Czy która spotkała się z ergofobią, czyli lękiem przed pracą.
Co raz bardziej wydaje mi się, że ją mam. Lęk przed pójściem do pracy czasami jest okropny. Czekam jak zbawienia piątkowych popołudni, by mieć dwa dni wolnego. Jednak weekendem nie jestem wstanie się tak do końca cieszyć, bo już w sobotę wieczorem dopadają mnie myśli że już jest prawie po wolnym i niedziela szybko zleci i kolejne pięć dni nerwówy i czekania na potencjalną aferę w miejscu pracy i uszczypliwości.
Z fobiami to jest tak, że najpierw trzeba je zdiagnozować, bo to o czym piszesz niekoniecznie musi być fobią. A nawet jeśli to należy to leczyć. Leczyć czyli uczęszczać na psychoterapię i ewentualnie wspierać się lekami. Im szybciej się za to weźmiesz tym łatwiej się tego pozbyć. Z biegiem czasu będzie to coraz trudniejsze.
Jeśli wstydzisz się pójść do psychologa to pomyśl nad zmianą pracy.
3 2018-02-03 21:48:12 Ostatnio edytowany przez BelleDeNuit (2018-02-03 21:48:28)
Wszyscy tak mają, nie tylko Ty (a przynajmniej większość). To nie lęk przed pracą samą w sobie, a niechęć do obowiązków jakie wymaga od Ciebie praca. A dwa dni wolnego są niewystarczające by się nacieszyć spokojem.
To nie lęk przed pracą samą w sobie, a niechęć do obowiązków jakie wymaga od Ciebie praca. A dwa dni wolnego są niewystarczające by się nacieszyć spokojem.
Z tego co ona pisze, bo ma wlasnie odwrotnie, zreszta wydaje mi sie ze malo kto boi sie wysilku i obowiazkow samych w sobie, to inni ludzie sa najczesciej przyczyna leku (co chyba nikogo nie powinno dziwic).
Możliwym jest, że źle interpretuje swoją niechęć - nie musi być ona wcale lękiem. Większość ludzi nie ma szczęscia pracować w genialnej atmosferze i robić to co lubi do tego stopnia, by te dwa czynniki były przyczyną radosnego wstawania i wyjścia do pracy, ciesząc się na nowy dzień. Większość ludzi pracuje by się utrzymać, bo musi. Jeśli swojej pracy nie lubi, nie czuje się doceniany, nie rozwija się - jego niechęć objawia się właśnie niechęcią powrotu do pracy, do obowiązków, do problemów, do "wykrzaczania się" różnych rzeczy, do kontaktu z szefostwem.
Nigdy o ergofobii nie słyszałam, ale chyba ją mam.
nieważne, co robię, ale zawsze jest stres, mało co sprawia mi przyjemność. Ulga w piątek, nerwówka od niedzieli...
Ja lubię swoją pracę, nawet bardzo. Wykańcza tak na serio jedna osoba. Jest to typ na którego nie ma mocnych. Nie próbuję zgłaszać prolemów do związków zawodowych, bo zdaję sobie sprawę, że i tak mi nie pomogą, a tylko wyleję na siebie wiaderko pomyj i pretensji ze strony tej osoby.
Ja lubię swoją pracę, nawet bardzo. Wykańcza tak na serio jedna osoba. Jest to typ na którego nie ma mocnych. Nie próbuję zgłaszać prolemów do związków zawodowych, bo zdaję sobie sprawę, że i tak mi nie pomogą, a tylko wyleję na siebie wiaderko pomyj i pretensji ze strony tej osoby.
I tu masz powód Twojej niechęci...
Nadużywa się słowa fobia. A potem, ktoś z na prawdę zaburzeniem, jest traktowany lekko. Fobia to nie jest zwykły lęk, czy niechęć do czegoś. To bardzo silna reakcja organizmu, czasem połączona np. z wymiotami, trzęsieniem się calego ciała, bijącymi potami, osłabieniem, płaczem i wielką, wielką paniką, która wprost uniemożliwia zbliżenie sie do obiektu fobii. Więc jakbys miała rzeczywiście jakąś fobię związaną z pracą, to raczej byś nie była w stanie w ogóle do niej iść.