Zupełnie co innego, kiedy patrzy się na chłodno, siedząc w fotelach wygodnie i analizując wydarzenia sprzed 80 lat, zupełnie inaczej z punktu widzenia człowieka, któremu przyszło żyć w tamtych czasach, czyli rzuconemu w sam środek piekła, gdzie życie można było stracić niemal każdego dnia. Wojna to nie tylko walka na wyniszczenie, to też wojna ideologii czy walka o przetrwanie tożsamości narodowej, jak również pojedynek o charakterze psychologicznym. Często ludzie sięgali po drastyczne środki, gdyż nie byli w stanie wytrzymać nerwowo lub z troski o swoją rodzinę, przez co zresztą często też dopuszczali się zdrady.
Fakt jest taki, że można sobie jedynie wyobrazić emocje osób, które przez prawie 6 lat żyli w cieniu otaczającego terroru, śmierci i upodlenia. Jeśli przez tyle czasu ludzie, jak i cały naród czują się upokarzani, wykorzystywani i ciemiężeni, nie ma się czemu dziwić, że stawiają opór, choćby miało to być wskazanie fałszywej drogi Niemcowi, pytającemu na ulicy przechodnia o kierunek. Wprawdzie decyzje o utworzeniu struktur konspiracyjnych zapadały na szczeblu polityczno-wojskowym, ale nie miałyby żadnego wydźwięku, gdyby nie znaleźli się chętni, gotowi podjąć walkę o swój kraj. Tym bardziej, kiedy bierzemy pod uwagę charakter polityki okupacyjnej na ziemiach polskich, gdzie celem zasadniczym była eksterminacja elit przy całkowitym zniszczeniu polskiej kultury oraz niewolniczym wykorzystaniu społeczeństwa.