Witam. Pisze bo jesteśmy bezsilna. Mieszkam z rodziną na piętrze domu moich teściów. Do niedawna nasze stosunki były dobre jak w normalnej rodzinie. Wszystko zaczęło się psuć w momencie kiedy brat męża który został wyrzucony z domu za znęcanie się nad domownikami nie zaczął ponownie przyjeżdżać i został z powrotem ze swoją rodziną przyjęty do domu. Od tego momentu jestem delikatnie mówiąc czarna owca w tej rodzinie. Na mój temat są tworzone jakieś nieprzeciętne historię jestem wyzywana od najgorszych a wszystko odbywa się przy otwartych drzwiach pokoju teściów tak żebym dokładnie wszystko na piętrze słyszała. Przyjeżdża inne rodzeństwo męża jestem wyzywana , na podjeździe zastawiane jest moje auto innym autem tak żebym nie mogła nigdzie pojechać. Jeżeli samochód nie jest zastawiony jadę na zakupy jest to komentowane że nic nie robię tylko jeżdżę. Nie pracuje ponieważ jestem na zasiłku chorobowym w związku z moją choroba która uniemożliwia mi pracę. W domu czuje się jak zaszczute zwierzę bo jeżeli teściowie mają gości nie wychodzę z pokoju żeby nie słyszeć wyzwisk. Mąż boi się odezwać ponieważ są kierowane groźny że jeżeli będzie podskakiwał do nie zapiszą mu w darowiźnie piętra domu w które włożyliśmy bardzo dużo swoich pieniędzy a my nie mamy gdzie się podziac z dziećmi bo nie mam swojego rodzinnego domu. Proszę poradzicie mi co mam zrobić żeby było dobrze. Nigdy nie kłóciłam się z rodziną męża opiekowałam się teściowa do tej pory jak mogłam kupowałam leki po czym stwierdzono że truje teściowa tymi lekami. Wysiadam psychicznie
Witam. Pisze bo jesteśmy bezsilna. Mieszkam z rodziną na piętrze domu moich teściów. Do niedawna nasze stosunki były dobre jak w normalnej rodzinie. Wszystko zaczęło się psuć w momencie kiedy brat męża który został wyrzucony z domu za znęcanie się nad domownikami nie zaczął ponownie przyjeżdżać i został z powrotem ze swoją rodziną przyjęty do domu. Od tego momentu jestem delikatnie mówiąc czarna owca w tej rodzinie. Na mój temat są tworzone jakieś nieprzeciętne historię jestem wyzywana od najgorszych a wszystko odbywa się przy otwartych drzwiach pokoju teściów tak żebym dokładnie wszystko na piętrze słyszała. Przyjeżdża inne rodzeństwo męża jestem wyzywana , na podjeździe zastawiane jest moje auto innym autem tak żebym nie mogła nigdzie pojechać. Jeżeli samochód nie jest zastawiony jadę na zakupy jest to komentowane że nic nie robię tylko jeżdżę. Nie pracuje ponieważ jestem na zasiłku chorobowym w związku z moją choroba która uniemożliwia mi pracę. W domu czuje się jak zaszczute zwierzę bo jeżeli teściowie mają gości nie wychodzę z pokoju żeby nie słyszeć wyzwisk. Mąż boi się odezwać ponieważ są kierowane groźny że jeżeli będzie podskakiwał do nie zapiszą mu w darowiźnie piętra domu w które włożyliśmy bardzo dużo swoich pieniędzy a my nie mamy gdzie się podziac z dziećmi bo nie mam swojego rodzinnego domu. Proszę poradzicie mi co mam zrobić żeby było dobrze. Nigdy nie kłóciłam się z rodziną męża opiekowałam się teściowa do tej pory jak mogłam kupowałam leki po czym stwierdzono że truje teściowa tymi lekami. Wysiadam psychicznie
Rozumiem że piętro domu które teraz zajmujecie wyremontowaliście czy wykończyliście i doprowadziliście do stanu używalności oczywiście bez żadnej gwarancji że będzie wasze? Nie wydaje ci się, że wszystko co teraz się dzieje robione jest specjalnie, żebyście się właśnie wynieśli i opuścili to mieszkanie, bo komuś się spodobało?
Nie chce ci już dokładać do pieca, ale jak można było wkładać kasę i pracę w nieswoje? Na co wy liczyliście? Przecież nawet teraz gdyby z teściami coś się stało, to dziedziczycie tylko jakiś tam ułamek spadku bez konkretnego wskazania co jest wasze.
Sprawa jest bardzo trudna, ale jeśli będziecie wciąż wszystkim schodzić z drogi nic tym nie wygracie. Ja na twoim miejscu przemyślałabym wyprowadzkę, mimo wszystko. Może na jakieś mniejsze mieszkanie, wynajęte ale gdzie będziecie mieszkać w spokoju. Przecież tych awantur i wyzwisk słuchają wasze dzieci, to jest nie do przyjęcia.
Zrobiliście błąd i teraz musicie to piwo wypić. Jesteście oboje z mężem zaradni i poradzicie sobie, a teściów przy okazji będziecie mieć "z głowy", bo nie będą chyba liczyć na waszą pomoc w starości czy chorobie po tym co wam zrobili.
3 2022-08-25 16:07:26 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-08-25 16:08:43)
Tak, nie inwestuje się w nie swoje... Ale mleko się wylało... Zdrowie ważniejsze, psychicznie się wykończysz jak będziecie tam dalej mieszkać, a i tak wam nie zapiszą.
A nie można by zrobić wejścia na piętro z zewnątrz i zamurować wewn. między kondygnacjami?
Jak się nie zgodzą to powiedźcie, żeby oddali wam za remont i się wyprowadźcie.
A Ty w ogóle nie możesz pracować, masz rentę czy tylko okresowo?
Dziewczyno nie masz wesoło. Rozumiem, że czujecie się uwięzieni w swojej niemocy. Z tego co opisujesz patologia jest tam na porządku dziennym, od dawna. Nie wierzę, że rodzice męża byli wcześniej lepsi.
Czy twój mąż to pracowity facet, czy ma jakiś dobry zawód?
Jedyna dla was szansa, jeśli nie macie stanowczych, asertywnych charakterów, to szukać szczęścia gdzie indziej. Tego domu i tak nigdy nie dostaniecie, a tylko pozwala was szantażować. Może jakiś wyjazd za granicę. Tam na miejscu gdzie jesteś szczęścia nie zaznacie, szkoda was i dzieci.
Jak to się stało, że wcześnie, ten brat został wywalony, skoro teraz taki "przyjaciel domu". Wiem, że się znęcał, ale co przegięło szalę goryczy u jego rodziców? Jak długo był na "wygnaniu"
Gdzie mieszkałaś zanim poznałaś męża?
5 2022-08-25 16:46:56 Ostatnio edytowany przez Madzialena2991 (2022-08-25 16:48:03)
Mieszkałam w swoim domu rodzinnym ale tam nadużywa się alkoholu więc wpadnę z deszczu pod rynnę bo awantury i wyzwiska są na porządku dziennym. Mąż jest cieśla zna się na dachach ja pracuję na produkcji. Syn marnotrawny był na wygnaniu paręnaście lat w międzyczasie narobił siedmioro dzieci i litościwa rodzina przyjęła go pod dach twierdząc że się zmienił a poza tym nie może się z dziećmi bo obcych domach poniewierać
6 2022-08-25 16:57:00 Ostatnio edytowany przez Ajko (2022-08-25 16:58:08)
No to wy robotni i zaradni ludzie jesteście. Być może jeślibyście się wyprowadzili (na jakiś czas) i rodzice męża zakosztowaliby tego "miodu" od drugiego synka to zrozumieliby swój błąd i jak to z wami było miło. Bo tak to oni ciągle żyją w przeświadczeniu, że jesteście na ich łasce i będziecie tylko nastawiać plecy na baty.
Czy były jakieś sytuacje, które mogły nakręcić teraźniejszą atmosferę w domu? Dlaczego rodzice tak uroczy, nagle wzięli stronę brata?
No to wy robotni i zaradni ludzie jesteście. Być może jeślibyście się wyprowadzili (na jakiś czas) i rodzice męża zakosztowaliby tego "miodu" od drugiego synka to zrozumieliby swój błąd i jak to z wami było miło. Bo tak to oni ciągle żyją w przeświadczeniu, że jesteście na ich łasce i będziecie tylko nastawiać plecy na baty.
Czy były jakieś sytuacje, które mogły nakręcić teraźniejszą atmosferę w domu? Dlaczego rodzice tak uroczy, nagle wzięli stronę brata?
Nie ale mój mąż zawsze był tym "gorszym" dzieckiem mniej robotyny mniej zaradny mniej mądry. Mieszkaliśmy kilka lat w wynajętym mieszkaniu natomiast po wyrzuceniu wyżej wspomnianego brata sami zaproponowali nam zamieszkanie z nimi w domu bo będzie i nam i im lzej.
Ajko napisał/a:No to wy robotni i zaradni ludzie jesteście. Być może jeślibyście się wyprowadzili (na jakiś czas) i rodzice męża zakosztowaliby tego "miodu" od drugiego synka to zrozumieliby swój błąd i jak to z wami było miło. Bo tak to oni ciągle żyją w przeświadczeniu, że jesteście na ich łasce i będziecie tylko nastawiać plecy na baty.
Czy były jakieś sytuacje, które mogły nakręcić teraźniejszą atmosferę w domu? Dlaczego rodzice tak uroczy, nagle wzięli stronę brata?Nie ale mój mąż zawsze był tym "gorszym" dzieckiem mniej robotyny mniej zaradny mniej mądry. Mieszkaliśmy kilka lat w wynajętym mieszkaniu natomiast po wyrzuceniu wyżej wspomnianego brata sami zaproponowali nam zamieszkanie z nimi w domu bo będzie i nam i im lzej.
Jedyną sytuacja która ciągle podnoszą i przez którą podobno mąż nie ma nic zapisane są "długi" męża. Tzn 30tys gdzie w okresie gdzie był kawalerem nalapal na kartach debetowych. Sytuacja wyprostowana zawarł ugodę z wierzycielem spłaca sumiennie miesiąc do miesiąca
cieśla to dziś zarabia kopę kasy, a jezeli nie zarabia to niech zmieni firmę.
Zarobki 8-10k sa dla niego jak najbardziej realne.
Ewentualnie wyjazd za granicę.
Jedno jest pewne.
Jak najszybciej musicie z stamtąd uciekać
Gdziekolwiek, nawet do wynajętej kawalerki.
Nie możesz pozwalać żeby Cie wyzwali i grozili twojemu mężowi.
Co to za chora sytuacja ze boisz sie z pokoju wychodzić gdy teściowie maja gości...szatanie litościwy.
Jak najszybciej uciekajcie, i zażądajcie zwrotu poniesionych kosztów, jak nie będą chcieli oddać to do sadu.
O jakimś przepisywaniu domu to zapomnij, zobaczysz ze wszystko przepiszą tamtemu braciszkowi.
a nawet jak by jakimś cudem nie zapisali to pewnie go zameldowali.
i już do końca życia będziecie musieli go oglądać.
Ten dom nigdy nie będzie wasz.
Zrozum to i porozmawiaj o tym z mężem.
Jeżeli ma fach w reku niech jedzie za granice, ogłoszeń o prace dla cieśli sa tysiące, 2,3 miesiące rozłąki, załatwi tam lokum i będziesz mogła na spokojnie do niego dołączyć.
Ratuj sie, bo przebywanie dalej w tym domu zniszczy ciebie, wasze dziecko i wasze małżeństwo.
Pozostanie tylko ruina.
cieśla to dziś zarabia kopę kasy, a jezeli nie zarabia to niech zmieni firmę.
Zarobki 8-10k sa dla niego jak najbardziej realne.
Ewentualnie wyjazd za granicę.
Jedno jest pewne.
Jak najszybciej musicie z stamtąd uciekać
Gdziekolwiek, nawet do wynajętej kawalerki.
Nie możesz pozwalać żeby Cie wyzwali i grozili twojemu mężowi.
Co to za chora sytuacja ze boisz sie z pokoju wychodzić gdy teściowie maja gości...szatanie litościwy.
Jak najszybciej uciekajcie, i zażądajcie zwrotu poniesionych kosztów, jak nie będą chcieli oddać to do sadu.
O jakimś przepisywaniu domu to zapomnij, zobaczysz ze wszystko przepiszą tamtemu braciszkowi.
a nawet jak by jakimś cudem nie zapisali to pewnie go zameldowali.
i już do końca życia będziecie musieli go oglądać.
Ten dom nigdy nie będzie wasz.
Zrozum to i porozmawiaj o tym z mężem.
Jeżeli ma fach w reku niech jedzie za granice, ogłoszeń o prace dla cieśli sa tysiące, 2,3 miesiące rozłąki, załatwi tam lokum i będziesz mogła na spokojnie do niego dołączyć.
Ratuj sie, bo przebywanie dalej w tym domu zniszczy ciebie, wasze dziecko i wasze małżeństwo.
Pozostanie tylko ruina.
Tutaj też ma dobrą pracę na poziomie 8-10tys ale jest to praca u osoby z tej rodziny więc tylko patrzeć jak wyleci również z pracy bo i to się nam o uszy obiło.
Więc nie rozumiem, na co wy czekacie?
Aż wam psychika doszczętnie padnie?
Dlaczego się nie wyprowadzicie?
Dlaczego mąż nie szuka innej pracy.
Mam wrażenie że dotknęła was totalna niemoc, to już nawet nie jest zaszczucie, to już może być syndrom sztokholmski.
Wiem że koszty wynajmu poskoczyły w górę, ale lepiej nie będzie, ceny będą tylko rosły.
Zamiast płakać nad sobą zacznijcie obmyślać plan jak sie z tego piekła wydostać.
Więc nie rozumiem, na co wy czekacie?
Aż wam psychika doszczętnie padnie?
Dlaczego się nie wyprowadzicie?
Dlaczego mąż nie szuka innej pracy.
Mam wrażenie że dotknęła was totalna niemoc, to już nawet nie jest zaszczucie, to już może być syndrom sztokholmski.
Wiem że koszty wynajmu poskoczyły w górę, ale lepiej nie będzie, ceny będą tylko rosły.
Zamiast płakać nad sobą zacznijcie obmyślać plan jak sie z tego piekła wydostać.
Problem jest w tym że mąż ciągle mówi a zaczekajmy w zobaczymy co jeszcze będzie bo cały czas liczy że rodzice przyjda w aktem własności połowy domu i będziemy wszyscy żyć szczęśliwie. Nie dociera do niego to jak opowiadam o wyzwiskach nie dociera do niego to że brat zagroził odcięciem centralnego ogrzewanie jeżeli nie kupi opału a kupiliśmy tonę węgla i kilka metrów drzewa
To niech twój mąż przejrzy na oczy.
Bo rodzice nie przyjdą z akrem własności połowy domu.
Zresztą czy on ma rozum?
Co mu po połowie domu jak będziecie musieli sie użerać z toksycznym braciszkiem i jego rodzicami?
ten dom zawsze będzie piekłem na ziemi dla was, niczym innym.
Ciebie już zawsze będą wyzywać a jego dręczyć psychicznie, umniejszać mu i bagatelizować go.
Zawsze będzie tym gorszym.
Po co mu to?
Porozmawiaj z nim, i otwarcie zażądaj przeprowadzki.
Bo zostaną z was tylko strzępy człowieka.
I tylko kwestią czasu będzie wzajemne obwinianie się i odreagowywanie na sobie.
Będziecie sie na sobie wyżywać, zobaczysz to tylko kwestia czasu.
Otwarcie mu powiedz, co czujesz, jak to cie niszczy, i uświadom mu że go też niszczą, ciągłym umniejszaniem.
Gdy nie dotrze do niego to, gdy nie będzie umiał przeciąć pępowiny łączącej go z ta toksyczna rodziną, to zażądaj rozwodu.
Dom samotnej matki jest lepszy od tego domu pełnego przemocy.
To niech twój mąż przejrzy na oczy.
Bo rodzice nie przyjdą z akrem własności połowy domu.
Zresztą czy on ma rozum?
Co mu po połowie domu jak będziecie musieli sie użerać z toksycznym braciszkiem i jego rodzicami?
ten dom zawsze będzie piekłem na ziemi dla was, niczym innym.
Ciebie już zawsze będą wyzywać a jego dręczyć psychicznie, umniejszać mu i bagatelizować go.
Zawsze będzie tym gorszym.
Po co mu to?
Porozmawiaj z nim, i otwarcie zażądaj przeprowadzki.
Szkoda mi jest męża bo mimo tego że cale życie był tym gorszym to za matka w ogień by wskoczył i widać że z tego nie tak łatwo jest się wyleczyć
Bo zostaną z was tylko strzępy człowieka.
I tylko kwestią czasu będzie wzajemne obwinianie się i odreagowywanie na sobie.
Będziecie sie na sobie wyżywać, zobaczysz to tylko kwestia czasu.
Otwarcie mu powiedz, co czujesz, jak to cie niszczy, i uświadom mu że go też niszczą, ciągłym umniejszaniem.
Gdy nie dotrze do niego to, gdy nie będzie umiał przeciąć pępowiny łączącej go z ta toksyczna rodziną, to zażądaj rozwodu.
Dom samotnej matki jest lepszy od tego domu pełnego przemocy.