Cześć nazywam się Łukasz mam 26 lat.
Proszę was przeczytajcie moją historię na zimno i pomóżcie mi.
Otóż tak…. 5 lat temu poznałem pewną dziewczynę Marię. Można powiedzieć że było to spotkanie po latach ponieważ była to moja koleżanka ze wspólnej klasy z gimnazjum. W sumie to zawsze się sobie podobaliśmy i gdy chciałem z nią chodzić w tym okresie niestety była z jakimś tam nie ciekawym typkiem Rafałem który jest od nas straszy jakieś 4 lata i handlował narkotykami gdzie za to trafił do więzienia itp. Tzw. ,,szemrane towarzystwo’’. Kontakt się urwał i gdy kończyłem szkołę średnią. Los chciał że się spotkaliśmy tak po prostu w parku. Nigdy nie byłem typem jakiegoś romantyka więc tak o usmażyłem naleśniki i zaniosłem jej razem z kremem czekoladowym żeby dać jej to w prezencie. Porozmawialiśmy okazało się że jest z jakimś chłopakiem Kamilem. Zapytałem się jej czy chłopak nie ma nic przeciwko ? Że widzisz się z kolegą ? Powiedziała że nie. Po za tym wspomniała że się między nimi nie układa itp. Wysłuchałem ją odpowiedziałem że ok w takim razie. I już w myślach wiedziałem że nie ma co się wgłębiać w te relacje bo ma chłopaka. Za jakiś miesiąc spotkaliśmy się znowu. Powiedziała że jest sama że z nim zerwała bo się kłócili bo się nie układało itp. Traf chciał że zaprosiłem ją do siebie do domu pomagała mi się uczyć do matury z Polskiego. Nauka skończyła się namiętnymi pocałunkami przy stole. Potem zostałem zaraz przedstawiony rodzicom bo Panna z bardzo dobrej ułożonej rodziny można powiedzieć nauczycielskiej. No i pocałunki były kontynuowane potem oczywiście coś więcej to naturalne. Ja poszedłem na studia ona była już na I roku i jakoś poleciało. Zakochałem się i rozkochała mnie na zabój byłem najbardziej szczęśliwym człowiekiem na świecie albo przynajmniej tak mi się wydawało. Wspólne wyjazdy każdy spędzone wieczory, dni wolne, czy to u niej w domu czy to u mnie bo było też tak że weekendy spędzała lub pomieszkiwała u mnie. Można powiedzieć jak dwa łabędzie na zawsze razem. Odległość nigdy nie stanowiła problemu bo mieszka/ mieszkała ode mnie 3 km więc samochodem 5 minut i jestem u niej pod domem. Zawsze ceniłem ją i siebie za to że jesteśmy mega poukładani normalni jeżeli tak można to nazwać. Że nie zależy nam na imprezach że chcemy być razem wyłącznie że na życie staramy się patrzeć realnie a nie żyć chwilą itp No i sielanka trwała tak 3 pierwsze lata tak naprawdę. Na ostatnim roku czyli studiów licencjackich dostała pracę więc zaczęła zarabiać ja dopiero poszedłem do pracy gdy skończyłem licencjat i zacząłem studia magisterskie. Generalnie wszystko wydawało mi się że jest w porządku. Ja nawet nie jakiś taki brzydki i mocnej budowy trochę przy kości Ona piękna brunetka z dużymi oczami i długimi włosami do samej tali, kształty pszczoły, Piękna jak polny kwiat. Strasznie byłem zadowolony z jednego powodu że nigdy nikogo nie musieliśmy o nic prosić wszystko Ja przynajmniej starałem się osiągać sam w życiu. Myślałem że jest dumna ze mnie. Bo pomimo że nigdy się jakoś dobrze nie uczyłem to potrafiłem iść na studia i po zdobywać stypendia rektorskie. No tak owszem rodzice bardzo pomogli opłacili studia kupili nowy samochód synowi bo pochodzę z rodziny co ma pieniądze o tak to nazwijmy. Ale zawsze gdy chciałem pieniądze dostać musiałem iść pracować dwa miesiące gdy były wakacje studenckie np. zarobić i wtedy dopiero wspólnie mogłem gdzieś wyjechać ze swoją ówczesną dziewczyną. Tak mnie Tata uczył żeby coś mieć trzeba pracować. Ja jestem człowiekiem bardzo skromnym który się nie wywyższa i zawsze przez te lata ją uczyłem że jeżeli ktoś ma to nie znaczy że ma to pokazywać a przeciwnie należy żyć skromnie i czasem ją to wkurzało.
Przełom stał się dwa lata temu gdy o tak z ulicy znalazłem pracę w której po jakimś czasie naprawdę zacząłem nawet nie najgorzej zarabiać. Człowiek pierwszy raz mógł sobie pozwolić na więcej. Więc a tu z nią na zakupy a tu wypady weekendowe na Mazury. No w końcu życie a nie ciułanie i skrobanie każdej złotówki a to z jej pensji albo z mojego stypendium. I naprawdę wydawało się że wszystko idzie w dobrym kierunku Ona po studiach ma pracę Ja zaraz studia kończę i też mam pracę odkładam pieniądze. Lada moment mieliśmy iść już na swoje i razem zamieszkać bo coraz częściej poruszaliśmy ten temat. Miało to nastąpić gdy ja zakończę już studia czyli lada moment. Generalnie wszystko wyglądało jak z bajki piękna opowieść. Niestety człowiek zapracowany studia weekendowe miał coraz mniej czasu dla siebie i widział się ze swoją ukochaną tylko gdy jeździł po nią codziennie do pracy lub co drugi weekend. Nie przeszkadzało mi to wcale tylko dopiero po jakimś czasie pytałem się dlaczego nie może iść do pracy na pierwszą zmianę o 8 i być w domu np. na 15? wtedy ja kończę pracę o 16 i mamy całe popołudnie dla siebie To ta jak zaparty wół że ona jest zmęczona będzie chodzić na 14 i wtedy ja odbiorę ją o 20 o 21 odwiozę do domu i tyle się widzieliśmy i tak wyglądało nasze naprawdę ostatnie chyba pół roku. Ale nic akceptowałem to bo wiadomo już minęło prawie 5 lat kocham ją bardzo i może ma złe tygodnie/miesiące teraz. Z seksem też było źle sporadycznie raz na ruskie dwa miesiące i na odpierdziel. I wcale jakoś brak tego zbliżenia intymnego nie przeszkadzał mi bo ja należę do takiego typu faceta gdzie kochałem bardzo ją jako człowieka a nie jej pupę. Owszem seks w związku też jest ważny i niestety zaniedbaliśmy to wspólnie przez ostatni rok naszego związku. Miała trochę problemów nawet z alkoholem bo piła tak naprawdę codziennie i to w samochodzie już tylko gdy przyjechałem po nią do pracy. Chciałem jej pomóc ona twierdziła że nie ma problemu że to przez pracę że jest zmęczona i chce jej zabrać jedyną przyjemność. Znosiłem to wszystko bo punkt pierwszy Kocham.
I teraz UWAGA Raz się delikatnie pokłóciliśmy gdy przyjechałem z samochodem od razu z Uczelni po zdanych egzaminach żeby się pochwalić. Chciałem wyjechać na posiadłość na Mazury wspólnie żeby spędzić weekend zaczęła ściemniać ze nie ma czasu w ten To mówię mam teraz wolne to może w następny zapytałem ? Usłyszałem ,,OOO ja to w następny weekend mam szkolenie też nie mogę’’ Wk***m się przekląłem powiedziałem że ma się zamknąć bo niszczy całą miłą atmosferę którą ja próbuje zbudować. Trzasnęła drzwiami od samochodu pod domem i poszła. No nic pojechałem do siebie zadzwoniła do mnie o 20:00 i łamiącym głosem pyta się gdzie jestem ja powiedziałem że w domu. Zapytałem się czy przyjechać ? i pytałem się dlaczego tak wcześnie bierze prysznic Ona nic przepraszam że zadzwoniłam dzisiaj już nigdzie nie wychodzę. Jutro porozmawiamy. Późnymi godzinami 23:00-0:00 Zacząłem dostawać głupie sms typu ,,Nigdy więcej nie wsiądę do twojego samochodu’’,, Jutro poważnie musimy porozmawiać’’. I nagle dostałem sms z imieniem ,,Rafał’’ Zdzwonię do swojej kobiety powiedzieć jej Kochanie Dobranoc do jutra bo i tak robiłem przez 5 lat rano telefon pobudka w trakcie dnia telefon i na Dobranoc. A tu odbiera jakiś fagas i mówi że no cześć Rafał jak się pytam ,,kto ty ku*** jesteś’’ON: Rafał JA : do niego daj mi moją kobietę dostałem odpowiedź ,,Niech ona sama to Ci powie’’ i się rozłączył. Ona za chwilę odebrała i po pijanemu mówiła ,, to nikt nie był kochanie nikt’’. Rozłączyłem się nogi zaczęły mi drżeć usiadłem i zacząłem płakać, wyć. Nie wiedziałem co robić więc ubrałem się wybiegłem a że wypiłem dwa piwa to nie mogłem jechać samochodem więc biegłem całą drogę 4 km jak sprinter do niej do domu gdzie od lat nie biegałem a tu jak zawodowiec . Biegłem płakałem i krzyczałem ,,Boże co tu się dzieje’’ czułem że wszystko się sypie. W międzyczasie zdzwoniłem a ta nie odbierała lub się rozłączała. Wyszła na ulicy nie daleko swojego domu. Podbiegłem do niej i to zobaczyłem jej ubranie jej makijaż. Przypomniałem sobie ją jak przez pierwsze miesiące zostawała u mnie na noc. Zacząłem krzyczeć ,, kobieto co tu się dzieje jak ty wyglądasz? Co tu się wyprawia’’!! Usłyszałem od niej ,, zdradziłam Cię z Rafałem!!’’ Ja się pytam kiedy !! Co za Rafał !!!!
Usłyszałem w Styczniu od razu jak wróciliśmy z Sylwestra z Gdańska gdzie byliśmy tydzień między innymi na koncercie Big Cyca i u rodziny od strony mojej mamy, myślałem że było fantastycznie. Złapałem ją za buzię powiedziałem że wiesz o tym że Cię Kocham i że to jest nie prawda odprowadziłem ją do domu weszła no i ja załamany na piechotę szedłem już z powrotem te 4 km do siebie. Wszedłem umyłem się wyprasowałem koszulę ubrałem się siedziałem i czekałem. Spodziewała się mnie o godzinie 11 Niestety nie chciałem czekać dłużej i po godzinie 8 zapukałem do jej rodzinnego domu. Otworzyła mi jej zaspana mama. Zapytałem się czy jest Marysia na górze ? czy mogę wejść usłyszałem że śpi obok w domu u Wujka bo drugiej stronie ulicy. Ja z automatu wiedziałem już co tam robi i z kim spędziła noc . Mamie powiedziałem że teraz Pani córka mnie zdradza i żeby lepiej zadzwoniła po nią bo nie ręczę za siebie. Nie odebrała no w takim razie poszedłem. Ja jak ten kretyn stałem u Wujka pod domem i zdzwoniłem po 15 minutach wyszła i od razu zamknęła przede mną drzwi na klucz kluczyk do kieszeni pomijam jak wyglądała i jak pachniała bo możecie się domyśleć. Myślałem że jest tam sama w pierwszej chwili. Bardzo spokojnym głosem mówiłem do niej wpuść mnie co ty robisz przecież przez 5 lat przychodziłem tutaj i spaliśmy na górze na łóżku twojej Cioci. Wpuść mnie wypijemy herbatę. A ta ,, nie możesz wejść tu nikogo nie ma’’ Nagle usłyszałem głos ,,odwróć się’’ i zobaczyłem zaparkowany samochód. Tam gdzie zawsze mój stał. Poszły kur** szmat* itp. Patrzyłem na nią i mówiłem To jest nie możliwe ty byś nigdy mi tego nie zrobiła nie po tym wszystkim krzyczałem do niej że przecież mam pierścionek zaręczynowy kupiony i czeka do Maja bo i wtedy byłaby nasza rocznica. Ta się spojrzała pogardliwym wzrokiem i powiedziała mi ,,przecież miałeś przyjechać na 11’!!’. Ja wyklinałem krzyczałem żeby tamten wyłaził a ta stała płakała i pytam czyj to samochód dostawałem odpowiedzi ,,Nikogo’’ Nie było żadnej rozmowy odpowiadała jak robot. Spojrzałem się na nią i powiedziałem jeżeli ty mi to robisz za 5 lat życia i odejmowania sobie od ust żebyś ty miała. To się pie*** i pstryknąłem jej zdjęciem prosto w twarz. Jeszcze na koniec ogłosiłem że zajrzę do mamusi żeby wiedziała jaką ma puszczalską córeczkę. Usłyszałem ,, tylko spróbuj’’ To się zaśmiałem i tak poszedłem po prostu się pożegnać pogadałem chwilę i pojechałem do domu. Pech chciał że to wszystko wydarzyło się 11 LUTEGO centralnie przed walentynkami i dniem kobiet.
Następnie z dnia na dzień i z tygodnia na tydzień popadłem w psychozę, depresje nie jadłem, nie spałem, zasypiałem w ubraniu nie myłem się, próbowałem się zabić czyli powiesić się nawet tego nie potrafiłem dobrze zrobić. Miałem tylko ją dla tej miłości zerwałem wszelkie kontakty. Musiałem chodzić do psychiatry i brać leki. Zrobiłem coś najgorszego co mogłem. Narzucałem się czyli setki smsów , setki telefonów dziennie zastraszanie że się zabiję itp. Wysyłanie setki kwiatów do pracy lub jej lub do domu ( w sumie to prawie przez to zbankrutowałem) Czyli typowe zachowanie dla desperata Dlaczego to robiłem ? Żeby wymusić tylko to by zadzwoniła żebym mógł ją usłyszeć nawet w złości i wyzwiskach tylko to się liczyło jej głos nic więcej , przyjeżdżałem nawet nie daleko jej domu stawałem i prosiłem żeby wyszła na chwilę itp. I trwało to bardzo bardzo długi okres. Bo w tych sms-ach było wszystko od nienawiści po miłość błaganie zastraszanie itd.
Co ja myślę teraz po 8 miesiącach ? Że się z błaźniłem w najbardziej możliwy sposób jaki to możliwy, sam się upokorzyłem straciłem sam dla siebie honor dumę, zdeptałem się. Ją niestety obiektywnie mówiąc chyba tylko nakręciłem tym. Bo gdy żebrałem o te rozmowy i oddzwaniała późnymi wieczorami lub po kilku dniach. To się śmiała ze mnie i to już po pierwszym tygodniu od rozstania ! słyszałem w telefonie spier***** Coś do niej mówiłem słyszałem Co ty pier****** ? Obrażała mnie że była ze 100 kilowym tłuszczem A teraz ma prawdziwego mężczyznę który ma 100 kilo mięśni i ją obroni ( wiadomo łysy, odstające uszka dziary, Z wyglądu jak Strachu z pitbula tylko tak 3-4 razy mniejszy) na takiego mnie zamieniła teraz. I głupie porównania na mój temat Albo słyszałem przez tel Cytuję ,, Co ty myślałeś że ty i ja na zawsze razem ? Partnerów to się ma kilkunastu przez całe życie ty pier***** idealisto’’ Następna rozmowa po jakimś czasie ,, takie dobre rzeczy z nim dzisiaj robiłam takie dobre i przez słuchawkę się oblizywała i się pytała czy ma mi opowiedzieć?’’ A ja jak ten dureń zaciskałem zęby i łzy leciały mi jak gromy. I dużo innych rzeczy słyszałem przykrych ale takiego samego pokroju co wyżej. Później straszenie mnie Policją że sprawę mi założy o nękanie itp. Straszenie mnie swoim nowym partnerem że zostanę pobity a samochód będę miał porysowany spalony i tak dalej. Jednym słowem masakra. Ale w gruncie rzeczy sam sobie byłem winien i bardzo tego żałuje teraz. To jest taka nie moc że człowiek nic nie może zrobić. Potem już na legalu przyznała się że zdradzała mnie z nim co najmniej od pół roku emocjonalnie i fizycznie. Czyli jemu laskę ciągnęła a mi dawała buzi gdy ją odwoziłem każdego dnia po pracy do domu na pożegnanie. Zapytałem się j jeszcze jakiegoś czasu jak ona mogła siedzieć przy wspólnym stole jeść mówić że mnie kocha patrzeć mi w oczy? sypiać ze mną i z nim jednocześnie ! Usłyszałem że ,, no wiesz z każdym to się robi inaczej’’. Pamiętam ostatnią naszą rozmowę w słuchawce usłyszałem po kolejnych wyzwiskach i epitetach na mój temat ,, Że jestem jej obojętny nie obchodzi ją co się ze mną stanie i dla niej mogę iść i się zabić ,, Nara frajerze…..’’
Od lutego minęło już 8 miesięcy i dużo i nie. Oczywiście zaprzestałem już jakichkolwiek kontaktów z nią. Pisałem jeszcze sporadycznie wiadomości na adres e-mail bo i tak byłem z nią umówiony że możemy mieć kontakt mailowy. I pisałem Co słychać, jak sobie radzi, pisałem jak to ją bardzo kocham i żyć bez niej nie mogę, że świat mi się zawalił czyli znowu się upokarzałem. Niestety nie dotrzymała słowa Nigdy nie odpisała mi na żadnego maila którego jej wysyłałem a było ich naprawdę sporo. Po za tym zablokowała mnie na facebooku i zmieniła numer telefonu który wyposażył ją nowy partner alla gangster.
Emocje już chyba z mojej strony prawie opadły wiem jakie popełniłem błędy w tym związku. Zrobiłem z siebie miękką faję i lokaja jak to moi znajomi mi powiedzieli. Naprawdę dawałem z siebie wszystko nawet gdy wracałem po pracy do domu łapałem gryza kanapkę brałem pierogi ciepłe w sreberko które mama świeżo zrobiła albo zupy w słoik i długa po ukochaną żeby zjadła od razu coś ciepłego w samochodzie. Oczywiście były między nami drobne kłótnie i czasami mocniejsze słowa oraz wypominanie. Ale zazwyczaj po kilku godzinach się od razu godziliśmy bo ja nie należę do ludzi konfliktowych. Nawet w piątek przed samą zdradą zawoziłem jej pizzę jadła uśmiechała się całowała mnie a następnego dnia wszystko tak się to potoczyło.
Słuchajcie na koniec tej długiej opowieści chciałbym powiedzieć co czuję teraz. A mianowicie czuje się beznadziejnie czuje się oszukany, porzucony i podle oszukany dostałem kopa w jaja. Studia się już skończyły kontakty się pourywały. Staram się umawiać z dziewczynami i się spotykać .Staram się ćwiczyć. Ale wszystko to wydaje mi się na siłę. Problem największy w tym że JA wciąż bardzo mocno Kocham JĄ i nie ma dnia ani sekundy od czasu naszego rozstania czyli od tych 8 miesięcy żebym wciąż o niej nie myślał. Moje życie jest beznadziejne zamieniłem się w nerda który siedzi praktycznie cały czas w domu i płacze. Bo płaczę każdego wieczoru gdy się kładę spać. A każda pobudka następnego dnia od razu jest myśl ,,Marysia’’. A Rafał okazało się że to ten sam mężczyzna co ten z gimnazjum pojawił się po 10 latach i *uj….
I jaką dostałem zapłatę? za to że byłem ciepły, rodzinny, wierny, lojalny, oddany, pomocny ? Za to że zawsze jej rodzicom przywoziłem a tu miody swojskie ? a tu przyprawy? Albo wędzone węgorze >? Kopa w dupę......
Proszę pomóżcie Mi…..
Ps. Przepraszam za błędy.