Mam 27 lat. Jakiś czas temu na poznałem 19 letnią dziewczynę na balu. Nie tańczyliśmy bo miała chłopaka. Jak się później okazało zapoznała nas jej przyjaciółka z klasy, a moja koleżanka. Najpierw jej się waliło w związku. Zaczęła do mnie dzwonić podczas wycieczki klasowej wraz z moją koleżanką żeby zamienić ze mną parę zdań. Później sama do mnie napisała na FB i się zaczęło. Pisaliśmy kilka godzin dziennie. Okazało się, że jej się spodobałem już na tym balu, a pomimo, że w związku 3 letnim zaczęło jej się sypać postanowiła ze mną kręcić. Mówiła, że nie wyobraża sobie nie mieć ze mną kontaktu bo tak się przyzwyczaiła, a ja jej poprawiałem codziennie humor. Szczerze to mi się spodobało, że bardzo jej zależało na tym kontakcie i sama się odzywała, a mi się ona podobała tylko nie chciałem się narzucać bo była jeszcze w związku ale chwilę później zerwała. W końcu zerwała bo jak mówiła za dużo szans dawała byłemu i on ich nie wykorzystał, pisała tez, że ja pojawiłem się w jej życiu. Chciałem się spotkać jednak ona za bardzo nie chciała bo ledwo zerwała i to i tamto, a więc pisaliśmy skoro tak chciała, a że mi zależało by się spotkać postanowiłem czekać. Rozmowy zaszły daleko. Dużo mi naobiecywała, nakręcała mnie ciągle pisząc prosto z mostu różne rzeczy i wychodziło na to, że kwestia czasu i będziemy razem. Podobało mi się to więc dalej pisaliśmy, a jak jednak się spotkaliśmy raz czy dwa razy to tylko w towarzystwie koleżanki czy koleżanek bo tak chciała bo się niby wstydziła. Ciągle pisała, że jestem dla niej ideałem faceta pod prawie każdym względem tak była zauroczona. Pisaliśmy już dobre 2 miesiące. Wkurzało mnie, że nie chciała sam na sam się spotkać mówiąc, że nie jest gotowa. Wreszcie spotkaliśmy się w towarzystwie jej koleżanek i poszliśmy na spacer. Niestety popełniłem lekki błąd bo rozmawiałem więcej z jej przyjaciółką, a moją koleżanką, która nas na siebie nakręciła, a która ma już chłopaka, może dlatego, że się trochę wstydziłem, a ona gadała z innymi koleżankami ale patrzyła się na mnie jakbym się jej podobał. Po tym postanowiłem odwieźć jej koleżankę, a reszta dziewczyn z nią miała jak wrócić więc się pożegnałem ale ona nawet mi nie odpowiedziała. Odwiozłem i wróciłem po czym tel. żebym wyszedł od niej na chwilkę jeszcze. Powiedziała, że jej przyjaciółka niby dzwoniła i powiedziała, że ją pocałowałem po odwiezieniu. Powiedziałem, że to bzdura bo tak nie było, a po za tym nic do niej nie czuję i to moja koleżanka, która jest zajęta. Obraziła się na nią, a na drugi dzień mi mówi, że i tak mi nie wierzy, że nic nie było. Poszła na 18 nastkę sama i napisała sms, że się napiła i później, że kolegów poznała fajnych. Pisaliśmy dalej ale relacja zaraz po tym spotkaniu i po tej 18nastce się zdecydowanie pogorszyła. Wtedy już praktycznie nie było żadnych buziaczków i, że jej zależy. Zapytałem więc o co chodzi, a ona, że mi dalej nie wierzy, że wtedy nic nie było. Nie szło ją przekonać. Postanowiłem dalej pisać do niej jak wcześniej ale ona niestety już tak nie pisała. Ugadaliśmy się i pojechaliśmy do klubu z jej koleżankami. Okazało się, że na mnie praktycznie w ogóle nie spoglądała, nie chciała tańczyć ze mną, a w kółeczku tańcząc pisała ciągle z kimś sms i tel. był dla niej ważniejszy. Wkurzony byłem, później jej zwróciłem uwagę: z kim tak ciągle piszesz i czy ja się Tobie już znudziłem. Nie chciała odpowiadać i była dalej fochnięta, a ja wkurzyło z tej sytuacji. Wróciliśmy do domu i się nie odzywaliśmy 4 dni, a później ona pisze, że nie chciała mi nadziei robić, że dalej mi nie wierzy i w klubie zachowałem się jakby była moją własnością mówiąc t czy się jej znudziłem i z kim tak ciągle pisze. Po tej sytuacji próbowałem naprawić kontakt jednak dalej było słabo i mówiła, że nie chce mieć chłopaka i że z kolegami się spotyka wśród koleżanek i na domówki chodzi. Chciałem się spotkać osobiście jednak ona nie za bardzo. Wkurzyłem się i napisałem o co jej chodzi, że ostatnio nie mamy kontaktu tak dobrego jak kiedyś. Powiedziała, że dalej mi nie wierzy i myśli, że tak było z tym pocałunkiem i ja ją okłamałem, a z tą przyjaciółką już nie gada. Ja mówię, że skoro dalej mi nie wierzy, ze do niczego nie doszło to nie ma sensu pisać i mieć kontakt, który trwał ponad 2 miesiące. Napisała też, że sytuacja się zmieniła jak kogoś poznała na tej 18 nastce. Okazało się, że chłopaka rok młodszego od niej. Koleżanka mi powiedziała, że nic takiego jej nie mówiła i, powiedziała innej koleżance, która to przekręciła całkowicie i dodała ten pocałunek. Tak więc już dobry tydzień nic nie piszemy do siebie i uważam, że nie ma sensu jej odpisywać chociaż to mnie boli bo oszukiwała mnie prawie 2 miesiące, porobiła mi nadziei, a nagle przestała mi wierzyć i poznała kogoś... Jak to widzicie?
Dziecinada, paniusia sama nie wie czego chce, najchętniej by trzymała wszystkich chłopców którzy jej się podobają blisko siebie i ciągle zmieniała, gdy w którym coś jej nie przypasuje.
Typowa, pusta nastolatka.
A Ty taki stary chłop, nie powinieneś się bawić w ciuciubabkę.
Ja to widzę tak:
Prawie trzydziestoletni facet,ma rozkminy na poziomie gimbazy.Sorrki.
Może i to jest pusta lala, ale i tak popełniłeś masę błędów przez co zabiłeś jakiekolwiek zainteresowanie z jej strony. Wątpię, że jesteś tego świadomy, ale skoro nie wiesz co tym razem było nie tak, to z następną dziewczyną będzie tak samo. I tak w kółko. Jak chcesz szczegółowych informacji odezwij się na priv.
Masz tyle samo lat co ja... i w głowie mi się nie mieści, że chce Ci się w coś takiego bawić. Dorośli ludzie rozmawiają i rozwiązują problemy.
To dziewczyna, która ciągle szuka afery, żywi się plotkami. Pewnie jesteś dla niej atrakcyjny, bo w końcu jesteś 8 lat starszy. Ale tak serio to czemu Ty chcesz być z nią?
Jak już wspominałeś masz 27 lat więc pewnie robisz coś zawodowo albo jeszcze studiujesz. Potrafisz ją wyobrazic sobie za dwa trzy lata? Czy żyjesz chwila i cieszysz się że ktos zwrócił na Ciebie uwagę?
A wiec masz 27 lat, powiadasz. Hmmm...
Tak podjarany byłem, że ktoś zwrócił w końcu na mnie uwagę, że jej się spodobałem, a ona mi jednak wygląd to nie wszystko. Obiecywała mi, że kiedyś przez kilka godzin będziemy sami i będzie miło, że to i tamto, a ja głupi byłem i uwierzyłem bo dawno jakaś nie była mną zainsteresowana. Jakich błędów na przyszłość się ustrzegać i czy coś złego zrobiłem?