Witam serdecznie po przerwie. Tak przeglądając rzucił mi się ten bardzo ciekawy temat o zdradzie. Postanowiłem go dość dogłębnie poznać i nie wierzę w to co widzę. To jakaś masakra. Ile relatywizmu w wpisach wielu kobiet i męzczyzn. Ciekaw jestem gdy tak mężczyzna by zdradził z koleżanką z pracy i potem chciał wrócić to też radzilibyście mu to samo ? To też byłybyście takie wyrozumiałe i chciałybyście żyć w takim kłamstwie i obłudzie ? Zdrada jest zdradą. Zdradę trzeba piętnować i poddawać ostracyzmowi społecznemu a nie wybieliać czy analizować. Bo w przeciwnym razie życie na tej planecie będzie nie do wytzymania. Porpostu powrócimy do barbarzyńskich zwierzęcych czasów jaskimiowych gdzie każdy z każdym. Co tu jest do analizowania ? Był skok w bok z kolegą z pracy. Były emocje i pożądanie, które ciepły misio-mąż nie dostarcza i stało się. No trudno. Jesteśmy tylko ludźmi. Niestety autorka tego tematu jednak nie wyciagnęla wniosków z tego jakże fascynującego doświadczenia. Bo już w dalszych postach pisze, że ona czuje się dobrą żoną. What the fuck ?
Czekałem tylko jak któraś napisze, że to wina męża, że został zdradzony. I jak ma być w tym kraju dobrze i dostatnio jak nawet na taką podłość jak zdrada i okłamywanie bliskiej osoby jest przyzwolenie a nie ostracyzm. Jak ktoś zdradził raz to zrobi to kolejny. Granice moralności i zasad są ciągle przesuwane. W tej dekadencji już wszystko wolno. Nikt nie liczy się ze zdaniem i uczuciami drugiej bliskiej osoby. Grunt aby mi było dobrze. Skrajny indywidualizm do tego doprowadził i są tego owoce.
A co do ciebie droga autorko. Nie chcę cię oceniać bo i tak masz dużo wrażeń. Ale odpowiedź mi szczerze. Gdyby nie zakończył tego twój kochanek to odeszłabyś sama z własnej nieprzymuszonej woli czy dalej cieszyłabyś się życiem ?
Jeśli naprawdę kochasz swojego męża to mu o wszystkim szczerze opowiedz. A nóż widelec tobie wybaczy. Aczkolwiek każdy porządny mężczyzna nigdy nie wybaczy. Bo widzisz droga autorko, każdy odpowiedzialny i świadomy człowiek jeśli widzi, że relacja mu się nie układa a jego samego ciagnie do kogoś drugiego to albo kończy zawczasu swój stary związek albo zaczyna kontrolować swoje zwierzęce popędy i stara się pracować nad swoim związkiem aby go poprawić. Ale do tego trzeba dwojga jak do tanga. Cały w tym ambaras aby dwoje chciało na raz. ![]()
Bo cóż to za miłość skoro jest oparta na zdradzie i kłamstwie? Po prostu boisz się samotności dlatego lawirujesz pomiędzy nową a starą gałęzią. I zapamiętaj. Nigdy ale to przenigddy nie zapomnisz tych upojnych chwil ze swoim kochankiem z pracy. Zawsze będzie to do ciebie wracać. I powiem wprost. Po prostu zakończ swój związek z mężem i zacznij od nowa swoje życie. Okłamujesz wszystkich dookoła. Męża i przede wszystkim samą siebie. Naprawdę chcesz żyć w takim bagnie ? A może to lubisz jak jest adrenalina ? Prędzej czy później szambo wybije bo kłamstwo ma krótkie nogi i wtedy twój kochany misio zrobi coś tobie i sobie. Nie wiem czego oczekujesz zakładając taki temat skoro nie chcesz słuchać naszych rad?
Ja ze swojej strony chciałbym Ci serdecznie podziękować za tak doskonałą porcją wiedzy. Dużo można się dowiedzieć z twojego tematu a także z wpisów Pań w tym temacie.
Trzymaj się tam i powodzenia. ![]()