Moja wakacyjna przygoda - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moja wakacyjna przygoda

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-03 08:37:14)

Temat: Moja wakacyjna przygoda

Ja tu na forum wspominałam szczątkowo o własnej przygodzie z czarownicami i magicznymi ziołami. Jasno napiszę, że było to tylko spotkanie z miejscowymi legendami aczkolwiek zioła i miejsce było prawdziwe. Wybraliśmy się na ziołową polanę, gdzie rosły rośliny takie jak dziurawiec i piołun. Nie wolno było ich zrywać, bo to  było miejsce podobno naznaczone czarami. W rzeczywistości kobiety, które o tym opowiadały, chciały, żeby nikt tam nie chodził i tych ziół im nikt nie deptał.



Zapraszam wszystkich, którzy mają ochotę opowiedzieć  o własnych wakacyjnych przygodach.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja wakacyjna przygoda

Moja przygoda z wczoraj.
Koleżanka odchodzi na emeryturę. Musi opuścić mieszkanie służbowe.
Ma trochę oszczędności, jeśli będzie potrzeba dobierze kredyt więc chce sobie kupić domek gdzieś pod miastem.
Znalazła ogłoszenie, cena i wygląd domu jej pasuje.
Ponieważ nie ma auta to poprosiła mnie abym ją zawiozła.
Chętnie się zgodziłam bo okolice ładne, przy okazji można coś ciekawego zobaczyć.
Dojechałyśmy na miejsce, właściciele mieszkają obok w nowym domu. Wyszło ich kilkoro do nas.
Dom i działka niestety porażka. Rozwalająca się rudera w otoczeniu stosów gruzu, śmieci, jakichś komórek, dawnych chlewików.
A na zdjęciach była urokliwa dróżka kamienna prowadząca do domu od furtki, po obu stronach kwiatki, krzewy.
Nawet nie wchodziłyśmy do środka domu.
Koleżanka może niepotrzebnie wdała się w dyskusję dlaczego tak oszukują.
Na to właściciel, że na zdjęciach to jest wizualizacja i to jest jej wina, że nie potrafiła odróżnić wizualizacji od prawdziwych zdjęć.
Bo kilka prawdziwych zdjęć też było, między innymi piec kaflowy, widok z okna na drzewa.
Zrobiło się nieprzyjemnie, właściciel wprawdzie zaproponował zejście z ceny, ale odjechałyśmy.
Wyjeżdżając z tej wsi widziałyśmy jak przy głównej trasie w krzakach ustawiają się chłopcy z radarem.
Jedziemy sobie, odjechałyśmy kilka km gdy zadzwonił telefon.
To był ten właściciel domu. Koleżanka stwierdziła, że nie chce jej się z nim gadać, nie chce tego domu i takich sąsiadów nawet za połowę ceny i wyłączyła telefon.
Jedziemy dalej, wolniutko, oglądamy krajobrazy.
Nagle za nami radiowóz.
Wyprzedzili nas, każą się zatrzymać.
Myślę sobie jaki błąd mogłam popełnić.
Zanim wszystko przeanalizowałam wysiada ten właściciel domu, za nim policjant.
No to już zaczęłąm się poważnie niepokoić.
Okazało się, że niepostrzeżenie wsiadł do auta kotek.
Położył się przed tylną kanapą i zasnął.
Po naszym wyjeździe zauważyli jego brak. Dziecko płacze
Gość dzwonił, koleżanka myślała, że on chce zaproponować jeszcze niższą cenę.
A to chodziło o kotka.

3 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-03 14:50:42)

Odp: Moja wakacyjna przygoda

Gloria, rzeczywiście ciekawe, że policja włączyła się w poszukiwanie małego kotka smile
Przypomniałaś mi przygodę mojej koleżanki, która wybrała się ze znajomymi nad zalew. Otóż przyplątał się tam uroczy mały piesek, który nie chciał jej odstąpić ani na krok.
przywiozła go ze sobą, a potem znalazła mu dom, bo sama ma koty. Odwiedziła go za jakiś czas w nowym domu, i wyobraź sobie, że on ją poznał, przybiegł do niej i myślał pewnie, że go zabierze ze sobą, bo znów nie chciał od niej odejść. Już więcej go nie odwiedzała.

4 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 16:48:45)

Odp: Moja wakacyjna przygoda

Znowu AI big_smile big_smile wiesz moze przestan szukać atencji ,bo sa osoby takie jak ja, ktore co nie co wiedza lepiej od Ciebie na temat czarow i czarownic(w koncu jestem jedna z nich). I nie!  nie bede Ci pisać konkretnie co wiem. Sama sobie poszukaj. Ja nie bede Ci podpowiadac  big_smile

5 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-03 19:30:29)

Odp: Moja wakacyjna przygoda
Julia life in UK napisał/a:

Znowu AI big_smile big_smile wiesz moze przestan szukać atencji ,bo sa osoby takie jak ja, ktore co nie co wiedza lepiej od Ciebie na temat czarow i czarownic(w koncu jestem jedna z nich). I nie!  nie bede Ci pisać konkretnie co wiem. Sama sobie poszukaj. Ja nie bede Ci podpowiadac  big_smile

Nie wątpię smile

W Anglii, zdaje się, nie ma czarownic?
A postać naszej Baby Jagi pochodzi przecież od słowiańskiej motanki z nosem smile Czyli czegoś, co nas miało chronić.
Fajnie, że zajrzałaś.
PS Dzięki Tobie przypomniałam sobie starodawne słowo: "surdać się", a myślałam nad tym cały dzień smile

Odp: Moja wakacyjna przygoda
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Znowu AI big_smile big_smile wiesz moze przestan szukać atencji ,bo sa osoby takie jak ja, ktore co nie co wiedza lepiej od Ciebie na temat czarow i czarownic(w koncu jestem jedna z nich). I nie!  nie bede Ci pisać konkretnie co wiem. Sama sobie poszukaj. Ja nie bede Ci podpowiadac  big_smile

Nie wątpię smile

W Anglii, zdaje się, nie ma czarownic?
A postać naszej Baby Jagi pochodzi przecież od słowiańskiej motanki z nosem smile Czyli czegoś, co nas miało chronić.
Fajnie, że zajrzałaś.

Som czarownice  w Anglii się WITCHES nazywaja

7 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-08-03 19:26:15)

Odp: Moja wakacyjna przygoda
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Znowu AI big_smile big_smile wiesz moze przestan szukać atencji ,bo sa osoby takie jak ja, ktore co nie co wiedza lepiej od Ciebie na temat czarow i czarownic(w koncu jestem jedna z nich). I nie!  nie bede Ci pisać konkretnie co wiem. Sama sobie poszukaj. Ja nie bede Ci podpowiadac  big_smile

Nie wątpię smile

W Anglii, zdaje się, nie ma czarownic?
A postać naszej Baby Jagi pochodzi przecież od słowiańskiej motanki z nosem smile Czyli czegoś, co nas miało chronić.
Fajnie, że zajrzałaś.

Som czarownice  w Anglii się WITCHES nazywaja

Ano tak. ale one jakieś niesłowiańskie wink

Odp: Moja wakacyjna przygoda
Tamiraa napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Nie wątpię smile

W Anglii, zdaje się, nie ma czarownic?
A postać naszej Baby Jagi pochodzi przecież od słowiańskiej motanki z nosem smile Czyli czegoś, co nas miało chronić.
Fajnie, że zajrzałaś.

Som czarownice  w Anglii się WITCHES nazywaja

Ano tak. ale one jakieś niesłowiańskie wink

To są atlantyckie wiedzmy w Anglii blisko oceanu żyją na wyspach angielskich

9

Odp: Moja wakacyjna przygoda
GloriaSoul napisał/a:

Moja przygoda z wczoraj.
Koleżanka odchodzi na emeryturę. Musi opuścić mieszkanie służbowe.
Ma trochę oszczędności, jeśli będzie potrzeba dobierze kredyt więc chce sobie kupić domek gdzieś pod miastem.
Znalazła ogłoszenie, cena i wygląd domu jej pasuje.
Ponieważ nie ma auta to poprosiła mnie abym ją zawiozła.
Chętnie się zgodziłam bo okolice ładne, przy okazji można coś ciekawego zobaczyć.
Dojechałyśmy na miejsce, właściciele mieszkają obok w nowym domu. Wyszło ich kilkoro do nas.
Dom i działka niestety porażka. Rozwalająca się rudera w otoczeniu stosów gruzu, śmieci, jakichś komórek, dawnych chlewików.
A na zdjęciach była urokliwa dróżka kamienna prowadząca do domu od furtki, po obu stronach kwiatki, krzewy.

Gloria, własnie mi przypomniałaś, że na jednej z grup FB ktoś się skarżył na podobną sytuację. Właściciel się tłumaczył, że przecież te ładne zdjęcia to była wizualizacja, a nie - prawdziwy widok domu. I klient powinien o tym wiedzieć. Moim zdaniem powinno być podpisane: wizualizacja albo: przykładowe zdjęcie, żeby ktoś nie pokonywał specjalnie nie wiadomo ile km, żeby zobaczyć ruderę.

10

Odp: Moja wakacyjna przygoda
Tamiraa napisał/a:
GloriaSoul napisał/a:

Moja przygoda z wczoraj.
Koleżanka odchodzi na emeryturę. Musi opuścić mieszkanie służbowe.
Ma trochę oszczędności, jeśli będzie potrzeba dobierze kredyt więc chce sobie kupić domek gdzieś pod miastem.
Znalazła ogłoszenie, cena i wygląd domu jej pasuje.
Ponieważ nie ma auta to poprosiła mnie abym ją zawiozła.
Chętnie się zgodziłam bo okolice ładne, przy okazji można coś ciekawego zobaczyć.
Dojechałyśmy na miejsce, właściciele mieszkają obok w nowym domu. Wyszło ich kilkoro do nas.
Dom i działka niestety porażka. Rozwalająca się rudera w otoczeniu stosów gruzu, śmieci, jakichś komórek, dawnych chlewików.
A na zdjęciach była urokliwa dróżka kamienna prowadząca do domu od furtki, po obu stronach kwiatki, krzewy.

Gloria, własnie mi przypomniałaś, że na jednej z grup FB ktoś się skarżył na podobną sytuację. Właściciel się tłumaczył, że przecież te ładne zdjęcia to była wizualizacja, a nie - prawdziwy widok domu. I klient powinien o tym wiedzieć. Moim zdaniem powinno być podpisane: wizualizacja albo: przykładowe zdjęcie, żeby ktoś nie pokonywał specjalnie nie wiadomo ile km, żeby zobaczyć ruderę.

Obejrzałam ostatnio trochę ogłoszeń i na niektórych zdjęciach są napisy, że to jest wizualizacja.
Ale ten napis nieraz jest tak niewyraźny, ze trudno go dostrzec, a dodatkowo jest też czasami napis nazwy biura nieruchomości i to jest mylące dla potencjalnych kupujących.
Powinna być wyraźna, widoczna informacja, że to wizualizacja albo całkowity jej zakaz. Tylko realne zdjęcia stanu faktycznego.

11

Odp: Moja wakacyjna przygoda

Przez kilka ostatnich dni i nawet noc byłam zajęta pomocą porządkowania mieszkania osoby cierpiącej na zakupoholizm i ostatnio także na zbieractwo/ przynoszenie do mieszkania rzeczy jeszcze nadających się do użycia wystawionych pod śmietnik/.
Trudno już było się przemieszczać po tym mieszkaniu bo wszędzie stosy różnych rzeczy, pomieszane ledwo otwarte paczki z tymi rzeczami spod śmietnika.
Nie było tam sprzątane od kilku lat bo się nie dało.
Osoba ta miała leciwego, rasowego kota.
Kot w tym mieszkaniu miał swój pokój.
Plac zabaw, różne drapaki, labirynty, półki z przejściami po ścianach itd.
Kilka lat temu kot zaginął.
Wedle tej osoby wyszedł przez balkon na rosnące obok drzewo, którego gałęzie dotykały do balkonu.
Robił tak nieraz, ale wracał sam albo ktoś z sąsiadów go przynosił.
Tym ostatnim razem już nie wrócił. Mimo poszukiwań, ogłoszeń o wysokiej nagrodzie za zwrot, wskazanie miejsca jego przebywania.
Akcesoria po kocie zostały w mieszkaniu, mimo że nowego kota osoba nie chciała.
Sprzątam ten pokój kota i przyszedł moment na odgruzowanie wersalki, której nawet nie było widać tak była zawalona rzeczami.
A na wersalce pod poduszkami, w takiej jakby norce leżał sobie zmumifikowany kot.
Na początku myślałam, że to pluszak.
Prawdopodobnie kot zasnął tam na wieki kilka lat temu, a właścicielka myślała, że ktoś go ukradł.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moja wakacyjna przygoda

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024