ten sam. Pojawia się w jej oczach samiec alfa, Ty zostajesz betką, misiaczkiem i po ptokach. smile

Dlatego powiedzenie, że w każdej kobiecie jest mmm 2/3 jest dla mnie 100% potwierdzone przez moje doświadczenia życiowe.

220

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Bardzo mi przykro, że w Twojej mamie jest 2/3 curvy.

221

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
wesolywojtek napisał/a:
balin napisał/a:
wesolywojtek napisał/a:

Każda miłość kieruje się swoimi zasadami. Człowiek obezwładniony tym uczuciem nigdy z niego nie zrezygnuje, chyba że pojawi się ktoś inny lub pojawią się mega problemy w tym "związku". Dopóki tak się nie stanie, to każda kochanka/kochanek będą brnąć dalej w to bagno.
Moja była także samą siebie mocno zaskoczyła zostając kochanką żonatego, młodego tatusia. I myślicie, że Ona tym się przejmuje? Wcale, pomimo tego, że takiego zachowania nigdy nie pochwalała.

Schemat jest ten sam. Pojawia się w jej oczach samiec alfa, Ty zostajesz betką, misiaczkiem i po ptokach. smile

Dlatego powiedzenie, że w każdej kobiecie jest mmm 2/3 jest dla mnie 100% potwierdzone przez moje doświadczenia życiowe.

Przecież nie ma w tym nic złego. Chociaż jest jedno ALE taka może być tylko dla swojego faceta i odwrotnie.I problemu nie ma.

222

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

On się do mnie odezwał poniekąd z tego powodu, co słychać i czy ciąża to prawda..Rzeczywiście wszystko szybko się dzieje... Czyli według was nie ma możliwości innej niż to że to z jego strony tylko zabawa? I zostawienie sobie furtki na przyszłość, darmowa i dyskretna tak?;( Ciężko mi w to uwierzyć, bo wbrew pozorom nie pasuje mi to do jego osoby. Kiedyś powiedział że co do uczuć nigdy nie kłamie. Naiwna jestem wiem. Sama sobie to nie potrzebnie komplikuję sad


Naiwna moze nie bo nie masz pojecia co on ma w glowie.Zapytaj go wprost.Wasz wspolny zwiazek i ukladacie sobie na nowo zycie razem z wszystkim co macie albo wypad.Tylko wtedy musisz byc stanowcza i uparta bo to nie zabawa w Lego.Sprobuj tak.

223

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Na Lucyfera, jakże dawno mnie tutaj nie było! Właściwie to nie wiem nawet, dlaczego wróciłem! Ale oto jestem i od razu trafiam na taką historię! Jakże niesamowitą i niespotykaną historię pewnej pozamałżeńskiej miłości. Cierpienia bohaterki są takie autentyczne i oryginalne, że czytając ten wątek wstrząsały mną torsje wzruszenia. Jakże samotna w swoim cierpieniu musi teraz się czuć nasza adriaanana! Jak oburzająca i niecna jest postawa okrutnego kochanka! Jak na to wszystko zareaguje mąż, nie wspominając o Jezusie? Dzisiaj znów nie zasnę z nadmiaru emocji!

Dobra, dłużej tak nie mogę, nie dam rady smile Nie chciałem zasłaniać się dość prymitywnym sarkazmem, ale za to, co chciałem napisać zostałbym, z przypuszczeniem graniczącym z pewnością, wykluczony przez Isabellę (kłaniam się Pani Isabello) z tego forum, a ja jeszcze nie wiem, czy bym tego chciał.

Do autorki: Opamiętania życzę i odwagi w mówieniu prawdy. Jak zwykle, tylko dziecka żal...

224 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2018-03-05 01:43:02)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Doom, jak dobrze że jesteś!

Przywracasz równowagę w szalejącym polu magnetycznycznym działu o zdradach...
Wielu osobom tutaj: kochankom i zdradzającym, podstawowe zasady życia w społeczności kompletnie się rozmagnesowały. Siła przyciągania wiedzie  je w kierunku cudzego łoża. Orbitują bezmyślnie wokół niego bez namniejszych skrupułów. Od czytelników Forum zaś, oczekują zrozumienia i głębokiego współczucia...

225

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Cześć Doom smile
Oboje z Aurorą napisaliście bardzo trafne posty.
Do Waszych słów mogłabym dodać tylko jeszcze tylko rozpaczliwe dopatrywanie się nadziei i dobrych znaków na kontynuowanie romansu - w każdym najdrobniejszym szczególe.
A bo on się lewym okiem spojrzał na mnie ! A przecież nie robiłby tak jakby mu nie zależało ?!
No on musi mię wobec tego kochać !

226

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Adrianaana rozumiem jak musisz się czuć, szkoda, że nie możesz cieszyć się teraz swoim stanem, domyślam sie, że masz pełną głowę. Ja uważam, że temu facetowi zależy na Tobie, ale nie na tyle, aby przewracac swoje życie do góry nogami. To Ciebie należy teraz wybór, ale obawiam się, że jak dziecko będzie już na świecie to jeszcze bardziej będziesz potrzebowała uwagi tego mężczyzny. Póki jest z Twojej strony uczucie sytuacja jest kiepska. Współczuję Ci, trzymaj się dzielnie i napisz jak teraz wygląda sytuacja ?

227

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Helena36 napisał/a:

Adrianaana rozumiem jak musisz się czuć, szkoda, że nie możesz cieszyć się teraz swoim stanem, domyślam sie, że masz pełną głowę. Ja uważam, że temu facetowi zależy na Tobie, ale nie na tyle, aby przewracac swoje życie do góry nogami. To Ciebie należy teraz wybór, ale obawiam się, że jak dziecko będzie już na świecie to jeszcze bardziej będziesz potrzebowała uwagi tego mężczyzny. Póki jest z Twojej strony uczucie sytuacja jest kiepska. Współczuję Ci, trzymaj się dzielnie i napisz jak teraz wygląda sytuacja ?

Zależy? poważnie tak myślisz? jak dla mnie facet chce mieć kochankę nic oprócz tego, a że dziecko? po prostu boi się że uczucie do dziecka zastąpi uczucie do niego, więc będzie autorkę niepokoił.

228

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Helena36 napisał/a:

Adrianaana rozumiem jak musisz się czuć, szkoda, że nie możesz cieszyć się teraz swoim stanem, domyślam sie, że masz pełną głowę. Ja uważam, że temu facetowi zależy na Tobie, ale nie na tyle, aby przewracac swoje życie do góry nogami. To Ciebie należy teraz wybór, ale obawiam się, że jak dziecko będzie już na świecie to jeszcze bardziej będziesz potrzebowała uwagi tego mężczyzny. Póki jest z Twojej strony uczucie sytuacja jest kiepska. Współczuję Ci, trzymaj się dzielnie i napisz jak teraz wygląda sytuacja ?


Spotkaliśmy się parę dni temu z mojej inicjatywy. Uznałam, że muszę wiedzieć na czym stoję, bo inaczej nie mogę iść naprzód. Czy mam jeszcze na coś czekać, czy nie. Dowiedziałam się dokładnie tego, czego (nie) chciałam się dowiedzieć. W jakiś sposób "wymusiłam" na nim żeby powiedział mi co dalej, jak to widzi... Wprost mi tego nie powiedział, ale każdy głupi by się domyślił co chciał powiedzieć. Dokładnie jak napisałaś Helena:  "facetowi zależy na Tobie, ale nie na tyle, aby przewracać swoje życie do góry nogami". Nigdy żony dla mnie nie zostawi, choć ja też jestem dla niego ważna. Powiedział że lepiej żebyśmy się nie spotykali, i żadnego kontaktu telefonicznego nie utrzymywali, bo dla niego te spotkania są bolesne. Chce żebym skupiła się na rodzinie, mężu, dziecku. W razie gdyby mój mąż dowiedział się o romansie zostałabym sama. Wcześniej miałam cień nadziei że tak by nie było... Zabił nadzieję jaka się we mnie (niestety) jeszcze tliła.

I tym oto sposobem tak jak 99,99% kochanek, zostałam po prostu porzucona. Muszę oddzielić przeszłość grubą kreską. Na razie mam w sercu wyłącznie smutek i żal. Ale przynajmniej wiem na czym stoję. Na niczym. Wiem, że już nie będę szukać z nim żadnego kontaktu, wiem że on ze mną też nie. Mam za swoje. Zasłużyłam na cierpienie i cierpię. Oby tylko sprawdziło się to że czas leczy rany:(

229

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Coś mi sie wydaje ze nie jesteś jego pierwszą zdobyczą i doskonale wiedział co ma mówić żeby Ciebie zdobyć. Możesz mi wierzyć on chciał tylko sexu i nic więcej oczywiście ubrał to w ładne słowa. Szkoda że nie kochasz męża.

230

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Kto wie, może masz rację, choć twierdził że pierwszą. Może to było zwykłe pożądanie z jego strony, a ja sobie dorobiłam swoją ideologię. Banalna historyjka jakich wiele, a mi zdawało się że to wielka miłość. Gdyby była wielka to chyba przezwyciężyła by wszystko. A tu została tylko pustka, milczący telefon i zranione serce.

Czy jest jakaś szansa że ponownie zakocham się w moim mężu...? a może nadal go kocham tylko ktoś inny przysłonił mi świat. Wy pewnie powiecie że nigdy go nie kochałam, a ja skoczyłabym za nim w ogień:(

Bardzo ciężko mi poukładać myśli;( i nie umiem do końca zdefiniować swoich uczuć do tych dwóch osób;(

231

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Wszystko pewnie zostało tutaj powiedziane,ale...nie można kochać 2 osób jednocześnie.Zdradziłaś męża,więc juz Go nie kochasz.To takie proste,i aż tak proste.Reszta to tylko wymówki.Trzeba być szczerym sam ze sobą.Nie wiem jak to zakończysz,ale to zakończ,bo to Cię zniszczy.

232

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

Kto wie, może masz rację, choć twierdził że pierwszą. Może to było zwykłe pożądanie z jego strony, a ja sobie dorobiłam swoją ideologię. Banalna historyjka jakich wiele, a mi zdawało się że to wielka miłość. Gdyby była wielka to chyba przezwyciężyła by wszystko. A tu została tylko pustka, milczący telefon i zranione serce.

Czy jest jakaś szansa że ponownie zakocham się w moim mężu...? a może nadal go kocham tylko ktoś inny przysłonił mi świat. Wy pewnie powiecie że nigdy go nie kochałam, a ja skoczyłabym za nim w ogień:(

Bardzo ciężko mi poukładać myśli;( i nie umiem do końca zdefiniować swoich uczuć do tych dwóch osób;(



''Choc twierdzil ,ze pierwsza'' nigdy nie wiesz w takie bajki bo nastepnej tez to samo powie.Kopa na dupe powinnien dostac od zycia i to pozadnego za to swoje granie na cudzych uczuciach.Uciekl zaraz jak zaczal mu sie grunt pod nogami palic i to zaden facet z niego tylko pipa typowa meska pipa.Co do Ciebie to slabo to widze bo ty glowe masz juz gdzies indziej.Dostalas kosza i troche czasu minie zanim ochloniesz po tej porazce.Co do twojego meza to mysle ze go juz nie kochasz a jak z nim bedziesz to na sile i mysle ze i to wkoncu Ci sie znudzi.Bedziesz grala sama ze soba i z nim az cale zycie zleci Ci jako nieszczesliwa kobitka.Wkopalas sie i mysle ze Tobie przydalby sie odpoczynek do zwiazkow na jakis czas tyle ze jestes teraz w zwiazku a sama zostac nie chcesz bo sama nie wiesz co Ci przyszlosc przyniesie.Ponioslas porazke i to sromotna.

233 Ostatnio edytowany przez Doom (2018-03-10 23:32:26)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:
Helena36 napisał/a:

Adrianaana rozumiem jak musisz się czuć, szkoda, że nie możesz cieszyć się teraz swoim stanem, domyślam sie, że masz pełną głowę. Ja uważam, że temu facetowi zależy na Tobie, ale nie na tyle, aby przewracac swoje życie do góry nogami. To Ciebie należy teraz wybór, ale obawiam się, że jak dziecko będzie już na świecie to jeszcze bardziej będziesz potrzebowała uwagi tego mężczyzny. Póki jest z Twojej strony uczucie sytuacja jest kiepska. Współczuję Ci, trzymaj się dzielnie i napisz jak teraz wygląda sytuacja ?


Spotkaliśmy się parę dni temu z mojej inicjatywy. Uznałam, że muszę wiedzieć na czym stoję, bo inaczej nie mogę iść naprzód. Czy mam jeszcze na coś czekać, czy nie. Dowiedziałam się dokładnie tego, czego (nie) chciałam się dowiedzieć. W jakiś sposób "wymusiłam" na nim żeby powiedział mi co dalej, jak to widzi... Wprost mi tego nie powiedział, ale każdy głupi by się domyślił co chciał powiedzieć. Dokładnie jak napisałaś Helena:  "facetowi zależy na Tobie, ale nie na tyle, aby przewracać swoje życie do góry nogami". Nigdy żony dla mnie nie zostawi, choć ja też jestem dla niego ważna. Powiedział że lepiej żebyśmy się nie spotykali, i żadnego kontaktu telefonicznego nie utrzymywali, bo dla niego te spotkania są bolesne. Chce żebym skupiła się na rodzinie, mężu, dziecku. W razie gdyby mój mąż dowiedział się o romansie zostałabym sama. Wcześniej miałam cień nadziei że tak by nie było... Zabił nadzieję jaka się we mnie (niestety) jeszcze tliła.

I tym oto sposobem tak jak 99,99% kochanek, zostałam po prostu porzucona. Muszę oddzielić przeszłość grubą kreską. Na razie mam w sercu wyłącznie smutek i żal. Ale przynajmniej wiem na czym stoję. Na niczym. Wiem, że już nie będę szukać z nim żadnego kontaktu, wiem że on ze mną też nie. Mam za swoje. Zasłużyłam na cierpienie i cierpię. Oby tylko sprawdziło się to że czas leczy rany:(

Nie może to być! Porzucił?! A to gnida! Dla takich, jak on diabli mają specjalne miejsce w krainie, której nazwy nie wymawiam (tfu!) Nie martw się, kara go nie ominie... Ale dość wygłupów (na krótką chwilę). Sam fakt, że miałaś nadzieję, że być może, że chyba prawie napewno, że będzie tak superturboekstra, wiesz, łączka, kwiatki, motyle i pikniki - wszystko to świadczy, że ty nie kochasz nikogo poza sobą, a już z pewnością nie kochasz swojego męża. Na koniec szybkie pytanie. Spodziewasz się dziecka, prawda? Co by było, gdyby jednak Valentino porwał cię za kudły i uprowadził w piękne krainy dając do zrozumienia, że ty, to ta jedyna a après nous le déluge, śmierć, zniszczenie i topielce? Gdzie w tym wszystkim twój mąż i szczęście nienarodzonego, nie wspominając o rodzinie Valentina ( oraz tradycyjnie - Jezus?) Takie tam, retoryczne pytanie ku poruszeniu sumienia. Odpowiedź niestety znam.

Na św Mikołaja, wybaczcie obrazowość wypowiedzi (sam jestem przerażony), ale uśpiłem moje dwie małe Princessy i chyba pofolgowałem sobie z burbonem, i teraz nie wiem, czy moje nausée, to wynik przedawkowania dobrego trunku, czy tego wątku...

234

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

adrianaana masz problem i to duży, pozwoliłaś swoim uczuciom odpłynąć do innego mężczyzny, zakochałaś się i porzuciłaś własnego męża-emocjonalnie. Ba nawet chciałaś od niego odejść no ale Twój kochaś okazał się być zwykłym dup.......em nikim więcej. Jedyny pozytyw tej sytuacji jest taki, że siebie poznałaś tz. wiesz już, że potrafisz kłamać, oszukiwać, zdradzić. Dlaczego pozytyw? bo być może już nigdy więcej tego nie zrobisz.
Czy możesz pokochać jeszcze raz swojego męża? Jest takie powiedzonko że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, ale to od Ciebie zależy czy odnajdziesz to uczucie jakim obdarzyłaś męża czy przypomnisz sobie za co go pokochałaś ale nigdy przenigdy nie porównuj go do kochanka, traktuj kochasia jako koszmarną lekcję którą zawaliłaś (zdrada). Wyjedz gdzieś z mężem powiedz mu że chcesz się z nim wyszaleć zanim urodzi się dziecko spróbuj odnaleźć w sobie uczucie do męża. Pamiętaj Twój mąż nie może się dowiedzieć co zrobiłaś, nigdy nawet jeśli postanowisz od niego odejść nie mów mu o zdradzie bo bardzo go skrzywdzisz.

235

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Adrianaana muszę Ci powiedzieć, że rozumiem Twoja sytuację, ponieważ sama jestem w podobnej, tylko moja córka jest już na świecie i ma 3 latka. Myślałam, że uda mi się przelać te uczucia na dziecko, jednak miłość do mężczyzny a do dziecka to całkiem różne sprawy. Ja mogłabym wiele dla niego zmienić, niestety on podobnie jak u Ciebie nie zostawi rodziny, za dużo jego zdaniem zobowiązań, których nie da się przeskoczyć, u nas dochodzi jeszcze duża różnica wieku. Minio tego nie umiem z niego zrezygnować i to jest straszne, bo tak naprawdę od długiego czasu jestem poprostu nieszczęśliwa. Jestem Ciekawa czy dacie radę rzeczywiście urwać że sobą ten kontakt, telefon nie sprzyja takim deklaracją, jeden SMS typu jak się czujesz i serce zaczyna mocniej bić, nikt kto tego nie przeżył nie zrozumie tego. Zaczyna się tak niewinnie, a konsekwencje wchodzenia w takie układy są straszne. Może facetom jest łatwiej, kobiety są bardziej uczuciowe. Wiesz najgorsze jest też to, że nigdy nie masz pewności, że to się nie wyda, a takie rzeczy dzieją się jak zawsze w najmniej sprzyjających okolicznościach. Ze mnie ta sytuacja zrobila zupełnie inna kobietę, u Ciebie jest pewnie podobnie. Zobaczymy co przyniesie nam przyszłość, trzymaj się dzielnie i dbaj o siebie

236

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Helena36 napisał/a:

Adrianaana muszę Ci powiedzieć, że rozumiem Twoja sytuację, ponieważ sama jestem w podobnej, tylko moja córka jest już na świecie i ma 3 latka. Myślałam, że uda mi się przelać te uczucia na dziecko, jednak miłość do mężczyzny a do dziecka to całkiem różne sprawy. Ja mogłabym wiele dla niego zmienić, niestety on podobnie jak u Ciebie nie zostawi rodziny, za dużo jego zdaniem zobowiązań, których nie da się przeskoczyć, u nas dochodzi jeszcze duża różnica wieku. Minio tego nie umiem z niego zrezygnować i to jest straszne, bo tak naprawdę od długiego czasu jestem poprostu nieszczęśliwa. Jestem Ciekawa czy dacie radę rzeczywiście urwać że sobą ten kontakt, telefon nie sprzyja takim deklaracją, jeden SMS typu jak się czujesz i serce zaczyna mocniej bić, nikt kto tego nie przeżył nie zrozumie tego. Zaczyna się tak niewinnie, a konsekwencje wchodzenia w takie układy są straszne. Może facetom jest łatwiej, kobiety są bardziej uczuciowe. Wiesz najgorsze jest też to, że nigdy nie masz pewności, że to się nie wyda, a takie rzeczy dzieją się jak zawsze w najmniej sprzyjających okolicznościach. Ze mnie ta sytuacja zrobila zupełnie inna kobietę, u Ciebie jest pewnie podobnie. Zobaczymy co przyniesie nam przyszłość, trzymaj się dzielnie i dbaj o siebie

Co za świat. Gdzie nie spojrzysz same dziwy!

237

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

No niestety Helena36 i adrianaana ale same sobie zafundowałyście problemy uczuciowe, nie należy zadawać sie z żonatymi. Szkoda tylko że mogą ucierpieć niewinni.

238

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Doom napisał/a:

Co za świat. Gdzie nie spojrzysz same dziwy!

big_smile

239

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

U męża odnajduję cechy takie jak opiekuńczość, czułość, natomiast u tego drugiego coś czego brakowało mi w małżeństwie- po prostu zaimponował mi swoją inteligencją i pewnością siebie. Znalazłam sobie takie "dopełnienie" do męża.
...
A jak wspominałam nie mam dużych doświadczeń z innymi mężczyznami, może chciałam sprawdzić jak to jest, sprawdziłam i już wiem, dlatego więcej sprawdzać nie zamierzam.


Abstrahuję trochę od tego chyba beznadziejnego przypadku, ale znowu przypomniała mi się pewna pani terapeutka, zdaje się pracująca głównie z małżeństwami w których doszło do zdrady. Otóż podzieliła się kiedyś refleksją, która moim zdaniem częściowo potwierdza się w tej historii:
że ludzie często skaczą w bok nie mając właściwie ku temu wyraźnych powodów (tzn. takich w rodzaju: "partner nie chce uprawiać seksu" itp. itd.).

Próbując unaocznić i skrócić do minimum proces myślowy, który wg niej zachodzi w głowach zdradzających, użyła mniej więcej takich słów:
" jest OK, ale czy to wszystko? tak ma wyglądać moje życie już do końca?" ( z tą osobą/ w tym tak, A NIE INACZEJ wyglądającym związku ).

I nawet jeśli to życie jest w zasadzie satysfakcjonujące, lub nawet szczęśliwe, osoby te nie godzą się do końca na taką wizję przyszłości u boku ukochanego (jak utrzymują) partnera- i chcą więcej - doświadczyć pełni (a nie wycinek) życia, czegoś innego- nowego, choćby raz.
Jeśli dochodzą przy tym do wniosku, że z partnerem nie mogą tego uzyskać (bo czyż były widoki na to, by mąż autorki stał się bardziej "inteligentny"?) to szukają tego u kogoś innego.

240

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Naprędce napisał/a:
adrianaana napisał/a:

U męża odnajduję cechy takie jak opiekuńczość, czułość, natomiast u tego drugiego coś czego brakowało mi w małżeństwie- po prostu zaimponował mi swoją inteligencją i pewnością siebie. Znalazłam sobie takie "dopełnienie" do męża.
...
A jak wspominałam nie mam dużych doświadczeń z innymi mężczyznami, może chciałam sprawdzić jak to jest, sprawdziłam i już wiem, dlatego więcej sprawdzać nie zamierzam.


Abstrahuję trochę od tego chyba beznadziejnego przypadku, ale znowu przypomniała mi się pewna pani terapeutka, zdaje się pracująca głównie z małżeństwami w których doszło do zdrady. Otóż podzieliła się kiedyś refleksją, która moim zdaniem częściowo potwierdza się w tej historii:
że ludzie często skaczą w bok nie mając właściwie ku temu wyraźnych powodów (tzn. takich w rodzaju: "partner nie chce uprawiać seksu" itp. itd.).

Próbując unaocznić i skrócić do minimum proces myślowy, który wg niej zachodzi w głowach zdradzających, użyła mniej więcej takich słów:
" jest OK, ale czy to wszystko? tak ma wyglądać moje życie już do końca?" ( z tą osobą/ w tym tak, A NIE INACZEJ wyglądającym związku ).

I nawet jeśli to życie jest w zasadzie satysfakcjonujące, lub nawet szczęśliwe, osoby te nie godzą się do końca na taką wizję przyszłości u boku ukochanego (jak utrzymują) partnera- i chcą więcej - doświadczyć pełni (a nie wycinek) życia, czegoś innego- nowego, choćby raz.
Jeśli dochodzą przy tym do wniosku, że z partnerem nie mogą tego uzyskać (bo czyż były widoki na to, by mąż autorki stał się bardziej "inteligentny"?) to szukają tego u kogoś innego.

Musisz wziąć poprawkę na to, że jeśli w małżeństwie były poważniejsze problemy niż u Twojej znajomej terapeutki, to może wydawanie pieniędzy na terapię małżeńską uznali za bezcelowe wink.. Taki mały możliwy błąd wnioskowania..

241 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-18 20:51:26)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Naprędce napisał/a:

Abstrahuję trochę od tego chyba beznadziejnego przypadku, ale znowu przypomniała mi się pewna pani terapeutka, zdaje się pracująca głównie z małżeństwami w których doszło do zdrady. Otóż podzieliła się kiedyś refleksją, która moim zdaniem częściowo potwierdza się w tej historii:
że ludzie często skaczą w bok nie mając właściwie ku temu wyraźnych powodów (tzn. takich w rodzaju: "partner nie chce uprawiać seksu" itp. itd.).

Próbując unaocznić i skrócić do minimum proces myślowy, który wg niej zachodzi w głowach zdradzających, użyła mniej więcej takich słów:
" jest OK, ale czy to wszystko? tak ma wyglądać moje życie już do końca?" ( z tą osobą/ w tym tak, A NIE INACZEJ wyglądającym związku ).

I nawet jeśli to życie jest w zasadzie satysfakcjonujące, lub nawet szczęśliwe, osoby te nie godzą się do końca na taką wizję przyszłości u boku ukochanego (jak utrzymują) partnera- i chcą więcej - doświadczyć pełni (a nie wycinek) życia, czegoś innego- nowego, choćby raz.
Jeśli dochodzą przy tym do wniosku, że z partnerem nie mogą tego uzyskać (bo czyż były widoki na to, by mąż autorki stał się bardziej "inteligentny"?) to szukają tego u kogoś innego.

Naprędce, a ja patrzę bardziej łaskawym okiem na przypadki, gdzie powodem zdrady jest uporczywe odmawianie seksu i chyba dorzucę do tego pobłażliwego traktowania także niedostatki w inteligencji partnera wink
Z tym, że w pierwszym przypadku trudno przewidzieć, że i jak się rozwinie bądź zwinie związek w sferze seksualnej, natomiast w przypadku braków w inteligencji partnera, było to widoczne raczej przed ślubem/dzieckiem, więc trochę się tu autorka wątku kompromituje big_smile Wzięła na męża co popadnie, to teraz musi szukać stymulacji poza związkiem. A przecież łatwiej byłoby mieć wszystko pod własnym dachem.

242

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Naprędce napisał/a:
adrianaana napisał/a:

U męża odnajduję cechy takie jak opiekuńczość, czułość, natomiast u tego drugiego coś czego brakowało mi w małżeństwie- po prostu zaimponował mi swoją inteligencją i pewnością siebie. Znalazłam sobie takie "dopełnienie" do męża.
...
A jak wspominałam nie mam dużych doświadczeń z innymi mężczyznami, może chciałam sprawdzić jak to jest, sprawdziłam i już wiem, dlatego więcej sprawdzać nie zamierzam.


Abstrahuję trochę od tego chyba beznadziejnego przypadku, ale znowu przypomniała mi się pewna pani terapeutka, zdaje się pracująca głównie z małżeństwami w których doszło do zdrady. Otóż podzieliła się kiedyś refleksją, która moim zdaniem częściowo potwierdza się w tej historii:
że ludzie często skaczą w bok nie mając właściwie ku temu wyraźnych powodów (tzn. takich w rodzaju: "partner nie chce uprawiać seksu" itp. itd.).

Próbując unaocznić i skrócić do minimum proces myślowy, który wg niej zachodzi w głowach zdradzających, użyła mniej więcej takich słów:
" jest OK, ale czy to wszystko? tak ma wyglądać moje życie już do końca?" ( z tą osobą/ w tym tak, A NIE INACZEJ wyglądającym związku ).

I nawet jeśli to życie jest w zasadzie satysfakcjonujące, lub nawet szczęśliwe, osoby te nie godzą się do końca na taką wizję przyszłości u boku ukochanego (jak utrzymują) partnera- i chcą więcej - doświadczyć pełni (a nie wycinek) życia, czegoś innego- nowego, choćby raz.
Jeśli dochodzą przy tym do wniosku, że z partnerem nie mogą tego uzyskać (bo czyż były widoki na to, by mąż autorki stał się bardziej "inteligentny"?) to szukają tego u kogoś innego.

Trochę może źle się wyraziłam i teraz pojawiają się różne nietrafne interpretacje- mój mąż nie jest jakimś głupkiem, ma wiedzę i można z nim porozmawiać na wiele tematów, ale chodziło mi o to że z tym drugim rozmawiało się inaczej, nieraz potrafił mnie zaskoczyć, coś w stylu ciętej riposty, zresztą mniejsza z tym:) Odnosząc się do wypowiedzi Naprędce- coś w tym jest, ponieważ też myślałam sobie w podobny sposób. "Jest OK, ale czy to wszystko?" mój mąż jest dość ułożony, wiadomo że mu się podobam, a ten drugi to była dla mnie zagadka. Czy mogę wzbudzić zainteresowanie TAKIEGO faceta? Czemu ja, a nie 30 innych dziewczyn w dziale... Chodziło o ten dreszczyk adrenaliny. W domu całkiem dobrze, ale ..... nudno? Więc może by zaznać troszkę dreszczyku?... Wiem, że brzmi to perfidnie:( Powiedziałabym że odezwała się psychika szarej myszy. Zdarzenia z przeszłości wpłynęły na to że chciałam się na chwilę dowartościować, bo zawsze mi tego brakowało. Szkoda że kosztem małżeństwa...

Zdarza mi się często myśleć o nim, trochę sobie wmawiam pewne rzeczy żeby było łatwiej zapomnieć(że mnie wykorzystał, że gdybyśmy byli razem bałabym się że mnie zdradzi jak swoją żonę ze mną i że wcale mu nie zależało na mnie tylko na podbudowaniu swojego ego). Jak ktoś napisał "obrzydzam" go sobie w myślach. Na razie działa, skupiam się na innych ważniejszych rzeczach. Nie kontaktujemy się wcale i myślę że już tak zostanie.

I wiele z was przewiduje mi że już tak zostanie...że raz zdradziłam i zdradzać będę zawsze. Ja jednak odebrałam od życia lekcję i swoje wiem.

243

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

Czy mogę wzbudzić zainteresowanie TAKIEGO faceta? Czemu ja, a nie 30 innych dziewczyn w dziale...

I okazuje się, że kolejny raz chodzi o niskie poczucie własnej wartości, a sama zdrada to ewidentne dowartościowywanie się kochankiem. Przy niestabilnej samoocenie, stałym zagrożeniu, że jest się nikim, to trzeba sobie stałe udowadniać, że jest się lepszym niż chociażby 30 innych koleżanek w wydziale. Można i poprzez rozkładanie nóg. Jak kto lubi big_smile

244

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:
Naprędce napisał/a:
adrianaana napisał/a:

U męża odnajduję cechy takie jak opiekuńczość, czułość, natomiast u tego drugiego coś czego brakowało mi w małżeństwie- po prostu zaimponował mi swoją inteligencją i pewnością siebie. Znalazłam sobie takie "dopełnienie" do męża.
...
A jak wspominałam nie mam dużych doświadczeń z innymi mężczyznami, może chciałam sprawdzić jak to jest, sprawdziłam i już wiem, dlatego więcej sprawdzać nie zamierzam.


Abstrahuję trochę od tego chyba beznadziejnego przypadku, ale znowu przypomniała mi się pewna pani terapeutka, zdaje się pracująca głównie z małżeństwami w których doszło do zdrady. Otóż podzieliła się kiedyś refleksją, która moim zdaniem częściowo potwierdza się w tej historii:
że ludzie często skaczą w bok nie mając właściwie ku temu wyraźnych powodów (tzn. takich w rodzaju: "partner nie chce uprawiać seksu" itp. itd.).

Próbując unaocznić i skrócić do minimum proces myślowy, który wg niej zachodzi w głowach zdradzających, użyła mniej więcej takich słów:
" jest OK, ale czy to wszystko? tak ma wyglądać moje życie już do końca?" ( z tą osobą/ w tym tak, A NIE INACZEJ wyglądającym związku ).

I nawet jeśli to życie jest w zasadzie satysfakcjonujące, lub nawet szczęśliwe, osoby te nie godzą się do końca na taką wizję przyszłości u boku ukochanego (jak utrzymują) partnera- i chcą więcej - doświadczyć pełni (a nie wycinek) życia, czegoś innego- nowego, choćby raz.
Jeśli dochodzą przy tym do wniosku, że z partnerem nie mogą tego uzyskać (bo czyż były widoki na to, by mąż autorki stał się bardziej "inteligentny"?) to szukają tego u kogoś innego.

Trochę może źle się wyraziłam i teraz pojawiają się różne nietrafne interpretacje- mój mąż nie jest jakimś głupkiem, ma wiedzę i można z nim porozmawiać na wiele tematów, ale chodziło mi o to że z tym drugim rozmawiało się inaczej, nieraz potrafił mnie zaskoczyć, coś w stylu ciętej riposty, zresztą mniejsza z tym:) Odnosząc się do wypowiedzi Naprędce- coś w tym jest, ponieważ też myślałam sobie w podobny sposób. "Jest OK, ale czy to wszystko?" mój mąż jest dość ułożony, wiadomo że mu się podobam, a ten drugi to była dla mnie zagadka. Czy mogę wzbudzić zainteresowanie TAKIEGO faceta? Czemu ja, a nie 30 innych dziewczyn w dziale... Chodziło o ten dreszczyk adrenaliny. W domu całkiem dobrze, ale ..... nudno? Więc może by zaznać troszkę dreszczyku?... Wiem, że brzmi to perfidnie:( Powiedziałabym że odezwała się psychika szarej myszy. Zdarzenia z przeszłości wpłynęły na to że chciałam się na chwilę dowartościować, bo zawsze mi tego brakowało. Szkoda że kosztem małżeństwa...

Zdarza mi się często myśleć o nim, trochę sobie wmawiam pewne rzeczy żeby było łatwiej zapomnieć(że mnie wykorzystał, że gdybyśmy byli razem bałabym się że mnie zdradzi jak swoją żonę ze mną i że wcale mu nie zależało na mnie tylko na podbudowaniu swojego ego). Jak ktoś napisał "obrzydzam" go sobie w myślach. Na razie działa, skupiam się na innych ważniejszych rzeczach. Nie kontaktujemy się wcale i myślę że już tak zostanie.

I wiele z was przewiduje mi że już tak zostanie...że raz zdradziłam i zdradzać będę zawsze. Ja jednak odebrałam od życia lekcję i swoje wiem.

Perfidnie i obrzydliwie swoją drogą. Nie ma kompletnie żadnego znaczenia co ty wiesz. Ty się w tej układance liczysz coraz mniej. Liczy się to, co czuje, wie i przewiduje druga połówka. Nota bene, tak będzie myślał twój (jeszcze mąż). Zobaczy cię w gorszym humorze i natychmiast pomyśli: "O ho, moja dzisiaj nie w sosie, chyba znowu da rzyci innemu, by podnieść samoocenę." 

Czy już każda próba dowartościowania musi kończyć się nadstawianiem d*py obcemu?A przecież można pisać wiersze, malować obrazy, uczyć się języków, zadbać o wygląd etc. Słowem, inwestować w siebie niekoniecznie rozkładając nogi. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że te moje dywagacje nie mają teraz sensu i są przejawem czystej złośliwości, ale może przeczyta to jakiś niedoszły zdradzacz i się powstrzyma? Kto wie?

Pracuj nad sobą, a może kiedyś jeszcze zbudujesz szczęśliwy związek.

245

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

No tak złośliwości są akurat chlebem poprzednim na tym forum (i ogólnie w Internecie), ale trudno.

Oczywiście są inne sposoby dowartościowania się, nie wiem, może ten wydawał się najprostszym (i najprzyjemniejszym). Choć teraz widzę że był najgorszym z możliwych. Ślad pozostanie i choćbym jak bardzo chciała nie wymażę tego ze swojej biografii.

246

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

No tak złośliwości są akurat chlebem poprzednim na tym forum (i ogólnie w Internecie), ale trudno.

Oczywiście są inne sposoby dowartościowania się, nie wiem, może ten wydawał się najprostszym (i najprzyjemniejszym). Choć teraz widzę że był najgorszym z możliwych. Ślad pozostanie i choćbym jak bardzo chciała nie wymażę tego ze swojej biografii.

Jeśli miałbym być jeszcze bardziej złośliwym, to mówimy i piszemy "chlebem powszednim", a nie "poprzednim". Poważnie mówiąc, to czego się spodziewałaś? Jesteś na forum, gdzie większość to ludzie, którzy zostali skrzywdzeni przez tobie podobnych. Oczekiwałaś zrozumienia? Te kubły zimnych pomyj, to właśnie na otrzeźwienie. Nie ma za co! Mimo wszystko - powodzenia. Masa roboty przed tobą.

247

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

Oczywiście są inne sposoby dowartościowania się, nie wiem, może ten wydawał się najprostszym (i najprzyjemniejszym). Choć teraz widzę że był najgorszym z możliwych. Ślad pozostanie i choćbym jak bardzo chciała nie wymażę tego ze swojej biografii.

Wiem, co czujesz :-) Masz rację, iż tego co się wydarzyło nie da się już wymazać a ślad pozostanie. Możesz za to wyciągnąć wnioski i popracować nad sobą. Twój sposób na podniesienie samooceny nie był dobry ale nie ma co się samobiczować :-)

248

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Nie spodziewałam się komentarzy typu "nie przejmuj się, jakoś to będzie":-) Pisząc na forum w dziale "zdrada" znalazłam się w klatce z lwami, które chcą mnie pożreć, nie dziwię się skoro jest tu skupisko zdradzonych, i kobiet i mężczyzn. Ale tak sobie myślę.... mój romans się zaczął i trwał parę miesięcy, mogłam zakończyć go wcześniej ale nie umiałam i nie chciałam (dopiero gdy odeszłam z pracy zaczęło się sypać). Było to spowodowane tym, że chciałam więcej i więcej... Działał na mnie jak narkotyk. Do czego zmierzam...do tego że psychika ludzka jest bardzo słaba. Uzależniamy się od alkoholu, narkotyków, seksu, hazardu i od kogoś... Żeby mi ktoś znów czegoś NIE ZARZUCIŁ nie wszyscy tacy są, niektórzy potrafią z tym walczyć. Niestety część nie potrafi lub nie chce tego skończyć. Nie porównuję zdrady do gry w rosyjską ruletkę, bo sądzę że zdrada jest gorsza ponieważ rani uczucia najbliższej osoby, ale chodzi mi ogólnie o kwestię uzależnienia. Ciężko się uwolnić :-(

249

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Adrianaana,  To, że kobiety mają słabość czy też imponują im samce alfa, nie musi być objawem niskiego poczucia własnej wartości, to „instynkt”. Taki mężczyzna też raczej nie zainteresuje szarą myszką, mało atrakcyjną. Coś na zasadzie jak „gwałcić to księżniczki, jak kraść to miliony”. Samo zainteresowanie płaci przeciwnej nie wystarczy, by doszło do zdrady połączonej z fascynacją. Oczywiście każda sytuacja inna, ale ... raczej w 90% przypadków komuś bardziej zależy. Czy z czasem zaczyna zależeć.
Nie rozumiem jednak jednej rzeczy, dlaczego w sytuacji kiedy romans definitywnie kończy, tak często któreś decyduje na dziecko ze stałym partnerem. By odwrócić, myśli, podejrzenia, wzbudzić zazdrość? Ty pomimo, że już wiesz o ciązy z tego co piszesz byłabyś skłonna kontynuować romans (takie przynajmniej ma się wrażenie z tego co piszesz). Ten „mój” też zaraz po naszym definitywnym rozstaniu, kiedy dowiedział, że kogoś mam, zaciążył żonę...  Tyle że w tej mojej historii, kiedy to dziecko miało ok pół roku, jego kolejny romans wyszedł na jaw, i to z „przyjaciółką” rodziny. Pytam więc po co???
Ty nie miałaś dzieci, on już prawie dorosłe... myślisz, że to rozwiązanie? Jak pisała Helena miłość do dziecka jest inna, niż do mężczyzny... Jej dziecko z tego co pamiętam ma 3l... także pewnie też Ty przez kolejny rok 2, 3 będziesz zajęta tylko dzieckiem, ale potem znów zaczniesz tęsknić za „mężczyzną”, atencją itd. Myślę, że tym bardziej po ciąży, macierzyńskim, co wtedy?
Uważam, że ogromną głupotę zrobiłaś decydując się teraz na dziecko, kiedy wciąż a tamtym myślisz.  I też bardzo nie fair wobec męża. Tak samo uważam, że bardzo nieodpowiedzialnie postąpił ten mój „ex”. Ale to facet on może odejść, a ona znów „udupiona” na lata. Myślisz, że mając 40+ , dzieci prawie dorosłe i wiedząc, że ją zdradza chciałaby tego dziecka? Ja dalej dostaję maile, że gdybym go nie olała, sytuacja byłaby inna. I uważam, że gdyby ten twój kochanek nie ‘zamilkł’ też tak szybko byś się z mężem na dziecko nie zdecydowała.
Nie mam racji?

250

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?

Już parę osób pisało, ale jeszcze raz (do znudzenia) powtórzę: nie wszyscy chcieli cię pożreć.
Nie przyklasnęli Twojej postawie- to jasne, nie ma czemu przyklasnąć, ale też nie wylewali aż takich pomyji. Mogłabym napisać wiele złośliwości- tylko co? Już wiele zostało tu napisane.

251 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-03-20 10:36:24)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Ela210 napisał/a:

Musisz wziąć poprawkę na to, że jeśli w małżeństwie były poważniejsze problemy niż u Twojej znajomej terapeutki, to może wydawanie pieniędzy na terapię małżeńską uznali za bezcelowe wink.. Taki mały możliwy błąd wnioskowania..

Chyba się trochę nie zrozumieliśmy. Miałem na myśli terapeutkę Esther Perel:
umieszczanie linków na forum jest niezgodne z regulaminem (Rethinking infidelity ... a talk for anyone who has ever loved)
A dokładnie próba wyjaśnienia fenomenu: "Kourlcham męża+ zdradziłam+ nadal kocham męża i chcę z nim być"
Taki schemat pojawia się dość często na forum. Hipoteza(?) E. Perel rzuca moim zdaniem nowe (przynajmniej dla mnie) światło na ten problem.

summerka88 napisał/a:

Naprędce, a ja patrzę bardziej łaskawym okiem na przypadki, gdzie powodem zdrady jest uporczywe odmawianie seksu i chyba dorzucę do tego pobłażliwego traktowania także niedostatki w inteligencji partnera wink
Z tym, że w pierwszym przypadku trudno przewidzieć, że i jak się rozwinie bądź zwinie związek w sferze seksualnej, natomiast w przypadku braków w inteligencji partnera, było to widoczne raczej przed ślubem/dzieckiem, więc trochę się tu autorka wątku kompromituje big_smile Wzięła na męża co popadnie, to teraz musi szukać stymulacji poza związkiem. A przecież łatwiej byłoby mieć wszystko pod własnym dachem.

Mnie raczej nie interesuje wartościowanie zdrad na mniej lub bardziej usprawiedliwione. Tzn. nie zastanawiałem się nad tym.
Co do inteligencji, to rozważ taką ewentualność, w której "narzekanie na inteligencję" partnera nie musi oznaczać, że narzekający uważa się za inteligentniejszego wink Czy zatem autorka, mniej lub równie inteligentna jak jej mąż, kompromituje się równie mocno, co w sytuacji w której uważa się za inteligentniejszą (jak zdajesz się zakładać) ?

W każdym razie nie chcę "wkopać się" w analizowanie tego akurat przypadku, bo za głębokie "koleiny"... to były z mojej strony rozważania natury ogólnej (vide moja odpowiedź do Eli)- tzn.:
- Czy wszystkie zdrady można tłumaczyć tak jak do tej pory robimy tu na forum (niska samoocena/dowartościowanie się, rozmaite dysfunkcje, braki w komunikacji i w związku w ogóle itp.) ? Szukam innych elementów/ powodów za pomocą których moglibyśmy to robić.
Adrianna przypomina mi trochę Pryię- jedną z kobiet przywołanych jako przykład w linku-przemowie, który podałem wyżej (szczęśliwa, spolegliwa żona, która zdradziła męża z wytatuowanym arborystą- swoim przeciwieństwem).
Nawiasem mówiąc również Gary (fajnie, że tu wpadłeś!) wpisuje mi się częściowo w schemat "zdrady jako odwrócenia się nie od żony, ale od osoby którą się staliśmy".

Nie jestem pewny czy dostatecznie zrozumiale wyjaśniłem o co mi chodzi, ale jeśli masz czas i chęć na obejrzenie tego filmu to myslę, że stanie się to bardziej jasne. A jeśli nie- i tu osobista prośba - to napisz proszę, że zrozumiałaś o co mi biega OK? Żebym się nie czuł jak ten Indianin z mojej sygnaturki, którego nikt (prawie) nie rozumie. Again. Jeśli będzie trzeba to obiecuję się zrewanżować!
wink

252

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
adrianaana napisał/a:

Nie porównuję zdrady do gry w rosyjską ruletkę, bo sądzę że zdrada jest gorsza ponieważ rani uczucia najbliższej osoby, ale chodzi mi ogólnie o kwestię uzależnienia. Ciężko się uwolnić :-(

Dla mnie też najgorsze jest ranienie bliskiej osoby. Ale za to wcale nie wydaje mi się trudne uwolnieniemie się. Wystarczy chcieć, a przecież Ty chcesz :-)

253 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-20 07:06:11)

Odp: Zdrada? Zastanów się czy warto?
Naprędce napisał/a:

Co do inteligencji, to rozważ taką ewentualność, w której "narzekanie na inteligencję" partnera nie musi oznaczać, że narzekający uważa się za inteligentniejszego wink Czy zatem autorka, mniej lub równie inteligentna jak jej mąż, kompromituje się równie mocno, co w sytuacji w której uważa się za inteligentniejszą (jak zdajesz się zakładać) ?

To nie chodzi o założenia, czy i jak bardzo jest lub nie jest ktoś inteligentny. W ogóle nie w tym rzecz. Nie wiem, jak to jest u ciebie, ale ja lubię na forum wątki, w których jest jakaś tajemnica, tzn. coś, co nie do końca rozumiem i muszę się postarać, żeby dotrzeć do sedna. Dobieram w tym celu różne metody i patrzę na reakcję lub jej brak u autora, która mi daje odpowiedź na to, co sobie wydedukowałam. Nie inaczej było w tym przypadku. Najczęściej to działa, a jak nie, to się zmienia i koryguje metodę.

Naprędce napisał/a:

W każdym razie nie chcę "wkopać się" w analizowanie tego akurat przypadku, bo za głębokie "koleiny"... to były z mojej strony rozważania natury ogólnej (vide moja odpowiedź do Eli)- tzn.:
- Czy wszystkie zdrady można tłumaczyć tak jak do tej pory robimy tu na forum (niska samoocena/dowartościowanie się, rozmaite dysfunkcje, braki w komunikacji i w związku w ogóle itp.) ? Szukam innych elementów/ powodów za pomocą których moglibyśmy to robić.
Adrianna przypomina mi trochę Pryię- jedną z kobiet przywołanych jako przykład w linku-przemowie, który podałem wyżej (szczęśliwa, spolegliwa żona, która zdradziła męża z wytatuowanym arborystą- swoim przeciwieństwem).
Nawiasem mówiąc również Gary (fajnie, że tu wpadłeś!) wpisuje mi się częściowo w schemat "zdrady jako odwrócenia się nie od żony, ale od osoby którą się staliśmy".

Mam podobne wrażenia odnośnie „kolein”, więc OK smile
Uśmiechnęłam się, jak zobaczyłam zalinkowana przez ciebie wypowiedź, bo gdzieś pewnie z rok z kawałkiem temu sama wrzucałem na forum link do TED z wystąpieniem E. Pereł smile Wydaje mi się, źe ja byłam wówczas w trakcie rozkmin, które ty dzisiaj uskuteczniasz. Cóż mi wyszło, że na końcu jest kilka stałe powtarzających się elementów wspólnych, które bezpośrednio prowadzą do zdrady. To brak lub niewystarczający wgląd zdradzającego, bo gdyby wiedział co nim kieruje, to potrafiłby uniknąć lub kontrolować zdradę. Inne to brak lub niepełna empatia, bo jak NIE potrafi sobie wyobrazić jak poczuje się partner, to łatwo przychodzi krzywdzenie go. Kolejna kwestia to brak lub duże ograniczenia w kontroli systemu wartości nad zachowaniami, oczywiście u tych którzy mają PEWNE wartości.
To wszystko.

A to wszystko objawia się tylko w tym, co mówi Esther, czyli
Ukradkowy związek
Jakaś więź emocjonalna
Alchemia seksualna
I dodaje, że „to nasza wyobraźnia odpowiada za miłość a nie druga osoba”. A to nic innego niż uzależnienie od stymulacji i nowości płynącej z zewnątrz wobec BRAKU BOGACTWA WEWNĘTRZNEGO, na ktore składa się poczucie własnej wartości i które nie jest możliwe bez wglądu, empatii i systemu wartości.

Posty [ 196 do 253 z 253 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada? Zastanów się czy warto?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024