Napisałem tu dwa posty we wrześniu ubiegłego roku.
Pierwszy kiedy nie wiedziałem co się dzieje i partnerka unikała kontaktu i drugi dzień po zerwaniu telefonicznym przez nią.
Piszę z innego konta ponieważ nie pamiętam starego adresu email.
Chciałem podzielić się historią ponieważ wszystko o czym wtedy pisali mi tu ludzie okazało się prawdą a ja byłem głupi i nic nie rozumiałem.
Jestem blisko rok od porzucenia przez kobietę z którą byliśmy w ponad rocznym związku.
Co prawda nie mieszkaliśmy razem ale wydawało mi się że jest to wszystko bardzo poważne przez wzajemne zaangażowanie rodzin. Rodzinne obiady i uroczystości. Wspólne wakacje. Pojawił się temat wspólnego zamieszkania.
Szykowałem się do oświadczyn. Zakupiłem już pierścionek zaręczynowy.
Czekałem tylko na dogodny moment i przyjazd rodziców dziewczyny zza granicy.
Do zerwania doszło praktycznie z dnia na dzień bez podania jakichś konkretnych powodów. Zerwanie oczywiście nie odbyło się twarzą w twarz. Klasyka. Zostałem poinformowany telefonicznie.
Powiedziała że wie iż ja ją kocham ale ona teraz nie potrafi.
Wiedziała jak mnie to rozbiło i zniszczyło.
Tego wieczora zdradziłem jej że chciałem się oświadczyć.
Mieliśmy jeszcze pisemny kontakt przez około 2-3 tygodnie.
Nie chciała się ze mną spotkać i niczego wyjaśnić.
Pisała tak jakby to wszystko była moja wina.
Obwiniała mnie za jakieś rzeczy których kompletnie nie rozumiałem i zupełnie ich wcześniej nie artykuowała.
Pisała że gdyby nie sądziła że da się to jeszcze jakoś poukładać to nie byłoby w niej takich emocji względem mnie.
Pisała że jest zmęczona i ona teraz nie ma siły walczyć o żaden związek i musi zawalczyć o siebie ponieważ życie i obowiązki ją przytłaczają a ja nie byłem dla niej wsparciem.
Zostałem na wiele miesięcy wpędzony w potworne poczucie winy.
Tydzień temu napisał do mnie mężczyzna.
Trafił przypadkiem na jakiś ślad po mnie.
Pytał kim jestem i co mnie z nią łączyło.
Szybko stworzyliśmy oś czasu.
Okazało się że to jest jej aktualny partner i są razem od chwili kiedy ona mnie porzuciła a pierwsze ich spotkanie miało miejsce blisko miesiąc przed tym wydarzeniem.
On zupełnie nic nie wiedział o moim istnieniu.
Sam był w szoku ponieważ on spotykał się z nią zanim my zostaliśmy parą...
Nie układało im się i on musiał wyjechać na kilka miesięcy za granicę gdzie prowadzi biznes.
Żeby było ciekawiej to oni znają się od blisko 15 lat z czasów liceum.
Ona na przestrzeni naszego związku 4 razy podejmowała próbę kontaktu z nim i pisała do niego...
W miesiącach styczeń, marzec, maj, sierpień aż spotkali się we wrześniu i blisko miesiąc później zostałem porzucony.
W marcu i maju z tego co pisał w prost dawała mu do zrozumienia że chciałaby odbudować wszystko między nimi i analizowała ich dawne sprawy.
Tylko to były miesiące kiedy siadaliśmy do stołu z jej lub z moim rodzicami.
Całe lato weekendy spędzaliśmy na działce jej rodziców wraz z jej bratem i jego narzeczoną.
Myślałem że jestem częścią rodziny w jakiś sposób.
Tydzień przed zerwaniem zostałem zdradzony fizycznie kiedy pojechała do niego na noc a dwa dni później jak gdyby nigdy nic przyjechała do mojego domu i spędziliśmy wieczór razem.
Ten mężczyzna zarzekał się że nie wiedział nic o mnie i nawet po powrocie do kraju kiedy spotkali się we wrześniu pytał czy ktoś jest w jej życiu...
Kiedy wrócił do Polski napisał do niej w sobotni wieczór a ona mu odpisała " jestem z kimś na kolacji ten ktoś jest z miejscowości X "
Wprost dawała mu do zrozumienia że nie ma nikogo.
Cały rok kontaktując się z nim ukrywała nasz związek.
Przez ostatni rok on nie miał świadomości że ona była z kimś w ponad rocznym związku.
Kiedy zapytał ją o wszystko ona wpadła w panikę i histerię. Chciał prawdy od niej ale kazała mu mnie zablokować i nie słuchać. Mówiła mu że jestem psychiczny i źle ją traktowałem i jestem pierwszym człowiekiem którego wstydzi się w życiu.
Pierwszego wieczora po naszym kontakcie ona przyjechała pod mój dom...
Przypomniała sobie po roku gdzie mieszkam.
Chciała wymusić na mnie żebym nic nie mówił i zaczęła straszyć zniesławieniem i sprawą sądową . Nie było mnie wtedy w domu i rozmawiała z moją matką. Powiedziała że współczuje jej że ma takiego syna jak ja. Kiedy następnego dnia wieczorem to ja podjechałem pod jej posesję nie wyszła i wezwała na mnie policję.
Nie miałem możliwości przekazać co myślę.
Zrobił to za mnie ten mężczyzna.
Ostatecznie także jego zablokowała na wszystkich możliwych kontach.
Napisała mu że nie jest w stanie z nim żyć wiedząc że on ma z tyłu głowy wypociny człowieka psychicznego i że ma świadomość z kim ona była przez ponad rok...
To ciekawe bo my nawet podaliśmy sobie ręce i pisaliśmy przez trzy długie wieczory rozkładając historię na czynniki pierwsze.
Przez blisko rok myślałem i analizowałem co się wydarzyło a ona już od dawna układała sobie życie.
Ona okłamała mnie już na samym wstępie...
Mówiła gdy się poznaliśmy że jest od roku sama. Miał to być rok po zerwanych przez nią zaręczynach. Jak się okazało ona nigdy nie była sama. Dosłownie miesiąc przed przypadkowym poznaniem mnie rozstała się z tym mężczyzną z którym według jego relacji spotykała się niezobowiązująco niemal przez cały ten rok poprzedzający nasze pierwsze spotkanie a ich rozstanie wówczas wcale nie było definitywne tylko dali sobie czas... tak przedstawił mi to on sam.
Wygląda na to że byłem wygodną opcją przez ten rok.
Załamało mnie to rozstanie i przez wiele miesięcy szukałem odpowiedzi i rozwiązania a ona po prostu wymazała mnie z pamięci jakbym nigdy nie pojawił się w jej życiu.
W głowie mi się to nie mieści skoro my poznaliśmy swoje rodziny, spędzaliśmy święta razem, swoje urodziny , obiady, wakacje... nawet ona z matką przyjeżdżała do mojego domu... byliśmy zaproszeni na ślub jej brata... a w tym czasie pisała do kogoś innego i podtrzymywała poprzedni romans.
Nic tak nie pomogło przez ostatni rok jak rozmowa i postawa tego mężczyzny...
Ja rozumiem że nie jestem i nie byłem idealny ale chyba dorośli ludzie rozmawiają ze sobą... w głowie mi się nie mieści co ona zrobiła i jak musiała przedstawić mnie tym którzy przez ten związek mnie poznali czyli rodzinie i bliskim znajomym...
Co przerażające ona jakby w ogóle nie widziała problemu w swoim zachowaniu i tym co zrobiła.
Nie rozmawiałem już z nią ale widziałem screeny które on mi podesłał i tam było zaprzeczanie wszystkiego i odwracanie kota ogonem.
Robienie ze mnie wariata i wmawianie mu że to jego wina ponieważ on wykorzystał psychicznego...
mówiła że źle ją traktowałem i już kilka miesięcy wcześniej chciała mnie zostawić ale bała się że będzie z tym problem.
Kiedy pytał więc dlaczego w dalszym ciągu przyjeżdżała do mnie czy choćby organizowała mi urodziny i pojechała ze mną na wakacje nie potrafiła w żaden sposób odpowiedzieć... tam była wielka panika i histeria... mówił że podczas rozmowy telefonicznej ona nie mogła złapać tchu...
Nie wiem dlaczego ludzie robią sobie takie rzeczy.
1 2026-09-05 21:25:01 Ostatnio edytowany przez tombstone333 (2026-09-05 22:04:50)
Bardzo Ci współczuję, domyślam się, co przeżywasz. Ja też jestem na etapie szukania odpowiedzi, dlaczego ludzie robią sobie takie rzeczy i próbuję podnieść się po trudnym rozstaniu. Myślę, że nigdy się tego nie dowiemy, bo w okrucieństwie tych, którzy byli nam bliscy nie ma logiki. Byliśmy tylko przedmiotami w rękach manipulatorów, którzy w odpowiedniej dla siebie chwili wyrzucili nas na śmietnik. Uwierz mi, nie warto się dręczyć i szukać winy w sobie. To klasyczny objaw traumy relacyjnej, gdy zostajesz z takim właśnie ciężarem Twojej winy, mimo że nie zawiniłeś. Nie warto, bo zadręczysz siebie, a i tak nie znajdziesz odpowiedzi, dlaczego...Podpowiem Ci zdanie, które powtarzam sobie w chwilach największego smutku, gdy wspominam piękne momenty z nim: czy te wszystkie dobre chwile były warte tego cierpienia, które przeżywamy po nich, bólu, który musimy nieść? Odpowiedz sobie szczerze.
Życzę Ci, żebyś ruszył do przodu i żył w spokoju. Pozdrawiam serdecznie.
3 2026-09-05 22:19:39 Ostatnio edytowany przez sebastiannn (2026-09-05 22:21:12)
Ja też jestem na etapie szukania odpowiedzi, dlaczego ludzie robią sobie takie rzeczy i próbuję podnieść się po trudnym rozstaniu. Myślę, że nigdy się tego nie dowiemy, bo w okrucieństwie tych, którzy byli nam bliscy nie ma logiki.
No właśnie, patrząc z boku i że tak powiem książkowo to wiele zachowań ma swoje racjonalne wytłumaczenia i konsekwencje.
Problem z tym, że ludzie potrafią mieć w sobie sprzeczności i działać nie logicznie i czuć wiele emocji na raz.
I może istnieć kobieta która wielokrotnie zdradza swojego faceta w tajemnicy i jednocześnie czuje do niego miłość i oddała by za niego życie.
I wiele takich przykładów, więc ciężko szukać wytłumaczenia nie siedząc komuś w głowie. Dlatego lepiej tych odpowiedzi nie szukać dla własnego spokoju.
A co do tematu. To już jest rok po. Dużo czasu poświęciłeś na post, oznacza to, że nadal to przeżywasz, to już chyba długo po terminie, po którym dobrze się wyciszać i nadmiernie nie myśleć.
Smuteczek25 napisał/a:Ja też jestem na etapie szukania odpowiedzi, dlaczego ludzie robią sobie takie rzeczy i próbuję podnieść się po trudnym rozstaniu. Myślę, że nigdy się tego nie dowiemy, bo w okrucieństwie tych, którzy byli nam bliscy nie ma logiki.
No właśnie, patrząc z boku i że tak powiem książkowo to wiele zachowań ma swoje racjonalne wytłumaczenia i konsekwencje.
Problem z tym, że ludzie potrafią mieć w sobie sprzeczności i działać nie logicznie i czuć wiele emocji na raz.
I może istnieć kobieta która wielokrotnie zdradza swojego faceta w tajemnicy i jednocześnie czuje do niego miłość i oddała by za niego życie.
I wiele takich przykładów, więc ciężko szukać wytłumaczenia nie siedząc komuś w głowie. Dlatego lepiej tych odpowiedzi nie szukać dla własnego spokoju.
To nie jest miłość. Zdrada to zaprzeczenie miłości. Gdyby mnie zdrajca zapewniał "że mnie kocha" to bym go wyśmiała
Napisałem tu dwa posty we wrześniu ubiegłego roku.
Nie przejmuj się kurwiszonem.
Wszystko przekaż jej rodzicom, jak się córunia zachowuje (jej ojciec możne postąpi właściwie).
Jak masz podgląd w jej socjale, to każdego naiwniaka, który wejdzie w z nią w jakąkolwiek relację poinformuj jak ona postępuje.
Zrób z jej życia piekło, tak jak ona zrobiła.
I przestań być miękką fają.
6 2026-09-05 23:08:52 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-09-05 23:27:05)
Najbardziej rozwala mnie jedna rzecz ktora niestety czesto sie zdarza - jak ktos bedacy w zwiazku zdradzi (zakocha sie). Wchodzi racjonalizacja i zrzucanie winy na druga strone. Nagle osoba bedaca do tej pory ukochana okazuje sie toksykiem, okazuje sie ze ma pelno wad, ze trzeba od niej odpoczac, ze to jej wina. Ludzie k...wa nie maja odwagi powiedziec pokochalem/lam kogos innego. Przykro mi
Od razu przypomina mi sie watek uzytkownika Deszcz
To nie jest miłość. Zdrada to zaprzeczenie miłości. Gdyby mnie zdrajca zapewniał "że mnie kocha" to bym go wyśmiała
Nie mówię, że nie masz racji, ale chodziło mi o tym, że ludzie serio mogą mieć w głowie sprzeczne uczucia, w swojej głowie. I tak z pewnością jest możliwe, że zdrajca by Cie nadal kochał, mimo tego co zrobił. Są ludzie którzy nie działają zgodnie z logiką i podobnie mają z uczuciami. Jednak w większości przypadków masz rację, jak ktoś ma osobowość która myśli logicznie i racjonalnie to dla niej zdrada jest zaprzeczeniem miłości.
Nie przejmuj się kurwiszonem.
Wszystko przekaż jej rodzicom, jak się córunia zachowuje (jej ojciec możne postąpi właściwie).
Jak masz podgląd w jej socjale, to każdego naiwniaka, który wejdzie w z nią w jakąkolwiek relację poinformuj jak ona postępuje.
Zrób z jej życia piekło, tak jak ona zrobiła.
I przestań być miękką fają.
Ale tak robiąc to właśnie pokazuje mega słabość. Mściwość i brak pogodzenia się z sytuacją...
Poza tym to by trochę toksyczne zachowanie było
Z tym piekłem to nie przesadzasz? Był z laską rok, nie byli małżeństwem, nie zostawiła go z 4 dzieci, pewnie mieli seks, randki wyjścia. Laska okazała się puszczalska i ściemniara. Pewnie miliony facetów przechodzi przez taką sytuacje.
Nie lepiej olać już to (bo już aż rok od rozstania) i zacząć swoje życie budować? Poznawać kolejne kobiety?
Julia life in UK napisał/a:To nie jest miłość. Zdrada to zaprzeczenie miłości. Gdyby mnie zdrajca zapewniał "że mnie kocha" to bym go wyśmiała
Nie mówię, że nie masz racji, ale chodziło mi o tym, że ludzie serio mogą mieć w głowie sprzeczne uczucia, w swojej głowie. I tak z pewnością jest możliwe, że zdrajca by Cie nadal kochał, mimo tego co zrobił. Są ludzie którzy nie działają zgodnie z logiką i podobnie mają z uczuciami. Jednak w większości przypadków masz rację, jak ktoś ma osobowość która myśli logicznie i racjonalnie to dla niej zdrada jest zaprzeczeniem miłości.
Farmer napisał/a:Nie przejmuj się kurwiszonem.
Wszystko przekaż jej rodzicom, jak się córunia zachowuje (jej ojciec możne postąpi właściwie).
Jak masz podgląd w jej socjale, to każdego naiwniaka, który wejdzie w z nią w jakąkolwiek relację poinformuj jak ona postępuje.
Zrób z jej życia piekło, tak jak ona zrobiła.
I przestań być miękką fają.
Ale tak robiąc to właśnie pokazuje mega słabość. Mściwość i brak pogodzenia się z sytuacją...
Poza tym to by trochę toksyczne zachowanie byłoZ tym piekłem to nie przesadzasz? Był z laską rok, nie byli małżeństwem, nie zostawiła go z 4 dzieci, pewnie mieli seks, randki wyjścia. Laska okazała się puszczalska i ściemniara. Pewnie miliony facetów przechodzi przez taką sytuacje.
Nie lepiej olać już to (bo już aż rok od rozstania) i zacząć swoje życie budować? Poznawać kolejne kobiety?
Oczywiście,że mam racje,bo taka miłość jest chora i nienormalne jest,zeby zdradzac osobę
,ktora się rzekomo kocha... każdy taki zdrajca i zdrajczyni powinni doświadczyć zdrady na własnej skórze wtedy by doskonale zrozumieli swoją własną miłość
Ale tak robiąc to właśnie pokazuje mega słabość. Mściwość i brak pogodzenia się z sytuacją...
Poza tym to by trochę toksyczne zachowanie byłoZ tym piekłem to nie przesadzasz? Był z laską rok, nie byli małżeństwem, nie zostawiła go z 4 dzieci, pewnie mieli seks, randki wyjścia. Laska okazała się puszczalska i ściemniara. Pewnie miliony facetów przechodzi przez taką sytuacje.
Nie lepiej olać już to (bo już aż rok od rozstania) i zacząć swoje życie budować? Poznawać kolejne kobiety?
Po części masz rację.
Ale ona ma to we krwi. Po prostu ...
Jeśli właśnie takie zachowania nie są piętnowane, to właśnie miliony facetów muszą przechodzić takie sytuacje.
10 2026-09-06 00:17:42 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-09-06 00:24:18)
Najbardziej rozwala mnie jedna rzecz ktora niestety czesto sie zdarza - jak ktos bedacy w zwiazku zdradzi (zakocha sie). Wchodzi racjonalizacja i zrzucanie winy na druga strone. Nagle osoba bedaca do tej pory ukochana okazuje sie toksykiem, okazuje sie ze ma pelno wad, ze trzeba od niej odpoczac, ze to jej wina. Ludzie k...wa nie maja odwagi powiedziec pokochalem/lam kogos innego. Przykro mi
Od razu przypomina mi sie watek uzytkownika Deszcz
Nie tylko, Michał ma to samo.
To jest forma samoobrony, usprawiedliwiania siebie, zależy też od kultury czy charakteru, trzeba też dodać, że przy nowym partnerze/ nowej miłości, poprzedni blednie.
I nie jest tak, że to była osoba ukochana, jak już to w przeszłości, wręcz niechęć musiała narastać, jeśli mówimy o planie nowego związku.
To jest też proces i przyczyna dla których wchodzi się w relacje pozamałżeńskie, też niepewna co do jej przyszłości, więc ja już przestałam się dziwić, że taka osoba ukrywa romans.
Na pewno też zdarzają się osoby, które mówią wprost, ale generalnie zdrady są ukrywane dopóki nie wyjdą na jaw, bez udziału zdradzającego.
To są sprawy skomplikowane i indywidualne jak nasze umysły.
Syty głodnego nie zrozumie ![]()
11 2026-09-06 00:22:25 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-09-06 00:22:54)
sebastiannn napisał/a:Ale tak robiąc to właśnie pokazuje mega słabość. Mściwość i brak pogodzenia się z sytuacją...
Poza tym to by trochę toksyczne zachowanie byłoZ tym piekłem to nie przesadzasz? Był z laską rok, nie byli małżeństwem, nie zostawiła go z 4 dzieci, pewnie mieli seks, randki wyjścia. Laska okazała się puszczalska i ściemniara. Pewnie miliony facetów przechodzi przez taką sytuacje.
Nie lepiej olać już to (bo już aż rok od rozstania) i zacząć swoje życie budować? Poznawać kolejne kobiety?
Po części masz rację.
Ale ona ma to we krwi. Po prostu ...
Jeśli właśnie takie zachowania nie są piętnowane, to właśnie miliony facetów muszą przechodzić takie sytuacje.
Taaaa, tryliony facetów... to samo dotyczy kobiet, więc takie i podobne sytuacje nie mają płci.
To jest forma samoobrony, usprawiedliwiania siebie, zależy też od kultury czy charakteru, trzeba też dodać, że przy nowym partnerze/ nowej miłości, poprzedni blednie.
Podobno, w przypadku kobiet, bardzo często, a być może najczęściej zdradzają one z byłymi facetami. Jednak jak zacząłem o tym czytać, to w większości przypadków jak kobieta zdradza z byłym to nie chce odejść od aktualnego partnera. Tylko po prostu z byłym nie trzeba przełamywać nowych barier bo intymność już była. Wystarczy ściągnąć majtki. Do tego jak już była znajomość to większe zaufanie i szansa na dyskrecje.
Czyli można by wywnioskować, że jeśli babka zdradza z byłym to jest mniejsza szansa, że chce odejść a jak z nowym i się załączy ta początkowa fascynacja to już nie jest kwestia zabawiania się w tajemnicy przed chłopem tylko już nowa miłość i plan odejścia.
Podobno, w przypadku kobiet, bardzo często, a być może najczęściej zdradzają one z byłymi facetami.
Bo w tym schemacie u kobiety miłość ma męską postać. Nie jest uczuciem samym w sobie. Kobieta ceduje cała odpowiedzialność za związek na faceta. Sama jako tako głównie emocjonalnie, nie potrafi funkcjonować.
Autor został dokładnie przeanalizowany i jej wyszło, że nie nadaje się do związku. W takim rozumieniu miłości (czego Autor nie rozumie), to on jest wszystkiemu winny, on ją zawiódł.
A jeśli sama nie potrafi emocjonalnie funkcjonować, no to naturalnym i szybkim wyborem staje się były, który jest idealizowany. Ale też po jakimś czasie, kobieta na nim się zawiedzie.
Bardzo często jest właśnie problem taki, że ta miłość kobiety jest wyidealizowana i kolejny kandydat ją zawodzi. Bo rzeczywistość zderza się z jej wyobrażeniem.
sebastiannn napisał/a:Podobno, w przypadku kobiet, bardzo często, a być może najczęściej zdradzają one z byłymi facetami.
Bo w tym schemacie u kobiety miłość ma męską postać. Nie jest uczuciem samym w sobie. Kobieta ceduje cała odpowiedzialność za związek na faceta. Sama jako tako głównie emocjonalnie, nie potrafi funkcjonować.
Autor został dokładnie przeanalizowany i jej wyszło, że nie nadaje się do związku. W takim rozumieniu miłości (czego Autor nie rozumie), to on jest wszystkiemu winny, on ją zawiódł.
A jeśli sama nie potrafi emocjonalnie funkcjonować, no to naturalnym i szybkim wyborem staje się były, który jest idealizowany. Ale też po jakimś czasie, kobieta na nim się zawiedzie.
Bardzo często jest właśnie problem taki, że ta miłość kobiety jest wyidealizowana i kolejny kandydat ją zawodzi. Bo rzeczywistość zderza się z jej wyobrażeniem.
Skąd Ty bierzesz takie teorie dziwne niezrozumiałe? ![]()
15 2026-09-06 10:35:27 Ostatnio edytowany przez tombstone333 (2026-09-06 10:49:18)
Miała prawo odejść w każdym momencie jeśli uznała tego chce. Oczywiście ja bym to zaakceptował.
Faktem jest że byłem oszukiwany od samego początku.
Ten facet był z nią razem na studniówce i znają się od blisko 15 lat. Opowiedział mi wszystko dokładnie.
Pisała do niego w styczniu, marcu, maju, czerwcu i sierpniu... kiedy był za granicą i z tych wiadomości jasno wynikało dla niego że ona od ich rozstania jest sama.
Odpowiedział jak zaczął się ich romans dosłownie miesiąc po zerwanych przez nią zaręczynach i trwał prawie rok... ja słyszałem że została oszukana przez narzeczonego i bardzo to wszystko przeżyła kiedy on po paru miesiącach wstawił zdjęcie z nową dziewczyną... Ona po miesiącu bawiła się z nim już na łódce na Mazurach. Więc to wszystko było jednym wielkim kłamstwem.
W ogóle bym w to nie wszedł gdybym wiedział że ona nie miała praktycznie żadnej przerwy i przeszła po dwóch latach zaręczyn od razu w roczny romans z nim i potem szybko w związek ze mną.
Kłamstwo na kłamstwie.
Spotkania rodzinne, obiadki , uroczystości i nagle zupełnie wymazała mnie z pamięci i ukryła moje istnienie kiedy wjechał ponownie ten facet którego zna od lat...
Z tego co on powiedział to było teraz ich 4 podejście pod czasów szkolnych i zawsze to nie wychodzi z jej powodu.
Teraz już chyba nigdy nie wyjdzie im ponieważ on wprost wyartykuował co sądzi o tym wszystkim i został zablokowany.
Dla mnie najgorsze było chyba to że ja zupełnie nie wiedziałem co się dzieje przy tym rozstaniu i wszystko było irracjonalne a rozmowa z nią przypominała rozmowę z małym dzieckiem.
Przyjazd do mojego domu wieczorem ze słodkościami jak gdyby nigdy nic dzień po tym jak spędziła z nim noc u niego to już zupełnie inny wymiar kłamstwa.
Jeszcze to na co on sam zwrócił uwagę rozmawiając trzy dni ze mną i konfrontując wszystko z nią... ja mówiłem o niej w normalny naturalny sposób z szacunkiem a ona o mnie jemu nawet nie przedstawiła mnie jak ch...a tylko psychola znajomości z którym się wstydzi i to było dla niego szokiem .
wieka napisał/a:To jest forma samoobrony, usprawiedliwiania siebie, zależy też od kultury czy charakteru, trzeba też dodać, że przy nowym partnerze/ nowej miłości, poprzedni blednie.
Podobno, w przypadku kobiet, bardzo często, a być może najczęściej zdradzają one z byłymi facetami. Jednak jak zacząłem o tym czytać, to w większości przypadków jak kobieta zdradza z byłym to nie chce odejść od aktualnego partnera. Tylko po prostu z byłym nie trzeba przełamywać nowych barier bo intymność już była. Wystarczy ściągnąć majtki. Do tego jak już była znajomość to większe zaufanie i szansa na dyskrecje.
Czyli można by wywnioskować, że jeśli babka zdradza z byłym to jest mniejsza szansa, że chce odejść a jak z nowym i się załączy ta początkowa fascynacja to już nie jest kwestia zabawiania się w tajemnicy przed chłopem tylko już nowa miłość i plan odejścia.
Reguły nie ma. Ja bym powiedziała, że rzadziej z byłymi, bo oni przeważnie są w nowych związkach, co też nie wyklucza...
Faceci w niczym nie wyróżniają się w tej kwestii.
17 2026-09-06 10:53:33 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-09-06 10:56:19)
Miała prawo odejść w każdym momencie jeśli uznała tego chce. Oczywiście ja bym to zaakceptował.
Faktem jest że byłem oszukiwany od samego początku.
Ten facet był z nią razem na studniówce i znają się od blisko 15 lat. Opowiedział mi wszystko dokładnie.
Pisała do niego w styczniu, marcu, maju, czerwcu i sierpniu... kiedy był za granicą i z tych wiadomości jasno wynikało dla niego że ona od ich rozstania jest sama.
Odpowiedział jak zaczął się ich romans dosłownie miesiąc po zerwanych przez nią zaręczynach i trwał prawie rok... ja słyszałem że została oszukana przez narzeczonego i bardzo to wszystko przeżyła kiedy on po paru miesiącach wstawił zdjęcie z nową dziewczyną... Ona po miesiącu bawiła się z nim już na łódce na Mazurach. Więc to wszystko było jednym wielkim kłamstwem.
W ogóle bym w to nie wszedł gdybym wiedział że ona nie miała praktycznie żadnej przerwy i przeszła po dwóch latach zaręczyn od razu w roczny romans z nim i potem szybko w związek ze mną.
Kłamstwo na kłamstwie.
Spotkania rodzinne, obiadki , uroczystości i nagle zupełnie wymazała mnie z pamięci i ukryła moje istnienie kiedy wjechał ponownie ten facet którego zna od lat...
Z tego co on powiedział to było teraz ich 4 podejście pod czasów szkolnych i zawsze to nie wychodzi z jej powodu.
Teraz już chyba nigdy nie wyjdzie im ponieważ on wprost wyartykuował co sądzi o tym wszystkim i został zablokowany.
Dla mnie najgorsze było chyba to że ja zupełnie nie wiedziałem co się dzieje przy tym rozstaniu i wszystko było irracjonalne a rozmowa z nią przypominała rozmowę z małym dzieckiem.
Przyjazd do mojego domu wieczorem ze słodkościami jak gdyby nigdy nic dzień po tym jak spędziła z nim noc u niego to już zupełnie inny wymiar kłamstwa.
Jak dla mnie, to jesteś zbyt mocno poinformowany o jej przeszłości, jakbyś znał każdy jej krok, nie bardzo wierzę też w to, że on do ciebie zadzwonił, trochę grubymi nićmi szyta jest ta historia. Piszesz też zbyt chaotycznie.
Nawet jeśli to prawda, to dziwić się za bardzo nie powinieneś, bo takie sytuacje się zdarzają, facet potrafi mieć relacje z trzema kobietami, które o sobie nie wiedzą.
A granie na dwa fronty jeszcze częściej.
Pod jakim nickiem pisałeś we wrześniu?
18 2026-09-06 10:58:56 Ostatnio edytowany przez tombstone333 (2026-09-06 11:00:29)
Mnie nie obchodzi co mają inni faceci.
Dziwi mnie ponieważ ją nigdy nie miałem czegoś takiego więc nie zamierzam tego racjonalizować biorąc wgląd na rzekome historie innych mężczyzn.
Wiem wszystko i znam historię całych 15 lat przedstawioną przez tego faceta od czasu kiedy chodzili do szkoły.
On czuł się tak samo oszukany jak ja i wcale nie miał zamiaru wracać do Polski gdyby nie sygnały od niej.
Pisałem pod tym samym nickiem tylko bez jednej 3 na końcu.
Mój ostatni post był 24 września bodajże dzień po zerwaniu a wcześniejszy 21 września.
Farmer napisał/a:sebastiannn napisał/a:Ale tak robiąc to właśnie pokazuje mega słabość. Mściwość i brak pogodzenia się z sytuacją...
Poza tym to by trochę toksyczne zachowanie byłoZ tym piekłem to nie przesadzasz? Był z laską rok, nie byli małżeństwem, nie zostawiła go z 4 dzieci, pewnie mieli seks, randki wyjścia. Laska okazała się puszczalska i ściemniara. Pewnie miliony facetów przechodzi przez taką sytuacje.
Nie lepiej olać już to (bo już aż rok od rozstania) i zacząć swoje życie budować? Poznawać kolejne kobiety?
Po części masz rację.
Ale ona ma to we krwi. Po prostu ...
Jeśli właśnie takie zachowania nie są piętnowane, to właśnie miliony facetów muszą przechodzić takie sytuacje.
Taaaa, tryliony facetów... to samo dotyczy kobiet, więc takie i podobne sytuacje nie mają płci.
Nie napisałem, że dotyczy to wyłącznie kobiet.
Tak, faceci też tak postępują. I tak, tym krzywdzą miliony kobiet.
20 2026-09-06 11:23:38 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-09-06 11:25:08)
Faceci w niczym nie wyróżniają się w tej kwestii.
Odnośnie samych przyczyn zdrad w związkach i tak i nie. Sprawa skomplikowana.
Wspólne przyczyny to brak zrozumienia związku, poczucie niedowartościowania, szara codzienność w zderzeniu z piękną spódniczką lub biała koszulą. Tu najczęściej nie chce się zakończenia związku. Wychodzi róznie.
W przypadku wątkowym, raczej nie ma pokrycia w zachowaniu mężczyzn. Tutaj kobieta wykorzystuje mężczyzn, do znalezienia, nie ma tu dobrego określenia, może opiekuna. Każdym kolejnym się zawodzi i w nim widzi problem/przyczynę rozpadu związku, bo nie spełnił jej oczekiwań, jest nim zawiedziona.
Kobiety samodzielne, bardziej odważne, w tym schemacie nie dopuszczają się zdrad, kończą związek w ich opinii ze słabym facetem.
Z punktu widzenia konwenansów społecznych i kulturowych, zdaje się jest tak, że to kobieta wymaga, a mężczyzna powinien sprostać tym wymaganiom.
Schemat chyba powtarza się latami ponieważ on jakby doskonale wczuł się w moją sytuację.
Mówił że gdy 10 lat temu wyjeżdżał na studia do Szkocji już wtedy go oszukiwała a gdy on pytał czy ma kogoś wmawiała mu że ma urojenia i jest psychiczny.
Wypisz wymaluj to co się stało teraz ze mną.
Jeszcze to na co on sam zwrócił uwagę rozmawiając trzy dni ze mną i konfrontując wszystko z nią... ja mówiłem o niej w normalny naturalny sposób z szacunkiem a ona o mnie jemu nawet nie przedstawiła mnie jak ch...a tylko psychola znajomości z którym się wstydzi i to było dla niego szokiem .
mógłbym napisać: typowa p0lka
, ale to zwykła narcyzka
23 2026-09-06 11:47:43 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-09-06 11:52:08)
Wypisz wymaluj to co się stało teraz ze mną.
I tu masz lekcję dla siebie.
Wielu mężczyzn patrzy na rozwój związku źle. Ty widziałeś już przyszłą rodzinę, chciałeś robić oświadczyny.
Nie skupiałeś się na tym, czy ona jest tak samo zaangażowana w związek jak ty.
Ty planowałeś waszą przyszłość, a ona już była po analizie, że nie jesteś kandydatem na męża i robiła wszystko, żeby wrócić do byłego, który już był na nią bardziej wyczulony.
Niestety tak jak pisałem, konwenanse sprzyjają jej. Ty masz jako facet trudniej, bo ty masz się wykazać, Ty masz się oświadczać, Ty masz być głową rodziny.
Więc jak to nazwać skoro była już po tej analizie że nie nadaje się dla niej na partnera to przez ostatnie dwa miesiące regularnie bywaliśmy w swoich domach, spędzaliśmy weekendy razem, zrobiła mi urodziny i pojechaliśmy na wakacje ?
Przecież ona nawet po nocy z nim przejechała do mnie i mówiła że mnie kocha.
Chore to wszystko.
wieka napisał/a:Faceci w niczym nie wyróżniają się w tej kwestii.
Odnośnie samych przyczyn zdrad w związkach i tak i nie. Sprawa skomplikowana.
Wspólne przyczyny to brak zrozumienia związku, poczucie niedowartościowania, szara codzienność w zderzeniu z piękną spódniczką lub biała koszulą. Tu najczęściej nie chce się zakończenia związku. Wychodzi róznie.
W przypadku wątkowym, raczej nie ma pokrycia w zachowaniu mężczyzn. Tutaj kobieta wykorzystuje mężczyzn, do znalezienia, nie ma tu dobrego określenia, może opiekuna. Każdym kolejnym się zawodzi i w nim widzi problem/przyczynę rozpadu związku, bo nie spełnił jej oczekiwań, jest nim zawiedziona.
Kobiety samodzielne, bardziej odważne, w tym schemacie nie dopuszczają się zdrad, kończą związek w ich opinii ze słabym facetem.
Z punktu widzenia konwenansów społecznych i kulturowych, zdaje się jest tak, że to kobieta wymaga, a mężczyzna powinien sprostać tym wymaganiom.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ja widzę, że oczekuje się od kobiet sprostaniu wymaganiom mężczyzn wg konwenansów, jak piszesz... jak już to z wzajemnością.
W tym przypadku dziewczyna trzymała dwie sroki za ogon, jak nie wyjdzie z drugim, to wróci do pierwszego, jedno i drugie jej nie wyszło. A kłamstwo większości ludzi to drugie imię ![]()
Więc jak to nazwać skoro była już po tej analizie że nie nadaje się dla niej na partnera to przez ostatnie dwa miesiące regularnie bywaliśmy w swoich domach, spędzaliśmy weekendy razem, zrobiła mi urodziny i pojechaliśmy na wakacje ?
Przecież ona nawet po nocy z nim przejechała do mnie i mówiła że mnie kocha.
Chore to wszystko.
Nie była pewna czy jej wyjdzie z ex.
Ja jej nie usprawiedliwiam, trafił ci się po prostu taki dwulicowy "egzemplarz".
Nie wierz we wszystko też co mówi ten facet i generalnie miej ograniczone zaufanie do ludzi.
Nie była pewna czy jej wyjdzie z ex.
Nie. Wg mnie to przykład drugiej Marianny Schreiber i trochę naszej Julii. To ciągłe pragnienie, żeby się działo, żeby były emocje, jakieś cele. Marianna nawet bierze udział w walkach MMA. A tak jak nasz Julia już była żołnierzem, była politykiem i mnóstwo różnych słomianych zapałów.
Dość nieszczęśliwa przypadłość, ale chyba na szczęście nie u tak dużej ilości kobiet.
28 2026-09-06 12:24:45 Ostatnio edytowany przez tombstone333 (2026-09-06 12:28:59)
To nie jest kwestia wiary w tego co on mówi ponieważ ja czytałem screeny rozmowy i wiadomości które ona do niego pisała. On mi wysłał te najbardziej absurdalne kiedy nazywała mnie psycholem i tłumaczyła mu że źle ją traktowałem.
Ona nie potrafiła odpowiedzieć merytorycznie na żadne jego pytanie tylko atakowała mnie i ostatecznie jego mówiąc mu że wykorzystał psychicznego dla swoich celów.
Nawet nie powiedziała mu że tego samego dnia kiedy nawiązaliśmy kontakt i on zapytał jej kim ja jestem to ona od razu późnym wieczorem przyjechała pod mój dom.
Próbowała to jeszcze zatrzymać.
Wszystko ukrywała.
wieka napisał/a:Nie była pewna czy jej wyjdzie z ex.
Nie. Wg mnie to przykład drugiej Marianny Schreiber i trochę naszej Julii. To ciągłe pragnienie, żeby się działo, żeby były emocje, jakieś cele. Marianna nawet bierze udział w walkach MMA. A tak jak nasz Julia już była żołnierzem, była politykiem i mnóstwo różnych słomianych zapałów.
Dość nieszczęśliwa przypadłość, ale chyba na szczęście nie u tak dużej ilości kobiet.
O M. to bym się nie wypowiadała, bo jeden fakt jeszcze o niczym nie świadczy.
Co do J. to jest przypadek co najmniej zaburzeń osobowości.
Nieracjonalne zachowanie dziewczyny autora też świadczy o jej deficytach.
To nie jest kwestia wiary w tego co on mówi ponieważ ja czytałem screeny rozmowy i wiadomości które ona do niego pisała. On mi wysłał te najbardziej absurdalne kiedy nazywała mnie psycholem i tłumaczyła mu że źle ją traktowałem.
Ona nie potrafiła odpowiedzieć merytorycznie na żadne jego pytanie tylko atakowała mnie i ostatecznie jego mówiąc mu że wykorzystał psychicznego dla swoich celów.
Nawet nie powiedziała mu że tego samego dnia kiedy nawiązaliśmy kontakt i on zapytał jej kim ja jestem to ona od razu późnym wieczorem przyjechała pod mój dom.
Próbowała to jeszcze zatrzymać.
Wszystko ukrywała.
Czas najwyższy, żebyś nie rozbierał tego na czynniki pierwsze, potraktował to jako doświadczenie życiowe i starał się od niej odciąć psychicznie.
W takich przypadkach mówi się tylko tyle. Wbrew temu co myślisz teraz, miałeś mnóstwo szczęścia. Nie macie wspólnego kredytu i nie macie dzieci. A słomiane zapały, też mogą doprowadzić do takich sytuacji.
To nie jest kwestia wiary w tego co on mówi ponieważ ja czytałem screeny rozmowy i wiadomości które ona do niego pisała. On mi wysłał te najbardziej absurdalne kiedy nazywała mnie psycholem i tłumaczyła mu że źle ją traktowałem.
Ona nie potrafiła odpowiedzieć merytorycznie na żadne jego pytanie tylko atakowała mnie i ostatecznie jego mówiąc mu że wykorzystał psychicznego dla swoich celów.
Nawet nie powiedziała mu że tego samego dnia kiedy nawiązaliśmy kontakt i on zapytał jej kim ja jestem to ona od razu późnym wieczorem przyjechała pod mój dom.
Próbowała to jeszcze zatrzymać.
Wszystko ukrywała.
Dobra wyluzuj. Nic strasznego się nie stało. Dzieci nie ma kredytów nie ma wariatki nie ma . Jest ok . Napij się z radości że nie wpadliscie
Zgadzam się z tym że czas wyluzować i nabrać dystansu do tej historii i doświadczenia.
Po rozmowie z tym mężczyzną mam wrażenie jakbym zatrzymał się nad przepaścią i coś mnie uchroniło przed życiowym dramatem.
Nie ma co rozkładać tego na czynniki pierwsze ponieważ to nie miało żadnego sensu i nie mogło się inaczej skończyć.
Mogę tylko dopisać że na jego pytanie o to dlaczego ukryła przed nim roczny związek powiedziała mu że chciała go chronić przede mną bo czułaś że mu zagrażam... żebym go nie wciągnął w jakąś intrygę.
Nawet przyparta do muru łgała do samego końca aż zablokowała nawet jego.
Nie mieliśmy szans zarówno ja jak i on.
Podaliśmy sobie ręce, podziękowaliśmy i życzyliśmy powodzenia w życiu.
Kiedy pytał więc dlaczego w dalszym ciągu przyjeżdżała do mnie czy choćby organizowała mi urodziny i pojechała ze mną na wakacje nie potrafiła w żaden sposób odpowiedzieć... tam była wielka panika i histeria... mówił że podczas rozmowy telefonicznej ona nie mogła złapać tchu...
Nie wiem dlaczego ludzie robią sobie takie rzeczy.
Tak, zdarza się, że sobie robią takie rzeczy. Twoja była najwyraźniej uwielbia jeździć na wakacje i organizować urodziny, inaczej by tego nie zrobiła. A że w tym czasie rozmawiała sobie z kimś jeszcze - no wiesz, jak to bywa. Nie każdy ma w sobie na tyle dobrej woli, by być fair wobec kogoś, ona jest nie fair wobec kilku osób, nie tylko wobec ciebie. Przypuszczać można, że tego jej drugiego lubego też zrobi kiedyś w balona, gdy zacznie się jej nudzić. Szkoda tylko, ze to tak przeżywasz, bo to już rok minął, czyli tyle czasu ile twój związek trwał. W tym czasie można być już w dwóch-trzech związkach. Ruszaj do przodu. Przestań po prostu myśleć swoim zranionym ego.
35 2026-09-06 13:40:39 Ostatnio edytowany przez sebastiannn (2026-09-06 13:42:12)
A co do złego mówienia o swoim facecie/mężu co było poruszone, to dużo kobiet tak ma i to nawet tych, które można uznać za całkiem ok w życiu codziennym, mam na mysli zupełnie normalne babki. Bardzo często się spotykałem z tym, że kobieta źle mówi na męża, taki owaki, zły, nienawidze itp Oczywiście na zewnątrz. Mając czesto dobre związki i gdzie same są zadowolone. Pewnie chodzi o wysoką emocjonalność kobiet i może ona przez 5 minut nienawidzić męża przez jakąś pierdołe i to komuś powiedzieć a potem znowu kochać ![]()
Żeby nie było, że krytykuje same kobiety, bo zaraz ktoś upomni (wieka), to zawsze mówie, że pewnie bilans ogólny odwalania numerów w związkach będzie z 50 na 50 społecznie, bo głupota i inne cechy nie mają płci. Ale akurat wyżej opisywane zachowania przezemnie bardziej dotyczą kobiet.
Zgadzam się z tym że czas wyluzować i nabrać dystansu do tej historii i doświadczenia.
Po rozmowie z tym mężczyzną mam wrażenie jakbym zatrzymał się nad przepaścią i coś mnie uchroniło przed życiowym dramatem.
Pisałem na początku, że troche rozgrzebujesz. Rok związku, jest już po i to rok. Nawet jakby to było 20 letnie małżeństwo to już powinieneś mieć zupełnie inne rzeczy w głownie niż takie przezywanie tematu. A te rozmowy z tym facetem i analizowanie wszystkiego to też nie wiem jaki ma sens.
Chyba, że on ma jakąś orientacje nie hetero i próboje się do Ciebie zbliżyć i to jest jego sposób.
Albo ta dziewczyna to jakaś piękna uwodzicielka, że tak przeżywacie to strasznie.
Myśl, jak z nią fajnie czas spędzałeś aby mieć miłe wspomnienia ze związku, który był bez zobowiązań i nie trwał pół życia i nie stworzył pernamentych problemów na całe życie. To będzie lepsze niż analizowanie wszystkiego.
36 2026-09-06 14:51:54 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-09-06 15:08:48)
A co do złego mówienia o swoim facecie/mężu co było poruszone, to dużo kobiet tak ma i to nawet tych, które można uznać za całkiem ok w życiu codziennym, mam na mysli zupełnie normalne babki. Bardzo często się spotykałem z tym, że kobieta źle mówi na męża, taki owaki, zły, nienawidze itp Oczywiście na zewnątrz. Mając czesto dobre związki i gdzie same są zadowolone. Pewnie chodzi o wysoką emocjonalność kobiet i może ona przez 5 minut nienawidzić męża przez jakąś pierdołe i to komuś powiedzieć a potem znowu kochać
Dodam jeszcze, jeśli kobiety użalają się na męża do koleżanek, to tak czują i nie oznacza to, że w środku jest w porządku, choć to tak może wyglądać, bo nie da się mówić w twarz o swoich emocjach, bo byśmy się pozabijaliŻeby nie było, że krytykuje same kobiety, bo zaraz ktoś upomni (wieka), to zawsze mówie, że pewnie bilans ogólny odwalania numerów w związkach będzie z 50 na 50 społecznie, bo głupota i inne cechy nie mają płci. Ale akurat wyżej opisywane zachowania przezemnie bardziej dotyczą kobiet.
tombstone333 napisał/a:Zgadzam się z tym że czas wyluzować i nabrać dystansu do tej historii i doświadczenia.
Po rozmowie z tym mężczyzną mam wrażenie jakbym zatrzymał się nad przepaścią i coś mnie uchroniło przed życiowym dramatem.Pisałem na początku, że troche rozgrzebujesz. Rok związku, jest już po i to rok. Nawet jakby to było 20 letnie małżeństwo to już powinieneś mieć zupełnie inne rzeczy w głownie niż takie przezywanie tematu. A te rozmowy z tym facetem i analizowanie wszystkiego to też nie wiem jaki ma sens.
Chyba, że on ma jakąś orientacje nie hetero i próboje się do Ciebie zbliżyć i to jest jego sposób.
Albo ta dziewczyna to jakaś piękna uwodzicielka, że tak przeżywacie to strasznie.
Myśl, jak z nią fajnie czas spędzałeś aby mieć miłe wspomnienia ze związku, który był bez zobowiązań i nie trwał pół życia i nie stworzył pernamentych problemów na całe życie. To będzie lepsze niż analizowanie wszystkiego.
Ja zawsze daję do zrozumienia, że przeważnie jest 50/50, co nie znaczy, że niczym się nie różnimy, dlatego zwracam uwagę jak faceci piszą źle o kobietach, często wkładając wszystkie do jednego worka.
Akurat ta uwaga nie dotyczy ciebie, chyba, że coś mnie ominęło ![]()
Kobiety niby są bardziej emocjonalne, ale autor jak widać bardziej niż nie jedna kobieta.
Tak na marginesie, jesteś dalej z tą dziewczyną o której ostatnio pisałeś?
Więc jak to nazwać skoro była już po tej analizie że nie nadaje się dla niej na partnera to przez ostatnie dwa miesiące regularnie bywaliśmy w swoich domach, spędzaliśmy weekendy razem, zrobiła mi urodziny i pojechaliśmy na wakacje ?
Przecież ona nawet po nocy z nim przejechała do mnie i mówiła że mnie kocha.
Chore to wszystko.
Poczytaj o narcyźmie jako o jednostce chorobowej.
Na YT jest kilka ciekawych kanałów.
Ten ci pomoże: https://www.youtube.com/@autentyczni23
Zniszcz ją. Masz wiedzę i możliwości.
tombstone333 napisał/a:Więc jak to nazwać skoro była już po tej analizie że nie nadaje się dla niej na partnera to przez ostatnie dwa miesiące regularnie bywaliśmy w swoich domach, spędzaliśmy weekendy razem, zrobiła mi urodziny i pojechaliśmy na wakacje ?
Przecież ona nawet po nocy z nim przejechała do mnie i mówiła że mnie kocha.
Chore to wszystko.Poczytaj o narcyźmie jako o jednostce chorobowej.
Na YT jest kilka ciekawych kanałów.
Ten ci pomoże: https://www.youtube.com/@autentyczni23Zniszcz ją. Masz wiedzę i możliwości.
Ty coś dużo piszesz o tym narcyzmie zauważyłam. Przecież nie każde zle zachowanie to narcyzm
Ty coś dużo piszesz o tym narcyzmie zauważyłam. Przecież nie każde zle zachowanie to narcyzm
Mam za każdym razem pisać: w każdej kobiecie k*wy dwie trzecie?
Julia life in UK napisał/a:Ty coś dużo piszesz o tym narcyzmie zauważyłam. Przecież nie każde zle zachowanie to narcyzm
Mam za każdym razem pisać: w każdej kobiecie k*wy dwie trzecie?
A to jest akurat nieprawda,bo nie w każdej,ale pisz sobie jak chcesz xD
41 Wczoraj 13:46:30 Ostatnio edytowany przez tombstone333 (Wczoraj 13:51:15)
Nie wiem czy akurat narcyzm ale jakieś zaburzenie osobowości jest chyba bardzo prawdopodobne.
Powiedziałbym że manipulator i patologiczny kłamca.
Do samego końca próba manipulowania i wmawiania temu obecnemu partnerowi że próbowała go chronić przede mną kiedy on już znał całą oś czasu i wszystkie fakty i wydarzenia ode mnie.
Nie wiem czy akurat narcyzm ale jakieś zaburzenie osobowości jest chyba bardzo prawdopodobne.
Powiedziałbym że manipulator i patologiczny kłamca.
Do samego końca próba manipulowania i wmawiania temu obecnemu partnerowi że próbowała go chronić przede mną kiedy on już znał całą oś czasu i wszystkie fakty i wydarzenia ode mnie.
To jest jakaś komedia. Mnie to przypomina połączenie głupi i głupszy z tą cruella od dalmatanczykow ![]()
Przykre to wszystko...Jak widać, czasem nawet rok to za mało, żeby się uporać z trudnymi przeżyciami.
I żadne rady i tłumaczenia tu nie pomogą, jeśli ktoś był zaangażowany, a został naprawdę zraniony.
Przykre to wszystko...Jak widać, czasem nawet rok to za mało, żeby się uporać z trudnymi przeżyciami.
I żadne rady i tłumaczenia tu nie pomogą, jeśli ktoś był zaangażowany, a został naprawdę zraniony.
Napisz co bylo takiego dobrego w Twoim ex,ze tak trudno Ci zapomniec o nim? Wymien wszystkie jego dobre cechy za ktorymi tesknisz
Bo z tego co opisywalas,gdyby mnie taki facet zostawil to ja bym chyba padla na kolana i radosci chyba az do Czestochowy szla na tych kolanach by podziekowac Bogu za uwolnienie mnie od niego xD
Julia, ludzie nie są tylko źli, ani tylko dobrzy. Każdy ma zalety i wady. Gdyby wady przeważały, to połowa ludzi na świecie byłaby sama. Nie wszystko jest takie czarno-białe, jak Ci się wydaje. Przez lata związku są dobre i złe chwile. Nie chcę uprawiać tu prywaty, bo to nie mój wątek, ale mam też wiele bardzo pięknych i dobrych wspomnień z tych 6 lat.
Pozdrawiam.
Julia, ludzie nie są tylko źli, ani tylko dobrzy. Każdy ma zalety i wady. Gdyby wady przeważały, to połowa ludzi na świecie byłaby sama. Nie wszystko jest takie czarno-białe, jak Ci się wydaje. Przez lata związku są dobre i złe chwile. Nie chcę uprawiać tu prywaty, bo to nie mój wątek, ale mam też wiele bardzo pięknych i dobrych wspomnień z tych 6 lat.
Pozdrawiam.
A to teraz piszesz inaczej bo w Twoim temacie inaczej brzmiało jak przedstawialas swojego ex. Ale ok nie robmy off topu
Przykre to wszystko...Jak widać, czasem nawet rok to za mało, żeby się uporać z trudnymi przeżyciami.
I żadne rady i tłumaczenia tu nie pomogą, jeśli ktoś był zaangażowany, a został naprawdę zraniony.
Kwestia czy on został zraniony czy jego ego.
Julia, kończąc mój wątek - pomyśl, gdyby był tylko okrutny i zły, to bym za nim nie tęskniła. Tęskni się za dobrymi wspomnieniami, a każdy związek takie ma. Nasz też miał. I to tyle w temacie.
Polecam udezyc na masaz rozluzniajaco relaksacyjny. Jak masz duzego dola to najlepiej idz do duetu ze wszystkimi mozliwymi dodatkami, to naprawde duzo pomoga i jest to przydatne