Wiem że takich postów było już wiele ale nie znalazłam sytuacji podobnej do mojej więc założyłam ten wątek żeby dowiedzieć się jak odbieraja to inni nie będący zaangażowani w to co mnie spotkalo.
Ponad rok temu zaczęłam spotykać się z chlopakiem ktorego poznalam bedac za granica. Obydwoje tam pracowaliśmy. Potrzebowałam w tamtym czasie współlokatora na mieszkanie i zgłosił się on. Po tym jak wprowadził się do mnie sprawy między Nami potoczyły się bardzo szybko. Po niewiele ponad miesiącu wspólnego mieszkania byliśmy razem. W czasie naszego związku zranił mnie kilkukrotnie ale wszystko mu wybaczalam chociaż moje zaufanie do niego z każdym wyskokiem malało. W pewnym momencie się zmienił, zaczął się bardziej starać, widać było że mu zależy coraz bardziej. Dokładnie po roku związku wyznał mi miłość. Byłam bardzo szczęśliwa. Jednak po około miesiącu wyjechał do Polski w pogoni za marzeniami. Przed wyjazdem zapewniał że kocha, że nic z jego strony się nie zmienił, że wróci za kilka miesięcy. Po wyjeździe nadal bardzo się starał, dzwonił w każdej wolnej chwili, kilka razy dziennie nadal zapewniając o swoich uczuciach. Nie dawał mi żadnych powodów do podejrzeń że coś jest nie tak. Po około 6 tyg pojechalam do Polski na kilka dni żeby się z Nim zobaczyć. To było kilka cudownych dni. Spędziliśmy je razem. Wszystko było tak jakbyśmy ani na chwilę się nie rozstali. Po moim powrocie za granicę nadal było wszystko w porządku. Mówił że kocha, tęskni i wróci. Nagle pewnego dnia gdy zadzwonił powiedział że czuje ze mu się wypala uczucie że potrzebuje czasu na przemyślenie. To był dla mnie szok. Nic tego nie zapowiadało. Nie rozmawialiśmy przez 4 dni. W końcu napisalam mu że musimy porozmawiać. Gdy zadzwoniłam powiedział że nadal ma mętlik w głowie, nic nowego nie może mi powiedzieć itd. Stwierdziłam więc że dłużej czekać nie będę i że to koniec. W głębi duszy liczyłam że choć trochę o.mnie powalczy jednak jedyne co usłyszałam to że rozumie moją decyzję... Nie mogłam dojść do siebie. To było wszystko tak nagle. Co się później okazało około 2 tyg Po naszym rozstaniu miał już nową dziewczynę. Kompletnie nie rozumiem co tak na prawdę się stało. Jeszcze nie tak dawno sam z siebie mówił że jestem pierwszą poważna dziewczyna w jego życiu i oby ostatnia i że nie wyobraża sobie że mógłby być z kimś innym a tu nagle takie coś. Doradzcie mi proszę coś. Chciałabym o Nim zapomnieć ale siedzi w mojej głowie codziennie, całymi dniami. Jak sobie z tym poradzić? Dodam bo może to ważne że ja mam 24 lata on 22.