Sytuację z wątku można przedstawić też inaczej. Lubisz się napić? Pamiętaj nie warto. ![]()
Śledzę ten wątek od początku i przyznam szczerze, że jestem zszokowany postawą kobiet i mężczyzn.
Panie i Panowie, zdrada to złamanie wszelkich znanych nam wartości. Złamanie zasad, złamanie przysiąg, obietnic, planów. Jest to największa przykrość, jaką możemy komuś sprawić w imię swojej przyjemności (TFU!).
Egoizm takiego człowieka sięga wyżej niż czubek Mount Everest. Tutaj nie ma miejsca na rozmowy, kompromisy, głupkowate tłumaczenia czy analizy.
ZDRADA to ZDRADA!
Jeśli w związku źle się dzieje, pojawiają się wieczne kłótnie, któryś z małżonków jest niezadowolony, panuje niedosyt - to wówczas się ROZMAWIA!, a nie, że otwiera szeroko nogi przed nowym, miłym, pociągającym panem. Po co się wówczas wiązało z mężem - przysięgało, kochało itp. by tak łatwo wskoczyć innemu do łóżka.
Takie zachowanie się POTĘPIA, a nie dyskutuje dlaczego, po co i jak. No ludzie, opamiętajcie się. Takie głupie gdybanie nad tym, że jedna wyrachowana (sic!) egoistka nie potrafiła usiedzieć w związku. Bo jej wrażeń brakowało. Problem siedział w niej i tylko w niej od samego początku.
Wyobraźcie sobie: mąż najpewniej ciężko pracuje na wspólne utrzymanie, martwi się o przyszłość, może i planuje z nią dzieci. Chce być szczęśliwy.
Ona (haha).... poznała pana i zaczęły się motylki w brzuchu. Nie potrafiła się powstrzymać, nie postawiła granicy tylko był flow. Mąż się znudził, trzeba było skoczyć na inną gałąź. Po co porozmawiać z mężem? Po co rozwiązywać problemy, skoro łatwiej jest przysłowiowo "dać dupy".
Autorka się z tym nie kryła.
A żeby dobitniej zrozumieć problematykę tego wątku to postawcie się na miejscu męża. Czy chcielibyście się dowiedzieć, że wasz partner z którym wiążecie przyszłość skoczył sobie do łóżka z kimś innym? No jasne, że nie.
Dlatego nauczcie się, drodzy mili - bo widzę, że zdrada na tym forum przechodzi bez echa, a wręcz przeciwnie co niektóre osoby robią analizy lub sugerują, że nic się nie stało - iż każdy zdradzający powinien być KARANY z największą surowością. To nie jest wyjście, ani rozwiązanie. To łamanie czyichś praw i uczuć. To krzywda małżonka w imię własnej nieposkromionej satysfakcji (TFU!).
Autorka opisuje jak perfidnie chowała telefon pod książką (plując mężowi prosto w twarz, no kur**a, serio?), potajemnie się spotykała z innym gościem, w pracy kawusia, komplementy (no i seksik), a potem udawała dobrą żonę w domu. Istne obrzydzenie... A wy tu analizujecie, takie farmazony pieprzycie i upewniacie autorkę w przekonaniu, że nic się wielkiego nie stało.
"No przecież "społeczeństwo" mnie nie przeklęło, ani nie zbeształo od stóp do głów".
A tu trzeba polać wiadrem zimnej wody i jeszcze tym wiadrem w ten głupi czerep przywalić, by się ogarnęła i zobaczyła jaki bałagan narobiła.
Mój kuzyn miał wręcz identyczną sytuację, pani przyprawiała mu rogi od roku, a ten nic nie wiedział. Jak się dowiedział, wypieprzył królewnę w trybie natychmiastowym. Tyle, że zostały dzieci i jest bajzel na kółkach. Chwała więc, że autorka nie ma z mężem dzieci, gdyż przez jej egoizm niewinne dzieci by cierpiały.
Szlag trafia, że to forum zamiast przeklinać, potępiać, uczyć, ze nie wolno, że to źle to gdyba co by było itp.
Tengmuu, autorka na samym początku zaznaczyła, za ma gdzieś nasze zdanie, więc... Rozumiesz, kciuków szkoda.
Hej, myślę, że może okazać się, że jeszcze gorsze chwile sa dopiero przed Tobą. Dlaczego tak myślę? Mam wrażenie, że jesteś pewna, że kontrolujesz sytuację. Jestes pewna miłości swojego męża. Jesteś pewna, że wiesz, co czujesz.
Ale prawda jest taka, że niestety żadnej z tych rzeczy nie możesz być pewna. Tak to w życiu działa.
Twój mąż to tez człowiek, i nawet jesli pewnych rzeczy (jeszcze) nie wie, to na pewno je w jakiś sposób odczuwa. Nie możesz tak po prostu zakładać, że to, jak Cię w tej chwili traktuje to pewnik do końca życia.
Jeśli wyszłaś za mąż za niewłaściwego człowieka, to jednak prędzej czy później nastąpi kryzys. Już widzisz pierwsze sygnały - byłaś otwarta na romans.
Nie ratowałas małżeństwa, bo uznałaś, że ono jest jakie jest i zawsze takie będzie, a Ty nie masz ochoty tego zmieniać. Wybrałaś romans.
To początek.
Co może być dalej? Czy gdy stracisz poczucie bezpieczeństwa w postaci "kochającego męża", napiszesz dramatyczny post "jednak go kocham. Jak go odzyskac? Zrobię wszystko.."
Romansem jednak wiele zepsułaś. A to, że usprawiedliwiasz romans tym, że maz CIę juz tak nie adoruje jak kiedyś..? Słabe.
Jest jedna rada (która dla mnie i wielu innych kobiet okazuje się bezcenna): zacznij podejmowac własne decyzje. Na własne ryzyko i własną odpowiedzialność.
Nie masz jeszcze dzieci, więc zrób to, póki czas.
Zgadzam sie z Toba w 100%.
Mówcie sobie co chcecie.
Ja czuję się lepszą żoną niż przedtem, dlatego że gdzieś tam z tyłu głowy mam wyrzuty sumienia, że zrobiłam co zrobiłam i muszę (powinnam, chcę) być lepsza dla męża i podświadomie mu to wynagrodzić. Po drugie ta przygoda (błąd, który zrobiłam) sprawiła, że sama cierpiałam i nie chcę drugi raz tego przechodzić, więc ten błąd nauczył mnie czegoś. A jak wspominałam nie mam dużych doświadczeń z innymi mężczyznami, może chciałam sprawdzić jak to jest, sprawdziłam i już wiem, dlatego więcej sprawdzać nie zamierzam.
Kto bez winy niech pierwszy rzuci kamień...
Jak mówiłam mąż jest honorowy i gdybym mu powiedziała, nie było by rozmowy, po prostu byłby koniec, a tak jest między nami LEPIEJ.
A teksty w stylu powiedz mu bo należy ci się kara...na prawdę myślicie że was posłucham? Sama wiem co jest dobre dla mojego małżeństwa.
i skąd miałby się dowiedzieć? Wiem tylko ja i kochanek, a jemu też zależy żeby to nie wyszło na światło dzienne.
Czasem się popełnia błędy, grunt to wyciągnąć z nich wnioski!
Błędy to są w pracy, na egzaminach itd., a zdrada to po prostu zdrada.
I wiesz, co jest dobre dla Ciebie. Namawiać do przyznania się mężowi nie będę, bo to nie moje życie.
A kamieniem rzucać nie zamierzam, choć takich błędów nie popełniam.
72 2018-01-14 22:23:31 Ostatnio edytowany przez Biały (2018-01-14 22:31:43)
Sama wiem co jest dobre dla mojego małżeństwa.
A twój mąż nie wie co jest dobre? On nie ma prawa do decyzji o waszym małżeństwie? Skoro nie toleruje zdradzających to może warto by uszanować jego decyzję i odejść? Małżeństwo które utrzymuje tylko kłamstwo, nie jest raczej powodem do dumy.
Ty odeszłabyś gdyby kochanek się nie wypiął na ciebie. On odszedłby zaraz jakby się dowiedział, że zdradziłaś. Naprawdę wielka miłość między wami.
Moje pytanie jest takie: w jakim celu utworzyłaś ten wątek, Adrianaano?
Nie masz żadnych dylematów moralnych, śpisz snem sprawiedliwego, twierdzisz nawet, że Twoje małżeństwo zyskało po tym, gdy zdradziłaś męża. Po co więc tu jesteś? Robisz show w dziale "Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód"? Prowokujesz? Kładziesz fundamenty pod Twoją kuriozalną teorię terapii małżeńskiej za pomocą zdrady i prowadzisz "badanie rynku", by wiedzieć ile osób się na to złapie? Szukasz sobie podobnych?
Ma wyrzuty sumienia, ale ciężko jej się do tego przyznać. Dlatego tu jest.
Znam takie przypadki...
Adrianno, jeśli masz pewność, że nigdy więcej męża nie zdradzisz - nic mu nie mów. Jeśli jednak nie jesteś pewna... Powinnaś dać mu możliwość zadecydowania, czy chce dalej żyć z kłamczuchą...
Mówcie sobie co chcecie.
Ja czuję się lepszą żoną niż przedtem,/.../
Jak rozumiem, to zrobiłaś kompletne badania w kierunku niespodzianek przenoszonych drogą płciową?
Nie? no popatrz, a jak Twój Alvaro, który w niejednej beczce ogóra kisił, coś Ci sprezentował w gratisie, to jak wytłumaczysz temu kochanemu małżowi, że ten syf to z miłości?
szcze nie wiesz... ale trwałe relacje budują się latami. Twój kochanek i Ty nie jesteście trwałą relacją. Gdybyście razem żyli to byście znaleźli w sobie innych ludzi niż teraz macie w głowach. W tym kontekście nie żałuj romansu. Niech dobre chwile zostaną z Tobą. Tego Ci życzę.
Gary, jedno mnie zastanawia. Czy zdrada kochanka jest zdradą? ![]()
Ma wyrzuty sumienia, ale ciężko jej się do tego przyznać. Dlatego tu jest.
Znam takie przypadki...Adrianno, jeśli masz pewność, że nigdy więcej męża nie zdradzisz - nic mu nie mów. Jeśli jednak nie jesteś pewna... Powinnaś dać mu możliwość zadecydowania, czy chce dalej żyć z kłamczuchą...
oj ma wyrzuty oj ma, zwłaszcza wtedy jak pisze ze nic z tego nie żałuje i gdyby kochanek jej nie kopnałw dupe to by do niego od razu leciała
Wy to kobiety w swoim solidaryźmie macie niezłe wyrzuty sumienia ![]()
Panienka ( nie napisze tu ani żona ani kobieta bo to obraża normalne zony i kobiety) któa cały czas zdradza meza pisze ze nie załuje, ze teskni za kochankiem pisze ,,nie warto"
to tak jakby tu wpadł Hitler i pisał że zabijanie jest złe, tzn ogolnie on sie czuje ok i jest super, ale inni niech tego nie robią
No ostoja moralności ![]()
A z tymi głupawymi tekstami ,,kto jest bez winy" kazdy jest, ale nei kazdy jest ch...który zdradza, oszukuje kłamie manipuluje takze pokaz sie a rzucimy kamieniem z chęcią
adrianaana napisał/a:Mówcie sobie co chcecie.
Ja czuję się lepszą żoną niż przedtem,/.../
Jak rozumiem, to zrobiłaś kompletne badania w kierunku niespodzianek przenoszonych drogą płciową?
Nie? no popatrz, a jak Twój Alvaro, który w niejednej beczce ogóra kisił, coś Ci sprezentował w gratisie, to jak wytłumaczysz temu kochanemu małżowi, że ten syf to z miłości?
a skad pewnosc, ze jej małż niczego jej sprezentowac nie moze?
Jak niejedna historia pokazuje, w związku nigdy nie ma 100% pewności co do wierności partnera. Kto co i komu może wiec sprzedać to nie jest takie oczywiste.
Cyngli napisał/a:Ma wyrzuty sumienia, ale ciężko jej się do tego przyznać. Dlatego tu jest.
Znam takie przypadki...Adrianno, jeśli masz pewność, że nigdy więcej męża nie zdradzisz - nic mu nie mów. Jeśli jednak nie jesteś pewna... Powinnaś dać mu możliwość zadecydowania, czy chce dalej żyć z kłamczuchą...
oj ma wyrzuty oj ma, zwłaszcza wtedy jak pisze ze nic z tego nie żałuje i gdyby kochanek jej nie kopnałw dupe to by do niego od razu leciała
Wy to kobiety w swoim solidaryźmie macie niezłe wyrzuty sumienia
Panienka ( nie napisze tu ani żona ani kobieta bo to obraża normalne zony i kobiety) któa cały czas zdradza meza pisze ze nie załuje, ze teskni za kochankiem pisze ,,nie warto"
to tak jakby tu wpadł Hitler i pisał że zabijanie jest złe, tzn ogolnie on sie czuje ok i jest super, ale inni niech tego nie robią
No ostoja moralności
A z tymi głupawymi tekstami ,,kto jest bez winy" kazdy jest, ale nei kazdy jest ch...który zdradza, oszukuje kłamie manipuluje takze pokaz sie a rzucimy kamieniem z chęcią
Tu nie chodzi o solidaryzm.
Mogę nie popierać jej postawy i moralności, ale nie muszę jej dobijać, obrażać, chamsko komentować. To jej życie, jej mąż, jej decyzje. Nie mamy żadnego wpływu na jej dalsze postępowanie.
Jeśli tego nie rozumiesz, to może powinieneś zrezygnować z forum i wybrać wolontariat w schronisku.
80 2018-01-15 10:36:08 Ostatnio edytowany przez adiafora (2018-01-15 10:42:12)
Gary napisał/a:szcze nie wiesz... ale trwałe relacje budują się latami. Twój kochanek i Ty nie jesteście trwałą relacją. Gdybyście razem żyli to byście znaleźli w sobie innych ludzi niż teraz macie w głowach. W tym kontekście nie żałuj romansu. Niech dobre chwile zostaną z Tobą. Tego Ci życzę.
Gary, jedno mnie zastanawia. Czy zdrada kochanka jest zdradą?
jeśli obiecywalo się wylacznosc na seks to jest.
Ludzie maja tendencje do składania obietnic, których nie dotrzymuja, stad potem problemy.
Gary napisał/a:szcze nie wiesz... ale trwałe relacje budują się latami. Twój kochanek i Ty nie jesteście trwałą relacją. Gdybyście razem żyli to byście znaleźli w sobie innych ludzi niż teraz macie w głowach. W tym kontekście nie żałuj romansu. Niech dobre chwile zostaną z Tobą. Tego Ci życzę.
Gary, jedno mnie zastanawia. Czy zdrada kochanka jest zdradą?
Co znaczy "zdrada kochanka"? Nie rozważam takich dylematów w ogóle.
@Biały -- dziękuję za podsumowanie, każdy ma inne poglądy
@autorka wątku -- zgadzam się z Tobą
Czytając różne fora doszłam do wniosku iż bajlepiej by było wprowadzić poligamię ale tak by zarówno męzczyźni jak kobiety miały prawo mieć wielu osobników. Liczba rozwodów była by mniejsza zostały by rozwodu z przyczyn oczywistych kjak agresja partnera alkoholizm realne niedopasowanie.
Tak na dzień dobry dla tych wszystkich naiwnych facetów, którzy tak walczą o te swoje qrewny ta historia powinna być lekcją ...
Bo w tym wyznaniu zdrajczyni jest kwintesencja mojego podejście do zdrady.
Uzasadnieniem tego co Wam doradzałem I przed czym Was ostrzegałem.
One nigdy niczego nie żałują.. Poza jednym. Że bajka się skończyła, a kochanek pokazał, kim ta rozanielona, naiwna qrewna tak naprawdę dla niego była...
W przypadku wykrycia zdrady zebrać dowody, zafundować zdrajczyni jesień średniowiecza czyli zrobić kipisz z jej życia i spier***ać od takiej jak najdalej.. Nie pozwalając jej na zrobienie z siebie koła ratunkowego i łosia..
Wyciągnąć wnioski i ułożyć sobie życie na nowo ale już z zupełnie z kimś innym..
Teraz do Ciebie dziecinko
Zdrada to nie jest żaden błąd, pogubienie czy też każde inne mózgo**bne próby wytłumaczenia i usprawiedliwienia samej siebie
To jest zawsze wybór..
Ale wyłącznie twój...
To wybór między uczciwością wobec tego, którego kiedyś może i kochałaś, uczciwością i szacunkiem wobec niego a egoizmem.
Twoim egoizmem laleczko..
Tylu sprzeczności w paru tylko postach już dawno tutaj nie czytałem..
Nie będę ich punktowac, bo szkoda mi na to czasu.
Wiesz, wiele, również tutaj piszących liczylo, że się ich qrestwo nie wyda, że nie ma prawa się wydać..
A jednak się wydało...
Potem na forum pisały: ludzie ratujcie jestem w czarnej dupie, mąż chce odejść.. Także nie bądź taką pewną, że temat nie ujrzy światła dziennego..
Bo nie znasz dnia ani godziny kiedy to może wyskoczyć... I to w najmniej spodziewanym dla ciebie momencie. Gdy pomyslisz, że ci się upieklo
Co do Twojego małżeństwa..
To fikcja..
Bardziej związek brata i siostry. Ty może i go kochasz ale nie jako swojego mężczyznę lecz bardziej jako brata...
On pochłonięty sobą i pracą, Ty zajęta pracą i kochankiem.. Was po prostu już nie ma.
To jakiś układ, ale nie małżeństwo...
Dzieci nie ma.. Lepiej roztac się teraz niż gdy one będą..
Naprawdę niezłą musisz być aktoreczką, że nie zauważył co się tak naprawdę dzieje... Bo takich rzeczy jak zmiany w twoim zachowaniu, zmiany nastroju, seks (nagły przypływ namiętności lub nagła niechęć), mowa ciała, oczy..
Tego, że coś jest nie halo nie da się po prostu nie zauważyć.. Zbyt spostrzegawczy póki co jeszcze twój mąż to nie jest..
Albo ma Ciebie tak naprawdę w dupie.. Lub robi to samo co Ty.. Bzyka się z kimś na boku..
Może się okazać, że nie jest taką pipa, za jaką go uważasz.. Tego nie zauważyłaś, pochlonieta uczuciem do kochanka i skupiona na swoim cierpieniu po jego utracie, a czego wykluczyć się nie da..
W życiu to pewne są tylko dwie rzeczy : śmierć i podatki.. Co do reszty, to już nikt pewny być niczego nie może..
I na koniec..
Odpowiedź sobie na pytanie, czym jest wg ciebie miłość..
Tyle w temacie..
To co mam się zakopać pod ziemię, bo zdradziłam, i już nie zasługuję na miano kobiety, żony, człowieka? Ludzie...
Podjęłam tamtego dnia taką a nie inną decyzję i czasu już nie cofnę, ale to nie znaczy że muszę teraz całe życie sypać się popiołem. Ponoszę jakąś swoją wewnętrzną karę, bo jest mi wstyd przed samą sobą, ale przecież trzeba żyć dalej. Już wiem że więcej tego nie zrobię i tyle w temacie. Co innego gdybym miała ochotę na więcej, ale nie mam z nikim nigdy. Koniec kropka.
Kochanka raczej nie znajdzie zrozumienia u żon.
86 2018-01-15 15:15:23 Ostatnio edytowany przez adiafora (2018-01-15 17:14:46)
zaslugujesz, ale weź pod uwagę, ze większość zdradzonych nie okaże Ci zrozumienia, bo jak widać po postach, sami są w czarnej dupie ze swoim cierpieniem, wiec reagują emocjonalnie na takie tematy. Zdrada rzecz ludzka, najważniejsze co dalej z tym zrobisz i jakie wyciagniesz wnioski. Związek w końcu nie opiera się tylko na seksie. Z mężem łączy Cie znacznie więcej niż z kochankiem. Chyba? To jest naturalne, ze podobają nam się inni, ze nas fascynują i pociągają erotycznie. Jeśli w związku czegoś brakuje, cos niedomaga, to człowiek jest bardziej podatny na te zauroczenia. Szukalas adoracji wiec ja znalazlas poza związkiem. Wiele osób zapomina i tyczy się to obu płci, ze w zwiazk/malzenstwie tez trzeba o siebie zabiegac a nie wrzucic kapcie z poczuciem, ze juz sie starac nie trzeba bo zaklepane. Przeciwnie, starać się trzeba bardziej, żeby rutyna nie wdarła się do relacji. Jak ludzie sa skupieni bardziej na pracy niz na partnerze, wkladaja malo energii i troski w swoje intymne i uczuciowe relacje to zdrada jest prawie pewna.
I naprawdę nie jest żadnym usprawiedliwieniem praca i brak czasu czy zajmowanie się dziećmi. Jak poswiecasz najwięcej czasu pracy czy dzieciom, ignorujac potrzeby partnera to sie nie dziw, ze pojawia się ktoś trzeci. Życie nie znosi próżni. Partner potrzebuje uwagi i zainteresowania. Jeśli nie dostaje tego, szuka poza związkiem.
Oczywiście są tacy, jak na przykład Gary, którzy ze zdrady uczynili sobie filozofię życia. Tzn. hulaj dusza, życie jest zbyt krótkie, żeby się ograniczać tylko do jednej dziury, nawet, gdy nic jej nie można zarzucic
Sama znam takiego, który ma zone i nieba jej przychyla, dba o nią (dzieci juz dorosłe) a puka wszystko, co mu się nawinie, tzn.same mlode łanie i nie uważa, ze jest w tym cos złego. Jak twierdzi, zona to zona a panienki to panienki, tylko seks i nic wiecej..
Piszesz że jesteście małżeństwem ale to już nie jest prawda bo przypomnij sobie co to znaczy ślub. To jest ślubowanie pewnych istotnych rzeczy dla związku dwóch osób. Ty te śluby przekreśliłaś swoim zachowaniem i teraz Twoim obowiązkiem jest powiedzieć całą prawdę swojemu obecnemu partnerowi.
To on zadecyduje czy Ci wybaczy i jeszcze zaufa czy każe Ci się natychmiast spakować i znikać z oczu
Jesteś mu to winna.
W tym wątku porażają mnie 2 rzeczy:
jak wiele osób tutaj skupia się na potępieniu romansu, winie, żałowaniu na kolanach, błaganiu o przebaczenie, bez refleksji gdzie są autorka i jej mąż ze swoim związkiem. Ona też tej refleksji nie ma, właściwie nie wiem już czego Ona żałuje? I czy faktycznie żałuje. Tego że romans się skończył, bo gdyby nie, to by nie żałowała? Nie rozumiem.Kompletnie nieświadomie w to weszła i dalej śni twierdząc że ma super małżeństwo.
Traktowanie małżeństwa jak ciężkich kajdan którym należy się szacunek z urzędu? Zachęcające... ![]()
89 2018-01-15 21:19:23 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-01-15 22:06:30)
O, Kufajka zbanowana. Jak miło ![]()
Rozumiem, że można emocjonalnie reagować na zdradę, ale nie można tolerować obrażania kogokolwiek anonimowo na forum . Zapewne przynosi to ulgę tej osobie, że się może w końcu wyżyć, bo pewnie w realu nie ma odwagi, ale są granice.
Pytania po co tu napisała są też bez senu. Napisała bo chciała, bo chciała to z siebie wyrzucić i podzielić przemyśleniami po zakończonym (pierwszym) romansie. Po to chyba jest forum.
Autorka doszła do takich a nie innych wniosków i chyba obiektywnie rzecz biorąc właściwych. Kobieta jest świadoma całej sytuacji, czego jej w małżeństwie brakowało i pchnęło ją do romansu. Związała się z obecnym mężem bardzo młodo, nie miała „doświadczenia” by przewidzieć jak to sie może skończyć. Czy warto dla takiej „eksperymentalnej” przygody tracić całkiem dobre małżeńswo? Nie. Pan z pracy z cechami, których brakowało mężowi nie jest księciem z bajki.
Akurat tutaj zdrada może wyjść na plus, bo oboje byli bardzo młodzi, czegoś potem zabrakło. Czy pod wpływem wyrzutów sumienia, jakiegoś bodźca (niestety zdrady) , można to odbudować? Wierzę, że autorce szczerze zależy. Bo jeśli to tylko kwestia tego, by wszystko zamieść pod dywan, to wiadomo...
Ja we wszystko co autorka pisze wierzę, poza jedną kwestią. Co gdyby nagle ów kolega z tej już byłej pracy się odezwał. Czy naprawdę nie zrobiła by nic? Jeżeli tak, to jestem spokojna, że małżeństwo przetrwa, może nawet będzie lepsze. Bo po tym co przeżyła w romans (z innym) na 99,9% nie wda.
Dajmy kobiecie żyć, chciała się wygadać, to sie wygadała.
Edit:Nie chcę tu przytaczać swego wąku czy być złowróżcą, ale też nie wiemy jak dokładnie ich romans skończył. W jakich okoliczniściach odeszła z pracy i co do siebie mówili pisali. Ja w moim wątku opisywałam to wręcz jak pamiętnik. To są mega emocje.
Ja z tym swoim rozstawałam się -3-razy... do 3 razy sztuka
Pierwszy kiedy dowiedziałam, że jest żonaty, drugi, jak stwierdził, że jest n problemów by się nie rozwieźć, trzeci i definitywny dziecko w drodze..
Naprawdę nie życzę Ci tego bo to jest ... nawet nie potrafię nazwać... szczególnie że ok 2 msc przed dowiedzeniem o ciąży wyznawał miłość... Wręcz był wściekły, że go olewam... a jak mogłam inaczej?
A ta syt była już po ... oj już sama gubię ze 2-3l po romansie?
I ciesz się, że go nie widujesz, bo ja wciąż go muszę, choć rzadko.
Mówcie sobie co chcecie.
Mówią, mówimy ![]()
Ja czuję się lepszą żoną niż przedtem, dlatego że gdzieś tam z tyłu głowy mam wyrzuty sumienia, że zrobiłam co zrobiłam i muszę (powinnam, chcę) być lepsza dla męża i podświadomie mu to wynagrodzić.
Nie, nie jesteś lepszą żoną, w momencie decyzji o zdradzie jesteś : zdradzającą żoną i tak już zostanie bo POTRAFIŁAŚ zdecydować się na oszustwo. To jakieś pokręcone poczucie bycia lepszą…
Po drugie ta przygoda (błąd, który zrobiłam) sprawiła, że sama cierpiałam i nie chcę drugi raz tego przechodzić, więc ten błąd nauczył mnie czegoś. A jak wspominałam nie mam dużych doświadczeń z innymi mężczyznami, może chciałam sprawdzić jak to jest, sprawdziłam i już wiem, dlatego więcej sprawdzać nie zamierzam.
Przygoda, błąd, brak doświadczeń, o rany, ileż tu infantylności, no cóż, już WIESZ, czujesz się mądrzejsza bo… ? bogatsza o … ? Strach pomyśleć o ile rozwinęło by Cię doświadczenie : WYZNANIA mężowi zdrady…
Kto bez winy niech pierwszy rzuci kamień...
Niech rzuci jeśli uważa że warto podnosić kamień, Twoja AŻ przygoda to TYLKO wyraz słabości i pogubienia.
Jak mówiłam mąż jest honorowy i gdybym mu powiedziała, nie było by rozmowy, po prostu byłby koniec, a tak jest między nami LEPIEJ.
Tobie jest złudnie lepiej, On ma jak ma – skąd wiesz czy Mu lepiej i jak może być honorowemu człowiekowi ? Jest KONIEC bo gdzie tu : szczerość, zaufanie, wspieranie ? A może się mylisz oceniając Go jako honorowego bo przede wszystkim Ty nie traktujesz Go honorowo, czyli : nie uważasz że warto Go honorowo traktować ? Bez dania wyboru i bez wyjaśnienia – nie rozumiesz tego, prawda ?
Nie jest lepiej ‘między Wami’ moim zdaniem - jest bylejako teraz, jak i wcześniej…
A teksty w stylu powiedz mu bo należy ci się kara...na prawdę myślicie że was posłucham? Sama wiem co jest dobre dla mojego małżeństwa.
Tak, WIESZ tyle ile WIESZ, miarą wiedzy jest Twoje postępowanie… Nie posłuchasz prawdopodobnie a szkoda, cokolwiek tu zostanie wywleczone – TY SIEBIE NIE ZMIENISZ - jak mi się wydaje, a powinnaś jeśli NAPRAWDĘ żałujesz.
i skąd miałby się dowiedzieć? Wiem tylko ja i kochanek, a jemu też zależy żeby to nie wyszło na światło dzienne.
I to też Twoja miara, już WIESZ, że jesteś gotowa za wszelką cenę unikać odpowiedzialności za to co zaszło. No cóż, może pojawi się odpowiedzialność za to co może nastąpić…
Czasem się popełnia błędy, grunt to wyciągnąć z nich wnioski!
Acha, SENSOWNE powinny być.
To co mam się zakopać pod ziemię, bo zdradziłam, i już nie zasługuję na miano kobiety, żony, człowieka? Ludzie...
Nie wiem na jakie miano zasługujesz ale na pewno chronisz SIEBIE Jego kosztem i usiłujesz Mu ofiarować ochłapy po zdradzie dla utrzymania status quo. Kim On dla Ciebie właściwie jest ?
Podjęłam tamtego dnia taką a nie inną decyzję i czasu już nie cofnę, ale to nie znaczy że muszę teraz całe życie sypać się popiołem. Ponoszę jakąś swoją wewnętrzną karę, bo jest mi wstyd przed samą sobą, ale przecież trzeba żyć dalej. Już wiem że więcej tego nie zrobię i tyle w temacie. Co innego gdybym miała ochotę na więcej, ale nie mam z nikim nigdy. Koniec kropka.
Dokładnie, to TWOJA decyzja i nie masz ochoty podjąć konsekwencji tej decyzji. A ta kara to boli – w nocy ? Wewnętrznie rozdziera – przy śniadaniu ? Wstyd smaruje czerwienią lico – pod spojrzeniem honorowego a nieświadomego męża ? Aj, aj, cięęęęęężko… ale przecież już TYLE WIESZ ![]()
91 2018-01-15 22:50:00 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2018-01-15 22:53:37)
Moim zdaniem, to zachowała się pani przewidywalnie.
Samiec o wyższej pozycji niż pani maż przywołał panią, pani przyszła i go usatysfakcjonowała, że tak powiem.
A cała reszta to ubarwienie tej sytuacji.
Żyje pani jakimiś fantasmagoriami , serialami , harlekinami i cholera wie jakim jeszcze badziewiem.
Na pocieszenie warto dodać , że nie zdecydowała by się pani na romans ze sprzątaczem, gdyż pani instynkt prokreacyjny jest zbyt wyrachowany.
O czym pani nawet nie wie, ale wiedzą o tym pani fantazje.
Pani to się upaja tym , że pani coś przeżyła, jakby to było takie niezwykłe tylko dlatego że pani brała w tym udział.
I tak sobie to ubarwiła , że było to jeszcze tysiąc razy lepsze niż w rzeczywistośći.
Nie potępiam tego jako całości, myślę czasem warto docenić krótkie chwile które są dane.
O ile to tez jest w miarę z głową.
Równie dobrze nie trzeba też z nich korzystać , co człowiek to historia albo opinia ![]()
starr napisał/a:adrianaana napisał/a:Mówcie sobie co chcecie.
Ja czuję się lepszą żoną niż przedtem,/.../
Jak rozumiem, to zrobiłaś kompletne badania w kierunku niespodzianek przenoszonych drogą płciową?
Nie? no popatrz, a jak Twój Alvaro, który w niejednej beczce ogóra kisił, coś Ci sprezentował w gratisie, to jak wytłumaczysz temu kochanemu małżowi, że ten syf to z miłości?
a skad pewnosc, ze jej małż niczego jej sprezentowac nie moze?
Gdyby tak się złożyło, to byłby złośliwy chichot losu...
Jak niejedna historia pokazuje, w związku nigdy nie ma 100% pewności co do wierności partnera. Kto co i komu może wiec sprzedać to nie jest takie oczywiste.
Dlatego koniecznym jest szybkie wyeliminowanie przynajmniej jednej ewentualności... Ale adrianaana moją radę zignorowała ![]()
To co mam się zakopać pod ziemię, bo zdradziłam, i już nie zasługuję na miano kobiety, żony, człowieka? Ludzie...
Podjęłam tamtego dnia taką a nie inną decyzję i czasu już nie cofnę, ale to nie znaczy że muszę teraz całe życie sypać się popiołem. Ponoszę jakąś swoją wewnętrzną karę, bo jest mi wstyd przed samą sobą, ale przecież trzeba żyć dalej. Już wiem że więcej tego nie zrobię i tyle w temacie. Co innego gdybym miała ochotę na więcej, ale nie mam z nikim nigdy. Koniec kropka.
Doświadczenie z tego i z innych forów uczy, że:
1. Nigdy nie mów - nigdy...
2. Nie przepracowane emocje związane ze zdradą znajdują zawsze swoje miejsce w podświadomości. Wylezą z niej w najmniej oczekiwanym momencie.
3. Odjazd emocjonalny od legalnego partnera jest trwały, a z motylarni zostają tylko martwe egzemplarze i odchody. Euforia związana z wynagrodzeniem małżowi tego, czego świadom nie jest, skończy się po krótkim czasie, a potem wprowadzi tylko i wyłącznie chaos...
4. Po pewnym czasie, albo w podobnych okolicznościach, kiedy do świadomości dochodzi myśl, że skoro raz się udało, to czemu ma się nie udać drugi raz, następuje "powtórka z rozrywki"
Twoja zdrada na pewno kiedyś się wyda. Może przypadkiem ktoś coś powie, bo widział, słyszał a może to Ty sama w chwilach złości lub miłości wyznasz prawdę.
Krąg osób który wie o Tobie i Twoim kochanku jest za pewne o wiele większy niż sobie to wyobrażasz.
W tę zdradę jest również zaangażowana żona Twojego kochanka , która kiedyś może zapuka do Twoich drzwi.
To może się zdarzyć jutro i za dwadzieścia lat.
Proszę zastanów się jak będziesz mogła żyć w takiej niepewności?
Moim zdaniem, to zachowała się pani przewidywalnie.
Samiec o wyższej pozycji niż pani maż przywołał panią, pani przyszła i go usatysfakcjonowała, że tak powiem.A cała reszta to ubarwienie tej sytuacji.
Żyje pani jakimiś fantasmagoriami , serialami , harlekinami i cholera wie jakim jeszcze badziewiem.Na pocieszenie warto dodać , że nie zdecydowała by się pani na romans ze sprzątaczem, gdyż pani instynkt prokreacyjny jest zbyt wyrachowany.
O czym pani nawet nie wie, ale wiedzą o tym pani fantazje.Pani to się upaja tym , że pani coś przeżyła, jakby to było takie niezwykłe tylko dlatego że pani brała w tym udział.
I tak sobie to ubarwiła , że było to jeszcze tysiąc razy lepsze niż w rzeczywistośći.Nie potępiam tego jako całości, myślę czasem warto docenić krótkie chwile które są dane.
O ile to tez jest w miarę z głową.Równie dobrze nie trzeba też z nich korzystać , co człowiek to historia albo opinia
![]()
Cóż, gdyby to była "jednorazowa decyzja" to inaczej można by na to patrzeć, ale to było czyste wyrachowanie. Jesteś z mężem z miłości? A w życiu, sama piszesz, że gdyby kochanek obiecał rzucić żonę, to byś leciała do niego. Więc gdzie tu twoja samodzielna, szczera decyzja "zostaję z mężem, bo go kocham"? Nigdzie. Po prostu jest Ci go żal, bo masz o nim tak niskie mniemanie, że uważasz, że on bez Ciebie by nie dał rady żyć, ubezwłasnowolniasz go, oszukujesz, podejmujesz za niego decyzję, okłamujesz, że go kochasz i że może ci nadal ufać, podczas gdy nie może, nie ma żadnych podstaw, żeby wierzyć w jakiekolwiek twoje słowo, jakąkolwiek obietnicę.
Nie rozumiem ludzi, którzy nie potrafią z czystej przyzwoitości zakończyć poprzedniego związku lub przedefiniować jego granic, zanim zaczną kolejny, oparty na kłamstwie. Tylko strach rządzi takimi ludźmi - strach, że zostaną sami.
I to jest twoja historia. Żadna miłość. Strach.
96 2018-01-16 13:20:43 Ostatnio edytowany przez After (2018-01-16 13:23:06)
A gdzież to ja napisałem, że nie jesteś człowiekiem, kobietą, żoną(co prawda na papierze, ale jednak nadal) ?
Skąd więc takie oburzenie?
Piszesz, że jesteś teraz lepszą żoną..
I tutaj mam problem, aby w to uwierzyć.. Kolejna rażąca sprzeczność z tym co wcześniej napisałaś
Logiki nawet nie próbuję się doszukać, bo jej tutaj po prostu nie ma..
Ta tęsknota za kochankiem, to oczekiwanie na jakiś sygnał, ruch z jego strony,
Pretensje, że kontakt, jeśli już, to zdawkowy, na stopie kolezenskiej...
Dziewczę, kogo Ty chcesz oszukać?
Na odległość widać, że gdyby tylko kochanek kiwnął palcem, powiedział, że zostawia dla Ciebie żonę, to pomknełabyś w jego ramiona niczym cma w stronę żarówki
Jeśli mąż stałby się ostatnia przeszkodą na drodze do twojego szczęścia, to bez litości zostałby przez Ciebie rozdeptany niczym pkuskwa..
Nawet nie próbuj zaprzeczać, bo wiem z życia jak bezwzględne są w takich sytuacjach kobiety..
Nadal jesteś mentalnie, uczuciowo związana z kochankiem
Pogrążona w polu stokrotek, nie myślisz o mężu tylko o wyłącznie o sobie..
Biedna, nieszczęśliwa z zakazaną miłością..
Dlatego napisałem że twoje małżeństwo to fikcja, jakiś układ bo kredyt, mieszkanie..
Jakieś tam wspomnienia..
I w zasadzie nic więcej.
Co się zmieniło w Twoim małżeństwie, że nagle chcesz nadal być z mężem, że stał się znów najważniejszym w Twoim życiu, skoro byłaś jeszcze nie tak dawno gotowa wykopać go ze swojego życia?
Przecież ani on się nie zmienił, ani tym bardziej wasze wzajemne relacje..
Ponawiam pytanie :
Czym jest według Ciebie miłość i kogo Ty tak naprawdę kochasz?
Oprócz oczywiście siebie...
Po co utrzymujesz kontakt, skoro jak twierdzisz było to twoim błędem?
Bo ja wiem dlaczego, Ty również...
Bo kalkulacji tu dużo.. I to chłodnej, wbrew pozorom. Wziąć czego się potrzebuje i od męża i od kochanka. Ja bym się nie martwiła o autorkę. Da sobie radę, Ona, kochanek i mąż zapewne też ![]()
Moim zdaniem, to zachowała się pani przewidywalnie.
Samiec o wyższej pozycji niż pani maż przywołał panią, pani przyszła i go usatysfakcjonowała, że tak powiem.A cała reszta to ubarwienie tej sytuacji.
Żyje pani jakimiś fantasmagoriami , serialami , harlekinami i cholera wie jakim jeszcze badziewiem.Na pocieszenie warto dodać , że nie zdecydowała by się pani na romans ze sprzątaczem, gdyż pani instynkt prokreacyjny jest zbyt wyrachowany.
O czym pani nawet nie wie, ale wiedzą o tym pani fantazje.Pani to się upaja tym , że pani coś przeżyła, jakby to było takie niezwykłe tylko dlatego że pani brała w tym udział.
I tak sobie to ubarwiła , że było to jeszcze tysiąc razy lepsze niż w rzeczywistośći.Nie potępiam tego jako całości, myślę czasem warto docenić krótkie chwile które są dane.
O ile to tez jest w miarę z głową.Równie dobrze nie trzeba też z nich korzystać , co człowiek to historia albo opinia
Fajne, fajne, fajne ![]()
Też sobie myślę, jak pozbawione emocji, pewnie i „pomyślunku” musi być to życie cichodajek, że jedynym sposobem na jego ubarwienie jest wypinanie tyłka.
No i ta radocha z opowiadania o tym na forum, gdzie tylu zdradzonych i cierpiących.
Ach, to wyczucie.
Bez przesady.. Forum to forum- każdy opowiada co mu w duszy gra, nie sądzisz?
Ktoś ma nie mówić o czymś ważnym dla siebie, bo inni tego nie mają? Nie opowiadać o mężach, bo ktoś jest singielką, o dzieciach, bo ktoś nie może mieć?
No to chyba jednak przesada? Jakież nudne byłoby to forum z samymi jęczącymi ofiarami i współpłaczącymi z nimi..
)
Pewnie. Autorka ma prawo do rzetelnej i wielostronnej analizy najbardziej ekscytującego wydarzenia w jej życiu.
Tak samo jak ja mam prawo do wyrażenia tego (nie sądzisz?), jak bardzo trąci żałością to, że musi ona stymulować się bodźcami płynącymi z zewnątrz wobec braku bogactwa wewnętrznego.
Może to nawet kolejna cichodajka, która latami będzie musiała analizować, żeby cokolwiek w główce zatrybiło. Chociaż sądząc po innych „egzemplarzach” tego gatunku, które tu analizują już od lat, to są jednak marne szanse, że cokolwiek w jej mózgownicy ruszy.
Pewnie. Autorka ma prawo do rzetelnej i wielostronnej analizy najbardziej ekscytującego wydarzenia w jej życiu.
Tak samo jak ja mam prawo do wyrażenia tego (nie sądzisz?), jak bardzo trąci żałością to, że musi ona stymulować się bodźcami płynącymi z zewnątrz wobec braku bogactwa wewnętrznego.
Może to nawet kolejna cichodajka, która latami będzie musiała analizować, żeby cokolwiek w główce zatrybiło. Chociaż sądząc po innych „egzemplarzach” tego gatunku, które tu analizują już od lat, to są jednak marne szanse, że cokolwiek w jej mózgownicy ruszy.
Dodam więcej, co poniektóre podobno spełnione i szczęśliwe tu non stop przesiadują wczytując się w te historie.. jakby były najbardziej ekscytującym wydarzeniem w ich życiu... to dopiero trąca żałością.
Jaka osoba szczęśliwa, spełniona, bogata wewnętrznie, za hobby uznała udzielenie się w wątku o zdradach i romansach? Bo podbuduje sobie ego radząc tym cierpiącym żonom jak mają żyć? Albo jadąc po innych? Imponujące.
W ogóle co trzeba mieć w głowie będąc osobą szczęśliwą i spełnioną, by szukać w necie fora o zdradach... zaklinanie rzeczywistości? No chyba tak.
W ogóle co trzeba mieć w głowie będąc osobą szczęśliwą i spełnioną, by szukać w necie fora o zdradach... zaklinanie rzeczywistości? No chyba tak.
Bo to część całości? Poza tym ten dział nazywa się "Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód" więc jest szerszy niż sama zdrada...
Roxann napisał/a:W ogóle co trzeba mieć w głowie będąc osobą szczęśliwą i spełnioną, by szukać w necie fora o zdradach... zaklinanie rzeczywistości? No chyba tak.
Bo to część całości? Poza tym ten dział nazywa się "Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód" więc jest szerszy niż sama zdrada...
Daj spokój Loka. Akurat ta cichodajka ma tak zaburzony obraz rzeczywistości, że trudno jej pojąć, że to tylko jeden z działów, do którego zaglądamy ![]()
Lady Loka napisał/a:Roxann napisał/a:W ogóle co trzeba mieć w głowie będąc osobą szczęśliwą i spełnioną, by szukać w necie fora o zdradach... zaklinanie rzeczywistości? No chyba tak.
Bo to część całości? Poza tym ten dział nazywa się "Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód" więc jest szerszy niż sama zdrada...
Daj spokój Loka. Akurat ta cichodajka ma tak zaburzony obraz rzeczywistości, że trudno jej pojąć, że to tylko jeden z działów, do którego zaglądamy
Zauważyłam tamten kilkudziesięciostronowy temat o zdradzie ![]()
summerka88 napisał/a:Lady Loka napisał/a:Bo to część całości? Poza tym ten dział nazywa się "Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód" więc jest szerszy niż sama zdrada...
Daj spokój Loka. Akurat ta cichodajka ma tak zaburzony obraz rzeczywistości, że trudno jej pojąć, że to tylko jeden z działów, do którego zaglądamy
Zauważyłam tamten kilkudziesięciostronowy temat o zdradzie
Nie zaglądam tam od dłuższego czasu, bo szanuję swój czas, ale rozumiem, że wynurzenia podstarzałej cichodajki użalającej się nad „najbardziej ekscytującą przygodą życia” wciąż trwają?
Lady Loka napisał/a:summerka88 napisał/a:Daj spokój Loka. Akurat ta cichodajka ma tak zaburzony obraz rzeczywistości, że trudno jej pojąć, że to tylko jeden z działów, do którego zaglądamy
Zauważyłam tamten kilkudziesięciostronowy temat o zdradzie
Nie zaglądam tam od dłuższego czasu, bo szanuję swój czas, ale rozumiem, że wynurzenia podstarzałej cichodajki użalającej się nad „najbardziej ekscytującą przygodą życia” wciąż trwają?
W sumie nie wiem, chyba nigdy mnie tam nie było, ale cóż, każdy pisze własną książkę o życiu
50 Twarzy Greya też kiedyś było blogiem, więc może coś z tego wyjdzie więcej ![]()
summerka88 napisał/a:Lady Loka napisał/a:Zauważyłam tamten kilkudziesięciostronowy temat o zdradzie
Nie zaglądam tam od dłuższego czasu, bo szanuję swój czas, ale rozumiem, że wynurzenia podstarzałej cichodajki użalającej się nad „najbardziej ekscytującą przygodą życia” wciąż trwają?
W sumie nie wiem, chyba nigdy mnie tam nie było, ale cóż, każdy pisze własną książkę o życiu
50 Twarzy Greya też kiedyś było blogiem, więc może coś z tego wyjdzie więcej
O życiu, powiadasz.
To spójrz, co jest osią tego życia w tym przypadku. I po co komu publuczność?
no a ten temat? Kobieta napisała post o tym, że zdradziła i że nie warto, kilka komentarzy było, a potem zaczęła ciągnąć dalej swoje wynurzenia i pomimo, że sama twierdzi, że nie warto, to jeszcze intensywnie się broni.
i w sumie ten temat nie wiadomo o czym jest.
Czytam ten watek i widze, ze jak zwykle rzucaja sie na autorke te same osoby. Bardzo aktywne na forum, nie bede wymieniac nickow ale czasem zagladam tu na forum, zeby poczytac i wciaz przewijaja sie te same osoby. Jedna z tych osob powiedziala, ze autorka musi miec naprawde nudne zycie i zero zainteresowan, bo wdala sie w romans. To samo mozna powiedziec o was wszystkich kasajacych i krytykujacych ja. Nie macie nic innego do roboty? Chce wam sie na wszystkich watkach tak zazarcie udzielac i do tego byc przekonanym, ze tylko wy macie racje?
Romanse byly sa i beda. Kazdy uczy sie na bledach. Nikt nie jest idealny.
Ktos tu napisal o malzenstwie autorki:
"Dlatego napisałem że twoje małżeństwo to fikcja, jakiś układ bo kredyt, mieszkanie..
Jakieś tam wspomnienia..
I w zasadzie nic więcej"
Zastanawiam sie skad ta wiedza?
Znam faceta, ktory zdradzil zone zaraz po slubie - kochanka bylam ja - moze nie taka w 100% ale umowmy sie, ze facet sie zauroczyl i pociagnal mnie za soba.
Wydawalo nam sie, ze tez jestesmy w sobie zakochanie (smiech) i wiece co?? Nic z tego nie wyszlo a on teraz nadal jest ze swoja zona, maja dziecko i z tego co wiem zyje im sie bardzo dobrze. Ja rowniez miewam sie bardzo dobrze, mam partnera i jestem szczesliwa.
Byl to zwykly epizod jak ich wiele na swiecie, wiec nie wylewajcie wiadra pomyj na autorke, ogarnie sie a jej malzenstwo przetrwa. Moze nawet beda teraz szczesliwsi, kto wie. Wszystko jest jeszcze swieze, i wiadomo ze silne emocje z wiazane z romansem nadal w niej sa. Przejdzie. Zawsze przechodzi. Moze nawet i w piekle nie bedzie sie smazyc?
Znam faceta, ktory zdradzil zone zaraz po slubie - kochanka bylam ja - moze nie taka w 100% ale umowmy sie, ze facet sie zauroczyl i pociagnal mnie za soba.
Wydawalo nam sie, ze tez jestesmy w sobie zakochanie (smiech) i wiece co?? Nic z tego nie wyszlo a on teraz nadal jest ze swoja zona, maja dziecko i z tego co wiem zyje im sie bardzo dobrze
a jego żona wiedziała o romansie?
Bo wiesz, to jest tak, że jedna osoba zdradza, ok. Ale żeby było naprawdę szczęśliwie, to wypadałoby, żeby ta druga osoba dowiedziała się i wybaczyła. Jeżeli tak nie jest, to szczęścia to może być jakaś namiastka. Wyjdzie takie coś po 20 latach i nagle się okazuje, że żona czuje się oszukana i chce rozwodu, a mąż nie rozumie, bo przecież tacy byli szczęśliwi.
Nikt autorki nie potępia, ale sama założyła wątek, opisała swoją historię, więc też wystawiła się na opinie innych ludzi. Naprawdę naiwnym trzeba by być, żeby liczyć na słowa pochwały. Żadna z będących tu osób nie chciałaby być zdradzona przez partnera.
margaryna napisał/a:Znam faceta, ktory zdradzil zone zaraz po slubie - kochanka bylam ja - moze nie taka w 100% ale umowmy sie, ze facet sie zauroczyl i pociagnal mnie za soba.
Wydawalo nam sie, ze tez jestesmy w sobie zakochanie (smiech) i wiece co?? Nic z tego nie wyszlo a on teraz nadal jest ze swoja zona, maja dziecko i z tego co wiem zyje im sie bardzo dobrzea jego żona wiedziała o romansie?
Nie, nie wiedziała o romansie. Ani on nie poszedł do żony mówić prawdy jak to prawdziwy (???) facet powinien zrobić. Po prostu uprawiali seks, byli zakochani, spędzili miłe chwile, a potem się skończyło. I ta żona żyje z tym mężem przez następne lata. Zupełnie nieświadoma jakie on chwile przeżył.
Dramat?... Dla niektórych dramat. Dla mnie nic strasznego. Tak w życiu bywa, że się ktoś w kimś zauroczy, a potem uprawiają seks i są zadowoleni i potem romans więdnie jak róża na trawniku.
112 2018-01-17 00:56:57 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-01-17 00:58:46)
Dobra przepraszam, uogólniłam. Są osoby, którym by to nie przeszkadzało.
Z drugiej strony jak ktoś wchldzi w romans tuż po ślubie? Słabo. Jednak dla większości związek oznacze seksualną wyłączność. Przecież zawsze można przedyskutować jego otwarcie. I wtedy nie ma zdrad. Ale też nie wszyscy mają na to jaja.
113 2018-01-17 07:57:23 Ostatnio edytowany przez Jakub K. (2018-01-17 09:07:37)
Jedna z komentatorek tego wątku napisała że brała czynny udziała w zdradzie z mężczyzną świeżo po ślubie oraz że po czasie wszyscy są szczęśliwi: ona, on i...... jego żona też . Idylla prawda?
Wniosek jest chyba jedyny że zdrada jest fajna i pożyteczna dla małżeństwa ale tylko wtedy jak się nie wyda cała prawda wobec wszystkich uczestników tego zdarzenia.
Po raz kolejny powtórzę : a co będzie jak już wszyscy poznają szczegóły. Na zasadzie podobieństwa należy uznać że można kogoś okraść byle nie dać się złapać.
No i oczywiście że godni są potępienia tylko tacy którzy dali się na zdradzie przyłapać?
114 2018-01-17 09:11:30 Ostatnio edytowany przez margaryna (2018-01-17 09:22:18)
No teraz zacznie sie lincz na mnie. Dobra niewazne.
Zona wiedziala bo jej o tym powiedzial gdy chcial odejsc. To byl punkt zwrotny. Nie bede sie juz dalej rozpisywac bo juz to pisalam na forum, kto chce moze sobie znalezc watek. Takze Jakub K - nie trafiles tym razem.
Lady Loka - powiedzialas, ze jak ktos wchodzi w romans zaraz po slubie to slabo. No pewnie, ze slabo! Jeszczei jak. Ale ten koles byl wlasnie slaby psychicznie. Ja zreszta wtedy tez i tak sie to zaczelo. To wlasnie sa te momenty, kiedy czlowiek popelnia bledy, jest slaby i wlasnie na tych bledach sie uczy. Z
perspektywy czasu zupelnie inaczej to wyglada.
Wszyscy zranieni tutaj na forum - bardzo wam wspolczuje, ale nie mozecie siedziec na forum non stop i wyzywac sie na innych a do tego wyzywac autorki od cichodajek. To wasi partnerzy zawiedli bardziej niz ktokolwiek inny. Widocznnie nie byli dla was i tyle. Nie wyszlo.
115 2018-01-17 09:19:53 Ostatnio edytowany przez margaryna (2018-01-17 09:20:26)
Jedna z komentatorek tego wątku napisała że brała czynny udziała w zdradzie z mężczyzną świeżo po ślubie oraz że po czasie wszyscy są szczęśliwi: ona, on i...... jego żona też . Idylla prawda?
Wniosek jest chyba jedyny że zdrada jest fajna i pożyteczna dla małżeństwa ale tylko wtedy jak się nie wyda cała prawda wobec wszystkich uczestników tego zdarzenia.
Po raz kolejny powtórzę : a co będzie jak już wszyscy poznają szczegóły. Na zasadzie podobieństwa należy uznać że można kogoś okraść byle nie dać się złapać.
No i oczywiście że godni są potępienia tylko tacy którzy dali się na zdradzie przyłapać?
No idylla, a czemu by nie? To sie stalo 8 lat temu, to co mamy wszyscy do konca zycia byc nieszczesliwi?
Zdrada nie jest fajna ale tez nie uwazam, zeby musiala oznaczac koniec zwiazku. Zalezy jak sie ludzie potem dogadaja, jak silne jest uczucie. Jedne zwiazki przetrwaja a inne nie. Jedni sa w stanie wybaczyc, inni nie. Jesli zdradzajacy nie czuje skruchy i nie chce naprawiac to nie ma o czym mowic.
116 2018-01-17 10:13:49 Ostatnio edytowany przez adiafora (2018-01-17 10:17:17)
Lady Loka napisał/a:summerka88 napisał/a:Daj spokój Loka. Akurat ta cichodajka ma tak zaburzony obraz rzeczywistości, że trudno jej pojąć, że to tylko jeden z działów, do którego zaglądamy
Zauważyłam tamten kilkudziesięciostronowy temat o zdradzie
Nie zaglądam tam od dłuższego czasu, bo szanuję swój czas, ale rozumiem, że wynurzenia podstarzałej cichodajki użalającej się nad „najbardziej ekscytującą przygodą życia” wciąż trwają?
Zagladasz, zagladasz
Nie wiem, skąd w Tobie tyle złośliwości i pogardy. Jak temat zdrady działa na Ciebie jak plachta na byka, ze nie umiesz powstrzymac sie przed lekcewazacymi i pogardliwymi komentarzami to się nie udzielaj w temacie. Ale Ty musisz, bo inaczej się udusisz. Dowartosciowujesz się w ten sposób, leczysz jakieś kompleksy, odgrywasz się bo jakas kobieta odbiła Ci faceta? Zajadlosc w Tobie godna lepszej sprawy. To nie pierwszy wątek gdzie jedziesz po dziewczynach. Melisy się napij.
Może moderacja mogłaby Ci pomoc w odzyskaniu równowagi emocjonalnej?
Stwierdzenie że winę za zdradę ponoszą zdradzeni którzy źle ulokowali swoje uczucia świadczy że nie warto mieć zaufanie do drugiej osoby, wierzyć w śluby i wymagać wierności. Jeżeli ktoś tak uważa to nie zazdroszczę życia z takim poglądem na świat.
Facet jest słaby, że zdradza. Ale nie rozumiem co ma w głowie kobieta, która wie, że facet jest żonaty, a mimo to daje się mu omotać.
Ciekawe , dlaczego adiaphora tak zawzięcie broni wszystkich kurewien na forum, za to atakuje wszystkich, którzy wyrażają się o nich niepochlebnie?
Pojawia się w każdym wątku, gdzie trzeba bronić honoru puszczalskuch :-D
Nie trzeba być Eisteinem, żeby zgadnąć :-D
Czyżby sama była jedną z puszczalskich, że tak je musi teraz bronić?
Adiaphora, idż na terpię. Przepracuj Twoje traumy i nie uganiają się po forum za każdym, kto nie jest Ci w smak.
120 2018-01-17 12:56:58 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2018-01-17 12:58:12)
Adtrianaaa. Tytuł Twojego wątku nie współgra z treścią, z tym, co piszesz. Jak to wreszcie jest dla Ciebie, warto czy nie warto wdawać się w ronanse i zdradzać?
Chcesz żeby Ciebie do jednej z tych opcji przekonać?
Mam podobne do Ciebie doświadczenie i jednoznaczne wnioski. Jeśli będziesz chciała, to napisz do mnie maila przez forum. Nie będę pisać, bo zaraz na mnie tu adiaphora napadnie, bo chyba ona na tym forum decyduje o czym można pisać.
Ciekawe , dlaczego adiaphora tak zawzięcie broni wszystkich kurewien na forum, za to atakuje wszystkich, którzy wyrażają się o nich niepochlebnie?
Pojawia się w każdym wątku, gdzie trzeba bronić honoru puszczalskuch :-D
Nie trzeba być Eisteinem, żeby zgadnąć :-D
Czyżby sama była jedną z puszczalskich, że tak je musi teraz bronić?
Adiaphora, idż na terpię. Przepracuj Twoje traumy i nie uganiają się po forum za każdym, kto nie jest Ci w smak.
Ty idź na terapię, skoro Ci przeszkadza, że ktoś nie toleruje na forum chamskich komentarzy. Nie masz prawa nikogo wyzywać od "puszczalskich" i "kurewien".
A jeśli nie możesz się powstrzymać, to współczuję problemów ze samą sobą.
122 2018-01-17 13:30:48 Ostatnio edytowany przez Vivika (2018-01-17 13:42:30)
Nie o czym pisać ale JAK. Zabierając głos w temacie, bez inwektyw i oceniania.
Dobra kobieto, pojechałaś zdradzającym od kurewien a za chwilę jednej z nich proponujesz kontakt i "porady" na priw...? I serio myślisz że się skusi i poszuka ich właśnie u ciebie?
Nie komentuję....bo i po co.
123 2018-01-17 13:40:26 Ostatnio edytowany przez adiafora (2018-01-17 14:57:45)
Ciekawe , dlaczego adiaphora tak zawzięcie broni wszystkich kurewien na forum, za to atakuje wszystkich, którzy wyrażają się o nich niepochlebnie?
Pojawia się w każdym wątku, gdzie trzeba bronić honoru puszczalskuch :-D
Nie trzeba być Eisteinem, żeby zgadnąć :-D
Czyżby sama była jedną z puszczalskich, że tak je musi teraz bronić?
Adiaphora, idż na terpię. Przepracuj Twoje traumy i nie uganiają się po forum za każdym, kto nie jest Ci w smak.
a Ty jestes alter ego Summerki, ze zaraz pojawiasz sie jak lwica w jej obronie?
Nie w smak są mi takie wredne i zjadliwe wypowiedzi jak Twoje i Summerki. Ty juz nie raz i nie dwa dalas popis kim jestes. Niezyczliwą, arogancką i zlosliwą babą. Bo z dobrą kobieta to poza loginem nic nie masz wspolnego. Dziwie sie, ze jeszcze bana nie masz. Nic nie wnosisz do tego forum poza napastliwoscia i chamstwem. Sączysz ten swój jadzik zawsze tam, gdzie masz okazje się powywyzszac z ta swoja moralnością. Zaslepia Cie juz Twoja własna złość. Nie pojawiam się w każdym wątku tu, żeby kogokolwiek bronić, przeciwnie, rzadko się pojawiam. To, ze widzisz mnie nawet, gdy lodówkę otwierasz, świadczy, ze dużo myślisz o mnie. Ale to chyba nie milosc, co?
Zazdroscisz tym puszczalskim jak je nazywasz czy co, ze tak Ci sola w oku stoja? Może tez się pusc, to trochę zejdzie z Ciebie tego zatęchłego powietrza. Chyba, ze nie masz z kim, bo jestes tak odpychajáca.
Będę chciała, to będę się puszczać na prawo i lewo a Tobie nic do tego. Pinujj wiec wlasnego tylka i o mój się nie martw.
124 2018-01-17 13:44:17 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2018-01-17 13:44:47)
dobrakobieta90 napisał/a:Ciekawe , dlaczego adiaphora tak zawzięcie broni wszystkich kurewien na forum, za to atakuje wszystkich, którzy wyrażają się o nich niepochlebnie?
Pojawia się w każdym wątku, gdzie trzeba bronić honoru puszczalskuch :-D
Nie trzeba być Eisteinem, żeby zgadnąć :-D
Czyżby sama była jedną z puszczalskich, że tak je musi teraz bronić?
Adiaphora, idż na terpię. Przepracuj Twoje traumy i nie uganiają się po forum za każdym, kto nie jest Ci w smak.Ty idź na terapię, skoro Ci przeszkadza, że ktoś nie toleruje na forum chamskich komentarzy. Nie masz prawa nikogo wyzywać od "puszczalskich" i "kurewien".
A jeśli nie możesz się powstrzymać, to współczuję problemów ze samą sobą.
A Ty tu od utrzymywania porządku jesteś? Ustalasz zasady? Czy tylko lubisz mieszać i jątrzyć, bo Ci emocji brakuje?
Dziękuję, ale estem już po terapii. Można powiedzieć, iż sama sobie wyzwalam, jeśli Ci ulży.
125 2018-01-17 13:57:38 Ostatnio edytowany przez Olinka (2018-01-17 17:40:54)
![]()
Zrobiła się jatka.. ![]()
Wszystkim uważającym że mogą potępiać innych i osądzać ich na podstawie postów na forum, że ich dogłębnie znają- życzę doświadczeń życiowych, które ich naprostują..:). Byle niezbyt bolesnych, bo nie lubię, jak ludzie cierpią.
Na podstawie tego c o piszemy na forum, można polemizować, analizować, można się mylić.. Ale nie napadać na kogoś!
Dobra Kobieto, nie wiem czy udana była ta Twoja terapia, bo chyba trafiłaś na jakiegoś kaznodzieję, nie terapeutę, który kazał Ci biczować siebie i chyba jeszcze innych przy okazji.
Adiaphora- pierwszy raz widzę, byś się tak [wulgaryzm]... ![]()
Cyngli napisał/a:dobrakobieta90 napisał/a:Ciekawe , dlaczego adiaphora tak zawzięcie broni wszystkich kurewien na forum, za to atakuje wszystkich, którzy wyrażają się o nich niepochlebnie?
Pojawia się w każdym wątku, gdzie trzeba bronić honoru puszczalskuch :-D
Nie trzeba być Eisteinem, żeby zgadnąć :-D
Czyżby sama była jedną z puszczalskich, że tak je musi teraz bronić?
Adiaphora, idż na terpię. Przepracuj Twoje traumy i nie uganiają się po forum za każdym, kto nie jest Ci w smak.Ty idź na terapię, skoro Ci przeszkadza, że ktoś nie toleruje na forum chamskich komentarzy. Nie masz prawa nikogo wyzywać od "puszczalskich" i "kurewien".
A jeśli nie możesz się powstrzymać, to współczuję problemów ze samą sobą.A Ty tu od utrzymywania porządku jesteś? Ustalasz zasady? Czy tylko lubisz mieszać i jątrzyć, bo Ci emocji brakuje?
Dziękuję, ale estem już po terapii. Można powiedzieć, iż sama sobie wyzwalam, jeśli Ci ulży.
komu brakuje emocji to widać
To jest dział rozstanie, flirt, zdrada, rozwód, przychodzą tu ludzie nie tylko zdradzeni, ale rowniez zdradzajacy. Chca sie podzielic swoja historia, problemem, wygadac.. A Ty nie jesteś tu od tego, aby ich wyzywac i prawic moraly, chyba, ze wyraża na to zgodę. Takie lekceważące i pogardliwe podejście świadczy o tym, ze zamiast tracic czas na forum, powinnas poświęcić go na terapie bo jak widać, ta niewiele dala. Reagujesz tak emocjonalnie, ze ledwo się powstrzymujesz przed inwektywami, stad te puszczalskie, kurewny i inne zamienniki, za ktore sie bana nie dostaje, ale rownie skutecznie mozna pojezdzic po czlowieku, okazujac mu publicznie pogarde i lekcewazenie.
EOT.
![]()
Zrobiła się jatka..
Wszystkim uważającym że mogą potępiać innych i osądzać ich na podstawie postów na forum, że ich dogłębnie znają- życzę doświadczeń życiowych, które ich naprostują..:). Byle niezbyt bolesnych, bo nie lubię, jak ludzie cierpią.
Na podstawie tego c o piszemy na forum, można polemizować, analizować, można się mylić.. Ale nie napadać na kogoś!
Dobra Kobieto, nie wiem czy udana była ta Twoja terapia, bo chyba trafiłaś na jakiegoś kaznodzieję, nie terapeutę, który kazał Ci biczować siebie i chyba jeszcze innych przy okazji.
Adiaphora- pierwszy raz widzę, byś się tak wkurwiła..
bo ilez można czytać to kolko różańcowe, ktore tylko czeka okazji, aby dac upust swojej frustracji czy uj wie czego. Raz, dwa, dziesięc... Ok, każdy może czasem mieć zły dzien czy pmsa, ale permanentnie? Kuźwa, to niech cos z tym zrobi, zamiast obnosic się z tym publicznie. Inni maja być terapia dla nich czy co? To niech chociaż zapłacą a nie tak na krzywy ryj swoja żołć wylewaja ![]()
Cyngli napisał/a:dobrakobieta90 napisał/a:Ciekawe , dlaczego adiaphora tak zawzięcie broni wszystkich kurewien na forum, za to atakuje wszystkich, którzy wyrażają się o nich niepochlebnie?
Pojawia się w każdym wątku, gdzie trzeba bronić honoru puszczalskuch :-D
Nie trzeba być Eisteinem, żeby zgadnąć :-D
Czyżby sama była jedną z puszczalskich, że tak je musi teraz bronić?
Adiaphora, idż na terpię. Przepracuj Twoje traumy i nie uganiają się po forum za każdym, kto nie jest Ci w smak.Ty idź na terapię, skoro Ci przeszkadza, że ktoś nie toleruje na forum chamskich komentarzy. Nie masz prawa nikogo wyzywać od "puszczalskich" i "kurewien".
A jeśli nie możesz się powstrzymać, to współczuję problemów ze samą sobą.A Ty tu od utrzymywania porządku jesteś? Ustalasz zasady? Czy tylko lubisz mieszać i jątrzyć, bo Ci emocji brakuje?
Dziękuję, ale estem już po terapii. Można powiedzieć, iż sama sobie wyzwalam, jeśli Ci ulży.
Żyłka już pękła, czy jeszcze trochę? ;-)
Zasady są ustalone z góry, zajrzyj do regulaminu.
dobrakobieta90 napisał/a:Cyngli napisał/a:Ty idź na terapię, skoro Ci przeszkadza, że ktoś nie toleruje na forum chamskich komentarzy. Nie masz prawa nikogo wyzywać od "puszczalskich" i "kurewien".
A jeśli nie możesz się powstrzymać, to współczuję problemów ze samą sobą.A Ty tu od utrzymywania porządku jesteś? Ustalasz zasady? Czy tylko lubisz mieszać i jątrzyć, bo Ci emocji brakuje?
Dziękuję, ale estem już po terapii. Można powiedzieć, iż sama sobie wyzwalam, jeśli Ci ulży.Żyłka już pękła, czy jeszcze trochę? ;-)
Zasady są ustalone z góry, zajrzyj do regulaminu.
Jeszcze nie pękła ;-D
Jeśli zasady są ustalane z góry a Ty nie nasz tu etatu osoby od dyscyplinowania innych i dyktowania co komu wolno a co jest zabronione to się odpimpaj ode mnie i zajmij czymś pożytecznym zamiast tworzyć oftopy.
A nie chcialbyscie sie Baby tak za wlosy wytargac???